Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Kapitan Rajs „bury” – Żołnierz Podwójnie Wyklęty

Posted by Marucha w dniu 2021-03-24 (Środa)

Kapitan Romuald Adam Rajs (ur. 30 listopada 1913, Jabłonka; zm. 31 grudnia 1949, Białystok) żył i umarł dla Polski.

Ktoś uzna, że to literacki zwrot ale o życiu jednego z najwytrwalszych i najbardziej zdeterminowanych bohaterów powojennej walki przeciwko sowietyzacji Polski nie da się inaczej powiedzieć, bo on naprawdę wszystko oddał Polsce.

Pochodził z województwa lwowskiego, z licznej rodziny. Wcześnie umarł mu ojciec, pozostawiając żonę z pięciorgiem dzieci. Ukończył Szkołę Powszechną w Sanoku. Jego świadectwa szkolne zawierają tylko oceny dobre i bardzo dobre. W wieku siedemnastu lat wstąpił ochotniczo do Szkoły Podoficerskiej Piechoty dla Małoletnich, którą ukończył z wyróżnieniem Ministerstwa Spraw Wojskowych w roku 1933. W nagrodę otrzymał zegarek i ostrogi. Potem wzbogacał umiejętności żołnierskie w Szkole Spadochronowej w Biedrusku. W latach 1934-1939 jako podoficer zawodowy w stopniu kaprala pełnił służbę w 85 pułku piechoty i 13 pułku ułanów w Nowej Wilejce.

Przed wybuchem wojny został oddelegowany do 19 dywizji piechoty w Wilnie, w stopniu plutonowego. W wojnie obronnej dowodził dywizyjnym zwiadem konnym w armii odwodowej „Prusy”, mając w pododdziale Tatarów wileńskich. Po powrocie do Nowej Wilejki od jesieni 1939 związany był z konspiracyjną działalnością niepodległościową, kierowaną przez por. Gracjana Froga „Szczerbca”, wybitnego oficera polowego, późniejszego dowódcę 3 Wileńskiej Brygady AK, zamordowanego po wojnie przez komunistów.

We wrześniu 1943 dołączył do formującego się oddziału „Szczerbca” od początku pełnił funkcje dowódcze w pododdziałach liniowych – nawet w okresie, gdy brygadę zasilili oficerowie zawodowi. „Szczerbiec” darzył „Burego” szczególnym zaufaniem, doceniając jego kompetencje wojskowe i szaleńczą odwagę. „Bury” dowodził m.in. 8 stycznia 1944, pod nieobecność „Szczerbca”, w zwycięskim boju z żandarmerią niemiecką, policją litewską i białoruską w Mikuliszkach. Odznaczony przez Komendanta Okręgu Wileńskiego AK płk. Aleksandra Krzyżanowskiego „Wilka” Krzyżem Walecznych przed frontem oddziału. Był dowódcą zwiadu konnego, plutonu pieszego, a od wczesnej wiosny dowódcą kompanii szturmowej.

Po zatrzymaniu przez Sowietów „Szczerbca” w lipcu 1944 r. objął dowództwo oddziału, który po dojściu do Puszczy Rudnickiej, na południe od Wilna, uległ demobilizacji. Dzięki tej decyzji „Burego” do obozu dla akowców w sowieckiej Kałudze trafiło stosunkowo niewielu żołnierzy 3 Brygady. Potrzebni byli później, gdy nadszedł czas walki z nową okupacją.

Do Białegostoku „Bury” przybył jesienią transportem wojskowym i został wcielony do „ludowego” wojska, strzegącego lasów pogranicza wschodniego. Szybko nawiązał kontakt z mjr. Zygmuntem Szendzielarzem „Łupaszką”. Cieszył się takim autorytetem u żołnierzy „ludowego” wojska, że cały pluton, w pełnym uzbrojeniu, przeszedł wraz ze swym dowódcą do antykomunistycznego podziemia niepodległościowego!

Od maja do września 1945 r. w stopniu podporucznika dowodził szwadronem 5 Brygady mjr. „Łupaszki” na Białostocczyźnie. Po odejściu „Łupaszki” na Wybrzeże (tam od kwietnia 1946 r. 5 Brygada prowadziła akcje w polu przeciwko komunistom, wcześniej działały patrole rozpoznawcze i dywersyjne), podporządkował się Narodowemu Zjednoczeniu Wojskowemu, pełniąc funkcję szefa Pogotowia Akcji Specjalnej w Okręgu Białostockim. Awansował do stopnia kapitana.

W listopadzie 1946 r. wyjechał do Elbląga, następnie z rodziną do Karpacza. Dalszy los antysowieckiej konspiracji w Polsce i jej formy były wówczas niejasne. Swoją działalność zbrojną zawiesił wtedy także mjr „Łupaszko”. Kpt. Rajs postanowił przeczekać okres niepewności, w gotowości do podjęcia walki.

