Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    Marucha o Specjalna jednostka zajmuje si…
    revers o Wolne tematy (62 – …
    Antares o Specjalna jednostka zajmuje si…
    Marucha o Zrozumieć Prymasa Wyszyńskiego
    Marucha o Zrozumieć Prymasa Wyszyńskiego
    Marucha o Jak przeciwdziałać „podstępnym…
    wkurwiony o Ludobójstwo – wspaniały animow…
    gnago o Czy bitwa pod Wiedniem doprowa…
    gnago o Naukowcy planują wypuścić mamu…
    Carlos o Specjalna jednostka zajmuje si…
    Boydar o Wolne tematy (62 – …
    NC o Półgłówek Bush dał głos…
    393829&:&; o Papież Franciszek, Conan i mro…
    UZA o Jak przeciwdziałać „podstępnym…
    Boydar o Wolne tematy (62 – …
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 553 obserwujących.

Ministerstwo: 72 proc. wydanych zezwoleń na pracę dotyczyło Ukraińców

Posted by Marucha w dniu 2021-03-18 (Czwartek)

Jak widać, propozycja Gównina, aby z Ukraińców uczynić polskie elity (bo Polacy się nie nadają) – zaczyna być wprowadzana w życie.
Admin

Od marca 2020 roku do lutego br. w Polsce wydano ponad 420 tys. zezwoleń na pracę dla cudzoziemców. 72 proc. z nich stanowili Ukraińcy, zatrudniani głównie w budownictwie oraz w przetwórstwie przemysłowym. Z kolei w tzw. systemie oświadczeniowym, dotyczącym pracy do 6 miesięcy, 1,35 mln wpisów do ewidencji (87%) dotyczyło Ukraińców.

Według danych Ministerstwa Rozwoju, Pracy i Technologii (MRPiT), od 1 marca 2020 roku do 28 lutego 2021 roku w Polsce wydano 420 663 zezwolenia na pracę. 304 195 z nich, czyli ponad 72 procent, otrzymali obywatele Ukrainy.

Biuro Komunikacji MRPiT zaznacza, że wpływ na migrację Ukraińców do Polski mają m.in. działania na rzecz ułatwienia pobytu i podjęcia pracy. Portal Money.pl zaznaczam że w ostatnich latach wprowadzono wiele rozwiązań z tego zakresu, jak np. wydłużenie długości maksymalnego czasu przebywania, jednolite zezwolenia na pobyt i pracę czy wprowadzenie ruchu bezwizowego dla posiadaczy paszportów biometrycznych i zmian w systemie oświadczeniowym w 2018 roku.

Najwięcej wydanych Ukraińcom zezwoleń na pracę dotyczy branży budowlanej – prawie 73 tysiące, czyli 17 proc. Trochę mniej zezwoleń dotyczy przetwórstwa przemysłowego (64,5 tys., 15 proc.) oraz transportu i gospodarki magazynowej (59,4 tys., 14 proc.).

Udział obywateli Ukrainy jest znaczny w sektorze prac sezonowych. Według Biura Komunikacji MRPiT, w badanym okresie wydano 136 tys. zezwoleń na pracę sezonową. Blisko 99 proc. z nich dotyczy Ukraińców. Obecność imigrantów zarobkowych z Ukrainy jest też wyraźnie widoczna w branży opieki nad osobami starszymi, a także w budownictwie i transporcie. Ponadto, coraz częściej dotyczy to także handlu, gastronomii czy przemysłu.

Opublikowane dane pokazują, że Ukraińców przyjmowano do pracy przede wszystkim w województwie mazowieckim (47,2 tys. zezwoleń na pracę – 11 proc.), a także w woj. wielkopolskim (niecałe 46 tys. – 11 proc.) i śląskim (31,6 tys. – 8 proc.). Ministerstwo Rozwoju, Pracy i Technologii zaznacza przy tym, że z roku na rok zwiększeniu ulega udział obywateli Ukrainy pracujących poza województwem mazowieckim na rzecz innych obszarów. Wynika to m.in. z chłonności lokalnych rynków pracy i liczby dużych inwestycji na Mazowszu i na Śląsku.

Z kolei w tzw. systemie oświadczeniowym, czyli dotyczącym pracy do sześciu miesięcy, również widać dominację Ukraińców. Obejmuje ich 87 proc. wpisów do ewidencji, co przekłada się na ponad 1,35 mln oświadczeń o powierzeniu pracy z ponad 1,55 mln znajdujących się w ewidencji.

Najczęściej Ukraińcy w takim systemie zatrudniani byli w przetwórstwie przemysłowym (513,2 tys., – 33 proc.), budownictwie (240,7 tys. – 15 proc.) oraz w transporcie i gospodarce magazynowej (220,3 tys. – 14 proc.). Pod względem podziału na województwa, najwięcej Ukraińców pracowało w ramach systemu oświadczeniowego w woj. mazowieckim (251,5 tys. – 16 proc.), dolnośląskim (188 tys. – 12 proc.) i wielkopolskim (156,6 tys. – 10 proc.).

Przypomnijmy, że w rozmowie z portalem Kresy.pl, która miała miejsce w lutym bieżącego roku, doktor Cezary Mech, ekonomista, były wiceminister finansów zwracał uwagę, że sprowadzanie do Polski imigrantów jest działaniem krótkofalowym, które w dłuższej perspektywie doprowadza m.in. do zahamowania rozwoju technologii. Zwracał uwagę na zjawisko tzw. pułapki średniego rozwoju.

