Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Fatum Grunwaldu

Posted by Marucha w dniu 2021-07-20 (Wtorek)

Bitwa pod Grunwaldem zapisała się w polskiej pamięci narodowej jako jeden z rozstrzygających punktów w naszej historii, podobnie jak bitwa pod Warszawą stoczona w wojnie z bolszewikami. I o wiele bardziej jeszcze, niż w przypadku bitwy warszawskiej, nie zdajemy sobie sprawy, jak wiele Polska na polach Grunwaldu przegrała.

Częściowo do popularnego obiegu przebiła się świadomość, iż wojna polsko-bolszewicka przyniosła Polsce militarne zwycięstwo, ale polityczną klęskę, a sukces w rokowaniach pokojowych w Rydze odnieśli bolszewicy. „Wiktoria grunwaldzka” w powszechnym odbiorze trwa zaś jako olśniewający tryumf polskiego oręża.

Tymczasem w rzeczywistości, choć wojna polsko-krzyżacka zapewniła Polsce umiarkowane polityczne korzyści, nie dała jej wcale militarnego zwycięstwa: po wygranej bitwie pod Grunwaldem było przecież jeszcze długie oblężenie krzyżackiej stolicy, twierdzy w Malborku, zakończone porażką Polaków i Litwinów, gdyż nie zdołali złamać zbrojnej ani politycznej siły Zakonu.

Następstwa serii wojen polsko-krzyżackich wykraczały jednak poza wymiar strategiczny (wojskowy) i polityczny. Z każdym kolejnym etapem ich cyklu pogłębiał się rozłam cywilizacyjny, który miał się okazać fatalnym dla Polski oraz całej Europy.

Czarna legenda [? – admin] zakonu krzyżackiego należy do najsilniej utrzymujących się w polskiej wizji historii. Fakt ten powinien zdumiewać, bo dotyczy ona wydarzeń niezmiernie dla dzisiejszego człowieka odległych, średniowiecznych (zupełnie pod tym względem nieporównywalnych do koszmaru II wojny światowej, pamiętanego jeszcze przez żyjące dziś osoby), a dla przytłaczającej większości Polaków źródło wiedzy o krzyżakach jest tylko jedno i ma charakter fikcji literackiej: powieść Henryka Sienkiewicza.

Tę czarną legendę trzeba wreszcie w Polsce poddać rewizji – albo, mówiąc wprost, odkłamać. Krzyżacy nie byli diabłami wcielonymi, jakimi odmalował ich polski noblista, a po nim Stefan Żeromski w książce „Wiatr od morza”. Nie mogli nimi być, skoro Witold Wielki sprzymierzał się z nimi wielokrotnie, a nawet przyjął od nich chrzest. W porozumienie z Zakonem wchodził też w swoim czasie jego kuzyn Jagiełło; zresztą w okresach walki o władzę na Litwie poparcia krzyżaków szukali wszyscy pretendenci. Fakty te świadczą, iż miejscowi władcy traktowali Zakon jako normalny czynnik polityczny w regionie.

W trzystuletniej historii stosunków polsko-krzyżackich nie brakowało oczywiście okresów nieprzyjaznych i aktów wrogości, a najbardziej drastycznym z tych ostatnich była rzeź gdańska w 1308 r. Z drugiej strony, nie brakowało w niej przecież okresów, kiedy stosunki sąsiedzkie układały się dobrze, jak za czasów Jana von Tieffena, który był wielkim mistrzem Zakonu w latach 1480-1497, w 1493 r. złożył królowi Janowi Olbrachtowi hołd lenny, wziął udział w jego zbrojnej wyprawie do Mołdawii i zmarł w jej trakcie we Lwowie.

Z trzystu lat sąsiedztwa Polski z krzyżakami na wzajemne wojny przypadło dwadzieścia osiem lat, a niech Czytelnik już sam sprawdzi, ile razy w tych wojnach Polska była stroną atakującą.

