Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Dola chłopa i baby

Posted by Marucha w dniu 2021-06-02 (Środa)

Od niepamiętnych czasów aż do niedawna, za oczywistą oczywistość uchodziła opinia, że najcięższa jest dola chłopa. Znajdowało do odbicie w kulturze; np. najcięższą dolę chłopa oddaje piosenka „Bandoska”, w której śpiewamy:

„Zachodźże słoneczko skoro masz zachodzić, bo nas nogi bolą po tym polu chodzić. Nogi bolą chodzić, ręce bolą robić, zachodźże słoneczko, skoro masz zachodzić”.

Wprawdzie dola robotnika też nie była wesoła, o czym pisał Julian Tuwim w „Kwiatach Polskich”: „W tryby maszyny rozpętanej robotnik rzuca resztki sił, a kolor jego ołowiany, bo na nim metalowy pył”.

Dzieci też nie miały dobrze, o czym świadczy wiersz Marii Konopnickiej „W piwnicznej izbie”: „W piwnicznej izbie głos dziecka słychać, to westchnie, to zagada. Ojciec chleb czarny wykuwa młotem, przy igle matka blada”.

Wszystko to, jednak nie wytrzymuje porównania z dolą chłopa, którą wspomniana Maria Konopnicka przedstawiła w wierszu „Wolny najmita”:

„Już go rozwiązał bezduszny artykuł twardej ustawy”. Ale nie tylko ustawa, bo i przyroda obróciła się przeciwko chłopu: „Rok ten był ciężki; ulewa smagała srebrnym swym biczem wiosenne zasiewy i ziemia we łzach zaledwie wydała słomę, a plewy”. W tej sytuacji bohaterowi wiersza, jako człowiekowi uwolnionemu przez „bezduszny artykuł twardej ustawy” nie pozostawało nic innego, jak pójść w świat: „Wolny, bo jego ostatni sierota, co z głodu opuchł na wiosnę, nie żyje. Pies nawet stary pozostał u płota i z cicha wyje.”

Bo chociaż „twarda ustawa” uwłaszczała chłopów i znosiła pańszczyznę, to wiadomo: biednemu wiatr zawsze w oczy, więc tak czy owak, dola chłopa była najcięższa. Miało to nawet swoje konsekwencje polityczne, bo na tym patencie jechały i próbują jechać nadal tak zwani „ludowcy”. Na przykład, żeby ulżyć ciężkiej doli chłopa, w koszmarnych czasach sanacji postulowali, by każdemu chłopu przydzielić 15 hektarów. Wprawdzie rozmiar ówczesnego terytorium państwowego na to nie pozwalał, ale kto by tam zwracał uwagę na takie drobiazgi, kiedy najcięższa jest dola chłopa?

Nawet rewolucja bolszewicka niewiele tu zmieniła, bo wprawdzie Lenin obiecywał „ziemlu krestianam”, ale tu właśnie sprawdziła się przestroga, którą Wergiliusz włożył w usta kapłana Laokoona: „timeo Danaos et dona ferentes”, co się wykłada, że boję się Greków nawet gdy przychodzą z darami. Jak bowiem pamiętamy, długo się tą ziemią nie nacieszyli, bo po kilku latach konali już z głodu we wsiach otoczonych kordonami wojsk NKWD, a ci, co ten eksperyment przeżyli, zostali zagnani do kołchozów. Jak się okazało, o ile dola chłopa jest najcięższa w ogóle – to w socjalizmie – w szczególności.

Dzięki temu lepiej możemy zrozumieć o co chodziło francuskiemu aforyście, Franciszkowi księciu de La Rochefoucauld, że nikt nie jest zadowolony ze swojej fortuny, każdy – ze swego rozumu. „Nikt”, a więc nawet książęta. A dlaczego? A dlatego, że do niedawna każdy, nawet książę, był chłopem – chyba, że był babą. Teraz jednak granica między chłopem a babą coraz bardziej się zaciera, a być może wkrótce zniknie w ogóle, jako kategoria bez znaczenia, bo ta sama osoba w dni parzyste może być chłopem, a w nieparzyste – babą, albo odwrotnie. To zboczenie płciowe ma nawet jakąś efektowną nazwę, ale niepodobna spamiętać i tych wszystkich zboczeń i ich skomplikowanych nazw. Są wprawdzie specjaliści poruszający się w tej straszliwej wiedzy swobodnie, ale nie każdemu dana jest taka wybujała i perwersyjna wyobraźnia. Zresztą to nie jest takie ważne, bo ważniejsza w tej sytuacji wydaje się odpowiedź na pytanie, czyja dola jest najcięższa – czy nadal chłopa, czy może jednak baby?