„Pułapka średniego rozwoju polega na tym, że różne państwa, starając się dogonić państwa wysokorozwinięte, stosują politykę gospodarczą dostosowaną do wielkich korporacji, osiągają pewien poziom, ale już go nie przekraczają” – mówił.

Zdaniem doktora Cezarego Mecha, oprócz pułapki średniego rozwoju, mamy w Polsce także do czynienia z „pułapką dyfuzyjną”. Oba zjawiska utrudniają rozwój nowych technologii, hamują także proces podnoszenia płac.

Imigracja do Polski

Z raportu przygotowanego przez Grupę Impel wynika, że dla imigrantów z Ukrainy najpopularniejszym planem na przyszłość jest zamieszkanie na stałe w Polsce. Według głównych wniosków raportu, 41 proc. ankietowanych Ukraińców chce osiąść w Polsce na stałe, a 67 proc. jest zadowolonych z poziomu życia w naszym kraju.

20 proc. Ukraińców pracujących w Polsce rozważa możliwość wyjazdu na Zachód po otwarciu granic. Przy czym tylko 8 proc. chce wyjechać, jak tylko będzie to możliwe. Pozostali są skłonni wyjechać, jeśli znaleźliby tam pracę lub mogli liczyć na pomoc znajomych. 46 proc. nie rozważa wyjazdu na Zachód.

44 procent wskazuje dobry standard życia w Polsce jako najważniejszy czynnik oceny sytuacji życiowej. Jednocześnie, 14 proc. obywateli Ukrainy uważa, że dostęp obcokrajowców do opieki zdrowotnej w Polsce jest „praktycznie niemożliwy”, a 54 proc. odczuwa pogorszenie zadowolenia z sytuacji życiowej z powodu pandemii COVID-19.

Ponad połowa ukraińskich gastarbeiterów (54 proc.) podejmuje się pracy długoterminowej, a tylko co czwarty z nich – pracy okresowej (25 proc.). W przypadku 9 proc. ankietowanych jest to samozatrudnienie, 6 proc. pracuje dorywczo, a taki sam odsetek deklaruje, że nigdzie nie pracuje. Zdecydowana większość ankietowanych Ukraińców wyraża zadowolenie ze swojej obecnej pracy (71 proc., w tym 37 proc. zdecydowanie) oraz sytuacji życiowej (67 proc., w tym 29 proc. zdecydowanie) w Polsce. Niezadowolenie w tych względach wyraża średnio co trzeci imigrant z Ukrainy. Co ważne, w raporcie zaznaczono, że „niemal połowa pracujących w Polsce obywateli Ukrainy już sprowadziła swoją rodzinę lub planuje się z nią połączyć w naszym kraju”.

Na koniec ubiegłego roku w Polsce do ubezpieczenia emerytalnego i rentowego było zgłoszonych 725 tysięcy cudzoziemców, czego 532,5 tysiąca (73%) było obywatelami Ukrainy. Taka liczba cudzoziemców zgłoszonych do ubezpieczenia w ZUS oznacza wzrost o 55 tysięcy w stosunku do lutego ub. roku, czyli stanu sprzed pandemii w Polsce.

Według Głównego Urzędu Statystycznego pod koniec 2019 roku w Polsce przebywało ponad 1,3 mln Ukraińców. Na początku marcowego lockdownu Polskę opuściło ponad 150 tys. ukraińskich migrantów zarobkowych. Latem Ukraińcy zaczęli masowo wracać do pracy w Polsce.

Centrum Polsko-Rosyjskiego Dialogu i Porozumienia opublikowało raport „Polacy o polityce wschodniej” oparty o sondaż wykonany przez ośrodek ARC Rynek i Opinia, z którego wynika, że 71% badanych popiera imigrację Ukraińców do Polski. Przeciwnego zdania było 16%, nie miało zdania 13%. W przypadku Białorusinów „za” było 62% badanych przy 22% „przeciw”.

Wśród argumentów za imigracją dominowała opinia, że mają oni „pozytywny wpływ na gospodarkę i rynek pracy” (38% badanych wskazało tak w przypadku Ukraińców a w przypadku Białorusinów – 29%). Popularną odpowiedzią były też „Migracja jest naturalnym zjawiskiem, Polacy też wyjeżdżają” (odpowiednio 20% i 19%) oraz „Każdy ma prawo do lepszego życia” (odpowiednio 16% i 23%). Trudną sytuację wschodnich sąsiadów jako uzasadnienie przyjmowania migrantów wskazywało odpowiednio 15% i 21%. W przedziale 3-5% zawierały się opinie o tym, że imigranci z Ukrainy/Białorusi są „dobrymi ludźmi” oraz że kultura Polski i wschodnich sąsiadów są „zbliżone”.
[Szczególnie technika używania siekier, pił, wideł, gwoździ, noży… – admin]

Przeciwnicy imigracji wskazywali głównie na jej „negatywny wpływ na gospodarkę i rynek pracy” (28% w przypadku imigracji Ukraińców i 21% w przypadku imigracji Białorusinów). 27% deklarowało, że jest przeciwnikami imigracji co do zasady. „Niewłaściwe zachowania migrantów” jako argument przeciw migracji wskazywało 7-8% badanych. Dla 3% argumentem przeciw przyjmowaniu Ukraińców były „zaszłości historyczne z Ukrainą”. 3% badanych było zdanie, że w Polsce jest za dużo imigrantów.

