Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    wanderer o Będziemy mieli dokumenty, jak…
    Głos Prawdy o Wolne tematy (54 – …
    Głos Prawdy o Wolne tematy (54 – …
    Wanderer o Jeszcze o Gierku…
    revers o Wolne tematy (54 – …
    bryś o Wolne tematy (54 – …
    Listwa o Jeszcze o Gierku…
    revers o Wolne tematy (54 – …
    osoba prywatna o Wolne tematy (54 – …
    Listwa o Obywatele w obronie radcy praw…
    Listwa o Obywatele w obronie radcy praw…
    Antychazar o Syjonizm prawnie chroniony?
    Listwa o Traditionis Custodes
    plausi o Obywatele w obronie radcy praw…
    Listwa o Traditionis Custodes
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 549 obserwujących.

Dlaczego Biden wyprosił spotkanie z Putinem?

Posted by Marucha w dniu 2021-06-13 (Niedziela)

Dokładnie tak! Wyprosił. Po nazwaniu prezydenta Putina „mordercą”, co wywołało jego wyraźną wesołość (życzył nawet Bidenowi „zdrowia”) pole manewru dyplomatycznego wyraźnie się skurczyło.

Prowadzący prezydenta USA doszli więc do wniosku, że trzeba jakoś ubłagać Cara Władimira i wystosowali upokarzające ich zaproszenie do odbycia kolokwium z ich marionetką. Putin dość długo się wahał i krygował bo, jak słusznie kiedyś zauważył, dialog z USA nie ma już najmniejszego sensu. No ale czego nie robi się dla dobra ludzkości? Zaproponował nawet otwartą debatę w Sieci ale to ze zrozumiałych względów (zaawansowana demencja prezydenta USA) zostało odrzucone. Pozostaje więc spotkanie za zamkniętymi drzwiami w Genewie.

Co ciekawe, strona amerykańska z góry odrzuciła możliwość wspólnej konferencji prasowej po spotkaniu, bo obawy, że Putin ośmieszy do końca majestat „hegemona” w osobie Bidena są jak najbardziej uzasadnione. To też jest zrozumiałe bo Putin, gdyby tylko zechciał, zrobiłby ze starego dementa sieczkę, a do tego przecież nie można dopuścić. Prestiż USA (a raczej jego mizerne resztki) mógłby ponieść nieodwracalne straty.

Opiekunowie Bidena nie mogą ponosić takiego ryzyka i chcą na wyreżyserowanej konferencji prasowej przedstawić własną wersję wydarzeń, coś w stylu jak to „Biden dokopał Putinowi i ustawił go do pionu” co oczywiście będzie powielane we wszystkich mendiach przez kilka dni.

Po co więc USA tak nalegały na to spotkanie? Najkrótsza odpowiedź to taka, że Stany Zjednoczone chcą zmierzyć się z Chinami i uznały, że nie mogą jednocześnie zmierzyć się z Chinami i Rosją. Rosja musi zatem zostać oderwana od sojuszu z Chinami i sprowadzona z powrotem do Europy. Nowe rosyjskie systemy broni strategicznej mogą umożliwić pierwszy atak na Stany Zjednoczone i nowe porozumienie w sprawie broni strategicznej to jedyny sposób na uniknięcie tego egzystencjalnego zagrożenia.

Biden, nadzorca Ukrainy za Obamy, poparł plan położenia kresu secesjonistycznym Republikom Ługańska i Doniecka w Donbasie. Było to pomyślane jako sposób na zdyscyplinowanie Władimira Putina, którego interwencja w Syrii i działania gdzie indziej irytowały amerykańskich decydentów politycznych. Waszyngton rozszerzył program zbrojenia i szkolenia armii ukraińskiej (w tym neonazistowskiego batalionu Azow), dał prezydentowi komikowi Zełeńskiemu zielone światło na przeniesienie wojsk na linię kontaktową i rozpoczął oskarżenia Rosji rezonowane przez zawsze posłuszny chór europejskich wasali w tym oczywiście Polski. Sam Biden uderzył w patetyczny ton, oświadczając, że Putin był „mordercą”. Cały projekt legł jednak w gruzach i zakończył się żałosną porażką.

Kreml dał wyraźne sygnały, że nie będzie już nadstawiał drugiego policzka temu, co uważał za wrogie, zachodnie posunięcia. Rozszerzenie NATO na wschód aż do granicy Rosji, zaaprobowanie gruzińskiego ataku na Osetię Południową przez wyszkolone i wspierane przez Amerykanów siły, kolorowe rewolucje, których kulminacją był zainicjowany przez Amerykanów zamach stanu Nuland w Kijowie, który obalił demokratycznie wybranego prezydenta, nieudokumentowane oskarżenia o ingerencję w amerykańską politykę powtarzające się sankcje, kampania sabotowania Nordstrom II itd itp.

Stąd reakcja na ponowne zagrożenie Donbasu była szybka i zdecydowana. Putin wysłał na granicę z Ukrainą ze 100 000 ciężko uzbrojonych jednostek wojskowych ze wsparciem sił powietrznych, podczas gdy Ławrow bez ogródek stwierdził, że jakakolwiek ofensywa Ukraińców spotkałaby się z przytłaczającą siłą, a to oznaczałoby zniszczenie obecnego reżimu ukraińskiego.

Przeniesienie w ciągu 10 dni siły bojowej w liczbie pięciu dywizji, któremu NATO nie jest w stanie dorównać rozmiarem i szybkością, przyniosło pożądane efekty. Stany Zjednoczone i ich „sojusznicy” nie mogli nic zrobić i musieli się wycofać. W ciągu kilku dni Biden wystosował zaimprowizowany apel do „zabójcy” Putina, wzywając do złagodzenia napięć, jednocześnie oczekując „stabilnych, przewidywalnych stosunków między ich dwoma krajami”.

W tym samym tygodniu Blinken poleciał do Kijowa, by bez ogródek powiedzieć Zełenskiemu, żeby wszystko odwołał. Nawet jeśli miałoby to oznaczać rzucenie go na pożarcie nazi-banderowskim wilkom w Kijowie. No cóż, wielka polityka jest tylko dla wielkich a nie dla komediantów.

Do opiekunów Bidena dotarło w końcu, że jednoczesna walka z wkurzoną Rosją w Europie i Chinami w Azji to nie spacerek. Ponieważ Chiny są znacznie większym wyzwaniem dla amerykańskiej hegemonii globalnej, wezwano do wypracowania z Moskwą jakiegoś cichego modus vivendi , a przynajmniej zawieszenia broni.

To powinno być oczywiste przez co najmniej ostatnie 12 lat dla każdego, kto ma choć minimum strategicznego obycia. Zamiast tego amerykańscy przywódcy zrobili wszystko co możliwe, aby umocnić sojusz chińsko-rosyjski, co zmaterializowało się w ich strategicznym partnerstwie, które z dnia na dzień rośnie w siłę.

Porażka na Ukrainie (jednocześnie z udaremnioną próbą obalenia Łukaszenki na Białorusi) wstrząsnęła nieograniczoną pewnością siebie Waszyngtonu na tyle, że rozpoznali swój błąd. Seria ruchów w Europie sygnalizowała zamiar zmiany kursu. Zapowiedziane wysłanie morskiej grupy bojowej na Morze Czarne zostało natychmiast odwołane, zniesiono naciski na Niemcy, aby uniemożliwić ukończenie NS 2, a plany ukraińskiego ataku na Donbas zostały nagle porzucone.

Biden wyraźnie zamierza wykorzystać spotkanie z Putinem w Genewie jako kluczowy krok torujący drogę do złagodzenia wrogości, która naznaczyła stosunki między Waszyngtonem a Moskwą. Wzajemny szacunek jest tym, czego żądał rosyjski minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow jako punkt wyjścia do negocjacji dyplomatycznych z Amerykanami. Szacunek nie jest okazywany rozmówcy z pozycji siły, co jest typowym amerykańskim podejściem do takich rozmów. Starczy przypomnieć ostatnie spotkanie z Chińczykami na Alasce, gdzie USA już bardziej nie mogły się skompromitować okazując butę i pogardę dla interlokutorów.

Problem dla Waszyngtonu polega na tym, że nikt na Kapitolu ani w środowisku polityki zagranicznej nie chce uznać oczywistych faktów dotyczących dzisiejszej Rosji. Uważają, że Rosja to kraj brudny, niechlujny, rządzony przez następne wcielenie pijanego Jelcyna, którego reżim jest kruchy i wystarczy tylko trochę popchnąć by upadł. Stąd może taka wiara w pajacyka CIA Nawalnego, którego poparcie nie mieści się nawet w granicach błędu statystycznego. Jeśli to pozostanie fundamentem polityki USA wobec Rosji pod rządami Bidena, to nie możemy się spodziewać, że wiele się wydarzy, aby zmniejszyć niebezpieczeństwo wojny, nawet nuklearnej.

W Polsce, po euforii kadencji Trumpa, rządzący dostali zimny prysznic. I zasłużenie dostali bo tylko albo całkowity ignorant albo sprzedajna gnida tak prowadzi politykę zagraniczną, jak robi to PiS. Teraz nawet minister SZ z tej partii beczy publicznie, że USA o niczym nas nie informują i nie konsultują się… Biedaczek. Myślał może, że kiedykolwiek się konsultowali i informowali? Przecież nawet o haniebnej konferencji antyirańskiej zorganizowanej w Warszawie dowiedzieli się z mediów.

Z litości nie będę tutaj przytaczał ostatnich, zagranicznych „sukcesów” premiera Pinokiusza M. bo jest mi, jako Polakowi, zwyczajnie wstyd.

Jarek Ruszkiewicz
https://spiritolibero.neon24.pl

Telewizja przedstawia Polskę w świetle nieustających sukcesów politycznych i  gospodarczych. Polskie kretyństwo, które ma bardzo słabe pojęcie o świecie zewnętrznym, oczywiście daje temu wiarę.
Prawda zaś jest taka, że chyba żaden rząd w Europie nie jest traktowany z takim lekceważeniem, wręcz z pogardą, jak judeopolski.
Admin

Komentarzy 14 do “Dlaczego Biden wyprosił spotkanie z Putinem?”

  1. Mietek said

    Może nie w temacie, ale ciekawe i pouczające, cała prawda o Baltic Pipe!.
    30 maja 2021 r. Duńska Komisja Odwoławcza ds. Środowiska i Żywności cofnęła pozwolenie na budowę lądowego odcinka Baltic Pipe przez Danię . Przekazy w wielu mediach okazywały się tak zagmatwane i momentami niedokładne, że warto przypomnieć historię tego projektu, jego części składowych, a także projektu, którego częścią jest sama Baltic Pipe. Wszystko to bardzo wyraźnie pokazuje, jak w rzeczywistości wyglądają relacje między krajami Unii Europejskiej , pozwala ocenić styl i jakość pracy organizacyjnej Komisji Europejskiej – organu, który, choć warunkowo, można uznać za „rząd ” UE.

    Historia projektu Baltic Pipe

    Po raz pierwszy idea Baltic Pipe pojawiła się w odległym już 2001 roku. Dania nie ma na swoim terenie dużych złóż gazu, za to posiada szereg złóż offshore , z których największym jest Tyra, ale ich produkcja również spada . W porozumieniu z norweską firmą Statoil (obecnie Equinor) na początku wieku Dania zaczęła rozbudowywać sieć gazociągów prowadzących z norweskiego sektora Morza Północnego do lądowej części tego kraju . Wtedy to przedstawiciele Polski po raz pierwszy zaczęli mówić o możliwości jeszcze większej rozbudowy tej sieci gazociągów, budowy nowego gazociągu drogą lądową od wybrzeża Morza Północnego do wybrzeża Morza Bałtyckiego oraz z wykorzystaniem kolejnego odcinek podmorski do sprowadzenia gazu do Polski.

    Ale nawet wstępna analiza wykazała ekonomiczną niecelowość tego przedsięwzięcia – i została ona odłożona na bok . Po raz drugi przypomniałem sobie o niej osiem lat później, w 2009 roku, ale tym razem powody były czysto polityczne. Latem 2008 roku Rosja wycofała się z Karty Energetycznej Europy i traktatu do niej – nasz kraj odmówił przyznania europejskim firmom takich samych praw do poszukiwania, produkcji i użytkowania ropociągów i gazociągów, jakie mają nasze rosyjskie firmy . W odpowiedzi na taką „bezczelność” Komisja Europejska opublikowała Trzeci Pakiet Energetyczny, domagając się od państw członkowskich pilnego wdrożenia wszystkich jego zapisów do ustawodawstwa krajowego .

    Innymi słowy , w Europie zaczął kształtować się trend w kierunku polityki antyrosyjskiej , co Polska próbowała wykorzystać, wycofując po raz drugi projekt Baltic Pipe. Ale analiza przeprowadzona przez Komisję Europejską ponownie doprowadziła do tego samego wniosku: z ekonomicznego punktu widzenia jest to niewłaściwe .

    I dopiero w 2016 roku, po wydarzeniach na Ukrainie i jednostronnych środkach dyskryminujących Rosję przez Unię Europejską i Stany Zjednoczone, projekt Baltic Pipe nagle stał się opłacalny ekonomicznie, nabierając, zdaniem polskich polityków, „strategicznego znaczenia dla całej UE” . ” Jak widać, nawet najogólniejsze rysy biografii „Baltic Pipe” pokazują, że tak naprawdę nie miała ona nic wspólnego z gospodarką i nie ma z nią nic wspólnego – to nic innego jak absurdalna próba zniszczenia Rosji interesy gospodarcze. I to właśnie w 2016 roku szef polskiej spółki PGNiG Piotr Naimsky po raz pierwszy ogłosił, że ta firma nie przedłuży tzw. kontraktu jamalskiego na dostawy gazu do Polski, podpisanego z Gazpromem w 1996 roku. Co tak naprawdę kryje się za tą dźwięczną frazą – tuż poniżej.

    Olimpijski spokój Norwegii i Polski

    To absurdalna próba, ponieważ gaz ziemny wydobywany przez Equinor na Morzu Północnym powinien stać się źródłem surowca dla Baltic Pipe. Norwegia zajmuje drugie miejsce pod względem dostaw gazu ziemnego do UE po Rosji i Gazpromie, a kluczowym słowem jest tutaj „stabilna” . Wielkość produkcji Equinor na dużych, długo zagospodarowanych złożach stopniowo maleje, a wzmożone poszukiwania nowych złóż nie przynoszą optymistycznych rezultatów: są nowe złoża, ale są małe, produkcja na nich rekompensuje jedynie spadek produkcji na starych dużych .

    Od dwóch dekad wielkość dostaw gazu przez Norwegię w ramach porozumień z firmami europejskimi utrzymuje się w „korytarzu” od 100 do 110 miliardów metrów sześciennych rocznie . W konsekwencji Norwegia nie będzie w stanie zrekompensować partnerom z innych krajów europejskich ilości gazu dostarczanego nową magistralą (głównym gazociągiem) do Polski .

    Oprócz Rosji i Norwegii są jeszcze dwa państwa, które realizują dostawy gazociągiem do UE – Algieria, a od 2021 – Azerbejdżan . Oczywiście słuszniej jest wymieniać firmy jako dostawców, ale w tym przypadku nie ma błędu: algierska firma Sonatrach i azerbejdżańska firma SOCAR (Państwowa Spółka Naftowa Republiki Azerbejdżanu) są całkowicie kontrolowane przez rządy tych krajów. Algieria nie planuje zwiększania wolumenu dostaw, gaz azerbejdżański płynie przez Turcję do Grecji i dalej do Włoch, czyli obie te opcje nie mogą być wykorzystane do gry, którą za sugestią Polski prowadzi Komisja Europejska na Morzu Północnym i Bałtyckim .

    Ale Gazprom nie ma problemów ze zwiększeniem wolumenu dostaw, co jest dobrze znane w Equinorze, i dlatego obie te firmy praktycznie nie reagują na wszystkie kreatywne inicjatywy z europejskimi „bojownikami przeciw gazowej zależności od Rosji”. Przedsiębiorstwa państwowe w Norwegii i Rosji mają doświadczenie w dostawach swapów, szerokie i korzystne dla obu stron.

    Od dekady wydobycie gazu w brytyjskim sektorze Morza Północnego spada , ale Eurostat beznamiętnie stwierdza, że ​​nie ma dostaw rosyjskiego gazu rurociągowego do Anglii, ale wolumen dostaw z Norwegii z Equinor systematycznie rośnie. Equinor, którego wielkość produkcji nawet nie zamierza rosnąć, ale nie ma tu nic niesamowitego, po prostu Gazprom „przejął” dostawy gazu do europejskich partnerów norweskiego koncernu .

    Dokładnie taka sama zmiana warunków nastąpi w przypadku projektu Baltic Pipe: ilość gazu, który trafi do Polski, Gazprom po raz kolejny zrekompensuje europejskim partnerom Equinor . Dla Gazpromu obraz będzie taki: czego Polska nie kupi, przejmą inne europejskie firmy, wielkość eksportu rosyjskiego gazu do Europy nie zmieni się ze słowa „ogólnie” . Rosja i Norwegia są spokojne jak czołgi: UE ma ochotę postawić miliardy euro na dnie dwóch mórz i na ziemi duńskiej – niech inwestują, nie ucierpią na tym interesy gospodarcze Equinor i Gazpromu .

    Ciekawe, że, co zaskakujące, Niemcy są bezpośrednio związane z całym przedsięwzięciem: aby dostarczać gaz do Polski, Euinor będzie musiał zmniejszyć wolumen dostaw przez MPH Europipe I i Europipe II, które pochodzą z norweskiego sektora Morze Północne do Niemiec . I to zresztą jest jednym z powodów, dla których stosunki między Polską a Niemcami są dalekie od dobrosąsiedzkich – opowieści o „przyjaznej rodzinie narodów europejskich” mają niewiele wspólnego z rzeczywistością.

    Szczegóły techniczne i finansowe projektu Baltic Pipe

    Jeśli podejdziemy ściśle do opisu projektu Baltic Pipe, to składa się on z pięciu elementów:

    1) nowy 110-kilometrowy morski IHP jako odgałęzienie Europipe II IHP do terminalu odbiorczego w pobliżu miasta Vardo na północnym wybrzeżu Danii;

    2) lądowy IHP o długości 220 km od miejscowości Egtved do tłoczni w południowo-wschodniej części wyspy Zelandia na duńskim wybrzeżu Morza Bałtyckiego;

    3) tłoczni Everdrup na wybrzeżu duńskim, która będzie pompować gaz na odległość 270 km;

    4) MPH morskie wzdłuż dna Morza Bałtyckiego od duńskiego do polskiego wybrzeża na przecięciu wszystkich czterech nitek Nord Stream 1 i Nord Stream 2;

    5) odcinek lądowy w Polsce o długości 210 km.

    Przepustowość projektowa Baltic Pipe wynosi 10 mld m3 gazu rocznie , budowę i zarządzanie operacyjne będzie prowadzić konsorcjum dwóch operatorów systemów przesyłowych gazu Danii i Polski, odpowiednio Energinet i Gas-System, kapitał zakładowy konsorcjum będzie rozdzielany na zasadzie parytetu. Obszary odpowiedzialności : Energinet odpowiada za część 2) i 3), Gas-System – za część 1), 4) i 5), czyli za oba odcinki morskie i budowę MPH w Polsce.

    Sytuacja z finansowaniem jest następująca. Konsorcjum otrzymało trzy dotacje z budżetu UE na studium wykonalności : 387 tys. euro w 2015 r., 33,15 mln euro w 2017 r. i 18,3 mln euro w 2018 r. Za samo prowadzenie budowy z budżetu UE w 2019 r. – 215 mln euro. Łączna kwota środków z różnych funduszy UE wyniosła 267 mln euro .

    Cała reszta zostanie uzyskana dzięki finansowaniu bankowemu: w lipcu 2020 r. kancelaria Norton Rose Fulbright poinformowała, że ​​doradzała konsorcjum dziesięciu europejskich banków w finansowaniu Systemu Gazowego w kwocie 1,4 mld euro jako stabilnego źródła finansowania dla projekty firmy w celu realizacji koncepcji działalności inwestycyjnej . Konsorcjum podpisało umowy na budowę odcinków podmorskich Baltic Pipe z dotacjami z tego biznesu:

    – na Morzu Północnym działa ten sam szwajcarski Allseas, który uciekł przed budową Nord Stream 2 w listopadzie 2020 r. po tym, jak Stany Zjednoczone wprowadziły kolejną porcję antyrosyjskich jednostronnych środków dyskryminacyjnych

    – Włoski Saipem, który brał udział w budowie rosyjsko-tureckiego „Błękitnego Potoku”, kończy prace przygotowawcze na Bałtyku.

    Liczni polityczni komentatorzy projektu gazowego Baltic Pipe od dawna wyolbrzymiają pogląd, że udziałowcy Nord Stream AG i Nord Stream2 AG (czytaj „Gazprom”) odmówią zatwierdzenia projektów technicznych przepraw morskich Baltic Pipe czterech linii „ Nord Stream ”, ale tak się nie stało, obie zgody uzyskało duńsko-polskie konsorcjum dość szybko. Powody zostały już opisane powyżej: od realizacji projektu Baltic Pipe Gazprom nie jest ani gorący, ani zimny, a drobna mściwość nigdy nie była w stylu rosyjskiego koncernu. Cóż, dla tych, którzy kochają konspirację, jest okazja do zbudowania hipotez na temat tego, czy Gazprom wcześniej wiedział o losie duńskich muszkietów, myszy drzewnych i nietoperzy, czy też pojawieniu się tej gigantycznej, planetarnej skali, problem wstrząsnął całym sztabem nasz koncern gazowy jest tak silny, jak reszta światowej populacji.

    Słowne eskapady i trudna rzeczywistość kontraktu jamalskiego

    Teraz kilka słów o retoryce, którą regularnie słyszymy od polskich polityków i kierownictwa PGNiG.

    Dziś spółka ta jest kontrolowana przez polski rząd , prowadzi poszukiwania i wydobycie gazu ziemnego i ropy naftowej na terenie Polski, a także odpowiada za import tych surowców energetycznych z innych krajów. W 2017 roku kierownictwo PGNiG oficjalnie poinformowało Gazprom, że umowa na dostawy gazu tranzytowego gazociągiem Jamał-Europa, która wygasła w 2020 roku, nie zostanie przedłużona . Zrozumiałe są dla mediów wypowiedzi polskich polityków: będziemy kontynuować odważną walkę ze złowrogą Rosją, pokażemy, udowodnimy i na pewno wygramy! Gazprom – bać się, cała Rosja – płakać i żałować!

    Ale to tylko propaganda, a rzeczywistość jak zwykle jest znacznie mniej romantyczna . Zgodnie z warunkami kontraktu z Gazpromem strona zamierzająca jednostronnie odstąpić od kontraktu lub odmówić przedłużenia jest zobowiązana do powiadomienia o takiej decyzji z trzyletnim wyprzedzeniem kalendarzowym – a Gas- System robił to na co dzień . Polska firma nie mogła zrobić inaczej, skoro właścicielem polskiego odcinka MGP Jamał-Europa jest EuRoPolGas . Skrót ten, z dużą liczbą wielkich liter, oznacza Europa Rossia Polska Gaz, i tak poprawnie pisana jest nazwa polsko-rosyjskiego joint venture, którego kapitał zakładowy 48% należy do Gazpromu, a miejsca w radzie dyrektorów są rozdzielone w stosunku 50 do 50.

    Wydaje się, że nawet uzgadniając statut przedsiębiorstwa, autorzy jego projektu postanowili w ten sposób ubezpieczyć się od sytuacji konfliktowych – możemy się kłócić, ale aby podjąć wspólną decyzję, będziemy musieli negocjować w poszukiwaniu kompromisowe rozwiązanie . Ale decyzja była jednoznaczna – umowa nie zostanie przedłużona, a Gazprom jako udziałowiec nie sprzeciwił się temu .

    Nie mógł się sprzeciwić, bo w 1996 roku, kiedy podpisano umowę tranzytową, Polska nie była częścią UE i była prawdziwie niepodległym państwem. Kontrakt był zgodny z obowiązującym wówczas prawem Polski i Rosji, ale od tego czasu pod mostem przepłynęło dużo wody. Polska, jak wiadomo, przystąpiła do UE w 2004 roku, przekazując część swoich suwerennych uprawnień urzędnikom brukselskim. W żaden sposób nie potępiam tego kroku Polski – państwo jest niezależne, suwerenne, decyzje podejmowane są według własnego uznania.

    Ale ten krok miał też nieuniknione konsekwencje: od tego samego 2004 roku Polska sumiennie wdraża do swojego ustawodawstwa wiele unijnych dekretów i rozporządzeń, w tym oczywiście wszystkie postanowienia Trzeciego Pakietu Energetycznego i jego Dyrektywy Gazowej . W rezultacie warunki porozumienia z 1996 roku nie odpowiadają obowiązującemu w Polsce prawodawstwu i oczywiście Polska nie miała możliwości jego przedłużenia w żadnych okolicznościach .

