Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    osoba prywatna o Wolne tematy (42 – …
    JerzyS o Złamanie Protasiewicza?
    Olo o Cyborg w multicamie
    zen o Rosyjscy eksperci będą szukać…
    bardzo o Wolne tematy (42 – …
    Lily. o Wolne tematy (42 – …
    Lily o Wolne tematy (42 – …
    ddao o Wspaniałość Rzeczypospolitej
    Peryskop o Wolne tematy (42 – …
    bardzo o Rosyjscy eksperci będą szukać…
    bardzo o Rosyjscy eksperci będą szukać…
    bardzo o Rosyjscy eksperci będą szukać…
    bardzo o Wspaniałość Rzeczypospolitej
    bardzo o Wspaniałość Rzeczypospolitej
    mazepa o Rosyjscy eksperci będą szukać…
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 546 obserwujących.

Dlaczego bronię Aleksandra Łukaszenki?

Posted by Marucha w dniu 2021-05-08 (Sobota)

Niektórzy adwersarze „Myśli Polskiej” bezpodstawnie zarzucają naszemu środowisku, że broniąc Aleksandra Łukaszenki dopuszczamy się «zdrady Polaków».

Nasi oponenci nie rozumieją, że to właśnie prezydent Białorusi jest gwarantem ocalenia polskości na tamtych terenach. Polskości w rozumieniu systemu wartości, które w obecnych granicach państwa polskiego zostały brutalnie zgwałcone.

Wychodząc naprzeciw gorącej dyskusji nt. polsko-białoruskich relacji, pragnę podkreślić, że analiza zaistniałego kryzysu interesuje mnie z filozoficznego (w rozumieniu klasycznym) punktu widzenia. Oznacza to, że nie stawiam w pierwszej kolejności na interes polityczny, ani nawet narodowy. Filozofia stoi bowiem wyżej od państwa, narodu czy mojego osobistego szczęścia. Bo bez filozofii nie było by ani państw, ani narodów, ani nawet nas – takich, jacy teraz jesteśmy.

W związku z powyższym, punktem wyjścia do moich rozważań nt. polsko-białoruskiego kryzysu jest fundamentalne pytanie: Co jest ważniejsze – bronić Prawdy czy Polaków? Jako że Sejm ogłosił rok 2021 Rokiem Cypriana Kamila Norwida, odpowiem słowami tego wielkiego Poety:

«Nie trzeba kłaniać się okolicznościom,
A Prawdom kazać, by za drzwiami stały».

Prawda jest najważniejsza, ważniejsza nawet od interesu poszczególnych narodów, w tym Polaków. Jeśli zaś obronimy Prawdę, rosną nasze szanse na obronę państwa, narodu i samych siebie.

Prawda to zgodność sądów z rzeczywistością. Dlatego chcąc ocalić naszą cywilizację, wszystko – z państwem i narodem włącznie – powinno opierać się na Prawdzie. I dalej, jeśli chcemy bronić naszej cywilizacji – zbudowanej na myśli greckiej, prawie rzymskim i etyce chrześcijańskiej – powinniśmy przyjąć do wiadomości, że Polacy nie są pępkiem tego świata.

Z takiego punktu odniesienia, jako chrześcijanka ochrzczona w Kościele katolickim przyznaję wprost: bliżej jest mi do dziedzictwa papieża Niemca, niż papieża Polaka. O jakie konkretnie przesłanie chodzi? Przed laty zdekodował to włoski filozof Giovanni Reale, który zauważył, że Jan Paweł II walczył z komunizmem, zaś Benedykt XVI wypowiedział wojnę relatywizmowi.

Obecnie tzw. „polscy patrioci” (partie: Ruch Narodowy oraz Prawo i Sprawiedliwość) zatrzymali się na walce z komunizmem, którego de facto już nie ma. Pochłonięci walką z nieistniejącym wrogiem (by dodać sobie animuszu i męskości?), nawet nie zauważyli, że wypowiedziano nam znacznie niebezpieczniejszą wojnę. Nowy wróg jest groźniejszy od poprzednich, bo nie tylko dąży do pokonania człowieka ale i unicestwienia.

Zrozumiał to Benedykt XVI, który o ideologii gender powiedział, że «jeśli zwycięży, zrobi więcej krzywdy ludziom i narodom niż komunizm» (stąd wojna obronna z relatywizmem, który „prawdę” o człowieku tworzy według własnego widzimisię).

Zrozumiał to też Aleksander Łukaszenka, który dzielnie broni podległych mu obywateli przed największym złem w historii ludzkości. Prezydent Białorusi wyróżnia się na tle innych europejskich przywódców tym, że nigdy nie wpuścił do swojego kraju Georga Sorosa z jego organizacjami. Ten gest Łukaszenki wobec Sorosa odczytać można jako pewien symbol, dzięki któremu Białoruś nie została wchłonięta przez międzynarodowe korporacje, dążące do przejęcia całkowitej kontroli nad światem.

Realizatorzy szatańskiego pomysłu zdobycia globalnej władzy chcą do reszty zniszczyć harmonijny świat. Stąd narzucanie okupowanym państwom ideologii gender, która neguje płeć i tożsamość człowieka. Kolejnym punktem na drodze zniszczenia ma być całkowita negacja człowieka. I wreszcie, jego unicestwienie.

Łukaszenka stanowczo sprzeciwił się temu zamysłowi i pozamykał szczelnie granice przed napierającą zarazą. Tymczasem nie zrobił tego kreujący się na konserwatywnego przywódcę Jarosław Kaczyński i sterowany przez niego rząd Zjednoczonej Prawicy. Wystraszy przejść się po ulicach polskich miast, które zalały tzw. „tęczowe flagi” symbolizujące środowiska LGBT, o zdemoralizowanej i zniszczonej polskiej młodzieży nie wspominając.

Fenomen Łukaszenki zrozumiałam kilka lat temu, kiedy spędziłam trochę czasu na Grodzieńszczyźnie. Przeniosłam się wtedy do innego świata – tego, który znałam z opowieści moich śp. babć, wspominających młodość w przedwojennej Polsce. Na własne oczy zobaczyłam, że jest tam bardzo bezpiecznie, a życie płynie znacznie spokojniej, niczym rzeka Niemen, której nurt obserwowałam z kawiarni urządzonej w dawnym szlacheckim dworku.

Jedna z głównych ulic w Grodnie nosi imię ojca komunizmu Karola Marksa. Jakoś nie zauważyłam przy tej ulicy komunistycznych symboli. Zobaczyłam natomiast figurki Matki Bożej, które rozświetlały zadbane posesje.

Jedną z głównych ulic w Warszawie jest Aleja Jana Pawła II. Przy ulicy noszącej imię papieża Polaka (który walczył z komunizmem), warszawiakom nachalnie narzuca się produkty potężnego biznesu niszczącego polską rodzinę. Każdy przechodzień, w tym dzieci, zobaczy tam (u zbiegu z Aleją Solidarności) sex-shopy z wibratorami na wystawach, szyldy klubów ze striptizem, ulotki ze zdjęciami nagich kobiet oferujących usługi seksualne za pieniądze, itp. Obecnie doszły do tego wspomniane tzw. „tęczowe flagi” symbolizujące wszelkiej maści zboczenia i dewiacje. Takich gorszących widoków na Białorusi nie zobaczyłam.

Tymczasem „świat zachodni” uznał, że trzeba na Białorusi wprowadzić „demokrację” i „wyzwolić” jej obywateli spod rządów „dyktatora”. W tym celu postanowiono obalić prezydenta Łukaszenkę. Próba przewrotu nie powiodła się w 2020 roku, ale co rusz usiłuje się odpalać kolejne zamieszki i niepokoje.

Baćka w końcu nie wytrzymał i wpakował ileś tam osób za kratki. Wśród aresztowanych znaleźli się Polacy, w tym Andżelika Borys i Andrzej Poczobut, znani etatowi zadymiarze. Działania białoruskich władz wywołały falę oburzenia wśród „polskich patriotów” z Ruchu Narodowego, którzy m.in. wezwali do nałożenia sankcji na Białoruś. W skutek sankcji zawsze najbardziej cierpią zwykli ludzie, jednak tzw. „narodowcy” mają to w głębokim poważaniu. Liczy się cyniczny interes polityczny, tzw. fejm i lajki na fejsie.

Można wręcz odnieść wrażenie, że tzw. „narodowcy” wyznają plemienną zasadę więzów krwi, mając za nic system wartości naszej cywilizacji. Polskości bowiem – stanowiącej znaczącą część cywilizacji łacińskiej – nie określa płynąca w żyłach krew, lecz konkretne wartości i zasady.

Zobrazuję to na pięknym przykładzie pewnej arystokratycznej rodziny, powiązanej z dawnymi zaborcami. Historię znam z rodzinnych przekazów, pamiętników i książkowych publikacji.