[Trudno o lepsze dowody na skretynienie polactwa, niż powyższe liczby – admin]

W jednym z pytań sondażu poproszono badanych o odpowiedź,, co jest ważniejsze dla rozwoju i bezpieczeństwa Polski – bliska współpraca z Litwą, Ukrainą oraz „innymi krajami mającymi problemy w stosunkach z Rosją”, czy też poprawa relacji z Rosją. Większość ankietowanych (56%) wybrała pierwszą z opcji. 30% uważało, że ważniejsza jest poprawa relacji z Rosją.

[Ponowne dowody na to, że polactwo to kupa g… – admin]

Warto odnotować, że w badaniu przeprowadzonym pod koniec grudnia przez UCE RESEARCH i SYNO Poland 48 proc. pytanych Polaków uznało, że w warunkach pandemii koronawirusa SARS CoV-2 i kryzysu ekonomicznego jaki staje się jego efektem rząd powinien ograniczyć imigrację zarobkową do Polski. Przeciwnego zdania było 39 proc. respondentów, natomiast 11 proc. nie miało zdania w tej sprawie.

Doradca premiera Ukrainy Kyryło Krywołap poinformował wcześniej, że w ostatnich latach przekazy pieniężne ukraińskich migrantów zarobkowych na Ukrainę przekroczyły wielkość bezpośrednich inwestycji zagranicznych ok. trzykrotnie. Nowy raport NBP nt. imigrantów w polskiej gospodarce z 2020 roku wskazuje, że w 2019 roku ich przekazy pieniężne za granicę (około 16 mld złotych, czyli 0,7% PKB) przekroczyły wartość przekazów przesyłanych od polskich emigrantów. Wedle tych danych ponad 1/3 imigrantów chce zostać w Polsce na dłużej niż 3 lata (14 proc.) lub na stałe (24 proc.), co wiąże się z częstszym ściąganiem rodzin. Dotyczy to przede wszystkim Ukraińców.

W styczniu minister zdrowia Adam Niedzielski ogłosił, że pierwsi obcokrajowcy spoza Unii Europejskiej otrzymali pozwolenia na wykonywanie zawodu lekarza w Polsce po procedurze uproszczonej w ubiegłym roku. Minister zdrowia nazywał dotychczas obowiązujący system „skomplikowanym”. Przyjęta jeszcze w październiku 2020 roku przez Sejm tzw. ustawa covidowa ułatwia zatrudnianie w Polsce lekarzy spoza Unii Europejskiej, przede wszystkim z Ukrainy, a także Białorusi czy Rosji. Mają być dopuszczani do wykonywania zawodu bez pełnej nostryfikacji dyplomów i na podstawie oświadczenia o wystarczającej znajomości języka polskiego.

Liczne wątpliwości w kwestii nowelizacji ustawy covidowej zgłosiła Naczelna Izba Lekarska, ale podczas obrad w Sejmie oddano jej głos tylko na krótko. Prezes NIL, Andrzej Matyja, wyraził wątpliwości odnośnie do ułatwionej ścieżki zatrudnienia cudzoziemców w zawodach medycznych. Zatrudnianie lekarzy spoza UE jest dotychczas blokowane przez lekarski samorząd.

Pisaliśmy też, że jak wynika z raportu „Barometr Polskiego Rynku Pracy”, coraz więcej polskich pracodawców (prawie 30 proc.) jest skłonnych płacić obywatelowi Ukrainy więcej „na rękę” niż Polakowi na tym samym stanowisku. Zdecydowana większość oczekuje też ułatwień przy zatrudnianiu Ukraińców i znacznego wydłużenia im czasu legalnej pracy w Polsce. 33 proc. badanych Polaków, głównie młodych, uważa, że napływ Ukraińców na polski rynek pracy zahamuje wzrost wynagrodzeń. Ukraińcy w większości pozytywnie oceniają też podniesienie w Polsce płacy minimalnej. 66 proc. uważa, że dzięki temu wzrosła atrakcyjność Polski jako miejsca emigracji zarobkowej.

Money.pl / Kresy.pl
https://kresy.pl/

Komentarzy 26 do “Ministerstwo: 72 proc. wydanych zezwoleń na pracę dotyczyło Ukraińców”

  1. xyz said

  2. xyz said

  3. xyz said

    <> (z: S. Żurek, UPA w Bieszczadach, Nortom, str. 223>>

  4. xyz said

    Znane są przyczyny, dlaczego władze polskie po 1989 roku nie potępiają zbrodni ludobójstwa UPA na Polakach. Ma to uzasadnienie historyczne i wynikające z potrzeb bieżącej polityki. Zaraz po zakończeniu II wojny światowej, dla potrzeb rozpoczynającej się wówczas zimnej wojny, banderowcy byli dla USA znakomitym materiałem na dywersantów i szpiegów dla ich wywiadu. Natomiast dla bieżącej polityki USA, nacjonaliści ukraińscy są na Ukrainie jedyną liczącą się siłą antyrosyjską, a jak wiadomo Amerykanie chcą w tym kraju zwiększyć swoje wpływy kosztem Rosji. (z: S. Żurek, UPA w Bieszczadach, Nortom, str. 223

  5. xyz said

    Cytując za: E. Prus, „Hulajpole – burzliwe dzieje Kresów Ukrainnych (…)”, Alta 2, Wrocław 2004.