Dwa lata później, 12 listopada 1948 r., został w Karpaczu (lub w Jeleniej Górze) aresztowany. W trakcie aresztowania został ranny. W okresie śledztwa zachował heroiczną postawę, nie pozwalając się złamać ubowcom. Nazywał ich „pieskami moskiewskimi” o czym wiadomo z zachowanej relacji. Został „osądzony” przez tzw. Wojskowy Sąd Rejonowy w Białymstoku i 1 października 1949 r. skazany na karę śmierci.

Kiedy czekał na śmierć w celi białostockiego więzienia, w całej Polsce trwała propagandowa orgia sowiecka. Kolaboranci wysłali z Warszawy do Moskwy cały pociąg z „podarkami” dla Stalina, z okazji jego 70. urodzin. Były tam m.in. tomy „poezji” i „prozy” opiewające ludobójcę. Kpt. Rajs cierpiał samotnie w celi.

„Wyrok” wykonano w Białymstoku 30 grudnia 1949 r. Miejsce pochówku, podobnie jak w przypadku innych żołnierzy konspiracji niepodległościowej, zostało przez komunistów utajnione.

Z małżeństwa z Genowefą z Mężyńskich urodził się syn Romuald (*1943), który broni obecnie przy każdej okazji dobrej pamięci ojca. Środowiska postkomunistyczne w Polsce – prosowieccy Białorusini i przedstawiciele lobby żydowskiego – nie rezygnują z kamienowania kapitana Rajsa. Próbują ciągle przekonać Polaków, że był „bandytą” a nawet „ludobójcą”! Prosowieccy Białorusini głoszą, że „Bury” przeprowadzał „czystki etniczne” W rzeczywistości kpt. Rajs przeprowadzał „czystki” wśród sowieckiej hołoty, która kolaborowała z NKWD-UB i marzyła o sowieckiej Białostocczyźnie. Rok 1945 potraktowała jako powtórkę „wyzwolenia” z roku 1939! Dla takich ludzi „Bury” nie miał litości!

Na stronach internetowych Telewizji Polskiej w sposób szokujący i urągający prawu prezentowano kiedyś tendencyjny, naznaczony nienawiścią do powojennej partyzantki antykomunistycznej film dokumentalny Agnieszki Arnold, nie licząc się ani z prawomocnym wyrokiem sądu w sprawie kpt. Rajsa (wyrok śmierci został w roku 1995 unieważniony), ani z opiniami historyków. Anonimowy telewizyjny pismak oznajmiał:

Film przedstawia pogmatwaną i tragiczną historię wschodnich ziem polskich tuż po wyzwoleniu oraz kontrowersyjną sylwetkę Romualda Rajsy [Rajsa! – P.S.] – pseudonim „Bury”. W czasie II wojny światowej „Bury” walczył w 3 Wileńskiej Brygadzie AK dowodzonej przez porucznika Gracjana Fruga [Fróga! Brak informacji, że został po wojnie również zamordowany z rozkazu komunistycznego sądu], pseudonim „Szczerbiec”. Szybko zaczął pełnić funkcje dowódcze.

Za walkę z hitlerowcami [Niemcami! – P.S.] został odznaczony Krzyżem Walecznych i Krzyżem Kawalerskim Virtuti Militari 5 klasy. Po rozwiązaniu brygady i internowaniu [zesłaniu do obozów pracy w Kałudze, na Workucie i w innych miejscach na terenie Związku Sowieckiego, razem z tysiącami żołnierzy AK – P.S.] przez wojska sowieckie dowódców okręgu wileńskiego AK, „Bury” oddał się pod rozkazy działającego na Białostocczyźnie „Łupaszki”. Hasło oddziałów dowodzonych przez „Burego” brzmiało „Śmierć wrogom ojczyzny”, a Rajs kontynuował swoją batalię również po zakończeniu działań wojennych. Najpierw walczył przeciwko hitlerowcom [Niemcom – RS.] i Sowietom, później skierował swój gniew przeciwko prawosławnej ludności zamieszkującej Białostocczyznę [przeciwko konfidentom i donosicielom, wysługującym się NKWD i UB, a nie „prawosławnym”! – PS.].

„Burego” i dramatyczne walki oddziałów AK na Wileńszczyźnie wspominają jego towarzysze broni. Z ich opowieści wyłania się sylwetka człowieka bardzo surowego i wymagającego, ostrego w sposobie bycia i kierowania podwładnymi. Był „zarażony śmiercią”, przeważnie to on wykonywał egzekucje [osobiście wykonywał wyroki na konfidentach, ponieważ był starszy od swoich żołnierzy o przeciętnie 10 lat i chciał im zaoszczędzić doświadczenia, do którego nie byli psychicznie przygotowani, a rozkaz i tak trzeba było wykonać – P.S.], Jeden z nich nazywa go nawet sadystą [ten żołnierz nie walczył po wojnie przeciwko komunistom, kolaborował z nimi – PS.].