    Dokładnie tak samo jest z kontraktem jamalskim na dostawy rosyjskiego gazu do Polski, którego przedłużenia Polska głośno odmówiła w 2019 roku, nie zapominając o tym informować ustami swoich polityków i polityków we wszystkich mediach, zarówno polskich, jak i europejskich.

    Ale z jakich powodów te teksty były powtarzane przez wiele rosyjskich mediów, nie podejmując prób wyjaśnienia istoty tego, co się działo – pytanie jest oczywiście interesujące. Są tylko dwie możliwości – albo celowe wprowadzenie w błąd (czytaj: „zwykłe kłamstwo”), albo bezmyślne tłumaczenie bez choćby najmniejszego zanurzenia się w sedno sprawy . Niestety, nawet nasze duże i autorytatywne media coraz częściej podają całkowicie niepiśmienne komentarze: na przykład komentatorom Radia Sputnik i RT w języku rosyjskim udało się ogłosić Baltic Pipe „projektem polsko-norweskim”, a redakcja spokojnie zezwoliła na publikację tak rażących bzdury …

    Komu grozi Nord Stream 2?

    W maju 2020 r. faktycznie rozwiązano umowę o tranzycie rosyjskiego gazu międzynarodowym gazociągiem Jamał–Europa, a rada dyrektorów EuRoPolGas podjęła decyzję o przejściu na zasady określone w III pakiecie energetycznym UE. Brak kontraktów, tylko regularne aukcje rezerwacji przepustowości tranzytowej na różne okresy – tydzień, miesiąc, kwartał, pół roku. Strona polska zdołała też przedstawić to jako kolejne „zwycięstwo nad Gazpromem”, a sam Gazprom w ogóle tego nie skomentował z oczywistych powodów .

    Po pierwsze, 48% zysków wypracowanych na tranzycie EuRoPolGasu słusznie należy do Gazpromu, ale po drugie, jeszcze ważniejsze jest to, że zakończenie tranzytu przez Jamał – Europa nie grozi Gazpromowi żadnymi karami, na ten Gazprom Eksport wystarczy tylko po to, by nie pojawić się na następnej aukcji .

    „Panowie Polacy, czy chcieliście pracować na warunkach III Pakietu Energetycznego? Czekamy na Twoją mądrą decyzję!”

    I to jest zasadnicza kwestia: oddanie Nord Stream 2 do eksploatacji w żadnym wypadku nie stanowi zagrożenia dla tranzytu przez Ukrainę (przypomnę, że umowa między Operatorem Systemu Transportu Gazu Ukrainy a Gazpromem obowiązuje do końca 2020 roku4 ) . Retoryka starszych partnerów młodej demokracji nad Dnieprem jest dobrze znana: SP-2 nie powinien wyrządzić Ukrainie szkód gospodarczych, ale nikt nie był i nie prowadzi w ochronie interesów gospodarczych Polski, poza samą Polską .

    Dla Gazpromu hipotetyczna odmowa Gazpromu współpracy z ukraińskim operatorem GTS to nie tylko grzywny, ale także cios we własną reputację wiarygodnego i przewidywalnego partnera, co jest generalnie nie do przyjęcia wśród europejskich firm gazowych. Ale niestawienie się na kolejnej aukcji prowadzonej przez EuRoPolGas dla Gazpromu – nic tylko jasne, do ostatniego przecinka, zgodność z postanowieniami III pakietu energetycznego i brak kar . W Polsce w ogóle oraz w Gas-System, akcjonariuszu i operatorze EuRoPolGas, sytuacja ta jest dobrze zrozumiana i rozumiana, to zrozumienie powoduje, że taryfa za tranzyt rosyjskiego gazu (za 1000 m3 gazu za 100 km trasa) na polskim odcinku Jamał – Europa „jest prawie dwukrotnie niższa niż taryfa przewidziana w umowie między Gazpromem a „Operatorem GTS Ukrainy”, nawet biorąc pod uwagę fakt, że połowa tej taryfy zostanie zwrócona temu samemu Gazpromowi.

    Polscy politycy mogą mówić co chcą, kiedy chcą i każdemu, ale profesjonaliści odpowiedzialni za funkcjonowanie Jamału – Europa nie mówią ani słowa – muszą wykonywać swoją pracę, zapewnić bezpieczeństwo energetyczne Polski i starać się przynajmniej część zysku z eksploatacji gazociągu, aby zapobiec przerwom w tranzycie lub zmniejszeniu wolumenów. Jednak do tego tematu wrócimy później.

    „Tajemnice Baltic Pipe” na tym się nie kończą – historia o nich dopiero się zaczęła. Następny artykuł skupi się na jeszcze jednym. Jak już wspomniano, Unia Europejska jest jednym z inwestorów w tym projekcie, ale Komisja Europejska ma prawo wydać takie środki z budżetu UE tylko wtedy, gdy projekt infrastruktury gazowej ma znaczenie regionalne . Projekt ma znaczenie regionalne tylko wtedy, gdy uczestniczą w nim co najmniej trzy państwa członkowskie UE. Skoro pieniądze z unijnego budżetu już poszły, oznacza to, że w projekcie Baltic Pipe, oprócz Danii i Polski, jest co najmniej trzeci uczestnik. Dlatego od razu było czterech dodatkowych uczestników, a jak wygląda projekt Baltic Pipe z punktu widzenia nie mediów, dziennikarzy i komentatorów, ale finansistów w Brukseli – następnym razem.
    Pozdrawiam.

  2. Maverick said

    Poliniacki nierząd, nie powinień być zdziwiony, bo zachód widzi nas jako pionka a z pionkiem nikt się nie konsultuje tylko go się poświęca dla osiągnięcia własnych celów. Tak było i jest od wieków, poza dynastią Jagielonów i Piastów co zachów w dupie mieli.

  3. I ktoś się liczy z tym, że ten ciapowaty Biden, to może być amerykańska maskirowka?

  4. Marcin said

    Putin powinien go olać lub potrzymać w poczekalni.

  5. Listwa said

  6. AlexSailor said

    Pewnie będą próbowali wcisnąć Putinowi Polskę, żeby „coś” dać, a jednocześnie skłócić „strategiczne partnerstwo rosyjsko-niemieckie”. Ale Rosjanie na to nie pójdą. Pewnie wiele by dali, żeby usunąć polskie zagrożenie. Imperium rosyjskich carów doznało takich ciosów od Polski, że mają dość chyba na zawsze.

  7. Lolek said

    „Wołodia! Nie wysyłaj satelity na Księżyc. Wstydu oszczędź…”

  8. revers said

    Wlodie ostatnio oskarza sie W masowkach o ciezkie obozy tortur na Ukraine, przy ktorych te amerykanskie obozy koncetracyjne W Gwatemalii na Kubie to maly pikus.

  9. NICK said

    Listwa. (5).
    To jest budujące.

  10. revers said

    A co jest bardziej budujace? Jak nie Lokaj Rp Duda, bylo dude obaczyc jak biegal wokol Bidena, sprawujacego wyrazenie ze zaraz zywy trup padnie na pada.

  11. Olo said

    Re 6. AlexSailor

    Pan się myli… Rosjanie do dzisiaj żałują rozbiorów. W czasie pierwszego rozbioru, w trakcie którego cesji podległo 29 tys. km 2, w pakiecie razem z ziemią było też żmijowe plemię, bardzo dużo ich przedstawicieli, które natychmiast rozpełzło się po całej Rosji i zaczęło ją truć swoim jadem. Później było już tylko gorzej.

    Po co Rosji Polska? Z największą na świecie populacją podłych chazarów i podstępnych frankistów. Kto by ich chciał? Kto bym im pozwolił na takie pasożytowanie jak naiwni Polacy? Rosjanie? Wola g…. nie ruszać…

  12. Boydar said

    Rosjanie to akurat mieli gów’no do powiedzenia, ale generalnie ma Pan rację.

    Decyzję o rozbiorach podjęło City a zrealizowało prusactwo czyli żydoszkop w różnych formach i odmianach.

    Polecam lekturę „Królobójców” Gąsiorowskiego. Tam jest dowodnie opisane jacy to „rosjanie” decydowali o losach i udziale Rosji.

  13. Kar said

    Dlaczego Biden wyprosił spotkanie z Putinem?
    _____________________________________

    – flock of the same feather stick together

  14. JanuszT said

    Ad.13. Kar

    „– flock of the same feather stick together”

    „– stado tego samego pióra skleja się ze sobą”…

Sorry, the comment form is closed at this time.