Moja śp. babcia Stefania Nowak, z domu Elsenbahn była córką Austriaka. Mój pradziadek Karol Elsenbahn, rodowity wiedeńczyk, zamieszkał na ziemiach polskich pod koniec pierwszej wojny światowej i założył tutaj rodzinę żeniąc się z Polką. Pradziadek otrzymał pracę u samego austriackiego arcyksięcia z rodu Habsburgów. Karol Olbracht Habsburg-Lotaryński – pułkownik artylerii cesarskiej i królewskiej armii oraz Wojska Polskiego – był właścicielem dóbr żywieckich, w tym słynnego browaru. Arcyksiążę zatrudnił mojego pradziadka na stanowisku kierownika elektrowni, gazowni i warsztatów mechanicznych. Dzięki temu moja babcia dorastała w otoczeniu znanej arystokratycznej rodziny, a ja mogłam poznać historię o tym, jak szlachetnymi ludźmi byli żywieccy Habsburgowie, którzy w chwilach próby nie wyrzekli się… polskości.

Po kampanii wrześniowej 1939 roku, Karol Olbracht został aresztowany przez Gestapo i uwięziony. Zarówno on jak i jego żona Alicja Habsburg, z domu Ankarcrona nie zgodzili się na podpisanie Volkslisty, która umożliwiłaby utrzymanie choćby częściowej kontroli nad majątkiem rodzinnym. Najbliżsi arcyksięcia zostali objęci aresztem domowych, a jego żona zaangażowała się w działalność konspiracyjną Armii Krajowej. Po wojnie władze komunistyczne zmusiły całą rodzinę do opuszczenia Polski.

Ich najstarsza córka, Maria Krystyna Habsburg (1923-2012) tak bardzo kochała Polskę, że po licznych staraniach w 1993 roku odzyskała polskie obywatelstwo (wcześniej była bezpaństwowcem) i wróciła na stałe do Polski. Zamieszkała w wydzielonym dla niej przez władze Żywca niewielkim mieszkaniu w Nowym Zamku, w przeszłości własności rodziny.

Jak to możliwe, że kobieta pochodząca z bogatej europejskiej arystokracji tak bardzo pragnęła powrotu do kraju swojego dzieciństwa, że wolała zamieszkać w Polsce mimo panujących tu skromnych warunków? Ponieważ polskość kojarzyła się jej z konkretnym systemem wartości, którego doświadczyła na naszych ziemiach w latach swojej młodości i z którym utożsamiała się przez całe swoje dorosłe życie. W zrozumieniu tego pomocne są fragmenty książki pt. „Księżna. Wspomnienia o polskich Habsburgach” stanowiącej zapis wywiadu rzeki z Marią Krystyną.

Na pytanie dlaczego jej matka (pochodząca ze Szwecji) zaangażowała się w polską działalność konspiracyjną, Maria Krystyna wyjaśniła: „Robiła to, co robiło wielu Polaków. Ona nie godziła się z okupacją niemiecką. Walczyła z niegodziwością i złem. Stanęła po stronie słabszych i swoich. Te doświadczenia, wszystkich nas Polaków, niezależnie od pochodzenia, bardzo nas do siebie zbliżyły”.

Maria Krystyna Habsburg była córką austriackiego arcyksięcia i szwedzkiej arystokratki ale utożsamiała się z Polakami. W czasach aresztu domowego przez Gestapo, pewien Niemiec chciał ją bardzo obrazić ale wyszło wprost przeciwnie. Habsburgówna we wspomnieniach opisała to następująco: «Kiedyś nadzorujący naszą sprawę gestapowiec Schweim powiedział do matki „Pani córka jest zażartą Polką”. To był dla mnie największy komplement.»

Żywieccy Habsburgowie czuli się Polakami, choć z tego co mi wiadomo, w ich żyłach nie było kropli polskiej krwi. Pod pojęciem polskości rozumieli bowiem konkretny system wartości, który w tamtym czasie objawiał się m.in. stawianiem zdecydowanego oporu wobec niszczycielskiej ideologii, w tym przypadku nazistowskiej.

Wracając do sedna tematu. Osoby związane z Ruchem Narodowym – chcąc nas zapewne obrazić – zarzucają środowisku „Myśli Polskiej”, że jesteśmy Łukaszenkofilami. Tymczasem to jest dla mnie największy komplement! Bo być Łukaszenkofilem w dzisiejszych czasach oznacza sprzeciw wobec antyludzkiej ideologi gender. Być Łukaszenkofilem oznacza bronić własnej tożsamości. To stanowczy brak zgody na totalitarne rządy globalnych korporacji.

Tak, jestem Łukaszenkofilką, mimo iż jestem Polką. A może właśnie dlatego. Bo polskość zachowała się na Grodzieńszczyźnie, a nie w upadłej i zdemoralizowanej Warszawie, oszpeconej „tęczowymi” szmatami.

Agnieszka Piwar

P.S. Wspomniany Browar Arcyksiążęcy w Żywcu, wraz z nastaniem III RP, został przejęty przez zachodni koncern piwowarski (co zdecydowanie pogorszyło jakość produkowanego tam piwa). Podobny los spotkał większość polskich fabryk i zakładów pracy, które obcy kapitał bezdusznie wyrwał z rąk Polaków. Chwała Łukaszence, że w swoim państwie do czegoś takiego nie dopuścił.

Myśl Polska, nr 19-20 (9-16.05.2021)
https://myslpolska.info/

Komentarzy 16 do “Dlaczego bronię Aleksandra Łukaszenki?”

  1. UZA said

    ” Bo być Łukaszenkofilem w dzisiejszych czasach oznacza sprzeciw wobec antyludzkiej ideologi gender.”

    Oznacza to też sprzeciw wobec antyludzkiej religii kowidiańskiej.

  2. I*** said

    Gwoli poprawności językowej… kilka uwag, na gorąco!

    Słowa: „byłoby” i „wskutek” piszemy łącznie!

    Imię i nazwisko Prezydenta Białorusi powinno być w transkrypcji białoruskiej – a zatem poprawnie piszemy Alaksandr Łukaszenka… inny dopuszczalny zapis to Alaksandar Łukaszenka!

    Red. Piwar (w końcu zawodowa dziennikarka) powinna popracować nad swoim warsztatem językowym!

  3. Razparuk said

    No fajnie ale jakie wartosci niby stoją za Baćką to nie widać. No dobra,poza ruskim mirem.
    Sprawa następna. „Narodowcy” przynajmniej z Konfederacji oponowali przeciw hucpie PiSu w kwestii wspierania „opozycji”.
    Także tego…nie ma to jak walczyć z chochołem

  4. plausi said

    Po prawdzie.

    „Jan Paweł II walczył z komunizmem, zaś Benedykt XVI wypowiedział wojnę relatywizmowi”

    Jeśli jesteśmy w stanie sobie uświadomić, że tzw. „komunizm” (chodzi o zespół pomysłów, które zaowocowały reżymem sowieckim) był niczym innym, jak jedynie talmudyczną interpretacją pewnych zasad chrześcijaństwa, zresztą zarzucanych systematycznie przez hierarchię kościoła katolickiego przynajmniej od ostatniej fazy tysiąclecia, oznaczanego jako. „średniowiecze”, że reżym sowiecki został zorganizowany za pieniądze kapitału z Niemiec (Uljanow-Lenin) i USA (Bronsztajn-Trocki), to tzw. „komunizm” jest niczym innym jak jedynie inną inkarnacją tej samej idei co „relatywizm”, którego celem jest stworzenie „nowego człowieka”, pasującego do potrzeb globalnego imperium, nazywanego też NWO.

    Małe wprowadzenie do tematu globalnego imperium:

    https://pppolsku.wordpress.com/2016/08/07/globa/

    Człowiek sowiecki był ważnym etapem ewolucji do genderyzmu, słynna „Masza traktorzystka” przyzwyczajała do pojmowania mężczyznę i kobietę jako jednostki wymienne.

    Nie widzimy zbytniej różnicy pomiędzy wspólnikami Wojtyłłą i Ratzingerem.

    https://pppolsku.wordpress.com/2016/08/06/usmiech-sw-jana-pawla/#Usmiech

    Ten ostatni był też masywnie zaangażowany, jako doradca kardynała Fringsa, w kształceniu idei II Soboru Watykańskiego, którego kontynuacją są pontyfikaty JP II, B XVI i FI, który czyni ewidentnie z kościoła i papiestwa parodię.

    „Realizatorzy szatańskiego pomysłu zdobycia globalnej władzy chcą do reszty zniszczyć harmonijny świat ”, nie tylko świat, ludzkość, na co wskazuje monument w Georgii:

    https://en.wikipedia.org/wiki/Georgia_Guidestones#Inscriptions

    rzecz ciekawa, brak opisu tego monumentu w polskiej wersji Wikipedia.

    Sposób na globalną władzę sformułował założyciel klanu już przed dwoma wiekami:

    https://pppolsku.wordpress.com/2016/08/07/slowni/#Rotsz

    trzeba uznać, że klan konsekwentnie realizuje tę ideę, I. Wojna zmiotła konkurencję, elitę postfeudalną, która dziś zadowala się jedynie wysługiwaniem nowym możnym, w Polsce czyniła to już dużo wcześniej, jak relacjonuje żydowski poeta

    https://pppolsku.wordpress.com/2016/08/07/gadz/#Heine

    do wyjaśnia też wiele z losu Polaków i ich ofiar.

    Idea nie była wcale nowa, bowiem praktykowano ją już w XVIII. w.

    https://pppolsku.wordpress.com/2016/08/06/usmiech-sw-jana-pawla/#Efrai

    a odpowiednie wytyczne zostały sformułowane przynajmniej w XV. w.

    https://pppolsku.wordpress.com/2016/08/07/wybrane-tek/#Toledo

    jak nie wcześniej, bo wynikają one z zasad zapisanych już w obwiązującej od ponad tysiąclecia nauce, słowo „talmud” oznacza „nauka”.

    Niezależnie od tego, jaka jest motywacja Lukaszenki, jego zasługą jest ochrona ludności Białorusi, w tym mieszkających tam Polaków, przez obecną zarazą:

    https://marucha.wordpress.com/2021/01/12/jak-bialorus-ujawnia-klamstwa-o-lockdownie-rachel-allen/#comment-937175

    Co do odwiecznej zarazy, o której mowa powyżej, nie bylibyśmy już tacy pewni.

    Należy dodać, że nie tylko Białoruś, także Tanzania wyłamała się z nałożonego obowiązku zarazy.

  5. Marucha said

    Re 3:
    Nie tylko, że Pan ma zdolność obserwacji i wyciągania wniosków bliską zero, to jeszcze się Pan tym chwali:

    „… ale jakie wartosci niby stoją za Baćką to nie widać. No dobra,poza ruskim mirem.”

    Pytanie powala na wznak.

  6. Marucha said

    Re 2:
    „Imię i nazwisko Prezydenta Białorusi powinno być w transkrypcji białoruskiej – a zatem poprawnie piszemy Alaksandr Łukaszenka… inny dopuszczalny zapis to Alaksandar Łukaszenka!”

    A niby dlaczego „POWINNO”?
    Od dawien dawna używamy w Polsce również transkrypcji rodzimej – np. Jerzy Waszyngton, William Szekspir, Marcin Luter, Karol Darwin, Michał Anioł…

  7. I*** said

    Owszem, od dawna… choć w przeszłości panował chaos i dowolność w tych sprawach!

    Przypomnę na tę okoliczność – z historii polskiej ortografii dot. pisowni wyrazów obcych – autora słynnego Słownika (powstałego w latach 1621-1632) księdza jezuitę Grzegorza Knapskiego, zwanego Knapiuszem, który zaproponował wówczas pisanie wyrazów obcych według ich polskiego brzmienia. Rychło znalazł naśladowców…

    Wyjątkowo zasłużony dla polszczyzny ksiądz pijar Onufry Kopczyński – autor pierwszego podręcznika z gramatyki języka polskiego (lata 1778-1781), wydanego pod tytułem „Gramatyka dla szkół narodowych” – również domagał się pisowni fonetycznej, według zasady: „Piszemy, jak mówimy, mówimy, jak piszemy”!

    To tak pokrótce – chociaż pisownią obcych nazw własnych zajęła się też później (w 1830 roku) specjalna Deputacja (wyłoniona z członków Warszawskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk)… a w czasach odzyskiwania niepodległości (w 1918 roku) Akademia Umiejętności zalecała silnie polszczyć nazwiska ruskie…

    Co do meritum… wprawdzie językoznawca dr Jan Grzenia (Uniwersytet Śląski) dopuszcza – w komunikacji nieskrępowanej normami urzędowymi (w mowie i w piśmie) – upowszechniony zapis rosyjski (Aleksander Łukaszenko), to jednak zaznacza, że w publikacjach naukowych i w praktyce bibliotecznej powinno się ciągle stosować transkrypcję… zaś „forma transkrybowana powinna możliwie wiernie oddawać brzmienie nazwy w oryginale…”!

    ——
    No i dobrze. Artykuł zapodany w gajówce ma charakter popularny i niekoniecznie trzeba do zapisu nazwisk używać np. Międzynarodowego Alfabetu Fonetycznego IPA:
    alʲɪ’ksandr gri’gɔrjɪvɪtɕ ɫukə’ʂɛnkə

    Nb. pisownia Łukaszenko (przez O) jest również poprawna.
    Admin

  8. Boydar said

    Proszę przekazać „panu dohtorowi” że Bat’ce po mamie Łukaszenka, nie Łukaszenko (Аляксандр Лукашэнка).

    Aleksandr czy Aleksander to imię, ogromnie popularne i tożsame w całym świecie bez względu na pisownię. Ale nazwisko to już inna kategoria wagowa. I głupich chu’jów, którzy tym manipulują czuć z daleka. I ja nawet wiem czym.

  9. revers said

    Po tym co spotkalo polskiego pastora Artura Kalagra w kanadyjskim Kalagary, natychmaist powinno sie sprawdzic wszsystkie umowy z wykupu polskiej miedzi i nalozyc tak popularne na zachodzie sankcje ale nie na Tosje lub Bialuorus, ale na Kanade na dobry poczatek.

    Tylko kto to zarobi? jak nawet Konfederacja brala udzial w wywlaszczaniu polakow z polkiej miedzi na korzysc slupow z kanady, i zajeta byla obrona paru rozwrzeszanych pipek w obwodzie godzienskim

    A ze zamykaja i katuja polskich ksiezy na zachodzie to zaden POLAK z konfederacji i innych pomagdalenkowych partyjek „zrob dobrze, dbaj o swoja kase i zdrowie” nie powie.

    Kuria tez na bierze wody do ust jak w wypadku pedofilii i wylaczenia msxy swietych w okresie pandemii.

    Za to Braun juz stanal na wysokosci zadania i che tworzyc w Rzeszowie Armie Podkarpackaa, nie wiem kogo oni z bracmi z banderlandii beda razac jak nie swoich poliniakow, lub koscioly prawoslwane moskiewskiego, czy damascenskiego rytu..

  10. Boydar said

    Zaraz zbiorę, jak zwykle, ale raz maty …

    Między Łukaszenko a Łukaszenka JEST RÓŻNICA ZASADNICZA. I tylko rosyjskojęzyczni wiedzą na czym polega. A my możemy na durni nie wychodzić, przecież to nie grzech.

    ————
    Nie rozumiem.
    Admin

  11. Boydar said

    To tak mniej więcej jak między Kwaśniewski a Kwasica. Może niech Pan Inkwizytor się wypowie, albo kto inny kompetentny. Igor tu się gdzieś plątał, zobaczymy jaki faktycznie z niego Rusek.

    Bo ja to nieobiektywnym rasistą być mogę w tym przypadku.

  12. Boydar said

    No i Głos Prawdy 🙂

  13. I*** said

    No, niezupełnie dobrze, Panie Gajowy!

    W końcu publikacja zawodowej dziennikarki – od której bezwzględnie wymaga się, szeroko rozumianej, poprawności językowej (w taki czy inny sposób unormowanej) – to nie pogadanka u cioci na imieninach!

    A co do IPA… używany jest do transkrypcji fonetycznej dla wszystkich języków.
    W omawianym przypadku wystarczy, sprawdzony od wielu lat, slawistyczny alfabet fonetyczny – innymi słowy, wystarczą zasady transkrypcji języków słowiańskich…
    Ogólnie rzecz biorąc, nie ma potrzeby używać IPA do transkrypcji wypowiedzi w językach słowiańskich!

  14. I*** said

    Zaliczyliście „wpadkę”, obywatelu Boydar! :)))

  15. Boydar said

    Tiaaaa ?

  16. Marucha said

    Re 13:
    Owszem, autorka popełniła dwa drobne błędy. Życzę tego samego innym dziennikarzom.
    Natomiast nigdzie nie jest powiedziane, aby np. białoruskie nazwiska pisać transkrypcją białoruską, bo można też i polską, a nawet Międzynarodowym Alfabetem Fonetycznym (IPA). Wbrew pozorom, IPA jest potrzebny nawet przy transkrypcji języków słowiańskich, bo każdy z nich ma swoje własne fonemy.

Sorry, the comment form is closed at this time.