Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Milczenie australijskich owiec – cz. 1

Posted by Marucha w dniu 2021-08-11 (Środa)

Mieszkamy w Australii, kraju z pięknymi plażami, palmami i w miarę dobrą pogodą. Ale niech nikogo nie zmyli piękno tej egzotycznej wyspy na południowych rubieżach globu. Tutaj też czai się podstępnie wirus nazwany przez skorumpowanych światowych junk-ekspertów z WHO na czele, covidem – sars19.

W czerwcu br. zaczęło się od Melbourne, gdzie rząd jest o zabarwieniu lewackim. Była jakaś liczba zakażeń, nie zachorowań, później okazało się, że dwa testy z Melbourne byly fałszywie pozytywne. A może było takich wiecej… i na podstawie fałszywych wyników testów zamknęli cały stan na tydzień, a stolicę stanu Melbourne na jeszcze dłużej. Bagatelka – ponad 6,5 mln ludzi.

W lipcu przyszła kolej na Sydney i stan Nowa Południowa Walia. Za długo było dobrze, a tutejsza pani premier nie wprowadzała lockdownu. Więc trzeba było podkręcić statystyki, zrobić kilka fałszywych testów, podpłacić szczekaczkom prasowym, medycznym junk-ekspertom i od razu wirus lata w NSW. No i mamy pandemię histerii i paranoi w całej prasie w Australii. Pismaki, aż orgazmu dostają opisując wzrost zakażeń o 100% , np. z jednego na dwa, a to są ‘szokujące’, ‘alarmujące’ i ‘przerażające’ liczby. Takiego słownictwa używa prasa, jednocześnie personifikując wirusa, który atakuje podstępnie i przebiegle czając się za każdym rogiem.

Tutejsze doniesienia prasowe brzmią jak reportaże z pierwszej linii frontu wojny światów, wirus atakuje z powietrza a nawet spod ziemi, jest coraz więcej ognisk zapalnych nawet w kopalniach*, silne załogi bronią się dzielnie zakładając szmaty na usta w centrach handlowych i innych budynkach użyteczności publicznej, zamykane są granice stanowe, wprowadzane idiotyczne zakazy i nakazy, aby być czujnym, zwartym i gotowym. Ludzie zaczynają przemykać się kanałami, ale tam też jest niebezpiecznie, bo zdechłe, choć dalej szalenie złośliwe, szczątki wirusa pseudoeksperci znajdują w, za przeproszeniem, g…… Nakręca się panikę, ludzie wykupują jak szaleni artykuły pierwszej potrzeby, jak np. papier toaletowy itp itd.

Od 26.06.21 stanowa pani premier Gladys Berejiklian zmieniła zdanie i wprowadziła dla Sydney oraz okolic drakoński lockdown po wykryciu kilkunastu przypadków Delty.

W niektórych dzielnicach Sydney wprowadzono zmasowane sily policyjne, z policja konną, oddziałami z psami i oraz dla spotęgowania terroru policyjnymi helikopterami krążącymi nad wybranymi dzielnicami. W niektórych miejscach w Sydney ludzie nie mogą wyjść z domu wyrzucić śmieci, niektóre kompleksy domów są otoczone kordonem policyjnym. Dotyczy to głównie dzielnic biedniejszych, gdzie w większości mieszkają emigranci z Azji, krajów arabskich czy Ameryki Południowej. W innej sytuacji można by takie działania władz nazwać dyskryminacją rasową. Policja ma prawie nieograniczoną władzę i często zachowuje się jak MO czy ZOMO, przy rozpędzaniu nielicznych pokojowych demonstracji antycovidowych.

Pracownicy, którzy mogą pracować w czasie lockdownu, ale mieszkający w innej dzielnicy niż ich miejsce pracy, muszą się testować dwa razy w tygodniu, co powoduje szalony chaos i potężne korki na drogach. Ludzie czekają w samochodach po 6-8 godzin, aby być przetestowanym. Czekają również kierowcy ciężarówek przewożący towary, lekarstwa i szczepionki. Sydney jest największym portem przeładunkowym w Australii a transport towarów po całym tym wielkim kraju w większości odbywa się ciężarówkami.

Z domu można wychodzić tylko w ściśle określonych przypadkach. Nie wolno szwendać się po sklepach, trzeba biegiem lecieć, kupić tylko niezbędne artykuły i jechać do domu. Zdarzało się, że policjant przy wyjściu sprawdzał, czy zakupione produkty są niezbędne!!.

Oczywiście trzeba się kodować. Tylko jedna osoba może wyjść po zakupy. A pani premier ze łzami w oczach apeluje, aby nie odwiedzać nawet najbliższych i przekonuje, że to wszystko jest robione dla bezpieczeństwa i dobra obywateli, bo jak wyjdą na zewnątrz, na świeże powietrze to wirus ich dopadnie….i umrą….

Co chwila oficjalne informacje rządowe podają o nowych miejscach ognisk zapalnych. W Sydney jest już ich kilkaset. Są to sklepy, autobusy, tramwaje, koleje itp. Te informacje są bardzo szczegółowe, często podane są dni oraz godziny od – do, w czasie których ktoś mógł przebywać chociażby kilka minut i potencjalnie rozsiewać wirusa. Ludzie, którzy znajdą się w tych ogniskach zapalnych lub w pobliżu w wyszczególnionych dniach i godzinach są uważani za ‘bliski kontakt’ i muszą natychmiast zrobić test i bez względu na jego wynik izolować się na dwa tygodnie. Dotyczy to o ironio, również w pełni zaszczepionych na covid.

W internecie można znaleźć całe strony opisujące do obłędu szczegóły, co można, kiedy i gdzie robić…..

Zaczyna się wprowadzać reglamentacje towarów z powodu paniki zakupów i stopniowego załamywania się linii dostaw. Ale to nikogo nie obchodzi, najważniejsza jest walka z niewidzialnym wrogiem publicznym nr1, covidem.

Tworzy się nowe stanowiska administracyjne do walki z wirusem. W każdym stanie Australii jest komendant wirusowy, który również straszy ubierając swoje kłamstwa w nie zawsze trafne słowa. Ostatnio taki ‘pan’ ze stanu Wiktoria powiedział, że wirus przekroczył granice między stanami Wiktoria i Nowa Poludniowa Walia i ‘’rozżarzone węgielki’’ wirusa swobodnie, o zgrozo, sobie latają nad Wiktorią.

No więc od północy 15.07.21 premier Wiktorii ogłosił piąty lockdown dla całego stanu (przypomnijmy – dla 6.5 mln ludzi) na 5 dni z możliwością przedłużenia przy 18 przypadkach zakażonych. Jest to już piąty lockdown dla Wiktorii w przeciągu ostatnich 18 miesięcy!

Oczywiście poszczególne stany Australii od razu zamykają granice, żeby odciąć się od tych ‘zadżumionych’.

Mało tego tutejsze rządy mają wyjątkową skłonność do wprowadzania dodatkowych szykan dla swoich obywateli ogłaszając lockdown czy zamkniecie granic stanowych na krótko przed zamierzonym terminem, co powoduje dodatkowy chaos i korki na drogach. Ludzie spieszą się aby zdążyć do domu i uniknąć przymusowej kwarantanny, za którą trzeba samemu zapłacić. A tutaj jest wszędzie daleko.

Dla przykładu pasażerom samolotu z Melbourne, który kilka tygodni temu wylądował w Perth, w Australii Zachodniej, 15 min po zamknięciu granicy postawiono ultimatum albo powrót do Melbourne albo samoizolacja na dwa tygodnie bez względu na wynik testu.

W lipcu w Australii było prawie 14 mln. ludzi w lockdown w tym ok 6 tys ludzi w Sydney w przymusowej izolacji, bo mieli pecha i akurat znaleźli się w pobliżu tych ognisk zapalnych, co oznacza że mogą być potencjalnymi roznosicielami. Tutejsi tzw. eksperci medyczni, mass media i rządy mają coraz bardziej chore pomysły, aby tylko znaleźć trochę więcej przypadków zwykłego przeziębienia. Nawołują przy pomocy wszelakiego rodzaju gróźb, żeby przy najmniejszych objawach jak katar czy kichanie natychmiast jechać i się testować.

Teraz kiedy chodzimy po sklepach uważamy bacznie, aby przypadkiem nie kichnąć czy kaszlnąć, bo mogą przylecieć jakieś nadgorliwe łapiduchy, zapakować w kaftan bezpieczeństwa, nakazać testy i samoizolację.

A jakie są fakty. W ciągu ostatnich 5-6 tygodni czerwca i lipca było w całej Australii ok 1000 osób zakażonych i kilkudziesięciu hospitalizowanych, to ci z katarem. Kilkunastu jest w intensywnej opiece, i dwóch pod respiratorami.

Mass media są tak perfidne, że bez odrobiny skrupułów nawet jedną śmierć wykorzystują do nakręcania sprężyny histerii i paraliżującego strachu.

Kilka tygodni temu był wielki tytuł w prasie ‘’Outbreak in Sydney turns deadly’’, co można przetlumaczyć, że ‘’Wybuch epidemii covid w Sydney okazał się śmiertelny.’’

Jak się okazało zmarła niby na covid ponad 90-letnia kobieta w jakimś domu starców w Sydney. Jeden z tutejszych wysoko postawionych urzędników zdrowotnych,dr Kerry Chant, powiedziała z udawaną empatią, że ta kobieta najprawdopodobniej nie była zaszczepiona. Wg stanu na dzień 17.07 br zmarły jeszcze dwie osoby w wieku ponad 80-ciu lat.

Ale kiedy ludzie umierają po przyjęciu szczepionek ,to te gadzinówki podają, że to są bardzo rzadkie przypadki i dalej z uporem maniaka powtarzają, że korzyści przeważają ryzyko. Oczywiście korzyści dla firm farmaceutycznych, komuno-korporacji i innych ultra bogatych elit….Tak na marginesie Amazon zarobił na histerii covidowej miliardy dolarów.

(*) W kopalniach na dalekiej północy Australii wirus dość szybko zniknął. Tam się wydobywa ogromne iloćci rudy żelaza dla Chin, a z tego eksportu rządy australijskie mają duże dochody

CDN

Marysieńka
https://widziane-z-australii.neon24.pl/

Komentarzy 5 do “Milczenie australijskich owiec – cz. 1”

  1. Voodoosch said

    Australia ma tak przegibane, bo zaszczepionych tam moze z 20%. Tak nie moze byc!!! Dlatego cisna ludzi na maxa. Prosze sobie sprawdzic, ktory kraj ma procentowo najwiecej i najmniej wyszczepionych. W krajach o najwyzszym procencie restrykcji prawie nie ma, a w tych drugich jest gestapo. Mowimy oczywiscie o krajach dosc bogatych, ktore stac na zakup milionow szczepionek. W takiej np. Ghanie prawdopodobnie nie ma restrykcji wogole, no bo co to za interes, jak tam bida i jakies szczepionki na katar, by sie raczej nie sprzedaly.
    Perfidia tego procederu zadziwia. Co zadziwia jednak bardziej, to kompletnie skretynienie ludzi w zachodniej cywilizacji. 95% ludzi okazalo sie kompletnymi imbecylami, ktorym mozna wmowic, ze kaszel (ktorego czasem nawet nie maja) ich zabije…

  2. Marcin said

    A w rzydolandii..

    Oszałamiające dane z Izraela: 95% ciężko chorych pacjentów z Covid jest ZASZCZEPIONYCH

    Stunning data from Israel: 95% of severely ill Covid patients are VACCINATED

    https://www.sott.net/article/456689-Stunning-data-from-Israel-95-of-severely-ill-Covid-patients-are-VACCINATED

  3. revers said

    Chyba juz tylko ukraincy pisza felietony dla Plakow, jak Stasiewicz w swojej gazecie po podlym przjeciu tytulu gazety..

    Inne marysienski z australi pisza „Annastacja Palaszczuk – jakoś da sobie radę.” – kurde Polka ? 😮 toz to ukrainka , b.podla baba”

    A potem jest jak jest morduje sie polakow na ulicach jak w Lubinie, szmal wywozi w bezwrotnych transzach min. 100 mln. usd do kijowa i wszyscy udaja ze teczowy deszczyk pada, bozia sie nad dzigcem w miodzie zlituje i zamieni szepionke w wino.

    Inne senatorki po Andersie krooluja w senacie lub kanadyjska diaspora polakow od andersa i po wolynskiej akcji czystek etnicznych.

  4. revers said

    Ojciec premierowej od szczpionek genteycznych Henry Palaszczuk szefem firmy genetycznej. Wg. autorki polak.

    https://tottnews.com/2021/01/21/qld-premier-father-genetic-company/?fbclid=IwAR36GbobZVqfTxvVF6hgCTicDCOE4rlEKQNnIXMMHWgRxdRngFWQxrv9Ve4

    No chazria z banderlandia ma sie dobrze w nowej siekierce genetycznej z przymusowymi szczepkami na $$$$$, ze polacy niedlugo beda mowic na woly, krowy prajaszczury humana i o wiecej dziegcu genetycznego prosic.

  5. Wladca said

    W Australii rzadza zymianie.
    Na h..j Polacy ich Ratowali?
    Zymianin jest Jak covid.Tam gdzie sie pojawi od razu jest 5 wirusow covid. wniosek?Utylizowac wszystkich Zymian na calym swiecie a covid zniknie calkowicie ,Jak to zaczynal sobie rzad w Australii.

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: