Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    bardzo o Wolne tematy (42 – …
    Lily. o Wolne tematy (42 – …
    Lily o Wolne tematy (42 – …
    ddao o Wspaniałość Rzeczypospolitej
    Peryskop o Wolne tematy (42 – …
    bardzo o Rosyjscy eksperci będą szukać…
    bardzo o Rosyjscy eksperci będą szukać…
    bardzo o Rosyjscy eksperci będą szukać…
    bardzo o Wspaniałość Rzeczypospolitej
    bardzo o Wspaniałość Rzeczypospolitej
    mazepa o Rosyjscy eksperci będą szukać…
    mazepa o Rosyjscy eksperci będą szukać…
    UZA o Cyborg w multicamie
    bardzo o Wolne tematy (42 – …
    Miet o Rosyjscy eksperci będą szukać…
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 546 obserwujących.

Jak władze sanacyjne uciekały z Polski

Posted by Marucha w dniu 2021-05-10 (Poniedziałek)

Już dwa dni przed wojną Rydz-Śmigły wydał rozkaz wywiezienia jego mebli i antyków pod Nowy Sącz, skąd na początku września trafiły do Rumunii.

Opuszczenie terytorium Polski przez władze II RP we wrześniu 1939 r. było jednym z najdramatyczniejszych epizodów wojny obronnej. W oczach większości społeczeństwa była to haniebna ucieczka, a nawet zdrada.

Ocena ta wynikała z szoku i zaskoczenia, jakim stała się klęska wrześniowa. Naród polski był psychicznie przygotowany na zwycięstwo, które obiecywała mu propaganda sanacyjna. W myśl hasła „silni, zwarci, gotowi” sanacja wpajała społeczeństwu, że Polska ma silną armię oraz silnych i pewnych sojuszników. Bolesna konfrontacja tej propagandy z rzeczywistością we wrześniu 1939 r. zaważyła na politycznej i historycznej ocenie obozu sanacyjnego. Najbardziej jednak na tej ocenie zaważył styl, w jakim ówczesne władze opuściły kraj.

Późniejsi obrońcy sanacji argumentowali, że władze II RP musiały opuścić terytorium państwa zaatakowanego od zachodu, a później od wschodu. Gdyby bowiem prezydent, premier czy wódz naczelny dostali się do niewoli niemieckiej lub radzieckiej, mogliby zostać zmuszeni do podpisania aktu kapitulacji. To zaś byłaby dla Polski nieodwracalna katastrofa polityczna. Natomiast opuszczenie kraju zajmowanego przez agresorów dawało szansę kontynuacji wojny u boku sojuszników na Zachodzie, a więc także kontynuacji polskiej państwowości. Polityczna zasadność decyzji o ewakuacji władz II RP – w świetle takiej argumentacji – nie budzi zatem wątpliwości.

Trafność takiej obrony władz sanacyjnych osłabią jednak dwa fakty. Exodus w kierunku południowo-wschodnim rozpoczął się już w pierwszym tygodniu wojny, natomiast decyzja o opuszczeniu kraju zapadła w dniach 9-10 września, a więc tydzień przed agresją radziecką. Ponadto walczący kraj porzuciły władze, które narodowi obiecywały zwycięstwo, które publicznie mówiły o mocarstwowości i potężnej armii. Ich ewakuacja przebiegała w pośpiechu i nieładzie oraz w tajemnicy przed społeczeństwem.

Przestraszony Mościcki

Agresja niemiecka, która rozpoczęła się we wczesnych godzinach porannych 1 września 1939 r., szybko zweryfikowała mit o Polsce mocarstwowej. Działania wojenne toczyły się przy miażdżącej przewadze wroga. Dominacja lotnictwa niemieckiego w powietrzu, koncentracja wojsk na wybranych kierunkach operacyjnych i zastosowana przez nie taktyka blitzkriegu (wojny błyskawicznej) przesądziły o polskiej klęsce jeszcze w fazie bitwy granicznej (1-3 września).

Szybkość, z jaką siły niemieckie zbliżały się do Warszawy, zaskoczyła nawet największych pesymistów w obozie władzy. Dlatego konieczność ewakuacji najwyższych władz cywilnych i wojskowych podnoszono już pierwszego dnia wojny, a ostateczną decyzję podjęto po kilku dniach.

Zanim jednak do tego doszło, jako pierwszy opuścił stolicę prezydent Ignacy Mościcki. Stało się to już 1 września, po pierwszym bombardowaniu niemieckim Warszawy (w tym Zamku Królewskiego – siedziby prezydenta RP) i po wydaniu przez prezydenta orędzia, w którym napisał, że cały naród skupiony wokół wodza naczelnego „pójdzie ramię przy ramieniu do boju i pełnego zwycięstwa”. Wieczorem Mościcki potajemnie przeniósł się do podwarszawskiej miejscowości Błota, na prawym brzegu Wisły (obecnie część stołecznej dzielnicy Wawer), gdzie zamieszkał w willi jednego ze znajomych.

Takie zachowanie ostro ocenił po latach prawicowy publicysta Stanisław Cat-Mackiewicz, który w jednym z artykułów pytał, czy obowiązkiem prezydenta nie było wtedy znaleźć się pomiędzy tłumami warszawiaków, którzy na ulicach (wobec braku miejsca w kościołach) modlili się o zwycięstwo, i tym samym dać przykład władzom i społeczeństwu.

Przygotowania do ewakuacji najwyższych władz państwowych zarządził 3 września naczelny wódz, marsz. Edward Rydz-Śmigły. Tego dnia na jego polecenie zaczęto palić dokumenty państwowe. Na ulicach Warszawy manifestowały wówczas tłumy rozentuzjazmowane wiadomością o wypowiedzeniu wojny Niemcom przez Francję i Wielką Brytanię. Cieszących się warszawiaków pozdrawiał z balkonu ambasady brytyjskiej minister spraw zagranicznych Józef Beck.

Natomiast prorządowa prasa nieustannie podawała kłamliwe informacje o błyskotliwych polskich zwycięstwach na froncie wojny z Niemcami (w tym o bombardowaniach Berlina przez polskie bombowce i polskiej kontrofensywie w Prusach Wschodnich). Rzekome wiadomości w takim stylu – przygotowane przez aparat propagandy państwowej prawdopodobnie przed wybuchem wojny – gazety podawały jeszcze 15 września.

Pośpiech i chaos

6 września minister propagandy Michał Grażyński przez radio wezwał społeczeństwo do „wstrzymania się od niepotrzebnej, a nawet szkodliwej ewakuacji z miejsc zamieszkania”. Tego samego 6 września marszałek Rydz-Śmigły postanowił udać się ze swoim dowództwem i sztabem do Brześcia nad Bugiem. Potajemna ewakuacja rządu rozpoczęła się dwa dni wcześniej.

Jako pierwsze przystąpiły do niej 4 września Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Prezydium Rady Ministrów. Następnie kancelarie Sejmu i Senatu, Ministerstwo Spraw Zagranicznych oraz pozostałe ministerstwa i urzędy centralne. Ewakuowano też prezydenta Mościckiego i jego kancelarię. Mimo że plan takiej ewakuacji był już przygotowany przed wojną, przebiegała ona w pośpiechu i chaosie.

Warszawy nie opuścił tylko jej komisaryczny prezydent Stefan Starzyński, chociaż miał jednoznaczny rozkaz Naczelnego Dowództwa w tej sprawie. Przystąpił do organizowania cywilnej obrony miasta oraz Straży Obywatelskiej, która zajęła miejsce policji, także ewakuowanej ze stolicy. Na propozycję odlotu z Warszawy samolotem przysłanym przez marsz. Rydza-Śmigłego prezydent Starzyński odpowiedział gen. Juliuszowi Rómmlowi: „Tak jak pan dzieli los swoich żołnierzy – tak i ja pozostanę wśród swoich”. Była to postawa wyjątkowa wśród wyższych urzędników sanacyjnych we wrześniu 1939 r.

Rydz-Śmigły wyjechał z Warszawy do Brześcia potajemnie nocą z 6 na 7 września. Prawdopodobnie zdawał już sobie sprawę, że wojna jest przegrana. Mając jeszcze nadzieję na pomoc sojuszników zachodnich, polskie dowództwo opracowało wariant tzw. przedmościa rumuńskiego, czyli obrony na Kresach Południowo-Wschodnich. Plan ten okazał się nierealny, ale w jego myśl najwyższe władze cywilne i wojskowe konsekwentnie podążały w kierunku granicy polsko-rumuńskiej.

