Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    Zenon_K o Abp Viganò prosi katolików o w…
    podczaszy o Wolne tematy (64 – …
    Zenon_K o Abp Viganò prosi katolików o w…
    Maverick o Abp Viganò prosi katolików o w…
    podczaszy o Wolne tematy (64 – …
    podczaszy o Wolne tematy (64 – …
    podczaszy o Wolne tematy (64 – …
    podczaszy o Wolne tematy (64 – …
    podczaszy o Wolne tematy (64 – …
    żyd z długim nosem o Wiarygodny scenariusz – Biskup…
    podczaszy o Wolne tematy (64 – …
    walerianda o Wiarygodny scenariusz – Biskup…
    Maverick o Abp Viganò prosi katolików o w…
    walerianda o FDA – agencja firm farmaceutyc…
    podczaszy o Wolne tematy (64 – …
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 555 obserwujących.

Z duszą duszno, bez duszy – jeszcze gorzej

Posted by Marucha w dniu 2021-03-25 (Czwartek)

Żaden ze mnie filozof, podobnie, jak i teolog, ale wcale mnie to nie martwi, bo wystarczy porównać filozofię z takimi na przykład naukami ścisłymi, czy przyrodniczymi.

Te ostatnie niezwykle się rozwinęły i na przykład, kiedy moja młodsza córka pokazała mi zestaw pytań maturalnych z biologii, to doszedłem do wniosku, że nie odpowiedziałbym na żadne – bo to, czego uczyliśmy się w pierwszej połowie lat 60-tych, to dzisiaj zaledwie abecadło, a dzisiejsi uczniowie poznają rzeczy, o których nam się wtedy nie śniło.

Tymczasem – jak zauważył Stanisław Cat-Mackiewicz – filozofia od czasów starożytnych nie rozwinęła się wcale. Przeciwnie – można odnieść wrażenie, jakby współcześni filozofowie byli głupsi i to znacznie, od starożytnych. Ot na przykład są tacy, co duraczą swoich studentów, mówiąc im, że prawda nie istnieje. Jeśli tak, to przynajmniej to zdanie musi być prawdziwe, a skoro ono jest prawdziwe, to znaczy, że prawda istnieje.

Jak widzimy, żadnej logiki w tym nie ma, ale jakże oczekiwać logiki od filozofów, skoro opowiadają nam oni o sobie, o swoich urojeniach, lękach, sympatiach, antypatiach i skłonnościach? Z nauką nie ma to nic wspólnego, poza tym, że ci wszyscy filozofowie są pozatrudniani na uniwersytetach i mają tytuły naukowe.

Pół biedy, jak któryś ma talent literacki, to wtedy jego opowieści mogą być nawet ciekawe, ale niestety większość talentu literackiego nie ma, tylko ściągają jeden od drugiego. Pamiętam jak pani prof. Maria Szyszkowska, podczas jakiejś debaty telewizyjnej powiedziała zupełnie serio, że zdefiniowanie pornografii przekracza możliwości umysłu ludzkiego. Już myślałem, że to prawda, aż tu następnego dnia media doniosły, że na bazarze Różyckiego sierżant policji złapał jegomościa z torbą pełną kaset pornograficznych. Wystarczył mu rzut oka, żeby się zorientować, z czym ma do czynienia, co oznaczało, że zdefiniowanie pornografii może przekraczać możliwości niektórych umysłów, ale bynajmniej nie wszystkich.

Znowu Stanisław Lem w znakomitej powieści „Głos Pana” wkłada w usta uczonego matematyka opowieść o tym, jak to jechał samochodem z pewnym filozofem, wyznającym skrajny solipsyzm, to jest przekonanie, że cały świat mieści się w ciasnej przestrzeni między naszymi uszami, więc tak naprawdę istniejemy tylko my, a cała reszta, to fantomy. I stało się, że samochód złapał gumę. Nasz filozof wysiadł, wyjął z iluzji bagażnika fantom zapasowego koła, złudzeniem klucza odkręcał nieistniejące śruby, a po założeniu na widmo samochodu fantomu koła znowu te iluzoryczne śruby przykręcał – i to całe doświadczenie ani na moment nie zachwiało w nim wiary w skrajny solipsyzm i w dalszym ciągu wykładał go – oczywiście fantomom studentów.

Podobnie, a nawet gorzej, jest z teologią. Nawet nie chodzi o to, że jeśli przedmiotem zainteresowania filozofii jest świat, o którym co prawda nie wiemy nawet, czy istnieje, czy nie, to przedmiotem teologii są zaświaty, o których tak dobrze, jak nie wiemy nic, z wyjątkiem jednego: że w zaświatach nigdy nie było, nie ma i nie będzie żadnych reform.

Teologia w tej sytuacji podobna jest do Sherlocka Holmesa, który z nic nie znaczącego drobiazgu potrafił wydedukować nie tylko przebieg zbrodni, ale i ustalić zbrodniarza. Stąd nauka, by dedukcji nie lekceważyć, ale też jej nie przeceniać, bo ona informuje nas jedynie, że rozumowanie nasze było poprawne – ale tylko na gruncie powziętych uprzednio założeń. Skoro tak, to dedukcja nie prowadzi do poznania, dajmy na to, zaświatów: jakie one są i tak dalej, a jedynie dostarcza przesłanek wzmacniających naszą wiarę, która względem dedukcji ma charakter pierwotny.

To pokazuje, że teologia w zasadzie pełni funkcję pożyteczną, dostarczając wierze czegoś w rodzaju racjonalistycznej laski, którą wiara w chwili zachwiania może się podeprzeć.

Właśnie już niedługo będziemy, to znaczy – nie będziemy – śpiewać w kościołach: „prestet fides supplementum sensuum defectui”, co się wykłada, że co dla zmysłów niepojęte tego dopełni w nas wiara – ale tylko dopełni, więc poznanie, niechby drogą dedukcji, jest jednak podstawą, a w każdym razie – wsparciem dla wiary, która bez tego byłaby iluzją.

Nieszczęściem teologia stała się dyscypliną akademicką, co łączy się z koniecznością pisania doktoratów i rozpraw habilitacyjnych, w których trzeba wystrzegać się plagiatów, ani powtarzać po innych. W ten właśnie sposób rodzą się herezje, bo do nich właśnie musi doprowadzić pogoń za oryginalnością. W rezultacie mamy dzisiaj teologów, zupełnie serio głoszących, że Zmartwychwstanie nie było faktem historycznym, a jedynie rodzajem halucynacji apostołów, którzy tak pragnęli, tak pragnęli zmartwychwstania Jezusa, że w końcu zaczęło im się coś wydawać.

To się zdarza; pamiętam, jak w latach 60-tych, będąc w czasie wakacji w powiecie biłgorajskim, biesiadowałem z tamtejszymi chłopami, w towarzystwie miejscowego nauczyciela. Większość tych chłopów to byli AK-owcy, którym wieczorem przy wódeczce zbierało się na wspominki. Kiedy wódeczki było trochę więcej, to również nauczyciel, który był nawet nieco młodszy ode mnie, zaczynał sobie przypominać jakieś swoje wojenne przewagi, chociaż muszę przyznać, że jego opowieści, w odróżnieniu od wspominków AK-owców, miały charakter ostrożnie ogólny. Jestem jednak pewien, że w przeciwieństwie do apostołów, nie dałby sobie za to uciąć głowy, zwłaszcza po wytrzeźwieniu.

Znowu inni teologowie z kręgu „Tygodnika Powszechnego” przypisali ostatnio Matce Bożej szczególną predylekcję do sodomitów z powodu ich „wykluczenia”, wobec czego wyczyn pani Elżbiety Podleśnej, czy jakichś innych zboczeńców, którzy nimb na obrazie Madonny Częstochowskiej wymalowali kolorami tęczy, aktualnie symbolizującej wszystkie możliwe zboczenia płciowe, uznali za teologicznie poprawny.

Widzimy tedy, że teologia, zamiast być wsparciem dla wiary, schodzi powoli na psy, a w tej sytuacji ocena, czy ktoś jest teologiem katolickim, czy nie, zależy już tylko od tego, z czyjej kasy bierze pieniądze.

Do tych przemyśleń skłoniła mnie niedawna uwaga prezydenta USA Józia Bidena, że prezydent Rosji Włodzimierz Putin jest „zbójem”, a w dodatku – że nie ma duszy.

Ciekawe, czy prezydent Józio doszedł do tych wniosków na własną rękę, czy też swoją diagnozę oparł na raportach CIA, dla której spenetrowanie czyjejś duszy nie stanowi chyba problemu – ale nie to jest istotne, tylko to, czy rosyjski prezydent Putin ma duszę, czy nie ma. Możliwe, że nie ma, bo taki na przykład Aleksander Kwaśniewski, który też był prezydentem, twierdzi, że nie ma duszy, a – chociaż nie słynie w świecie z wiarygodności – to w tej sprawie nie ma powodu, żeby mu nie wierzyć, bo w końcu któż takie rzeczy może wiedzieć lepiej od niego?

Ale nie przypominam sobie, by prezydent Putin kiedykolwiek utrzymywał, że on też duszy nie ma. Może tak było za komuny, kiedy był agentem KGB, bo wtedy żadnemu człowiekowi sowieckiemu, nie mówiąc już o czekistach, nie wolno było mieć duszy – ale teraz już chyba wolno?

Przypuszczenie swoje opieram na obejrzeniu „parady zwycięstwa” w Moskwie w roku 2019, kiedy to minister obrony Rosji Sergiusz Szojgu, ruszając z bramy Kremla na Plac Czerwony, gdzie miał zaczynać paradę, zamaszyście się przeżegnał. Podobnie prezydent Putin, kiedy tylko jest w cerkwi, to zapala świeczkę i też się żegna. Oczywiście nie świadczy to zaraz o posiadaniu duszy – ale w takim razie na jakiej podstawie prezydent Józio Biden oparł swoją kategoryczną diagnozę?

O ile mi wiadomo, prezydent Biden, chociaż ostatnio strasznie się bisurmani, podaje się za katolika, więc co jak co, ale duszę powinien mieć. Niestety to nie jest do końca pewne, bo czegóż to politycy nie mówią na swój temat, kiedy zależy im na wyłudzeniu głosów od obywateli? W tej sytuacji trzeba by opracować jakąś metodę badawczą, dzięki której można by uzyskać pewność, że ten osobnik ma duszę, a tamten na pewno nie ma. Z uwagi na przedmiot takich badań trzeba by zaangażować do zespołu badawczego również teologów, więc chociaż najgorsze są nieproszone rady, to jednak sprawa jest tak ważna, że pozwalam sobie zgłosić kandydaturę pana red. Tomasza Terlikowskiego.

Stanisław Michalkiewicz
http://michalkiewicz.pl/

Komentarzy 15 do “Z duszą duszno, bez duszy – jeszcze gorzej”

  1. kulikow said

    A bez zydow bylo by jeszcze lepiej.Gdyz odnalezlibysmy swoja Slowianska duchowosc Ktora oni nam wyrugowali.Dla tego nie mozemy sie odnalezc w tym balaganie Zawsze sie klucimy miedzy soba A oto wlasnie im tylko chodzi.By sie GOIE pozabijali .A potem wezmiemy ich majatki.Ate Covidy jakies Wojny kryzysy rewolucje podatki brak pracy itd.To sa wlasnie ich pomysly By wszystkich GOIOW obgolic z wszystkiego NWO.To oni wlasnie to wprowadzaja.Przepraszam Panstwa ze nie na powyzszy temat.Ale uwazam ze to nasze prawdziwe ;;JA;;DUCHOWOSC..Gdyz powloka cielesna ktora nosimy To jest ubior naszej DUSZY.Cialo wysiadzie I potem idzie do ziemi z kad zostalo wziete.Prochem jestes I w proch sie obrucisz Duch zas wroci do BOGA Ktory ci ja dal.

  2. wanderer said

    „Dlatego nie mozemy sie odnalezc w tym balaganie Zawsze sie klucimy miedzy soba A oto wlasnie im tylko chodzi.By sie GOIE pozabijali”

    Racja. Od mieszania herbata nie robi sie bardziej slodsza, ktos kto najwiecej bije piane nie jest najmadrzejszy. Problem w tym, ze ludzie nie potrafia ich odrozniac, oni w gestach, mowie zachowaniu upodabniaja sie do normalnych ludzi by nie dalo sie ich odroznic. By mogli trwac i czerpac pozniejsze kozysci. Jak kazde pasozyty.

  3. Boydar said

    „… dzisiejsi uczniowie poznają rzeczy, o których nam się wtedy nie śniło …”

    Pojęcie „uczą się” w dzisiejszych realiach nie oznacza nauki, oznacza tylko, że w timsach pojawił się zapis o zrealizowaniu kolejnego punktu podstawy programowej. To zaś co w niej jest, przypomina momentami chory sen pijanego idioty, i powodem do zachwytu nie jest. A kiedyś, czyli właśnie „wtedy”, uczyliśmy się ile wynosi dwa i dwa. I niektórym nawet ta wiedza została, bez względu o czym śnili.

    Co do duszy, zastanawianie się jest absurdem. Każdy ma, bo gdyby nie miał to po cóż byłoby piekło.

  4. Yagiel said

    Ciekawy tekst Felietonisty. (Że też mi się w nocy napisało akurat o duszy i braku duszy…)
    Dwie uwagi.
    1. Czy dawniejsi ludzie mądrzejsi? Dopóki byli realistami: prawda to niesprzeczność ze światem; a czy świat z ognia, wody czy powietrza – dużo czasu marnować po co? Za dużo pytań to jak za dużo drewna, kamieni, itd. w cywilizację; drewno=martwe i niczego nie uratuje (cywilizacja), a Drzewo jest Żywe i wiele może, wiele pomaga…
    Kultura była i jest mądra: kult URA, tj. tego co dawne, pra-dawne, pierwotne: mówimy „drzewiej tak było!” – i jasne. To trwanie w Mądrości Lasu/Puszczy… Nie było nas – był Las… Puszcza była.
    Krótko mówiąc, mam problem z tym, że Józef był cieśla, Jezus był cieśla/TEKTON; znaczy ARCHE-TEKTON, a może URchetekton? Dżepetto też był cieśla – wystrugał Pinokio, porywczego głupiśa! I nie podołał sam ojcowaniu…
    2. Dusza a Mądrość. Człowiek ma duszę – i Pinokio – nie tylko my i koty 😉 (Myślę, że i Drzewa mają.) Czy Dusza jest Mądrością? Myślę, że tak. O ile, trwa w Kulturze, tj. dopóki Pinokio był Wiśnią czy Sosną… A cywilizacja to nad-miar rzeczy, wynikły z nad-miary ludzi… głupich. Jak Dżepetto. Ależ on ma duszę, powie ktoś. Urodzony – miał Duszę, tyle że potem… D zmalało, skarlało, zeschło się do d: bez korzeni… Dlatego zastanawiam się nad cieślami i – wstecz – nad drwalami.
    Jezus nie był drwalem – nie wiem o tym; pisał kto o tym? Jeśli był TEKTONem, to mógł sam ścinać Drzewa, ba – jak dużo?
    A z czego budował: raczej z drewna czy raczej ze Słów? raczej dla ciała, czy raczej dla Duszy? nie ścinał Drzew – inni tak, drwale i cieśle. na rozkaz cezara-niby-boga dla milionów.
    Chciał Jezus być prezydentem dla milionów? mówił do niewielu – niewielu powtarzało niewielu – powtarzało… Czy to Wojski wciąż grał jeszcze, czy to Echo grało? Do Echa trzeba Drzew czy Skał, Gór…
    Ma przybywać drewna czy Drzew? słów czy Mądrości? Mądrości tyle samo od UR – w miarę – ludzi przybyło nad-miar. Po co te miliony ludzi prowadzić? kuda? po co? Prezydentem być milionom?! ci z dalsza nie dosłyszą… Tyle o prezydentach.
    No to i trzecia uwaga:
    Mądrość to nie Wszystko wiedzieć – wystarczy zrozumieć Wszystko. Że jeśli nie-wszystko wiem, nie-wszystko mogę, to w porządku właśnie – jestem Człowiekiem akurat/w miarę i, wierzę, to wystarczy. Jest URA-Stwórca. Jest Las. Gdzieś Puszcza.

    Będzie – jak dotąd – co zechce Stwórca. Zrobi z prezydentami wedle Woli Swej.
    Nic mi do prezydentów. (Dziwię się, że Felietonistę wciąż jeszcze zajmują.
    Oby nie więcej, niż własne dzieci, zwłaszcza że te pytają go…)
    Oby mną się nie zajmowali. Dam radę.
    taką

  5. Yagiel said

    Boydarze! o szkole – zgoda, niestety tak jest.
    o Duszy – też. Każde dziecko ją dostaje… a piekło jego, bywa, zaczyna się zaraz po porodzie! zastani ludzie.. jacy?!
    i.t.dawniej…

  6. bardzo said

    Moje Panowie:

    Une twierdzą, że maja nie tylko duszę, ale i nazwijmy to nad-duszę, duszę Bożą, którą, jak informował nieodżałowany pan Roman, nazywają Nefesz Elochim.

    Druga sprawa, ot, taka ciekawostka, którą zapodał profesor Tadeusz Pszczołowski w publikacji Umiejętność przekonywania i dyskusji, PZWN, Warszawa, 1964. Otóż mistrz mowy i argumentacji Demostenes (z zawodu płatnerz, ponoć doskonały) wyszedł kiedyś na Agorę i powiedział tylko jedno słowo: „Kłamię”. Dla nas to brzmi jak szczera samokrytyka, ale ówcześni Grecy byli bardzo wyczuleni na precyzję retoryki. I cała Agora zgłupiała. Ponieważ jeśli on mówi prawdę twierdząc, ze kłamie to znaczy że kłamie, a skoro kłamie to mówi prawdę że kłamie. I co teraz?

    Pozdrawiam Gremium.

  7. Miet said

    Ad.6.
    Miło, że Pan Bardzo przypomniał tę historyjkę logiczną z Demostenesem w roli głównej.
    Jest sporo wersji tej historii.
    W czasach kiedy nauczałem moich studentów podstaw matematyki – czyli tzw. logiki formalnej, posługiwałem się taką oto wersją.

    Napisałem na tablicy co następuje: „Zdanie, które napisałem na tablicy jest fałszem”.
    Potem prosiłem studentów aby zdecydowali, czy to zdanie ma wartość logiczną „1” – prawda, czy „0” – fałsz.

    Jak ktoś chce, niech się pobawi.

    Z tym zagadnieniem wiąże się też taka oto zagadka – myślę, że dla wielu znana.

    Do rozwidlenia dróg dochodzi podróżny, chce się dostać do miejscowości A, do której prowadzi tylko jedna z dróg.
    Na rozwidleniu nie ma drogowskazu ale na ławeczce siedzą sobie dwaj bracia, o których wszyscy wiedzą (i podróżny też), że jeden z nich mówi zawsze prawdę a drugi zawsze kłamie (podróżny nie wie, który mówi prawdę, a który z nich kłamie) i bracia wiedzą, która droga prowadzi do A.
    Podróżnemu wolno zadać tylko jednemu z braci, tylko jedno pytanie.
    Jakie to pytanie aby podróżny bez problemu dotarł do miejscowości A?

    Tym, którzy nie znają tej zagadki, życzę przyjemnej zabawy. (Zagadka była chyba już przedstawiana na dawnej liście Poland-l a może i na Ciemnogrodzie).

  8. Yagiel said

    I teraz Bardzo-odrobina kontekstu:
    Demostenes firmę zbrojarską przejął po ojcu – duża firma na dużo wojen! Im więcej wojen, tym lepszy zarobek.
    A zarobek tym większy, im głupsi słuchacze Demostenesa: to i pięknie dla firmy, że AGORA zgłupiała!
    Odrobina szerszego kontekstu:
    Sparta wzrastała, nabierała sił od zawsze kosztem Aten – Ateny były starsze, zastane, szczyciły się tym – Sparta więc bardzo się starała, żeby Ateny głupiały przez VIII-VII-VI-V-IV wiek… A nie w IV juz nie musiała się starać: Ateny zabiły Sokratesa i już były spokojne, że nikt im nie powie: Głupiście! Już tylko upaść-zginąć…

    Tocźka w tocźkę dziś-USA: cenzura na Trump’a (oj! nie żeby Trump drugi Sokrates był!) na prawdomówców: zabić ich! W Europie-idiopie, w Polsce-wolsce to samo się nasila: zamknąć usta gorszemu sortu! Bo komunizm jest THE BEST ! I nie pierwszy raz w dziejach Pcim rządzi.

    Z czego ten wniosek, że USA, dziś-Polska, Ateny-wtedy… ni xuja sensu!
    Piekło Duszy to nadmiar ciała-chciała! Pycha AKROPOLU zażarła HELLADĘ II.
    Debile wszystkich krajów i epok łączą się wciąż hasłem CHCĘ WIĘCEJ !

    Demostenesy-Gatesy zawsze chcą WIĘCEJ ! To ich Piekło. Wedle chcenia.
    Gdyby mieli Duszę… WIĘCEJ nie muszę

  9. bardzo said

    Demostenes odznaczał się niesamowita pracowitością i konsekwencją w dążeniu do celu. Tak, jego ojciec miał poważną firmę płatnerską.

    A zadadka zapodana przez pana Mieta była zamieszczona w jednej z tych dwóch książek – Śladami Pitagorasa albo Lilavati.
    Nie będziemy podawać rozwiązania, żeby nie zepsuć zabawy.

  10. Mano Negra said

    Dusze mają tylko ci, którzy mają duchowe potrzeby. To jest z resztą dowód na posiadanie duszy.

  11. Miet said

    Panie Bardzo, te dwie książeczki są winne, że do tej pory żyję z matematyki.
    Trafiają się nam perły – te dwie książeczki to perełki, które mi się w moim życiu szczęśliwie trafiły.
    Dzięki za przypomnienie.

  12. Yagiel said

    A jeszcze o Duszy i o Szumowskim/Morawieckim/Biden’ie…
    Czy taki Sz świadomie robił to, co Demostenes, tzn. zarabia na wojnie? Tamten wyrabiał uzbrojenie – i ten też: niby-maseczki-niby-respiratoreczki to przecież uzbrojenie przeciw wiruchu; więc Sz i tacy sami znają historię – mają duszę inteligentną – czy są przyuczani na ten sam wzór: manekiny – ?

    Wszystko już było – rzekł Ben Akiba; rabbi czy nie, miał rację. A skoro już było – po co powtarzać? zwłaszzca błędy?!
    Powtarzanie błędów, np. Demostenesa czy Tyrtaiosa /ten od poezji dla KTO DA WIĘCEJ? Sparta czy Ateny?/ jest może wystarczającym dowodem na nie-manie Duszy…

    Powtarzanie Prawdy jest godne Życia – powtarzanie nie-prawdy nie jest godne Życia – wśród zwierząt nie ma nie-prawdy –
    dlatego nie upierałbym się przy trwaniu i tej cywilizacji-błędu/nieprawdy… po cholerę być Syzyfem II, III, IV… albo Dżepetto!?
    strugać Pinokiów II, III… M, Sz, N ? Żeby też zawiśli na Drzewie, jak w tej powieści?
    Nie liczyłbym przy tym na masowe pisanie dzieci próśb o ułaskawienie Pinokia M czy Sz – co ma wisieć, niech wisi!
    Znaczy: w tej narracji BłękitnoWłosa decyduje… A Człowiek wybiera sam: wierzy, czy nie wierzy… w Po/d/stęp ?

    Ręko Czarna – czy Lis i Kot mieli Dusze ?

  13. Yagiel said

    Boydarze, szkoły – jak ja to widzę – są po to, by kłamać, zakłamywać, wmawiać kolejnym pokoleniom NIE-WIEDZĘ .
    Takie piedrolenie głupot niegodne jest trwania/życia, ale trwa siłą Władzy: na siłę Władzy nie poradzy…
    Trza zatem pytać: lepsza szkoła czy nie-istnienie szkoły? Powiedzmy, że kompromis: 15-20% programu zostawiamy – po sprawdzeniu! – czas lekcji/zajęć codziennych ten sam… Y ?

    Ponieważ szkoła NIE-WIEDZA jest fundamentem Państwa/Cywilizacji wyłączenie szkół jest – no JEST – wyłączaniem Cywilizacji.
    Tere-fere, że się robi, że egzaminy 1:1 z tymi sprzed 3 lat, a te 1:3 z tymi w PRLu, a te… Młodzież dziś wytraca program NIE-WIEDZY, co bdb!
    Tzn. mogłaby wytracać, gdyby była przytomna, świadoma, że SZKOŁA TO ZAKŁAMANIE – i jeszcze pokonała naciski rodziców, że bez dyplomu, bez Dyplomu!…

    Sprawy zmierzają do uwalenia tej Cywilizacji i szkoły N-W – dobrze! oby! Człowieki-online stają się coraz prostsze, słabsze fizycznie, wybijane z Życia… dobrze! bo i po co są „Bez serc, bez mózgów, bez Ducha” te szkieletów ludy…
    Mentalne szkieletów ludy, tj. manekiny, są niekonieczne, zbędne, szkodliwe… Co/ś jest ich obroną?
    Więc pointa/płęłta: bez Cywilizacji/szkoły N-W – bez człowieków… mądrzej będzie, co nie? Zostanie trochę Ludzi Kultury/Duszy ?
    Pod warunkiem, że nie damy się nad-Żydom, ich manekinom !
    Pozostaniemy w osobności ? Dogadamy się – brrr! – z nad-Żydami ? (Jeśli chcą! jeśli chcemy!)
    Oraz:
    bez człowieków-manekinów lepiej będzie… już było tak! Dawno było, lecz Prawda.
    Więc Qrwa! jak to się stało, że się to LEPIEJ/LEPO spiedroliło ?
    Boydarze: jesteśmy 15 tys lat wstecz i… Lepiej: jesteśmy NEAN/der’tale/, siedzimy w jaskiniach JURY KRAK-CZĘST… No nie ma jeszcze tych słów, tych grodów! Lepiej nie wymyślać Cywilizacji – ?

    Tu kończę, bo mi w gębie – NEANder’tala – słów zabrakło wobec takiej oczy’w/isto’ści: Dusza pełna!
    rozejrzyjmy się – Qrwa! Raj! – ani miasta, ani manekinów Sz, Mo, Pi, Ba, Ber… samoloty nie hałasują, Samka przeżuwa skórę, więc nie mówi… No jak – ok ?
    Aha, ząb jej wypadł, trudno… Daj, ja pożuję – ty poczywaj.

  14. Dinozaur said

    Dinozaur ( postać , jak sama nazwa wskazuje , mocno starożytna ), pamięta dobrze pewne państwo starożytnej Grecji , oparte na odgórnie propagowanych homoseksualiźmie i eutanazji ( co nam to przypomina ?).
    Jakie były jednak tego rezultaty ?
    Pisze Lucius Cassius Dio: AD 200 ciągnął Septimus Severus przez Ateny na wojnę przeciwko Partom ( dzisiejsi Kurdowie ).
    Przyszło mu do głowy ,że byłoby dobrze zabrać ze sobą przynajmniej symboliczny oddział Spartan – legendarnych gierojów. Udał się więc do Sparty i zastał tam tylko kilkuset mieszkańców kompletnie zdegenerowanych, ani jeden z nich nie nadawał się do służby wojskowej.

  15. Boydar said

    „… zastał tam tylko kilkuset mieszkańców kompletnie zdegenerowanych, ani jeden z nich nie nadawał się do służby wojskowej …”

    I ch. im w d. żenada.

    Miejmy jednak nadzieję, że z np. US Army prawidłowość jest analogiczna.

    Ewentualny problem w tym, że do naciskania czerwonych guzików to właśnie ci zdegenerowani są najbardziej chętni.

Sorry, the comment form is closed at this time.