    (…) Obaj autorzy dbają o kulturę słowa, unikają zwrotów prostackich i wszelkich wulgaryzmów, od których znów roi się ‘Historia Rusów’.
    ’Historię Rusów’ Łepki nazywa „wielkim historycznym pamfletem” i dodaje, że „[…] prawdopodobnie przez jednego z panów ukraińskich, a mianowicie Hryhorija (Grzegorza) Połetykę napisany”.
    Warto tu może wspomnieć, kim on był. H. Połetyka (1725-1784) był pracownikiem Akademii Nauk w Petersburgu. Jak na początek nieźle. Został delegatem pułku łubniewskiego do komisji, którą powołała Katarzyna II. Komisja ta miała radzić, nad prawem i ładem w państwie carskim po ostatecznym przyłączeniu Ukrainy do Rosji. H. Połetyka miał w tej komisji, jak podaje A. Łotocki, śmiało wystąpić w obronie dawnych swobód Rusinów ukrainnych takich, jakimi cieszyli się oni w granicach Rzeczpospolitej. Jednak, co podnosi Łotocki, główną zasługą tego „uczonego” było napisanie, prawdopodobnie ‘Historii Rusów’. Nieszczęściem dla Ukraińców do dnia dzisiejszego było to, że z tej Pożal się Boże „historii” wiedze czerpali Taras Szewczenko, a wcześniej Mykoła Kostomarow, Hrebinka Metłynski, Kulisz i inni.
    Książka na każdej stronie kłóci się z prawdą historyczną, ale „z wielkim agitacyjno-publicystycznym talentem napisana” rozchodziła się po całej Ukrainie jak świeże bułeczki. Ten historyczny paszkwil był
    „[…] świętością, przechowywany starannie przed agresywnym okiem ‘naczalstwa’, przeciw któremu ostrze jej było przede wszystkim zwrócone. Tendencja ‘Historii Rusów’ jest wybitnie patriotyczna, niepodległościowa, wroga carowi. Walki polsko-kozackie autor poczytywał jako zgubny skutek walki religijnej. Wolterianin, wróg wszelkiego gwałtu i przemocy, nie szczędzi też wyrzutu ukraińskim panom, którzy przez swój egoizm i zaślepienie doprowadzili kraj do ruiny. [tamże]”
    Ocena ta jest przesadzona, autor niepotrzebnie sili się na pochwały tam, gdzie potrzebna jest nagana, a przede wszystkim pomija najważniejszy aspekt i cel opracowania, mianowicie wybitnie antypolskiego nastawienia, i gołym okiem widocznego zamiaru doprowadzenia do maksymalnego skonfliktowania Rusinów z Polakami, katolików z prawosławnymi. Czy koniecznie trzeba nienawidzić Polaków i katolików, żeby być Rusińskim czy ukraińskim patriotą? Osobiście odnajduję skutki wychowania „patriotycznego” na ‘Historii Rusów’ w krwawych rzeziach UPA. Tego ukryć się nie da.
    Rację ma natomiast w połowie Łepki, gdy pisze:
    „Mimo niezaprzeczalnej wady (historyczne fałsze i omyłki, fantastyczne wymysły itp.) ‘Historia Rusów’ miała ogromny wpływ na budzenie się poczucia narodowego i niepodległościowego wśród zrusyfikowanego społeczeństwa. Na usprawiedliwienie Połetyki można powiedzieć, iż lekarstwo, którym zamierzał leczyć swój naród, zawierało truciznę, ale też choroba była przewlekła i ciężka […] [dz. cyt.]”
    Bliższe przyjrzenie się sprawie wykazuje, że autor ‘Historii Rusów’ nie leczył „trucizną” łgarstw, lecz właśnie truł społeczeństwo, usprawiedliwiając mordy i rzezie, do nich pośrednio zachęcał; uświęcał nieprawość, byle tylko mogła przynieść ona zamierzony cel – wszystko jedno jaki.
    Teraz przyznaję rację Łepkiemu, prof. UJ i senatorowi II RP:
    „Połetyka za pomocą ‘Historii Rusów’ rozbudził w swoim społeczeństwie poczucie krzywdy historycznej, z którego rozwinął się i wyrósł ruch wyzwoleńczy. W okropnych czasach Mikołajewskiej reakcji, czytano jego ‘Historię’… jak księgę martyrologii narodowej [tamże].”
    Jeżeli jednak autorem ‘Historii Rusów’ nie jest Połetyka, lecz właśnie jepiskop Koninski, to przypisywanie celów książce jest chybione. Archirej bowiem, łasy na cerkiewne godności i ordery, umiał łączyć wiarę z polityką i w takim działaniu czuł się jak ryba w wodzie. Gdyby założyć, że jednak to jego praca – osoby nie małoruskiej, lecz białoruskiej – cel książki musiałby być inny, musiałby w tym być jakiś ironiczny przypadek.
    Koniski czy Połetyka, obaj ciskali na Polaków potwarze, jakimi dotąd nie obdarzył ich nikt na świecie. ‘Historia Rusów’ bowiem z wyraźnie złą wolą i z zawziętością fanatyka zaprezentowała Polaków jako „odwiecznych” tyranów, złoczyńców i morderców. Cieszyła się z tego, że wreszcie „diabli wzięli” państwo, którego naród był tak dalece nikczemny, że drugiego o podobnych rysach na próżno szukać na całym Bożym świecie. Fałsz to narzędzie autora ‘Historii’… Polacy przez całe tysiąclecia historycznego bytu nie wykonali tylu egzekucji, ile autor każe popełnić hetmanom i szlachcie polskiej na Rusi w trakcie buntów kozackich.
    „Czytając dopiero Konińskiego, poznajemy, jak dalece człowiek może się poniżyć w swoim upadku. Zmyślał fanatyk nazwiska dla ubarwienia, dla rozbudzenia namiętności, kłamał tak dobrze jak najbezczelniejszy mikołajewski oprawca [J. Bartosiewicz, dz. cyt.]”
    Mocne słowa rzucone w twarz osobie duchownej tak wysokiej rangi. Trudno, jepiskop sobie na nie zasłużył. Na poniższą krytykę też:
    „Cała ‘Historia Rusów’ Koniskiego jest, że tak się wyrazimy, potopem krwi i łez, obrazem zabójstw. Polakom dzisiejszym wstyd byłoby za przodków, gdyby chociaż setna część tego, co zapowiada Koniski, była prawdą. [tamże]”
    Teraz moment najważniejszy:
    „[…] Ponieważ opowieści o inkwizycji są niczym w porównaniu z tym, co Polacy Koniskiego wyrabiali. […] ten naród, miał za Stefana, za Wazów, w dobie jeszcze większego blasku i potęgi, wymyślać byki miedziane, w których palił swe ofiary, ten naród po każdym swym zwycięstwie nad kozactwem miał tysiącami wieszać jeńców i sadzać na pale. [tamże]” (str. 222-223)

    (…)
    Nie doszło do tego, bo nad Dniepr przyszli polscy panowie, którzy zaprowadzili ucisk w poznanej już przez nas łże-historii pt. ‘Historia Rusów’ („[…] żywcem zdzierali z nich [Kozaków] skórę, w kotłach gotowali dzieci, a matkom kazali żywić piersią szczenięta”). Nie dziwota: przecież Szewczenko był samoukiem, a androny powtarzał za ‘Historią Rusów’, która przekonywała, że „polski ucisk” pchnął Ukrainę w ramiona Moskwy, w stan jeszcze gorszej niewoli, a przy tym to wielka niesprawiedliwość dziejowa, bo Ukraina zawsze kochała Moskali i Polaków i marzyła o połączeniu więzami braterstwa w trójjednym państwie, na wzór Trójcy Świętej – nierozdzielnie i niezmieszanie.
    Niegodziwie postąpiły Polska i Moskwa, które dokonały podziału Ukrainy – co doprowadziło do zniszczenia Kozactwa. str. 268

  6. xyz said

    SOJUSZ PETLURA-PIŁSUDSKI – CO SIĘ PRZEMILCZA, O CZYM SIĘ NIE MÓWI! Kilka spraw, o których nie przeczytacie w podręcznikach szkolnych, ani w historycznych periodykach.

