Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Skandalistka i podróżniczka Teofila z Radziwiłłów Morawska

Posted by Marucha w dniu 2021-07-28 (Środa)

Co tu dużo gadać… ideał urody kobiecej mocno się zmienił od tamtych czasów.

XVIII wiek w polskiej historii to czas stopniowego wzrostu niezależności kobiet, zwłaszcza w warstwie magnackiej. Na tym tle szczególnie wyróżniały się nieświeskie Radziwiłłówny – charakterne, bystre i uparte.

Jedną z nich była, urodzona w 1738 roku, Teofila Konstancja. Za mąż wyszła, popełniając mezalians, wbrew woli rodziny. Lubiła polować, uczestniczyła też w walce zbrojnej. Dołóżmy do tego nieprzeciętny umysł, lekkie pióro i ciekawość świata, a otrzymamy obraz naprawdę niepospolitej kobiety.

Teofila, córka Michała Kazimierza Radziwiłła i Franciszki Urszuli z Wiśniowieckich, wychowała się w Nieświeżu – rezydencji rodowej Radziwiłłów. Po ojcu odziedziczyła zamiłowanie do polowań i turniejów rycerskich, zwanych wówczas „karuzelami”. Stary książę zresztą z dumą wspominał w swoim diariuszu, że nie chybiła żadnego pierścienia (w popisach władania bronią). Z kolei zainteresowanie kulturą i lekkie pióro to niewątpliwie wpływ matki – poetki i dramatopisarki. Franciszka Urszula jednak zmarła wcześnie, w 1753 roku, gdy księżniczka miała zaledwie 16 lat.

Niezależny i krnąbrny charakter Teofili z pewnością przysporzył wiele siwych włosów jej ojcu, gdy w ostatnich latach swojego życia bezskutecznie usiłował wydać ją za mąż. Wszystkich konkurentów panna odrzucała. Ostatecznie Teofila zdecydowała, że stanie na ślubnym kobiercu z miłości, a zakochała się, ku rozpaczy rodziny, w oficerze nadwornej milicji radziwiłłowskiej, Ignacym Feliksie Morawskim, zwykłym szlachcicu.

Nie wiadomo, kiedy para się poznała, jednak nastąpiło to zapewne przed bitwą pod Słonimem (1769 rok), w czerwcu 1764 roku, kiedy brat Teofili na czele swojej prywatnej armii został pokonany przez wojska rosyjskie Katarzyny II (działo się to w czasie wojny domowej po śmierci Augusta III Mocnego).

W bitwie brała udział również sama księżniczka, wykazując się dużą odwagą na polu walki. W trakcie ucieczki Teofila zapowiedziała bratu, że chce poślubić Morawskiego i pognała do Lwowa. Tam zmusiła arcybiskupa do udzielenia ślubu, bo, jak się okazało, była z Morawskim w ciąży.

Takiego skandalu rodzina radziwiłłowska dotąd jeszcze nie przeżyła, choć trzeba dodać, że ostatecznie zaakceptowała to małżeństwo, co stanowiło znak zmieniających się obyczajów. Otworzyło to Morawskiemu drogę do rozwoju kariery politycznej, w której zresztą mocno pomagała mu obdarzona talentami dyplomatycznymi żona.

Teofila Konstancja jest znana także jako autorka diariusza z podróży po Europie (1773–1774), napisanego pięknym językiem i stanowiącego jeden z nielicznych tego typu zabytków literatury kobiecej.

Magnatka dążyła do spotkania z bratem i mężem, przebywającymi na emigracji w związku z ich działalnością w trakcie konfederacji barskiej. Jednak Teofilą kierowała również żywa ciekawość świata, czego przykład możemy znaleźć w relacji z Paryża.

Jednocześnie widzimy, jak Morawska spędzała czas: „W Paryżu bawiłam nad dwa miesiące, przeznaczywszy ten czas na przejrzenie ciekawości tamtejszych niedługi, a na dostateczne poznanie za mały. Dzieliłam go przecie nie na same wzrokowi dogadzanie, tak go rozrządzając: nauce francuskiego, tańcowaniu i malowaniu i innym zabawom poświęcając godziny”.

W trakcie podróży Morawska odwiedziła kraje niemieckie, Szwajcarię, Francję, Italię i Czechy, spotykając się z wieloma wybitnymi osobistościami tamtych czasów. Jadła obiad z rodziną królewską w Wersalu, dostąpiła także zaszczytu audiencji u papieża Klemensa XIV.

Zdarzyło jej się jednak również obcować z ludźmi o wiele niższego stanu, gdy w powozie złamało się koło i okoliczni wieśniacy wieźli ją do miasta wozem po gnojówce. Morawska nie narzekała na te warunki, przeciwnie, podeszła do swoich dobroczyńców z dużym szacunkiem i wdzięcznością. Podobną sympatią darzyła zresztą wszystkie napotykane osoby każdej narodowości, co każe nam widzieć Teofilę jako osobę otwartą i tolerancyjną.

Ona sama podzieliła się z czytelnikami refleksją na temat tego, że urodzenie i status nie stanowią niczyjej zasługi: „Przypadek urodzenia jakież z nami wyprawia igrzyska, początek nas wszystkich jednakowy. Pierwszych rodziców mieliśmy jednych, nie możemy między sobą dalekie, prawda, zapierać krewności. A oto tu na świecie nie pojmuje jakim prawem stan jednych wyniesiony nad drugich”. W diariuszu tego typu uniwersalnych refleksji, nad życiem, śmiercią, Bogiem czy wyznawanymi wartościami, znajdziemy więcej.

Opisy mijanych miejscowości wpisują się w pewien typowy dla tego okresu schemat i zawierają informacje na temat wielkości, położenia, fortyfikacji i najważniejszych zabytków. Jednak widać także indywidualny rys autorki, gdy z dużą wrażliwością artystyczną i z detalami omawiała zabytki architektury, na przykład kościół klasztorny w Brou.

Podobały jej się również arsenały, co było raczej nietypowe dla płci pięknej, ale dla równowagi zwracała też dużą uwagę na cudzoziemskie stroje. Z kolei podczas wycieczki na Wezuwiusz Morawska zawstydziła niejednego mężczyznę, który zawracał z drogi, podczas gdy ona weszła wyjątkowo wysoko.

Przywiezione z zagranicy pamiątki (minerały, skamieniałości, monety…) stały się bazą do stworzenia w Wilnie gabinetu historii naturalnej.

Teofila po śmierci Ignacego Feliksa Morawskiego wyszła za mąż ponownie, za Jana Tadeusza Rozwadowskiego. Zmarła w 1807 roku.

Agata Muszyńska
https://www.historiaposzukaj.pl/

Komentarze 4 do “Skandalistka i podróżniczka Teofila z Radziwiłłów Morawska”

  1. Realpolitik said

    Autorka pisze pod hasłem, jak nasze i pstrokate, to musi być dobre i trzeba się koniecznie pochwalić.
    Trudno o Radziwiłłach powiedzieć wiele dobrego, a można bardzo wiele złego, bo zamiast służyć dobru wspólnemu, co jest obowiązkiem każdej władzy, czy królewskie, czy magnackiej czy jakiejkolwiek innej, używali władzy i majętności do prywaty, co jest jej perwersją. To rozpasane babsko jest dobrym przykładem. Przeciwko temu występował ks. Skarga, niestety bezskutecznie, bo doszło do rozbiorów. Z takimi magnatami Polska po prostu musiała upaść!
    Porównajmy ich z Habsburgami. Ci nie tylko utrzymali władzę w Austrii, ale zdobyli ją bez wojny w ogromnej części Europy aż po Hiszpanię. A ich narzędziem były … kobiety ich własne córki. Sposób był bardzo prosty. Wychowywali je na moralne i świadome swojej roli niewiasty tak, żeby potem wyszły za mąż za tych książąt i królów, którzy będą im przedstawili i … co bardzo ważne były dobrymi żonami – i były nimi! Stąd tak wielki sukces Habsburgów. Jeszcze dzisiaj w sprzyjających okolicznościach mogliby zacząć rządzić Austrią, Węgrami, Słowacją, i nie tylko.
    U nas chlubnym wyjątkiem była królowa Jadwiga – wyjątek był tak wielki, że zrobiono ją świętą. A Habsburgowie mieli same Jadwigi, stąd ich państwo rosła w siłę.
    U nas, arystokratki, nie wszystkie, ale wiele, były dzikie, rozwydrzone, nieraz goniące za chucią, stąd nasze państwo upadało. Pan Bóg żyjącym moralnie błogosławi, a żyjących niemoralnie karze, jak nas: rozbiorami, 2WŚ, komuną, liberalizmem, władzą plemienia żmijowego w polityce i w hierarchii kościelnej, itp. Dzisiaj amoralne Polki to po prostu jeden wielki wstyd.

    Abp Vigano mówił ostatnio o zależności pomiędzy moralnością, polityką i dobrostanem Wenecji (https://pch24.pl/abp-vigano-zachod-zbliza-sie-do-upadku-stanmy-do-walki/):
    > „Tak długo, jak Wenecja służyła swemu wielkiemu powołaniu, rozkwitała we wszelkich aspektach. Kiedy ostatni z dożów dał się przekupić masonerii i fałszywej filozofii ruchu oświeceniowego, Wenecja w ciągu kilku lat zatonęła, skazana na najazdy i grabieże, pozbawiona swych skarbów. Z historii Najjaśniejszej Republiki Weneckiej wyciągnąć możemy ważną lekcję dotyczącą czasów obecnych, ostrzeżenie przed przyszłością naszego kraju i w ogóle przyszłością narodów.
    > Tym, co wskazuje na upadek imperium, jest zdrada ideałów, które czyniły je wielkimi, wypaczenie autorytetu, zepsucie władzy, rezygnacja ludu. Nigdy wcześniej świat, a zwłaszcza narody Europy i Zachodu, nie był tak bardzo naznaczone tymi właśnie cechami, stanowiącymi zapowiedź upadku i ruiny. …
    > Wypaczenie władzy oznacza w tym kontekście rezygnację z dobra wspólnego jako zasadniczego celu sprawowania władzy, reguły rządzącej życiem zbiorowym. Rewolucyjne ideały równości, demokracji i reprezentacji okazały się złudne, doszło do załamania moralności publicznej, chrześcijańskiego ideału służby. …
    > przeprowadzono oszustwo polegające na przekonaniu mas, że poprzez liczebną większość mogą określać co jest dobre, a co złe; bez względu na prawo naturalne i przykazania, których autorem jest Pan.

  2. gnago said

    ech naiwny, naiwny Habsburgom nie kobiety jedynie pomagały ale trutki i zamachy agentów. Wystarczą przypadki wśród Jagiellonów i Piastów

  3. Realpolitik said

    > ech naiwny, naiwny Habsburgom nie kobiety jedynie pomagały ale trutki i zamachy agentów. Wystarczą przypadki wśród Jagiellonów i Piastów

    Wątek trucizny trudno z polskiej historii wykluczyć, bo wymarcie Piastów, potem licznych Jagiellonów dokonało się w krótkim czasie. Podobnie nagła śmierć króla Batorego. Najbardziej chyba spektakularna jest sprawa Pomorskich Gryfitów, którzy po reformacji w przeciągu parunastu lat „wymarli”. A w większości umierali młodo, bo koło 40tki. Trudno więc nie postawić hipotezy wytrucia ich.

    Jednak w tych wszystkich sprawach rożne partie miały swój interes. Np. na Pomorzu władzę i majątki chcieli przejąć przedstawiciele sprotestantyzowanego zakonu krzyżackiego, bo jak wiadomo „reformacja” to była tak naprawdę wymówka dla ogromnej grabieży mienia i władzy. Nie byli to więc Habsburgowie. Podobnie Habsburgowie nie byli największymi wrogami Batorego. Z drugiej strony, podejrzewa się niejaką Bonę o używanie trucizny. Także motywów mogło być wiele i wielu sprawców.

  4. Realpolitik said

    > ech naiwny, naiwny Habsburgom nie kobiety jedynie pomagały

    Twierdzenie, że nie imperium Habsburgów nie było dziełem bardzo przemyślanej i konsekwentnej polityki matrymonialnej, a szczególnej roli wychowania Habsburgżanek jest po prostu absurdalne i świadczy o ignorancji, tak u nas częstej.

    Wojną nie da się takiego imperium zbudować, bo jej wyniku i skutków nie da się przewidzieć, vide Rosjanie a potem Amerykanie w Afganistanie, lub Irak, Syria, Wietnam, Korea :Południowa. Podobnie nawet najsprytniejsza polityka często zawodzi, vide działania Wschodniego Imperium Romanum w ciemnych wiekach. Habsburgowie nie musieli truć, ani wojować, wżeniali się w rody królewskie i przejmowali władzę, którą w większości przypadków zresztą sprawowali godnie, i to był też powód ich wpływów oraz siły. Zresztą i Polska stała się mini mocarstwem dzięki zamążpójściu jednej kobiety — Jadwigi.

Sorry, the comment form is closed at this time.