Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    JanuszT o Wolne tematy (41 – …
    JanuszT o Wolne tematy (41 – …
    Bezpartyjna o Wolne tematy (41 – …
    Bezpartyjna o Wolne tematy (41 – …
    Bezpartyjna o Wolne tematy (41 – …
    Bezpartyjna o Wolne tematy (41 – …
    Bezpartyjna o Wolne tematy (41 – …
    Siekiera_Motyka o Rosyjscy eksperci będą szukać…
    Maria o Rosyjscy eksperci będą szukać…
    bryś o Rosyjscy eksperci będą szukać…
    Bezpartyjna o Wolne tematy (41 – …
    Witold o Rosyjscy eksperci będą szukać…
    Bezpartyjna o Wolne tematy (41 – …
    Chyba jakieś inne Pi… o Wolne tematy (41 – …
    JanuszT o Wolne tematy (41 – …
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 546 obserwujących.

Papież Franciszek doskonale wie, dokąd zmierza. Wywiad z przełożonym generalnym Bractwa Kapłańskiego św. Piusa X’

Posted by Marucha w dniu 2021-03-19 (Piątek)

Pewien inny papież również doskonale wiedział, dokąd zmierza, gdy całował – rzekomo w dobrej wierze – Koran i wychwalał duchowe przymioty voodoo.
Admin

Czcigodny Księże, minęło właśnie osiem lat od wstąpienia papieża Franciszka na Stolicę Piotrową i z okazji tej rocznicy zechciał Ksiądz udzielić nam niniejszego wywiadu, za co jesteśmy bardzo wdzięczni.

Ks. Dawid Pagliarani FSSPX, przełożony generalny Bractwa Kapłańskiego św. Piusa X

Niektórzy obserwatorzy pontyfikatu papieża Franciszka – zwłaszcza ci, którzy pozostają przywiązani do Tradycji – są przekonani, że etap walki o idee dobiegł końca, a sferą, która obecnie dominuje, jest praxis, co znajduje wyraz w pragmatycznych decyzjach dotyczących najrozmaitszych kwestii. Jakie jest Księdza zdanie na ten temat?

Nie jestem wcale pewien, że działania i idee powinny być w ten sposób przeciwstawiane. Papież Franciszek jest z pewnością pragmatykiem i jako człowiek sprawujący władzę doskonale wie, dokąd zmierza. Działania na wielką skalę zawsze wynikają z zasad teoretycznych, z kompleksu idei, zdominowanego często przez jakąś ideę centralną, której może i musi podporządkować się cała praxis.

Trzeba zdać sobie sprawę, że starając się zrozumieć motywy działania papieża Franciszka łatwo jest popełnić błąd. Przykładowo niektórzy byli przekonani, że odnaleźli te motywy w teología del pueblo, argentyńskiej (i bardziej umiarkowanej) wersji teologii wyzwolenia. Wydaje mi się jednak, że papieża Franciszka nie można utożsamiać z tym nurtem, a nawet z jakimkolwiek znanym systemem. Uważam, że idei stanowiących inspirację dla jego działań nie da się w zadowalający sposób przeanalizować i zinterpretować ograniczając się do tradycyjnych kryteriów teologicznych. Franciszka nie tylko nie da się utożsamić z żadnym ze znanych systemów – jest on de facto ponad nimi wszystkimi!

Co Ksiądz przez to rozumie?

Na przykład w przypadku Jana Pawła II, pomimo wszelkich negatywnych aspektów jego pontyfikatu, pewne punkty doktryny katolickiej postrzegano jako nietykalne. Z kolei w przypadku papieża Benedykta mieliśmy do czynienia z człowiekiem przywiązanym do historii Kościoła. Jego próby pogodzenia Tradycji z nauczaniem soborowym czy posoborowym, choć z góry skazane na porażkę, stanowiły jednak pewien przejaw troski o zachowanie wierności Tradycji.

Tymczasem u papieża Franciszka perspektywa zerwania z nią nie wywołuje żadnych obaw. Obecny pontyfikat stanowi punkt zwrotny w historii Kościoła katolickiego: bastiony, które przetrwały, zostały – patrząc na to po ludzku – definitywnie zniszczone, a równocześnie Kościół na nowo zdefiniował – rewolucjonizując ją – swoją misję wobec dusz i świata.

Wciąż jest jeszcze za wcześnie, aby oszacować pełny zakres tego przewrotu, możemy jednak próbować go analizować.

Grzech i miłosierdzie

Powiedział Ksiądz, że bastiony, które przetrwały, zostały zburzone. Jakie konkretnie bastiony ma Ksiądz na myśli?

Mam na myśli zwłaszcza ostatnie fundamenty ładu moralnego, na których opiera się nie tylko społeczeństwo chrześcijańskie, ale każde społeczeństwo naturalne. Musiało się to stać prędzej czy później, była to jedynie kwestia czasu. Do tej pory Kościół, choć nie zawsze wyrażał się jasno, obstawał przy swoich wymogach moralnych, na przykład tych dotyczących małżeństwa katolickiego, i wciąż jednoznacznie potępiał wszelkie aberracje seksualne…

Niestety, te wymogi opierały się na teologii dogmatycznej, która porzuciła swój właściwy cel, a przez to stała się podatna na zmiany. Było rzeczą nieuniknioną, że pewnego dnia również te wymogi zostaną obniżone. Solidne zasady nie mogą ocaleć, gdy idea ich boskiego Autora jest osłabiona lub zniekształcona. Te zasady moralne mogły przetrwać przez jakiś czas, nawet przez klika dekad, jednakże pozbawione fundamentu pewnego dnia musiały zostać uznane za „przestarzałe” i zanegowane w praktyce.

Właśnie tego jesteśmy świadkami za pontyfikatu papieża Franciszka, zwłaszcza za sprawą jego adhortacji Amoris laetitia z 19 marca 2016 r. Dokument ten nie tylko zawiera poważne błędy, ale też stanowi wyraz całkowicie nowego podejścia i to skażonego historyzmem.

Na czym polega to nowe podejście i co mogło skłonić papieża do jego wyboru?

Papież Franciszek ma bardzo precyzyjną wizję współczesnego społeczeństwa i dzisiejszego Kościoła, a nawet całej historii. Wydaje mi się, że ta wizja jest skażona pewną formą hiperrealizmu, rodzajem hiperrealizmu „duszpasterskiego”. Według niego Kościół musi stawić czoła faktom: nie może już głosić swej doktryny moralnej w sposób, w jaki to czynił do tej pory. Musi więc pogodzić się z kapitulacją wobec żądań współczesnego człowieka i konsekwentnie przemyśleć swoją rolę jako matki.

Oczywiście Kościół zawsze musi być matką. Odtąd jednak, zamiast być matką przekazującą życie i wychowującą swe dzieci, będzie starał się przede wszystkim ich słuchać, zrozumieć i towarzyszyć im w drodze…

Te pragnienia, które same w sobie nie są złe, powinny być jednak rozumiane w nowym i bardzo szczególnym sensie: Kościół katolicki nie może już – a więc nie powinien – posługiwać się nakazami i zakazami. Powinien być bierny i dostosować się. To aktualna kondycja życia duchowego wiernych warunkuje i determinuje samą misję Kościoła, a nawet jego raison d’être.

Przykładowo, jako że nie może on już narzucać tych samych warunków przyjmowania Komunii św. co kiedyś, ponieważ człowiek współczesny postrzega to jako przejaw nietolerancji, to – zgodnie w powyższą logiką – jedyną realistyczną i autentycznie chrześcijańską reakcją może być dostosowanie się do tej sytuacji i zmiana wymogów. W ten sposób, siłą rzeczy, zmienia się moralność: odwieczne prawa podlegają obecnie ewolucji, wymuszonej przez okoliczności historyczne oraz nakazy fałszywego i źle rozumianego miłosierdzia.

Czy zdaniem Księdza papież odczuwa zaniepokojenie z powodu tej ewolucji? Czy czuje potrzebę jej uzasadnienia?

Bez wątpienia papież od samego początku musiał sobie zdawać sprawę z reakcji, jaką taki proces wywoła w Kościele. Prawdopodobnie był również świadomy faktu, że otwiera drzwi, które przez ponad dwa tysiące lat pozostawały szczelnie zamknięte. Jednak w jego oczach wymogi historyczne mają większy ciężar gatunkowy niż względy jakiejkolwiek innej natury.