    Cytując za: E. Prus, „Hulajpole – burzliwe dzieje Kresów Ukrainnych (…), Alta 2, Wrocław 2004.
    Tymczasem w Polsce, w sytuacji dla idei niepodległości Ukrainy beznadziejnej – bo, powtórzmy niepodległości sami Ukraińcy nie chcieli – Józef Piłsudski mając wielką cześć dla żołnierzy, wyrzekł do nich historyczne słowa: Ja was przepraszam, panowie! Przepraszał – za co? Zrozumiał to Petlura, który także przeprosił, nie tyle Polaków, co osobiście Piłsudskiego. Przecież to jemu hołowny ataman przyrzekł, że jak tylko oni obaj znajdą się na Ukrainie, to natychmiast wybuchnie tam powstanie zbrojne, a ochotnicy nieprzebranymi ilościami ruszą do trzech dywizji, które strona polska zobowiązała się uzbroić. Tymczasem nie było ani powstania, ani ochotników – przeciwnie, były dezercje i to dość spore. Piłsudski mógł ten fakt uznać za zwyczajne oszustwo – a że za takie nie uznał, a jeszcze Ukraińców przeprosił, to zaświadcza tylko o wielkiej kulturze osobistej pierwszego Marszałka Polski.
    Wielu badaczy z wyjątkowym naciskiem podkreśla moment tajności rozmów i ustaleń polsko-ukraińskich i udział w nich Piłsudskiego – jakby celowo były one przed społeczeństwem trzymane w tajemnicy.
    „Historia tajnego sojuszu między Piłsudskim a Petlurą nie jest jeszcze dostatecznie wyjaśniona [pisał w 1924. Joachim Bartoszewicz]. Niewątpliwym jest jednak, że sojusz taki istniał i że miał dla Polski bardzo realne konsekwencje. Wyprawa kijowska z 1920 r. ściśle jest z historią tego sojuszu związana. Wiadomo, iż w kwietniu 1920 r. doszło między Piłsudskim a Petlurą do równie tajnego układu, który między innymi ustanawiał granice między Polską a ową przez Polskę forytowaną [!] petlurowską Ukrainą. Jeśli w traktacie ryskim z dnia 18 marca nie urzeczywistniono na południowo-wschodniej rubieży granicznego programu Komitetu Narodowego (tzw. linii Dmowskiego), jeśli do Polski nie włączone zostały południowe powiaty Wołynia i zachodnie powiaty Podola z Płoskirowem i Kamieńcem, to przyczyny tego szukać należy nie w oporze bolszewickiego rządu, lecz głównie w zobowiązaniach tajnego traktatu kwietniowego z Petlurą [J. Bartoszewski, ‘Znaczenie polityczne’…]”
    Być może było tak naprawdę. Wspomniana tzw. linia Dmowskiego przewidywała inkorporację do Polski – Kamieńca Podolskiego – tak wiele przecież znaczącego w historii Rzeczypospolitej – i ta kresowa fortalicja mogła w 1921 r. należeć do Polski. Lenin sam Polakom takie rozwiązanie graniczne proponował, Kamieńca jednak nie chciał Piłsudski – właśnie, być może ze względu na Petlurę, z którym, poza różnymi zobowiązaniami, łączyło Marszałka słowo honoru.
    Jędrzej Giertych mógł o tym wiedzieć – zresztą ten wybitny endek Piłsudskiego zbytnio nie kochał, a ustępstwa na rzecz Petlury czy w końcu także Sowietów uważa za zdradę. Głośny działacz endecki przekonywał, że omawiany układ polegał na tym, że „[…] strona polska ofiaruje Ukraińcom rzeczy konkretne w zamian za frazesy”. Elementem podstawowym ugody polsko-ukraińskiej było, jak pisze Giertych:
    „[…] podjęcie się przez Polskę zadania poprowadzenia akcji wojennej przeciwko wojskom bolszewickim na Ukrainie celem wprowadzenia Petlury do Kijowa i utworzenia republiki ukraińskiej, w którym zawarte było zrzeczenie się przez Polskę na rzecz Ukrainy Kamieńca Podolskiego, Płoskirowa, i Starokonstantynowa. Także Petlura zrzekł się w tej umowie na rzecz Polski obszarów na zachód od Zbrucza, to znaczy Ziemi Czerwińskiej, a także dużej części Wołynia, ale zrzekł się on terytorium, których Ukraińcy w swoich rękach nie mieli i których nie mieli najmniejszych szans zdobyć, natomiast Piłsudski zrzekł się terytorium, które było w faktycznym władaniu Polski i do którego posiadania Polska już od dawna zgłaszała roszczenia poparte faktycznym posiadaniem. Jak zwykle w ugodach polsko-ukraińskich inni Ukraińcy natychmiast po podpisaniu układu Petlura-Piłsudski zaczęli odmawiać ważności temu zrzeczeniu się Ziemi Czerwińskiej i Wołynia przez Petlurę w imieniu Ukrainy [Komunikaty…].”
    Polska sprawowała rzeczywistą władzę nie tylko nad terytorium, do którego Ukraina zgłaszała poprzednio pretensje, a których Petlura w omawianej umowie się zrzekł, ale także nad rozległą połacią ziem, których się w tej umowie zrzekła Polska na rzecz Petlury. Mianowicie od dłuższego już czasu Polska sprawowała rzeczywistą władzę nad dużą częścią wschodniego Podola i Wołynia, z Kamieńcem Podolskim, Płoskirowem, Starokonstantynowem i Uszycą. W Kamieńcu Podolskim urzędował już tymczasowy polski wojewoda z ramienia Zarządu Cywilnego Związku Ziem Wschodnich, którym był późniejszy wojewoda wołyński, zmarły potem w więzieniu niemiecki, Aleksander Dębski.
    Jak widać, Polska nie uważała swego pobytu na tych ziemiach za akt tymczasowy, ziemie te bowiem objęte były „linią Dmowskiego”, tzn. linią żądań terytorialnych zgłaszanych przez Polskę na konferencji wersalskiej. Ziemie te posiadały w dużym stopniu charakter polski, przecież do Polski należały od XIV w. Kamieniec Podolski – siedziba łacińskiego biskupstwa, które w 1909 r. miało 96 parafii i 317 325 wiernych – miał wedle rosyjskiego spisu ludności z 1897 r. 50% ludności żydowskiej, 30% ludności polskiej i 20% ludności ruskiej i rosyjskiej.
    I jeszcze rzecz ważna: umowa polsko-ukraińska została zawarta między rządem polskim, rządem rzeczywistego państwa, sprawującym na określonym terytorium rzeczywistą władzę, a rządem uchodźcowym ukraińskim, który miał nadto cechę samozwańczą, będąc do pewnego stopnia politycznym mirażem i fikcją, a linia graniczna wytyczona tą umową weszła potem do traktatu ryskiego.
    „Można [przekonuje Giertych] z zupełnym spokojem przyjąć, że gdyby nie zrzeczenie się przez Polskę tego terytorium w umowie Piłsudski-Petlura, terytorium to byłoby weszło do Polski w traktacie ryskim. Natomiast Ukraińcy zrzekli się tylko swoich aspiracji, zrzekli się ich w imieniu podpisujących umowę, a nie w imieniu Ukrainy.
    […] Wszystkie ugody polsko-ukraińskie miały z polskiego punktu widzenia posmak zdrady. Osłabiały one polski stan posiadania w Galicji, odstępowały będące w polskim posiadaniu Kamieniec Podolski i Płoskirów w ręce republiki ukraińskiej, dawały nieuzasadnione korzyści separatystom ukraińskim w Polsce niepodległej, a nie równoważyły tego żadnymi rzeczywistymi korzyściami dla Polski […]
    […] Polska wkroczyła do Kijowa, naraziła przez to swój front obronny i o mało nie ściągnęła na siebie katastrofy. Wreszcie naraziła przez to swoja niepodległość. A co więcej, pogorszyła swoją pozycję w stosunku do Rosji, tracąc cechy państwa wyłącznie broniącego swoich praw i narażając się na zarzut, że jest agresorem [Komunikaty…].
    Ostatecznie, na prawie dwadzieścia lat, sprawę załatwił traktat ryski. Polsko-sowiecki traktat pokojowy w Rydze z dnia 18 marca 1921 r. poprowadził definitywną granicę, która po dawnemu stanęła na linii rzeki Zbrucz, przy czym przedstawiciel Kremla na ryskiej konferencji pokojowej Adolf Joffe kilkakrotnie wobec przewodniczącego delegacji polskiej Jana Dębskiego oficjalnie podkreślał, że Kraj Rad nie ma zamiaru podnoszenia sprawy „Galicji Wschodniej”, że Lenin gotowy jest nawet dać Polsce granice korzystniejsze niż „linia Curzona” [patrz: J. Dębski, Pokój ryski, Warszawa 1931] (str. 412-413)

  7. xyz said

    Cytując za: E. Prus, „Hulajpole – burzliwe dzieje Kresów Ukrainnych (…), Alta 2, Wrocław 2004.

    Czy mogło stać się inaczej? Historia nie znosi gdybania, jednak Jędrzej Giertych uważa (być może słusznie), że gdyby nie Napoleon, to Aleksander I w końcu doprowadziłby do tego, iż powstałaby Rzeczpospolita pod jego berłem – wcale nie w kształcie „małego biednego tworu kongresu”. Według Giertycha, a zatem wbrew Daviesowi, to Anglia była wtedy największym wrogiem niepodległości Polski, idąc rękę z Prusami, zaś najbardziej znów przychylnym polskiej sprawie był właśnie Aleksander I, mający za doradcę przyjaciela Polaka, Adam Czartoryskiego.
    „Polityce Aleksandra w Wiedniu sprzeciwiała się przede wszystkim Anglia […] Aleksander rzeczywiście dążył do odbudowania pod swoim berłem Polski jak największej i rzeczywiście zamierzał przyłączyć do Polski ziemie wschodnie, ku czemu czynił przygotowania w postaci spolszczenia tych ziem, stworzenia na nich (pod rządami Czartoryskiego) polskiego szkolnictwa i założeniu Korpusu Litewskiego, będącego w istocie formacją wojskowa polska i podporządkowaną dowództwu wielkiego księcia Konstantego, tzn. Warszawie [J. Giertych, dz. cy.t, t. II]
    Już w lutym 1803 r. (Aleksander) spolszczył […] szkolnictwo we wszystkich ośmiu guberniach, wykrojonych z ziem zagarniętych w trzech rozbiorach, i powierzył administrację tego szkolnictwa kuratorowi wznowionego polskiego uniwersytetu wileńskiego Adamowi Czartoryskiemu. Po wojnie 1812 r. i okupacji francuskiej wyodrębnił pod każdym względem politycznie pięć guberni zachodnich (z wyjątkiem witebskiej, mohylewskiej i kijowskiej) w sposób widoczny przygotowując oddanie ich Polsce […]
    W roku 1817 (Aleksander) wyodrębnił te same pięć guberni pod względem wojskowym, tworząc na nich odrębny ‘korpus litewski’ w polskich mundurach, z polskim językiem komendy i pod polskim dowództwem […]”
    Wreszcie ten sam Giertych po dobrze udokumentowanych dowodach stawia sprawę otwarcie:
    „W rzeczywistości głównym wrogiem Polski była w Wiedniu Anglia. Oczywiście wybitnym – i tradycyjnym – jej wrogiem były także Prusy […] Prusy były w obozie Anglii, ich w owym czasie opiekunki. To Prusy i Anglia zwyciężyły w Wiedniu politykę cara Aleksandra, która była połowicznie polska […] A jednak [ubolewa J. Giertych] są Polacy, którzy i dzisiaj uważają […] iż w 1815 r. Anglia i Francja, wbrew Rosji – były przyjaciółkami Polski [tamże]” (str. 207)

  8. Piskorz said

    re 3 Nortom…wyd warte uwagi..!!

  9. JanuszT said

    Gównin to jest neoliberał i krypto banderowiec, bardzo podły osobnik i pazerny na władzę i luksus. Jest hamulcowym w rządzie PiSdy.

  10. xyz said

    Polska: Ukraińcy boją się symetrycznego traktowania

    https://xportal.pl/?p=30648&

  11. xyz said

    Jak można wymagac, aby ktoś nas szanował, skoro sami siebie nie szanujemy?

    https://wiadomosci.dziennik.pl/swiat/artykuly/6416912,ambasador-polski-msz-ukraina-izrael-antysemityzm.html

  12. xyz said

    https://medianarodowe.com/2020/01/28/ukraincy-chca-wiecej-od-naszego-kraju-zmienily-sie-oczekiwania-wobec-polski/

  13. xyz said

    https://www.magnapolonia.org/rozkwitajacy-na-ukrainie-nazizm-w-odmianie-banderowskiej-stawia-coraz-wieksze-roszczenia-wobec-polski/

  14. Jeszcze tylko pozostaje masowo wżeniac Ukrainki w małżeństwa z Polakami jak chcą naganiacze,i wkrótce będzie przewaga w ten czy inny sposób ludności pochodzenia ukrainskiego w Polsce. A naród polski w otwartą gębą,/ jak do tej pory/ będzie się przyglądał jak się rozwadnia i w końcu znika. Nacja czosnkowa tak sobie zaplanowała.
    Początkowo grzeczne ukraińskie żony z perspektywą obywatelstwa UE, lepszego życia i sprowadzenia tabunu rosłych, sprytnych braci i ich kolesiów, nabiorą wigoru i bezczelności. A Polacy będą się uśmiechać i „pokazywać\’ jacy sa fajni i tolerancyjni. Aż zostaną już całkiem cieciami od zamiatania i zamykania bramy na wieczór u szabaśników i i Ukraińców.

