Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Traktat Ryski

Posted by Marucha w dniu 2021-04-17 (Sobota)

Mijające w marcu stulecie podpisania Traktatu Ryskiego przez Rzeczpospolitą i Rosję Radziecką, kończącego wojnę między dwoma państwami, wywołało w Polsce duże kontrowersje historyczne i medialne.

Obawiam się, że za dziesięć lat, przy kolejnej okrągłej rocznicy, kontrowersje te mogą okazać się większe niż po podpisaniu samego traktatu w 1921 roku.

W rzeczywistości w 1921 i w 2021 roku w dyskusjach tych chodzi o to samo: czy odrodzona Rzeczpospolita powinna być państwem narodowym czy imperialnym? Z jednej strony mamy koncepcję państwa narodowego, o wyraźnie zaznaczonej przewadze liczebnej i politycznej narodu państwowego (Polaków), z drugiej zaś wizję polskiego imperium, państwa wielonarodowego, przypisującego Polakom i kulturze polskiej misję cywilizowania ziem ruskich, poprzez ich polonizację i wyrwanie z orbity wpływów rosyjskich i prawosławnych, a w danym momencie dziejowym, także spod panowania bolszewizmu.

Polscy negocjatorzy w Rydze, wspierani przez endecję, za cel postawili sobie stworzenie w miarę stabilnego państwa narodowego. Oznaczało to konieczność samoograniczenia polskich roszczeń terytorialnych, w tym także wobec obszarów zamieszkałych przez Polaków, jak Mińszczyzna czy Żytomierszczyzna, a także terenów historyczne polskich, ciągnących się jeszcze dalej na wschód.

Publicystyka endecka słusznie wskazywała, że być może, iż negocjatorzy radzieccy byli zdolni do ustępstw terytorialnych i przesunięcia polskiej granicy nieco dalej na wschód. Jednakże oznaczałoby to zbudowanie państwa, gdzie mniejszości narodowe – rzadko identyfikujące się z Polską i polskością – stanowić by musiały ze 40%, a może i więcej ludności. Z punktu widzenia ekonomicznego te wsie nie miały zaś dla Polski żadnej wartości: nie było tam ani przemysłu, ani surowców, a jedynie jeszcze większy teren do pilnowania dla policji. Ziemie te były biedne i zamieszkałe przez niechętną Polsce ludność, a więc posiadanie ich byłoby ekonomicznie deficytowe.

Dlatego lepiej dla spoistości państwa mieć na wschodzie mniejsze połacie kresowe, do których nie trzeba będzie dopłacać, nie mając z tego korzyści.

Oponenci stanowiska endecji i polskiej delegacji w Rydze sam traktat widzieli (i widzą) jako początek krucjaty przeciwko Rosji (carskiej, radzieckiej czy putinowskiej). Rzeczpospolita z pewnością nie miała takiej siły, aby spod panowania Moskwy wyrwać całą Ukrainę i Białoruś, ale można było posunąć się o kilkanaście czy kilkadziesiąt kilometrów na wschód, zająć Mińsk, Żytomierz, Kamieniec Podolski, zbliżając się do Smoleńska na północy i Kijowa na południu.

Przy przychylnych wiatrach historii będzie można się w przyszłości pokusić o stworzenie polskiego imperium na wschodzie, odbijając z moskiewskiego panowania całą Białoruś i Ukrainę. Traktat Ryski jest więc, przez imperialistów, traktowany jako niewykorzystana szansa na powiększenie „polskiego Piemontu” do przyszłej i rozstrzygającej wojny z Rosją, dzięki której odbijemy dawne terytoria Wielkiego Księstwa Litewskiego.

Przyznam, że nigdy nie rozumiałem polskiego imperializmu. To, że w 1920 roku odparliśmy Armię Czerwoną spod Warszawy i odbiliśmy Wilno i Lwów nie wynikało z polskiej mocy militarnej, lecz ze słabości Rosji Radzieckiej w której toczyła się wojna domowa na rozmaitych frontach. Po dwudziestu latach nie było już śladu po równości sił, gdyż potencjał Armii Czerwonej wielokroć przewyższał potencjał Wojska Polskiego.

Walka z Rosją o Kresy była z góry skazana na niepowodzenie. I nic a nic nie wzmocniłoby Polski wchłonięcie w 1921 roku dwóch czy czterech milionów dodatkowych Ukraińców, Białorusinów i Żydów, z których większość nawet nie znała języka polskiego i pozbawiona była tożsamości narodowej. Oznaczałoby to konieczność zwiększonych wydatków na budowę infrastruktury, komunikacji, policji pilnującej niesfornej ludności, która szybko uznałaby się terroryzowana przez Polaków i narzekałaby, że „Lachy to pany!”. Dyktaturę mielibyśmy już nie w 1926 roku, ale pewnie kilka lat wcześniej, gdyż nijak nie byłoby szansy na stworzenie większości sejmowej, w sytuacji, gdy mniejszości narodowe byłyby w permanentnej opozycji do Państwa Polskiego.

W razie wojny, czy to z Niemcami czy z Rosją (ZSRR), Wojsko Polskie dostałoby kilkaset tysięcy dodatkowego rekruta, który ani by nie mówił po polsku, ani nie chciał walczyć i umierać w obronie Polski. Prawdopodobnie ludność ta w ogóle nie byłaby więc mobilizowana do wojska, aby Polacy byli większością we własnej armii.

Słowem, nie dostrzegam żadnych korzyści ani politycznych, ani militarnych, ani ekonomicznych z powiększenia w 1921 roku Kresów. Zwolennicy polskiego imperializmu w sumie marzą o Polsce wielonarodowej, kresowej, rolniczej, bez przemysłu, ale o wielkiej przestrzeni, która byłaby technologicznym skansenem bez elektryfikacji, dróg asfaltowych, gdzie można by jeździć konno pośród ruskich wiosek. Nie mają przy tym żadnego pomysłu jak tutejszych ludzi zachęcić do polskości, jak ich czy to spolonizować czy przerobić na lojalnych obywateli.

Polska międzywojenna nie potrzebowała Kresów, lecz przemysłu, kopalń, kolei, budowy miast. To zaś było na Kresach zachodnich, to były ziemie poniemieckie. Plebiscyty na Śląsku, Warmii i na Mazurach przegraliśmy, gdyż odbyły się, gdy Armia Czerwona szturmowała Warszawę na skutek awantury wojennej wywołanej przez Józefa Piłsudskiego, któremu marzył się polski Kijów.

W sumie odnoszę wrażenie, że nasi neo-piłsudczycy i imperialiści w Kresach wschodnich widzą ersatz kolonii, których nigdy nie mieliśmy. Ci polscy ziemianie przejeżdżający się konno pośród białoruskich i ukraińskich chatek, to odpowiednik angielskich czy francuskich kolonistów, w charakterystycznych kolonialnych białych strojach, przejeżdżający się pośród murzyńskich chatek.

Niestety, o ile w Afryce kolonizacja trwała do lat sześćdziesiątych, to na Kresach antypolski nacjonalizm zapewne narodziłby się znacznie wcześniej i byłby mocniejszy. I mielibyśmy własne wojny w Wietnamie i w Algierii. Tylko po co?

Adam Wielomski
https://konserwatyzm.pl

Komentarzy 16 do “Traktat Ryski”

  1. xyz said

    Czy Piłsudski walczył o Kijów dla Polski?

    Cytując:
    „Jędrzej Giertych mógł o tym wiedzieć – zresztą ten wybitny endek Piłsudskiego zbytnio nie kochał, a ustępstwa na rzecz Petlury czy w końcu także Sowietów uważa za zdradę. Głośny działacz endecki przekonywał, że omawiany układ polegał na tym, że „[…] strona polska ofiaruje Ukraińcom rzeczy konkretne w zamian za frazesy”.

    Elementem podstawowym ugody polsko-ukraińskiej było, jak pisze Giertych:
    „[…] podjęcie się przez Polskę zadania poprowadzenia akcji wojennej przeciwko wojskom bolszewickim na Ukrainie celem wprowadzenia Petlury do Kijowa i utworzenia republiki ukraińskiej, w którym zawarte było zrzeczenie się przez Polskę na rzecz Ukrainy Kamieńca Podolskiego, Płoskirowa, i Starokonstantynowa. Także Petlura zrzekł się w tej umowie na rzecz Polski obszarów na zachód od Zbrucza, to znaczy Ziemi Czerwińskiej, a także dużej części Wołynia, ale zrzekł się on terytorium, których Ukraińcy w swoich rękach nie mieli i których nie mieli najmniejszych szans zdobyć, natomiast Piłsudski zrzekł się terytorium, które było w faktycznym władaniu Polski i do którego posiadania Polska już od dawna zgłaszała roszczenia poparte faktycznym posiadaniem. Jak zwykle w ugodach polsko-ukraińskich inni Ukraińcy natychmiast po podpisaniu układu Petlura-Piłsudski zaczęli odmawiać ważności temu zrzeczeniu się Ziemi Czerwińskiej i Wołynia przez Petlurę w imieniu Ukrainy [Komunikaty…].”