To właśnie w tym kontekście w pełni zrozumiała staje się jego idea „miłosierdzia”, o którym nieustannie mówi w swoich wystąpieniach. Nie jest to już odpowiedź Boga miłości, witającego skruszonego grzesznika z otwartymi ramionami, aby go uleczyć i przywrócić do życia łaski. Jest to obecnie miłosierdzie niosące w istocie zgubę, uzasadniane koniecznością wyjścia naprzeciw potrzebom ludzkości. Ludzie, uznani za niezdolnych do przestrzegania nawet prawa naturalnego, mają rzekomo niezaprzeczalne prawo do tego miłosierdzia, swego rodzaju dobrodusznej amnestii udzielanej przez Boga, który również dostosowuje się do historii, nie będąc już jej Panem.

W sposób ten wyrzeka się nie tylko wiary oraz porządku nadprzyrodzonego, ale również zasad moralnych nieodzownych do prowadzenia uczciwego i prawego życia. Jest to zatrważające, ponieważ w ostatecznym rozrachunku oznacza rezygnację z chrystianizacji etyki; przeciwnie, katolicy mają obecnie dostosowywać się do moralności świata, czy też przynajmniej muszą dostosować – w konkretnych przypadkach – swoje zasady moralne do współczesnej etyki, akceptując również zawieranie kolejnych związków przez rozwodników oraz „małżeństwa” osób tej samej płci.

Owo miłosierdzie stało się więc rodzajem panaceum, podstawą nowej ewangelizacji wobec pokolenia, którego nie da się już nawrócić oraz wobec chrześcijan, którzy nie są już w stanie zachowywać wszystkich przykazań. Tak więc znajdujące się w niebezpieczeństwie dusze, zamiast być wspierane i umacniane w wierze, są uspakajane i utwierdzane w grzechu. Postępując w ten sposób, strażnik wiary wyklucza nawet porządek naturalny – w konsekwencji nie pozostaje już absolutnie nic.

U podstaw tych błędów leży całkowity brak transcendencji czy spojrzenia ku niebu. Nie odwołuje się już, nawet pośrednio, do porządku nadprzyrodzonego, do życia wiecznego, a przede wszystkim do dzieła odkupienia urzeczywistnionego przez Chrystusa Pana, który zapewnił wszystkim ludziom środki konieczne do osiągnięcia zbawienia. Nie naucza się już o ponadczasowej skuteczności tych środków i w konsekwencji pozostają one nieznane. Już w to nie wierzymy! W rezultacie dominuje wizja czysto horyzontalna i skażona historyzmem, w której zasady nie są już niezmienne i w której znaczenie ma jedynie doczesny dobrobyt.

Czy wspomniany przez Księdza punkt zwrotny pozostaje w zgodzie z naukami Vaticanum II, czy też słuszniej byłoby mówić o III Soborze Watykańskim, choć ten nigdy się nie odbył?

Mamy tu do czynienia zarówno z ciągłością z zasadami wprowadzonymi na Vaticanum II, jak i ich przekroczeniem. Dzieje się tak z bardzo prostego powodu: w trakcie II Soboru Watykańskiego Kościół chciał dostosować się do świata, „unowocześnić się” poprzez aggiornamento lansowane przez Jana XXIII i Pawła VI. Dzisiaj papież Franciszek kontynuuje ten proces, jednak w nowym i radykalnym sensie: obecnie Kościół musi dostosować się do grzechów świata – przynajmniej tych, które są „poprawne politycznie”. Przedstawia się je wówczas jako autentyczne wyrazy miłości, akceptowane przez współczesne społeczeństwo – a więc dozwolone przez miłosiernego Boga. Czyni się to zawsze w drodze wyjątku; jak jednak dowodzą wydarzenia w Niemczech, takie odstępstwa od zasad szybko stają się normą.

Utopia papieża Franciszka

Czy równolegle do tego stopniowego niszczenia tradycyjnej moralności Franciszek upowszechnia jakieś wartości? Ujmując to inaczej: na jakim fundamencie pragnie budować?

To bardzo dobre pytanie. Odpowiedział na nie sam Franciszek 3 października 2020 r. w swojej ostatniej encyklice Fratelli tutti, stwierdzając, że „możemy podjąć wyzwanie marzenia i myślenia o innej ludzkości. […] To jest prawdziwa droga do pokoju”[1]. To jest utopia, mrzonka, jakiej ulegają ci wszyscy, którzy odcinają się od swych korzeni. Zerwawszy z Bożą Tradycją, Ojciec Święty podąża za majakiem abstrakcyjnego ideału, całkowicie oderwanego od rzeczywistości.

W tym samym fragmencie broni swego stanowiska przyznając, że dla wielu jego słowa „będą brzmiały szalenie nierealistycznie”. Przedstawia jednak podstawę, mającą stanowić usprawiedliwienie dla jego stanowiska: „Wielki fundament praw, wynikający z samego faktu posiadania niezbywalnej godności ludzkiej”.

Jednakże Objawienie Boże oraz Tradycja uczą nas, że natura ludzka i ludzka godność nie są samowystarczalne. Jak pisał Chesterton: „Odbierzcie to, co ponadnaturalne – a zostanie to, co nienaturalne”[2]. Powołując i wynosząc człowieka do porządku nadprzyrodzonego, Bóg podporządkował naturę ludzką łasce. Tak więc natura nie może usunąć porządku nadprzyrodzonego, nie pogrążając się tym samym w nieuporządkowaniu. Marzenie papieża Franciszka – „nowy sposób myślenia” – jest całkowicie naturalistyczne.

Jeszcze innym znamieniem utopijnego charakteru tego marzenia jest jego uniwersalizm: ma ono zostać narzucone wszystkim, i to w sposób autorytarny i kategoryczny. Marzenie tego rodzaju, samo w sobie nienaturalne, może zostać urzeczywistnione jedynie na drodze sprzecznej z naturą…

Czego dotyczy utopia papieża Franciszka?

Utopia ta, harmonizująca w pełni z aspiracjami współczesnego człowieka, domagającego się swych rzekomych praw i oderwanego od swych korzeni, sprowadza się w istocie do dwóch idei: ekologii integralnej oraz powszechnego braterstwa. Nie jest dziełem przypadku, że papież poświęcił tym zagadnieniom swoje dwie kluczowe encykliki, które – według jego własnych słów – należy postrzegać jako dokumenty programowe dwóch głównych części jego pontyfikatu.

Ekologia integralna Laudato si (24 maja 2015) jest niczym innym jak nową moralnością proponowaną całej ludzkości, ignorującą Objawienie, a więc i Ewangelię. Jej zasady są czysto arbitralne i naturalistyczne. Harmonizują doskonale z ateistycznymi dążeniami ludzkości, zafascynowanej ziemią, na której żyje, i skupionej wyłącznie na troskach materialnych.

Z kolei powszechne braterstwo Fratelli tutti, poparte przez papieża w bardzo uroczysty sposób w deklaracji z Abu Zabi (4 lutego 2019), podpisanej też przez wielkiego imama Al-Azhara, jest niczym innym jak naturalistyczną karykaturą chrześcijańskiego braterstwa, opartego na synostwie Bożym wszystkich ludzi odkupionych przez naszego Pana Jezusa Chrystusa. To nowe braterstwo jest de facto identyczne z braterstwem masonerii, która przez dwa minione stulecia niestrudzenie siała nienawiść, zwłaszcza do Kościoła katolickiego, usiłując zastąpić jedyne możliwe braterstwo pomiędzy ludźmi.

Jest to nie tylko odrzucenie porządku nadprzyrodzonego, sprowadzające Kościół katolicki do poziomu kolejnej organizacji pozarządowej, ale również przejaw niezrozumienia ran, będących skutkiem grzechu pierworodnego oraz zapominania o konieczności łaski dla uzdrowienia upadłej natury ludzkiej i budowania trwałego pokoju.

Czym w tym kontekście miałaby się różnić rola Kościoła od roli społeczeństwa świeckiego?

Dziś Kościół katolicki to władza kapłańska w służbie współczesnego świata i jego potrzeb społeczno-politycznych… Jednak to kapłaństwo nie jest już poświęcone chrystianizacji instytucji ani reformie moralności, która stała się na powrót pogańska. Jest to kapłaństwo tragicznie ludzkie, pozbawione jakiegokolwiek wymiaru nadprzyrodzonego. Paradoksalnie, społeczeństwo świeckie i Kościół, podobnie jak to miało miejsce czasach chwały Christianitas, walczą ramię w ramię o realizację wspólnych celów… tym razem jednak to pogańskie społeczeństwo narzuca swe własne poglądy i idee Kościołowi!

