Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

„Adieu Pologne, adieu plaines desertes” – ucieczka Henryka Walezego z Polski

Posted by Marucha w dniu 2021-07-21 (Środa)

30 maja 1574 roku zmarł Karol IX, trzynasty władca Francji z dynastii Walezjuszów. Kiedy tylko wieść o jego śmierci dotarła do Polski, Wawel, gdzie od niespełna czterech miesięcy rezydował młodszy brat Karola, Henryk, stał się sceną jednej z najgłośniejszych ucieczek w historii.

W nocy z 18 na 19 czerwca pierwszy elekcyjny król Polski zabrał ze sobą czterech zaufanych ludzi i rozpoczął swą szaleńczą jazdę po tron należny mu po zmarłym bracie.

Jeśli wierzyć przekazom, gdy usłyszał o wyjeździe do Polski, zapłakał rzewnymi łzami. Nie chciał opuszczać rodzinnej Francji na rzecz tego barbarzyńskiego kraju gdzieś nad Wisłą. Jego krótkie panowanie odzwierciedlało tę niechęć. Naznaczone ciągłymi nieporozumieniami z nowymi poddanymi zakończyło się zaledwie po kilku miesiącach.

Każda strona miała zgoła odmienną wizję rządzenia państwem. Nadmierne zamiłowanie do rozrywek i swoboda obyczajów nowego władcy budziły powszechną niechęć. Nie pomagał brak zainteresowania sprawami królestwa. Zatem gdy nadarzyła się sposobność, by powrócić do Francji, Henryk Walezy skwapliwie z niej skorzystał.

Znamy dokładną trasę ucieczki króla. Zgodnie z tradycją z zamku wawelskiego miał zbiec spiralnymi schodami przylegającymi do Wieży Jordanki i tą drogą przedostać się do ogrodów królewskich. Dlatego dzisiaj są zwane schodami Walezego.

Jednak w rzeczywistości wydostał się zupełnie inaczej. W dokumentach zamku wawelskiego przeczytamy o naprawach drzwi „popsowanych przez zbiegłe francuzy”. O które drzwi chodzi? Rezydując na zamku, król Henryk mieszkał w komnatach w skrzydle zachodnim mieszczącym Babiniec, czyli siedzibę dworu królowej i młodych książąt. W noc ucieczki opuścił swą sypialnię na drugim piętrze, nad bramą Berrecciego i kręconymi schodami (tak zwanymi schodami Bony) zszedł na pierwsze piętro.

W mieszczących się tam salach dziś można oglądać wystawę Sztuka Wschodu. W ostatniej sali nadal są drzwi, przez które król wydostał się z pałacu. Obecnie wiodą one na klatkę schodową w budynku administracji zamku. W XVI wieku w tym miejscu były inne schody. Prowadziły przez pałacowy szpital na nieduży dziedziniec, ciągnący się obok budynków gospodarczych z piekarnią i kuchniami do muru przy Baszcie Senatorskiej. Tam dotarłszy, król Henryk wraz z towarzyszami wyważył furtę i ze wzgórza zamkowego dostał się na ulicę Bernardyńską, gdzie czekały już konie.

„Adieu Pologne, adieu plaines desertes,
Tojours de neige et glace couvertes […]”

„Żegnaj Polsko, żegnajcie opustoszałe równiny
Skute wiecznym śniegiem i lodem […]”

W taki sposób rozstawał się z Polską rozczarowany poeta Philippe Desportes, który przybył w orszaku Henryka Walezego po to tylko, by wyjechać jeszcze przed swoim królem. Równie dobrze tymi słowy mógł żegnać ją sam Henryk.

W pościg za królem na czele nadwornej chorągwi tatarskiej ruszył podkomorzy Jan Tęczyński. Ten sam, który w dniu koronacji Henryka wdał się w kłótnię z Samuelem Zborowskim. Sprzeczkę zakończoną bardzo nieszczęśliwie – śmiercią kasztelana przemyskiego Andrzeja Wapowskiego próbującego rozdzielić walczące strony. Jan był jednym z nielicznych, których król poinformował o planach ucieczki i któremu podał swoje powody. Po szaleńczej jeździe Tęczyński dopadł Henryka na rogatkach Pszczyny. Prosił i zaklinał. Na próżno. Nie zdołał skłonić monarchy do zmiany decyzji. Obiecawszy rychły powrót, Henryk odjechał.

Pięć dni później, 24 sierpnia, podczas zjazdu w Warszawie senatorowie postanowili czekać na powrót władcy do 12 maja 1575 roku. Kiedy wyznaczony termin minął, a król się nie zjawił, ogłosili stan bezkrólewia i upoważnili prymasa do zwołania elekcji.

Artur Grottger, Ucieczka Henryka Walezego z Polski, Muzeum Narodowe w Warszawie, 1860, licencja PD, źródło: cyfrowe MNW

Jak wiemy, Henryk Walezy nigdy już do Polski nie powrócił. Francją władał do 1589 roku, kiedy to 2 sierpnia, podczas oblężenia Paryża, zmarł w wyniku ran zadanych mu przez zamachowca. Okres jego francuskiego panowania naznaczyły waśnie wewnętrzne, głównie nieustające spory i wojny religijne.

Aż prosi się, żeby zapytać, co by było, gdyby król pozostał jednak w Polsce, podejmując wyzwanie i sprawując rządy nad tymi „skutymi lodem równinami”. Może żyłby nieco dłużej…

[Po co komu  żyjący dłużej dupek… – admin]

Katarzyna Ogrodnik-Fujcik
https://www.historiaposzukaj.pl

Komentarzy 5 do “„Adieu Pologne, adieu plaines desertes” – ucieczka Henryka Walezego z Polski”

  1. cep said

    Nie trzeba zgadywać, co by bylo gdyby H V pozostał w Polsce? Byłby członkiem LGTB, ożeniłby się z panią Biedroń, zostały członkiem Platformy Obywatelskiej i zaszczepiony się przeciwko Covidowi..

  2. plausi said

    Przykład polskiego politycznego onanizmu

    Do tradycji polskiej kultury politycznej należy odwieczne onanizowanie się sprzymierzeńcami z Zachodu, szczególnie Francji, ale też W.Brytanii czy USA, skutki tego samozaspokojenia są rozliczne:

    https://pppolsku.wordpress.com/2016/08/07/kiedy-prze/#Drole

    z reguły tragiczne, ale bierze się to może też z 12% mądrości narodu polskiego.

    https://marucha.wordpress.com/2021/07/20/fatum-grunwaldu/#comment-963235

    Łza się w oku kręci a i duma napełnia pierć, kiedy Polak przypomni sobie dzielny ratunek cesarstwa austriackiego przed nawałą turecką, co pozwoliło nieco później temu cesarstwu wyrwać ładny kąsek ziem polskich w ramach rozbiorów.

  3. ? said

    Demokracja szlachecka w praktyce, czyli do dziś nic się nie zmieniło.

  4. gnago said

    Tak czy siak zdążyli Francuzi przyswoić sobie widelec , mimo że do Włoch mieli znacznie bliżej. WIeśc niesie że Walezy kazał w Luwrze wybudować obok sypialni osobny pokoik – toitoia podobny temu co miał na Wawelu

  5. I*** said

    (4) Okoliczności śmierci Henryka Walezego (Henryka III, ostatniego króla Francji z dynastii Walezjuszów) były dość wstydliwe – został zasztyletowany podczas załatwiania potrzeby fizjologicznej (choć nie w Luwrze). Jego matka to Katarzyna Medycejska, z koszernego rodu kupiecko-bankierskiego „Medici”! :)))

Sorry, the comment form is closed at this time.