W związku z koncepcją przedmościa rumuńskiego Rydz-Śmigły polecił 6 września wyjście z Warszawy i udanie się na wschód młodym mężczyznom zdolnym do walki. Apel taki przekazał przez radio w imieniu marszałka płk Roman Umiastowski – szef propagandy w Sztabie Naczelnego Wodza. Wtedy do świadomości mieszkańców stolicy dotarło, że Polska jednak nie wygrywa wojny. Po apelu Umiastowskiego Warszawę opuściło co najmniej 200 tys. ludzi. Przyczyniło się to do wzrostu nastrojów paniki i blokady dróg prowadzących na wschód.

Wyjeżdżając do Brześcia, marsz. Rydz-Śmigły utracił łączność polową z walczącymi wojskami, ponieważ w pośpiechu i bałaganie jego sztabowcy nie zabrali koniecznych do komunikacji wojskowej kodów i szyfrów. Dlatego dowódca Armii „Poznań”, gen. Tadeusz Kutrzeba, żeby uzyskać zgodę wodza naczelnego na rozpoczęcie operacji zaczepnej, która przeszła do historii jako bitwa nad Bzurą (9-22 września), musiał do niego zadzwonić z poczty głównej w Łodzi. Przez to treść rozmowy od razu poznał wywiad niemiecki i jeszcze przed rozpoczęciem bitwy gen. Kutrzeba utracił tak ważny atut militarny jak efekt zaskoczenia.

Kolejnymi etapami ewakuacji Naczelnego Dowództwa oraz najwyższych władz cywilnych były: Brześć (7-11 września), Włodzimierz Wołyński (12-13 września) oraz Kołomyja, Kniaże, Kosów, Kuty, Rożnów i Załucze na Pokuciu (14-17 września). Kwestia przeniesienia się władz RP na terytorium Francji została podniesiona po raz pierwszy 9 września 1939 r. w czasie rozmowy ambasadora Francji Léona Noëla z marsz. Rydzem-Śmigłym i ministrem Beckiem. Ambasador Noël, sugerując taką możliwość, powołał się na precedens belgijski z 1914 r., kiedy to władze Belgii pod naporem ofensywy niemieckiej udały się do Francji.

Ostatni etap

14 września wódz naczelny przeniósł się do Kołomyi – odległej od granicy z Rumunią tylko o 40 km. Jeszcze bliżej granicy z Rumunią, bo w odległym od niej o 12 km Kosowie, ulokował się premier Felicjan Sławoj-Składkowski z prezydium rządu oraz resortami spraw wewnętrznych, spraw wojskowych, propagandy i skarbu. W pobliskim Rożnowie umieszczono ministerstwa komunikacji, oświaty, sprawiedliwości i poczty. Natomiast w Kniażach koło Śniatyna – położonych 30 km na wschód od Kosowa, ale przy granicy z Rumunią – znalazły miejsce ministerstwa opieki społecznej, przemysłu i handlu, rolnictwa, kancelarie Sejmu i Senatu, Najwyższa Izba Kontroli i Najwyższy Trybunał Administracyjny. Tuż przy samej granicy znaleźli się też prezydent Mościcki (w Załuczu koło Śniatyna) i minister Beck (w Kutach nad Czeremoszem).

Taka dyslokacja najwyższych władz cywilnych i wojskowych na przylegającym do granicy rumuńskiej Pokuciu świadczy o tym, że kwestia opuszczenia kraju została przesądzona jeszcze przed agresją radziecką z 17 września 1939 r. Decyzja w tej sprawie zapadła najprawdopodobniej już w Brześciu, w dniach 9-10 września.

Wątpliwości co do zamiaru porzucenia przez Naczelne Dowództwo walczącego kraju nie miał płk Stanisław Kopański (późniejszy generał, bohater spod Tobruku), który 14 września w rozmowie z pułkownikami Józefem Jakliczem i Tadeuszem Klimeckim wyraził zaniepokojenie powstałą sytuacją. Kopański i podlegli mu oficerowie Oddziału III (operacyjnego) Sztabu Naczelnego Wodza uważali, że honor wojskowy nakazuje im przedostać się do walczących oddziałów, a nie chronić na obcym terytorium.

Wejście Armii Czerwonej na wschodnie ziemie II RP spowodowało, że dalszy opór był już pozbawiony większego sensu. Nikt jednak w obozie władzy nie był świadomy zbliżającej się od wschodu katastrofy, nikt też nie zauważył zapowiadających ją oznak – tzn. gwałtownej kampanii antypolskiej, jaka rozpętała się w mediach radzieckich 14 września. Propaganda radziecka zaczęła wtedy głosić, że Polska poniosła całkowitą klęskę, że państwo rozpadło się. Tezy te powtórzył 17 września Wiaczesław Mołotow, zarówno w nocie wręczonej przez jego zastępcę ambasadorowi Wacławowi Grzybowskiemu, jak i uzasadniając w przemówieniu radiowym agresję ZSRR na Polskę.

Ostatni akt ewakuacji władz polskich rozegrał się po południu 17 września. Decyzja o przekroczeniu granicy polsko-rumuńskiej zapadła około godz. 16 na naradzie marsz. Rydza-Śmigłego i rządu w Kutach nad Czeremoszem.

Początkowo przyjęto koncepcję, że do Rumunii przejdą prezydent i rząd, a wódz naczelny – dopiero kiedy do Kut podejdą oddziały radzieckie. Wtedy jednak Wacław Żyborski, dyrektor Departamentu Politycznego MSW, otrzymał przez telefon informację od osoby podającej się za starostę śniatyńskiego, że Armia Czerwona zbliża się już do Śniatyna, odległego od Kut o ok. 40 km. Po tej informacji podjęto decyzję, że wraz z prezydentem i rządem zostanie ewakuowany do Rumunii także Rydz-Śmigły. Nigdy nie zweryfikowano, kto tak naprawdę zadzwonił wtedy do Żyborskiego.

Wiadomość o rzekomym zbliżaniu się Armii Czerwonej spowodowała, że prezydent Mościcki pod osłoną niepełnej kompanii wojska przejechał z Załucza do Kut. Podczas ostatniej narady z ministrem Beckiem, przygotowując orędzie, powiedział: „To już jasne, że idziemy w sieć! Ale innego wyjścia nie widzę: walczyć nie mamy czym, a poddać się nie możemy”.

Wieczorem 17 września Mościcki wraz z rządem przekroczył granicę polsko-rumuńską, Rydz-Śmigły zaś po północy, 18 września. Do Rumunii ewakuowano następnie 30 tys. żołnierzy, a na Węgry 40 tys.

Legenda Zaleszczyk

W okresie PRL twierdzono, że najwyżsi dygnitarze II RP przekroczyli granicę polsko-rumuńską na moście w Zaleszczykach nad Dniestrem – znajdujących się ponad 90 km na wschód od Kut nad Czeremoszem. Most w Zaleszczykach obrósł wtedy prawdziwą legendą. W rzeczywistości w Zaleszczykach był tylko most kolejowy, a granicę przekroczono samochodami na moście drogowym w Kutach. Armia Czerwona weszła do tej miejscowości dopiero 21 września. Moskwa zrobiła to celowo, żeby przedstawić w propagandzie pośpieszną ewakuację władz sanacyjnych jako ich paniczną ucieczkę z walczącego kraju.

Drogą z Kosowa do Kut, w ślad za dygnitarzami cywilnymi i wojskowymi, podążali oficerowie sztabowi oraz urzędnicy ministerstw z rodzinami, wreszcie wycofujący się z frontu żołnierze. Przewieziono tamtędy również skarbiec wawelski i transport z pożyczką złota na wojnę. Droga ta została całkowicie zatarasowana samochodami. Dystans ok. 12 km pokonywano w 12 godzin. Bałagan i dramat tej ewakuacji oddał literacko Emil Zegadłowicz w ostatnim utworze, „Domku z kart. Dramacie w trzech aktach”.

Najwyższe władze cywilne i wojskowe II RP przekroczyły granicę polsko-rumuńską w nocy z 17 na 18 września 1939 r., ale jako pierwsze przekroczyły tę granicę, już na początku września, meble i antyki marsz. Rydza-Śmigłego. 30 sierpnia kpt. Gustaw Stachowicz (oficer ds. administracji Generalnego Inspektoratu Sił Zbrojnych) otrzymał dyspozycje w sprawie wywiezienia majątku ruchomego wodza naczelnego pod Nowy Sącz, skąd tuż po wybuchu wojny majątek ten trafił do Rumunii. Czy to znaczy, że dwa dni przed wybuchem wojny marszałek nie wierzył w zapowiadane narodowi zwycięstwo?

