Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    Ola o Czy warto poddawać się masowo…
    Gdy słyszę jak o Wpieriod – do socjalizmu
    NICK o Katastrofalne skutki zamknięci…
    Lily o Obrońca praw człowieka = rosyj…
    NICK o Czy tzw. „paszport szcze…
    walerianda o Wolne tematy (41 – …
    Sebastian o Czy warto poddawać się masowo…
    osoba prywatna o Wolne tematy (41 – …
    us o 3:0 dla Łukaszenki
    revers o 3:0 dla Łukaszenki
    Byłem w weekend na o Wolne tematy (41 – …
    Boydar o Wolne tematy (41 – …
    Jack Ravenno o Lekarz czy zbrodniarz?
    komunizm mi zarzucas… o Obnażenie stanu umysłu “p…
    I*** o Lekarz czy zbrodniarz?
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 546 obserwujących.

Komu zadrży palec na spuście?

Posted by Marucha w dniu 2021-05-05 (Środa)

USA zamierzają rozpętać wojnę, w której weźmie udział co najmniej kilka krajów Europy Wsch. Dlaczego? Z braku innych sposobów na obronę hegemonii, bez której USA zamieniłyby się w słabe, biedne państwo, niestabilne wewnętrznie i podatne na rozpad.

*                        *                         *

Rościsław Iszenko – Komu zadrży palec na spuście?

Sytuacja na cierpiącej od dawna Ukrainie (bez ironii dla kraju i jego mieszkańców) rozwija się w taki sposób, że można stwierdzić, że strony zainteresowane konfliktem, potencjalnie zbrojnym, zakończyły przygotowania przedwojenne, przynajmniej w sferze dyplomatycznej. Następnie, albo ktoś musi się poddać, albo kolejny krok naprzód oznacza wojnę.

Rosja nie może prowadzić wojny „na dużą skalę” z Ukrainą – to różne kategorie wagowe. Ukraina nie jest nawet w stanie podbić Donbasu. Udział Kijowa w bezpośrednim starciu zbrojnym z Moskwą, nawet w ramach grupy państw, oznaczałby dla Ukrainy niemal natychmiastowe zniszczenie jej jako bytu politycznego.

Jednocześnie Ukraina pełni jedynie rolę prowokatora pierwszego starcia. Jej zadanie polega na tym, aby w jakiś sposób wskazać społeczności światowej udział Rosji w konflikcie zbrojnym.

Następnie USA zamierzają rozpętać wojnę europejską, w której weźmie udział co najmniej kilka krajów Europy Wschodniej – członków NATO i UE. Pozwoli im to wywierać presję na zachodnioeuropejskich sojuszników, którzy nie chcą konfliktu z Rosją, żądając od nich decyzji, czy są z Moskwą, czy z NATO.

Nie jest to łatwy wybór dla Europy Zachodniej. Wybór NATO to wybór wojny, która w tym przypadku zbliży się do rozmiarów wojny światowej. Wybór Rosji oznaczałby porzucenie stuletniego systemu sojuszy, w którym Europa Zachodnia przywykła czuć się bezpiecznie.

Istnieje bardzo duże ryzyko, że Europejczycy wybiorą Stany Zjednoczone i NATO, licząc na to, że nie będą musieli walczyć. Ale to jest nadzieja na cud, a Bóg zsyła cuda tylko tego godnym.

Dlatego też zbliżającego się gwałtownego rozwiązania kryzysu na linii kontaktu w Donbasie nie można nazwać wojną ukraińsko-rosyjską. Sytuacja jest o wiele gorsza.

Przypomnę, że odwołany na konsultacje ambasador Rosji nie wrócił do USA. Co więcej, nie można było tego nie zgłosić. Nie wiadomo, na jak długo został odwołany, ale informacja o tym rozeszła się w oficjalnych rosyjskich mediach. Moskwa wskazała w przestrzeni informacyjnej, a następnie potwierdziła ustami swojego ministra spraw zagranicznych, że stosunki z USA są w punkcie zamrożenia, nie ma dialogu. Oznacza to, że sytuacja jest gorsza niż podczas kubańskiego kryzysu rakietowego. Wtedy ZSRR i USA prowadziły aktywny dialog w celu zapobieżenia wojnie.

Europejskie środki masowego przekazu rozpowszechniły informację, że USA doprowadziły swoje wojska w Europie do najwyższego stopnia gotowości. W tym samym czasie we Włoszech przeprowadzono ankietę: „Czy jesteś gotów walczyć z Rosją o Ukrainę”. I wielu uczestników ankiety (z których większość nie chce żadnej wojny) podkreśliło, że mowa nie jest wojnie o jakieś nieznane dla większości Włochów Ukrainy, ale dla interesów Waszyngtonu.

Tak więc Europejczycy doskonale zdają sobie sprawę ze wszystkiego. Włosi wyrazili nawet nadzieję, że jeśli wybuchnie wojna na dużą skalę, to Putin spełni swoją obietnicę uderzenia w centra decyzyjne i nie pozwoli Amerykanom, którzy wciągnąwszy innych w konflikt, tradycyjnie siedzieć z tyłu za oceanem.

Pewien polski generał podniecił się i ogłosił potrzebę pilnego stworzenia sojuszu bałtyckiego (składającego się z Polski, krajów bałtyckich i skandynawskich) na wypadek wojny z Rosją. NATO nie wydaje mu się wystarczająco wiarygodne.

W każdej armii nie brakuje stetryczałych generałów, ale jeśli takie wypowiedzi są aktywnie dyskutowane w prasie krajowej i zagranicznej, to znaczy, że dane społeczeństwo (polskie, bałtyckie) jest moralnie gotowe do wojny, a ośrodki hamujące, w tym instynkt samozachowawczy, które zwykle blokują ryzykowne decyzje, zostały wyłączone.

Ukraińskie kierownictwo, mimo prowokacyjnego ostrzału Donbasu, wyraźnie obawiało się sprowokować Rosję do prawdziwych działań wojennych, pamiętając, co stało się w 2008 roku z armią gruzińską i w latach 2014-15 z AFU. Amerykanie, którzy do ostatniej chwili udawali, że nie mają z tym nic wspólnego, musieli nawet otwarcie pokazać swój udział w sprowokowaniu konfliktu. W ciągu jednego dnia, 1-2 kwietnia, odbyły się rozmowy telefoniczne między ministrami obrony oraz prezydentami Ukrainy i Stanów Zjednoczonych. W obu przypadkach partnerzy amerykańscy popychali Kijów w kierunku konfliktu z Moskwą, obiecując, że nie pozostawią Ukrainy sam na sam z Rosją.

Zaraz potem Kijów zażądał wspólnych ćwiczeń z NATO (nie zapadła jeszcze decyzja, ale myślę, że USA będą próbowały ją przeforsować). Ukraina poinformowała też Radę Bezpieczeństwa ONZ o eskalacji na linii kontaktu w Donbasie. Robi się to po to, aby zrzucić winę za rozpoczęcie konfliktu na Rosję, aby można było powiedzieć „ostrzegaliśmy, zwracaliśmy się nawet do Rady Bezpieczeństwa”.

Rada Najwyższa Ukrainy zmieniła przepisy regulujące pobór do wojska, dając Zelenskiemu formalną możliwość wcielenia w ciągu 24 godzin miliona osób, które służyły w armii, z których co najmniej połowa ma doświadczenie z działań bojowych w Donbasie. Ponieważ Ukraina nie jest w stanie wyposażyć, wyżywić, uzbroić i sformować nowych jednostek i formacji z takiej liczby ludzi, oznacza to, że Siły Zbrojne Ukrainy otrzymają dokładnie tyle mięsa armatniego, ile są w stanie przerobić.

Ponadto Ukraina stale demonstracyjnie przesuwa wojska na linię kontaktu i na granicę z Rosją. W niektórych przypadkach mówimy o planowanej rotacji formacji w strefie konfliktu w Donbasie, ale warto zauważyć, że Kijów nie pofatygował się, by zdementować informacje własnych mediów o wzmocnieniu zgrupowań wojsk na granicy z Rosją.

