Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    Krystian Szeliga o O paranoi giedroyciowych i bar…
    Yagiel o Wolne tematy (08 – …
    Listwa o Wolne tematy (08 – …
    Krzysztof M o Ekspert: wysłanie Abramsów prz…
    Wywrotowiec o Ukraińscy lekarze nie muszą zn…
    Bezpartyjna o Polskość czarnych Polaków na…
    Yagiel o Wolne tematy (08 – …
    I*** o O paranoi giedroyciowych i bar…
    osoba prywatna o Wolne tematy (08 – …
    Adrian o Wolne tematy (08 – …
    Mietek o Ekspert: wysłanie Abramsów prz…
    Krzysztof M o Ekspert: wysłanie Abramsów prz…
    Krzysztof M o Ekspert: wysłanie Abramsów prz…
    CBA o Wolne tematy (08 – …
    Sudbina Srba o Zełeński niszczy Ukraińską Cer…
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

Kto wygrał bitwę warszawską, czyli o micie i obsesjach

Posted by Marucha w dniu 2021-08-15 (Niedziela)

Kazimierz Mańkowski, „Rok 1920 – Portret Józefa Piłsudskiego”

„Mam wrażenie, że cała akcja rozwija się bardzo korzystnie, i że właśnie co do czasu mamy korzystne warunki tak, jak je p. Komendant przewidział” – pisał 15 sierpnia 1920 r. do Naczelnego Wodza Józefa Piłsudskiego szef Sztabu generał Tadeusz Rozwadowski.

Jak dodawał, współdziałanie między armiami „zupełnie w myśl rozkazu Komendanta (…) jest już w toku”, a „uzgodnienie akcji 4-ej armii z 1-szą doskonale p. Komendant przygotował”.

Mimo, że dysponujemy dziś mrowiem tego typu dowodów obalających legendy o niezasłużonych laurach Piłsudskiego, co roku w okolicach 15 sierpnia Internet aż kipi od spiskowych teorii. Czy jest przypadkiem fakt, że takie rewelacje nie znajdują posłuchu wśród historyków? Co mówią nam obsesyjne ataki na Piłsudskiego o mentalności części współczesnej polskiej prawicy?

Warto już na wstępie zadać pytanie, dlaczego popularnym dziś teoriom nie daje wiary żaden historyk wojny 1920 r. czy w ogóle tego okresu? Dobrze państwo czytają – w zasadzie nie istnieje w środowisku historyków wojny polsko-bolszewickiej spór o to, kto wygrał bitwę warszawską. Generalnie panuje tu konsensus – przy uznaniu wybitnych zasług szefa Sztabu Generalnego, pierwszeństwo należy się Naczelnemu Wodzowi, który wziął odpowiedzialność za konkretne decyzje. Gdyby bitwa była przegrana, nikt nie miałby wątpliwości, że odpowiada za to Piłsudski.

Ze świecą szukać więc badacza tego okresu, który odbierałby mu palmę pierwszeństwa w zasługach poniesionych w trakcie bitwy warszawskiej. Mowa o badaczach najróżniejszych poglądów. Nie tylko o zadeklarowanych piłsudczykach takich jak prof. Grzegorz Nowik czy śp. prof. Janusz Cisek. Przyznają to sympatyzujący z endecją profesorowie Krzysztof Kawalec i Jan Żaryn, przyznaje lewicowiec prof. Tomasz Nałęcz, przyznają prof. prof. Włodzimierz Suleja, Janusz Odziemkowski, Andrzej Chwalba, Marian Drozdowski, dr Marek Tarczyński… Bodaj jeden tylko prof. Lech Wyszczelski zdaje się nie być do tego przekonany, a to przecież badacz najbardziej z wymienionych kontrowersyjny.

Sam ten fakt oczywiście jeszcze nie przesądza sprawy. Teoretycznie przecież także uznani historycy mogą się mylić, a różni publicyści, pasjonaci-yotuberzy czy ich poprzednicy w rodzaju Henryka Pająka mogliby mieć rację.

Dlaczego jednak jest to mało prawdopodobne? Otóż zawodowego historyka obowiązują wymogi warsztatu historycznego. Gdy historyk dysponuje szeregiem źródeł dowodzących jakiegoś faktu, nie może tak po prostu ich zanegować na podstawie zasłyszanych gdzieś anegdotek czy własnego widzimisię. Tak jest również w tym przypadku, dlatego też samemu nie będąc historykiem wojny polsko-bolszewickiej odwołam się w poniższym wywodzie do ustaleń badaczy, którzy zjedli przysłowiowe zęby na analizie źródeł.

Rola Piłsudskiego w bitwie warszawskiej

Zwolennicy tez o ucieczce Piłsudskiego do „kochanki” podają często za argument na podparcie swoich tez fakt pozostawienia przez niego dymisji premierowi Witosowi. Nie są oni widocznie świadomi, że nawet piłsudczykowska historiografia wcale nie zataja faktu podpisania tego dokumentu przez Piłsudskiego. Pisze o tym piłsudczyk Bogdan Urbankowski w swoim monumentalnym dziele, pisał o tym wprost nawet w znanej biografii Marszałka sztandarowy piłsudczykowski historyk (i polityk sanacyjny) Wacław Jędrzejewicz.

Notabene po raz kolejny wychodzi tu na jaw, że ogół uczestniczących w atakach na Piłsudskiego zwyczajnie nie zna podstawowej literatury na jego temat.

O co więc chodziło? 10 sierpnia 1920 r. w trakcie konferencji w Hythe przedstawiciele Ententy uzgodnili warunki, pod jakimi mogą udzielić pomocy uginającej się pod naporem bolszewików Polsce . Jak wiemy, jednym z ich warunków było pozbawienie niesterownego z ich punktu widzenia Piłsudskiego stanowiska Naczelnego Wodza. Zastąpić miał go wojskowy powolny Zachodowi. Piłsudski oddał się więc premierowi do dyspozycji na wypadek gdyby starcie z Armią Czerwoną okazało się przegrane, a pomoc zachodnia niezbędna dla ratowania sytuacji.

Jak ujął to prof. Suleja, w ten sposób Piłsudski „upoważnił Witosa do posłużenia się atutem jego własnej osoby”. Fakt, że mimo wiary w zwycięstwo, Naczelny Wódz myślał również o tym, jak zminimalizować skutki ewentualnej klęski świadczyć może jedynie na jego korzyść. Inna sprawa, że Witos przecież dymisji nie przyjął, a jedynie w takim wypadku można byłoby mówić o tym, że Naczelnym Wodzem był w trakcie bitwy kto inny niż Piłsudski.

Innym z argumentów wysuwanych przez przeciwników Piłsudskiego jest ten dotyczący jego rzekomej niekompetencji w dziedzinie wojskowości. Faktem jest oczywiście brak formalnego wykształcenia wojskowego przyszłego Marszałka, ale jednocześnie wiemy całkiem sporo o datujących się już na pierwszą dekadę XX wieku zainteresowaniach militarnych Piłsudskiego. Wiemy, że przyszły entuzjasta wojny manewrowej pilnie studiował nie tylko Clausewitza, kampanie Napoleona i potyczek z okresu powstania styczniowego, ale i plany bitew wojen burskich, wojen bałkańskich oraz wojny rosyjsko-japońskiej, której poświęcał szczególnie dużo czasu (pisze o tym nie tylko Aleksandra Szczerbińska, ale także Kazimierz Sosnkowski, Leon Wasilewski i Michał Sokolnicki). Interesowały go zarówno wspomnienia dowódców, sprawozdania, jak i wojenne mapy. W ramach prac Związku Walki Czynnej prowadził szkolenia dla przyszłych oficerów legionowych, był nawet autorem kilku prac z dziedziny wojskowości, z najbardziej znaną „Geografią militarną Królestwa Polskiego” na czele.

