Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

W sferze działań pozornych

Posted by Marucha w dniu 2021-06-24 (Czwartek)

Jakże tu nie zgodzić się z opinią rosyjskiego ambasadora w Warszawie, Ottona Magnusa von Stackelberg, że Polacy uprawiają kult działań pozornych? Oto 15 czerwca Sejm wybierał rzecznika praw obywatelskich. Piszę tę nazwę z małych liter, ponieważ jest to stanowisko operetkowe, rodzaj listka figowego.

Zgodnie ze stosowną ustawą, rzecznik może jedynie pisać pisma do instytucji mających prawo decyzji, więc takim rzecznikiem mógłby być każdy obywatel, który umie pisać, a przynajmniej – narysować swoje imię i nazwisko. Pożytek z takiego rzecznika jest więc żaden, natomiast szkoda może być bardzo wielka.

Dowiódł tego pan Adam Bodnar, który tę operetkową posadę wykorzystał w służbie nieprzejednanej opozycji, za którą stoją, jak wiadomo, stare kiejkuty, które Platformę Obywatelską wystrugały z banana – czym w swoim czasie przechwalał się pan generał Gromosław Czempiński.

Czy pan Bodnar pozostawał w bezpośredniej podległości wobec starych kiejkutów – tego oczywiście nie wiem, ale wcale bym się nie zdziwił, gdyby tak było. To, że w korcu maku wygrzebano akurat jego, musiało przecież mieć jakieś przyczyny. Być może zdecydowało o tym pochodzenie naszego defensora, ale mogła również zdecydować o tym jego kolaboracja z Helsińską Fundacją Praw Człowieka, futrowaną przez starego żydowskiego grandziarza finansowego Jerzego Sorosa.

Oczywiście zagranica nic o tych kulisach nie wie, a przynajmniej udaje, że nie wie – w związku z czym wszystkie oszczerstwa pod adresem Polski, jakie pan Bodnar na życzenie Wielce Czcigodnego posła Pupki, albo innych mężyków stanu płci obojga wymyślał i kolportował, traktowała serio – oczywiście jeśli tylko miała w tym interes.

Uważam, że pan Bodnar – podobnie jak ubecy w PRL – jest wprawdzie osobnikiem zdemoralizowanym, ale inteligentnym i spostrzegawczym, więc byłoby niegrzecznie posądzać go, że nie wiedział, do czego przykłada rękę. Ale taki właśnie jegomość był potrzebny i tutejszym folksdojczom i zagranicy, której folksdojcze się wysługują, toteż trzymali go oni na tej operetkowej posadzie, dopóki tylko było można, chociaż kadencja już dawno mu się skończyła.

W zamian za to pan Bodnar w podskokach spełniał, a nawet odgadywał wszystkie życzenia, nie dlatego, by był w stanie, a zwłaszcza – gdyby w ogóle chciał – komukolwiek pomóc, czy kogokolwiek bronić, tylko dlatego, że w ten sposób mógł naużywać swojego stanowiska do bezkarnego obsrywania Polski – z czego wiele osobistości uczyniło sobie sposób na życie.

Niestety sytuacja z wieku XVIII powtarza się u nas również pod tym względem, że o ile w ówczesnych państwach poważnych taki jeden z drugim jegomość bez ceregieli wędrował na powróz, albo na pieniek, to w Polsce cieszył się całkowitą bezkarnością.

Nic dobrego z tego wyniknąć dla państwa nie może, więc lepiej byłoby w ogóle nie powoływać żadnego rzecznika praw obywatelskich i zlikwidować tę niepotrzebną i kosztowną, operetkową posadę – ale zrobić tego nie można z dwóch powodów. Po pierwsze – jak zauważył ambasador von Stackelberg – Polacy uprawiają kult działań pozornych, w który takie operetkowe posady znakomicie się wpisują, a po drugie – że utrzymywanie takich operetkowych posad nakazują nam władze Eurokołchozu, który Polsce i Polakom nastręczyli zgodnie i obecny Naczelnik Państwa i wyrastający na naszych oczach na czołowego folksdojcza, a nawet – na Wielką Nadzieję Folksdojczów – pan Donald Tusk.

Ale – chociaż żadnemu z płomiennych obrońców konstytucji obecność pana Bodnara na operetkowej posadzie mimo zakończenia kadencji nie przeszkadzała, trzeba było jednak podjąć działania żeby przynajmniej zachować pozory. Toteż 15 czerwca doszło wreszcie do kolejnego głosowania w Sejmie nad obsadzeniem tej operetkowej posady. Jak pisał poeta, „o praemium się ubiegał bez Boskiej obrazy Tomkowic z Sodalicyey i pan Aszkenazy. W długie się akademia spory nie wdawała, jeno im obu z sobą do łaźniey kazała, yako, że tam rozsądzać będzie komissyya, kto ma lepsze kondycye i nagroda czyia. (…) Tomkowic stawa śmiele, bo ma rzecz w porządku, zasię tamten, Żydowin, skrył się w ciemnym kątku (…) Darmo – co raz człek stracił, tego nie odzyszcze…” – i tak dalej.

Jaka szkoda, że w przypadku obsadzania operetkowej posady rzecznika praw obywatelskich Sejm nie stosuje takiej właśnie łaziebnej procedury. Przynajmniej i posłowie i obywatele mieliby z tego troszkę przyjemności, a przynajmniej – rozrywki – a przy okazji i kandydaci mogliby pokazać, że przed obywatelami nie mają nic do ukrycia. Być może zresztą pani marszałek Elżbieta Witek wraz z Konwentem Seniorów dokona nowelizacji tej procedury – bo wszystko wskazuje na to, że pan marszałek Senatu, Tomasz Grodzki – chyba jakiś daleki potomek upickiego posła Władysława Sicińskiego, co to jako pierwszy zerwał Sejm przy pomocy liberum veto – w Senacie zablokuje kandydaturę pani Lidii Staroń, która pokonała pana Marcina Wiącka, popieranego przez obóz zdrady i zaprzaństwa wraz z gronem sympatyków pobożnego wicepremiera Jarosława Gowina ze szczątków „Porozumienia”, formalnie wchodzącego w skład koalicji rządowej.

W tej sytuacji decydujące okazało się poparcie Konfederacji, w imieniu której pan poseł Robert Winnicki dał wyraźnie do zrozumienia, że pani Staroń jest złem mniejszym, niż pan Wiącek, który kontynuowałby postępki pana Bodnara. Najwyraźniej od czasu, gdy generał Jaruzelski podjął „suwerenną decyzję” o wprowadzeniu stanu wojennego, jesteśmy skazani na wybór między złem większym i mniejszym. Nic dobrego z tego oczywiście wyniknąć nie może, jako że ex nihilo nihil fit.

Można się było o tym przekonać również po futbolowym meczu reprezentacji Polski z reprezentacją Słowacji, a której nasi faworyci przegrali dwa do jednego – czego, jak się wydaje – nikt się nie spodziewał. Ale któż mógł się spodziewać, że prezydent USA Józio Biden cofnie sankcje nałożone przez jego poprzednika na budowniczych gazociągu Nord Stream 2, który właśnie został ukończony? Takiego noża ze strony Naszego Najważniejszego Sojusznika nikt spodziewać się nie mógł, a już zwłaszcza – Naczelnik Państwa, który poza Sojusznikiem nikogo nie zauważa, bo „takie widzi świata koło, jakie tępymi zakreśla oczy”.

Tę gorzką pigułkę, po której prawdopodobnie będziemy musieli połykać następne, Nasz Najważniejszy Sojusznik osłodził nam, trykając swoim łokciem w łokieć pana prezydenta Andrzeja Dudy, który to tryknięcie przyjął „z oznakami czci nadzwyczajnej” – niczym ów mułla pod Zbarażem, spożywający daktyle wyplute przez chana Islam Gireja. Najwyraźniej przewodzący komunistycznej rewolucji w Stanach Zjednoczonych prezydent Józio Biden wprowadza w życie formułę Marksa: „każdemu według jego potrzeb”.

Stanisław Michalkiewicz
http://michalkiewicz.pl

Komentarze 4 do “W sferze działań pozornych”

  1. Yagiel said

    Zatem nie tyle działania pozorne, ile – każdemu wg jego potrzeb.
    Potrzebą nie-naszych manekinów Polako-podobnych jest być od czasu do czasu nadmu… poddmuchanymi – może być i z łokcia.

  2. revers said

    .. i bez kamienicy, lub wasze ulice.

    ylko brakuje szczoteczek do zebow, a uzytych do czyszczenia bruku i plyt chodnikowych dla tubylcow z opaskami z literka „P” nad lokciem..

    No ale to mundrosc etapu, nastepna przyjdzie za chwile wraz z prawem talmudu.

    A tu sie mowie nie realnie o prawie rzymskim.

  3. revers said

    ad2

    https://nczas.com/2021/06/25/no-to-sie-zaczyna-na-dobre-szef-msz-izraela-straszy-polakow-ws-mienia-bezspadkowego/?fbclid=IwAR0_5i5eCmg67N2sY3gpwYjsCuvb9kaNNRalK-UtsGTv9Vv6NYZKYawA2XM

  4. Yagiel said

    Swoją drogą ciekawe, czemu Felietonista poświęca aż tyle uwagi wyborowi nowego manekina na operetkową funkcję w pozornym państwie?
    Nie prościej byłoby napisać… Ależ pisał: że Polska po I Wojnie była tylko państwem przetargowym: kto komu nas odda i za co?
    Jak CzechoSłowacja otóż, kt pozwolono wyprodukować setki czołgów dla Hitler’a – tylko ciut większa i nadmuchana do roli „imperium środkowoeuropejskiego”: w 1919 była potrzebna, by zatrzymać Armię Czerwoną, w 1939 już niepotrzebna…

    Zresztą już w XIX w. Polacy-powstaniacy byli potrzebni już tylko Prusakom do osłony ich podbojów: za wol… Władzę waszą!

    Dziś ? Jest potrzebna jako pies szczujny na Rosję – taki co to z przytroczonymi granatami pójdzie na tanki… A do rakiet doskoczy ? No i to jest właśnie skala czy symbolika pozorności Polski: jest psem szkolonym do walki z rakietami czy dronami…

    Polska jest veły poczebna kłaj! Odda pies budę – potem flaaaj!

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: