Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

AfD – zwycięstwo normalności

Posted by Marucha w dniu 2021-04-22 (Czwartek)

Nie ma już wątpliwości: mamy w Niemczech kryzys. Od ponad roku mamy naprzemiennie ogłaszany i odwoływany przez rząd lockdown.

Coraz mniej ludzi wierzy, że kanclerz Angela Merkel i jej ministrowie są w stanie kontrolować społeczny i gospodarczy chaos spowodowany przez stosowane w kraju tzw. środki przeciwko koronawirusowi.

Na dodatek, wiadomości o kolejnych porażkach i aferach docierają z częstotliwością serii z karabinu maszynowego do niemieckich domów wraz z kolejnymi informacjami telewizyjnych wiadomości: przede wszystkim chodzi o przypadki ewidentnej korupcji w szeregach parlamentarzystów Unii Chrześcijańsko-Społcznej (CSU), bawarskiej partii siostrzanej kierowanej przez Merkel chadecji, które spowodowały poważny kryzys w obozie rządzącym.

Ludzie są wściekli; podczas gdy oni martwili się o swoje miejsca pracy i próbowali jakoś nadążać za codziennie zmieniającymi się przepisami antypandemicznymi, niektórzy z posłów ugrupowania kanclerz napełniali sobie kieszenie pieniędzmi pochodzącymi z prowizji za przetargi na zakup maseczek. Jednocześnie władze poniosły całkowitą porażkę w organizacji akcji masowych szczepień. Niemal wszystkie kraje europejskie zdołały jakoś zorganizować plany w tym zakresie, a rząd niemiecki okazał się do tego kompletnie niezdolny. [Przecież to chyba dobrze dla Niemców? – admin]

Nic dziwnego, że pojawiła się ogromna tęsknota za „normalnością”, czyli dla większości ludzi po prostu czasami sprzed polityki lockdownu rozpoczętej w marcu 2020 roku. Właśnie to stało się motywem przewodnim wyboru przez Alternatywę dla Niemiec (AfD) hasła tegorocznej kampanii wyborczej tej partii, które brzmi „Niemcy. Ale normalne” (niem. Deutschland. Aber normal).

Aby przygotować się do tych niezwykle istotnych wyborów, partia przeprowadziła konwencję w Dreźnie 10 i 11 kwietnia. Ambitnym celem konwencji było przyjęcie programu wyborczego i wyłonienie czołowych kandydatów do Bundestagu.

W poprzednich wyborach, w 2017 roku, ugrupowaniu udało się po raz pierwszy nie tylko wejść do parlamentu, ale i stać się największą siłą opozycyjną. Przyczynili się do tego, będący twarzami ówczesnej kampanii wyborczej, dr Alexander Gauland i Alice Weidel. Gauland pochodził ze starej szkoły walecznych konserwatystów, mając za sobą wiele lat działalności w Unii Chrześcijańsko-Demokratycznej (CDU) i ogromne doświadczenie w grze w trójwymiarowe szachy polityczne. Weidel z kolei była twarzą liberalnego gospodarczo i progresywnego skrzydła partii. To właśnie dzięki nim, niedoskonałości pozostałych kandydatów pozostały ukryte w cieniu.

Obecna sytuacja jest inna. Partyjna konwencja w Dreźnie z udziałem 600 delegatów, odbywająca się pod wielkimi banerami z hasłem „Deutschland. Aber normal” była równie porywająca, jak ten slogan, czyli niemal wcale.

Cztery lata w Bundestagu były dla AfD gorzką lekcją. Najważniejsze okazały się dwa płynące z niej wnioski. Pierwszy: obecny system partyjny Niemiec nie jest gotów do zaakceptowania nowych graczy. Pod żadnymi warunkami. Wykorzysta wszystkie dostępne narzędzia do zwalczania takiej nowej siły politycznej, łącznie z Urzędem Ochrony Konstytucji (Verfassungsschutz), wewnętrzną tajną służbą. Ci politycy AfD, którzy bronili strategii „współdziałania” i „umiarkowania”, jak jej lider i poseł do Parlamentu Europejskiego, prof. Joerg Meuthen, musieli przyznać, że system polityczny nie jest zainteresowany jakąkolwiek współpracą.

Wniosek drugi: skandale finansowe z udziałem AfD osądzane są znacznie bardziej surowo niż podobne skandale dotyczące starych partii systemowych. Innymi słowy: w Niemczech do zwalczania największej partii opozycyjnej dopuszczalne jest używanie wszelkich instrumentów, środków i argumentów. Gauland określił kilka lat temu AfD jako wciąż znajdującą się w fazie „fermentacji”. Drezdeńska konwencja dowodzi, że partia nadal fermentuje, może nieco spokojniej. Można to w zasadzie określić poszukiwaniem własnej tożsamości.