Doświadczenie praktyczne zdobywał dowodząc w polu I Brygadą Legionów – a skalę walk legionowych na Wołyniu (bitwa pod Kostiuchnówką w 1916 r.) trudno już bagatelizować. Chyba nikt nie neguje faktu dowodzenia przez Piłsudskiego ofensywą wileńską w kwietniu 1919 r., kontrofensywą przeciw Ukraińcom w lipcu 1919 r., wyprawą kijowską w kwietniu 1920 r. czy wreszcie bitwą niemeńską w miesiąc po bitwie warszawskiej. Ta ostatnia była operacją zakrojoną na skalę podobną do warszawskiej, notabene wcale nie łatwiejszą z militarnego punktu widzenia. Czyżby ignorant Piłsudski nauczył się dowodzić wielkimi armiami w ciągu miesiąca?

Podobnie wygląda sprawa opracowania planu bitwy. Nie ma powodów wątpić w relację samego Piłsudskiego na temat nocy z 5 na 6 sierpnia, gdy w jego głowie rodzić się miała koncepcja kontruderzenia, uszczegółowiona później w jego rozmowach z Rozwadowskim. Przelana na papier w formie rozkazu 8358/III stała się podstawą polskiego planu bitwy, jedynie nieznacznie zmodyfikowanego (poprzez wzmocnienie 5 Armii) w osławionym rozkazie z 10 sierpnia, wydanym pod fikcyjnym numerem 10 000. Nawiasem mówiąc, zmiany wprowadzono przede wszystkim na skutek dostania się do bolszewickiej niewoli oficera, który posiadał pierwotną wersję rozkazu.

Jak dowodzi prof. Grzegorz Nowik, pomysł kontruderzenia znad Wieprza był w istocie ponowieniem planowanego przez Piłsudskiego na przełomie lipca i sierpnia oskrzydlenia bolszewików znad Buga (tzw. wielka kombinacja), do czego jednak nie doszło wskutek nieutrzymania Brześcia przez gen. Sikorskiego. Zwolenników teorii spiskowych zmartwi fakt, że dyrektywa ta została przedstawiona przez Piłsudskiego dowódcom 9 lipca 1920 roku, a więc na kilkanaście dni przed powrotem Rozwadowskiego z Paryża i objęciem przez niego funkcji szefa sztabu.

Co więcej, podobny manewr Piłsudski stosował również w innych bitwach m.in. w trakcie ofensywy wileńskiej i bitwy niemeńskiej. Nie było to rozwiązanie nowatorskie patrząc także z innego punktu widzenia. Podobny manewr planował w czasie powstania listopadowego gen. Ignacy Prądzyński, chcący oskrzydlić idącą na Warszawę armię Iwana Paskiewicza. Jak wiemy, pamiętniki Prądzyńskiego były Piłsudskiemu znane, podobnie jak zresztą plany carskiego feldmarszałka.

Pozostający w Warszawie Rozwadowski miał co prawda pewną niezależność w decyzjach dotyczących Frontu Północnego, wszystko to jednak odbywało się zgodnie z dyrektywami Naczelnego Wodza. Przed wyjazdem z Warszawy Piłsudski przeprowadził jeszcze odprawę w Sztabie Generalnym z udziałem Rozwadowskiego, Sosnkowskiego i Weyganda, w trakcie której omówił szczegółowo zadania zgrupowań i planowane działania. Wyruszając do Puław Piłsudski nakazał gen. Sosnkowskiemu oraz płk. Piskorowi pilnować „bardzo skrupulatnie gen. Rozwadowskiego, aby nie robił w tej dziedzinie jakichś nieobliczalnych w skutkach posunięć”. Jednocześnie cały czas zachowywano łączność juzową między Naczelnym Wodzem a Sztabem Generalnym.

Człowiek znający fakty nie może mieć wątpliwości, że historię o ucieczce Piłsudskiego do „kochanki” należy włożyć między bajki. 12 sierpnia, po wspomnianej naradzie Naczelny Wódz udał się na front. Niepewny losu, w nocy nadłożył drogi by pożegnać się z przyszłą żoną Aleksandrą Szczerbińską, trzeba jednak złej woli by czynić mu z tego wyrzuty. Ze źródeł wiemy, że już 13 sierpnia Piłsudski wizytował oddziały. O godz. 10 w Irenie pod Dęblinem uczestniczył w odprawie z gen. Leonardem Skierskim i gen. Edwardem Rydzem-Śmigłym. Przez następnych kilkadziesiąt godzin, zachowujący kontakt z Warszawą Piłsudski objeżdżał jednostki, za pomocą których miał uderzyć znad Wieprza.

Mamy na to wiele dowodów – od raportów wojskowych po wspomnienia obecnych tam żołnierzy, także tych z dywizji wielkopolskich, najmniej przecież przychylnych Piłsudskiemu. Co więcej, w dokumentach znajdziemy informacje, jakie oddziały wtedy wizytował, kogo dekorował odznaczeniami (zachęcam do zgłębiania tematu, opisanego szczegółowo m.in. w podanych w bibliografii pozycjach).

Naczelnemu Wodzowi chodziło wówczas o podniesienie morale zniechęconego klęskami z ostatnich miesięcy, wyczerpanego wojska – należało wykrzesać z niego maksimum energii, wszak w trakcie mającego zapewnić zwycięstwo kontruderzenia, a potem pościgu za bolszewikami miało ono osiągnąć mordercze tempo ponad 40 pokonywanych dziennie kilometrów (1 Dywizja Piechoty Legionów osiągnęła w ciągu jednej doby odległość 56 km), i to staczając po drodze walki.

„Marszałek Piłsudski w ciągu trzech dni, jakie spędził pośrodku wojska, bezpośrednio przed rozpoczęciem swego uderzenia zelektryzował je, potrafił przelać ze swej duszy w dusze walczących swoją ufną wiarę i swoją wolę triumfalnego pokonania wszystkich przeszkód. Nikt poza nim nie mógłby tego dokonać” – pisał szef misji francuskiej, daleki od sympatii wobec Piłsudskiego gen. Weygand, któremu endecy chcieli później wmówić autorstwo zwycięstwa. Działania te przyniosły stronie polskiej przełom w dniu kontruderzenia – 16 sierpnia.

Dzień wcześniej Naczelny Wódz wydał rozkaz do ataku, w którym informował, że „obejmuje bezpośrednie dowództwo nad kontrofensywą”. Nie bez ryzyka, ale zgodnie z zasadami sztuki wojennej Piłsudski uderzył głównymi siłami w najsłabsze miejsce przeciwnika (co później Jędrzej Giertych opisywał jako… „uderzenie w próżnię”), powodując rozbicie go.

Nie ma wątpliwości, że z operacyjnego punktu widzenia był to decydujący moment bitwy, który zadecydował o klęsce bolszewików – opisuje sprawę płk dr Tarczyński, jeden z największych znawców źródeł do bitwy warszawskiej. Nie odmawiając znaczenia działaniom wojsk polskich nad Wkrą czy na Przedmościu Warszawskim, to doskonale przeprowadzona kontrofensywa znad Wieprza zadecydowała o zwycięstwie.

Kto więc był autorem zwycięstwa w bitwie warszawskiej? Rozstrzygających informacji dostarcza nam korespondencja Piłsudskiego i Rozwadowskiego z samego 15 sierpnia, z której jasno wynika, kto był czynnikiem decyzyjnym, a kto wykonywał sformułowane wcześniej założenia.

W odpowiedzi na list Naczelnego Wodza Rozwadowski pisał do niego:

„Mam wrażenie, że cała akcja rozwija się bardzo korzystnie, i że właśnie co do czasu mamy korzystne warunki tak, jak je p. Komendant przewidział. (…) Uderzenie głównej siły Pana Komendanta trafi więc doskonale, a lepiej że dopiero jutro rano ten atak wyruszy, byłe był party silnie naprzód wypoczętymi siłami. Chcąc co rychlej i 2-gą armię wyzyskać, przygotowałem ją już dziś wieczorem. 2-ga leg. z dow. 2-giej armii w Kozienicach, 4-ta zaś brygadami w Górze Kalwarii i Piasecznej, skąd w miarę posuwania się 4-tej armii za pomocą kolejki łatwo będzie ją można do Warszawy przeciągnąć. Więc i tutaj zupełnie w myśl rozkazu p. Komendanta wykonanie jest już w toku. (…) Uzgodnienie akcji 4-tej armii z 1-szą doskonale p. Komendant przygotował i proszę liczyć na to, że pozostając w ścisłym kontakcie wszystko pospieszę tak, abyśmy od 17-tego rano byli tu gotowi do współdziałania, tak wypadem 15-tej ku Garwolinowi na Karczew i Wiązownę, jak i razem i czołgami – gotowymi od 16-go wieczorem pod Grochowem (…)”.

