Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Pragmatyzm marionetek – rozmowa z Romanem Blaško

Posted by Marucha w dniu 2021-05-06 (Czwartek)

Wraz z wydaleniem rosyjskich dyplomatów i oskarżeniem Rosji o organizację wybuchów składu broni w Vrbeticach, wiele osób zadaje pytanie, gdzie się podział czeski pragmatyzm?

– Myślę, że sprawa ma dwa poziomy. Jej istota jest bardzo pragmatyczna, choć druga strona zachodzących procesów jest dla nie wtajemniczonych irracjonalna. Jak mawiał niegdyś George B. Shaw, „nic nie jest przypadkiem, a jeśli wydaje się być przypadkiem, to znaczy, że zostało dokładnie zaplanowane”.

Działania, które nakierowane są na pogorszenie relacji Federacji Rosyjskiej z Unią Europejską również są dobrze zaplanowane. Zachód przeraził się, gdy w 2007 roku Władimir Putin przedstawił w Monachium projekt strefy wolnego handlu „od Władywostoku do Lizbony”. To wtedy rozpoczęła się realizacja zaplanowanego przewrotu na Ukrainie, nazwanego Majdanem. Pojawił się też pomysł wciągnięcia Rosji do lokalnej wojny i określenia jej mianem agresora.

Co więcej, w Pańskim pytaniu użyłbym raczej sformułowania o euratlantyckim, a nie czeskim pragmatyzmie. Czechy odgrywają tu tylko rolę marionetki. Istnieje jednak niebezpieczeństwo, że UE poważnie potraktuje te marionetki i statystów medialnego spektaklu reżyserowanego w centrum euratlantyzmu, choć brzmi to absurdalnie. Szczególnie groźne jest to, że doświadczeni i inteligentni politycy oraz analitycy dobrze rozumieją, że to wszystko jest absurdalną spekulacją. I to właśnie może wydawać się irracjonalne ludziom nieznającym zakulisowych procesów.

Co, Pana zdaniem, mogło wydarzyć się tak naprawdę w magazynach broni w 2014 roku?

– Kiedy to się stało, nie bardzo się tym interesowałem. Jeśli już się nad tym zastanawiałem, dopuszczałem dwa scenariusze. Po pierwsze, nie wierzyłem, że w tak ściśle chronionym obiekcie można nie przestrzegać standardów. Takie miejsca mają zwielokrotnioną ochronę, nieprzypadkowo ulokowane są na uboczu. Poza tym, mówiono nieoficjalnie o broni znikającej bez śladu z tych składów. Podobno miała ona być wysyłana na Ukrainę. Ten aspekt mnie zainteresował.

Dochodzenie było jednak do tego stopnia nieporadne, że musiałbym na wyjaśnianie tego wszystkiego poświęcić wiele czasu i energii, których nie miałem, a jeśli moje śledztwo niczego by nie wykazało, oznaczałoby to, że ze sprawą związane były służby specjalne.

Co wiadomo na temat firmy Imex? Jakimi interesami zajmował się w Czechach obywatel Bułgarii, Emelian Gebrew?

– O grupie Imex możemy powiedzieć tylko tyle, że odmówiła ona komentarzy. Poza tym, zarzuty w tej sprawie usłyszała inna firma Exkalibr a.s. Sprawę umorzono z powodu braku dowodów. Firma ta jednak do dziś aktywnie zajmuje się handlem z armią ukraińską. Powinno to być przedmiotem śledztwa.

Dlaczego broń na Ukrainę przekazywano właśnie z Czech?

– Czechy są położone w środku Europy, są krajem, na terenie którego działają biura około dziewięciu różnych struktur biorących udział w operacjach na Wschodzie. Byliśmy kiedyś krajem uprzemysłowionym, mogącym praktycznie wszystko samodzielnie produkować, począwszy od szkoleniowych samolotów odrzutowych, po tanie oprzyrządowanie optyczne. Przemysł ten właściwie istnieje do dziś, jednak znajduje się w rękach prywatnych właścicieli zachodnich.

Poza tym, znajdujemy się w środku Europy, skąd w ciągu dwóch godzin można wszędzie dolecieć, a w przyszłości nawet dojechać szybką koleją. Jeśli połączymy wszystkie te elementy i dodamy do tego centra kontroli, możemy założyć, że kupiona lub wyprodukowana tu broń może bez trudu docierać na Ukrainę.

No i w końcu, to znani czescy politycy, współpracujący z CIA i MI6, szkolili byłego już prezydenta Ukrainy Petro Poroszenko, jak zdobyć władzę i co z nią robić, gdy zostanie już prezydentem Ukrainy.

Co mówiono o śledztwie w sprawie wybuchów w ostatnich latach?

– Jak wspomniałem, śledztwo nie było prezentowane w mediach, żeby nie ujawniać, kto jest winien, a kto nie. Tym niemniej, pojawiały się przecieki medialne o ogólnych podejrzeniach i sugestiach, kto może być winien.

Dlaczego w takim razie informacja o związkach z wybuchami rosyjskiego GRU pojawiła się właśnie teraz?

– Po prostu uznano to za użyteczne. Zachowanie mediów w tej sprawie przypomina ich informacje na temat zestrzelonego nad Donbasem malezyjskiego Boeinga, lot nr MH17; śledczy jeszcze nie zdążyli przebadać szczątków samolotu, nie powstała jeszcze komisja ds. zbadania przyczyn katastrofy, ale wskazano już winnego – Rosję.

Wie Pan, ja od 13 lat zajmuję się przypadkami manipulacji medialnych, głównie w sprawach gospodarczych, i dobrze wiem, że tego rodzaju informacje przygotowuje się w ostatniej chwili, mają one czysto deklaratywny charakter, oparte są na kłamstwach, półprawdach i domysłach…

Kto z rosyjskich dyplomatów został wydalony?

– Niezależnie od tego, kogo wydalono, jesteśmy w Czechach wyjątkowo oburzeni tym, że w taką pułapkę wpadł premier Andrej Babisz, a poza tym z przetargu na rozbudowę elektrowni jądrowej w Dukovanach wykluczony został rosyjski Rosatom.

No właśnie, kto może w tej sytuacji wygrać w tym przetargu?

– Zachód robi wszystko, żeby ten strategicznie ważny kontrakt przypadł korporacji Westinghouse Electric Company, która – jak wiemy – wielokrotnie miała różne problemy technologiczne i nie może się równać z Rosatomem.

Jakie mogą być długoterminowe skutki obecnego kryzysu?

– Myślę, że Rosja, tak czy inaczej, będzie nadal dostawcą gazu do Niemiec, a Niemcy jako największa gospodarka Europy będą dążyły w ten sposób do niezależności energetycznej.

Były prezydent Vaclav Klaus wystąpił z ostrą krytyką rządu czeskiego w związku z obecnym kryzysem. Jak jego stanowisko odbierane jest przez Czechów?

– Były prezydent nie bardzo zwraca uwagę na odbiór społeczny. Nigdy zresztą specjalnie nie obchodzili go zwykli ludzie. Oczywiście, ma on rację, gdy mówi, że premier Babisz i minister spraw zagranicznych Jan Hamáczek nagle zmienili poglądy, a wraz z wygraną w wyborach prezydenckich Joe Bidena konserwatywni liberałowie nagle przeobrazili się w czystej krwi neoliberałów. Co do reszty, Vaclav Klaus nie był jedynym politykiem, który krytykował rząd za obecny absurdalny i pożałowania godny, wymyślony na zlecenie kryzys dyplomatyczny.

A jak w tym kontekście plasuje się prezydent Miloš Zeman? Czy faktycznie znajduje się on w konflikcie z kierownictwem czeskiej Informacyjnej Służby Bezpieczeństwa (BIS)?

– Owszem, prezydent Zeman wyraźnie skrytykował szereg jej działań w różnych swoich oświadczeniach; jest oczywiste, że ma z nią sprzeczne interesy. Dyrektor BIS, płk Michal Koudelka był dwukrotnie na szkoleniach w brytyjskiej MI6, a także otrzymał wysokie odznaczenie CIA. Dostał nagrodę szefa CIA, George’a Teneta za współpracę międzynarodową. Tak, że może Pan sobie wyobrazić, jak „niezależny” jest dyrektor BIS i jego działania.

Uważam, że służba ta jest posłusznym psem wykonującym proste polecenia: przynieś, zabierz, szczekaj, obserwuj. BIS regularnie prezentuje parlamentowi i społeczeństwu skrajnie tendencyjne raporty ze swojej działalności. Jest zatem jasne, że prezydent Miloš Zeman, prowadząc wielokierunkową politykę zewnętrzną, jest w konflikcie z BIS. Ostatnio zresztą określił szefa BIS jako niezbyt rozgarniętego…

Jak wygląda struktura wpływów amerykańskich w Czechach?

– Różne procesy w Stanach Zjednoczonych odbijają się na Europie, a także na Czechach. To w wymiarze strategicznym. Interesujące są również powiązania biznesowe; warto zauważyć, że corocznie z dywidend bankowych i zysków innych firm do rajów podatkowych wypływa ok. 300 mld koron. To kwota wywołująca zawroty głowy i prawdziwa przyczyna tego, że Zachód wciąż powtarza nam, że jesteśmy jego częścią.

Dawna Czechosłowacja została w niewiarygodny sposób rozgrabiona w procesie prywatyzacji. Dziś tylko czescy komuniści dążą do osądzenia i wypłaty odszkodowań za te przestępstwa.

Czy obecny kryzys może wpłynąć na wyniki jesiennych wyborów parlamentarnych?

– Zdecydowanie tak. Jeszcze w 2018 roku frakcja liberałów w Parlamencie Europejskim dała do zrozumienia, że trzeba dążyć do radykalnego usunięcia sił lewicy oraz zakazać działalności partii komunistycznych w Europie. Zdecydowano się zainwestować w te działania duże środki.

Historia zawsze powtarza się w przededniu wojny, gdy komunistów próbuje się usunąć przed jej wybuchem lub zapanowaniem faszyzmu, bo są oni siłą, która nie tylko rozpoznaje te zagrożenia, ale próbuje im przeciwdziałać. W ten sposób zaślepia się społeczeństwo. Wystarczy spojrzeć na fakt wykorzystywania sił nacjonalistycznych i neonazistowskich na Ukrainie przeciwko Rosji.

Macie silną Komunistyczną Partię Czech i Moraw (KSCzM). Jakie są jej perspektywy wyborcze?

– W tej chwili nie najlepsze. Z powodu zarówno błędów popełnionych przez to ugrupowanie, jak i z przyczyn obiektywnych. Faktycznie, KSCzM jest jedyną siłą polityczną, która opowiada się za wielokierunkową polityką zagraniczną i obronną. Mimo, że komuniści są bardzo uparci, ciągle prowadzą walkę, która przypomina pojedynek Dawida z Goliatem. Szczególnie w czasach dużej dynamiki procesów, sytuacji, w której procesy, jakie zajmowały niegdyś 10 lat, dziś odbywają się w ciągu kilku miesięcy.

Żyjemy w czasach, gdy zmienia się model funkcjonowania społeczeństwa, świat ulega transformacji w sferze gospodarki globalnej, przechodzimy od ładu jednobiegunowego do trójbiegunowego itd.

Jak w tym kontekście wygląda krajobraz medialny Czech? Jak media zachowały się podczas obecnego kryzysu?

– Po zmianie systemu największe pieniądze zainwestowano w pierwszej kolejności w środki masowego przekazu, a dopiero potem w sektory strategiczne. Najczęściej przeszły one w ręce prywatne. Choć nie ma konieczności być ich właścicielem, a wystarczy je kontrolować. Obecnie przecież neoliberałowie i ponadnarodowa, euratlantycka elita polityczna i władza kontrolują główne światowe agencje informacyjne.

Wyobraźmy sobie to tak, że mamy jeden kanał informacyjny, u którego agencje informacyjne wszystkich pozostałych krajów, ich media państwowe i prywatne, kupują depesze prasowe. Umiejscowienie tego głównego centrum informacyjnego, które jako pierwsze rozpowszechnia różnego rodzaju wiadomości, pozwala na zrozumienie tego, jak kontrolowana jest opinia publiczna i zarządzane społeczeństwo.

Chińska Republika Ludowa skutecznie ochrania, zarządza i kontroluje swoją wewnętrzną przestrzeń informacyjną, Rosja też przygotowuje się do takiego kroku. Na tym tle widać wyraźnie, że przypadek Vrbetic, solidarności krajów UE w tej sprawie, świadczy o tym, iż wszystko kontrolowane jest przez jeden określony ośrodek.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał Mateusz Piskorski

Roman Blaško, ur. 1969, Moravská Trzebová – redaktor czeskiego dziennika „Haló Noviny”, publicysta, dziennikarz i reporter.

Myśl Polska, nr 19-20 (9-16.05.2021)
https://myslpolska.info

Komentarze 2 do “Pragmatyzm marionetek – rozmowa z Romanem Blaško”

  1. bryś said

    No i w końcu, to znani czescy politycy, współpracujący z CIA i MI6, szkolili byłego już prezydenta Ukrainy Petro Poroszenko, jak zdobyć władzę i co z nią robić, gdy zostanie już prezydentem Ukrainy. – myślicie że ktoś szkolił kaczyńskiego?

  2. Boydar said

    https://pl.sputniknews.com/polityka/2021050614231712-premier-czech-wezwal-do-uspokojenia-stosunkow-z-rosja-sputnik/

    Artykuł jak artykuł, dla mnie istotny jest sam fakt – kogo Babiš „wzywa” ? Jeżeli to jego ekipa sama „podgrzała” to „wzywając” jest bezczelnym żydowskim chu’jem, na co dowodnie wskazują słitfocie. A jeśli ktoś inny podgrzał, to z jakich przyczyn traktować go jak premiera ? Jest tylko marionetką.

    Oczywiście, że Rosja w Vrbeticach była. Co robiła – nie wiem, może tylko nie przeszkadzała, albo dopilnowała żeby zapalniki nie zamokły. Ja na miejscu Rosji uczyniłbym dokładnie tak samo. Bo po każdym jednym magazynie min przeciwpiechotnych na świecie powinien zostać głęboki staw. Niechby nawet i radioaktywny.

Sorry, the comment form is closed at this time.