„To nie koniec Polski, ale koniec pewnej koncepcji i pewnej Polski. Niemniej przeto chwila jest tragiczna. Zachowanie się rządu haniebne”, stwierdził wówczas gen. Władysław Sikorski. Tak odczuwał i myślał nie tylko on. W opinii dużej części społeczeństwa ucieczka z kraju wodza naczelnego oraz najwyższych władz państwowych potwierdzała rozkład elit sanacyjnych.

Władzom sanacyjnym nie było już dane kontynuować wojny z Niemcami. Na ich internowanie w Rumunii z jednej strony wpłynęły naciski niemieckie i radzieckie, a z drugiej strony francuskie, które były inspirowane przez opozycję antysanacyjną skupioną wokół gen. Sikorskiego.

Zarówno po stronie polskiej opozycji, jak i po stronie rządu francuskiego uznano, że nadarzyła się świetna okazja do odsunięcia piłsudczyków od władzy, zwłaszcza nielubianego w Paryżu ministra Becka. Władze francuskie ponadto chciały uniknąć spotkania z Beckiem i Rydzem-Śmigłym, żeby nie tłumaczyć się z niewykonania zobowiązań sojuszniczych. Misję tworzenia polskich władz i sił zbrojnych we Francji podjął gen. Sikorski – będący w opozycji do sanacji i uchodzący z frankofila.

Klęska wrześniowa nie oznaczała końca Polski, ale doprowadziła do katastrofy politycznej obozu sanacyjnego. Na marsz. Rydzu-Śmigłym, prezydencie Mościckim, premierze Sławoju-Składkowskim i ministrze Becku spoczęła nie tylko odpowiedzialność polityczna i wojskowa za klęskę wrześniową.

Wizerunek czołowych polityków sanacyjnych zdruzgotała przede wszystkim ich pośpieszna i chaotyczna ucieczka z walczącego kraju. To w znaczący sposób utrudniłoby im kontynuację misji politycznej, nawet gdyby nie doszło do ich internowania w Rumunii.

Bohdan Piętka
https://www.tygodnikprzeglad.pl/

Komentarze 24 do “Jak władze sanacyjne uciekały z Polski”

  1. Kojak said

    Niestety te sanacyjne kanalie i ich stworzona przez nich bandycka sanacyjna Polska, sa nadal lasowane jak normalne panstwo ! W tych wysilkach szczegolnie przoduje zydobaderowska szczekaczka Radyjko Maryja ! O zydobanderowskich bydlakach z PIS to juz szkoda mowic ,bo czlowiek moze zaczac rzygac !

  2. Marucha said

    Trzeba jednak dodać, iż w październiku 1941 Rydz-Śmigły wrócił potajemnie poprzez Węgry do okupowanej Polski, gdzie przebywał w konspiracji do śmierci w grudniu tego samego roku.

    Tu jest głaz na pamiątkę tego wydarzenia, koło Chochołowa:

  3. Krzysiek1956 said

    Najlepszy opis tych dramatycznych wydarzeń zawarł w swojej książce „Agresja 17 września 1939” Jerzy Łojek (Leopold Jerzewski). Autor nie stroni od bardzo krytycznej oceny tchórzostwa Rydza-Śmigłego oraz paniki, jaka wówczas ogarnęła Prezydenta RP, premiera i rząd.

    Najważniejsze wydaje się by pytanie – w jaki sposób, kontynuując walkę zbrojną, ówczesny rząd i dowództwo wojskowe mieli nadzieję na odzyskanie całości terytorium ówczesnej Rzeczypospolitej i pokonanie obu agresorów?

  4. Kula said

    POLACY jak pozwalacie cholocie ;;;Masonskiej niszczyc swoja Ojcowizne To tak macie.
    Oni wszyscy powinnii byc ROZSTRZELANI.
    Dzis taki sam mamy rzad H..i A Narod spi.
    Spijcie dalej .Ciemnoto

  5. Boydar said

    Nie pier’dolcie Kula; począwszy od pani przedszkolanki, poprzez proboszcza, biskupa, prezydenta, premiera i papieża, wszyscy tłumaczą wszystkim że to nie jest masoneria.

    Z drugiej strony, a co mają mówić. Wyjątkiem są tylko specjalizowane grupy wewnątrz struktur, upoważnione do spuszczania pary w gwizdek. Zawsze tak było i dalej jest.

  6. Piskorz said

    re 2….i został otruty w mieszkaniu żony oficera WP. Ona wymieniła wszystkie osoby, które odwiedziły gen. /!!/ I wśród nich był morderca. A lekarz stwierdził, że symptomy wskazywały na otrucie, a nie na zapalenie płuc ! Dom ten stoi, mam fotki, ul. równoległa do Puławskiej, dochodząca do Rakowieckiej. Jest tam tablica.

  7. Piskorz said

    re art otrzymał dyspozycje w sprawie wywiezienia majątku ruchomego wodza naczelnego pod Nowy””….a inny żołnierz otrzymał dyspozycję przewiezienia…..całego- zbioru pornografii oficera /?/ nad Z. Zegrzyński. Jest rok 1939.

  8. Ale dlaczego? said

    Towarzyszu Kula.
    Czy to nie jest przypadkiem Wasze zadanie tu na Gajówce? Znaleźć ekstremistów na niszowej „ekstremistycznej” stronie „ruskich onuc” by znowu ABW (czy inna służba) mogła zabłysnąć?
    To Wasze nagabywanie do strzelania i wysadzania jest tak nachalne, że masakra. Słabe te szkolenia Mosadu…

  9. Yagiel said

    Rozmawialiśmy już o tym Tu… Jedyne dodam: fakt ucieczki rządzących II RzPlitą poza zasięg hitlerowców i stalinowców miał ten jeden PLUS, że nikt nie mógł/nie może powiedzieć, że Polska/Władze zgodziły się na cokolwiek narzuconego przez okupantów. Np. nikt nie może słusznie powiedzieć, że „To były polskie obozy koncentracyjne”- nikt z Polski/Władz tego nie podpisał. Np. Czechy/Władza podpisali się pod Monachium, a Żydzi/Władza podpisali pod współpracą z Hitler’em – zatem odpowiedzialność za zbrodnie na Żydach np. w Polsce okupowanej spada na Żydów/Władze, nie na Polskę/Władzę.
    Tak że o: nad-Żydzi/sponsorzy Hitler’a powinni być adresatami domagania się przez pod-Żydów/ofiary odszkodowań (np. 447 JUST) za holokaust – nie Polska.
    Jeśli to jest tak proste i słuszne, jak ja to widzę, to na pewno dostępne mentalnie także prezydentowi Trump’owi…

  10. Swarożyc said

    Cymbał i kanalia Sikorski niczym nie różnił się od tych których krytykował. Mały człowiek i jeszcze mniejszy polityk.

  11. Kula said

    Panie dlaczego nic podobnego.
    Jestem czlowiekiem z tak zwanych dolow spolecznych.Ktory patrzy na swoj kraj oczami serca anie umyslu.
    Co moge miec z tego (kasa=ustawienie sie)Tak mysla ludzie obcy nam duchowo I kulturowo. (zydostwo) Ktore widzi tylko swoj zysk dobrobyt kosztem innych.
    Taka postawa w zdrowym spoleczenstwie ludzkim powinna byc jak najszybciej napietnowana potepiona I wyzucona na smietnik.No ale nie unas w POLSCE .Tu cwaniactwo zlodziejstwo mataczenie I zycie kosztem drugich Jest wielce chwalebne to swiadczy tylko o tym Ze gosc jest kims zaradny itp ?Nic podobnego Szmata jest ktora nic nie wnosi do Spolecznosci ludzkiej Jak tylko haos niezadowolenie innych kryzysy a w koncowce wojny I przesladowania.Ale dzisiejsza Spolecznosc w Polsce tego nie rozumie .Bo jestesmy ZDEMORALIZOWANI kultura Semicko=bizantyjska=Lacinska. A gdzie kultura SLOWIANSKA co tam jakies tam bajki Bajki nie zupelnie A bajki narodu przebranego ich mity legendy Jako cos niewiarygodne I prawdziwe???? I tak nas krztaltuja duchowo I kulturowo…..Zlodziej to ktos ktory jest madry I zaradny .Czlowiek uczciwy to ;;frajer I nieudaczniak.I mamy to co mamy dzis w POLSCE.Zamordyzm Covidowy (szczepienia dobrowolne)ale(musisz).Teror podatkowy terror spis ludnosci .Teror medialny (oglupianie Spoleczenstwa).A co do radykalnych posuniec .Prosze sobie zobaczyc na You Tub interwencje Policji szatanskiej w Kanadzie na autostradzie jakiegos Pastora Polskiego pochodzenia.Ktory powiedzial im prawde kim sa Zkuli jak kryminaliste …To jest demokracja ?Pytam to jest demokracja sprawiedliwosc Spoleczna.I dalej nagabywam by sie zaczac zbroic I szykowac sie do rozwiazan radykalnych.Co nie .To oni znami to beda robic I to juz robia.WROGAMI SPOLECZENSTWA jest Mafia rzadowa .Ktora zyje kosztem Ludzi Pracy.

  12. lewarek.pl said

    A jaka to jest kultura słowiańska?

  13. Boydar said

    Serce dla przyjaciół, topór dla wrogów. I wszystko co z powyższego wynika.

  14. Kula said

    Zgadza sie Panie Boydar.
    No ale dzis w Polsce mowi sie tylko Zlo dobrem zwyciezaj I modl sie za tych co Cie przesladuja.To trzeba dokladnie zbadac .Anie poddawac sie filozofii semickio=Lacinskiej.Interpretujac to w taki sposob Dochodzimy do relatywizmu.Zacieraja sie granice zla I dobra.Wtedy mozna powiedziec ze zlo nie koniecznie jest zlem a dobro niekoniecznie dobrem.Wlasnie to filozofia zydowska.A jeszcze inaczej rzecz ujmujac ;;;Chulaj Dusza Piekla Niema.?

  15. Bez tatuaży szczepionek i czipów said

    9. Kula.
    Dokladnie tak jest. W tym kraju „racje” ma ten kto ma wiecej $ Ludzie są sklonni słuchać teg który ma więcej, nie ważne jak to zdobył. Sam dla zabawy zrobiłem taki eksperyment i się potwierdziło, nie raz. Lepiej się Pan nie przyznawaj zes Pan z nizin, bo wielu nawet nie bedzie czytać także na tym forum. Naród prymitywow. Oczywiscie każdy kto pisze prawde jest nieudacznikiem i zazdrosnikiem, ja to szczegolnie zazdroszcze tym naszprycowanym haha.

  16. Ale dlaczego? said

    Panie Kula.
    Zgadzam się co do diagnozy naszego społeczeństwa.
    Czy ono gorsze lub lepszejsze od innych?
    Każde ma wady i jakieś zalety.
    Łudzę się, że jak TO społeczeństwo dobrze dostanie po dupie to siè zacznie budzić.
    A walka w pojedynkę, za ogłupione społeczeństwo, wbrew jego woli, jest… głupie. Lepiej zadbać o siebie i rodzinę.
    Jedynie jakieś uświadwmianie ludzi ma sens.

  17. Zbyszko said

    „Natomiast opuszczenie kraju zajmowanego przez agresorów dawało szansę kontynuacji wojny u boku sojuszników na Zachodzie,”

    U boku sojuszników na Zachodzie? chyba powinno być napisane „zdrajców”!…kiedy to Zachód był naszym sojusznikiem?

    ———–
    Wtedy tak myślano. Teraz też.
    Admin

  18. AlexSailor said

    „Wieczorem 17 września Mościcki wraz z rządem przekroczył granicę polsko-rumuńską, Rydz-Śmigły zaś po północy, 18 września. Do Rumunii ewakuowano następnie 30 tys. żołnierzy, a na Węgry 40 tys.”

    70 tys. uzbrojonego wojska to chyba tyle, ile miała armia Fińska, która obroniła się przed wojskami ZSRR.

  19. Jurek said

    Panie Alex, na mapie Gomberga, Finowie są zaznaczeni na czerwono.
    Potem coś się zmieniło i trzeba było zrobić legendę.
    po prawdzie, jaką korzyść miałaby Armia Czerwona z finladii?

  20. Piskorz said

    re 16 Jedynie jakieś uświadwmianie ludzi ma sens.”…..TO JEST NASZ OBOWIĄZEK…tych co więcej wiedzą i lepiej się orientują w tym, co- nas otacza.!!

  21. JerzyS said

    W rządzie polskim należy stworzyć
    Historyczną Grupę Rekonstrukcyjną – Ministerstwo Ewakuacji!

  22. Ad. 13

    Serce dla przyjaciół, topór dla wrogów.

    A gdzie walczenie miłością? 🙂

  23. Boydar said

    Miłością, Panie Krzysieńku, to ja walczę ze swoją Babą i bachorami. W głębi duszy jestem bowiem reformowanym komunistą – każdemu według zasług.

  24. Ad. 23

    „Ja” to poślednia bukwa alfabetu.

Sorry, the comment form is closed at this time.