Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Dziś Węgry, jutro Polska – czy niemiecka presja doprowadzi Europę Wschodnią do upadku?

Posted by Marucha w dniu 2021-07-26 (Poniedziałek)

https://tomluongo.me/2021/07/19/today-hungary-tomorrow-poland-german-pressure-eastern-europe/
Tom Luongo, 19 lipiec 2021

Odkąd Joe Biden uznany został za nowego prezydenta USA, kwestie polskie stanęły się ważniejsze. Polska jest jednym z tzw. «złych chłopaków» w Unii Europejskiej, a wraz z powrotem ulubieńca Ludzi Davos – Baracka Obamy do Białego Domu, wszystkie problemy Polski w Unii Europejskiej zaostrzyły się.

Z Nordstream 2 prawie na ukończeniu, czas dla Andrzeja Dudy i jego partii Prawo i Sprawiedliwość (PiS) szybko się kończy.

W zeszłym tygodniu pisałem o Węgrzech i o tym, czy premier Viktor Orban dysponuje odpowiednimi kartami, by oprzeć się naciskom UE wobec kraju. Orban jest wytrawnym graczem, który z godnym podziwu powodzeniem radził sobie w obliczu nieprzejednanej postawy UE w stosunku do jego agendy suwerennościowej. Orban zawsze wiedział, że musi zachować równowagę między wielkimi mocarstwami, które go otaczają, a jednocześnie prowadzić Węgry w kierunku, który uważał za słuszny.

Polska nie poradziła sobie tak dobrze. Andrew Korybko trafia w sedno w swoim niedawnym felietonie, kiedy stwierdza:

«Środkowoeuropejski lider znajduje się w niekorzystnej sytuacji z powodu nieodpowiedzialnego ukształtowania polityki zagranicznej swego kraju, jako że założył, iż były prezydent USA Trump wygra reelekcję i będzie dalej kształtował geopolitykę europejską w sposób zbieżny z interesem Polski.»
>http://oneworld.press/?module=articles&action=view&id=2120

Gdy Trump był u władzy, Polska coraz ostrzej sprzeciwiała się zarówno Niemcom, jak i Rosji, sądząc, że (tego rodzaju) polityka USA będzie kontynuowana jeszcze długi czas w przyszłości. To był jednakże zły zakład. Gdyby ktokolwiek z polskich przywódców od czasu do czasu porozmawiał z Władimirem Putinem, choćby jedynie przy herbacie, zauważyłby, że Stany Zjednoczone – “Nie potrafią dotrzymywać umowy”.

I to nie jest rozumowanie wyłącznie z perspektywy czasu. Wszystko to zostało powiedziane w czasie prezydentury Trumpa. Przywódcy Polski próbowali upiec dwie pieczenie na jednym ogniu. Sądząc, że Trump ich osłania, myśleli, że będą mogli dać upust swojej rusofobii, jednocześnie sprzeciwiając się rurociągowi Nordstream 2 i napinając swoją suwerenność wobec Niemiec.

Rozważniejszym podejściem, które ja i inni publicyści prezentowaliśmy wcześniej, byłoby naśladowanie Orbana, czyli sprzeciwianie się UE, ale tylko do pewnego stopnia, przy jednoczesnym nawiązaniu stosunków z Putinem i Trumpem. Orban wykazał w tym względzie znacznie większą wizją strategiczną niż Duda. Dobrze rozumiał swoją pozycję, wzmacniając energetyczną i handlową pozycję Węgier.

Niestety, bez Polski w roli sojusznika, Węgry nie mogą zrobić zbyt wiele.

Z drugiej strony, Polska, z powodu Nordstream 2, jest teraz na łasce Niemców, którzy będą obecnie kontrolować przepływ gazu przez sieć rurociągów w Europie. Mówiłem o tym już w 2017 roku:

Niemcy dostają to, czego chcą. I chcą mieć możliwość wykorzystania gazu dostarczanego przez Nordstream 2 do wywierania presji politycznej na Polskę i resztę państw Grupy Wyszehradzkiej.

To jest prawdziwe sedno sprawy jeśli chodzi o Polskę. Polacy mogą do woli korzystać z ofert Trumpa, aby kupować LNG ze źródeł amerykańskich za cenę trzykrotnie wyższą od ceny rosyjskiego gazu rurociągowego. Polska mogłaby pomóc sobie, stając po stronie Rosji w kwestii separatystów w Donbasie, ale nie zrobi tego, ponieważ PiS jest w całości spółką zależną od amerykańskich interesów neoliberalnych i neokonserwatywnych.

Z pewnością, Polacy odnieśli ostatnio niewielkie zwycięstwo, gdy Europejski Trybunał Sprawiedliwości orzekł na ich korzyść w sprawie wykorzystania przez Gazprom gazociągu Opal, ale jest to w najlepszym wypadku mała pociecha.

Polska powinna była raczej wyciągnąć rękę do Rosji, niż nadal sądzić, że jest w stanie przeciwstawić się Niemcom w ramach struktury politycznej stworzonej w celu wzmocnienia niemieckiej władzy i niemieckich wpływów – na wszelkie sposoby – czyli UE.

Polacy zadowoleniem przyjęli obietnice Trumpa w kwestii drogiego, amerykańskiego LNG i przeciwstawili się solidarności wyszehradzkiej. Z powodu ich sprzeciwu wobec Nordstream 2, łatwo dali się wmanewrować jako pomocnicy NATO w destabilizacji Ukrainy i Białorusi; jednocześnie sami wystawili się na rzeź – w momencie, gdy w Davos pozbyto się Trumpa i przywrócono więź między Waszyngtonem i Brukselą.

A teraz, jak trafnie zauważa Korybko, PiS zmaga się z coraz ostrzejszą konkurencją ze strony nie kogo innego, ale Donalda Tuska, byłego przewodniczącego Rady Europejskiej który okazał się żałosnym nieudacznikiem na tym stanowisku. Davos podejmuje więc starania, by ponownie umocnić swoją dominację nad Polską.

To sprawia, że PiS znajduje się w sytuacji politycznej nie do pozazdroszczenia, bo nie posiada dobrych opcji politycznych. Rozwiązaniem proponowanym przez Korybko jest pakt o nieagresji z Rosją, aby uspokoić obawy przed rosyjskimi postępami militarnymi; możliwości wyboru Polaków wyczerpały się.

Nie jest jasne, jak dokładnie miałby wyglądać ów nieformalny polsko-rosyjski “pakt o nieagresji” dotyczący Białorusi i Ukrainy, ale mógłby on być wzorowany na znacznie większym pakcie, który USA i Rosja próbują nieformalnie wynegocjować po zeszłomiesięcznym szczycie Biden-Putin. Najważniejsze jest to, aby wzajemne oceny zagrożenia – na które wpływają podejrzenia co do motywów strategicznych drugiej strony – stopniowo zmniejszały się do tego stopnia, że będzie można wprowadzić tak zwaną “nową normalność”, która pozwoli na bardziej odpowiedzialne regulowanie rywalizacji obu państw w regionie.

Największym problemem dla Polski jest w tym momencie utrata możliwości tranzytu gazu przez Ukrainę. Obawy Polaków w tym względzie oraz regularne ostatnio wypowiedzi ze strony Rosji na temat historycznych związków Ukrainy z Rosją sprawiają, że zagrożenie to staje się coraz bardziej prawdopodobne w nadchodzących latach. Rząd w Kijowie jest coraz bardziej zdesperowany. Spotkanie prezydenta Zelenskiego z kanclerz Niemiec Angelą Merkel koncentruje się na tym, by Niemcy zapłaciły Ukrainie reparacje za Nordstream 2.

Jestem skłonny częściowo zgodzić się z tym, ponieważ Merkel była częścią grupy, która zainicjowała – poprzez umowę akcesyjną do UE – kłopoty ukraińskie (umowę, która została zablokowana przez Putina) i która uruchomiła cały ten nonsens w ciągu ostatnich ośmiu lat. Ale po złamaniu Ukrainy, Merkel nie wykazała żadnego zainteresowania próbą postawienia owego kraju z powrotem na nogi.

Tak więc dziś, Ukraina prawdopodobnie nie otrzyma nic istotnego od Merkel, gdy ta, na wszelkie sposoby umyła ręce jak chodzi o ten kraj.

Wszystko to jest tak naprawdę wyłącznie teatrem w tym momencie. Ukraina stanie się w Europie Wschodniej zapleczem wzniecającym kolorowe rewolucje w całym regionie, w tym w Polsce; kontynuującym również agresję przeciwko Białorusi. Taki był zawsze plan awaryjny opracowany przez Davos oraz amerykańskich neokonserwatystów.

Według mnie prawdziwym rozwiązaniem byłoby usiąść przy stole zarówno z Zelenskym, jak i Putinem i wypracować przyszłość, która zapewni tranzyt i dostawy gazu pomiędzy wszystkimi trzema państwami. Z tego co mówił Putin, on sam byłby zadowolony zadowolony z takiego obrotu sprawy. Silna i tętniąca życiem Europa Wschodnia mogłaby stać się doskonałym buforem pomiędzy UE a Rosją.

Tak więc, podobnie jak Viktor Orban na Węgrzech, przywódcy Polski stoją przed bardzo ważnym wyborem. Czy w końcu dostrzegą, jak bardzo licha jest ich sytuacja na arenie międzynarodowej i czy wreszcie wyciągną rękę do potencjalnych sojuszników (Węgry, Czechy), a także państw niezajmujących się działaniami wojennymi (Rosja) – umacniając tym samym własną pozycję?

Czy też będą dalej brnąć w wir, który sami stworzyli, wybierając pogrążanie się w (jak najbardziej uzasadnionych) dawnych pretensjach do sąsiadów, zamiast ustalić, który z nich obrał sobie (aktualnie) za cel ich zniszczenie. Podpowiedź dla Dudy…. to nie jest Putin.

[Polska NIE MA przywódców. Jest za to wielu sajanów z obcej krwi – admin]

Śmieszny jest fakt, że Polska wciąż obawia się komunistów ze Wschodu, podczas gdy prawdziwi komuniści wyrastają na Zachodzie.

Podobnie jak Węgry i Czechy, Polska wciąż ma swoją własną walutę; ostatnio kupuje złoto, by wzmocnić złotego. Istnieje realna szansa dla wszystkich tych krajów, wraz z Serbią, aby stworzyć silny blok gospodarczy, dzięki któremu mogłyby stać się miejscem docelowym dla kapitału, a nie być postrzegane jako mięso armatnie w odwiecznej wojnie UE z Rosją, która wcale się nie skończyła, tylko została na razie zawieszona.

Bo jeśli Polacy nie zrozumieją tego na czas, spora okazja dla całej Europy Wschodniej by zerwać z UE, wygasa.

Uczta Baltazara
https://babylonianempire.wordpress.com

Komentarze 2 do “Dziś Węgry, jutro Polska – czy niemiecka presja doprowadzi Europę Wschodnią do upadku?”

  1. Prowokator said

    Ciekawostka. Przeczytałem niedawno w „Newsweek. Historia”, że pojęcie Europy Wschodniej (no i Zachodniej) stworzono w XVIII w. po to, aby Francuzi i Anglicy mogli poczuć się lepszymi m. in. od Słowian. Artykuł był oparty o książkę Larry’ego Wolffa „Wynalezienie Europy Wschodniej. Mapa cywilizacji w dobie Oświecenia”.

  2. Igor Niefiedow said

    Nie wiem, jak popularne są wśród Polaków sympatie do Stanów Zjednoczonych, ale kiedy czytam kilka polskich gazet i słucham polskich polityków, mam wrażenie, że to nie jest nawet miłość do Ameryki, ale uczucie prawie religijne. Zarliwa wiara w Amerykę jako twierdzę sił światła i dobra, które mają uratować Polskę przed imperium zła reprezentowanym przez Rosję. Na przykład, przeglądając numery „Gazety Wyborczej”, można pomyśleć, że armia rosyjska niedługo zaatakuje Polskę i tylko chwalebni amerykańscy marines nie pozwolą Putinowi zrealizować jego nikczemnych planów..

Sorry, the comment form is closed at this time.