Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    NICK o SKANDALICZNE słowa eksperta.…
    bryś o 3:0 dla Łukaszenki
    jaroslawraczynski o Koniec świata
    zen o Wolne tematy (40 – …
    osoba prywatna o Wolne tematy (40 – …
    Us o 3:0 dla Łukaszenki
    revers o Czy tzw. „paszport szcze…
    osoba prywatna o Wolne tematy (40 – …
    osoba prywatna o Wolne tematy (40 – …
    osoba prywatna o Wolne tematy (40 – …
    revers o SKANDALICZNE słowa eksperta.…
    osoba prywatna o Wolne tematy (40 – …
    revers o Wolne tematy (40 – …
    osoba prywatna o Wolne tematy (40 – …
    osoba prywatna o Wolne tematy (40 – …
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 546 obserwujących.

Jeszcze większy reset

Posted by Marucha w dniu 2021-04-15 (Czwartek)

W wiekach ciemnych, przed Oświeceniem, we wczesnym okresie rozwoju gospodarki kapitalistycznej, w Europie obowiązywały zasady produkcji i handlu osadzone głęboko w tradycji i etyce chrześcijańskiej.

Współczesnemu człowiekowi, przyzwyczajonemu do bezwzględnej konkurencji na rynku, trudno uwierzyć w realność takich stosunków gospodarczych.

Kupiec i producent oferował rzetelny produkt i miał prawo do godziwego zysku pozwalającego na wyżywienie i pokrycie zobowiązań. Jakiekolwiek działania, które mogły zaszkodzić innym kupcom lub producentom były czynami niegodnymi. Niechrześcijańskie, niemoralne było „łapanie klientów”, odstręczanie ich sąsiadowi słowem czy pismem. Za rzecz niestosowną uchodziło wystawne urządzanie sklepu by przyciągnąć klientów.

Po pożarze miasta przedsiębiorstwa nie podawały swego nowego adresu. Byłoby to bowiem uznane za nieetyczne pozyskiwanie klientów. Poważni kupcy uważali za rzecz podłą i niestosowną zwracanie się do klientów za pośrednictwem ogłoszeń. Za nieprzyzwoite uznano by obniżenie ceny towaru lub usługi w celu odebrania klientów innemu kupcowi, rzemieślnikowi. Nieskrępowane dążenie do zysków uważano za niedozwolone, „niechrześcijańskie”. Nakazy religijne i obyczajowe były najwyższym prawem.

Te szokujące współczesnych zasady gospodarki wczesnokapitalistycznej badał i opisał w 1911 roku Werner Sombard („Żydzi i narodziny kapitalizmu”, Wydawnictwo Wektory, Wrocław, 2020). Na straży zasad stało państwo, używając etatyzmu chrześcijańskiego do dyscyplinowania przedsiębiorców systemem przepisów, zakazów, postanowień sejmowych, zarządzeń policyjnych – ponieważ, jak twierdzi Sombard: mimo surowych zasad obowiązujących chrześcijan, oszukiwali wszyscy i wszędzie.

Nie bezzasadnie pośród grzechów głównych w chrześcijaństwie, na czołowym, drugim miejscu piętnowana jest chciwość. Wczesny kapitalista chrześcijański był kiełznany przez prawo świeckie, ale jako przeważnie zdeklarowany człowiek wiary, doświadczał oczyszczenia i redukcji naturalnych skłonności dzięki instytucji spowiedzi i sakramentowi pokuty.

Na ten względnie uładzony, transparentny, niemal idylliczny świat przypuścili szturm Żydzi. Nie obowiązywała ich etyka chrześcijańska, nie stosowali chrześcijańskich zabezpieczeń, byli w mniejszości i sukces mogli odnieść tylko naruszając w każdy możliwy sposób ustalony porządek gospodarczy.

Żydzi nie uznawali postępowania sprzecznego z zasadami i obyczajem za niemoralne czy niedozwolone. Przeciwnie uważali, że to oni reprezentują prawdziwą handlową moralność, przeciwną głupim prawom i moralności gojów. I sukces odnosili – wszyscy kupują u Żydów – skarżyli się kupcy chrześcijańscy. Odbierają nam możność „wyżywienia”.

Ład naturalnej, chrześcijańskiej gospodarki, której centrum stanowi człowiek, został poddany presji nowoczesnego kapitalizmu, który jako główny cel działalności ustanowił zysk. Ten wynalazek Żydów umożliwił pokonanie starego porządku.

Najszybciej zaadoptowali kapitalizm protestanci, ale pozbawiona wyboru reszta świata podążyła ich śladem. W rezultacie mamy to, co mamy. Kryterium zysku odpowiada ludzkim instynktom, sprawdziło się jako siła napędowa postępu, zachwyca skutecznością w tworzeniu innowacji i poprawy warunków życia ludzi. Zysk to podstawa gospodarki wolnorynkowej, wydaje się, że dotychczas nie ma alternatywy. Wolny rynek, kapitalizm polega na tym, że wszelka działalność musi przynosić zysk. Osiąga się to w tylko teoretycznie prosty sposób: dzięki właściwej ocenie popytu i podaży.

Od XVI do XX wieku gospodarka miała na celu zaspokojenie potrzeb ludzi. Podaż potrzebnych dóbr miała zaspokajać popyt. Komu udało się to zrealizować najmniejszym kosztem, zyskiwał najwięcej.

W latach 70. ubiegłego wieku gospodarka uzyskała zdolność całkowitego zaspokojenia popytu. Dla utrzymania koniecznego poziomu zysku niezbędne było znalezienie sposobu generowania popytu, gdy podstawowe potrzeby ludzi zostały zaspokojone i podaż zaczęła dominować nad popytem. (Edwin Bendyk, „W Polsce czyli wszędzie, Rzecz o upadku i przyszłości świata”).

Na szczęście (przypadkiem?) wybuchła studencka rewolta 1968 roku pod hasłem „make love, not war” rozumianego w praktyce raczej jako „make sex”, a o resztę się nie martw! Żeby utrzymać wysoki status społeczny, trzeba było kupować gadżety rewolucjonisty wyzwolonego, który zgodnie z duchem czasu nabywa w zasadzie zbędne wyposażenie, na które popyt napędzała prezentacja dóbr przez skąpo ubrane, seksowne hostessy w usłużnych, bo dobrze opłacanych, mediach. To było pierwsze wygenerowane remedium na pomnażanie zysków w stanie nasycenia rynku dobrami podstawowymi.

Wiadomo było od początku, że „dzieci kwiaty” zwiędną bardzo szybko, przestaną uprawiać seks i metoda erotycznej stymulacji popytu przestanie być efektywna. A przecież pogoń za zyskiem nie zna granic.

Następny pomysł, zapewniający stały wzrost zysków, podpowiedział kapitalistom swego rodzaju wypadek przy pracy. W latach 70/80 XX wieku wyprodukowano samochód mercedes W 123, który niemal bez napraw mógł przejechać milion i więcej kilometrów. Pan Adam Słodowy w TV pokazał pół wieku temu żarówkę od swego volkswagen-garbusa, która przepaliła się po 40 latach.

Stało się oczywistym, że jeśli człowiek kupi 2 żarówki, jeden samochód i pozostałe sprzęty raz na całe życie, to jak na tym można zarobić? Dlatego żarówki przepalały się po pół roku, samochody trzeba wymieniać co trzy lata ze względu na konieczność posiadania wersji nowoczesnej, uwzględniającej najnowsze trendy dizajnu, technologii i rozwiązań technicznych. Te oczywiste metody generowania zysku są w ciągłym użyciu.

Pierwszy sposób oglądamy na okrągło od lat w reklamie firmy Media Ekspert, drugi widać na przykładach wielu sprzętów i narzędzi, które kiedyś służyły latami, a obecnie przestają działać po okresie gwarancji. Produkty niższej od możliwej jakości, zapewniają inne źródło pokaźnych dochodów – recykling.

Nakładem pracy, energii i zużycia surowców produkuje się dobra niskiej jakości dzięki czemu bardzo szybko nakładem pracy, energii odzyskuje się surowce. Krążenie materii, energii takiego antropocenu jest szybsze, nakłady pracy większe, im gorsza jest jakość produktów. Ludzie muszą brać udział w coraz brutalniejszym wyścigu szczurów. Ale zyski rosną. Dodatkowo zwiększa je brutalna, a więc skuteczna reklama – zjawisko zupełnie zbędne z punktu widzenia życiowych potrzeb ludzi, ale nieodzowne i skuteczne z punktu widzenia efektów finansowych. Zjawisko generujące koszty, wymagające oczywiście zużycia energii, surowców i pracy tylko po to, by ktoś zarobił więcej niż mniej.