Byli żołnierze AK opowiadają o nierównych walkach polskiej partyzantki na Wschodzie, o poczuciu siły, które płynęło z posiadania broni oraz o ostrzeżeniach „Szczerbca” że partyzanta od bandyty dzieli tylko krok. Poznajemy także relacje mieszkańców wiosek na skraju Puszczy Białowieskiej spacyfikowanych przez bandę [oddział! – P.S.] „Burego” [świadome nadużycie terminu „pacyfikacja”, zrównujące akcje represyjne AK i NZW na Białostocczyźnie przeciwko bezpiece i jej konfidentom z akcjami hitlerowskimi przeciwko ludności polskiej – PS.].

Wstrząsające opowieści o masowych mordach dokonywanych na ludności prawosławnej [tezy o „masowych mordach” przeprowadzanych przez AK i NZW nie ośmieliło się postawić nawet UB w latach 50! – P.S.], o egzekucjach, paleniu wiosek, strzelaniu do kobiet i dzieci oraz o ekshumacjach zmasakrowanych zwłok i staraniach rodzin pomordowanych o upamiętnienie męczeńskiej śmierci bliskich, [„męczeńska” śmierć konfidentów, którzy zginęli z rąk „bandytów” walczących o niepodległy byt państwa polskiego!]. Taką mieliśmy kiedyś Telewizję Polską. Polecam to uwadze tych, którzy razem z TVN wieszają psy na „telewizji Kurskiego”…

Stan wyższej konieczności Z oświadczenia (2016) potomków kapitana „Burego” historyków, dziennikarzy i artystów:

Kapitan Romuald Rajs „Bury” (…) – jako dwukrotny kawaler orderu Virtuti Militari – był jednym z żołnierzy Polskiego Państwa Podziemnego i jednym z bohaterów naszej Wolności. Niestety, do dzisiaj jego pamięć i honor są szargane (…). Podnosi się kontrowersje związane z akcjami zbrojnymi na terenie powiatu Bielsk Podlaski, w wyniku których śmierć ponieśli mieszkańcy takich wsi jak Zaleszany, Wólka Wygonowska, Zanie, Szpaki.

Trzeba więc wyjaśnić, iż „Bury” podejmował walkę w ramach ogólnopolskiego Powstania Antykomunistycznego, w której drugą stroną byli Sowieci i komuniści, do których należeli zabici mieszkańcy wymienionych wsi. Za wolnej Polski byli oni działaczami i współpracownikami Komunistycznej Partii Zachodniej Białorusi, deklarującymi chęć oderwania Podlasia i Białostocczyzny od Macierzy, by włączyć te polskie ziemie do Związku Sowieckiego. Za sowieckiej okupacji ci sami ludzie byli współpracownikami sowieckiego kontrwywiadu wojskowego Smiersz oraz NKWD ścigającego „wrogów władzy radzieckiej”.

19 kwietnia 1945 wyznaczony przez Sowietów wojewoda białostocki wydał rozporządzenie tworzące Wiejską Straż Porządkową, czyli ORMO wyposażone w broń palną służącą do strzelania w kierunku „Burego” i jego żołnierzy. Dawni działacze KPZB stawali się uzbrojonymi sowieckimi kolaborantami, polującymi na żołnierzy podziemia niepodległościowego, by wydać ich w ręce władz komunistycznych.

Akcje „Burego” miały charakter zabezpieczający, gdyż pacyfikowały donosicieli gotowych wydać na śmierć ponad dwustu żołnierzy 3 Brygady Wileńskiej NZW. Działania kapitana „Burego” mieściły się w kanonach etycznych ujętych w pracy kapłana, etyka i żołnierza prof. Józefa Marii Bocheńskiego OP „De virtute militari. Zarys etyki wojskowej”. Ubolewać należy nad niewinnymi ofiarami walk w terenie zabudowanym, które poniosły śmierć bez intencji dowództwa akcji (…).

Kapitan „Bury” jako zawodowy żołnierz i oficer narodowego podziemia zbrojnego podejmował i dowodził walką z uzbrojonymi przeciwnikami niepodległości Polski i taki był cel jego licznych akcji zbrojnych, w tym tych nielicznych o charakterze pacyfikacyjnym (…).

Sąd Warszawskiego Okręgu Wojskowego stwierdził: „Czyny te [akcje »Burego«] mogły zapobiec lub zapobiegły represjom wobec bliżej nieokreślonej liczby osób prowadzących działalność na rzecz niepodległego bytu Państwa Polskiego, zaś ich skutkiem byłyby w wielu przypadkach śmierć, długoletnie więzienie lub deportacja w głąb ZSSR (…). Można więc określić sytuację, w jakiej znalazły się wymienione osoby [kapitan Rajs i podwładni] (…) jako stan wyższej konieczności”.

Kapitan „Bury” walczył o wolną Polskę z dwoma okupantami od roku 1939 do roku 1949. Dziesięć lat walki uczyniło z niego bohatera polskiej niepodległości. Był żołnierzem Wojska Polskiego, Armii Krajowej i Narodowego Zjednoczenia Wojskowego. W obronie wolności, całości i niepodległości Rzeczypospolitej strzelał do najeźdźców i okupantów niemieckich oraz okupantów i kolaborantów sowieckich. Należy do grona żołnierzy wyklętych, którym zawdzięczamy wolną Polskę. Dlatego występujemy w obronie pamięci i honoru dowódcy 3 Brygady Wileńskiej NZW, kapitana „Burego”.

Podpisali m.in.: dr Mariusz Bechta i dr hab. Krzysztof Kaczmarski – Rada Historyczna przy Związku Żołnierzy NSZ; dr Ra fał Łatka – historyk podziemia niepodległościowego; dr Wojciech Muszyński – Rada Historyczna przy Związku Żołnierzy NSZ; Michał Ostapiuk – historyk podziemia; Jacek Pawłowicz – historyk podziemia; dr inż. Romuald Rajs – syn kapitana „Burego”; dr inż. Arkadiusz Rajs – wnuk kapitana „Burego”; lek. med. Tomasz Rajs – wnuk kapitana „Burego”; Kajetan Rajski – redaktor naczelny kwartalnika „Wyklęci”; dr Rafał Sierchuła – Rada Historyczna przy Związku Żołnierzy NSZ; Piotr Szubarczyk; prof. Romuald Szeremietiew – syn żołnierza, nazwany swym imieniem na cześć Romualda Rajsa; Artur Zawisza – wiceprezes Stowarzyszenia Chrześcijańsko-Narodowego; prof. Jan Żaryn – senator RP.

„Szok dla czerwonych”

Bohdan Urbankowski tak pisał o okolicznościach akcji „Burego”:

„Mieszkańcy PPR-owskich wsi na Białostocczyźnie. Poczciwi byli w ciągu dnia. Nocą, na hasło z lokalnego komitetu partii albo z UB, niczym wampiry nabierali wigoru i szli rżnąć »wrogów ustroju«. Ich zbrodnicze działania hamowali dowódcy AK-owskich oddziałów, szczególnie ostro odpowiedział na nie Romuald Rajs »Bury« – oficer 3 Wileńskiej Brygady AK, potem szef Pogotowia Akcji Specjalnej NZW na Białostocczyźnie.

W walce ze zwolennikami nowej okupacyjnej władzy »Bury« zaczął stosować takie same metody, jakie ta władza stosowała wobec Polaków. Przy okazji zabił też kilku sowieciarzy z oddziału okupującego Hajnówkę i okolice. Dla czerwonych był to szok. Przecież jedynie oni mieli prawo do morderstw i podpaleń!

W pewnym momencie »Bury« zaprzestał walki. Komunistyczne służby nie odpuściły, tajni współpracownicy wpadli na trop, został schwytany, skazany w pokazowym procesie i zamordowany w majestacie »ludowego« prawa. Do tego opluty i obrzucony kalumniami przez propagandzistów, którzy urobili mu opinię watażki mordującego Bogu ducha winnych chłopów. Opinia ta trwa do dzisiaj, ognia i smrodu dodał jej histeryczny film Agnieszki Arnold »Bohater«. Ma też ona na koncie równie wiarygodny horror o Jedwabnem”.

*                        *                         *

Szanowny Czytelniku, powyższy artykuł opublikowałem przed 5 laty, na 65. rocznicę sądowego mordu na kapitanie Rajsie. Byłem wtedy pracownikiem Biura Edukacji Publicznej IPN. Za ten artykuł dostałem od moich przełożonych naganę. Na wszelki wypadek, by uniknąć skandalu, ukarano mnie nie za artykuł, lecz za to, że byłem… „niegrzeczny”!

Na pytanie dyrektora Biura Edukacji Publicznej IPN z Warszawy, dlaczego podpisałem artykuł „Piotr Szubarczyk – IPN Gdańsk” odpowiedziałem, że gdybym był pracownikiem rzeźni miejskiej w Zambrowie, podpisałbym go „pracownik rzeźni miejskiej w Zambrowie”. Ponieważ jednak jestem pracownikiem Oddziału IPN w Gdańsku, podpisałem jak wyżej… Za tę „niegrzeczność” dostałem naganę.

Dziś, po 5 latach, proszę o ponowna naganę, ponieważ po uważnej lekturze tekstu nie widzę potrzeby zmieniania czy „łagodzenia” nim czegokolwiek. Dokonałem tylko drobnej korekty i dodałem fragmenty oświadczenia sprzed 3 lat oraz kapitalną diagnozę Bohdana Urbankowskiego.