Przyjęty z myślą o wyborach federalnych program określany jest w niemieckich mediach głównego nurtu jako dokument skrajnie prawicowy, jednoznacznie „zły”. Stało się tak głównie dlatego, że partyjni delegaci przyjęli apel o Dexit, czyli opuszczenie Unii Europejskiej przez Niemcy.

Tutaj jednak zaczyna się problem. Nawet ci, którzy popierają ten postulat, który oznaczałby niechybnie koniec UE, nie mają żadnego pomysłu, co dalej. Pojawiały się różne koncepcje i propozycje – od „powrotu do Wspólnoty Europejskiej” do „państw narodowych utrzymujących tylko stosunki bilateralne” – lecz w zasadzie stało się jasne, że partia nie ma żadnej doktryny europejskiej do zaproponowania. Jest to jednak cecha wspólna, łącząca AfD ze wszystkimi innymi prawicowo-populistycznymi, eurosceptycznymi partiami w całej Europie; wszędzie brak odpowiedzi, co miałoby się stać po hipotetycznym końcu UE. [A co niby miałoby się stać? Trzęsienie ziemi? Potop? Uderzenie asteroidy? – admin]

Wygląda jednak na to, że AfD wciąż w wielu sprawach nie wie, czego chce. Ma to też związek z nadal istniejącym, głębokim podziałem niemieckiego społeczeństwa na Wschód i Zachód, który jest bardzo wyraźnie widoczny także w szeregach partii.

Wschód, czyli struktury AfD w dawnej Niemieckiej Republice Demokratycznej, bliższy jest orientacji socjalkonserwatywnej, mocno patriotycznej i populistycznej w dobrym tego słowa znaczeniu, bardzo krytycznej wobec Stanów Zjednoczonych i UE, niemal całkowicie wolnej od niechęci do Rosji.

Z kolei Zachód AfD to głównie liberałowie i umiarkowani konserwatyści, delikatnie patriotyczni, często z nostalgią wspominający „CDU sprzed czasów Merkel”; a przede wszystkim umiarkowani, umiarkowani i jeszcze raz umiarkowani, jakby to właśnie ta cecha miała być tajnym kluczem do politycznego sukcesu. Również UE miałaby, według nich, zostać umiarkowanie zreformowana. Zachodnioniemieckie oddziały partii obdarzyły swoje macierzyste ugrupowanie nawet takimi strukturami, jak „Homoseksualiści AfD”.

W Dreźnie zrobiono wszystko, by nie eskalować tych wewnętrznych konfliktów i demonstrować jedność. Program wyborczy będzie zawierał, poza hasłem Dexitu, również punkty dotyczące zmniejszenia napływu imigrantów do Niemiec, zerwania z obowiązkiem noszenia masek i rządowym lockdownem oraz przywrócenia powszechnej służby wojskowej.

Sondaże dają obecnie AfD poparcie na poziomie 10%, przy wyniku wyborczym 12,6% w wyborach 2017 roku. Niektórzy eksperci szacują potencjał partii nawet na poziomie 25-30%. Czy AfD może być jednocześnie partią opozycyjną, która chce mocno wyrażać całkowity brak zaufania wobec gabinetu Merkel, i domagać się „normalności” w swoim haśle wyborczym?

Nie ma żadnych wątpliwości, że nadszedł kryzys, nie ma też wątpliwości, że istnieje wśród Niemców ogromne i rosnące wciąż rozczarowanie. W AfD nadchodzi czas decyzji. Jeśli okaże się nie gotowa do wyrażenia tego rozczarowania w formie politycznej, być może w niemieckim krajobrazie politycznym, prędzej czy później, pojawi się inna, nowa, bardziej konsekwentna siła antysystemowa.

Manuel Ochsenreiter, Berlin
Myśl Polska, nr 17-18 (25.04-2.05.2021)
https://myslpolska.info/

Wbrew pozorom, Niemcy powinny nas obchodzić. Nie będę wyjaśniał, dlaczego.
Admin

Komentarzy 5 do “AfD – zwycięstwo normalności”

  1. xyz said

    „Idź i patrz” – białoruski film wojenny, opowiadający o zbrodniach Niemców na terenie dzisiejszej Białorusi.
    Oryginalna wersja językowa z angielskimi napisami.

    Opis fabuły:
    „Białoruś, 1943 rok, szesnastoletni Flora pomimo sprzeciwu matki, decyduje się wstąpić do partyzantki, a jego przepustką do lasu jest wygrzebany na polu bitwy karabin. Aby nie wzbudzać podejrzeń wroga, partyzanci w niemieckim przebraniu udają porwanie młodzieńca. Pierwsze dni w lesie są ciężkie dla łagodnego Flory, który czuje się tutaj zagubiony, dlatego też nie zostaje zabrany na pierwszą akcję. Zostawszy w obozie partyzanckim poznaje Głaszę, dziewczynę, której charakter trudno rozgryźć. Podczas niemieckiego ataku na opuszczony obóz partyzancki, Flora zostaje ogłuszony od bliskich wybuchów, ale udaje mu się wraz z Głaszą uciec prześladowcom. Tak rozpoczyna się pełna bólu i strachu ucieczka przed morderczymi Niemcami, którzy nie cofną się nawet przed rzezią niewinnych dzieci.” https://www.filmweb.pl/film/Id%C5%BA+i+patrz-1985-35185/descs

  2. Wladca said

    Niemcy sa niestety oglupione przez media.Wiecej niz polowa chce sie zaszczepic.W maskach chodza Raczej ochoczo a prym wioda tzw. Uchodzcy.
    Niemcy sa pod kontrola zydowska i nic nie zrobia oddolnie.Ich status panstwowy ma charakter spolki zoo.
    Kanclerz niemiec to z reguly skorumpowany calkowicie Prezes Tej spolki.Zreszta kazdy polityk w parlamencie Niemiec to aferzysta.Niemcow juz nie ma.Ich swiadomosc narodowa jest rowna zeru a morale i religijnosc jest zazydzona.Niemcy przegraly wojne a zydzi czuja to do dzisiaj.Nie pozwola na druga 3 Rzesze.Uklad geopolityczny nie przewiduje samodzielnej Polityki niemiec.Rzadzi terror glupoty,policji i sluzb porzadkowych.Morawiecki wzoruje sie na Niemcach ale jest za glupi,zeby wprowadzic niemiecki rezim w polsce,bo te 2 narody to jak bozony i fermiony.Zobacz w Encyclopedii.
    Tutaj potrzeba Wladcy na skale co najmniej Napoleona1.

  3. Voodoosch said

    Ja to widze tak:
    Pobawia sie jeszcze globalisci z rok w ta plandemie, po czym oglosza swiatowe bankructwo. Dlugi umorzone (prawie) wszystkim krajom, gotowka do kibla, pensja minimalna dla konowalow, jak najmniej wlasnosci prywatnej (bo to nie modne),no ale cos za cos. Tak wiec robimy rzad swiatowy, bo jakos trzeba to wszystko kontrolowac. Oczywiscie kazdy kraj bedzie mial swoja suwerennosc (i to na pewno). I nareszcie otworzy sie przed nami Nowy Wspanialy Swiat.

  4. Dinozaur said

    Chrześcijańska Demokracja w Niemczech szykuje pełną parą zwycięstwo Zielonych i swoje własne zniknięcie ( jak kiedyś Democrazia Cristiana we Włoszech ( 1993 )). Oto niepełna próba zebrania zakazów zapowiadanych w programie Zielonych :

    Silniki spalinowe
    Reklamy aut
    Zwierzęta w ZOO i w cyrku
    Strzały na Sylwestra
    Pogadanki wojskowych w szkołach
    1. klasa kolei
    Fabrycznie nowe towary na pchlich targach
    Mięso w stołówkach w pewnych dniach
    Ogrzewanie olejowe
    Handel online w niedzielę
    Paintball
    Gry komputerowe
    Pony –jazda dla dzieci
    SuV-y
    Choinki wielkanocne
    Skutery i rollery
    Grzybki gazowe
    Nocne loty
    Ogniska wielkanocne
    Ogródki żwirowane
    Loty krótkodystansowe
    Balony
    Sw. Mikołaj
    Niesezonowe owoce
    Foliowanie grządek
    Domy jednorodznne
    Kominki
    Wycieczki na mistrzowstwa
    Seks-Reklamy
    Automaty z papierosami

  5. UZA said

    „Jednocześnie władze poniosły całkowitą porażkę w organizacji akcji masowych szczepień.”

    Uniknięcie poddania dużej części społeczeństwa eksperymentowi medycznemu o trudnych do przewidzenia skutkach nie jest porażką lecz sukcesem. Z pewnością jednak na ten ten sukces nie zapracowały sprzedajne „elity” – jest to zasługa rozsądku obywateli.

    „partia nie ma żadnej doktryny europejskiej do zaproponowania”

    A po co jakaś doktryna? Europa jest pojęciem geograficznym , odnosi się do kontynentu, który był, jest i (miejmy nadzieję) jeszcze długo będzie – niezależnie od doktryn. Co się zaś tyczy Unii, to gdyby padła , mielibyśmy może szanse na suwerenne państwa i polityków, którzy musieliby się liczyć z wyborcami. Nie mogliby wszystkiego zwalać na brukselskie dyrektywy. Ja rozumiem, że ludzie są ogłupieni propagandą, lecz decentralizacja mogłaby zakłócić propagandowy przekaz.
    Na przykładzie RFN i USA widzimy, że w polityce duże jest złe, a małe – piękne. To właśnie władze federalne chcą zamordyzmu, a na poziomie stanu/kraju związkowego można powalczyć o wolność i normalność.

Sorry, the comment form is closed at this time.