Te tradycyjne metody lewarowania zysków mają swoje naturalne, nieprzekraczalne granice i zostały one w zasadzie osiągnięte w końcu XX wieku. Apetyt jednak rośnie w miarę jedzenia. Zapotrzebowanie na ciągły wzrost zysków wymusza poszukiwania nowych metod. W końcu XX wieku zaprzęgnięto do tego zadania ekologię. Klasycznym tego przykładem jest wygrana walka z naturalnymi futrami i skórą. Obecnie nie ma już wielu ludzi, którzy opowiedzieli by się za używaniem naturalnych skór i futer. Zmasowana presja polityczna, korporacyjna i medialna, wspomagana pożytecznymi idiotami świata celebrytów, przekonała ludzi, że wytwarzanie sztucznych materiałów jest ekologiczne.

Obecnie powszechne w użyciu wyroby koncernów chemicznych wymagają kolosalnych nakładów na budowę fabryk, a do produkcji: masy paliwa i surowców. Dają w efekcie produkt szkodliwy dla zdrowia, zaśmiecający ziemię przez 300 lat. Co za paradoks – przestrzega przed zaśmiecaniem plastikiem telewizyjna reklama Nowego Zielonego Ładu, który jest właśnie za ten stan odpowiedzialny!

Zniszczono całe gałęzie naturalnej gospodarki rodzinnej rolników, górali, pasterzy na całym świecie. Wyeliminowano zdrowe materiały, które przyroda przetwarza w naturalne składniki odżywcze w ciągu roku. Świat został zasypany miliardami ton plastiku w ramach walki o zysk, kosztem materiałów naturalnych. Teraz rozpocznie się bardzo zyskowna walka o oczyszczenie środowiska z wszechobecnego plastiku, epatowana widokami ogromnych wysp plastikowych śmieci gromadzących się na ocenach i morzach, oraz niebotycznych wysypisk śmieci.

Równie spektakularne możliwości wzrostu zysków utworzono przy pomocy idei walki o klimat. Zaprzęgnięto te same siły nacisku jak w przypadku metody „na ekologię”. Zastosowano też taką samą, wypróbowaną taktykę: generujemy problem, by następnie podjąć bohaterską walkę o ocalenie. Drastycznie zredukowano transport kolejowy i rzeczny wypuszczając na drogi miliardy samochodów. Nie trzeba analiz think tanków, by wyobrazić sobie ile na tym dało się zarobić.

Teraz trwa pozorowana walka z emisją CO2 pod hasłem: tropimy i zwalczymy „ślad węglowy”. Wykreowane przez klimatycznie wrażliwych określenie wskazuje, że na celowniku jest przede wszystkim węgiel, co ma sugerować, że ropa naftowa i gaz ziemny mogą być spalane cudownie bez emisji CO2. Wprawdzie najwięcej CO2 emituje właśnie „nowoczesny” transport, ale walka trwa z „kopciuchami”, jak każde szanujące się media określają piece grzewcze na węgiel lub drewno i oczywiście – z elektrowniami węglowymi.

Walka o klimat rozumiana bezrefleksyjnie jako redukcja emisji CO2 jest całkowicie bezsensowna. Dwutlenek węgla ma znikome znaczenie dla intensywności efektu cieplarnianego w porównaniu z parą wodną i innymi gazami cieplarnianymi. O zmianach klimatu decyduje w znacznym stopniu emisja słoneczna i absorpcja promieniowania przez system ziemia-atmosfera. Kiedy temperatura w dolnej warstwie atmosfery rośnie, wzrasta ilość pary wodnej, a więc i zachmurzenie. Dlatego ilość promieniowania słonecznego docierającego do górnej atmosfery maleje, gdyż odbija się ono od zwiększonej powierzchni chmur. Wskutek tego temperatura przy ziemi spada.

Ten cykl obserwowano wielokrotnie, także w czasach historycznych. W stygmatyzacji węgla chodzi o to, by zyski były udziałem tych, którzy dysponują ropą i gazem kosztem posiadaczy zasobów węgla. Następny krok to eliminacja wszystkich paliw kopalnych. Handel emisjami CO2 zapewnia zyski bez żadnych inwestycji w energetykę.

Walka o klimat ma inny, ogromny potencjał wzrostu zysków – z produkcji i eksploatacji OZE. Są bardzo kosztowne, z zainwestowanego dolara w OZE uzyskuje się kilkakrotnie mniej energii niż z inwestycji w elektrownie spalinowe. Produkcja farm wiatrowych i fotowoltaicznych jest kosztowna, wymaga nakładów energii i zużywa surowce. Utylizacja zużytych urządzeń OZE jeszcze nie doczekała się jakiegokolwiek rozwiązania technologicznego. Po prostu śmieci OZE są gromadzone, jak odpady nuklearne, może na setki lat. To samo dotyczy elektro-mobilności.

Kosztowna, energo- i materiałochłonna produkcja, szkodliwe dla środowiska wytwarzanie akumulatorów i trudny, drogi recykling. Wszystko dlatego, że jak głosi dziecko-prorok nowej ery: Ziemia płonie! Natomiast kwoty zwrotu z inwestycji i opłaty za energię elektryczną są, dzięki nowym wynalazkom, na szczęście coraz wyższe.

Monstrualne zyski zapewnia przemysł farmaceutyczny. Coraz częściej słychać głosy, zwykle zaliczane do teorii spiskowych, że kryterium finansowe powoduje, że opłaca się tyko leczyć chorych. Natomiast szybkie, tanie wyleczenie nie gwarantuje dostatecznej stopy dochodu w warunkach wolnego rynku.

Coś może być na rzeczy, skoro Unia Europejska zakazała sprzedaży 800 ziół w sklepach zielarskich, które od bardzo dawna skutecznie pomagały w wielu dolegliwościach. W leczeniu infekcji Covid 19 postawiono na zaszczepienie niemal całej populacji słabo zbadanymi preparatami bez gwarancji zabezpieczenia przed infekcją wirusem, zamiast pracować nad lekiem, który pomagałby tylko chorym. Patrz casus amantadyny, której skuteczność potwierdza praktyka i publikacje w renomowanych pismach medycznych.

Nie ma wątpliwości, że pogoń za zyskiem to never ending story. Ostatnio Bill Gates ogłosił apel o produkcję sztucznego mięsa w bogatych krajach. Biedne nie mają pieniędzy na fabryki, wystarczających zasobów energii i surowców do takiej produkcji. Dlaczego na żywności ma zarabiać hodowca, a nie fabryka Billa Gatesa? Na dodatek w ramach walki o ocalenie kolebki ludzkości? Jest oczywiście niebezpieczeństwo, że mięso z ropy naftowej będzie powodowało raka, ale na taką okoliczność Bill Gates jest przygotowany i już zapewne obmyśla plany badań i produkcji skutecznych szczepionek na taką, wielce prawdopodobną okoliczność.

W związku z ogłoszeniem pandemii wywołanej wirusem Sars Cov 2, możni, władcy i politycy coraz częściej deklarują, że nie będzie powrotu do stanu rzeczy sprzed pandemii. Czymkolwiek jest ta pandemia, to już przeorała i wywróciła dotychczasowy porządek, wyznaczyła nowe standardy wolności obywateli i rozszerzyła zakres kontroli społeczeństw.

Ale to tylko początek zmian zapowiadanych przez proroków i ich heroldów. W mediach znajdziemy zróżnicowane wersje, podobno czekającego nas nieuchronnie, Wielkiego Resetu. Modyfikacje stosunków własności, czyli kto zarobi, a kto straci, są jednak wspólne dla każdej opcji tej kolejnej już globalnej transformacji. Nie jest wielkim odkryciem, że każda dobrze przygotowana transformacja, ma zawsze ten sam cel strategiczny, tj. wprowadzić takie, nawet radykalne, modyfikacje, by wszystko zostało po staremu. W tym przypadku: by bogaci stawali się bogatsi, a biedni zrozumieli, że ubożenie to dla nich nieuchronna kolej losu lub dopust Boży.

W wersji soft, Wielki Reset ma polegać na zmianie kapitalizmu ekskluzywnego na inkluzywny. W teorii chodzi o włączenie ludzi żyjących z pracy do udziału w wielkim torcie spekulacji kapitałem i kreacji pieniądza fiducjarnego, które to procedery głównie kreują niewyobrażalne fortuny elity finansowej świata. Nowe państwo dobrobytu poza wynagrodzeniem za pracę, zapewni pracownikom akcje, co w założeniu włączy ich, oczywiście w odpowiedniej skali, do świata posiadaczy. Zarządzanie i kontrola akcji pracowników musi pozostać w kompetentnych rękach starszych i w biznesie mądrzejszych, znanych pod pseudonimem: rynki finansowe. W ten sposób utrzymane zostanie status quo, a protesty lub bunt przeciw nierówności, zostanie spacyfikowany ofertą: masz akcje, zarządzaj mądrze i zdobywaj fortunę.

Droga od korposzczura do miliardera stoi dla każdego otworem. Wielki Reset opcja hard, to totalitaryzm NWO – nowego wspaniałego świata. Docelowo ludzie nie mają żadnej własności. Pracę, całe spektrum ludzkiego bytu organizują korporacje, państwo i media. Pełną kontrolę finansową zapewnia likwidacja obrotu gotówkowego. Skuteczność kontroli zachowań w zgodzie z kanonem poprawności społeczno-politycznej gwarantuje cyfryzacja 5G i już wprowadzana 6G.

Można by tę apokaliptyczna wizję zaliczyć do teorii spiskowych, gdyby nie kłujące w oczy fakty z życia. W wyniku kolejnych lockdownów następuje, na razie redukcja i osłabienie, a w dalszej perspektywie likwidacja i/lub przejęcie wybranych sektorów gospodarki i życia społecznego: gastronomia, hotele, turystyka, sport, rozrywka, transport. To są branże zdominowane lub obsługiwane przez małe i średnie przedsiębiorstwa, własność względnie niezależna od korporacji i państwa.

Wbrew tym proroctwom i deklaracjom wielkich tego świata ludzie mają nadzieję, że czarne scenariusze się nie sprawdzą. Wystarczy się zaszczepić, a powoli wrócą stare, dobre czasy. Jest przedwcześnie by twierdzić jak będzie. Na razie wiadomo, że już jest zupełnie inaczej. W makroskali państwa w ciągu roku zwiększyły deficyt budżetowy na walkę z pandemią i jej skutkami często o wielkość swoich rocznych wydatków. Zdalne nauczanie, zdalna praca, izolacja, lockdown generują zjawiska socjalne i społeczne dotychczas nieznane, których skutki są wielką niewiadomą, ale optymizmem nie napawają.

Wszystkie prezentowane tu informacje, mimo coraz bardziej agresywnej cenzury mediów, stają się wiedzą powszechną i nie pozostaną bez wpływu na społeczne reakcje, których drastyczne przykłady widać w Ameryce i Francji.

W tych zachowaniach szokujący jest brak sensownego celu. Protestujemy, bo jesteśmy niezadowoleni: z rządu, jak we Francji, czy stosunku do kolorowych mniejszości, jak w USA. Takie hasła są miarą braku pomysłu i są na rękę władzy, gdyż umierają śmiercią zupełnie naturalną. Ludzie raczej nie mogą zrozumieć i sprecyzować powodów swojego niezadowolenia i pogłębiającej się frustracji. Nic dziwnego, prorocy, analitycy i inni wróżbici poza wieszczeniem rychłej zagłady, nie mają żadnych konstruktywnych, zrozumiałych propozycji zmian. Współczesny ład społeczno-gospodarczo-polityczny opiera się na zysku, przewodniej sile napędowej nowoczesności i postępu. Nie ma sensownej odpowiedzi na pytanie: jeśli nie zysk, to co?

Może trzeba posłuchać głosu Ewy Bińczyk, która w książce „Epoka człowieka. Retoryka i marazm antropocenu” konkluduje: „potrzebujemy alternatywnych do ukształtowanych w nowoczesności wizji przyszłości, nowych utopii, które mogłyby wyrwać ludzkość z marazmu”.

Prosi i ma – kobiecie się nie odmawia. Najwyższy czas na jeszcze większy reset. Dlatego, że ekonomia zysku nosi coraz wyraźniejsze znamiona paranoi prowadzącej do zagłady; dlatego, że niezadowolenie społeczne nie znajduje racjonalnego ujścia – ludzie muszą wiedzieć czego chcą. Dlatego, że wielcy tego świata wypełniający media swoją dobrą wolą ocalenia świata, muszą dostać propozycje nie do odrzucenia w zamian za projekty budzące same wątpliwości. W końcu także dlatego, że żałosne utopijki typu „ograniczenie konsumpcji”, czy hasła: „nie kupuję”, nie są w stanie przeciwstawić się potędze zmasowanego parcia do uzyskania maksymalnych zysków.

Człowiek względnie normalny, za którego nieskromnie się uważam, proponujący ratunek dla świata, obawia się mniej, że nie ma racji, niż tego, że będzie wyśmiany. Odwagi dodaje mi jednak to, co już jest dostępne na rynku zbawiania świata: kapitalizmy inkluzywny i totalitarny, znane pod pseudonimem Wielki Reset, a w skali lokalnej: Nowy Polski Ład.

Jak już wspomniałem, to nie jest żaden reset, tylko wielkie oszustwo, nieudolność i niekompetencja utrwalające panujący niemiłościwie system, konsekwentnie pogłębiający rozwarstwienie, eksploatację i ucisk mas ludzkich, oraz narastanie degradacji środowiska. Prawdziwie wielki reset musi polegać na zamianie ekonomii zysku na ekonomię jakości i trwałości. Jak to zrobić muszą zdecydować starsi, mądrzejsi i mający coś do powiedzenia w kształtowaniu globalnego ładu, jak np. Światowe Forum Gospodarcze, Bank Światowy i Europejski Bank Centralny, przywódcy wielkich mocarstw we współpracy z tymi dziesięcioma tysiącami posiadaczy 99% dóbr materialnych tego świata.

Społeczeństwa muszą tylko pokazać, że wiedzą czego chcą i są zdeterminowane manifestować do skutku swoje poparcie, razem z klimatycznie wrażliwą młodzieżą szkolną na czele z Gretą Thunberg.

Tytułem wstępu do dyskusji, z wielką nieśmiałością proponuję poszukać sposobu, by ograniczyć produkcję, przede wszystkim wszelkich dóbr powszechnego użytku o 75%. Rozumiem przez to produkcję pralek, lodówek, telefonów i lokówek, rowerów, samochodów itp. itd. w jakości zapewniającej użytkowanie przez większość życia nabywcy i to w ograniczonym asortymencie typów, modeli w standardowych, zautomatyzowanych fabrykach, jednakowych dla całego świata.

Już widzę to zbiorowe „wow!” na forach i wszędzie indziej. Utopijność tego pomysłu polega nie na tym, że to nie jest możliwe technicznie i technologicznie. Może trudniejsze organizacyjnie. Ale prawdziwy kłopot w tym, że strony uznają taki pomysł za sprzeczny z ich interesem. Pracownicy i handlowcy będą sądzić, że stracą pracę i zostaną skazani na nędzę. Pracodawcy nie widząc motywacji w produkcji takich wyrobów zapytają: i co? po takim akcie samobójczym mamy zamknąć fabrykę? To po co w ogóle ją budować? Wolnościowcy od JKM zaprotestują przeciw neokomunistycznej urawniłowce i kasacie zbawczej ręki wolnego rynku. Dla wielkich i bogatych zmaleją możliwości kumulacji większości dóbr w niewielkiej mikrospołeczności najbogatszych właścicieli tego świata. Tak, ten naprawdę wielki reset wygląda na najprawdziwszą utopię.

Niestety, tak pewnie będzie postrzegany do czasu, kiedy nie tylko werbalnie, ale w realu ziemia zapłonie. Kiedy zostanie osiągnięta powszechna świadomość, że tylko redukcja produkcji przemysłowej o jakieś 75% daje szansę na ulżenie ludzkiej bezsensownej harówce, spowolni wyścig szczurów, znacząco zmniejszy zużycie energii i surowców, zredukuje produkcję śmieci, zanieczyszczeń wody, powietrza i ziemi, degradacji środowiska. Może zmniejszyć rosnące tempo rozwarstwienia społeczeństw. Zlikwidować spore pokłady ludzkiej nędzy. Jak pisze profesor Maria Szyszkowska, „źródłem przemian jest świadomość jednostek”. Bez wszechobecnej, uprawianej na wielu poziomach życia społecznego edukacji, nie uzyska się tej świadomości i zmiany pozostaną utopią.

Warunek podstawowy zaistnienia jeszcze większego resetu, to powszechna przekonanie o jego nieuchronności. Przyjęcie takiego założenia spowoduje usilne poszukiwania i znajdowanie rozwiązań dla problemów, które niechybnie wywoła. Spadek produkcji dóbr użytkowych o 75% gwarantuje, że ogromna liczba pracowników okaże się zbędna. Tak nie musi być, jeśli w tygodniu będą pracować 4 dni po 4 godziny dziennie. To jest antropologiczna norma, która powinna wystarczać na zapewnienie środków do życia w świecie, który zaspokoił potrzeby podstawowe już pół wieku temu. Przy okazji byłaby to realizacja utopii Karola Marksa o eliminacji nieuchronnego niewolnictwa ludzi pracy.

Niezbędne jest uświadomienie, że jest życie poza pracą: rodzina, troska o edukację dzieci, uprawa rzeczywiście ekologicznej żywności, sztuka, nauka, rozrywka. Konieczny warunek – zmiana priorytetów, systemu wartości, przeoranie skostniałych standardów konsumpcyjnych. Rozważenie koncepcji płacy podstawowej dla każdego, ale z mechanizmami wyróżniania, doceniania, nagradzania osobowości i twórców ponadprzeciętnych.

Jeszcze większy reset nie musi ograniczyć potężnego potencjału innowacyjnego niewidzialnej ręki wolnego rynku. Przedsiębiorstwo, które zaproponuje produkcję samochodów z gwarancją na 50 lat ma szansę zdobyć ogromny rynek, gdy pokona tych, których oferta będzie gorsza. Nie ma też powodów, by znikły drogie, dostępne dla nielicznych, dzieła ludzkiego geniuszu, także technicznego. Musi być zachowana możliwość ich tworzenia. Nie może być zgody na panowanie syndromu chińskiego mundurka. W tej nowej rzeczywistości elita finansowa świata, mogłaby poczuć się nieco zawstydzona, że wnosi do dziedzictwa ludzkości w zasadzie tylko rekordową ilość zer w szacunkach swojego majątku.

Zdaję sobie sprawę, że propozycja zostanie potraktowana jako „takie sobie bajeczki”. Trudno. Może ona, jak to często bajki, przekazuje jednak jakąś naukę. Na przykład, że bez czegoś podobnego do jeszcze większego resetu nic się nie wydarzy, czego by ludzkość nie doświadczyła wcześniej. Oraz, że taka zmiana może nastąpić tylko wskutek prawdziwej katastrofy globalnej. Znaki, szczególnie na ziemi, wskazują, że trudno o takiej możliwości nie myśleć poważnie.

Eugeniusz Moczydłowski
Wólka Przybojewska, 12 marca, 2021 r.
Myśl Polska, nr 15-16 (11-18.04.2021)
https://myslpolska.info/

Komentarzy 25 do “Jeszcze większy reset”

  1. xyz said

    Teraz rozumiecie, dlaczego powstało tyle videoblogów Powabnych Rusałek i Pięknych Chłopców?!
    Jak oni płaczą, jacy oni biedni! (odwołanie się do litości, współczucia)
    Jak zachwalaja nasz kraj (ego i samopuczucie szybuje w niebo)

    Tacy słodcy, niewinni, zagubieni.

    Otwórzmy granice, przygarnijmy więcej, dajmy obywatelstwo.

    Puzzle same wskakują na swoje miejsce, wszystko uklada się w jedną całość. Wnioski niech każdy wyciągnie sam.

  2. xyz said

    Dr Jaśkowski komuś przeszkadzał. Jefo wykłady zostały wyrzucone z YT.

  3. xyz said

    KLASA ŚREDNIA MUSI ZGINĄĆ – ROMAN KLUSKA

  4. xyz said

    Ukraińskie roszczenia wobec Polski, grabież naszej ziemi i fałszerstwa historyczne I dr L. Kulińska

  5. xyz said

    Ł. Bugajski: „Ukraińcy drenują nasz system, który w założeniu ma wspierać polskich przedsiębiorców”

  6. xyz said

    „Wrocław: 10 proc. mieszkańców miasta to obywatele Ukrainy” – Dobranoc, Polsko!

    https://www.bankier.pl/wiadomosc/Wroclaw-10-proc-mieszkancow-miasta-to-obywatele-Ukrainy-7524488.html

  7. xyz said

    Sukces Rot! Patrioci bronią ocalonego przed UPA. Grozi mu kara za „mowę nienawiści”

  8. xyz said

  9. xyz said

    🙂

    Brytole mają więcej oleju w głowie niż Polacy 😉

    https://wiadomosci.wp.pl/wpadka-brytyjskich-sluzb-wsrod-ekstremistycznych-symboli-logo-greenpeace-i-ukrainski-tryzub-6469855730686081a

  10. xyz said

    Ukraiński obłęd PiS-u.. Kosztem Polaków | P. Usiądek

  11. ? said

    Xyz: Trolujesz. Już to było pod innymi artykułami. Nie śmieć. Masz od tego wolne tematy.

  12. xyz said

    Skutki imigracji w Europie – Joanna Teglund, pracownik szwedzkiego urzędu migracyjnego

  13. xyz said

    Ad 10

    Gdyby był/a Pan/i Adminem, uznałabym Pana fochy za wiążące.

    Pozdrawiam.

  14. Voodoosch said

    Ja nawiaze do tych sprzetow, ktore umieraja po dwoch latach.
    Polecam wykupienie dodatkowej gwarancji i problem z glowy. Dodatkowy koszt takiej gwarancji to czesto nawet nie 10% sprzetu. Lodowke Samsunga kupuje z 10letnia gwarancja. Piec dwufunkcyjny z 12letnia. Nawet na odkurzacz wzialem 4letnia.

  15. rejan said

    Ad 13 Voodoosh
    Rosyjskie lodowki z lat 50-tych dzialaly 20 lat i wiecej z normalna 1-roczna gwarancja. Zreszta nie pamietam czy byla jakas gwarancja. To byla produkcja przeznaczona do trwania. Wprawdzie pozniej calkiem niemodna ale swojska. Naprawy w tajdze nie byly przewidziane. Moje radio lampowe z adapterem takze. Ono sie najpredzej zestarzalo, bylo monofoniczne.

  16. ? said

    Re 15: Pralka Frania też była długowieczna, choć w swej starości mało efektywna. Ale lodówki, odkurzacze, czy słynne Farelki z czasów PRL były nie do zdarcia.

  17. rejan said

    W średniowieczu, w Marsylii, pierwokup towarów od przybywających statków mieli mieszkańcy w określonym czasie. Przybywającym z dalszych okolic po terminie, kupcy nabywający pozostające towary byli zobowiązani do sprzedaży towarów w pierwotnej cenie.

  18. Marek said

    To, co oglądamy jest wstępem do lub już trwającą WW3.
    Pandemia, której nie ma, jest tylko narzędziem pomocniczym.

    Upadek ekonomii, dochodów średniej klasy, zamordyzm kowidowy, osłabienie sił zdrowotnych całych narodów, w tym depopulacja, to jest prawdziwy cel diabłów wcielonych. Zniszczyć, okraść, zabić, zniewolić.

    Chwwd i tak będziecie zdychać koorvy wcielone, w bólu i kale. Na wieki wieków. To pewne, jak 2 plus 2 jest 4.

  19. Boydar said

    „… prawdziwie wielki reset musi polegać na zamianie ekonomii zysku na ekonomię jakości i trwałości. Jak to zrobić muszą zdecydować starsi, mądrzejsi i mający coś do powiedzenia w kształtowaniu globalnego ładu, jak np. Światowe Forum Gospodarcze, Bank Światowy i Europejski Bank Centralny …”

    Przepraszam, nie jestem burmistrzem Hiroszimy ale wątpliwość mam podobną – co to kur’wa jest ?!

    I dlaczego autor pominął wójta, tego z Wólki Moczydłowskiej.

  20. Greg said

    Dokument o celowym postarzaniu produktu już leciwy, ale ciągle aktualny.

    .https://www.youtube.com/watch?v=BG8-u9G6-yg

  21. revers said

    re12
    i tak schwab z deep state jest ponad wszystkim, oczywiscie narazie z poliniakami, ktorzy tylko z kennkartami na prace i wyszczepienie, beda mogli wyjsc z miejsca zamieszkania.

    a wszystko co wychodzi bedzie rejestrowane, czy przez cieci , czy monitoring.

    No ale wolnosci w tym q.wa ponad wszystko, ponad euroreich z znanej piosenki z 1939 roku i wczesniej.

  22. Abc said

    W przeszłości – zaspokajanie potrzeb
    Obecnie – kreacja potrzeb
    W przyszłości – bezgotówkowy przymus zaspokajania wykreowanych potrzeb .
    Wystarczy do tego system elektronicznego pieniądza z narzuconym z góry terminem jego wygasania.
    Tak jak punkty w programach lojalnościowych – pieniądze nie wydane w terminie zostają umorzone po okresie XXX dni od ich zaksięgowania.
    Indywidualne stopy % dla każdego, termin wygasania nadawany również indywidualnie, w zależności od…….
    Rzyt będzie miał taką dowolność w przydzielaniu tego że klękajcie narody. Obecnie gotówka i (jeszcze) dodatnie stopy % mocno krępują mu ruchy.

  23. YZ said

    „Rozumiem przez to produkcję pralek, lodówek, telefonów i lokówek, rowerów, samochodów itp. itd. w jakości zapewniającej użytkowanie przez większość życia nabywcy i to w ograniczonym asortymencie typów, modeli w standardowych, zautomatyzowanych fabrykach, jednakowych dla całego świata.”

    Nie zgadzam się. Nie w wielkich zautomatyzowanych fabrykach, ale w całej rzeszy małych, rodzinnych warsztatów, z których każdy
    np. składa jeden samochód rocznie i zajmuje się utrzymaniem w ruchu już jeżdżących, powiedzmy stu.
    W ekonomii chciwości taki warsztat jest nieopłacalny, ale z punktu widzenia człowieka, najlepiej mu służy.

  24. Lily said

    Re 10;Xyz
    Ciekawe,do jakiej LOZY nalezy ?.
    SKAD to pytanie. UZYWA SYMBOLIKI.

  25. lucekk said

    ad.14 Voodoosh.Dam przyklad-w 98 kupilem mieszkanie z pralka i suszarka made in usa.Nie byly nowe.Po 22 latach uzywania pralke wymienilem ,mimo ze jeszcze dzialala.Wymagala porzadnego remontu,nie wiem czy oplacalnego.Suszarka dziala jak nowa.Tak wiec dobra jakosc juz byla,bez dodatkowych kosztownych gwarancji.

Sorry, the comment form is closed at this time.