Pan Kapitan Romuald Rajs uczestniczył w ekspedycji karnej przeciwko sowieckim Białorusinom, którzy strzelali naszym żołnierzom w plecy i pisali listy do Stalina, by ich przyłączył do Sowietów. Dla żołnierza AK z zaanektowanej Wileńszczyzny było to o jeden most za daleko. Pokazywał im kierunek Wschód i zapraszał do „ojczyzny robotników i chłopów” bo Podlasie to po prostu Polska… Czołem, Panie Kapitanie! Polska pamięta!

Piotr Szubarczyk, Warszawska Gazeta, nr 48, 29.11-5.12.2019 r.
https://www.wolniisolidarni.czest.pl

Komentarzy 16 do “Kapitan Rajs „bury” – Żołnierz Podwójnie Wyklęty”

  1. plausi said

    Coś dla znawcy psychologii mas

    Temat tzw. „żołnierzy wyklętych” jest z wielu względów interesujący dla analityka psychologii mas.

    1. jakie techniki kierowania masami zostały zastosowane w celu uplasowania kategorii „żołnierzy wyklętych” w świadomości mas ?

    2. jaki efekt zachowania mas chciano tym lansowaniem kategorii „żołnierzy wyklętych” osiągnąć ?

    3. jaki jest stan wdrożenia kategorii „żołnierzy wyklętych” w świadomości mas ?

    Akurat jeden z najnowszych artykułów zajmuje się tematem psychologii mas, warto jest sobie uświadomić ten aspekt zjawisk politycznych

    https://marucha.wordpress.com/2021/03/24/psychologia-tlumu-czym-jest-i-z-jakimi-zjawiskami-sie-wiaze/

    Zastosowanie psychologii mas to jedno, jednakże wszelka manipulacja ludźmi zaczyna się od wieków od ich języka jaki mają/muszą używać:

    https://pppolsku.wordpress.com/2016/08/07/slowni/

    Może to pozwoli zrozumieć zawziętość, z jaką dokonuje się stale „modernizacji” języka z gender, murzyn i podobnymi terminami. Nie jest to przypadek, tylko daleko zakrojone przedsięwzięcie zmiany świadomości mas.

  2. Boydar said

    Zanim się zacznie fizolofować na takie tematy, warto uświadomić sobie co znaczy „wyklęty”.

    Jednym z licznych w historii wyklętym był (jest) Jezus Chrystus, przez faryzeuszy i Sanhedryn.

    Ale tym chu’jom nawet tego było mało. Małą chwilę później wyklęli też siebie samych i na wieki (krew Jego na nas i dzieci nasze).

    Jak wynika z powyższego, słowo „wyklęty” nie jest imperatywem z mocą sprawczą i nie posiada cech określających jego charakter – zły/dobry. Stwierdza jedynie relację/stosunek wyklinającego do wyklinanego. Kluczowym zatem zagadnieniem okazuje się dociec kto wyklinał i za co. Zaś kogo, jest sprawą drugorzędną.

  3. Marek said

    Opinia ta trwa do dzisiaj, ognia i smrodu dodał jej histeryczny film Agnieszki Arnold »Bohater«. Ma też ona na koncie równie wiarygodny horror o Jedwabnem”
    ===
    Jeśli żydówka Arnold pluje na Burego, to lepszej rekomendacji dla Burego nie ma.
    Rękas, macie dowody, że dzieci Białorusinów były zabite przez Burego i jego żołnierzy z premedytacją, czy zginęły wbrew ich woli i intencjom?

  4. Anucha said

    „Rękas niech cię świnia obwącha”

    Słyszałem taki okrzyk, w stosunku do sędziego na stadionie piłkarskim w latach 70′ w Białymstoku.
    Pewnikiem to straszna obelga. 🙂

    ————-
    Ja znam (z lat szkolnych): a niech cię świnia powącha.
    To była względnie lekka obelga.
    Admin

  5. DanaLem. said

    @Plausi.Dziś może Pan filozofować,sobie…Ale tam,Pana nie było-a dyskusja się toczy,o konkretnej Osobie i zdarzeniach-z,ponad,siedemdziesięciu lat.O zaszczutym Człowieku i Jego Rodzinie!O Ludziach,którzy w tamtych czasach żyli,w tym,konkretnym „kotle”. Manipulacja,jest stara,jak ten Swiat! Jej ojcem jest szatan.Owoce widzimy współcześnie,w tych(rzekomo) „pandemicznych”czasach-gdy,co krok,potykamy się o trupy,na ulicach(przejśc się nie da-i sprzątać nie ma kto).Pozdrawiam!

  6. Marucha said

    Zawsze ceniłem Rękasa za jego artykuły…

  7. Kar said

    ..wachanie/obwachiwanie, to zbyt delikatne salonowe-dworskie. Pojscie na full contact w zapasy jest doznaniowe. Sam miod z kaszanka.

    Mozna sobie buzie naprawde perfidnie zbrukac..

  8. Koszowatka said

    W zaparciu się Piotra było wiele niegodnego postępowania: brak charakteru, nędzna bojaźń ludzka, kłamstwo potwierdzone przysięgą i zaklęciem. Piotr wyznaje pod przysięgą, że nie jest uczniem Pana Jezusa i że w ogóle Go nie zna. Jeszcze przed kilku godzinami chciał iść za Mistrzem swoim na śmierć, a nawet w obronie jego dobył miecza, teraz zaś nie zna tego człowieka, którego tak często nazywał Panem, Ojcem, Nauczycielem, którego Bóstwo pierwszy wyznał. Teraz wstydzi się przyznać do znajomości z nim i to przed sługami, dziewkami i hałastrą żydowską. I tak czyni ten Apostoł, którego Pan Jezus wyróżnił spośród innych, zmienił mu imię z Szymona na Piotra – Opokę, zapowiedział, że da mu klucze Królestwa Bożego i uczyni księciem Apostołów oraz głową Kościoła. &.& W dniu 11 listopada 1948 roku został aresztowany przez MBP[14]. Podczas śledztwa zgodził się na współpracę z UB, ze względu na obietnicę wyjścia na wolność. Całkowicie się zdekonspirował, wydał swoje archiwum w Karpaczu, ujawnił kontakty konspiracyjne i adresy. W śledztwie podał miejsce pobytu swojego zastępcy, ppor. Kazimierza Chmielowskiego „Rekina”, oskarżając go również o dokonanie pacyfikacji wsi białoruskich i niezgodnie z prawdą o rozstrzelanie funkcjonariuszy MBP i MO pod Brzozowem. W rezultacie 3 grudnia 1948 roku „Rekin” został aresztowany[16]. Podczas procesu nie przyznawał się do mordu na furmanach, zrzucał winę na swego zastępcę. Twierdził, że furmanów rozstrzelał „Modrzew”[17]. W maju 1949 roku zorientował się w grze, jaką prowadzi z nim UB, utracił nadzieję na uratowanie swego życia i zaczął częściowo wycofywać się z wcześniejszych zeznań

  9. zen said

  10. Rodacy wyklęci

    Ad 9, Zen 2021-03-28 (Niedziela) @ 10:51:54

    Nasz naród ma wiele grup ludzkich, które zostały wyklęte z historii. Weźmy chłopów pańszczyźnianych, w naszej historii przeszli prawie bez śladu:

    https://marucha.wordpress.com/2021/03/27/odparl-wszystkie-ataki-upa-henryk-cybulski-zapomniany-bohater-i-obronca/#comment-948799

    ale nie dość, nawet bestialsko wymordowani nie znaleźli zbytnio miejsca, mowa o głównie chłopskich ofiarach na Wołyniu i podobnych. Czy nie niepokoi nas fakt, że administracja w Polsce po II. Wojnie do dziś, co prawda celebruje ofiary tzw. „holokaustu” ale brakuje jej oddechu, aby znaleźć miejsce dla ofiar Polaków w tej wojnie. Prof. Barbara Engelking-Boni, patrz czytelniku uważnie w prawej szpalcie na tej stronie, ustaliła raz na zawsze dla administracji w Polsce i samych Polaków różnicę pomiędzy ofiarami polskimi i żydowskimi, ta różnica jest konsekwentnie celebrowana.

    Artykuł główny w powyższym linku wspomina dzielnego komendanta Henryka Cybulskiego, bezspornie słusznie, ale czy „działalność cywilnego komendanta Przebraża, Ludwika Malinowskiego, który odpowiadał za całokształt spraw związanych z funkcjonowaniem ośrodka” nie jest też godna uwagi ? Mam wrażenie, że nierzadko nie docenia się działalności i poświęcenia ludzi, którzy tylko zajmują się organizacją życia społecznego, jakby jedynie wojskowość zasługiwała na nasze uznanie.

    Iluż bohaterów „pracy u podstaw” przeszło do naszej świadomości historycznej, wodzów klęsk powstańczych a nawet warchołów znamy na wyrywki.

    Myślę, że kategoria Polaków wyklętych jest daleko szersza niż tzw. „żołnierzy wyklętych”, których z wielu względów należy uznać za żołnierzy tragicznych, jak tylu innych przed nimi z licznych powstań, gdyż częstokroć zwiedzeni przez zdradzieckich ideologów II. RP, którzy w 1939. roku z reguły wywiali do swych zleceniodawców i mącili jedynie w kraju, ich potomkowie czynią to do dziś, prowadzili szkodliwą działalność w umęczonym wojną kraju. Rola, która tym ludziom przypadła, była tragiczna, dlatego należałoby ich bez emocji uznać za żołnierzy tragicznych a tragizm zasługuje na współczucie.

    Po konferencji w Poczdamie prysły wszelkie iluzje o jakiejkolwiek innej drodze niż pod kuratelą ZSRR, niestety, nie wszyscy byli w stanie to pojąć.

    My musimy nauczyć się nieco więcej rozwagi w ocenach działalności ludzi, nagle tzw. „żołnierze wyklęci” stali się bohaterami i przeciwieństwem wszystkich tych, którzy w reżymie po II: Wojnie znaleźli dla siebie miejsce w odbudowie kraju po straszliwych zniszczeniach, którzy są dziś uważani za coś w rodzaju zdrajców interesu narodowego, bo nie działali, jak dzisiejsza administracja, pod dyktando zachodnich tzw. demokracji. Po tzw. „transformacji ustrojowej” dokonano swego rodzaju czystek historycznych i socjalnych, aby wprowadzić nową narrację, zgodnę z zaleceniami demokracji zachodniej, zakorzenionej w NSZZ.

    https://pppolsku.wordpress.com/2016/08/06/kolonia-usa/

    Skutek jest ten, że tzw. patriotyczny rząd z oddaniem podjął się realizacji operacji „Pandemia” przygotowanej przez najsilniejsze grupy kapitałowe demokratycznego Zachodu. Na dziś zwiększył zadłużenie wobec tych grup o 30% tylko w ciągu roku 2020, wprowadził reżym totalitarny, jakiego od czasu II. Wojny nie było włącznie z godziną policyjną. Ci, którzy myślą, że te zmiany nie przekształcą radykalnie ich warunków życiowych, są skończonymi tumanami i do końca życia mogą na pysku nosić kaganiec, jako oznakę swego niewolnictwa.

  11. Marucha said

    Re 10:
    Bardzo dobry komentarz.
    Zauważę jednak, iż to, że Polska dostała się po II Wojnie pod kuratelę ZSRR, było – mimo wszystko – szczęśliwym zrządzeniem losu. Kraj się rozwijał i bogacił – choć nie było dobrego zaopatrzenia w pomarańcze, pornografia była nielegalna, a elektroniczne gadżety można było nabyć tylko w komisach.
    Gdybyśmy wpadli w łapy Zachodu… to prawdopodobnie dziś nas już by nie było. Nawet tych 30%.

  12. Boydar said

    Jeżeli chodzi o postać por. Cybulskiego to rzeczywiście fascynujące jest kim był i kiedy umarł.

  13. I*** said

    (8) Obywatelu Koszowatka – oczerniacie „Burego”!

    Mało tego, wasze informacje są nieścisłe – nieudana operacja „zdjęcia” kapitana Rajsa odbyła się 15 listopada 1948 roku w Karpaczu (tam, wraz z żoną i synem, pod imieniem Eugeniusz Rajs, mieszkał „Bury”). Nieudana – bo słynny partyzant zdołał uciec… wściekła bezpieka zarządziła ogólnopolskie poszukiwania! Ostatecznie „Bury” został aresztowany dwa dni później (w nocy, o trzeciej nad ranem, w domu znajomego) w Jeleniej Górze. Całą akcją dowodził major Fotek z MBP – z kolei on działał na polecenie Józefa Czaplickiego (prawdziwe nazwisko tego żyda to Izydor Kurc), znanego z okrutnego pastwienia się nad aresztowanymi partyzantami!

    Według tajnego raportu bezpieki – „Burego” wydał jego były (z czasów wileńskich) podkomendny Józef Surowiak pseudonim „Bohdan” (to on załatwił „Buremu” pracę w Karpaczu), aresztowany przez bezpiekę 14 listopada 1948 roku… później prof. Józef Surowiak (UJ) bronił się przed tym zarzutem, twierdził bowiem, że wprawdzie przekazał dane (adres, nowe imię etc.) kapitana Rajsa, ale dopiero po tym, jak ubecy pokazali mu telegram „Burego”. Zmarły w 2017 roku prof. Surowiak wskazał też (jako nieświadome źródło przecieku) aresztowaną łączniczkę spod Białegostoku, której do celi podesłano kapusia (kobietę)!

    Załączam filmik (2018 rok) ze spotkania Ewy Szakalickiej i Michała Ostapiuka z publicznością, na gorąco – tuż po obejrzeniu filmu dokumentalnego „Podwójnie Wyklęty” Ewy Szakalickiej -. i to w miejscu, w którym sądzony był, 70 lat temu, kapitan Romuald Rajs… z wypowiedzi Michała Ostapiuka, autora książki biograficznej o „Burym”, wynika jasno, że zarówno chronologia wydarzeń, jak i wcześniej zdobyta przez ubeków wiedza o „Rekinie” i jego rodzinie (dali mu kapusia do celi, który przejął gryps Chmielowskiego do rodziny) wyklucza udział kapitana Rajsa w wydaniu bezpiece jego zastępcy… krótko mówiąc, to oszczerstwo, potwarz, hańbiące „Burego”…

  14. I*** said

    (13) cd.