    Polska sprawowała rzeczywistą władzę nie tylko nad terytorium, do którego Ukraina zgłaszała poprzednio pretensje, a których Petlura w omawianej umowie się zrzekł, ale także nad rozległą połacią ziem, których się w tej umowie zrzekła Polska na rzecz Petlury.”

    (E. Prus, „Hulajpole – burzliwe dzieje Kresów Ukrainnych (…), Alta 2, Wrocław 2004., str. 412-413)

    Tak swoją drogą „bracia” mają jakieś pretensje i żale związane z układem Piłsudski-Petrula. Aczkolwiek, jeśli chodzi, o to ich krzywdy, zdrady, ból – nawet ja tracę rachubę o co im chodzi. 🙂

  2. Halifax said

    ta witryna podaje – zostaje 5 dni bez wojny – https://halturnerradioshow.com/index.php/en/
    When Ambassador John Sullivan arrived at Russia’s Ministry of Foreign Affairs on Thursday, April 15, he was told „The United States has six days to cease all NATO activity inside Ukraine. Otherwise Russia will attack Ukraine and stop the NATO activity itself.”

  3. karlik said

    Traktat Ryski był nielegalny, bo Polska się zrzekła w Traktacie Wersalskim prawa do samodzielnego decydowania o swoich granicach.
    „POLSKA.
    ARTYKUŁ 87.[3]
    (…)Granice Polski, nie określone w niniejszym Traktacie, będą oznaczone później przez Główne Mocarstwa sprzymierzone i stowarzyszone.(…)”

    Zresztą uznanie tej granicy pomimo usilnych próśb było byle jakie..

    „Dz.U.23.49.333
    OŚWIADCZENIE RZĄDOWE
    z dnia 20 kwietnia- 1923 r.
    w przedmiocie uznania granic wschodnich Rzeczypospolitej.
    Podaje się niniejszem do wiadomości publicznej, że dnia 15 marca 1923 roku Konferencja Ambasadorów Wielkiej Brytanii, Francji, Włoch i Japonji, w wykonaniu artykułu 87 Traktatu Pokoju między Państwami Sprzymierzonemu i Stowarzyszonemi a Niemcami, podpisanego w Wersalu dnia 28 czerwca 1919 r. (Dz. U. R. P. z r. 1920 № 35 poz. 200) powzięła uchwałę treści następującej:
    (Zważywszy, że według brzmienia artykułu 87 ustąp 3, tegoż Traktatu, do nich należy oznaczyć granice Polski, które nie były wyszczególnione przez ten Traktat;)
    Rosją:
    Linję oznaczoną i zasłupioną, za zgodą obu Państw i na ich odpowiedzialność, w dniu 23 listopada 1922 r.”

    Dlatego inny wymiar ma naruszenie granicy Sowiecko- Polskiej , a inny Polsko – Czechosłowackiej gwarantowanej przez Mocarstwa…

  4. Amadeus said

    Włosi jak sie „opamiętają” to zagarną cala zachodnia Europe… W końcu to ich ojczyste tereny – jako spadkobiercy po rzymskim mocarstwie.

  5. znający dobrze sprawę said

    > Ci polscy ziemianie przejeżdżający się konno pośród białoruskich i ukraińskich chatek, to odpowiednik angielskich czy francuskich kolonistów, w charakterystycznych kolonialnych białych strojach, przejeżdżający się pośród murzyńskich chatek.

    Niestety Wielomski pokazuje, że nie ma pojęcia o sprawie!

    Polscy ziemianie to byli w ogromnej większości etniczni mieszkańcy tamtych dzień nie z dziada i pradziada, ale od zawsze, których przodkowie przyjęli wiarę katolicką, polską kulturę i dzięki zasługom dla Rzeczpospolitej zostali uszlachceni. Do dzisiaj tzw. Litwini, czyli tak naprawdę zrewoltowani przez Niemców Żmudzini, nie mogą Państwu Polskiemu tego darować. Za największe zło uważają polonizację ich warstwy rządzącej. Podobnie było na ziemiach ruskich, czy to biało, czy czerwono-ruskich.

    Problem z mniejszościami to był problem głównie agitacji państw ościennych: Rosji, Prus i Austrii, które perfidnie podburzały ludność miejscową zgodnie z zasadą: dziel i rządź. Rusini, czy to biali, czy czerwoni, jak i Żmudzini nie mieli tożsamości narodowej i etnicznej. Byli oddani ich ziemianom, a zapytani kim są odpowiadali: tutejszymi nie identyfikując się z żadnym państwem, kulturą czy narodem. Służyli też w armii, w jakiej im było dane służyć i to całkiem nieźle.

    Gen. Romel w 1920 rok w związku z brakiem tożsamości Czerwonych Rusinów, dzisiaj zwanych Ukraińcami, alarmował, że z racji braku tożsamości mogą stać się łupem szowinizmu u (pisze o tym w swoich wspomnieniach). Niestety n ie posłuchano go, i nie podjęto żadnych kroków. Niemcy i Austriacy wspierali szowinistycznych agitatorów typu Bandera i Szuchewicz. Sowieci posyłali do Rusinów Białych komunistycznych agitatorów. No i owoce tego zebraliśmy na Krasach w 1939 i później, kiedy to bandy Białorusinów i Ukraińców napadały na polskich żołnierzy i ludność cywilną.

    Trzeba powiedzieć, że nacjonalizm nie jest naturalnym elementem państwowości. Jest to produkt protestancki rodem z … XIX wieku, czyli bardzo późnej proweniencji. Przez tysiąclecia władza państwowa była definiowana przez klasy panujące, a nie przez tożsamość pospólstwa, której z reguły pospólstwo nie miało, jak na Kresach.

    Nacjonalizmu używali Amerykanie w czasie IWŚ do niszczenia monarchii definiując państwa w kluczu etnicznym, a nie w kluczu legalnej władzy, jak tego naucza Kościół. To się im zresztą doskonale udało i monarchie padły, co było częścią procesu niszczenia Eurpy, który trwa do dzisiaj, a którego „pandemia” jest integralną częścią.

    Nie znaczy to jednak, że rozszerzanie granic Polski w realnie istniejących okolicznościach w latach 20 miałoby sens. W tamtych realiach nie miałoby, ale nie dlatego, że Polacy byli kolonizatorami „Ruskiej Afryki” – to bzdura i Wielomski najwyraźniej nie ma pojęcia o sprawie. Nie miałoby, bo Państwo Polskie nie było niestety dość silne militarnie, organizacyjnie i kulturowo, żeby Rusinów i Żmudzinów ustrzec przed komunistyczną, nazistowską i szowinistyczną agitacją i zapewnić odpowiednią tożsamość.

  6. Marucha said

    Pan Znający Chyba nie Tak Dobrze Sprawę, powiela brednie:

    „Trzeba powiedzieć, że nacjonalizm nie jest naturalnym elementem państwowości. Jest to produkt protestancki rodem z … XIX wieku, czyli bardzo późnej proweniencji. ”

    Bzdura.

  7. gnago said

    When Ambassador John Sullivan arrived at Russia’s Ministry of Foreign Affairs on Thursday, April 15, he was told „The United States has six days to cease all NATO activity inside Ukraine. Otherwise Russia will attack Ukraine and stop the NATO activity itself.”

    Racja, podaje …….tak jak uniwersytety jankeskie wskazują Rosji cele dla głowic atomowych w Polsce.
    To takie łatwe w końcu ci naukowcy jedynie analizują i publikują swoje analizy rząd USA nie ma z tymi wynurzeniami nic wspólnego.
    Tu Sullivan potwierdza pośrednio fakt istnienia działań służb na Ukrainie. To potwierdza również zamiar założenia bazy w Sewastopolu tego co doprowadziły do utraty Krymu

  8. Boydar said

    Ale za to jaki ładny (5) kryptonim operacyjny. I jeszcze liczy zapewne na dalszą dyskusię. Ma w rękawie asa – https://pl.wikipedia.org/wiki/Nacjonalizm

    Pierdol się cwaniaczku !

    Czym jest ferrari bez jednego trybu w skrzyni biegów ? Kupą złomu, kosztowną, nieprzydatną, budzącą żal i frustrację.