Moskwa odpowiedziała równie demonstracyjnym przerzuceniem wojsk w pobliże granicy z Ukrainą. Rosyjskie ministerstwo obrony milczało przez tydzień, zanim ogłosiło, że wojska są przenoszone w ramach rutynowych ćwiczeń. Putin przeprowadził wideokonferencję z Macronem i Merkel, podczas której przekazano Francji i Niemcom rosyjskie stanowisko w sprawie obecnego kryzysu. Sądząc po ich późniejszym zachowaniu, nakłaniano ich do pozostania na miejscu i nie podejmowania prób angażowania się w konflikt.

Rosyjski minister spraw zagranicznych przeprowadził szeroko zakrojone i udane negocjacje z Chinami, w tym koordynację działań Moskwy i Pekinu w ramach odpowiedzi na prowokacje Waszyngtonu, po których Rosja i Chiny równolegle podjęły szereg nieprzyjemnych środków w celu zwalczania amerykańskiej cenzury w globalnym Internecie, a także zadały dyskretne, ale namacalne ciosy amerykańskim interesom handlowym i gospodarczym.

W tym samym czasie wysocy rangą urzędnicy rosyjskiego Ministerstwa Obrony odwiedzili kilka krajów sprzymierzonych z Moskwą i Pekinem w Azji Południowo-Wschodniej i odbyli konsultacje ze swoimi chińskimi odpowiednikami. Nawiasem mówiąc, Chińczycy od dawna chcą odzyskać Tajwan i nie wykluczają operacji wojskowej przeciwko sprzymierzonym z Amerykanami Tajwańczykami.

Trzy rosyjskie okręty podwodne jednocześnie wypłynęły na powierzchnię w Arktyce, przebijając się przez lód i przeprowadzając udane treningowe starty rakiet. To nic innego jak demonstracja zdolności do przeprowadzenia zmasowanego uderzenia nuklearnego z najbardziej wrażliwego kierunku. Z tych ostatnich, na Syberii znajdują się eszelony wojsk i sprzętu przemieszczające się w kierunku europejskiej Rosji (relacje ze zdjęć zamieszczonych w internecie przez osoby, które były świadkami przemieszczania się wojsk).

Donieck i Ługańsk wydały dekrety o pierwszym w historii republik ludowych poborze do wojska. Do tej pory wcielono do służby czterystu mężczyzn na dwie republiki. Jest to raczej demonstracja niż rzeczywiste wzmocnienie korpusu republik. Ale dekrety umożliwiają pobór do wojska dziesięciu roczników naraz, co pozwoli w razie potrzeby zwiększyć siły zbrojne republik dwu- lub trzykrotnie. Ponieważ DNR/LNR jest wspierana przez Rosję, nie powinno być problemu z uzbrojeniem i umundurowaniem tak dużej liczby ludzi. Rosyjskie magazyny pozwalają uzbroić i wyposażyć miliony.

Moskwa otwarcie powiedziała i pokazała, że nie zamierza się wycofywać. Raz jeszcze muszę podkreślić, że po obu stronach podjęte zostały wszystkie wstępne kroki dyplomatyczne i polityczne. Praktycznie nie ma miejsca na dalszą eskalację bez przejścia do otwartego konfliktu. Manewry, które mogłyby zostać podjęte, nie zmniejszą napięcia, a ich potencjał również zostanie wyczerpany w nadchodzących tygodniach.

Strony (i nie chodzi tu o Ukrainę i Donbas, ale o Rosję i USA) znajdują się w sytuacji „komu zadrży palec na spuście”. W rzeczywistości kretyńska administracja Bidena realizowała deklarowany przez Hillary Clinton plan nuklearnego szantażu Rosji podczas jej kampanii prezydenckiej w 2016 roku. Już wtedy Hillary deklarowała, że będzie domagać się od Rosji ustępstw pod groźbą wojny nuklearnej na pełną skalę. Teraz Stany Zjednoczone demonstrują swoją gotowość do eskalacji kryzysu w Donbasie do bezpośredniej konfrontacji wojskowej między Rosją a USA w kilku krokach.

Dlaczego to robią? Ponieważ nie mają innych sposobów na obronę swojej globalnej hegemonii, bez której USA za jednym zamachem zamieniłyby się w słabe i biedne państwo regionalne, niestabilne wewnętrznie i podatne na rozpad (gorzej niż Rosja w latach 90-tych). Według ich własnych obliczeń, w ciągu najbliższych trzech-czterech lat USA powinny definitywnie przegrać rywalizację gospodarczą i polityczną z Rosją i Chinami oraz stracić nawet teoretyczne szanse na zwycięstwo w konflikcie zbrojnym. Waszyngton stoi przed dylematem: teraz albo nigdy.

Czy to oznacza, że wojna jest nieunikniona? Nie. Ryzyko jest bardzo wysokie. Co więcej, ryzyko wymknięcia się wydarzeń spod kontroli jest ogromne, zwłaszcza biorąc pod uwagę nieudolność amerykańskiej administracji. Ale, jak już powiedziano powyżej, polityka nie musi oznaczać fatalnego rozwoju sytuacji. Zawsze istnieje wiele możliwości rozwoju sytuacji. Można wyróżnić trzy główne, które pozwolą nam uniknąć najgorszego:

1. Ktoś się wycofa bez wojny. Dla wycofanych będzie to oznaczało katastrofę polityczną, ale odłożoną w czasie. Nie będzie to od razu zauważalne.

2. Kryzys militarny rozpocznie się i zakończy zbyt szybko, aby USA miały czas na wdrożenie swojego planu wojny europejskiej. Z grubsza rzecz biorąc, Ukraina zostanie zniszczona tak szybko, że Polacy, kraje bałtyckie i inni nadgorliwi obrońcy amerykańskich interesów, a także same USA nie zdążą zareagować, a wtedy będzie już za późno.

3. W pewnym momencie nastąpi rozłam w napięciu. Ukraińscy przywódcy mogą nigdy nie odważyć się na przekroczenie tej ostatniej linii. W końcu mają małe lub żadne szanse na przeżycie niezależnie od wyniku konfliktu. Nawet jeśli USA wyśle po nich samolot (co jest mało prawdopodobne), to po prostu nie zdąży on dolecieć do Boryspola ani opuścić ukraińskiej przestrzeni powietrznej. Rosja może w każdej chwili zamknąć nad nią niebo.

Wschodni Europejczycy nie mogą ryzykować wciągnięcia w ten konflikt. Czym innym jest „wypowiedzieć wojnę Rosji” we własnych mediach, a czym innym jest to robić w praktyce. Można nie mieć czasu na zejście do schronu. I dobrze, jeśli spadochroniarze przyjdą brać jeńców, ale mogą przyjść z rakietami, które nie biorą jeńców, bo nie wiedzą jak.

Europa Zachodnia może zająć twarde stanowisko. Stany Zjednoczone raczej nie zaryzykują zakończenia konfliktu, jeśli europejscy sojusznicy odmówią im wsparcia, w tym zakazania Amerykanom prowadzenia z ich terytorium działalności wywrotowej przeciwko Rosji.

Europa Zachodnia dobrze zna to nieprzyjemne uczucie, kiedy twoje miasto, twój mały, zadbany kraj jest celem bezdusznych głowic, które mogą go trzykrotnie zmieść w radioaktywny pył. Chcą dobrze żyć, a nie bohatersko ginąć za amerykańską hegemonię. Strach przed śmiercią może obudzić w nich odwagę potrzebną do otwartego przeciwstawienia się Stanom Zjednoczonym.

Słabość tych wszystkich opcji polega na jednym, musimy polegać na kimś innym, aby podjąć właściwą decyzję, ponieważ nie możemy już wycofać się na własną rękę. Ale, jak widzimy, istnieje wiele wariantów, w których fatalny rozwój wydarzeń może zostać przerwany.

Niemniej jednak muszę ze smutkiem stwierdzić, że w ciągu pięćdziesięciu pięciu lat mojego życia świat nigdy nie był tak blisko wojny. Najbliżej III wojny światowej (po kubańskim kryzysie rakietowym, który miał miejsce zanim się urodziłem) byliśmy podczas europejskiego kryzysu rakietowego na początku lat 80-tych, kiedy to USA rozmieściły w Europie swoje rakiety średniego zasięgu, a radzieckie systemy RSD-10 „Pionier” (SS-20 według klasyfikacji NATO) dotarły aż do NRD. Ich lokalizacje były oddalone od siebie o kilkadziesiąt kilometrów (Niemcy Wschodnie i Zachodnie), co oznaczało, że każdy konflikt z użyciem broni konwencjonalnej mógł przerodzić się w wymianę uderzeń jądrowych, gdyż dotarcie do stanowisk rakietowych mogło zająć zaledwie dwa dni.

