Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Przyczynek do rocznicy Powstania

Posted by Marucha w dniu 2021-08-03 (Wtorek)

Za dwie godziny zawyją syreny na pamiątkę wybuchu i dla uczczenia Powstania Warszawskiego. Słusznie sławi się bohaterstwo żołnierzy, którzy dostali zadanie niewykonalne i przez 63 dni próbowali je wykonać, a kiedy było już wiadomo, że niczego wykonać się nie da – przynajmniej ratować się przed zagładą, która dotknęła około 200 tysięcy cywilów i ponad 20 tysięcy regularnych powstańców.

I może bym tego wszystkiego dzisiaj nie pisał, gdybym przypadkowo w rządowej telewizji końcówki audycji „W tyle wizji”, w której pan Janecki i pan Feusette wystąpili w roli płomiennych dzierżawców monopolu na patriotyzm i skrytykowali „mądrali”, którzy nie przejawiają nabożnego stosunku do polityków, którzy żołnierzom Armii Krajowej, lekkomyślnie postawili to niewykonalne zadanie.

Oddajmy tedy głos nieżyjącym już ludziom, których patriotyzmu i poświęcenia nawet żadni telewizyjni gryzipiórkowie nie będą mogli podważyć, nawet gdyby w bezczelności swojej próbowali.

Oto co pisze w swoich „Pamiętnikach 1939-1945” Adam hr. Ronikier, który przez kilka lat okupacji niemieckiej pełnił funkcję prezesa Rady Głównej Opiekuńczej – drugiej, obok PCK polskiej organizacji, oficjalnie działającej w Generalnej Guberni.

Relacjonując poprzedzające wybuch Powstania narady w gronie polskich osobistości, Ronikier wspomina:

„W jednym punkcie nie tylko nie doszedłem do porozumienia z tymi, których się radziłem, mianowicie w sprawie ofiar ponoszonych dla sprawy naszej przez szafowanie nimi. Warszawa jakby zahypnotyzowana żądzą zemsty nad Niemcami, zdawała się tracić z oczu konieczność patrzenia na sprawy rozumnie i spokojnie i gotowa była na wszystkie, jak najdalej idące ofiary, by raz Niemcowi łeb zetrzeć.

Jeden generał polski, którego spotkałem u Tyszkiewicza, nie wahał się mnie, ojcu pięciu synów, powiedzieć dosłownie: »Niech będzie jeszcze sto tysięcy ofiar nawet, byleby raz wroga tego powalić na kolana«. Gdy mu powiedziałem, że nie wiem, czy wszyscy ojcowie w Polsce będą tego zdania, gdy odczytają wiadomość, że wysadzono pociąg na linii Kraków-Zakopane i że w nim zginęło dwóch Niemców nieznanego kalibru i około 80-ciu Polaków, zaś że wsie sąsiednie puszczone zostały przez Niemców z dymem z całą ludnością i inwentarzem – fakt autentyczny, który miał miejsce, opamiętał się wtedy trochę i zaczął mówić rozsądniej
(…)
Zdawało mi się, że rodacy moi w stolicy, gdy chodziło o ten temat, byli pozbawieni po prostu zdolności myślenia kategoriami politycznymi – nienawiść do Niemców przesłaniała im zupełnie sąd właściwy o bolszewikach i groźbę z ich strony Polsce coraz wyraźniej się kształtującą.
(…)
W gronie mych najbliższych postanowiliśmy, że jestem obowiązany o rozmowie przeprowadzonej z panem Schindhelmem (SS Obersturmbannfuhrer – SM) poinformować Warszawę, dokąd natychmiast pojechałem.
(…)
10 lipca od niego (pana Bocheńskiego – SM) i od wielu innych dowiedziałem się, że w stolicy naszej wre, że nienawiść do Niemców przyjmuje rozmiary takie, że musi w tej czy innej formie wylać się na zewnątrz, gdy zaś spróbowałem w gronie ludzi poważnych ten temat omówić i zaproponowałem by odezwą z poważnymi podpisami do równowagi starać się kraj nawoływać, powiedziano mi przede wszystkim, że takich podpisów się nie zbierze i ze nie będzie to miało żadnego wpływu.
(…)
Dnia 13 lipca opuściłem Warszawę, ostatni raz widząc ją przed powstaniem. (…) Schildhelm (…) oświadczył mi, że czuje się w obowiązku mi zakomunikować, że wiadomości w sprawie przygotowań do powstania w kraju tak dalece obecnie przybrały na sile, że musi mnie prosić, bym się zastanowił nad sposobami zażegnania tej sprawy, która nową falę terroru odwetowego sprowadzić musi na Polskę i na nowo ją we krwi pogrążyć.
(…)
25 (lipca 1944 r. – SM) znalazłem się u Schindhelma (…) Zakomunikowałem mu, że w gronie mych najbliższych przyjaciół rozważyliśmy wszystkie ewentualności i doszliśmy do zgodnego przekonania, że powstanie da się zażegnać jedynie wtedy, gdy ze strony niemieckiej dokonany zostanie czyn o charakterze „grosszugig”, który by sytuację wzajemnych stosunków zasadniczo był w stanie zmienić. Takim czynem jedynym, który na się wydaje wskazanym, a realnie możliwym do wykonania, mogłoby być oddanie Warszawy przez Niemców dobrowolnie, bez wystrzału w ręce AK, i to wraz z odpowiednim terenem obejmującym najbliższe powiaty, a co najmniej takim który by obejmował potrzebne dla lądowania lotniska dla sprowadzenia z Anglii na drodze lotniczej odpowiedniej jednostki wojskowej polskiej złożonej co najmniej z dwóch dywizji, a także przyjazdu przedstawicieli władz polskich.
(…)
Prawie bez wahania oświadczył mi, że się zaraz porozumie z Berlinem i o rezultacie swoich zabiegów mi zakomunikuje, zaś prosił, bym zapewnił sobie stawienie się na czas pełnomocników AK dla ostatecznego porozumienia. (…) … zatelefonowawszy zaraz do Warszawy, by się upewnić co do przyjazdu osób upoważnionych do pertraktacji ze strony AK, dowiedziałem się, że na ich przyjazd w najbliższej przyszłości nie można liczyć – wyciągnąłem z tego, jak się później okazało zupełnie niesłuszny wniosek, że powstanie nie jest sprawą w danej chwili tak aktualną. Gdy zaś pod wieczór tegoż dnia otrzymałem zawiadomienie od Schindhelma, że z Berlinem rozmawiał i że są jeszcze pewne trudności mające charakter upierania się w obronie prestige’u władzy, odpowiedziałem mu, że nie pozostaje nam nic innego, jak jakiś czas odczekać.

Przecież gdybym nie był wewnętrznie przekonany, że wywołanie powstania w takiej chwili i przy takiej przewadze sił przeciwników nie jest absurdem, do którego wykonania nie mogą się chyba w Polsce znaleźć ludzie, którzy by za czyn taki wziąć chcieli na siebie odpowiedzialność, to byłbym bez skrupułów doprowadził do sprowadzenia pełnomocników, przypuszczając, że ich przyjazd w obliczu prawdziwego niebezpieczeństwa musiałby jednak do zażegnania tego strasznego nieszczęścia przez ludzi przytomnych doprowadzić. Stało się jednak inaczej, znaleźli się ludzie, którzy wzięli na siebie tę straszną w skutkach decyzję, by powstanie stało się faktem!”

A oto co pod datą 16 sierpnia 1944 roku pisze Józef Goebbels w swoich „Dziennikach”:

„Widać to teraz znowu przy okazji dyskusji na temat partyzanckiego powstania w Warszawie. Prasa angielska nazywa je już teraz »brudnym interesem«. Najwyraźniej polscy emigranci w Londynie wezwali warszawskich partyzantów do oporu, ponieważ sądzili, że Stalin niezwłocznie wkroczy do Warszawy. Stalin jednak nie zrobił im tej uprzejmości. Wskutek tego warszawski ruch oporu został wystawiony na masowe działanie naszej broni; skutki można sobie wyobrazić. Ruch podziemny poniósł ogromne straty i można go uważać za całkowicie wyeliminowany. Nawet jeśli tu i ówdzie stawia się na ulicach Warszawy silny opór, to nie ma to już większego znaczenia. Tym samym polscy emigranci w Londynie utracili swoje jedyne oparcie w polskiej stolicy, a Stalin w najtańszy sposób skatynizował (sic!) polską arystokrację i obóz narodowy polski. I taki był chyba cel tego przedsięwzięcia.”

Stanisław Michalkiewicz
http://michalkiewicz.pl

Komentarzy 10 do “Przyczynek do rocznicy Powstania”

  1. Olo said

    Niedługo się okaże, że powstanie warszawskie zakończyło się zwycięstwem, a nie masowym mordem 200 tys. cywilów, a jego naczelnym wodzem był żydobanderowski Kurdupel z Żoliborza. A tymczasem po cichu, bez rozgłosu banderowcy z dobrej zmiany usuwają z bieszczadzkich miejscowości pomniki, obeliski, tablice, upamiętniające milicjantów i żołnierzy, którzy w powojennych latach zginęli w walkach z bandami UPA. II wojna światowa ma się ostatecznie zakończyć zwycięstwem banderowców i Niemców, a Polska i Rosja mają zniknąć z map świata i to jest główne zadanie Kurdupla i jego bandyckiej szajki.

    https://polskatimes.pl/bieszczadzkie-miejscowosci-czyszczone-z-pomnikow-ku-pamieci-poleglych-w-walkach-z-upa-posel-lewicy-interweniuje/ar/c1-15472788

  2. NICK said

    Klęska totalna.
    Zatem świętujmy.
    Qrva.

  3. Anucha said

    Jednak ziemia jest płaska z jednej strony.
    Czyli jest półkulą.
    Co roku „apacze” , opowiadają jaka to świetlana przyszłość czekałaby Bohaterów Powstania Warszawskiego , gdyby przeżyli.

  4. Anucha said

    Powstańcy mają większy szacunek u „gebelsów” (którzy brali udział w tłumieniu powstania)
    jak w swojej Ojczyźnie.

    ———
    Nie. Powstańcy i powstanie są otoczeniu kultem.
    Admin

  5. Listwa said

  6. Lily said

    A.Duda.
    ZNA sie ,na SYMBOLACH,i UZYWA ICH.
    „Po SYMBOLACH i CZYNACH Ich POZNACIE”..

  7. bez nazwy said

    Czyli kampanię wrześniową też powinnyśmy świętować od 1 września do któregoś tam października?

    A np. Wiedeń 1683, Warszawa 1920, walki o Lwów, powstanie wielkopolskie to hooy tam? Nikogo nie interesują!

    Dmowski mówił, że świętujemy klęski zamiast zwycięstw. A Bosaki powiedzą, że dziś Dmowski już nieaktualny.

  8. Kojak said

    Nie 200.OO0 tylko prawie 300.000 BO PONAD 28O.000 tysiecy zginelo i ponad 500.OOO inwalidow ! Trzeba byc wariatem i to oblakanym zeby wywalac powstanie ! Takim samym wariatem trzeba byc zeby slawic je , ze ono wybuchlo ! Ale coz ono ponioslo kleske bo jak powiedzial idiota abp Jedraszeweki ono sie nie udalo bo Stalin nie pomogl powstaniu ! Tak samo zakladali ci ,co wywolali powstanie ! Trzeby byc glupkiem i to z uszkodzonym mozgiem zeby zakladac taka mozliwosc ! Kto to byl Stalin, to ludzie ogarnieci ,juz przed wojna doskonale wiedzieli ! Stalin mial pomoc powstaniu zeby jego przywodcy utworzyli wladze przeciwna i wrogom Stalinowi ! Zydzi mowia ze Polacy to najglupszy narod swiata ! I niestety kolejny raz ma to potwierdzenie .

  9. Apel Poległych na pl.Krasińskich po nim złożenie wieńców i co zobaczyłam w kolejkę do wieńców udaje się dwóch młodzieńców z tęczowymi maskami na facjatach i podchodzi do wieńca, a jakże w kolorach tęczy. Po raz pierwszy moje oczy ujrzały , że w tym dniu przed pomnikiem Powstania Warszawskiego, środowisko zboczeńców wystąpiło z propagandą określonych zachowań seksualnych,nie przyniosło kwiatów w barwach biało – czerwonych lub biało -żółtych, jak to czynią wszystkie delegacje lecz w kolorach tęczy. Pan prezydent Trzaskowski równie dobrze na następną rocznicę powstania warszawskiego może w skład delegacji składających wieńce dopuścić przedstawicieli agencji towarzyskiej.
    Odnośnie tego fragmentu filmu, będąc tam nie wszystko dobrze słyszałam , a to co się działo na podium to zasłaniały mnie rzędy osób przede mną, ale teraz widząc ten urywek filmu do chcę powiedzieć Panie Prezydencie Andrzeju Dudo, ten powstaniec staruszek , któremu tak przerywaliście z dyrektorem muzeum, więcej dla mnie znaczy niż Pan!

    ———–
    Andrzej Du@a tyle znacy, co Ignacy, a Ignacy g00wno znacy.
    A gnojom nikt nie pogonił kota…
    Admin

  10. Piskorz said

    re 8 P. Kojak, te liczby ofiar, która pan podaje nijak się mają do rzeczywistości. Nie x o tym tu pisałem, wiec się nie powtarzam. Przypomnę tylko, że było jeszcze KL Warschau /3 miejsca kaźni w stolicy łącznie/ i te ofiary podwyższają ogólną liczbę ofiar !!! A o tym się zapomina, liczy się tylko okres 63 dni P.W.. bo chyba ….specjalnie jest tak robione. Sędzia. która się tym zajmowała…została znaleziona martwa w wannie w swoim mieszkaniu.

Sorry, the comment form is closed at this time.