To naprawdę przerażające: świecki humanitaryzm stał się światłem Kościoła oraz nadającą mu smak solą. Widoczna w ostatnich latach rejterada w kwestiach doktrynalnych i moralnych stanowi dobrą ilustrację kompleksu niższości hierarchii Kościoła wobec współczesnego świata.

A jednak – jest to tajemnica naszej wiary oraz źródło naszej nadziei – Kościół jest święty! Jest wieczny! Pomimo bolesnych doświadczeń obecnego czasu jego życie wewnętrzne, w swych najwznioślejszych aspektach, zachowuje piękno radujące Boga i Jego aniołów. Także dziś, jak zawsze, Kościół katolicki ma do swej dyspozycji wszelkie środki konieczne do prowadzenia i uświęcania dusz!

Powrót pod sztandar Chrystusa Króla

W jaki sposób, według Księdza, Kościół może wykorzenić te błędy i odzyskać siłę?

Po pierwsze, musimy odrzucić wszelkie utopie i powrócić do rzeczywistości, powrócić do fundamentów Kościoła katolickiego. Możemy wskazać trzy główne kwestie, które Kościół musi potwierdzić i zacząć ponownie głosić, w sposób otwarty i bez ustępstw czy kompromisów: istnienie grzechu pierworodnego oraz jego skutków (tj. trojakiej pożądliwości, o której mówi św. Jan w pierwszym ze swych listów) – i to wbrew wszelkim formom naturalistycznej naiwności; konieczność łaski, owocu Odkupienia, która stanowi jedyne lekarstwo – jest to jednak lekarstwo wszechpotężne – dzięki któremu skutki grzechu pierworodnego mogą zostać uleczone; oraz transcendencję celu ostatecznego człowieka, którym nie jest ziemia, ale niebo.

Powracając do nauczania tych prawd Kościół zacząłby ponownie „utwierdzać braci”[3]. Znów byłaby głoszona prawdziwa wiara katolicka, której wyznawanie stanowi nieodzowny warunek życia nadprzyrodzonego. Jest ona także niezastąpionym strażnikiem prawa naturalnego, w swym pochodzeniu boskiego, wiecznego i niezmiennego, stanowiącego niezbędny fundament na drodze człowieka ku doskonałości.

Te trzy pojęcia można streścić w jednym ideale: ideale Chrystusa Króla. Jest On istotą naszej wiary, dawcą wszelkich łask i Autorem prawa naturalnego, które wyrył w sercach wszystkich ludzi. Boski Prawodawca nie zmienia się, nie zrzeka się swej władzy. Podobnie jak to prawo nie może być zmienione bez wypaczania samej wiary, tak też nie może ono zostać przywrócone bez oddania należnej czci boskiemu Prawodawcy.

Mówiąc wprost, nie wolno nam poddawać się nakazom tego świata – zamiast tego musimy „wszystko poddać odnowie w Chrystusie”[4]. To w Chrystusie Królu i dzięki Niemu Kościół katolicki dysponuje wszelkimi niezbędnymi środkami do pokonania świata, którego księciem jest „ojciec kłamstwa”[5]. Poprzez krzyż, Chrystus zwyciężył go już raz i na zawsze: „Jam zwyciężył świat”[6].

Czy uważa Ksiądz, że Najświętsza Maryja Panna odegra szczególną rolę w tym zwycięstwie?

Jeśli będzie to zwycięstwo sprawy Chrystusa Króla, siłą rzeczy będzie ono także zwycięstwem Jego Matki. Najświętsza Maryja Panna ma udział we wszystkich bitwach i zwycięstwach swego Syna. Z pewnością też w szczególny sposób będzie nas wspomagać podczas obecnej bitwy, ponieważ w przeszłości nigdy nie mieliśmy do czynienia z tak wielkim tryumfem szkodliwych i zwodniczych błędów, szerzących niewyobrażalne spustoszenie w życiu chrześcijan.

Do najpiękniejszych tytułów, jakie Kościół nadał Matce Bożej, należą „Pogromczyni wszystkich herezji” – bowiem Ona miażdży głowę tych, którzy je tworzą – oraz „Wspomożenie chrześcijan”. Im bardziej ostateczne wydaje się zwycięstwo błędu, tym chwalebniejsze będzie zwycięstwo Najświętszej Maryi Panny.

Menzingen, 12 marca 2021, we wspomnienie św. Grzegorza Wielkiego

Źródło:
We must not capitulate before this world, but recapitulate all things in Christ

Przypisy

  • Par. 127.
  • G.K. Chesterton, Heretycy, rozdz. VI, w tłum. Jagi Rydzewskiej, wyd. Fronda – Apostolicum, Warszawa – Ząbki 2004.
  • Łk 22, 32.
  • Por. Ef 1, 10.
  • Jan 14, 30; por. Jan 8, 44.
  • Jan 16, 33.

https://www.bibula.com

Ten papiez zajmuje się wszystkim: ekologią, klimatologią, epidemiologią, szczepionkami, usprawiedliwianiem zboczeńców LGBT… wszystkim, prócz Zbawienia.
Admin

Komentarzy 30 do “Papież Franciszek doskonale wie, dokąd zmierza. Wywiad z przełożonym generalnym Bractwa Kapłańskiego św. Piusa X’”

  1. UZA said

    „Im bardziej ostateczne wydaje się zwycięstwo błędu, tym chwalebniejsze będzie zwycięstwo Najświętszej Maryi Panny.”

    Jakie piękne i krzepiące słowa ! Dziękuję za zamieszczenie tego wywiadu.

  2. axel said

    Kościół nie może uczyć błędu. Kim jest w takim razie papa bondziorno.

  3. Boydar said

    Z przykrością stwierdzam, że po raz kolejny nie zawiodłem się na ks. Davidzie Pagliarani.

  4. Bogdan L. said

    Wole czytac wywiady z Abp.Vigano, bo są jasne i uporządkowane.
    U Ks.Paliarianiego jest za duzo usprawiedliwiania i tłumaczenia głupot bergolianizmu.

  5. NICK said

    (…)
    A, może, to, JO?
    Przemawia?

  6. Boydar said

    Ale że co, że pisze ? Nie, JO którędy indziej myślał. Poza tym, pomimo ułomności charakteru, z JO przebijało to „coś”, czego tutaj nie uświadczysz ani cienia. JO zawsze czegoś chciał, czego zresztą nigdy nie potrafił wyartykułować. Tu nie ma nic, okrągłe zdania prowadzące donikąd, oprócz kilku ewidentnie mijających się z prawdą.

    Sorry Winnetou, ja już nie mam motywacji do udawania idioty.

  7. Takisobieczlowiek said

    Niestety ks. Pagliarani kontynuuje linie Bp. Fellay’a, czyli linie zdrady. Przeczytalem kilka linijek tych jego bzdur a na wiecej szkoda czasu.
    Tu jest tej zdrady nastepny dowod:
    Skaza. Zdumiewająca opinia Bractwa Kapłańskiego Piusa X na temat szczepionek splamionych aborcją
    https://www.bibula.com/?p=123726

    ——
    Bractwo zajmuje się zbawieniem.
    I czyni to dobrze.
    Admin

  8. NICK said

    Hejka.
    To tylko introdukcja vel zaczepka.
    Bywaj.

    Nota bene.
    Trzy razy po jego odejściu przywoływałem co czyni.
    W tym raz gdy okazał wielką niewdzięczność Gospodarzowi.
    Zostawmy.

  9. Boydar said

    NICK’u, bądźmy uczciwi, gów’no nas obchodzą relacje JO i Gajowego. To nie nasza sprawa.

    Już tam Gajowy Marucha wie co robi, a takich jak Pan JO mógłby łyżką jeść. Ewentualnie nożem widelcem, bo człek jest kurtularny i zachować przy stole umi.

  10. NICK said

    Chyba muszę napisać po swojemu.
    Nie zajrzę już w nic.
    Co ten akurat.
    Przepytywany.
    Opowiada.
    Nie pierwszy raz zapytam: UZA, co z Tobą?

  11. NICK said

    Dobrze.

  12. UZA said

    „Nie pierwszy raz zapytam: UZA, co z Tobą?”

    Odpowiem po poznańsku: „Dej Pan spokój”. Nasze mózgi są chyba niekompatybilne i ani Pan nie rozumie mnie, ani ja Pana. Może Pan w związku z tym przyjąć, że jestem zbyt głupia i po prostu ignorować moje wpisy.

    „Niestety ks. Pagliarani kontynuuje linie Bp. Fellay’a, czyli linie zdrady. Przeczytalem kilka linijek tych jego bzdur a na wiecej szkoda czasu.”

    Nie znam księdza Pagliarianiego ani tego drugiego, nic nie wiem o liniach i zdradach. Stwierdzam natomiast, że w tekście, który tu zamieszczono, ksiądz mówi o tym, o czym ksiądz mówić powinien – o grzechu i o łasce, o życiu nadprzyrodzonym, o prawie, które Boski Prawodawca zapisał w ludzkich sercach i któremu jesteśmy winni posłuszeństwo – dziś tak samo jak przed wiekami. Prawidłowo też diagnozuje ks. Pagliariani podstawowy problem Kościoła , który rodzi inne: odejście od transcendencji i nadmierne skupienie na kwestiach doczesnych. To nie są bzdury. To są fakty (niestety).

  13. Boydar said

    No, i po co Ci to Panie NICK’u było ?

  14. NICK said

    Mnie wystarczy, że o bergolniętym mówi per Papież.
    Nadto.
    Coraz więcej wskazuje na to, że Bractwo jest przejmowane. Wraz z Tradycją. („Miś”).
    Tylko nie wiem od kiedy… .
    [mózgi niekompatybilne; i b. dobrze]

  15. lewarek.pl said

    Ksiądz Pagliarani wydaje mi się bardziej radykalny niż był bp Fellay. Ale może to jest kwestia obycia z władzą i konieczności wdrożenia pewnej dyplomacji w kontaktach z przeciwnikiem. Fellay był długoletnim przełożonym Bractwa, znał wielu kardynałów, zetknął się nawet z papieżem Franciszkiem, a ks. Paglarani dopiero zaczął swoją kadencję i jeszcze nie wyrobił sobie odpowiednich kontaktów. Minie kilka lat i nabierze dyplomatycznych nawyków. Chyba że wydarzenia w Kościele zmuszą Bractwo do zaostrzenia kursu, co jest dość prawdopodobne.

  16. Listwa said

    @10 NICK

    I bardzo słusznie.
    Jeśli nie jesteś w stanie wyciągnąć korzyści z treści, to po co miałbyś męczyć się czytaniem i udawać, że cokolwiek rozumiesz.

    @ 14 NICK

    Weź sobie wiadro wody i pospaceruj ulicą.

  17. Boydar said

    Pan NICK się myli. W szczegółach ale jednak.

  18. NICK said

    Zatem kto z was nie nadąża?
    Obaj se weżcie dzieci abortowane pod swego węża.
    NIE przeginajcie.
    Wot, duraki.
    Listwa ciągnie po swojemu a Lubelak robi wszystkim.
    https://www.bibula.com/?p=123726

  19. Listwa said

    @ 18 NICK

    To czytaj, jak tak się rwiesz:

    „Kościół nad którym opiekę sprawują kapłani z Bractwa Świętego Piusa X w Nantes stał się celem lewackich ataków. Antifa wezwała do ataku na świątynie. „Idźmy do Nantes, bo to trzeba zademonstrować, by rozdrażnić faszystów, integrystów z Bractwa Świętego Piusa X. Ten klasztor Świętego Ludwika znajduje się na ulicy Bruneau.(…)” – wzywają działacze Antify.

    Read more: https://www.pch24.pl/francuska-antifa-wzywa-do-zniszczenia-kosciola-bractwa-swietego-piusa-x,31995,i.html#ixzz6pxrSfP3a

    „Katowicach demonstracje odbywają się przed katedrą Chrystusa Króla. We wtorek wieczorem po raz pierwszy do tłumów wyszedł ksiądz. Z kobietami próbował nawiązać dialog. Zapewniał, że „nie jest za PiS-em, ale przeciwko”.
    Biuro prasowe archidiecezji katowickiej wydało w tej sprawie komunikat: „Informujemy, że duchowny, który we wtorek 27 października br. pojawił się na manifestacji przed katedrą Chrystusa Króla w Katowicach nie jest kapłanem archidiecezji katowickiej. Według posiadanych informacji ksiądz ten przynależy do Bractwa św. Piusa X,

    https://katowice.wyborcza.pl/katowice/7,35063,26449353,archidiecezja-katowicka-odcina-sie-od-sie-ksiedza-ktory-wyszedl.html?disableRedirects=true

    Szczepionka przeciwko Covid-19: SSPX odwołuje wcześniejsze oświadczenie (kiepskie tłumaczenie)
    https://gloria.tv/post/3D7oxEfTKaGZ2RytL8HgmzHvN

    Zdarza się że ktoś zamieści coś głupiego (może tak być z różnych powodów).
    Więc czytaj więcej tylko nie filozofuj. Lepiej idź na spacer, nie zapomnij wiadra.

  20. Boydar said

    Nie nadąża Pan NICK. To oczywiste, Watsonie.

    Pomimo iż piłka jest po mojej stronie, niestety nie mogę zagrać tak, jakbym chciał. Szanuję bowiem przyjętą Konwencję oraz politykę Pana Gajowego.

    Zatem, niech Ci się wydaje, że masz rację.

  21. NICK said

    Slogan.
    Durniu.
    Miszcz we piłki odbijaniu i o kotach pisaniu.
    Nie bądź mi cyklopkiem.
    Bo wiesz, co.

    Bardziej seryjnie?
    To się ustosunkuj kon-kret-nie.

    Pięć zdań.
    Pięć minut.
    Poszedłeś siusiu?
    dobrze a czas mi leci lepiej niż twa uryna.Start!

  22. Boydar said

    Przykro mi, ale nie dam Ci się sprowokować, i musisz się z tym pogodzić. Trochę pokory jeszcze nikomu nie zaszkodziło.

  23. NICK said

    Ta nie odpowiedź nic nie zmienia i doczeka się reakcji.
    Masz zdolności do owieczek.
    Nic więcej.

    Co jo godom.
    Ty masz na owieczki Sposoby.
    Jesteś polityką Gospodarza?

    Usypiasz Polaków.
    Uśpiłeś.

  24. Boydar said

    Jakby co to na Ciebie też mam. Prawdę mówiąc, na każdego mam; jeszcze się nie zdarzyło żeby mnie ktoś przegadał, no chyba że miałem w tym interes (kumasz, to te 15%)
    Lecz nie w tym rzecz. Napisałem Ci, że mylisz się w szczegółach. Jak sądzisz, które to „szczegóły” miałem na względzie ?

  25. I*** said

    (24) No, no… głosicie wszem i wobec, że pozjadaliscie wszystkie rozumy, obywatelu Boydar? :)))

  26. Boydar said

    Wszystkie to nie, aż taki pazerny nie jestem.

    Ale na Was starczy !

  27. Anucha said

    Jeszcze kilka lat przed tym, jak ogłoszono gąbczastą encefalopatię bydła.
    Z żoną poczyniliśmy taką obserwację,że coraz więcej naszych klientek, zachowywało się delikatnie mówiąc nieracjonalnie.
    Nazwaliśmy je szalonymi krowami. 🙂
    Po latach taką nazwę nadano choremu bydłu.

    Jak taka przypadłość spotykała kobiety, to pewnie chłopów też nie ominęła.
    „Wszelkie podobieństwo do prawdziwych postaci i zdarzeń jest wyłącznie przypadkowe” 🙂

  28. revers said

    czyli wiedzial tez o zamykaniu kosciolow na swita, lub zastepuja je misteriami w kilka osob?

    https://www.pch24.pl/niemcy–rzad-wzywa-do-zamkniecia-kosciolow–episkopat-protestuje-pch,82856,i.html?utm_source=facebook&utm_medium=social&utm_campaign=post&utm_term=pch&fbclid=IwAR0UHf0Vcb19d6LidGmQ0yqT3W9kLG8yc6SMaApFAVByp0btNh8xPY1zz4w

    Merkel zamyka koscioly w Niemczech, w te same nase hombrachowe prfesury i plemiely.

  29. I*** said

    (26) … żebyście się tylko nie przeliczyli, obywatelu Boydar! :)))

    Nie wątpię, że znacie to słynne powiedzenie, przepisywane Sokratesowi – „Wiem, że nic nie wiem”.

    Przypomnę też, co powiedział ten wybitny filozof na rozprawie sądowej:
    „A krzywdy wyrządzać i nie słuchać lepszego – Boga czy człowieka – jest czymś złym i hańbą, to wiem”.

    Darz bór, obywatelu Boydar! :)))

  30. Boydar said

    Dasz dasz.

Sorry, the comment form is closed at this time.