Podnoszą się bowiem coraz częściej głosy rozmaitych „aktywistek”, których najwięcej dlaczegoś jest w Poznaniu, co wzbudza podejrzenia, czy może prezydent Jaśkowiak po cichu nie sypnął im złotem – że dola baby jest znacznie cięższa, niż ciężka dola chłopa. Właściwie nie bardzo wiadomo, czy dola chłopa rzeczywiście jest taka ciężka, bo taki jeden z drugim chłop, jest przecież „męską, szowinistyczną świnią”, która żyje z uciskania i ciemiężenia baby.

W tej sytuacji dochodzi do tego, że baba nie tylko musi posprzątać mieszkanie, w którym mieszka, nie tylko musi ugotować sobie obiad, a czasami – horrible dictu! – musi nawet zarobić trochę pieniędzy, żeby kupić sobie fond de toilette – ale to nie jest najgorsze. Najgorsze jest to, że baby są nakłaniane do rozkładania nóg przed „męskimi szowinistycznymi świńmi”, które w ten sposób zaspokajają swoją partiarchalną żądzę dominacji, często zupełnie nie pamiętając o tym, by przy tej okazji dostarczyć przeżyć i babie.

Taka sytuacja wpędza baby w traumę, którą najlepiej można wyleczyć tylko złotym plastrem. W tej sytuacji lepiej rozumiemy, ze kiedy tylko gruchnęła wieść, że Melinda rozwodzi się z Billem Gatesem, coraz więcej bab przypomina sobie, jak to przed laty Gates je molestował. Wprawdzie na biednego nie trafiło, ale jeszcze nie urodził się taki bogacz, którego dzisiaj baby nie mogłyby puścić z torbami.

Nie wszystkie baby mają jednak takie szczęście, że mogą sobie przypomnieć, iż były molestowane przez takiego nababa. Większość musi poprzestawać na małym, a często obchodzić się smakiem, bo dzisiejsze chłopstwo, to w znacznej części mazgaje, które nawet nie wiedzą, czy są chłopami, czy babami, czy jeszcze kimś innym.

Skoro nie każdej babie może trafić się Bill Gates, albo ktoś podobnie bogaty, to inne muszą zadbać o to, by rozkładać nogi nie na chybił-trafił, tylko na z góry ustalonych warunkach. Muszą być one ustalone wyraźnie, a nie per facta concludentia – że to niby można się domyślić. Na żadne domysły nie ma tu miejsca; wszytko musi być punkt po punkcie ustalone, najlepiej na piśmie, bo w przeciwnym razie baba może oskarżyć chłopa, że dopuścił się na niej gwałtu. Ba – może to zrobić nawet w sytuacji, gdy przed bliskim spotkaniem III stopnia sporządzony został akt notarialny i wszystko od bywa się zgodnie z ustaleniami.

Na ten trop i na tę możliwość naprowadza nas instytucja znana jeszcze w starożytnym prawie rzymskim pod nazwą condictio propter poenitentiam. Jeśli w akcie notarialnym, czy nawet w tak zwanej umowie prywatnej taka klauzula się znalazła, to nawet dobrze zapowiadające się bliskie spotkanie III stopnia może przekształcić się w gwałt w każdej chwili, kiedy tylko baba pomyśli sobie: poenitet me, co się wykłada – żal mi – a potem przestawi ten stan faktyczny „siostrze” zasiadającej w niezawisłym sądzie. W takiej sytuacji niefortunny absztyfikant może zostać ugotowany na resztę życia – a taka perspektywa może zreflektować każdego.

Wspominam o tym wszystkim, po wysłuchaniu wypowiedzi Naczelnika Państwa, który dziwował się, że mimo wprowadzenia programu „500 plus” katastrofa demograficzna w naszym nieszczęśliwym kraju nawet jakby się pogłębiała i rozmyślał, jakby temu zaradzić.

Stanisław Michalkiewicz
http://michalkiewicz.pl

Komentarzy 6 do “Dola chłopa i baby”

  1. Każdy przejaw życia starają się prawem regulować. – cywilizacja żydowska.

  2. zen said

  3. bryś said

    „rozmyślał, jakby temu zaradzić.” – Piii sobie w łeb?

  4. gnago said

    Ot głupi z natury, dzietność daje pewność jutra. Patrz Polki co siły znalazły na rodzenie za granicą. W POlsce nijak się nie dawały zbrzuchacić

  5. Wielka Kopa Tatry said

    No to może ja dla odmiany napiszę, coś pozytywnego okobietach…dają przyjemność. dziękuje.

  6. Wielka Kopa Tatry said

    …za uwagę.

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: