Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    wanderer o Będziemy mieli dokumenty, jak…
    Głos Prawdy o Wolne tematy (54 – …
    Głos Prawdy o Wolne tematy (54 – …
    Wanderer o Jeszcze o Gierku…
    revers o Wolne tematy (54 – …
    bryś o Wolne tematy (54 – …
    Listwa o Jeszcze o Gierku…
    revers o Wolne tematy (54 – …
    osoba prywatna o Wolne tematy (54 – …
    Listwa o Obywatele w obronie radcy praw…
    Listwa o Obywatele w obronie radcy praw…
    Antychazar o Syjonizm prawnie chroniony?
    Listwa o Traditionis Custodes
    plausi o Obywatele w obronie radcy praw…
    Listwa o Traditionis Custodes
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 549 obserwujących.

Wszyscy pochodzimy ze wsi…

Posted by Marucha w dniu 2021-06-11 (Piątek)

W dyskusji pojawiło się stwierdzenie, że deprecjacja polskiej władzy jest wynikiem tego, że do głosu doszła „prymitywna prostacka wiocha”, a głos utraciły „miejskie elity”.

Aby być narodem, trzeba mieć ziemię. W przeszłości, w wielu państwach, obywatelem był tylko ten, kto posiadał ziemię, a zamożność z posiadanej ziemi, była ważniejsza niż „nowe pieniądze”, czyli zamożność zdobyta w inny sposób.

Żydzi tułający się po świecie i będący w większości państw narodem niechcianym, drugorzędnym i wysiedlanym, podjęli walkę o własną ziemię i walkę tę prowadzą już prawie lat 70. Z doświadczenia wiedzą, że nie ma narodu bez ziemi, która należałaby do niego, taki naród nie istnieje, nawet jeżeli są ludzie, którzy takim narodem chcieliby być.

Wieś produkuje żywność i utrzymuje miasto, owszem, miasto produkuje potrzebne wsi towary, ale wieś może istnieć bez miasta, a miasto bez wsi istnieć nie może. Popularne są piosenki z czasów wojny, kiedy to mieszkańcy Warszawy jeżdzili na wieś po zaopatrzenie.

Szereg państw stosuje dopłaty do rolnictwa, po to, aby podnieść opłacalność produkcji rolnej. Chodzi o to, aby ziemia, nawet ta mało wydajna, była w kulturze zdolnej produkować żywność. Ziemia pozostawiona jako nieużytek, zarośnięta krzewami, nie zawsze jest możliwa do powrotnego szybkiego rolniczego zagospodarowania.

Państwo nastawione na import taniej żywności, może pewnego dnia się obudzić się i stwierdzić jej brak. Mały zatarg międzynarodowy może zablokować import, a uruchomienie własnej żywności wymaga czasu.

Wszyscy pochodzimy ze wsi. Najpierw była wieś,a potem były miasta, tak, że pogarda dla mieszkańców wsi jest pogardą dla własnych przodków i własnego pochodzenia. A ja wolę mieć „słomę w butach” niż plastyki.

Anna-PK
https://an40na.neon24.pl

Żydzi mają w sobie odwieczną nienawiść i pogardę dla ludzi żyjących z pracy własnych rąk na własnej ziemi, Wyśmiewają ich, okazują lekceważenie, przedrzeźniają,
Polacy, jak można z powyższego wywnioskować, to już w dużej mierze Żydzi, genetyczni i/albo mentalni. Tylko dużo głupsi.

Miejskie elity

Wsiowe chamstwo

Admin

Komentarzy 25 do “Wszyscy pochodzimy ze wsi…”

  1. jok said

    Zgadzam się z komentarzem kursywą pod artykułem, tj. z pierwszym zdaniem, bo następne to już kwestia do rozwinięcia 🙂 Takimi ich właśnie znam.
    Ponadto mają znak rozpoznawczy, tak jakby sobie napisali etnę na czole.
    „Chwalenie”. Gdy osoba A, mając niewielki kontakt z osobą B, wychwala ją pod niebiosa, nie wiadomo dlaczego, włącza mi się sygnał alarmowy, szczególnie jesli A i B zajmują lub pretendują do „niezłych” stanowisk w życiu zawodowym. Ten sygnał mi mówi, że obie osoby są z „etny”….

    Natomiast samo podjęcie tematu przez Autorkę, to chyba lekka przesada. Może nie przesada, ale udowadnianie lemingom, że nie mają racji…., to chyba nie ma ani sensu ani potrzeby….

    To, że wytresowany klasyczny leming, najczęściej wywodzący się z tzw. wiochy, choć znam i takich co to pono babcia przed wojną mieszkała na warszawskim Żoliborzu, wrzuca teksty gazwybowe, wobec wyznawcy PiS lub uchodzącego w jego oczach za wyznawcę PiS, nie powinno chyba aż tak przejmować Autorki
    (mnie często brali za wyzn. pis, biorą, bo wiedza lemingów jest bliska zeru czy nawet sięga minusa, przy sporym zadufaniu, zaufaniu do „własnej wiedzy”.
    Ktoś, kto wypowie się sceptycznie, o „naszej kochanej unii”, jest dla nich głupim pisowcem. Teraz może biorą niewielką poprawkę, bo usłyszeli o Konfederacji, ale … raczej nie biorą).

  2. gnago said

    Pitolenie , wystarczy posłuchać meneli z dziada pradziada mieszczuchy jak przy słonecznej pogodzie dyskutują o potrzebie deszczu. A te nieznane na zachodzie popęd do bytowania na zbieractwie grzybów jagód, ziół to typowo miejskie zachowanie, właściwe dla pejsatologii?

  3. Problem w tym, że wskutek reformy rolnej, kultura chłopska (zwana niezbyrt trafnie ludowa, bo przeciez wszyscy jesteśmy ludem) wyparta została przez kulture parobstwa. Nie ma przywiązania do ziemi, nie ma przywiązania do roli jako funkcji.

    Sa wyjątki, niedobitki gospodarzy, stąd Burak wie że cos takiego jak kultura Wsi istniała, a może jeszcze i dziś sie tu i tam kołacze.

  4. Dobrze, tylko te said

    dopłaty do rolnictwa to mało który wykorzystuje na rozwój i modernizację gospodarstwa, na nawozy, maszyny, paliwo itd. Większość za to buduje dzieciom duże chałupy, drogie auta itd. a swoje bamberstwo ma gdzieś i z czasem sprzedaje innemu. I tak przez ostatnie 20 parę lat zmniejszyła się liczba gospodarzy w Polsce. A zwiększają się areały ziemi tzn jest mniejsze rozdrobnienie. Powstają bogaci obszarnicy. Wieś wygląda zabudową lepiej niż niejedno miasto w Polsce (np. w pomorskiem, kujawsko-pomorskiem). Nie chodują już też zwierząt bo po co? Jak ktoś ma kilkadziesiąt hektarów to nie będzie jeszcze w chlewie rypał i w gęsi albo kartofle się bawił. Kupi sobie. Kasę ma! Tako mówi sołtys pewien w okolicy.
    Krowa na łące coraz rzadziej. Kury koło domu też. Kartofli na polu, ni gorczycy nie ma. Ino rzepak, jęczmień i czasem kukurydza. Jakby były dopłaty na łapuchę to by chwasty zasiali.
    Sama chemia i wiatraki. Drogi ciągnikami za 200 tysięcy wielkimi jak czołg poryte. Już rowerem nie pojedziesz między polami. Drugie Niemcy czy Holandia. A ci drobni rolnicy co kasę przeznaczyli na wille to mówili, że mają gdzieś kto ich ziemię będzie w przyszłości uprawiał i z czego będą dzieci i wnuki żyły. Grunt, że tera kasa jest, a jakby co to się sprzeda w cholerę. I potem narzekają. A zresztą jak mają to nawet udają biednych bo im zawsze mało. Tak jakby samo miało z nieba od państwa wszystko spaść. A kiedyś to chłop charował od świtu do nocy. Teraz to już inaczej.

  5. Marcin said

    Mój ojciec zawsze kwituje mieszczuchów, którzy pogardzają ludźmi ze wsi słowami: Wielki mieszczuch a ma dowód cepami podbity!
    Odkąd pamiętam to zawsze była jakaś nieuzasadniona niechęć czy nawet wrogość do ludzi ze wsi a szczególnie najbardziej takową przejawiali ci co z tej wsi wyszli.

  6. i tak większość said

    ludzi w miastach to ci co się na wsi wychowali oraz ich potomkowie w pierwszym pokoleniu.
    Bo kto te bloki gierkowskie zasiedlał? Ci co ze wsi za robotą do miasta przyszli. Jak było pięcioro na wsi w rodzinie to jeden zostawał, a reszta w świat.

  7. Wanderer said

    „Odkąd pamiętam to zawsze była jakaś nieuzasadniona niechęć czy nawet wrogość do ludzi ze wsi a szczególnie najbardziej takową przejawiali ci co z tej wsi wyszli.”

    Zakomplesione glupki. Nie wiedza co stracili

  8. Piskorz said

    re art Na ul/ Lubelskiej koło dworca Wschodniego jest wielki napis ” Z punktu widzenia Drogi Mlecznej wszyscy jesteśmy ze wsi”. ps Korekta..na ul Skaryszewskiej.

  9. Boydar said

    “Wszyscy pochodzimy ze wsi…”

    oprócz tych pochodzących ze sztetla albo innego kibucu

    Ja pochodzę z największej wsi po tej stronie Renu i już sam nie wiem, czy się tego wstydzić czy wręcz przeciwnie.

  10. UZA said

    „Zakomplesione glupki. Nie wiedza co stracili”

    Wszyscyśmy stracili – prawdziwą wieś. To było kiedyś najwspanialsze miejsce na świecie, zamieszkane przez mądrych i uczciwych ludzi. Tylko diabelski pomiot mógł czuć do nich niechęć. Wszystko przepadło – piękne krajobrazy, cudowne dźwięki ( poranne pianie kogutów, śpiew skowronków, ryki krów, nocne poszczekiwanie psów) i te zapachy – siana, pieczonych ziemniaków po wykopkach, maślanki. A teraz – trawniki i tuje zamiast grządek, spaliny, wielkie traktory-potwory, ponure połacie różnych monokultur i upiorne turbiny-giganty (nazywane wiatrakami ). Wszystko wstrętne i obce. Ludzie też się spaskudzili – konkurują z miastowymi lemingami w politpoprawności i wyszczepialstwie.

  11. Wanderer said

    Nie wszystko stracone droga Pani Uzo. To je jeszcze tli.
    Kiedys znow odzyje i znow wszystko bedzie piekne jak dawniej.

  12. @11 Wanderer. Zgadzam się że nie wszystko stracone.Jeszcze są miejsca gdzie ludzie pracują z pasją na polach jak będe miał chwilę to postaram się nakręcić jakiś materiał o takich miejscach.Dużo w tym wszystkim jest winy w „samorządowcach” oddelegowanych na odcinek wygaszania tradycyjnego polskiego rolnictwa.Maja oni bowiem w nosie naprawy dróg dojazdowych do gruntów rolnych.ak ustBudowy dróg z FOGR tawili że asfaltowali drogi tam gdzie gwarantowało im to więcej głosów w wyborach.A co do dopłat wspomnianych atkule to nie są one po to by poprawić opłacalność produkcji tylko po to by utrzymać sztucznie niską cenę żywności.

  13. UZA said

    „Kiedys znow odzyje i znow wszystko bedzie piekne jak dawniej.”

    Daj Boże ! Życzę Panu, innym Gajówkowiczom i sobie, żebyśmy tego doczekali.

  14. MatkaPolka said

    OBALAMY MITY – MIT KRYZYSU ŻYWNOŚCIOWEGO

    Czego Wielki Agro Biznes nie chce, żebyś wiedział
    MAŁE GOSPODARSTWA MOGĄ WYŻYWIĆ SWIAT

    Automatyczne tumaczenie
    https://dmrf77puv3cl6pet2ttgzsgu6m-ac4c6men2g7xr2a-truthcomestolight.translate.goog/what-big-ag-doesnt-want-you-to-know-small-farms-can-feed-the-world/

    Oryginal
    https://www.independentsciencenews.org/commentaries/agricultures-greatest-myth/#

    Według nowego recenzowanego artykułu „The Myth of a Food Crisis” skorumpowane sektory filantropijne i akademickie w rolnictwie i rozwoju utrwalają kłamstwo, że Big Agro jest jedynym sposobem na wyżywienie świata.
    przez dr Jonathana Lathama pochodzą z The Defender 21 kwietnia 2021 April

    Zrównoważona, lokalna, organiczna żywność uprawiana na małych farmach ma ogromną ilość do zaoferowania. W przeciwieństwie do intensywnego chemicznie rolnictwa na skalę przemysłową, regeneruje społeczności wiejskie; nie zanieczyszcza rzek i wód gruntowych ani nie tworzy martwych stref; może uratować rafy koralowe; nie narusza lasów deszczowych;chroni glebę i może przywrócić klimat. Dlaczego wszystkie rządy tego nie promują?

    Dla decydentów dużą przeszkodą w globalnej promocji i przywracaniu rolnictwa na małą skalę (pomijając siłę lobbingu agrobiznesu ) jest rzekomo to, że „nie może wyżywić świata”. Gdyby to twierdzenie było prawdziwe, lokalne systemy żywnościowe musiałyby pozostawić ludzi głodnych, a zatem promowanie ich stałoby się samolubne, krótkoterminowe i nieetyczne.
    Niemniej jednak ta rzekoma wada w zrównoważonym i lokalnym rolnictwie stanowi ciekawy zarzut, ponieważ bez względu na to, gdzie spojrzy się na globalne rolnictwo, ceny żywności są niskie, ponieważ produkty mają nadwyżki.

    Często mają ogromne nadwyżki, nawet w najbardziej głodnych krajach. Rolnicy powiedzą Ci, że wychodzą z biznesu, ponieważ w wyniku tych nadwyżek ceny są niskie i stale spadają. Rzeczywiście, spadające ceny produktów rolnych to szeroka tendencja , która z dziwnym przeskokiem utrzymuje się od ponad wieku i dotyczy każdego towaru. Ten trend spadkowy utrzymywał się nawet podczas niedawnego boomu na biopaliwa, którego celem było skonsumowanie niektórych z tych nadwyżek. Innymi słowy, dostępne dane przeczą prawdopodobieństwu niedoborów żywności. Pomimo rosnącej światowej populacji, nadmiary żywności są wszędzie.

    Globalne modele żywności

    Standardowe uzasadnienie twierdzenia, że te nadwyżki zamienią się kiedyś w globalne niedobory żywności, pochodzi z różnych matematycznych modeli systemu żywnościowego. Modele te opierają się na produkcji żywności i innych danych dostarczonych ONZ przez rządy krajowe. Podczas gdy dowody anegdotyczne lub lokalne są z konieczności podejrzane, modele te twierdzą, że są w stanie definitywnie ocenić i przewidzieć ogromny, różnorodny i wysoce złożony globalny system żywnościowy.

    Najbardziej znany i najczęściej cytowany z tych modeli systemu żywnościowego nosi nazwę GAPS (Global Agriculture Perspectives System). GAPS to model stworzony przez naukowców z Organizacji ds. Wyżywienia i Rolnictwa (FAO) w Rzymie. Modele te – a najczęściej GAPS – są więc tym, co jest cytowane w każdej ilościowej dyskusji na temat przyszłych potrzeb żywnościowych. GAPS, na przykład, jest podstawą powszechnej prognozy „60% więcej żywności potrzebnej do 2050 roku”, którą główny naukowiec Wielkiej Brytanii John Beddington nazwał „doskonałą burzą” stojącą przed ludzkością.

    Jak niezawodne są te modele systemów żywnościowych?

    W 2010 roku profesor Thomas Hertel z Purdue University wygłosił doroczne przemówienie prezydenckie Amerykańskiego Stowarzyszenia Ekonomii Rolnictwa i Gospodarki Stosowanej. Zdecydował się omówić zdolność modeli matematycznych, takich jak GAPS, do przewidywania przyszłych dostaw (ta praca została następnie opublikowana). Hertel powiedział swoim słuchaczom, że te modele są wadliwe.

  15. MatkaPolka said

    cd..
    Jak niezawodne są te modele systemów żywnościowych?

    W 2010 roku profesor Thomas Hertel z Purdue University wygłosił doroczne przemówienie prezydenckie Amerykańskiego Stowarzyszenia Ekonomii Rolnictwa i Gospodarki Stosowanej. Zdecydował się omówić zdolność modeli matematycznych, takich jak GAPS, do przewidywania przyszłych dostaw (ta praca została następnie opublikowana). Hertel powiedział swoim słuchaczom, że te modele są wadliwe.
    Hertel podkreślił, że analiza ekonomiczna wyraźnie wykazała, że dostawy żywności reagują na ceny długoterminowe. Oznacza to, że gdy ceny artykułów spożywczych rosną, wzrasta również produkcja żywności. Na przykład, gdy ceny rosną, bardziej opłacalne staje się inwestowanie przez rolników w zwiększenie plonów; ale gdy ceny są niskie, taka zachęta jest niewielka. Podobnie zachowują się inni aktorzy w systemie żywnościowym.

    Jednak globalne modele żywności, zauważył Hertel, przyjęły odwrotną interpretację: zakładają, że światowe dostawy żywności są niewrażliwe na ceny.
    W stanowczym, ale dyplomatycznym tonie, jakiego oczekuje się od prezydenckiego przemówienia, Hertel powiedział swoim słuchaczom:

    „Obawiam się, że duża część tej bogatej wiedzy nie znalazła jeszcze swojej drogi w globalnych modelach wykorzystywanych do długoterminowej analizy klimatu, biopaliw i użytkowania gruntów rolnych… nie jest jasne, czy powstałe modele są dobrze dostosowane do tego rodzaju przewidziana tutaj długofalowa analiza zrównoważonego rozwoju”.

    To jest dość ważne. Ponieważ sednem tych modeli jest długoterminowe przewidywanie, jeśli globalne modele żywnościowe nie doceniają zdolności systemów żywnościowych do dostosowywania się do wyższego popytu, będą miały tendencję do przewidywania kryzysu, nawet jeśli go nie ma.

    Podobnie jak wszystkie modele matematyczne, GAPS i inne modele systemów żywnościowych zawierają wiele założeń. Te założenia są zwykle wspólne dla powiązanych modeli, dlatego zwykle dają podobne odpowiedzi. Wiarygodność wszystkich takich modeli zależy zatem zasadniczo od słuszności wspólnych założeń, takich jak to, na którym skupił się Hertel.

    Analiza Hertela nasuwa zatem dwa ważne pytania. Po pierwsze: jeśli GAPS zawiera założenie, które jest sprzeczne ze zbiorową mądrością konwencjonalnej ekonomii rolnictwa, jakie inne wątpliwe założenia kryją się w globalnych modelach żywności?

    Niespodziewanie jednak, biorąc pod uwagę słupki, mało uwagi poświęcono rygorystycznej niezależnych testów z tych kluczowych założeniach .

    Drugie pytanie brzmi: czy to istotne, że błąd zidentyfikowany przez firmę Hertel będzie generował przewidywania, które są niepotrzebnie alarmistyczne?

    Krytyka krytycznych założeń

  16. MatkaPolka said

    Krytyka krytycznych założeń

    W nowym recenzowanym artykule „The Myth of a Food Crisis” skrytykowałem GAPS FAO – a co za tym idzie wszystkie podobne modele systemu żywnościowego – na poziomie tych, często niesprecyzowanych, założeń.

    „Mit kryzysu żywnościowego” identyfikuje cztery założenia w modelach systemów żywnościowych, które są szczególnie problematyczne, ponieważ mają duży wpływ na wiarygodność prognoz modelowania. Podsumowując, są to:

    1. Biopaliwa są napędzane przez „popyt”.
    Jak pokazuje artykuł, biopaliwa są włączane do GAPS po stronie popytu równań. Biopaliwa są jednak efektem działań lobbingowych. Istnieją po to, by rozwiązać problem nadpodaży w rolnictwie Ponieważ biopaliwa w niewielkim stopniu lub wcale nie przyczyniają się do zrównoważonego rozwoju, ziemia wykorzystywana do ich celów jest w razie potrzeby dostępna dla populacji. Ta potencjalna dostępność (np.40% kukurydzy w USA jest wykorzystywane do produkcji etanolu z kukurydzy) sprawia, że GAPS traktuje biopaliwa jako nieunikniony popyt na produkcję.

    2. Czy obecne systemy produkcji rolnej są zoptymalizowane pod kątem produktywności.
    Jak pokazuje również artykuł, systemy rolnicze zazwyczaj nie są zoptymalizowane pod kątem maksymalizacji kalorii lub składników odżywczych. Zazwyczaj optymalizują zyski (lub czasami dotacje), z bardzo różnymi wynikami. Z tego powodu, w razie potrzeby, praktycznie wszystkie systemy rolnicze mogą wytwarzać znacznie więcej składników odżywczych na akr bez żadnych kosztów ekologicznych.

    3. Czy „potencjały plonowania” upraw zostały prawidłowo oszacowane.
    Na przykładzie ryżu artykuł pokazuje, że niektórzy rolnicy, nawet w nieoptymalnych warunkach, uzyskują plony znacznie przewyższające te, które uważane są za możliwe przez GAPS. Zatem pułapy plonów przyjęte przez GAPS są zbyt niskie dla ryżu i prawdopodobnie również innych upraw. Dlatego GAPS rażąco nie docenia potencjału rolniczego.

    4. Czy roczna światowa produkcja żywności jest w przybliżeniu równa światowemu zużyciu żywności.
    Jak pokazuje również dokument, znaczna część rocznej globalnej produkcji trafia do magazynu, gdzie ulega degradacji i jest wyrzucana bez liczenia przez GAPS. W GAPS jest więc bardzo duża dziura księgowa.

    Specyficzne sposoby włączenia tych czterech założeń do GAPS i innych modeli dają jeden z dwóch efektów. Każdy z nich powoduje, że GAPS albo niedoszacowuje globalną podaż żywności (obecnie i w przyszłości), albo przeszacowuje globalne zapotrzebowanie na żywność (teraz iw przyszłości).

    W ten sposób GAPS i inne modele nie doceniają podaży i wyolbrzymiają popyt.
    Skumulowany efekt jest dramatyczny. Na podstawie recenzowanych danych w artykule obliczono rozbieżność między dostępnością żywności oszacowaną przez GAPS a podstawową podażą. Takie obliczenia pokazują, że GAPS i inne modele pomijają w przybliżeniu wystarczającą ilość żywności rocznie, aby wyżywić 12,5 miliarda osób. To dużo żywności, ale to doskonale wyjaśnia, dlaczego modele są tak rozbieżne z konsekwentnymi doświadczeniami decydentów i rolników w zakresie systemu żywnościowego.

    Implikacje

  17. MatkaPolka said

    Implikacje

    Konsekwencje tej analizy są bardzo znaczące na wielu frontach. Nie ma globalnego niedoboru żywności. Nawet w przypadku jakiegokolwiek prawdopodobnego scenariusza przyszłej populacji lub potencjalnego wzrostu bogactwa, obecny globalny nadmiar nie zniknie z powodu zwiększonego popytu. Wśród wielu implikacji tego przesytu jest to, że inne czynniki pozostają bez zmian, światowe ceny towarów będą nadal spadać. Potencjalnym zastrzeżeniem jest chaos klimatyczny. Konsekwencje klimatyczne nie są uwzględniane w tej analizie. Jednak dla osób, które uważają, że rozwiązaniem tego problemu jest rolnictwo przemysłowe, warto przypomnieć, że uprzemysłowione systemy żywnościowe są wiodącym emitentem dwutlenku węgla .

    Uprzemysłowienie produkcji żywności nie jest zatem rozwiązaniem na zmiany klimatu — to jest problem.

    Inną istotną implikacją tej analizy jest usunięcie uzasadnienia (często sugerowanego) przyjęcia specjalnych i ofiarnych środków „zrównoważonej intensyfikacji”, obejmujących intensywne stosowanie pestycydów, GMO i organizmów zmodyfikowanych genetycznie w celu zwiększenia produkcji żywności. Tym, co jest potrzebne, aby ocalić lasy deszczowe i inne siedliska przed ekspansją rolniczą, jest zmniejszenie subsydiów i zachęt odpowiedzialnych zan adprodukcję i niezrównoważone praktyki .

    W ten sposób szkodliwą politykę rolną można zastąpić polityką kierującą się takimi kryteriami, jak zrównoważenie ekologiczne i adekwatność kulturowa.

    Druga implikacja wynika z pytania: jeśli modele błądzą na tak elementarnych poziomach, dlaczego w dużej mierze brakuje krytyków?
    Krytyka Thomasa Hertela powinna zabrzmieć dzwonkiem alarmowym. Krótka odpowiedź brzmi, że sektory filantropijne i akademickie w rolnictwie i rozwoju są skorumpowane. Korupcja ta przybiera formę nie bezprawności – raczej, z ważnymi wyjątkami, sektory te nie służą interesowi publicznemu, ale ich własnym interesom.

    Dobrym przykładem jest FAO, które stworzyło GAPS. Podstawowym mandatem FAO jest umożliwienie produkcji żywności – jego motto to Fiat Panis – ale bez faktycznego lub nieuchronnego kryzysu żywnościowego nie byłoby potrzeby FAO. Wiele instytucji filantropijnych i akademickich jest jednakowo skonfliktowanych. Nie jest przypadkiem, że wszyscy wymienieni powyżej krytycy są względnymi lub całkowitymi outsiderami. Zbyt wielu uczestników systemu żywnościowego polega na narracji kryzysowej.

    Ale największym czynnikiem promującym narrację kryzysową jest agrobiznes. Agrobiznes jest podmiotem najbardziej zagrożonym jego ekspozycją.

    To właśnie agrobiznes najaktywniej utrwala ten mit i robi z niego najlepszy użytek, bez końca broniąc się jako jedyny słuszny bastion przeciwko głodowi.To agrobiznes najbardziej agresywnie twierdzi, że wszystkie inne formy rolnictwa są niewystarczające. To maltuzjańskie widmo to dobra historia, miała niesamowity bieg, ale to po prostu nieprawda. Ujawniając to, możemy uwolnić rolnictwo, aby mogło pracować dla wszystkich.

    Pierwotnie opublikowany przez Independent Science News .

    dr Jonathan Latham, jest dyrektorem wykonawczym projektu The Bioscience Resource Project. Jest biologiem i teoretykiem biopolityki oraz autorem prac naukowych z dziedziny wirusologii, ekologii, genetyki i biologii molekularnej.

    LINKI

    OBALAMY MITY – MIT KRYZYSU ŻYWNOŚCIOWEGO

    Czego Wielki Agro Biznes nie chce, żebyś wiedział
    MAŁE GOSPODARSTWA MOGĄ WYŻYWIĆ SWIAT

    Automatyczne tumaczenie
    https://dmrf77puv3cl6pet2ttgzsgu6m-ac4c6men2g7xr2a-truthcomestolight.translate.goog/what-big-ag-doesnt-want-you-to-know-small-farms-can-feed-the-world/

    Oryginal
    https://www.independentsciencenews.org/commentaries/agricultures-greatest-myth/#

  18. MatkaPolka said

    OBALAMY MITY – MIT KRYZYSU ŻYWNOŚCIOWEGO

    Czego Wielki Agro Biznes nie chce, żebyś wiedział
    MAŁE GOSPODARSTWA MOGĄ WYŻYWIĆ SWIAT

    Automatyczne tumaczenie
    https://dmrf77puv3cl6pet2ttgzsgu6m-ac4c6men2g7xr2a-truthcomestolight.translate.goog/what-big-ag-doesnt-want-you-to-know-small-farms-can-feed-the-world/

    Oryginal
    https://www.independentsciencenews.org/commentaries/agricultures-greatest-myth/#

  19. NICK said

    Ze wsi i do wsi.
    I ze wsią.
    Tysiące razy pisałem.

    No to napiszę.
    Po raz kolejny.
    Zostanie 144000.

  20. zen said

    Najdziksi ludzie żyją w dużych miastach – nie mówię tego po to, żeby dzielić ludzi na tych co pochodzą – oni są bardziej dzicy niż „dzicy” z deszczowego lasu. Miasto ma swoją specyficzną psychologię, tam człowiek czuje się anonimowy, wyobcowany, dlatego ludzie uciekają w złudny zgiełk knajp, aby w tłumie, nieraz w oparach alkoholu nie czuć się samotnym. Wychowałem się w mieście, ale w genach mam wieś, ponieważ moja rodzina od czternastego wieku tkwi w miejscu w który żyję w kole o średnicy 150 km, ze strony matki wżeniona w znane polskie rodziny. Mówi to nam, że do życia potrzebne jest niewielkie środowisko, w którym ludzie czyją się bezpiecznie, ponieważ znają się!
    To skąd pochodzimy ma znaczenie, ponieważ środowisko w którym żyjemy, ma wpływ na osobowość jednostki. Kocham wieś, kocham zapach ziemi na wiosnę, kocham zapach zbóż falujących przed żniwami jadąc bryczką z dziadkiem wśród pól – to prawie raj na ziemi.
    Tamten świat odszedł do lamusa, dzisiaj traktory niszczą strukturę gleby, ziemię traktuje się jak fabrykę zmuszając ją do rodzenia więcej kosztem jakości – to barbarzyństwo aby zmuszać ziemię i zwierzęta do większej wydajności – dzisiaj nie ma miejsca do bezpośredniego kontaktu z polem, ze zwierzęciem…. Poznałem lata temu rolnika, który uprawiał ziemię końmi, przez 89 lat (był aktywny do końca) przeszedł własne pole wzdłuż i wszerz setki razy, nigdy nie narzekał na trud życia z ziemi, o miłości i przemijaniu mówił piękniej niż niejeden poeta, zachował pogodę ducha i życzliwość, był uczynny dla sąsiadów – żył cicho i taką śmierć miał na polu. Ten etos zanika, dzisiaj ludzie konkurują ze sobą traktując często sąsiada jak rywala, a samo życie jak ring.
    Czy nie mamy wpływu na degradację ziemi i człowieka, który w pogoni za mamoną zatraca człowieczeństwo, stając się wrogiem samego siebie? Tradycyjne pojmowanie dobra czy przyzwoitości zastąpiono rywalizacją na każdym polu życia społecznego, zaś władza stała się konkurencją dla obywatela, a ta najwyższa wrogiem, sloganami i restrykcyjnymi prawami zmuszając ludzi do uległości – wszarze stali się samozwańczą elitą. Aby elita nią była, potrzeba setek lat na ukształtowanie się jej, ten naturalny proces został przerwany przez barbarzyńców po wojnie, którzy mordując naturalnie uformowana elitę, mordercy stali się sumieniem narodu, a ludzie maja służyć władzy – to kuriozum widać i czuć, wystarczy włączyć pudło dla idiotów.

  21. NICK said

    Zen.
    Weź co napisz we trzech zdaniach.
    Kiedyś.

  22. Boydar said

    Ad. artykuły od MP

    A Pan Jasiek z Toronto nic nie pisze że trzeba wyje’bać żyda który ciągnie profit z pośrednictwa w handlu produkcji żywności tylko żeby lichwa zniknęła.

    Żyd już nie musi zajmować się lichwą bo co nakradł to jego, więc Pan Jasiek spokojnie może już lichwę likwidować.

  23. NICK said

    ,

  24. Boydar said

    Jeden obszerniejszych komentarzy 🙂

  25. ella said

    bez przesady ze wsią, byli kiedyś właściciele folwarków którzy mieli ogarnięte gospodarstwa dzieci po zagranicznych studiach jednocześnie ręce upaprane ale też ogładę i obycie kontakty towarzyskie i np. wakacje na płd. Europy;

    byli także ludzie fachowi od zarządzania cudzymi folwarkami, ale bez własnych areałów i na dorobku,

    byli też na wsi samodzielni gospodarze, którzy również mieli gospodarstwo ogarnięte, dochód na dokupywanie ziemi,
    parobków zatrudnionych kilka fachów w ręku jednocześnie, ale rozum dosięgający co najwyżej do stolicy powiatu,

    i była wiejska bida co przy dobrych wiatrach u kogoś dorobiła, a szczytem szczęścia było mieć na jakiego kielicha w karczmie, natomiast tabula rasa z większości zagadnień otaczającego świat i materiał do różnych prymitywnych manipulacji jak pokazała np. rabacja galicyjska,

    w tej 4 grupie siłą rzeczy sojuszników szukali eskimosi i inni Rozenkrace w czasie walk o dojście do władzy z okresu międzywojnia, II wojny światowej i czasów zaraz po, natomiast tych z grupy 1 2 czy nawet 3 jako kułaków niszczono paszoł won kiedy już tą władze Rozenkrace zdobyli czy to w okresie prowadzenia działań wojennych

    ewentualnie jak nie paszoł won – w formie przymusowych wycieczek na Syberię i przez Persję w świat jeśli przeżyli to chociaż dekonstrukcja warunków gospodarczych i społecznych, żeby już nie mogli być tym czym byli przed II wojną,

    chociaż już w międzywojniu piłsudczycy i sanacja nieźle sobie radzili z wykończeniem tej warstwy przez różne reformy i zmianę zależności gospodarczych, choć oficjalnie promowali patriotyzm pełną gębą, a w praktyce też jechali wykonywaniem różnych zaleceń różnych cwaniaków specjalistów od Wielkich Krachów i innych fluktuacji finansowych i ludnościowych

    grupa 1 i 2 miała ogarnięcie takie że rozumiała zagadnienia powyżej najważniejszego dogmatu dla chłopa czyli dogmatu pełnej komory ( z perspektywą kilkuletnią ) oraz możliwość do adaptacji w razie jakiś zmian

    z tym że kiedyś przy dobrych wiatrach jedni drugim pomagali toteż czasem i dziecko z biedy mogło sobie poradzić i wyjść z tej pozycji

    że ze wsi jeszcze nic to nie określa jaki stan świadomości, ze wsi czy prowincji pochodził i Paderewski i Maria Dąbrowska i
    Witos i Rydz Śmigły, i Kard. Wyszyński i Bierut I Kiszczak ale co to ma za znaczenie w praktyce dla ich poglądów pozycji społecznej postawy horyzontów motywacji sukcesów porażek lub anomalii życiowych w praktyce nic

Sorry, the comment form is closed at this time.