    Nacjonalizm pierwotny opierał się na wspólnocie rodowej i plemiennej. Znacznie później na szerszym ujęciu „wspólnoty historycznej oraz etnicznej ziemi i krwi” (wiki).

    Można zatem zadać pytanie, czy różnice były diametralne ? Niekoniecznie. Tak jak w tym ferrari. W protestanckiej narracji „zbrakło” jednego koła – Boga. Zostało wyłupane z konstruktu tępym narzędziem. Od tego momentu pojazd nie mógł już funkcjonować sprawnie i samodzielnie. Popychały go w pożądanym przez nie kierunku ciemne i tajemnicze siły zewnętrzne. Jeżeli akurat toczył się sam, to znaczy że właśnie droga biegła z górki, i przeważnie do piekła. Bo po to na ową górkę był wcześniej wepchnięty.

    Bóg od czasów Stworzenia światem bezpośrednio nie zarządza. Nie musi. Pozostawił gospodarstwo zabezpieczone prawami fizyki i innymi. Tego się nie da przeskoczyć (choć kabała próbowała i wciąż próbuje). Ponieważ obdarzył człowieka wolną wolą, także w przedmiocie czynienia ziemi poddaną. dał nam też wskazówki, drogowskazy mówiące czego nie robić bo grozi awarią. Protestanci zastąpili je czymś innym. niewątpliwie w celu dywersji bo chytrości odmówić im nie sposób. Czyli musieli wiedzieć, że co od Boga to lepsze być nie może.

    Ale o tym ani żydopedia ani Znający Chyba nie Tak Dobrze Sprawę taktownie i na wszelki wypadek nie wspominają.

  9. kontrowersyjny? said

    Widzę, że mimo woli wywołałem kontrowersję. Jakbym wiedział, że tak będzie, to bym pewnie nie wspomniał o historii ideologii nacjonalistycznej. Chodziło mi przede wszystkim o to, że Wielomski napisał zupełny nonsens przedstawiając Polskich Ziemian jako kolonizatorów. Zwykle nie czytam jego tekstów, bo często zawierają fundamentalne błędy, jak ten, czasem po prostu nie mają sensu. Zresztą zastanawiam się, jaką on pełni rolę w środowiskach narodowo-patriotycznych – on i jego żona.

    Jednak jeśli już napisałem o pochodzeniu ideologii nacjonalistycznej, o którą w większości niestety opierają się dzisiaj ruchy narodowe, to muszę napisać i o narodzie jako pojęciu. A jest to pojęcie niezależne od wspomnianej ideologii. Zresztą, jeśliby tłumaczyć pojęcie nacjonalizm jako miłość swojego narodu, jak min. Winnicki kiedyś, to nie ma ono wiele wspólnego z ideologią nacjonalizmu.

    Kiedy zdefiniujemy „nacjonalizmowi” jako miłość własnego narodu, to nie można temu nic zarzucić. Przeciwnie, jest to moralnym obowiązkiem każdego przedstawiciela tego narodu, jak zresztą patriotyzm w sensie umiłowania kraju, jest moralnym obowiązkiem każdego obywatele. Nie jest to wtedy żadna opcja, a grzeszy ten, który tego nie robi!

    Ogólnie naród jest to wspólnota etniczna powiązana pochodzeniem, językiem, kulturą i historią. Rola tej wspólnoty jest fundamentalna, bo daje człowiekowi język, kulturę i historię czyniąc go właśnie człowiekiem, bo bez języka i kultury człowiek byłby podobny do zwierzęcia. To w społeczeństwie stajemy się tak naprawdę ludźmi: zdobywamy znajomość świata, wiedzę, umiejętności nawiązujemy relacje.
    W NT jest powiedziane, że Chrystus przyjdzie sądzić narody, co pokazuje, że naród jest zasadniczą jednostką także w ujęciu teologiczno-eschatologicznym.

    Nie znaczy to jednak, że każdy naród ma prawo do samostanowienia, że może sobie założyć państwo, jak tego chce ideologia nacjonalizmu, którą protestanci, a szczególnie anglosasi zaserwowali Europie w czasie i po IWŚ, żeby zniszczyć monarchie i zrujnować Europę. A „pand emia” jest tylko dalszym ciągiem tego niszczycielstwa.

    Szkoda, że u nas panuje zupełna ignorancja w tej sprawie. Polscy „nacjonaliści” sięgają co najwyżej do pism Konecznego, które w najlepszym razie są drugorzędną literaturą, a nie znają światowej i katolickiej literatury, jak choćby Arystotelesa, św. Augustyna, św. Tomasza z Akwinu, św. Roberta Bellarmine itp. Gdyby Koneczny przeczytał choćby De Regno św. Tomasza i Państwo Boże św. Augustyna, jego książki przestałyby być drugorzędną literaturą w temacie. Niestety tego nie zrobił. Jak i większość naszych „nacjonalistów”. Może św. Tomasz i św. Augustyn są dla nich zbyt trudni w odbiorze?!

    Tutaj link do De Regno św. Tomasza, niestety w tłumaczeniu modernistycznych „dominikanów” (choć nie zasługują na to miano): https://www.it.dominikanie.pl/tomasz-z-akwinu/czytelnia-teksty-tomasza/o-wladzy/ Lepsze, starsze tłumaczenia są dostępne w wersji książkowej.

    ———–
    Jak bezczelnym trzeba być, aby dzieła Konecznego nazwać „drugorzędną literaturą”…
    Admin

  10. Piskorz said

    re 9 1. Nie znaczy to jednak, że każdy naród ma prawo do samostanowienia, że może sobie założyć państwo, jak tego chce ideologia nacjonalizmu, którą „”….A CZEMU BY NIE..?! POWINIEN JE MIEĆ ..I Z TEGO SKORZYSTAĆ!!
    2.ideologia nacjonalizmu, którą protestanci, a szczególnie anglosasi zaserwowali Europie w czasie i po IWŚ,””” CZY ABY NIE WIELE LAT WCZEŚNIEJ..!!!

  11. WI42 said

    Polska stworzyła niepodległe państwo dzięki pomyślnym wiatrom z wielu stron, z których największe znaczenie miała Rewolucja Październikowa. Nie dlatego, że Lenin uznał prawo Polski do samostanowienia, ale dlatego, że NIE UZNANO Lenina. Zarówno jego państwa jak również i co jest najważniejsze jako sojusznika Entanty.
    Gdyby Rosja nie podpisała traktatu brzeskiego z Niemcami, byłaby w Wersalu i byłoby nieco lub znacznie inaczej.
    Jeżeli to się uświadomi, to nie ma o czym medytować.

  12. MatkaPolka said

    I po co nam roszczenia terytorialne i podziały.
    Słowianie od ponad 10 000 lat współpracowali – a przewodnictwo przez najlepszego było ustanawiane na wiecach.

    Ktoś koniecznie chce skłócać i konfliktować Słowian – zająć ich tereny zniewolić.

    Jedyna obowiazujaca doktryna „Zachodu” – od wiekow i teraz w stosunku do panstw slowianskich jest „Dragn nach Osten” – w Polsce, Jugosławii (już nie ma), Czechach i Słwacji (już nie ma), Rumunii, Bułgarii, kolorowe rewolucje i wojna na Ukrainie

    Polska ma swoje doswiadczenia z “Zachodnią Demokracją” – całkiem nieodległe
    „Zachodnia Demokracja” – finansowała „Opozycje Demokratyczna” w Polsce(NED, USAid…), a potem złupili Polskę– dorobek kilku pokoleń rozprzedano po cenach zlomu.
    Polska została skolonizowana przez glownie przez Niemcy; wszystkie profity ze skolonizowanej Polski plyną na Zachod.

    Podobne scenariusze – na początku „Transformacji Ustrojowej” – tzn rabunku na wielką skalę – zastosowano i obserwowalismy we wszystkich krajach Europy srodkowo wschodniej

    Słowianie, najstarsza cywilizacja na świecie, cz.1

    Uczymy się w szkole, iż najstarsze cywilizacje ..to.sumeryjska, egipska … tymczasem w świecie nauki…. odkryto już…tysiące dowodów na obecność wysoko rozwiniętej cywilizacji, na terenach środkowego Dunaju w Europie….. istniejącej tysiąc lat przed cywilizacją sumeryjską czy egipską. W muzeach możemy odnależć setki artefaktów z tych terenów, które liczą nawet 8 tys lat. Ta najstarsza cywilizacja można powiedzieć świata, ………..to nasi….. prasłowiańscy przodkowie. ŹRÓDŁA w opisie

    Słowianie, najstarsza cywilizacja na świecie, cz.2

    Teren kultury Vinča z VI tysiąclecia p.n.e. znad Dunaju..….. to kolebka Słowian. …mówi profesor Mario Alinei , wybitny włoski językoznawca, legenda światowej lingwistyki, profesor na uniwersytecie w Utrechcie. Ustalił on początek słowiańskich kultur rolniczych, jako pierwszych w Europie, na VII tysiąclecie p.n.e. Według jego badań, w ciągu dwóch i pół tysiąca lat cywilizacja ta rozwinęła się z basenu Dunaju do Wschodniej i Środkowej Europy. Dopiero od jej potomków….pierwszych słowiańskich rolników Europy, inne ludy kontynentu uczyły się uprawy ziemi i budowania osad. bibliografia:

    SŁOWIANIE, cz.3 Pierwsze wytopy miedzi i inne kultury naddunajskie

  13. MatkaPolka said

    Slowianscy krolowie – Pobierz pdf z Docer.pll
    Aug. 4, 2018 — Słowiańscy królowie Lechii w kronikach Kronikarze średniowieczni 1. … Starożytną Historię Lechii czyli Polski My Polacy, Ariowie-Słowianie,
    https://docer.pl/doc/x08x05c

    LINKI DO MAP

    Słowiańscy Królowie Lechii – pokaz map – Mapy do ksiązki Bieszka
    Niniejszy film można traktować jako uzupełnienie do książki pt. „Słowiańscy Królowie Lechii. Polska Starożytna” Janusza Bieszka.
    Konkretnie materiał odnosi się do podrozdziału:
    Rozdział V. Miasta, mapy, monety, bitwy, chrzest Lechii, dynastia lechicka
    2. Mapy Europy i Lechii na przestrzeni wieków
    a) Mapy zagraniczne o numerach 1–36, nazwy zagraniczne Lechii i jej zasięg terytorialny
    s. 232-245
    Autor z uwagi na uniknięcie roszczeń do ww. map nie opublikował ich, ale podał do nich bezpośrednie linki i właśnie stąd pochodzą przedstawione w moim materiale mapy. Pokazując konkretną planszę przytaczam opis autora książki, ale również odnoszę do każdej pozycji swój komentarz
    .

  14. MatkaPolka said

    To MY SŁOWIANIE podbiliśmy Rzym?

    Niemiecka kradzież tożsamości

  15. wow said

    „Imperialiści” w zasadzie nie byli reprezentowani wcale przez piłsudczyków tylko raczej dowództwo WP chciało oprzeć granicę na przeszkodach terenowych-stąd np. wbrew zaleceniom rządu zajęto chwilowo Mińsk 15 X 1920 r. Wojsko z powodów strategicznych chciało granicy na Berezynie. Sporo Polaków mieszkało pod Mińskiem, na Podolu i pod Żytomierzem, z całą pewnością więcej niż na Polesiu czy Wołyniu. Kwestia granic jest do dziś kontrowersyjna, były by plusy i minusy przesunięcia granicy np. na Berezynę i bliżej Dniepru.

  16. Czesław said

    „Polscy negocjatorzy w Rydze, wspierani przez endecję, za cel postawili sobie stworzenie w miarę stabilnego państwa narodowego. Oznaczało to konieczność samoograniczenia polskich roszczeń terytorialnych, w tym także wobec obszarów zamieszkałych przez Polaków, jak Mińszczyzna czy Żytomierszczyzna, a także terenów historyczne polskich, ciągnących się jeszcze dalej na wschód.” pisze autor. Ale właśnie to dzięki endekom potem Stalin spokojnie mógł wymordować od 100 tys. do 200 tys. Polaków. Zostawienie rodaków na pastwę losu to zbrodnia, po prostu zdrada. Tak właśnie postępują kolejne władze III-ej RP w stosunku do Polaków wywiezionych siłą na „nieludzką ziemię”. Izrael i Niemcy umożliwili rodakom powrót do własnych ojczyzn a Polska nie. Polska nawet nie dba o Polaków zamieszkujących Ukrainę, Białoruś czy Litwę, najwyżej w cyniczny sposób wykorzystuje ich w rozgrywkach politycznych i to nie w naszym interesie. Jak należy dbać o rodaków przykład dają Węgry.

Sorry, the comment form is closed at this time.