  15. Wielka Kopa Tatry said

    Nie szanują się i spieszą sie za bardzo, a tylko niewolnicy się spieszą, nie licząc oczywiście sytacji ekstremalnych, na przyklad kiedy kogos gonimy, albo przed kims uciekamy😄

    Taki przykład wczoraj jade za dwiema wanienkami, a z przodu L jedzie przepisowo, miałem ubaw jak ja desperacko chcieli wyprzedzić, jeden nawet zaczął trabic. A tymczasem nasi sąsiedzi ze wschodu jakos sie nie spieszą nigdzie swoimi gruzovikami i czesto widzę jak pomykaja sobie autostrada 80 km/h. W Polszy😎

  16. Wielka Kopa Tatry said

    Niedźwiedź. Niby tak, ale podam przyklad z życia, znajomy taksówkarz z mojego rocznika 1990(dobry rocznik😎) biadoli jakis czas temu, ze jego była spotyka sie z Ukraincem, no ale jakbyś zobaczył gościa, to bys sie nie zdziwił, raz ze garbaty, a dwa że najczęściej poruszsam😵przez niego tematem w rozmowie jest on sam😵 Coś jak wałęsa ciągle tylko JA JA JA…😂

  17. Wielka Kopa Tatry said

  18. Socjalista said

    No właśnie. Wałęsa ty kanalio! Dostaniesz kose pod żebro za obalenie „komuny”!

  19. JanuszT said

    Apropo TW SB „Bolka”, jako tu przywołanego. Są jego zdjęcia z kliniki szpitalnej. Ma być reperowany (operowany), bo pękł mu drut [Sic❗] w rozruszniku, a także ma mieć baterię w nim wymienianą. Pan Lechu już się nawet z nami żegna, a ja myślę, że będzie śmier… dzi…ał dalej.

    Pani Beata Zrzelska:
    👇👇👇👇👇👇👇👇👇👇👇👇👇👇👇👇

    A jak ma się to do tego: https://m.facebook.com/story.php?story_fbid=2535062276798044&id=100008828897979

    NOWY POLSKI ŁAD.

    Potrzebujesz karetki? To posłuchaj…
    Od 13ej mam atak RZS, wyje z bólu, zesztywniała mi całą lewa strona ciała, spuchły stawy. Reumatolog radzi: dzwoń na Pogotowie. Dzwonię. Miła Pani mówi: – będzie Pani czekać 4 godziny? A potem 12-15 na SOR aby dostać się do szpitala? Nie mamy karetek, karetki stoją przed szpitalem w kolejce i czekają aż zwolni się miejsce w szpitalu. Jeżdżą 200km z Warszawy do pacjentów, bo karetek nie ma…

    Oto Nowy Polski Ład.

    Godzina 2 w nocy, powtórka i nawrót bólów.
    3x dzwonię na pogotowie, 3x odmowa.
    Ohydna baba rzuca słuchawką i krzyczy:
    Proszę dzwonić do swojego reumatologa i tam wyć.
    Koniec. Nie ma żadnej pomocy.
    Wrzody, stawy popuchniete, ból jakby gwoździe wbijali, piłowanie…

    Znieczulica.

  20. Ad. 19

    Oto Nowy Polski Ład.

    Otóż to nie jest Ład Polski. To jest ład niepolski. Proszę pisać prawdę.

  21. revers said

    Za to sily zbrojne Ukrainy w najlepsze sobie cwicza pod Polska granicaa, oby nie razania lachow .. . podobno zabojcy lub ich pokolenia wracajaa chetnie na miejsca swoich zbrodnii.

    https://kresy.pl/wydarzenia/regiony/ukraina/ukrainscy-nacjonalisci-chwala-sie-zbrojnym-rajdem-w-poblizu-granicy-z-polska-foto/?fbclid=IwAR0emwLGSR19R3spOHeYDjzDIZGsDOoNwcrNTeSCl3kqvmQVhE1btUoEb24

  22. Boydar said

    „… oby nie razania lachów …”

    A co niby, przewijanie noworodków ?

  23. xyz said

  24. revers said

    re22

    no i starcow w pampersy wieksze od s-ek

  25. JanuszT said

    Re 20:
    Panie Krzysztofie, to tytuł Pani Beaty Zrzelskiej, poszkodowanej, nie mój. Ja tylko przekazuję to, co miało miejsce rzeczywiście.

  26. xyz said

    „Ukraina jest jednym z czterech najbiedniejszych państw w Europie, a mimo to nadal marzą oni o budowie wielkiego imperium. Jeśli za państwowe pieniądze ukazują się książki jak. np. „Ukraińskie miejsca w Polsce”, które opisują bzdury niestworzone, spośród których ukraiński Kraków z powodu postawionej nogi Stepana Bandery jest łagodną dywagacją, to o czym rozmawiać? Publikowanie map, gdzie Ukrainą była Słowacja, Węgry i inne kraje, o Polsce nie wspominając, to wraz z propagowaniem tego samego nacjonalizmu świadczy to, że oni do tego dążą. A wiedza na temat tego nacjonalizmu jest w Polsce bardzo mała, ponieważ władza w propagowaniu banderowskich zbrodni bardzo mocno przeszkadzała.”

    Źródło: https://niepoprawni.pl/blog/quasar/mniejszosci-trzymaja-polske-za-gardlo-jak-sycylijska-mafia

    ©: autor tekstu w serwisie Niepoprawni.pl | Dziękujemy! :). <- Bądź uczciwy, nie kasuj informacji o źródle – blogerzy piszą za darmo, szanuj ich pracę.

    https://niepoprawni.pl/blog/quasar/mniejszosci-trzymaja-polske-za-gardlo-jak-sycylijska-mafia

Sorry, the comment form is closed at this time.