Cóż, nawet wtedy sytuacja była lepsza, bo Amerykanie byli zarażeni kowbojstwem, ale w sumie byli zdrowi, nie chcieli wojny i był dialog. Teraz my (i cały świat) mamy do czynienia z nieudacznikami w Waszyngtonie, dla których przyszły pokój jest gorszy od wojny. Co więcej, wierzą, że wojnę można jeszcze wygrać i nie są gotowi z nikim rozmawiać o kompromisie, żądając jednostronnych ustępstw.

Mimo to, mamy szansę. Większość ludzi (Amerykanie nie są tu wyjątkiem) chce żyć. Stetryczała junta Bidenów, która opanowała Biały Dom, nie jest wszechmocna. To również można powstrzymać wspólnymi siłami.

Źródło w języku rosyjskim – tutaj.
Tłumaczenie automatyczne: DeepL
Korekta, poprawki tłumaczenia, wygładzenie tekstu, wytłuszczenia: Kmieć.

https://kmiec.neon24.pl

Komentarzy 11 do “Komu zadrży palec na spuście?”

  1. revers said

    Tylko totalna cyfrowa dyktatura jeszcze szybciej postepuje, i utrwala Obama-care po Bidena. To wcale nie wymysly Bidena, tylko dlugo planowane orweliany

    Powstaja nawet agencje „zlych mysli”, ci co nie widzaa co to znaczy to niech sprobuja cos napisac zlego o szczepionce na covid na Facebooku lub Twiterze, czy chocby skomentowac ostanie wybory w stanach, sam Trump o tym sie przekonal jak wylecial z Twitera w najwazniejszych momentach kampanii wyborczej.

    Bioczipipy skanujac zdrowie i mysli na razie sektorow silowych gotowe i w uzyciu np. w strategicznych silach powietrzych wielkeigo brata za oceanu w Utah.

    To nie s-f tylko realia blizej ziemii niz powiesci z tego gatunku Stanislawa Lema, a nawet wybiegajace dalej poza galaktyki wladza Vadera.

    https://unlimitedhangout.com/2021/05/investigative-reports/this-biden-proposal-could-make-the-us-a-digital-dictatorship/

  2. revers said

    Tlumaczenie tylko do 5 tys znakow, z tekstu do linku j.w. 23 tys znakow

    Propozycja Bidena może uczynić z USA „cyfrową dyktaturę”
    Nowa” propozycja administracji Bidena, aby stworzyć federalną agencję zajmującą się zdrowiem, wzorowaną na DARPA, nie jest tym, czym się wydaje. Promowana jako sposób na „skończenie z rakiem”, ta wskrzeszona „zdrowotna DARPA” kryje w sobie niebezpieczną agendę.
    przezWhitney Webb
    5 maja 2021 r.
    14 minuta czytania

    W ubiegłą środę prezydent Biden był szeroko chwalony w mediach głównego nurtu i mediach skoncentrowanych na opiece zdrowotnej za jego wezwanie do stworzenia „nowej agencji badań biomedycznych” wzorowanej na amerykańskiej wojskowej „agencji wysokiego ryzyka, wysokiego zysku” Defense Advanced Research Projects Agency, lub DARPA. Według zapowiedzi prezydenta, agencja ta miałaby dążyć do opracowania „innowacyjnych” i „przełomowych” metod leczenia raka, choroby Alzheimera i cukrzycy, a jej celem miałby być „koniec z rakiem, jaki znamy”.

    Daleka od „położenia kresu rakowi” w sposób, w jaki większość Amerykanów mogłaby to sobie wyobrazić, proponowana agencja połączyłaby „bezpieczeństwo narodowe” z „bezpieczeństwem zdrowotnym” w taki sposób, aby wykorzystywać zarówno fizyczne, jak i psychiczne „znaki ostrzegawcze” w celu zapobiegania wybuchom chorób lub przemocy, zanim one wystąpią. Taki system jest receptą na technokratyczną organizację „przed-przestępczą” z potencjałem kryminalizacji zarówno chorób psychicznych i fizycznych, jak i „błędnego myślenia”.

    Administracja Bidena zwróciła się do Kongresu o 6,5 miliarda dolarów na sfinansowanie agencji, która byłaby w dużej mierze kierowana przez niedawno potwierdzonego głównego doradcę Bidena ds. nauki, Erica Landera. Lander, były szef zdominowanego przez Dolinę Krzemową Broad Institute, był kontrowersyjny ze względu na swoje powiązania z eugeniką i handlarzem seksualnym dziećmi Jeffreyem Epsteinem oraz niedawne pochwały dla Jamesa Watsona, jawnego rasistowskiego eugenika. Pomimo tego, Lander ma zostać potwierdzony przez Senat i Kongres i jest podobno bardzo entuzjastycznie nastawiony do proponowanej nowej „zdrowotnej DARPA”.

    Ta nowa agencja, która ma nosić nazwę ARPA-H lub HARPA, miałaby się mieścić w ramach Narodowych Instytutów Zdrowia (NIH) i zwiększyłaby budżet NIH do ponad 51 miliardów dolarów. W przeciwieństwie do innych agencji w NIH, ARPA-H różniłaby się tym, że finansowane przez nią projekty nie byłyby poddawane wzajemnej weryfikacji przed zatwierdzeniem; zamiast tego decyzje o finansowaniu podejmowaliby ręcznie wybrani kierownicy programów. Finansowanie miałoby również formę płatności uzależnionych od kamieni milowych, a nie bardziej tradycyjnych wieloletnich grantów.

    ARPA-H prawdopodobnie będzie intensywnie finansować i promować szczepionki mRNA jako jeden z „przełomów”, które wyleczą raka. Niektórzy z producentów szczepionek mRNA, którzy wyprodukowali jedne z najczęściej stosowanych szczepionek COVID-19, takie jak szczepionka Pfizer/BioNTech, stwierdzili zaledwie w zeszłym miesiącu, że „rak jest następnym problemem, z którym trzeba się zmierzyć za pomocą technologii mRNA” po COVID. BioNTech od lat opracowuje terapie genowe oparte na mRNA dla raka i współpracuje z Fundacją Billa i Melindy Gatesów w celu stworzenia opartych na mRNA metod leczenia gruźlicy i HIV.

    Inne „innowacyjne” technologie, które znajdą się w centrum zainteresowania tej agencji, są mniej znane opinii publicznej i prawdopodobnie bardziej niepokojące.
    Długa droga do ARPA-H

    ARPA-H nie jest nowym i wyłącznym pomysłem administracji Bidena; była wcześniejsza próba stworzenia „zdrowotnej DARPA” podczas administracji Trumpa pod koniec 2019 roku. Biden zaczął promować ten pomysł podczas swojej kampanii prezydenckiej już w czerwcu 2019 r., Aczkolwiek używając bardzo odmiennego uzasadnienia dla agencji niż to, co zostało pitched przez jej zwolenników do Trumpa. W 2019 r. ta sama fundacja i osoby obecnie wspierające ARPA-H Bidena namawiały ówczesnego prezydenta Trumpa do stworzenia „HARPA”, nie w głównym celu badań nad metodami leczenia raka i Alzheimera, ale w celu powstrzymania masowych strzelanin, zanim do nich dojdzie, poprzez monitorowanie Amerykanów pod kątem „neuropsychiatrycznych” znaków ostrzegawczych.
    Kadr z filmu HARPA „Pacjenci czekają: How HARPA Will Change Lives Now”, Źródło: http://harpa.org

    Przez ostatnie kilka lat jeden człowiek był siłą napędową HARPA – były wiceprezes General Electric i były prezes NBCUniversal, Robert Wright. Poprzez Fundację Suzanne Wright (nazwaną tak na cześć jego zmarłej żony), Wright spędził lata lobbując na rzecz agencji, która „rozwijałaby możliwości biomedyczne – narzędzia do wykrywania, leczenia, urządzenia medyczne, lekarstwa, itp. dla milionów Amerykanów, którzy nie korzystają z obecnego systemu”. Podczas gdy on, podobnie jak Biden, zamaskował rzeczywisty cel agencji, twierdząc, że będzie ona skupiona głównie na leczeniu raka, propozycja Wrighta z 2019 roku skierowana do jego osobistego przyjaciela Donalda Trumpa ujawniła jego podstawowe ambicje.

    Zgodnie z pierwszą propozycją Wrighta z 2019 roku, flagowym programem HARPA byłby SAFE HOME, skrót od Stopping Aberrant Fatal Events by Helping Overcome Mental Extremes. SAFE HOME zasysałby masy prywatnych danych z „Apple Watcha, Fitbitów, Amazon Echo i Google Home” oraz innych konsumenckich urządzeń elektronicznych, a także informacje od dostawców usług zdrowotnych, aby określić, czy dana osoba może być skłonna do popełnienia przestępstwa. Dane te byłyby analizowane przez algorytmy sztucznej inteligencji (AI) „w celu wczesnego diagnozowania neuropsychii”.

    Przetłumaczono z http://www.DeepL.com/Translator (wersja darmowa)

    reszte placic w ciemno, i nie narzekaj za jaskosc automatycznego tlumaczenia, bo niedlugo bedziesz skanowany na nowotwora lub nowego wirusa covida i wyjdaa zle mysli, lub kryminalizacja korporacyjna lacznie z kryminalnym noblowskim marketingiem..

  3. Yagiel said

    Z uwagą, ze smutną uwaga przeczytałem rosyjski text. Co powiedzieć, żyjąc w kraju pięknym, w pięknej części Warszawy – w miejscu skazanym na zagładę przez ludzi/na pewno?/ nie mających poczucia „jestem u siebie” w jakimkolwiek miejscu Globu czy Kosmosu – ?
    Jemioła nigdy nie szanuje Drzewa – nienawidzi go, gdyż sama nie ma korzeni; kukułka nigdy nie szanuje gniazda, do kt ją/jajo podrzucono – rozpycha się, chcąc mieć karmicieli na wyłączność… Nad-Żydzi są jemiołą i kukułką, tj. złem, kt ma swoje miejsce na Ziemi. To trzeba wiedzieć i rozumieć – i akceptować, gdyż nie z powietrza się wzięły ani z wiatrem nie przeminą.
    Smutek nie oznacza bezmyślności czy beznadzieji – tym bardziej nie oznacza poczucia przegranej: Drzewo nie przegra z jemiołą, jak dotąd nie przegrało. A co do kukułek: żeby nie wiem jak stroszyły piórka, ponad pewien rozmiar gniazd/ptaków nie wzlecą…

    Polska-dziś, podobnie jak USA, jest pustym Orlim Gniazdem – kukułki mogą w nim srać do woli, mogą nawet zebrać się w 20 czy 50 czy w Sejm i… No właśnie: nie umieją niczego poza nasrać komuś do gniazda i kukać na cały Las. Nie ma aby sów, kt wybierają kukułki tak, jak wybierają słowiki ? Polskich sów takich może nie ma, lecz przecież Sowy różne są: skrzydło-ciche Anioły Śmierci Kukułek.

  4. GZN said

    Dodałbym tylko, że autor tego tekstu urodził się w Kijowie …. piastował szereg stanowisk w sferach rządowych, dyplomatycznych czy prezydenckich Ukrainy. „Emigrował” do Rosji po zamachu stanu 2013/2014. Występuje jako ekspert np. w Vesti.FM, „Govorit Moskva”, prowadzi autorskie programy w internecie, pisze analizy polityczne dla różnych redakcji.. Przyjemnie się go słucha. Wyważony, logiczny tok myślenia. No nie jest prorokiem ale wiele jego przypuszczeń i opinii potwierdza się w czasie – niestety.

  5. burak z kartoflandii said

    Bardzo istotnym, zdaniem gazet przerozmaitych, symptomem ruskiej prowokacji wobec NATO był fakt bezczelnego wybudowania szpitala polowego zaledwie 250 (dwieście pięćdziesiąt) kilometrów od wschodniej granicy Rosji.

    Moi drodzy. Właśnie przebywam w ultrakonserwatywnym stanie Floryda. Ponieważ nasz gospodarz zachorzał na plecy i spędza dużo czasu przed telewizorem, chcąc nie chcąc przyglądam się przepychankom polityki wewnętrznej na rozmaitych poziomach. Telewizja niewiele ukrywa komentarzy po obydwóch stronach konfliktu, w którym lewizna wygląda mniej niż żenująco. W dodatku władze sąsiedniej Georgii są mocno lewackie, co czyni sytuację jeszcze bardziej zaognioną, ale grzechem byłoby nazwać ja interesującą.

    Należy stwierdzić w miarę optymistycznie, czy raczej mniej pesymistycznie, że większość ludzi na Florydzie (i innych południowych stanach, przez które przejeżdżalismy począwszy od Kentucky w dół, a także niespodziewanie prowincjonalna część Ohio), ma oczy otwarte i dość realistycznie ocenia rzeczywistość. A nawet coraz więcej tzw. demokratów zaczyna dostrzegać, dokąd to wszystko zaczyna zmierzać. Wydaje się, że rząd w Waszyngtonie ma zbyt wiele kłopotów i zagrożeń wewnątrz kraju zagrożonego nawet secesją, aby pozwolić sobie na ryzyko wchodzenia w rozpierduchę światową i Putin świetnie o tym wie. Gdy tylko wrzaskliwe postulaty czarnej i tęczowej społeczności zaczęłyby być realizowane, miliony minutemanów uzbrojonych po zęby wzięłoby sprawy w swoje ręce.

    Być może, tylko być może, odważę się na cos w rodzaju minireportażu, gdy rozejrzę się trochę lepiej w sytuacji. Jeśli oczywiście będzie społeczne zapotrzebowanie na taki komentarz.

  6. Piskorz said

    !!! USA zamierzają rozpętać wojnę, w której weźmie udział co najmniej kilka krajów Europy Wsch””……o tych bandytach więcej szczegółów w książce ”
    Schatten der Macht”, aut. V. Farkas, wyd. Kopp Verlag, cena przystępna. No i
    naturalnie o wieżach w NY i nie tylko. Jest co czytać.

  7. Inkwizytor said

    Dosłowne tłumaczenie brzmi „Kto mrugnie pierwszy” tekst juz ma ze 3 tygodnie i pisany był gdy zydowski komik Zełeński przechadzał się w żydobanderowskich okopach. Rosja gra o cała UPAine a nie tylko o Republiki Narodowe.

    Polecam tego pana, ma ciekawe analizy. W Rosji przygotowujemy sie do kolejnej parady z okazji „dnia pabiedy” Putin do 10 maja ogłosił dni wolne z zachowaniem zapłaty :)) kochany człowiek

  8. Boydar said

    Dawajcie Panie Burak, dawajcie. Zawszeć to żywe słowo.

  9. revers said

    sily kawalerii powietrznej armii amerykanskiej zawsze gotowe do obrony „bombowej demokracji”, czy w polin, czy jedno z 51 ameryka stanie.

  10. revers said

    ad6

    a B 52 nadal lataja nad granicami Rosji z bombami atomowymi lub rakietami zdonymi przenosic te bombki demokracji

    https://snanews.de/20210503/buch-bittner-ost-ukraine-1959456.html?fbclid=IwAR1GsZYs3oPf_OGP27S_e1i0v5aogZRrRH5uuG_zmAIkR8oR03Jgpcg4CFc

    i to wszstko w tle zachodniej propagandy agresji w jedna strone, ktoraa nie moze byc zachodni Orwell milujacy i traktujacy agresje wojenna jak pokoj.

    re7

    Das Radio-Interview (Teil 1) mit Dr. Wolfgang Bittner zum Nachhören:

    No saa jescze niemiecko jezyczne zdrowe umysly i real polityki jak dr.Bittner, ale ktora trulcia z partii wojennej zielonych go poslucha i zrozumie?

  11. Kula said

    NiKOMU .
    WYROK MUSI BYC WYKONANY.

Sorry, the comment form is closed at this time.