List ten przedrukowywano już wielokrotnie w różnych monografiach naukowych, trudno więc uznać go za niedostępny.

Z kolei wieczorem 16 sierpnia, w rozmowie juzowej Rozwadowski zwracał się do Piłsudskiego: „Najposłuszniejsze gratulacje pozwalam sobie przedłożyć Panu Komendantowi”. Gdy w odpowiedzi ten ostatni wydał dyspozycje dotyczące reorganizacji dalszych działań, Rozwadowski zameldował: „Rozkazy będą wykonane”.

Słowa te powinny uciąć spory. Za autora koncepcji przeprowadzenia bitwy, jak i postać decyzyjną na froncie uważał wówczas Piłsudskiego sam Rozwadowski. W nieco inne tony zaczął uderzać dopiero kilka lat później, co zresztą wygląda w kontekście powyższych sformułowań bardzo niezręcznie.

Atakujący Piłsudskiego potrafią mu wypominać nawet to, że w początkowych dniach bitwy dowodził z kwatery w Puławach (a nie z Warszawy), co ich zdaniem ma świadczyć o tym, że nie stał on na czele armii. Mało który z nich zdaje sobie chyba sprawę, że w trakcie tej samej bitwy Michaił Tuchaczewski wydawał dyspozycje Armii Czerwonej z… Mińska białoruskiego. Czy ktoś kwestionuje fakt, że to on był głównodowodzącym wojsk bolszewickich w bitwie? Warto chyba jednak mieć świadomość, że dowodzenie XX-wieczną armią wyglądało już nieco inaczej niż tą z pól Cedyni czy Grunwaldu.

Reasumując, autorem konceptu przeprowadzenia bitwy warszawskiej był Piłsudski, Rozwadowski (razem z gen. Tadeuszem Piskorem i kpt. Bronisławem Regulskim) opisał go w szczegółach, zaś w trakcie samych walk działania koordynował ten pierwszy za pomocą drugiego. Odpowiedzialność za całokształt działań wziął Naczelny Wódz.

Innymi słowy, każdy robił to co do niego należało, bowiem tak właśnie wyglądają w trakcie wojny relacje głównodowodzącego i szefa sztabu. Nie jest prawdą, że Piłsudski odbierał Rozwadowskiemu zasługi w zwycięstwie. To Marszałek awansował, już po wojnie, Rozwadowskiego na generała broni, odznaczył go Virtuti Militari oraz mianował Inspektorem Armii. Nie było tu chęci zawłaszczenia niezasłużonych rzekomo laurów. Nie należy rzutować kilka lat późniejszego konfliktu między nimi na to co się działo bezpośrednio po bitwie warszawskiej. Dyszącym nienawiścią do Naczelnego Wodza pozostaje już chyba tylko wmawiać sobie, że wszystkie źródła sfałszowano. Czy jednak nie byłoby rozsądniej dać im wiarę?

W toku dyskusji nad wkładem Naczelnego Wodza w zwycięstwo nie uwzględnia się jeszcze innej płaszczyzny. Pomijając nawet sam przebieg bitwy warszawskiej, warto bowiem zadać sobie pytanie, jak wyglądałoby w obliczu bolszewickiego najazdu Wojsko Polskie gdyby nie tworzone przez Piłsudskiego i jego najbliższy krąg (przede wszystkim Sosnkowskiego) kolejne formacje stanowiące zalążek polskiej armii, formujące jej przyszłe kadry już od 1908 r.: Związek Walki Czynnej, Związek Strzelecki, Legiony Polskie, Polską Organizację Wojskową.

W świetle faktów trudno bowiem (tak jak robił to Giertych) wierzyć, że w 1920 r. Rosja miała pokojowe zamiary i by na nas nie uderzyła, gdyby nie doszło do wyprawy kijowskiej. Tezy te obalił już dawno opierający się na sowieckich dokumentach prof. Andrzej Nowak w swojej znanej monografii „Polska i trzy Rosje”, gdzie opisał szereg dowodów na bolszewickie plany uderzenia na Polskę wiosną 1920 r.

Atak na Piłsudskiego

Toczony na internetowych forach spór o bitwę warszawską wpisuje się w szersze zjawisko podważania zasług Piłsudskiego dla Polski. Nie jest oczywiście Marszałek postacią kryształową. Osoba obeznana z jego biografią z łatwością wskaże momenty, w których wykazywał się on małodusznością, a nawet bezwzględnością czy – co gorsza – popełniał błędy polityczne. Można polemizować z szeregiem jego koncepcji, uznawać np., że błędna była jego polityka wschodnia albo że działania w trakcie rewolucji 1905 r. były wątpliwe moralnie. Wiele zależy tu od światopoglądu. Z pewnością trudno np. oczekiwać by liberalny demokrata miał pozytywny stosunek do zamachu majowego, kiedy to tak jawnie postawiono siłę ponad prawem.

Bardziej interesuje nas jednak stosunek części narodowców i konserwatystów do postaci Piłsudskiego. Należałoby zadać sobie pytanie – czy narodowiec jest to ktoś, kto kieruje się w swoich ocenach stosunkiem danej postaci do endecji czy też może konsekwencjami jej działań dla samej Polski.

Zastanówmy się przez chwilę, jak wyglądałby nasz kraj gdyby w 1918 r. nie odzyskał niepodległości, gdyby w 1919 r. jej nie utrwalił na wszelkich polach, gdyby w 1920 r. bolszewicy wygrali bitwę warszawską. W jednej z debat historycznych prof. Nowik zarysował chyba bliski prawdzie scenariusz wydarzeń w takiej sytuacji. Stalibyśmy się narodem o poziomie rozwoju zbliżonym do tego znanego z terytoriów wschodniej Ukrainy czy Białorusi w XX wieku. Komunizm trwałby w naszym kraju nie 45 lat, a co najmniej 70. Byłby to zresztą komunizm zupełnie inny niż ten który znamy z PRL, bowiem pomiędzy sowieckimi represjami z lat 20-tych i 30-tych, a wszystkim tym co widziała Polska Ludowa jest przepaść.

Naszą inteligencję narodową czekałaby eksterminacja, tak jak to zrobiono z narodowymi elitami Białorusi i Ukrainy po okresie korienizacji, a kto wie czy naszemu chłopstwu nie zafundowano by czegoś w rodzaju wielkiego głodu. W sierpniu 1920 r. nad Wisłą doszło do starcia, w którym stawką było coś znacznie większego niż spory między stronnictwami. Jego zwycięzcom zawdzięczamy być może to, że nie jesteśmy dziś krajem o populacji takiej jak Rumunia, przeżywającym problemy tożsamościowe takie jak Ukraina.

Nikomu nie ujmując, to Piłsudski był postacią, która odcisnęła na wspomnianych wydarzeniach lat 1918–1920 piętno najsilniejsze. Jego zasługi w złożonym procesie odbudowy i obrony państwa nie były z pewnością wyłączne, a przypominanie o innych bohaterach tych lat należy uznać za słuszne, niemniej to on był główną figurą tej jednej z najważniejszych w naszych dziejach epopei.

To on przez kilka najważniejszych lat, jako Naczelnik (1918–1922) koordynował proces odbudowy struktur państwa i wojska, staczał zwycięskie wojny, odegrał główną rolę w ocaleniu Polski przed najazdem. Sytuacja, w której zwolennicy przedwojennej endecji potępiają w czambuł postać o takich zasługach ze względu na jej niechętny stosunek do tej formacji razi brakiem jakiegokolwiek dystansu. Bo czy ktoś o zdrowych zmysłach jest w stanie powiedzieć, że fakt (owszem, haniebny) zamykania narodowców w Berezie Kartuskiej ma większe znaczenie niż to wszystko, o czym napisano powyżej?

Można byłoby tu wchodzić w szczegóły, opisywać realia rządzonej przez znacznie brutalniejsze niż polski autorytaryzmy międzywojennej Europy Środkowo-Wschodniej. Można byłoby wspomnieć, że – jak czytamy w monografiach Ireneusza Polita i Wojciecha Śleszyńskiego – narodowcy stanowili zaledwie ok. 1% więźniów Berezy (sami komuniści – ok. 55%). Wszystko to będzie dla uprzedzonych do Piłsudskiego bez znaczenia.

Wracając do postawionego chwilę temu pytania: Zasadne byłoby tu zastanowić się, czy mamy jeszcze do czynienia z nacjonalizmem polskim czy już tylko partyjniackim przywiązaniem do jednej z polskich formacji politycznych. A przecież nacjonalizm stanowić powinien ideologię koncentrującą się wokół narodu – a nie tej czy innej tradycji polityczno-ideowej. Sytuacja, w której perspektywa partyjna przesłania ogólnonarodową nie ma nic z nim wspólnego.

Partyjniackie więc, a nie narodowe było zachowanie tych polityków, którzy w tamtych doniosłych chwilach nie potrafili wynieść się ponad polityczny konflikt. Już bezpośrednio po samej bitwie niektórzy endecy „wiedzieli”, kto ją wygrał – mógł być to każdy, byle nie Piłsudski.

Jak wiadomo, sam termin „Cud nad Wisłą” stworzył Stanisław Stroński, by odrzeć Wodza Naczelnego z zasługi zwycięstwa. Potem autora triumfu widziano w Hallerze, a dopiero później stał się nim Rozwadowski. W międzyczasie w oczach endeków był nim nawet uczciwie zapierający się tego faktu obcokrajowiec Weygand – każdy był dla lepszym kandydatem do roli wybawcy narodu niż polityczny konkurent.

Źródła obsesji

Twierdzenia takie poszłyby z czasem w niepamięć, obok różnych innych nieprzynoszących endecji chluby – ale przecież każde, nawet najbardziej zasłużone stronnictwo ma takowe na koncie. Byłoby tak gdyby nie aktywność obsesyjnie nieznoszącego Piłsudskiego Jędrzeja Giertycha, który niemałą część swojej emigracyjnej kariery poświęcił produkcji paszkwili na Marszałka, stanowiących punkt wyjścia dla jego czarnej legendy, rozwijanej w niektórych środowiskach prawicy III RP. Lektura tych książek jest wielce pouczająca, bowiem porażają one swoim poziomem.

W najbardziej chyba znanej z nich („O Piłsudskim”), pośród dziesiątek pojawiających się dosłownie co kilka akapitów nonsensów i manipulacji, można wyczytać m.in., że Piłsudski nie tylko „przeszkadzał w odbudowaniu Polski”, ale że idée fixe jego polityki w II RP było okrojenie terytorialne państwa na rzecz sąsiadów, że zabójstwo Narutowicza przez Niewiadomskiego dokonało się z woli Piłsudskiego (po to by dokonać rzezi endeków), że „to Piłsudski spowodował zawalenie się systemu wersalskiego” albo, że Piłsudski nie chciał niepodległości Polski, a jedynie jej autonomii w ramach wielkiej socjalistycznej federacji ze stolicą w Moskwie – tak, czytelniku, zdaniem Giertycha, Piłsudski chciał być „władcą Rosji”, takim jak Stalin.

Jeszcze bardziej wymowny jest fakt, że fundamentalna dla legendy o Piłsudskim-uciekinierze z pola bitwy, zredagowana w 1983 r. przez Giertycha praca „Rozważania o bitwie warszawskiej 1920 r.”, obok przedstawienia wybiórczo dobranych cytatów postaci takich jak Witos, bazuje w swoich głównych tezach na tekstach płk. Aleksandra Kędziora i (w mniejszym stopniu) mjr. Marcelego Kyci. Dziś wiemy już, że ich działalność był inspirowana bezpośrednio przez Konsulat Generalny PRL w Londynie i miała na celu uderzać w emigracyjne kręgi piłsudczykowskie.

Jak podsumowuje badacz zagadnienia prof. Krzysztof Tarka, „nienawiść do politycznych i osobistych przeciwników zaprowadziła ich na granicę agenturalnej współpracy z komunistycznymi tajnymi służbami”. Na takich to „źródłach” opierają się wywody głównego twórcy czarnej legendy Piłsudskiego.

Nie byłoby w tym być może nic strasznego – wszak każda epoka zna tego typu wariactwa. Miliony Polaków negują dziś istnienie koronawirusa […! – admin], a pewnie wciąż dobrze sprzedają się książki o Wielkiej Lechii.

Gorzej, że w przypadku Giertycha mamy do czynienia z uznawanym wciąż gdzieniegdzie za autorytet jednym z głównych ideologów „młodych” przedwojennej endecji. Dla samej higieny intelektualnej należałoby zacząć głośno mówić, że wspomniane treści merytorycznie nie stoją wyżej od tych publikowanych w pismach Leszka Bubla albo nadawanych w tzw. Telewizji Narodowej. Inaczej rosnąć nam będą kolejne generacje narodowców nie będących w stanie się zdecydować, czy Piłsudski był geniuszem zła czy człowiekiem niespełna rozumu – pewnych za to, że jednej z największych figur w naszej historii należy nienawidzić.

Dziś mowa oczywiście jedynie o mniejszej części środowisk narodowych. W większości istnieje chyba świadomość podstawowych faktów, w czym należy widzieć nawiązanie do dobrej tradycji postaci takich jak Jan Mosdorf czy Stanisław Piasecki, którzy to zasług Piłsudskiego nie negowali. Dość wspomnieć, że generalnie z szacunkiem wyrażał się o swoim wielkim rywalu sam Dmowski.

Zamiast podsumowania

Nie chodzi jednak wyłącznie o oddanie sprawiedliwości postaci, która ma swoje zasługi. Mowa również o tym, że wiara w historyczne nonsensy szkodzi nam także dziś. Budowanie narracji historycznej w oparciu o tak wątłe przesłanki, kończy się oderwaniem od rzeczywistości również na innych płaszczyznach. Jak stwierdził niedawno ktoś mądry, gdyby część narodowców wkładała na 15 sierpnia w propagowanie pamięci o jednym z największych polskich triumfów choć trochę tej energii, którą angażuje w hejt na Piłsudskiego, to rocznica ta świętowana byłaby nie gorzej niż 1 sierpnia.

Święto bitwy nad Wisłą staje się co roku okazją nie do uczczenia zwycięstwa naszego oręża, a do wmówienia światu niczym nieudowodnionych opowieści o tym, że Piłsudski uciekł do kochanki i ukradł Rozwadowskiemu plan. Musiał uciec, nie mógł zwyciężyć, bo był rywalem endecji. Niżej podpisany sam wywodzi się ze szkoły Dmowskiego – być może właśnie dlatego nie mógł dłużej patrzeć na to morze bezsensu i zdecydował się napisać ten tekst.

Żywiołowa nienawiść do Piłsudskiego nie opiera się bowiem na wiedzy, a na uprzedzeniach wyniesionych z lektury najpłytszych endeckich autorów, utrwalonych przez na ogół nie lepszych ich współczesnych następców. Rozsądek nakazywałby postać Piłsudskiego, ze wszystkimi jej osiągnięciami do nowoczesnej narracji narodowej raczej włączać niż silić się na wykreślanie z historii. Wyrosły z realnych zasług mit Marszałka może nas jedynie wzmacniać. Konstruktywny nacjonalizm stawia bowiem na optykę narodową, a nie partyjną – tego przecież uczył nas Roman Dmowski.