    Co do wynurzeń prof. Surowiaka na temat wydania bezpiece „Burego” – w internecie są materiały z UJ (m.in. filmiki z jego udziałem, w których usprawiedliwiał się, że nie był winien…), można sobie obejrzeć.

    W kwestii daty aresztowania „Bohdana” – podawano też w materiałach dzień 13 listopada 1948 roku…

  15. plausi said

    I*** CO DALEJ ?

    1, Plausi pyta
    „3. jaki jest stan wdrożenia kategorii „żołnierzy wyklętych” w świadomości mas ? ”

    Z dwóch tekstów I*** można wnioskować, wysoki. Zresztą zadbano o odpowiednie „techniki kierowania masami”; „filmiki”, „filmik (2018 rok) ze spotkania Ewy Szakalickiej i Michała Ostapiuka ”, nie brak „filmu dokumentalnego „Podwójnie Wyklęty” Ewy Szakalickiej ”, „książki biograficzne” i.t.d.

    Naturalnie przy tak zmasowanej akcji medialnej może pan I*** sądzić, że chodzi o rzecz niezwykle ważną dla narodu polskiego. Postać „Józefa Czaplickiego (prawdziwe nazwisko tego żyda to Izydor Kurc), znanego z okrutnego pastwienia się” jest jak przypuszczamy nie tak dobrze udokumentowana jak postać Surowiaka.

    W niczym nie uwłaczając uczuciom i emocjom, porównajmy ile takich i podobnych dokumentów jw. wymieniono sporządzono n.t. masowych mordów na Polakach na Wołyniu i wsparcia wzgl. ochrony jakiej doznali ze strony polskich oddziałów podziemnych. Czy mamy jakiś film o losach bohaterów z Przebraża, my dowiedzieliśmy się o nich z jednego artykułu u Maruchy. Już z racji, że na Wołyniu chodzi o bestialsko zamordowanych Polaków w ilości paru dziesięciu tysięcy, jest nawet mowa o 100 tysiącach, ale nie wiemy zbyt dokładnie, bo nikt się jakoś o to nie zatroszczył, już z tej racji sądzimy, że naświetlenie tej zbrodni jest dla narodu daleko ważniejsze niż indywidualny los Rajsa.

    Aby być dosadniejszym, czy są jakieś publikacje n.t. gehenny Warszawiaków, którzy zostali zaskoczeni Powstaniem Warszawskim w 1944. roku, w końcu liczbę ofiar tego powstania szacuje się nawet na 200.000. To nie jest bagatela, którą można usunąć z historii jak brudną plamę mokrą ścierką.

    Czas może się zastanowić, jakie wydarzenia są ważne z punktu widzenia interesów narodu polskiego, dla narodu ukraińskiego będą inne, choć Wołyń 1943 też powinni uwzględnić, jakie z kolei nie posiadają tej wagi. Aby jednak to czynić, trzeba najpierw zdefiniować naród polski, kto do niego należy, a kto nie. Czasem mamy wrażenia, że dzisiejsza narracja Polaków z Wołynia 1943 wcale do polskiego narodu nie zalicza, podobnie jak ofiary Powstania Warszawskiego, w końcu
    „Wojsko strzela, to cywilna ludność pada”, o czym tu mówić, ale Rajs, ah, to ma zupełnie inną wartość. Być może jesteśmy bez serca, ale naświetlenie losów Wołyniaków i Warszawiaków leży nam bardziej na sercu niż losy tragicznej postaci Rajsa.

  16. I*** said

    (13, 14) cd.

    Podsumowując, zdaniem Michała Ostapiuka (który rzetelnie przestudiował zachowaną dokumentację i inne materiały dotyczące „Burego”) aresztowany Józef Surowiak poszedł na daleko idącą wspolpracę z bezpieką – i to on wydał kapitana Romualda Rajsa a także (wszystko na to wskazuje, choć nie zachowały się bezpośrednie dowody) porucznika Kazimierza Chmielowskiego… to tyle w temacie, obywatelu Koszowatka.

    (15) Ponosi pana wyobraźnia – nie każdy poddaje się sztuczkom socjotechnicznym, bynajmniej nie ja… :)))
    Oczywiście, manipuluje się tzw. kultem żołnierzy wyklętych, w to nie wątpię – dodam, że osobiście nie akceptuję takiego nazewnictwa – ale potrafię zachować odpowiedni dystans w ocenie tej części naszej historii, panie Plausi.
    Poza tym, temat „Burego” został wywołany kilkoma publikacjami, zamieszczonymi w gajówce – krótko mówiąc, chodzi nie tylko o pamięć o tym wybitnym żołnierzu, ale przede wszystkim o jego dobre imię, szargane od czasów stalinowskich do dziś dnia… innymi słowy, chodzi o prawdę!

Sorry, the comment form is closed at this time.