Najgorsze miało jednak przyjść w pierwszej połowie XVI wieku. Kiedy wielki mistrz Albrecht von Hohenzollern popadł w herezję, wraz ze swoimi podkomendnymi zrzucił szatę duchowną i ogłosił państwo zakonne własnym dziedzicznym księstwem, Zygmunt Stary wsparł swoim autorytetem jego zdradę, odbierając od niego w 1525 r. hołd jako od świeckiego lennika. I na tym się nie skończyło, bo kiedy Zakon, reprezentowany przez wybranego w 1526 r. nowego wielkiego mistrza Waltera von Cronberga, próbował odzyskać swoje państwo zagrabione przez Albrechta i otrzymał w tej kwestii poparcie od cesarza Karola V Habsburga, polski król wystąpił przeciw katolickiemu zakonowi i katolickiemu imperatorowi, biorąc w obronę heretyka, wiarołomcę i grabieżcę.

Starania krzyżaków o odzyskanie państwa zakonnego trwały ponad dwieście lat, ale zostały udaremnione przez Polskę już w pierwszej fazie, gdy miały szansę powodzenia, bo pozycja samozwańczego księcia Hohenzollerna pozostawała niepewna.

Powinniśmy też wreszcie przestać powtarzać endeckie bajki o krzyżakach jako „narzędziu germanizacji”. Abstrahując od faktu, iż w średniowieczu nie istniała świadomość narodowa rozumiana tak, jak definiujemy ją dzisiaj, zakony rycerskie stanowiły instytucje ponadnarodowe. Tak też było z Zakonem krzyżackim, który miał placówki nie tylko w krajach niemieckich, Prusach i Inflantach, ale również w Szwecji, Hiszpanii, Czechach, we Włoszech, Lotaryngii i Burgundii, na Sycylii i Cyprze, na Peloponezie (baliwat Romanii) czy na pograniczu Syrii i Turcji (baliwat Armenii), a siedziba wielkiego mistrza do końca epoki krucjat mieściła się w Akce, później zaś w Wenecji.

Jak pisze historyk Grzegorz Kucharczyk, właśnie nasilenie narodowych partykularyzmów w Europie zapoczątkowało zmierzch ery rycerzy-zakonników:

„Epoka wypraw krzyżowych, dzięki powstaniu zakonów rycerskich, przyczyniła się także do wykształcenia pojęcia jedności rycerstwa całej średniowiecznej christianitas. W swojej większości bowiem rycerskie zakony skupiały w swoich szeregach wszystkie nacje łacińskiego chrześcijaństwa (…) i działały w całej łacińskiej Europie: od Hiszpanii po obszar Bałtyku. Ten fakt ogólnoeuropejskiej jedności rycerstwa, które widzieliśmy na przykładzie zakonów rycerskich, był jednak możliwy dzięki temu, że elementem spajającym Europę było chrześcijaństwo nauczane przez Kościół. Nieprzypadkowo, od XIV wieku, gdy nasilają się próby budowania europejskiego ładu na innej zasadzie (…), kryzys przechodzą także zakony rycerskie.” (1).

Ponadnarodowy, uniwersalistyczny charakter był wśród powodów, dla których zakony rycerskie budziły tak wielkie zainteresowanie jednego z najważniejszych w XX wieku teoretyków tradycjonalizmu, barona Juliusa Evoli.

Tymczasem rozłam pogłębiany przez ponawiające się konflikty polsko-krzyżackie sprawił, że instytucja zakonu rycerskiego nie przeniknęła do polskiej kultury i nie wywarła większego wpływu na jej formację.

Niemcy dały zachodniemu chrześcijaństwu krzyżaków i Zakon Kawalerów Mieczowych; Francja – templariuszy i Zakon Rycerzy Jezusa Chrystusa; Hiszpania – zakony Montjoye, Santiago i kalatrawensów; Portugalia – Zakon Skrzydła św. Michała i Zakon Avis. Polska jako jedyny z krajów kontrolujących jedną z rubieży Christianitas nie wykształciła swoich zakonów rycerskich. W 1228 r. książę mazowiecki Konrad założył wprawdzie zakon Rycerzy Chrystusowych, potocznie zwanych braćmi dobrzyńskimi, lecz zakon ten wzorowany był na niemieckich Kawalerach Mieczowych, składał się głównie z niemieckich rycerzy z Meklemburgii i już w 1235 r. został wchłonięty przez krzyżaków. [„Wchłonięty”… he he – admin]

Dopiero Jerzy Ossoliński (1595-1650) za panowania Władysława IV Wazy rzucił projekt utworzenia, w odmienionej stosownie do epoki formie, polskiego zakonu rycerskiego pod nazwą Orderu Niepokalanego Poczęcia. Jak pisze Michał Bobrzyński,

„Order ten miał być oznaką zewnętrzną ścisłego związku ludzi, którzy by, ślubując wiarę katolicką i wojnę z pogaństwem, ślubowali zarazem osobliwszą wierność i oddanie się królowi. W rozbitym społeczeństwie polskim, w którym tylko oligarchia rej wodziła, powstać tedy miała arystokracja solidarnie ze sobą związana i około króla skupiona. Nie potrzeba dodawać, że projekt taki postawiony przez parweniusza, popierany przez króla, napotkał na stanowczy opór u oligarchów i bezpowrotnie upadł.” (2).

Koncepcja Ossolińskiego, odrzucona na sejmie, nie doczekała się urzeczywistnienia. W średniowiecznej Polsce zakładali swoje placówki także templariusze czy joannici, lecz żaden z cudzoziemskich zakonów rycerskich nie zapuścił w naszym kraju korzeni na dłużej, poza jednymi tylko bożogrobcami.

Odcięcie od wpływu zakonów rycerskich było najbardziej niefortunne w przypadku krzyżaków. Zakon krzyżacki dał światu ten polityczny cud, jakim było Ordensstaat – wojskowa teokracja, bodaj jedyna w łacińskiej Europie. Polska odgrodziła się od niego pasmem wojen, po czym dopomogła je zniszczyć zdrajcom wewnątrz samego Zakonu. Sama ewoluowała ku ustrojowi coraz bardziej republikańskiemu i „demokracji szlacheckiej”, które doprowadziły ją w końcu do upadku.

Adam Danek

1. Grzegorz Kucharczyk, Zakony rycerskie jako owoc idei krucjatowej, „Pro Fide, Rege et Lege”, 1999, nr 2 (34), s. 9.
2. Michał Bobrzyński, Dzieje Polski w zarysie, Warszawa 1977, s. 341.

https://myslkonserwatywna.pl

Komentarzy 20 do “Fatum Grunwaldu”

  1. Wladca said

    Sami Niemcy opisali Historie Krzyzakow w ksiazkach „Wzlot i upadek panstwa krzyzackiego ,oraz Miecz na Wschodzie.W obu tych ksiazkach Polska przedstawiona jest Jako wrog nr 1.Krzyzacy osiedlali,jak tylko mogli na zdobytych nowych terenach Niemcow z polnocnych czesci Niemiec i tworzyli w ten Sposob „swoja „ ludnosc.
    Polacy nigdy nie byli podmiotem stosunkow bilateralnych obydwu panstw,lecz przedmiotem i pogardzanym z punktu cywilizacyjnego i rasowego . Byli zawada i przeszkoda ,ktora nalezalo wytepic.Natura Ludzka i panstwowotworcza obu narodow,badz grup cywilizacyjnych jest diametralnie rozna i tylko calkowite podporzadkowanie regionu krzyzakom moglo byc rezultatem takiej Politiyki.Niestety,tylko przekonanie o wlasnej racji na przekor calej Europie ,ma dla nas wartosc,reszta to pierdolenie o Szopenie.

  2. Yagiel said

    co za Bzdury ! Kto go, znaczy Autora Danka Adama wystawił na taki pośmiech ?
    Jest w tym +- tyle prawdy, ile w relacjach Fauci o FAKEdemii…

    A już chwalić dziś w Polsce ORDENSSTAAT – wojskową teokrację ?! Rydzyk chce być Wielkim Mistrzem komturka Jarka ?
    Rydzyk i Macierewicz w Orderze Polskich Dziewic!

  3. Korab said

    Tylko dlaczego „ponadnarodowy” Zakon nazywał się Zakonem Najświętszej Marii panny DOMU NIEMIECKEGO? i czemuż wszyscy wielcy mistrzowie byli Niemcami?

  4. Jagiełło nie wyrwał chwasta. A mógł. I to jest jego wielki błąd.

  5. Greg said

    ,,Wielcy mistrzowie” są wśród Nas i są Polakami ?

  6. Piskorz said

    re 3 A może ówczesny Watykan nie pozwolił na to, aby gadzinę dobić ostatecznie?! ps Na ten temat właśnie dawno coś czytałem, ale nie pamiętam szczegółów. A ponadto Jagiełło miał wielki /?/ respekt przed Kościołem.

  7. Piskorz said

    re 4 Pardon, odpowiedź do 2.

  8. Lisowczyk2010 said

    KRAJOBRAZ PO GRUNWALDZIE RYSZARD FILIPSKI MONODRAM https://www.youtube.com/watch?v=8NCbdhh-LKE

  9. MatkaPolka said

    KRAJOBRAZ PO GRUNWALDZIE
    scenariusz, koncepcja scenograficzna,
    opracowanie muzyczne, wykonanie i realizacja:
    Ryszard Filipski

    https://docer.pl/doc/s1s0vn0

    Ryszard Filipski prezentuje monodram swojego autorstwa, którego prapremiera odbyta sio 31 grudnia 1970 roku w Krakowie, a wiec ponad czterdzie¶ci lat temu. Monodram ten, przekonujący W swojej treści i żarliwym wykonaniu autora, jest dowodem na to, ie wówczas można byto prezentować widowiska i książki mówiące prawdziwie o stosunkach polsko-niemieckich.

    Dziś, gdy w polskich księêgarniach sprzedawana jest niemiecka wersja historii II Wojny Światowej (np. wspomnienia lotników niemieckich, którzy bombardowali Polska), ldedy nasi maturzyści dostaje pytania o działalność U-bootów – niemieckich łodzi podwodnych –

    Krajobraz po Grunwaldzie” uświadamia nam stare zagroenżie płynące do nas zza Odry.

    (**)

    WŁODKOWIC: W stosunkach miedzy narodami, tak samo jak i w stosunkach miedzy ludami, obowiązują te same normy moralne. Nie czyni sio rzeczy złych, z których by wypływały dobre. Wojna jest sprawiedliwa, jeżeli jest prowadzona o odzyskanie rzeczy zabranej lub dla obrony ojczyzny. Wojna nie moce byt po- dejmowana z nienawiści, zemsty lub chciwości. Walczyć nie jest przestêpstwem, lecz walczyk dla zdobyczy jest grzechem. Zdobycze dokonane siłą nie ulega- ją przedawnieniu.
    Przeciwnie nawet, podlegają one zwrotowi pod groza utraty zbawienia. Co sio tyczy wodza na wojnie, to ten odpowiada nie tylko za własne łupiestwa, ale i wszystkich tych, których na wojna przyprowadzi³. Odpowiada on równiej za morderstwa pope³nione na wojnie i to nie tylko te, które przez jego żołnierzy, ale i te, które na jego żołnierzach popełniono.
    AUTOR: Aby zyskaé uznanie dla switch zasad Wlodkowic udowodnil, Ze poganie, czy niewiemi mogq posiadaé państwa prawns na równi z chrzeécijanami.
    WŁODKOWIC: Początek władzy W ogóle powstaje Z prawa ojca rodziny, opiera się zatem na prawie natury. Prawo natury obowiązuje wszystkich, chrześcijan i pogan. Posiadanie ziemi przez niewiernych jest ugruntowane w prawie narodów. W sprawach religijnych obowiązywać winny w stosunku do po gaf te same zasady tolerancji. Nie nalewy niewiemych orężem lub prześladowaniem zmuszać do przyjęcia nowej wiary. Taki sposób postêpowania jest z krzywda bliźniego, nie czyi sio za rzeczy złych, Z których by wypływały dobre. Nikt ten nie może być zmuszony do przyjêcia nowej wiary. O przyjêciu wiary przez pogan rozstrzygać winna wolna wola. Dlatego nie prowadz± sprawiedliwej wojny ci, którzy napadają na niewiernych, pokój zachowujących. Zakazuje tego prawo naturalne, zgodne z zasadą, czyi to, co chcesz, aby tobie czyniono, zakazuje prawo boskie, które mów, nie zabijaj, nie kradnij, zakazuje równiej prawo rzymskie i kanoniczne.

    Nie wolno wiec pogan nawracam siłą i w tym celu gnębić ich wojna, zabijak i łupić.

    AUTOR: Pozornie oderwane wywody Włodkowica byty najściślej związane z polityczną rzeczywistością. Nieprzychylne stanowisko cesarza Zygmunta Luksemburczyka W stosunku do Polski, sklaniało Polaków do tym bardziej stanowczego zwalczania uroszczeń władzy cesarskiej, a przede wszystkim teoretycznych podstaw, na których w³adza ta sio wspierana.
    Gwałty i najazdy Krzyżaków na ziemie polskie i litewskie wywoływały naturalne dążenie do potępienia postêpowania Zakonu niemieckiego. Polacy czuli sio zmuszeni do walnej rozprawy z Zakonem Krzyżackim, ale nawet po grunwaldzkim zwyciêstwie starali sio postępowa- nie swoje przedstawi³ we właściwym świetle etyki rniędzypaństwowej. Uczone traktaty Włodkowica przedstawione soborowi, miany na uwadze cel praktżyczny – obrona interesów Polski. Traktaty jego stany przede wszystkim na gruncie zupełnej niezależności Polski wobec cesarstwa.

    WŁODKOWIC: Niew±tpliwie byłoby najlepiej, gdyby był jeden w³adca i jed- na w³adza na ziemi. Ideat ten jednakie nie ma nic wąspólnego z rzeczywistością. Za nasze grzechy wiêcej ustanowiono w³adców, Świat taki, jaki jest, nie moce byt przez jednego władcę rz±dzony. W³adza powszechna wychodzi na szkoda i zguba Rzeczpospolitej chrześcijańskiej i szkodzi dobru publicznemu. Skoro wiec faktycznie mies jej nie moona, stosowniej by³oby, ameby i prawnie przestana istniej.

    AUTOR: W ten sposób system polityczny cesarstwa zostaje przez Włodkowica odrzucony. W dalekiej perspektywie dostrzeg³ on wprawdzie możliwość istotnego zjednoczenia państw, koncepcja ta jednakie nie ma znaczenia dla teraźniejszości. Tam, gdzie chudzi o ograniczenie wp³ywów cesarza, Włodkowic z zapasem broni prerogatywa papieskich, podkreśla ten wyższość w³adzy papieskiej nad cesarska, korzystając ze zwyk³ego w tym wypadku zapasu argumentów teologicznych oraz historycznych i prawnych. Ingerencja papie¿a w tej interpretacji jest co prawda bardzo rozleg³a, ale papier, jako obroñca ¶wiata chrześcijańskiego, tzn. zasad, którymi chrze¶cijanie winni sio kierowa³, sam tym bardziej norm tych przekraczam nie moce, ani ten popieram tych, którzy je przekraczaj±. Ograniczając W ten sposób władzę cesarska i władzę papieska, Włodkowic twardo stoi przy uznaniu praw zupełnej suwerenności poszczególnych państw. Należało sio spodziewam, że akcja polityczna i procesowa Polaków musiała sio spotkam z wystąpieniami obronnymi ze strony Zakonu, tym bardziej, ie sobór wysłał list do Jagiełły, W którym chwali króla Władysława za jego starania, jak ten i za przysłanie do Konstancji znakomitego poselstwa.

    Było ten tych wystąpień prokrzyżackich kilka: Jana Wrebacha z Bambergii, Jakuba biskupa z Lodii, bliżej nieznanego biskupa angielskiego, który jednakie W korcu uchyli³ swe oskar¿enia oraz zakonnika dominikańskie- go Jana Falkenberga.

    Falkenberg wyszedł na forum soborowe z dużym traktatem przeciw tezom Pawła Włodkowica. Wystąpienie przeciwnika Polski, podobnie jak i Włodkowica wypływało ze stosunków rzeczywistych, ale różniło sio skrajnie od wywodów polskiego posla .

    (***)

  10. Marucha said

    Cieszą mnie komentarze.

  11. MatkaPolka said

    KRAJOBRAZ PO GRUNWALDZIE
    scenariusz, koncepcja scenograficzna,
    opracowanie muzyczne, wykonanie i realizacja:
    Ryszard Filipski

    https://docer.pl/doc/s1s0vn0

    Ryszard Filipski prezentuje monodram swojego autorstwa, którego prapremiera odbyta sio 31 grudnia 1970 roku w Krakowie, a wiec ponad czterdzie¶ci lat temu. Monodram ten, przekonujący W swojej treści i żarliwym wykonaniu autora, jest dowodem na to, ie wówczas można byto prezentować widowiska i książki mówiące prawdziwie o stosunkach polsko-niemieckich.

    Dziś, gdy w polskich księêgarniach sprzedawana jest niemiecka wersja historii II Wojny Światowej (np. wspomnienia lotników niemieckich, którzy bombardowali Polska), ldedy nasi maturzyści dostaje pytania o działalność U-bootów – niemieckich łodzi podwodnych –

    Krajobraz po Grunwaldzie” uświadamia nam stare zagroenżie płynące do nas zza Odry.

  12. MatkaPolka said

    Słowianie. Najstarsza cywilizacja na świecie.

    Seria wideo

    https://www.youtube.com/user/ewarawicz/videos

    SŁOWIANIE cz.4a Najstarsze pismo – pismo kultury Vinca

    SŁOWIANIE cz.4b Pismo Etrusków to pismo słowiańskie

    SŁOWIANIE cz.5 Od Renu po Dniestr

  13. Yagiel said

    Tak se rano myślę, że już nie dziwię się wypuszczeniu tego Kogucika na płot – ten sam płot, co wtedy! Kogucik pieje tę samą piosnkę! Ze strachu sraczki dostaje – ze strachu, że Grunwald oto powtarza się jako walka z FAKEdemią Xazarów, kt wtedy byli Zakonem Domu Niemieckiego, tak jak dziś Fauci jest Amerykaaninem, Macron Francuzem, a Niedzielski i Morawiecki Polakami.
    A Prawda też jest Ta Sama:
    1. Yogalja/Jagiełło ze 40 lat przygotowywał tę Wojnę/Bitwę – do stopnia nieprzegrywalności – zaczynając w Vilnius 1370 lat od przyjaźni z franciszkaninem/papa przyszłym
    2. w 1410 mógł więc zdobyć MarienBurg, lecz wolał nie: żeby kosztami wojny/odszkodowań obciążyć Zakon, nie siebie
    3. wygrana dwu-Bitwa, bo jeszcze Koronowo, dała mu i Zawiszy Czarnemu możliwość wygrania Trzeciej Bitwy! tj. sterowania wydarzeniami w Europie: na dworze cesarskim i na dworach papieskich: to Jagiełło zlikwidował wersję-Avignon
    i rozpoczął sobór w Konstancji
    4. nie zlikwidował Zakonu, bo obciął mu już prawicę i nogę prawą i oko prawe wyłupił, a mózg Zakonu – miał już pod kontrolą, jak dziś ŚMO kontrolują, co myślą takie Danki… kolejny Wielki Mistrz był zawczasu dogadany (więc nie wziął udziału w Bitwie, przedtem wzięty do niewoli przez Polaków i… wypuszczony); przeciwnikiem był już „tylko” cesarz, tj. Cesarski Katolicyzm
    5. mentalną/dyplomatyczną Wojnę z nim wygrał na soborze i POTEM/do 1428r.!/ może głównie Włodkowicem i Zawiszą Czarnym/pięścią i gardłem/ ale nie tylko nimi: więcej było Profesorów AK/UJ – trój-Bitwa trwała więc 18 lat, a trój-Wojna z Zakonem trwała 1375-1418, czyli coś 33 lata

    Przypominam te Wiadome Fakty, gdyż dziś Zakon to WHO/ŚMO, tj. cesarstwo NWO/Xazarów – które właśnie przegrywa Bitwę, wybijane, topione przez powiedzmy Białe Kapelusze; nie nazwę Trump’a Jagiełłą II, bo sobór w Konstancji II, czyli Norymberga II na Fauci’ch i wyższych Xazarów jeszcze nie rozpoczął obrad… mec Reiner Feullmich wygląda za to na Włodkowica II.

    Odcięcie Watykanu – jakikolwiek manekin jest tam teraz za papa – a przez Watykan Xazarów od Pieniędzy, a raczej od Fortuny,
    kt to odcięcie nastąpiło już audytem rok temu, powoduje, że Watykan/Xazary przegrają, jak przegrał Zakon Krzyżaków: finansowo. Bo to jest jedyny język, jaki oni rozumieją…

    Zabawne, że w najnowszym COTYGODNIOWYM OGLĄDZIE POLITYKI NIEJAWNEJ przez Benjamin’a Fulford/19 bm.
    .https://www.youtube.com/watch?v=D1HZNHBqrqk&list=RDCMUCnfx6M4GEp2EqnBhq8vV0lA&start_radio=1

    od początku mówi się ANALOGIĄ dziejową: Rzym/cywilizacja przeciw Babilonowi/cywilizacji – Rzym oczywiście wygrywa i wygra, gdyż po tej stronie stoji Stwórca 🙂 Warto posłuchać tego opisu dziania się na Globie…

    Wystąpienie takie jak tego Danka – porównywalne do wystąpienia Falkenberg’a – wyraźnie świadczy o wzrastającej świadomości Zakonu Xazarów, że Bitwę już przegrali, więc kombinują, jak by tu nie przegrać Trój-Wojny ?
    Nie przegrać z Prawdą ? – Nie da się !
    Walczyć ze Stwórcą ?
    Eeech…
    jak dzieci rozhukane

  14. MacG said

    czytam i oczom nie wierze – przeciez ow krzyzacki Ordensstaat to nic innego jak bizancjum w najgorszej mozliwej postaci, prowadzace ostatecznie do skrajnego ucisku fiskalnego, reakcja na co byla opozycja w postaci organizacji jaszczurczej itd.

  15. Yagiel said

    Ech, sam jak wakacyjne dziecko jestem – do 43 a co dopiero do 53 nie potrafię doliczyć !
    Yogajla/Jagiełło szykował Wojnę/Bitwę przez 25 lat w XIVw. + wygrał Bitwę po 18 latach XVw. = 43 lata Bitwy
    a Wojnę to jeszcze do 1428 prowadził mentalnie i wygrał odszczekanie przez Falkenberg’a = 53 lata Wojny z Zakonem
    opłacało się…
    sami wyszli z MarienBurg’a – czym Sienkiewicz zakończył/spointował „Krzyżaków” – co nie zamknęło dziejów Zakonu ani wojen…

    Jemioły też nie zetnie się z wszystkich Drzew – lecz są Drzewa odporne 🙂
    kukułki też można odgonić…

  16. Siekiera_Motyka said

    Ad. 6 – „Polityka” opublikowała bardzo dobrą prace na temat Krzyżaków.

    Po przeczytaniu tej skondensowanej historii zrozumiałem ze Krzyżaki to był jeden wielki biznes co dzisiaj by nazwano „Globalną Korporacją”. Watykan i Zachodnie sprzymierzeńcy mieli z tego korzyści, a wiec przypuszczam ze kombinowano by nie znikli, co Jagieło mógł zrobić.

  17. Peryskop said

    Re 4

    Na tym nie koniec !

    Mało kto wie, że wnuczka Władysława Jagiełły, Zofia, urodziła późniejszego wielkiego mistrza zakonu krzyżackiego.

    Więc kohabitacja POPiS ma dluuuugą tradycję.

  18. Co ten Danek napisał! said

    „Powinniśmy też wreszcie przestać powtarzać endeckie bajki o krzyżakach jako „narzędziu germanizacji”. Abstrahując od faktu, iż w średniowieczu nie istniała świadomość narodowa rozumiana tak, jak definiujemy ją dzisiaj, zakony rycerskie stanowiły instytucje ponadnarodowe.”

    Tak? To czemu krzyżacy zasiedlali wsie na Pomorzu Gdańskim chłopami z głębi Niemiec?

    A po drugie o jakiej czarnej legendzie mowa?
    Wystarczy wspomnieć jak krzyżacy podstępem zagarnęli Gdańsk i Pomorze niby idąc z odsieczą przeciw Brandenburgii. Albo jak kłamali przy papieżu na niekorzyść Polski. Jak najechali Kujawy i palili katolickie kościoły. Eh masakra!

    I po kiego licha wspominać o masonie Evoli, który podobnie jak drugi okultysta Rene Guenon udawał konserwatystę.

  19. Yagiel said

    Pomyślałem, że jakież dzisiejsze jest rozumowanie Wlodkowica/profów AK/UJAGIEŁŁY przeciw najeżdżaniu i przymuszaniu do wiary pogan, a raczej „pogan”
    np. za MatkaPolka/9 cytuję:

    „Nie wolno wiec pogan nawracać siłą i w tym celu gnębić ich wojną, zabijać ani łupić.

    AUTOR: Pozornie oderwane wywody Włodkowica byty najściślej związane z polityczną rzeczywistością. Nieprzychylne stanowisko cesarza Zygmunta Luksemburczyka w stosunku do Polski [i Litwy/WKS] sklaniało Polaków do tym bardziej stanowczego zwalczania uroszczeń władzy cesarskiej, a przede wszystkim teoretycznych podstaw, na których władza ta się wspierała.”

    Otóż dawne słuszne tezy Włodkowica są aktualne dziś, bo „najściślej związane z polityczną rzeczywistością” agresji FAKEdemistów na zdrowych, tj. „pogan”. Argumenty Włodkowica bronią nas przed politycznym – nie medycznym – zjawiskiem FAKEdemii.
    Ergo
    także dlatego pogrobowcy manekinów-Falkenberg’ów – jak dziś ten Danek – a tym bardziej ich smyczowi czy nadmuchiwacze z Zakonu Krzyżaków-Szczypawców tak bar boją się Jagiełły: jego Mentalności i Mądrości Władzy.
    O ile jesteśmy mentalnymi Jagiellonidami, o tyle Jagiełło/Grunwald/sobór w Konstancji są FATUM dla Zakonu K-Sz:

    Jak głupia małpa z brzytwą przyszło Nieszczęście do Człowieka i zatopiło weń xazarskie oczy
    Czeka – – czy Człowiek zboczy ?
    Lecz on ode-źrzał mu jak gdy Jagiełło
    mierzy swojego kształt modelu
    itd.
    (wybacz, Norwidzie)
    ANALOGIA

  20. plausi said

    Syn tramwajarza

    ad 8, Lisowczyk2010

    Mowa o synu tramwajarza, który został aktorem, zresztą jednym z najbardziej się wyróżniających spośród całej czeredy. Aktorem, który w przeciwieństwie do wielu kolegów i koleżanek miał swoje własne spojrzenie na rzeczy i swoje poglądy w tym polityczne.

    Syn tramwajarza ? Wybitnym aktorem ?

    Jeśli posłuchać Krzesimira Dębskiego,

    https://www.youtube.com/watch?v=NWMZxea_3RI&t=1480s

    to do niedawna było to absolutnie nieprawdopodobne, kulturę narodu polskiego tworzyło 12% ludności kraju i to wszystko byli tylko szlachetnie urodzeni, co potwierdzało chyba w ich oczeach, że jedynie szlachetnie urodzeni mogą tworzyć kulturę narodową. Nam stawia się pytanie,

    Czy można do narodu polskiego zaliczyć też lud polski ?

    Tzn. tę część ludności kraju, która do roku 1864 znajdowała się pod knutem pańszczyzny, czyli zmodyfikowanego niewolnictwa.

    Co prawda lud polski tworzył też kulturę tzw. ludową, co zdaje się pan Dębski zapominać, ta kultura miała nawet ożywić kulturę polską w okresie tzw. Młodej Polski, ale czy była to też kultura narodowa, czy jedynie ludowa ? Ubolewa wszak Dębski, że być może wiele talentów, jak ten Filipskiego, zostało zmarnowane także dla narodu polskiego.

    Szanowni Państwo, nie obejdzie się bez tego, abyśmy wyjaśnili sobie rolę ludu polskiego w polskim narodzie, czy jest to część narodu, czy jedynie rodzaj nawozu tego narodu ?

    Równie konieczne jest ustalić, jakie są zasługi szlachetnego narodu polskiego, o którym tak relacjonuje żydowski poeta:

    https://pppolsku.wordpress.com/2016/08/07/gadz/#Heine

    Obawiamy się, że jak długo nie wyjaśnimy powyższych pytań, będzie los narodu polskiego trudny do wyjaśnienia, choćby z tego względu, że nie potrafimy zdefiniować, kto do narodu należy. Takie rozerwanie wewnętrzne ułatwia upodlić ludność kraju, jak to ma miejsce w przypadku tzw. „pandemii”, stosunków z krainą U

    https://www.youtube.com/watch?v=F0buscuiauU&t=2m39s

    czy wreszcie rabunku społecznego mienia w ramach tzw. „prywatyzacji” Sorosa noszącej imię Balcerowicza, tzw. „słupa” w tej operacji.

Sorry, the comment form is closed at this time.