Wybrana bibliografia:

  1. A. Chwalba, Józef Piłsudski. Historyk wojskowości, Kraków 2007,
  2. A. Garlicki, Józef Piłsudski 1867–1935, Warszawa 1988,
  3. J. Giertych, O Piłsudskim, Krzeszowice 2013,
  4. J. Giertych (red.), Rozważania o bitwie warszawskiej 1920 r., Toruń 2000,
  5. M. Giertych, Mit Piłsudskiego, Warszawa 2017,
  6. W. Jędrzejewicz, Józef Piłsudski 1867-1935. Życiorys, Londyn 1996,
  7. W. Jędrzejewicz, J. Cisek, Kalendarium życia Józefa Piłsudskiego 1867–1935, t. 2, Kraków – Łomianki 2006,
  8. A. Nowak, Polska i trzy Rosje. Studium polityki wschodniej Józefa Piłsudskiego (do kwietnia 1920 roku), Kraków 2017,
  9. G. Nowik, Wojna światów 1920. Bitwa warszawska, Poznań 2020,
  10. G. Nowik, Zanim złamano „Enigmę”… rozszyfrowano Rewolucję. Polski radiowywiad podczas wojny z bolszewicką Rosją 1918–1920, Warszawa 2020,
  11. J. Odziemkowski, Józef Piłsudski – wódz i polityk, Warszawa 2007,
  12. W. Suleja, Mundur na nim szary. Rzecz o Józefie Piłsudskim (1867–1935), Warszawa 2018,
  13. J. Szczepański, Józef Piłsudski – główny architekt zwycięstwa w Bitwie Warszawskiej 1920 roku [w:] Z. Girzyński, J. Kłaczkow, Józef Piłsudski. Człowiek – Żołnierz – Polityk, Toruń 2016,
  14. M. Tarczyński (red.), Bitwa Warszawska 13–28 VIII 1920. Dokumenty operacyjne, cz. I, Warszawa 1995,
  15. K. Tarka, Z nienawiści do Piłsudskiego i Andersa: kontakty płk. Aleksandra Kędziora i mjr. Marcelego Kyci z wywiadem PRL, „Przegląd Historyczno-Wojskowy” 14(65)/2 (244), 201-212,
  16. B. Urbankowski, Józef Piłsudski. Marzyciel i strateg, Poznań 2014.
  17. http://www.jpilsudski.org/

Grzegorz Ulicz
Publicysta. Z wykształcenia historyk, z zamiłowania politolog. Naukowo zajmuje się lewicowymi nurtami nacjonalizmu
https://nlad.pl

[Pozostawiam artykuł do omówienia przez nasze środowisko teorio-spiskowców – admin]

Komentarze 42 do “Kto wygrał bitwę warszawską, czyli o micie i obsesjach”

  1. JerzyS said

    Piękny obraz,
    jak ptak sra JP1 za kołnierz!

  2. Piotr said

    Ucieczkę do kochanki wg autora artykułu należy włożyć między bajki. Jak widać autor nie zapoznał się z pamiętnikami Aleksandry Szczerbińskiej, które zostały wydane przez Instytut Sikorskiego w Londynie na początku lat 60-tych ub. wieku.
    Autorka mówi w nich wprost kiedy tow. Ziuk przyjechał do niej i odjechał w sierpniu 1920 r.
    Przynajmniej ten argument jest nietrafiony.

  3. JerzyS said

    Historyk, z zamiłowania politolog nie ma pojęcia o zarządzaniu!

    Żadne argumentu logiczne nie przekonają Idioty.

    Zwłaszcza idioty motywowanego ideologicznie!

  4. Warto tylko zwrócić uwagę na dość wymowne fakty: zarówno Lenina i Piłsudskiego (kumpel Lenina) dostarczyli do miejsca przeznaczenia w zaplombowanych wagonach Niemcy (Lenina w 1917r., Piłsudskiego w 1918r.).
    Lenina zadaniem było zniszczenie carskiej Rosji i zaprowadzenie tam żydowskich rządów i połączenie się rewolucyjnej Rosji z rewolucją w Republice Weimarskiej, a zadaniem Piłsudskiego było umożliwienie likwidacji Polski („bękarta wersalskiego”) dla realizacji powyższego planu europejskiej rewolucji.
    Dokumenty potwierdzające wypłaty dla agenta (najpierw austrowęgierskiego, potem niemieckiego) Piłsudskiego posiada IPN.
    Nie jest przypadkiem, że w Berlinie w 1935r. odbyła się uroczysta msza z udziałem Hitlera z okazji śmierci Piłsudskiego. W 1939r. we wrześniu Wehrmacht wystawił wartę honorową przy grobie Piłsudskiego na Wawelu – https://www.cda.pl/video/3634930bf

    Józef Piłsudski likwidator polskiej armii – https://wiernipolsce1.wordpress.com/2015/05/16/jozef-pilsudski-likwidator-polskiej-armii/

    Tekst kolejny dotyczy tego, co wydarzyło się po 1926r.

    „Za ten gwałt uczyniony nad Polską – kula w łeb!” – https://wiernipolsce1.wordpress.com/2018/05/25/za-ten-gwalt-uczyniony-nad-polska-kula-w-leb/

  5. Tadeusz said

    Ponieważ od kilkunastu lat studiuję „wnikliwie” zmagania wojenne na wschodnim froncie I wojny światowej to wg autora tego papki politycznej powinienem zostać przez Sztab Generalny WP uhonorowany stopniem co najmniej marszałka (sic!). A tak na poważnie to słynne „uderzenie znad Wieprza” wyprowadził gen. Sikorski , a imć Piłsudski przez trzy dni szukał swoich wojsk , sam o tym pisze w swoich wspomnieniach. Brygadami legionowymi nie dowodził Piłsudski. Otrzymał miano brygadiera tytularnego, o czym się zapomina. Austriacy nie byli głupcami i facetowi znającemu się tylko na terroryźmie nie powierzyli by wojska. Tak samo jak zadanie sformowania Legionu Puławskiego Rosjanie powierzyli autorowi pomysłu obywatelowi ziemskiemu panu Witoldowi Ostoi Gorczyńskiemu nadając mu stopień tytularny brygadiera, gdy Legion wyruszył na front dowodzenie przejął wykształcony oficer ppłk. Antoni Reutt. Wojsko to nie zabawa i naczelne dowództwo wojsk austriackich też wysłało do dowodzenia brygadami legionowymi oficerów i tak pierwszą brygadą dowodził Kazimierz Sosnkowski później Marian Żegota Januszajtis ,drugą brygadą dowodził Józef Haller, a trzecią Stanisław Szeptycki. Wszyscy wymienieni byli dyplomowanymi oficerami, ale legiony pozostawały pod bezpośrednim rozkazodawstwem dowództwa austriackiego i o żadnej samowolnej akcji Piłsudskiego nie mogło być mowy. Wypad na Kielce spowodował natychmiastową reakcję Austriaków i rozwiązanie Kompanii kadrowej. Pod Rokitną rozkaz do śmiertelnej szarży wydał polskim ułanom węgierski major.

  6. JMP said

    Autor artykułu wygodnie zapomina o liście Piłsudskiego wręczonym premierowi Witosowi w dniu 12 VIII 1920 r., który to list Witos mądrze wrzucił do szuflady i nigdy nie opublikował jego treści rozumiejąc jaki wpływ mógłby on mieć na morale polskiej armii i całego społeczeństwa.

  7. Tafor said

    Autor dyskretnie pomija powód niechęci zachodnich mocarstw do Piłsudskiego. Czy przypadkiem nie była to odmowa pomocy i brak porozumienia z białymi w wojnie z bolszewikami ? Późniejsze losy Polski i Europy mogłyby się potoczyć zupełnie inaczej. Wspomniał o wyprawie kijowskiej, nieraz opisywanej w Gajówce.To od tej klęski nastała katastrofalna sytuacja na froncie i to Piłsudski za nią odpowiadał. Animozje z gen .Hallerem i ppomijanie jego armii też było szeroko komentowane w Gajówce.

  8. Kojak said

    Grzegorz Ulicz ? Nie moglem powstrzymac sie od zlosci czytajac ten idiotyzmy tego nawiedzonego polglowka PiIsudskiego ! Tam zwyczajnie podczas bitwy tej kurwy zwanej Pilsudskim zwyczajnie nie bylo ! To nie jest zadna teza jak ten idiota pisze to fakt fizyczny i historyczny To co rzekomo powiedzial Rozwadowski tez nie wiadomo na ile i czy wogole jest zgodne z prawda ! TO znane fakty ze ta kurwa Pilsudski i otaczajace go bandziory juz za zycia tego bydlaka na skale przemyslowa falszowali dokumenty i produkowali nie istniejace dokumenty zeby budowc legende tego bandyty i mordercy Pilsudskiego ! Rozne opcje ? Jakie opcje ? Tych wiebicieli Pilsudskiego niezalanie od opcji, laczy jedna opcja sa to zydowskie lajdaki

  9. Dejpanspokój said

    Gdyby triumfalne bajki na temat Piłsudskiego były prawdą to nie musiałby tworzyć terroru prawnego żeby je uwiarygodnić.
    Po co takimi tekstami zatruwać głowę?

  10. Boydar said

    Obywatel Ziuk, owszem, miał doświadczenie, w napadach na pociągi, ale w dowodzeniu armią ???

  11. Piotr said

    Zapominamy też, że gen Denkin, który chciał współdziałać z Polakami miał matkę Polkę, z Aleksandrowa Kujawskiego, (woził ją ze sobą, zmarła w Kijowie i tam została pochowana), sam generał rozmawiał po polsku. A Piłsudski doprowadził do zawieszenia broni z bolszewikami w 1919, ci rozprawili się z Denikinem A potem przeszli do ofensywy w kierunku Polski
    Poza tym Ziuk nie wysłał pomocy dla Lwowa, jednostki, które wtedy dotarły zrobiły to bez rozkazu, nie był też zainteresowany Powstaniem Wielkopolskim.
    Jedynym słowem szkodnik !!!

  12. Piotr said

    Ustawa z dnia 7 kwietnia 1938 r. o ochronie imienia Józefa Piłsudskiego, Pierwszego Marszałka Polski.

  13. Ad. 7 – @ JMP

    I to był wielki błąd Witosa (od 1930r. w twierdzy brzeskiej, potem na emigracji do marca 1939r.), zresztą całego ruchu ludowego i obozu narodowego. Ten list – podanie się do dymisji przez Piłsudskiego -, powinien zaraz po wojnie polsko-bolszewickiej posłużyć do oskarżenia Piłsudskiego o dezercję z pola walki i Piłsudski powinien zostać rozstrzelany. Uchroniłoby to kraj przed okupacją żydowskiej finansjery, a może i przed II w.światową.

  14. I*** said

    Bajdurzycie, obywatelu Ulicz, bajdurzycie! :)))

    A wasze głodne kawałki o żydku Selmanie – udającym Polaka, pod zawłaszczonym nazwiskiem Piłsudski – wsadźcie sobie, za przeproszeniem, tam… gdzie słońce nie dochodzi! :)))

    Za komentarz niech wystarczy, że ten wojskowy analfabeta (po kilku klasach ówczesnej podstawówki) sam siebie „awansował” od razu do stopnia marszałka! :)))

  15. błysk said

    Z tego co wyłowiłem z wojną 1920r. na odcinku warszawskim było tak : Piłsudski przyjął plan uderzenia od południa ,przedstawiony mu przez Rozwadowskiego ,ale z poprawką ,bo Rozwadowski proponował uderzenie od Garwolina , co by pozwoliło na szybsze odcięcie bolszewików, ale Piłsudski przyjął gorszą wersję – uderzenie znad Wieprza ,co pozwoliło wymknąć się części bolszewików . -Zdaje się ,ze gdzieś około 10 sierpnia 1920r. ,w związku z podejrzeniem,iż bolszewicy znają plan uderzenia od południa Rozwadowski przedstawił plan uderzenia od północy czyli drugim skrzydłem na podobieństwo bitwy pod Kannami i Piłsudski ten plan skrytykował .W związku z tym Rozwadowski rozesłał dowódcom ten plan jako rozkaz nr 10.000 .Plan ten został wcielony w życie przez gen. Sikorskiego .Najgorsze jednak nastąpiło 12 sierpnia 1920r. w ;postaci rezygnacji Piłsudskiego z Naczelnego Wodza i Naczelnika Państwa. .Witos,któremu Piłsudski zlożył te rezygnację ,zachował się odpowiedzialnie ,patriotycznie i jej nie ogłosił .Można sobie wyobrazić co by się działo ,gdyby to uczynił : rozpad frontu i szok w społeczeństwie byłby nieunikniony. ,Natomiast Witos nie powinien taić tej rezygnacji ,ale ja ogłosić natychmiast po bitwie niemeńskiej ,a najpóźniej po pokoju ryskim. Dalej , oczywiście że Pilsudski pojechał do kochanki do Bobowej i nie spieszył się do uderzenia ,mimo ponagleń Rozwadowskiego. Był nawet ojcem chrzestnym przed ofensywą . Z tego co wiem z pism samego Piłsudskiego 16 lub 17 sierpnia wieczorem usłyszał huk armat ,jako dowód toczącej się bitwy,ale nie zainteresował się nim ,tylko położył się spać wypiwszy szklankę herbaty. Można chyba przyjąć,ze w praktyce nie dowodził ofensywa od południa ,bo 18 sierpnia był już w Warszawie i objął funkcje Naczelnego Wodza. Zatem jego udział w pokonaniu bolszewików był skromny. Z tego co wiem kazał swoim chłopcom wysunąć propozycje nazwania go marszałkierm /tytuł francuski ,pozbawiony podstaw ,jak wyzej wykazano/. Dalsze losy Piłsudskiego cechuje zajadła nienawiść do narodowców ,czego wyrazem był zamach majowy .Nawiasem mówiąc słyszałem iż. sp. Napoleon Siemaszko miał mowic ,iż Dmowski powiedział o Piłsudskim ,ze pochowałby go w rowie. O otoczeniu Pilsudskiego napisał jego kapelan ks. Marian Tokarzewski . Pisze on o hołubionym przez Piłsudskiego Wieniawie Długoszewskim -” Podpułkownik Wieniawa Długoszewski – ateusz ,apostata ,ożeniony z żydówką „… Pułkownik Rydz – ateusz ,socjał,”. Ruch narodowy ponosi wielka odpowiedziałność za zachowanie się w czasie zamachu majowego /może poza Dmowskim ,który utworzył Obóz Wielkiej Polski /. Piłsudski i jego bezrozumni zwolennicy stworzyli bowiem system ,który odbił się na dziejach Polski ,od klęski w wojnie z Niemcami , do PRL i czasów obecnych. Zastanawiam się czy był sens udostępniać wywody odstępcy od ruchu narodowego Grzegorza Ulicza

  16. Piskorz said

    re 15 sam siebie „awansował” od razu do stopnia marszałka! :)))””….a buławę marszałkowską wręczył mu szeregowiec J. Wężyk na pl. Zamkowym.! Roku nie pamiętam.

  17. Piskorz said

    re 11 w napadach na pociągi,” P. Boydar..ILE BYŁO TYCH NAPADÓW ?! 10 A MOZE TYLKO 4, A MOŻE 1 ? To po kiego beja używać l. mn?!

  18. I*** said

    (16) Bolesław Wieniawa-Długoszowski…

  19. I*** said

    (17) 14 listopada 1920 roku…

  20. Boydar said

    Panie Piskorzu …

    Mógłbym odpowiedzieć wykrętnie, że nie napisałem że brał udział, tylko że miał doświadczenie. Ale nie w tym rzecz żeby metłać. Wszystkie źródła wskazują tylko Bezdany. No bo jak by to wyglądało, że Marszałek, Komendant, Ojciec Legionów, ma najwięcej wspólnego z Butchem Cassidy i Sundance Kidem.

    Selman był bandytą i tego faktu nic nie zmieni.

  21. Boydar said

    I jeszcze tak na marginesie

    „… 26 września 1908 roku Organizacja Bojowa PPS dokonała brawurowego napadu na rosyjski pociąg pocztowy na stacji Bezdany niedaleko Wilna. Na czele grupy, która zrabowała 200 tysięcy rubli, stał Józef Piłsudski …”

    https://www.polskieradio.pl/39/156/Artykul/690583,Skok-czterech-premierow-w-Bezdanach

    Zapewne stanął na czele żeby takie doświadczenie zdobyć

  22. Ad. 2

    Jak widać autor nie zapoznał się z pamiętnikami Aleksandry Szczerbińskiej, które zostały wydane przez Instytut Sikorskiego w Londynie na początku lat 60-tych ub. wieku.

    Z tymi wydanymi, czy z tymi źródłowymi, gdzie pisze, że przygnębiony Józek pakował się, żeby nawiać do Wiednia?

  23. Peryskop said

    Wielu Polakom dość słabo znane są czynniki, które przesądziły o zwycięstwie w 1920 roku.

    Zatem reasumując :

    * rozsądek i aktywność gen. Tadeusza Jordan-Rozwadowskiego oraz pozostałej kadry dowódczej;

    * absencja samozwańczego „marszałka” Józefa Selmana Piłsudskiego;

    * pociąg z amunicją i innym sprzętem wojennym od braci Węgrów;

    * doskonale skuteczna praca polskiego wywiadu radiowego pod kierunkiem Jana Kowalewskiego;

    * internowanie w Jabłonne oficerów i żołnierzy pochodzenia żydowskiego;

    * dość wysokie morale i poświęcenie żołnierzy Armii Polskiej;

    * zaraza czerwonki wśród żołnierzy Armii Czerwonej;

    * brak obiektywnych dowodów na rzekomo cudowną interwencję Matki Boskiej.

  24. Kar said

    re;4/Rzeczpospolita

    – czy nie lepiej pisac o „dzisiejszych” oprychach..?? przeciez to wierutne synonimy

  25. Boydar said

    Brak dowodu nie jest dowodem braku, młocie. I dobrze o tym wiesz, a durnia chytrze udajesz,

  26. Peryskop said

    Re 26

    Słusznie Baydoor!

    Oto auto i korekta :

    * brak obiektywnych przesłanek co do rzekomo „cudownej” interwencji Matki Boskiej.

  27. Boydar said

    Każda interwencja Matki Boskiej nosi znamiona cudu, skąd więc to „rzekomo”, heretyku ?

  28. Piskorz said

    re 24 * doskonale skuteczna praca polskiego wywiadu radiowego pod kierunkiem Jana Kowalewskiego;””…to w b. dużym stopniu przyczyniło się do zwycięstwa..!!

  29. Lily said

    Niejaki J.K, chce BYC jak J. Pilsudski.
    Poczytajcie wikipedii, wersja angielska.

  30. Sebastian said

    Poniżej chyba jedno z większych kompendiów o żydzie selmanie ginecie

    https://www.dowgwillo.nl/Lekcja%20historii/Lekcja%20historii_2016/Jozef%20Pilsudski%20vel%20Selman.html

    Obowiązkiem naszym jest również przypomnienie o mało znanym epizodzie związanym z wojną polsko – bolszewicką a mianowicie o udziale lotników amerykańskich z eskadry kościuszkowskiej, którzy walczyli i ginęli dla sprawy polskiej spłacając dług swoich przodków wobec Kościuszki i Pułaskiego.

    Amerykańscy piloci w wojnie polsko-bolszewickiej 1920 r.

    https://polishexpress.com.au/amerykanscy-piloci-wojnie-polsko-bolszewickiej-1920-r/

  31. JADAM said

    Ad 26) i 28) . W.Sz. Panie Boydar .
    ” … durnia sié chytrze nie udaje.” , a to to , to nie młot . Raczej szczelba z krzywą lufą ( do szczelania zza węgła ).
    A peryskop z ad 24) , to propagandysta. 7 punktów OK ,ale ostatni , to nasranie na nas , katoli .
    Nawet muzułmanie szanują Matkę Boską , bo jest Matką ich proroka .
    A gostkowi spodnie spadły , …. i cóś brakuje , chiba … ( łac. praeputium ).

  32. Boydar said

    Jatam siem nie upieram … 🙂

  33. Zenon K. said

    Ulicz- nazwisko reprezentowane w Polsce przez 100 osób. Nie pachnie przy tym różami… Gęby autor skwapliwie nie pokazuje. Kłamstwa wypisuje kosmiczne i to na stronie nazwanej jak program PiSowskiego zamordyzmu: „Nowy Ład”. Ostrożność he he -sama się narzuca. Zamiast szczegółowej krytyki tych bredni, kilka słów tylko: Piłsudski- kmiotek bez żadnego wykształcenia, którego „dowodzenie” dotąd to szwendanie się z 4 baonami milicji po ziemi niczyjej (vide: „Moje pierwsze boje”. Owe boje to zwalczanie patroli kozackich po 3-4 żołnierzy, siłami 3000 legunów i jedna nocna strzelanina w górach), potem zmontowanie najbardziej nieudanej operacji w dotychczasowej historii WP (wyprawa kijowska, zakończona pod Warszawą z ogromnymi stratami-200 tys. ludzi).I to… już wszystko. Ktoś taki miałby być autorem „konceptu”, wartego pomników??? W ogóle za koncept pomników się nie stawia w normalnych krajach… Autorstwo „konceptu” to dosłownie NIC. Naczelny Wódz DOWODZI ze swego sztabu przez całą operację, czuwa nad ruchami wojsk, przyjmuje meldunki, ocenia postępy swoich wojsk oraz przewiduje, śledzi i ocenia przeciwdziałanie przeciwnika, dostosowując nowe decyzje do zmieniającej się sytuacji. Tak to z grubsza wygląda reszta, poza „konceptem”. Choć to jeszcze nie pełny obraz prac z zakresu obowiązków naczelnego wodza.Od załamania się obrony na linii Bugu JP nie robił absolutnie NIC. Nawiał do Szczerbińskiej 300 km od Warszawy, gdzie, jak pisze kochanica „marszałka” -„pakowaliśmy się do Szwajcarii”, ale ta przegoniła go z powrotem. Wrócił w dniu, kiedy zaczęła się operacja pościgu za uciekającymi krasnoarmiejcami. Wrócił PO bitwie. Bitwa nie zaczęła się 17.08., ona się wtedy skończyła (w tym sensie, że nastąpiło rozstrzygnięcie, a jej wynik stał się już absolutnie nieodwracalny). Wtedy JP automobilem zaczął ścigać wojska południowego skrzydła (o którego położeniu tego dnia nie wiedział, zupełnie NIC- kładąc się spać po bezowocnym pościgu za „swoją” kontrofensywą z daleka usłyszał działa. Basowe dudnienie, więc odległość musiała być wciąż duża). Wiara, że Nikodem Dyzma byłby w stanie dowodzić walną bitwą nie jest nawet zabawna. Jest niedorzeczna. Brak stosownego wykształcenia i praktyki dowódczej Piłsudskiego właściwie przerywa wszelkie dywagacje na temat jego dowództwa w bitwie warszawskiej. Przerywa przeczeniem.

  34. Ad. 34

    Dotarło do mnie dopiero teraz, że w „wyprawie kijowskiej” zginęło mniej więcej tylu Polaków, co w Powstaniu Warszawskim…

  35. SĘDZIWY POLAK - KATOLIK said

    A może trochę lektury na przykład:
    „MATKA BOŻA ZWYCIĘSKA, A CUD NAD WISŁĄ” i jak mówilibyśmy dzisiaj: „CZEŚĆ CHŁOPAKI’ czy „ZDRASTWUJTIE REBIATA”. Nadmiar kwiatów od gości weselnych przekazywalibyśmy do kościoła, czy kładli przed licznymi pomnikami Lenina czy Stalina.

  36. Carlos said

    Waldemar Lysiak uwielbial Pilsuda. I zarazil tym w mlodosci mnie. Dobrze ,ze pozniej ,poznalem prawde, choc szkoda Lysiaka.

  37. Ad. 37

    Napoleona też uwielbiał. To świadczy o histerycznym rysie osobowości, bo mało prawdopodobne jest że nie miał wiedzy…

  38. wow said

    Cały ten tekst przekresla już stwierdzenie „Bodaj jeden tylko prof. Lech Wyszczelski zdaje się nie być do tego przekonany, a to przecież badacz najbardziej z wymienionych kontrowersyjny.”. Czyli prosta sztuczka socjo-techniczna stosowana nagminnie. Wybiera się jednego z „przeciwników”, najbardziej znanego i albo się go ośmiesza albo wystarczy dodać słowo „kontrowersyjny” by tym samym podważyć np. cały dorobek naukowy jak w wypadku prof. Wyszczelskiego. Druga kwestia- każdy chyba wie, że środowiska naukowe są upolitycznione i okopały się na stanowiskach tzw. „oficjalnej nauki”. To nie tylko historia i archeologia, ale każda dziedzina -nawet biologia („teoria Darwina”) czy medycyna (zero krytyki nt. covid i tzw. szczepionek). Każdy kto próbuje to podważać kariery dziś nie zrobi i będzie ośmieszany i wyrzucany poza nawias, takie są fakty. Dygresyjnie – niemal 20 lat temu na wykładach z historii starozytnej Bliskiego Wschodu moja pani profesor kazała czytać nam np. książki Thora Heyerdahla po to bysmy wyrobili sobie zdanie nt. mozliwych kontaktów pre-kolumbijskich czy opowiadała o np. bateriach z Bagdadu i tym podobnych rzeczach, Dziś „naukowcy” uznają to za pseudonaukę choć jeszcze niedawno funkcjonowało to jako prawdopodobne teorie. Tak samo wracając do tematu -jest z Piłsudskim. Nikt kto pracuje na uniwersytecie, w PAN czy IPN nie napisze poważnej krytyki bo straci pracę. Zostają więc ludzi z pogranicza historii i publicystyki jak Ziemkiewicz czy Zychowicz. Inną sprawą jest fakt, że krytyka „komendanta” była powszechna przed II wojną światową we wszystkich kręgach od prasy, przez kościół, historyków po wojskowych. <Mit utrwalony po 1926 r. jednak przeżył wojnę i komunę. Coś tam jednak krytycznego wychodziło i po 89 r. gdyby szanowny autor rzeczywiście dobrze orientował się w temacie to by to wiedział. Piłsudski mógł być autorem ogólnej koncepcji uderzenia znad Wieprza-jednak plan ten wykonać musieli sztabowcy na czele z gen. Rozwadowskim. Napoleon miał swojego Berthiera, Hindenburg Luddendorfa, a Piłsudski w wojnie 1919-1920 najpierw gen. Stanisława Hallera, a później Tadeusza Rozwadowskiego-notabene obaj byli sympatykami ruchu narodowego. Jego zachowanie (J.P) w sierpniu 1920 jednak nie wytrzymuje krytyki. Dymisja na pismie na ręce Witosa, wyjazd z Warszawy do Puław, następnie nad Wieprz gdzie rzekomo miał dowodzić kontruderzeniem, gdy dowódcą grupy uderzeniowej był gen. Smigły-Rydz i co jak co nie było potrzeby aby go nadzorować.

  39. Błysk said

    Zapomniałem napisać, że jest w Polsce grupa historyków na czele z Tomaszem Ciołkowskim /napisał dwie książki na temat Piłsudskiego/. ,która od lat domaga się zakończenia kultu Piłsudskiego i pisze kolejne memoriały do obecnych władz. Nadto mówi się o tym sporo w mediach narodowych. Tak wygląda wolność nauki w obecnej Polsce. Wiedzą tylko wtajemniczeni.

  40. I*** said

    Rozmowa z prof. Lechem Wyszczelskim – obecnie pułkownikiem w stanie spoczynku, specjalizującym się w historii wojskowości, w szczególności zajmującym się okresem międzywojennym Polski – o Bitwie Warszawskiej 1920 roku… i o tym, kto był autorem planu tej (jak ją prof. Wyszczelski nazywa) Operacji Warszawskiej!

  41. zen said

    Piłsudski to Bolek tamtego czasu, tak samo jak Adolf, Kościuszko, Mierosławski, itd. to byli agenci masonerii – to sprawdzona metoda niszczenia porządku Bożego przez ludzkie miernoty, kupione okruchami ze stołu kanibali. Oficjalna polityka to muppet show, decyzje zapadają na szczytach 33 stopnia wyznawców diabelskiej anarchii, dlatego wiele spraw poznajemy post factum.
    Jednak możemy wyciągać wnioski z działania polityków jako owoc ich lokajstwa wobec synagogi diabła, która stawia na cokole swoich ludzi, dlatego zło jest pewne, że decyzje podjęte na szczycie, wypełnią skrupulatnie ludzie pokroju np. Kaczyńskiego, etnicznie zobowiązanego do działania na szkodę nie tylko Polaków. Ponieważ zło nie zostaje ukarane natychmiast, staje się bezwzględne i bezczelne, pociąga za sobą bezrefleksyjny motłoch na wieczne zatracenie – stan umysłu ludzi po indoktrynacji tzw. mediów budzi przerażenie. Nie dziwi mnie agresja ogłupionego motłochu, który jest czasem napastliwy w sprawie maseczek spełniających rolę kagańca, mającego wymiar posłuszeństwa wobec satanistów. Chciałbym widzieć ich mordy po ukazaniu się Syna Człowieczego, gdy przybędzie sądzić świat!
    Czy ktoś z Państwa zastanawiał się gdzie wtedy będzie diabeł, podobno równy Bogu według jego wyznawców?

    Ezechiel 38.1 – 23. „Zawrócę cię i włożę haki w twoje szczęki, i wyprowadzę ciebie i całe twoje wojsko, konie i jeźdźców, wszystkich w pełnym uzbrojeniu, wielki zastęp z tarczami i puklerzami, wszystkich władających mieczem” …….. tak skończy szatan i ci, którzy mienią się dzisiaj mocarzami tego świata – ich rakiety i samolociki spadną w jednej chwili na ziemię, gdy będą chcieli podjąć walkę z Chrystusem ci zakłamani i bezwzględni „herosi” naszych czasów.

    Biblia napisana jest specyficznym językiem, który przemawia tylko do prawdziwie wierzących, ponieważ to sam Bóg objawia się swoim sługom, nie uczonym w piśmie, czyli tzw. inteligentom – cóż może zaproponować śmiertelny człowiek swojemu Stwórcy, lub co może glina zarzucić garncarzowi formującemu swój wyrób?

    I Koryntian 1:19.”Napisane jest bowiem: Wytracę mądrość mędrców, a przebiegłość przebiegłych zniweczę” – Katolicka Biblia Tysiąclecia.

    Mateusza 10; 24 -33. Uczeń nie przewyższa nauczyciela ani sługa swego pana. Wystarczy, jeśli uczeń będzie jak jego nauczyciel, a sługa jak pan jego. Jeśli pana domu przezwali Belzebubem, o ileż bardziej jego domowników tak nazwą. Więc się ich nie bójcie! Nie ma bowiem nic zakrytego, co by nie miało być wyjawione, ani nic tajemnego, o czym by się nie miano dowiedzieć. Co mówię wam w ciemności, powtarzajcie na świetle, a co słyszycie na ucho, rozgłaszajcie na dachach! Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, lecz duszy zabić nie mogą. Bójcie się raczej Tego, który duszę i ciało może zatracić w Gehennie. Czyż nie sprzedają dwóch wróbli za asa? A przecież żaden z nich bez woli Ojca waszego nie spadnie na ziemię. U was zaś nawet włosy na głowie wszystkie są policzone. Dlatego nie bójcie się: jesteście ważniejsi niż wiele wróbli. Do każdego więc, który się przyzna do Mnie przed ludźmi, przyznam się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie. Lecz kto się Mnie zaprze przed ludźmi, tego zaprę się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie”

    Jeszcze ważna rzecz, która umyka ludziom – Izraelem w Piśmie nazwani są wyznawcy Boga i Chrystusa (duchowa jedność z Bogiem i Synem – posłuszeństwo!), nie państwo Izrael, czy tzw. Żydzi, którzy czczą innego „boga” – zapewne większość Żydów nie wie, że to oszust, iluzjonista, koszmar z doliny śmierci dla wyznawców przegranego.
    Sataniści nasze opinie o nich mają z tyłu, ponieważ w chwili ich zawahania się, zginą z ręki tego komu służą, dlatego pchają ludzkość na manowce bezprawia, sami będąc martwymi za życia – sprzedać wieczność za rzeczy materialne, które niszczeją na naszych oczach, zniża tych osobników do poziomu umysłowego pierwotnych ludów koczowniczych, których potrafię zrozumieć, ponieważ chcieli tylko przeżyć.

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: