Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Pasteur kontra Bechamp, kto ma rację

Posted by Marucha w dniu 2021-08-27 (Piątek)

[Nie zabieram głosu w tej sprawie, bo się nie za bardzo na niej znam. – admin]

Teoria zarazków Pasteura sprowadziła naukę w ślepy zaułek z którego nie widać wyjścia!

Artykuł GPS pod tytułem „Polityczne przeziębienie” wywołał spory rezonans wśród czytelników, trochę -jak sądzę- przez autora nie zamierzony. Opierając się na fałszywych przesłankach (czyli teorii zarazków Pasteura- Kocha) autor doszedł do prawidłowych konkluzji takich,że „pandemia” kowid-19, to „pic na wodę fotomontaż”.

Aby wykazać błędność założeń autora musimy uporządkować naszą wiedzę o istocie chorób.

Najbardziej znane teorie tłumaczące przyczyny chorób powstały w XIX wieku we Francji.

Jedną z najbardziej znanych teorii przyczyn chorób opracował i ogłosił Louis Pasteur. Uważał on, że przyczyną chorób są „zarazki”, czyli niewidzialne gołym okiem „żyjątka” (bakterie), które przeskakując z jednego człowieka na innego powodują chorobę.

W opozycji do tej teorii, przedstawił własną Antoine Béchamp. Uważał on, że to nie zarazki (bakterie) są przyczyną chorób, lecz inne czynniki. Twierdził, że w istocie bakterie nie są przyczyną, lecz skutkiem choroby i zależne jest to od tego jaką formę przybierają, co wynika ze stanu podłoża, na którym żyją, a nie z zarazka samego w sobie.

Spójrzmy na chorobę zwaną grypą najpierw z punktu widzenia teorii Pasteura. Współczesna medycyna twierdzi za Pasteurem, że przyczyną grypy są zarazki zwane współcześnie wirusami.

Wirusy „przeskakują” z jednej osoby na drugą powodując chorobę!

W jaki sposób wirusy mogą wywoływać choroby, jeśli są to drobne cząsteczki biologiczne – martwe?

Współczesna medycyna tak to tłumaczy:

Wirusy to mikroskopijne czynniki chorobotwórcze, które rozmnażają się w komórkach żywego żywiciela. „Przejmują” molekularną maszynerię gospodarza i zmuszają go do wyprodukowania tysięcy kopii oryginalnego wirusa w celu zakażenia sąsiednich komórek.

Jak martwa cząsteczka biologiczna pochodząca z innego organizmu, może zmusić komórkę żywiciela do produkowania tysięcy kopii oryginalnego wirusa?

To pytanie pozostawmy bez odpowiedzi, gdyż każda odpowiedź jest nie weryfikowalna empirycznie! Można na ten temat napisać cokolwiek, używając pseudonaukowego bełkotu a i tak nikt tego nie zweryfikuje!

Spójrzmy na grypę z punktu widzenia teorii Bechampa.

Zauważmy, że grypa pojawia się późną jesienią i nęka ludzi do końca wiosny. Po czym znika na okres lata. Jesień to początek zmian pogodowych charakteryzujących się obniżeniem temperatury powietrza, zwiększeniem jego wilgotności, pojawia się śnieg, mróz, zawieje i zamiecie śnieżne, pluchy, silne wiatry o niskiej temperaturze, itp.
Organizmy milionów ludzi wystawione zostają na opisane niekorzystne warunki atmosferyczne, wskutek czego zostają one wychłodzone, zwłaszcza wtedy gdy ludzie nie są właściwie ubrani. Nie noszą czapek, szalików, rękawic, chodzą w nie odpowiednim obuwiu, „za cienko” się ubierają, itp.

Wychłodzenie organizmu stanowi poważne zagrożenie dla zdrowia i życia, ale na taką ewentualność organizm człowieka jest przygotowany.

Uruchamia on cały zestaw środków ochronnych których zadaniem jest przywrócić organizmowi równowagę cieplną! I właśnie te objawy (dreszcze, gorączka, bóle mięśni, itp.) są definiowane przez współczesną medycynę jako „choroba” zwana grypą. Jednak nie są to objawy choroby, tylko zdrowienia po wyziębieniu organizmu. Choroby nie spowodował żaden wirus (tylko wyziębienie)- gdyż takowe nie stanowią dla człowieka żadnego zagrożenia, gdyż są… martwe!

Dlaczego w materiale biologicznym (na przykład w ślinie) człowieka chorego na grypę znajdują się wirusy? Dlatego, że są one martwym odpadem biologicznym powstałym na skutek usunięcia uszkodzonych przez niską temperaturę tkanek przez różne mikroorganizmy bytujące w człowieku.

Która teoria w przypadku grypy wydaje się być bardziej przekonująca? I która teoria stosowana do leczenia pozwala zarobić więcej lekarzom i firmom farmaceutycznym?

Teoria zarazków Pasteura stanowi dla współczesnych firm farmaceutycznych źródło kolosalnych zysków, tak wielkich, że to firmy farmaceutyczne sprawują faktyczną władzę na świecie! Jeśli są zarazki, to trzeba produkować niezliczoną ilość medykamentów je niszczących.

Jeśli to nie zarazki powodują zachorowania na grypę, tylko zwyczajne wyziębienie organizmu, to żadne lekarstwa nie są potrzebne! Trzeba pomóc organizmowi przywrócić równowagę cieplną wygrzewając się pod pierzyną, albo w wannie z gorącą wodą i po kilku dniach choroba mija bez śladu!

I tak też jest grypa definiowana w podręcznikach medycznych: nie wymaga leczenia, ustępuje samoistnie!

Dlaczego nie ma żadnych lekarstw niszczących wirusy? Gdyż nie można zabić cząsteczki biologicznej która jest już martwa!

Gdyby przyjąć za pewnik teorię chorób Bechampa, to cały przemysł farmaceutyczny z dnia na dzień by zbankrutował!

Wbrew twierdzeniom współczesnej medycyny, jesteśmy dopiero na początku drogi poznania ludzkiego organizmu i mechanizmów nim rządzących. Teoria zarazków Pasteura sprowadziła naukę w ślepy zaułek z którego nie widać wyjścia!

Więcej na ten temat tutaj: http://pospoliteruszenie.org/klamstwa%20medycyny.html

Anthony Ivanowitz
24.08.2021r.
Www.pospoliteruszenie.org
https://anthony.neon24.pl

Komentarzy 28 do “Pasteur kontra Bechamp, kto ma rację”

  1. Ale dlaczego? said

    Panie Marucho.
    Nie zna się Pan na medycynie. Tak jak i ja.
    Ale ma Pan bardzo dużą wiedzę ogólną oraz posługuje się ROZUMEM, w tym logiką.
    Odwrotnie do autora i niestety wielu tzw. autorytetów.

    To że coś jest skomplikowane i nam niezbyt znane nie oznacza że nie moźemy tego przeanalizować.
    Nie musimy też mieć dogłębnej wiedzy tematycznej, możemy opierać się na czyjejś. W końcu nauka też jest taką piramidą do której poszczególni naukowcy dokładają swoje cegiełki wykorzystując cegły ułoźone wcześniej przez innycb.
    A to, źe czasami prawdy okazują się pomyłką lub nawet fałszerstwem? Nie deprecjonuje to całego PROCESU NAUKOWEGO. Jak i dorobku dzisiejszej nauki.
    Mamy potężny mechajnizm weryfikacji wiedzy nawet przez nas niezrozumianej. Przynajmniej wiedzy powyźej poziomu kwantowego 😉
    Jest to LOGIKA. W końcu na niej opiera się podstawa nauk, matematyka.

    Napiszę jak ja, laik, ten temat widzę. Jeśli ktoś mi pokaże, że się gdzieś mylę, przyjmę PRAWDĘ z pokorą.
    Wirusy nie są martwe. Są esencją źycia. Są INFORMACJĄ, czyli niciami DNA lub RNA + jakieś białka POMOCNE w przetrwaniu.
    KAŻDA żywa istota jest OKREŚLONA właśnie przez DNA, ew. RNA. Tyle że komórki, podstawowy budulec źywych istot, są już opisane przez dużo dłuższe DNA, bo nie są samą informacją, a całą ŻYJĄCĄ FABRYKĄ chemiczno-elektryczno-fizyczno-kwantowo-duchową(?).
    To ostatnie napisałem dlatego, że są niektórzy nawet naukowcy twierdzący, że życie wykracza poza wymiar fizyczny. Ale póki co, to kwestia z duźym znakiem ?.
    Natomiast my, jak i wszystkie wielokomórkowce,składamy się z miliardów i bilionów tych podstawowych komórek biologicznych tworząc nową jakość, byt, wykraczający ponad zbiór wielu cegiełek. U których pidstawą jest DNA.
    Naukowcy nadal wspierają się, co było najpierw. KOD źycia, czyli DNA i RNA, czy komórki. Bo przecież bez tych ostatnich sam KOD, czyli WIRUS nie moźe się POWIELAĆ.
    Myślę, że na początku była jednak informacja, SŁOWO.
    Moźe wykorzystywane były mechanizmy POWIELANIA, których już nie ma, albo dotychczas nie odkryto. Jak powstały organizmy komórkowe, tamten mechanizm był nieefrktywny i… wyginął w dużej części (???).
    Taka moja teoria.

    Co zaś do chorób.
    Człowiek posiada w swoim BARDZO ZŁOŻONYM organiźmie UKŁAD ODPORNOŚCIOWY, który ma chronić cały organizm przez atakiem innego ŻYCIA. Nadal działanie tego układu jest do końca nie znane. I może do końca, poxobnie jak DNA, nie zostanie poznane.
    Od stanu tego układu odpornościowego zależy, jak sobie cały organizm poradzi z konkretnymi patogenami. Mało tego. W nas wewnątrz i na zewnątrz, WSZĘDZIE są miliardy, jeźli nie biliony wirusów, bakterii i innego życia, które nie jest naszymi komórkami. Układ odpornościowy ma za zadanie utrzymywać tą cała menażerię w swoistej „równowadze ekologicznej”.
    Wystarczy wyfhłodzenie, brak snu, nieznane patogeny, zatrucie jakiekolwiek organizmu, by układ odpornościowy (i organizm) został „wytrącony” ze stanu równowagi.
    I jak analogicznie do fizyki, znajduje się w „równowadze chwiejnej”. A czasami, jeśli czynniki zaburzające równowagę będą zbyt silne, moźe się… wywrócić…

    Moźna wykonać prosty eksperyment.
    Każdy chyba zna grzybki nazywające się AFTY.
    Są to grzyby normalnie zadiedlające nasze błony śluzowe, chyba głównie w ustach. Wystarczy na różne sposoby osłabić organizm/układ odpornościowy. I zaczną się mnoźyć ponad miarę. Stają się widoczne i dokuczliwe. Teraz naleźy zadbać nievo leczenie, ale o wzmocnienie na różne sposoby organizmu/układu odpornościowego. I po kilku dniach afty znikają…

  2. tras said

    mnie się Pasteur najbardzie podoba z powiedzenia:
    prawdziwa nauka do Boga prowadzi
    mała nauka od Boga oddala

  3. Marcin said

    No nie wiem.
    A grypa Hiszpanka to też tak z wyziębienia była?
    Żydopedia podaje, że pierwsze przypadki odnotowano w lutym w USA a potem US army przywlekli to do Francji i to w okresie letnim.

  4. Bzdura na bzdurze. Wirus jest wyizolowany? NIE! Więc co oni tam badają? Oni badają swoje wymysły. Tak im się uroiło.

    TO NIE JEST NAUKA! … … To jest stek spekulacji i fantazji.

  5. Ad. 2

    Grypa hiszpanka: https://www.cda.pl/video/64135161b

  6. Yagiel said

    Nasze ciała/organizmy wiedzą, jak żyć zdrowo albo zwalczyć napaść czyjąś, ranę, grypę – są Mądre. Dziecko pod opieką, aż…
    I na tym można by poprzestać – nie mnożyć zbędnych słów i bytów, teorii. Mózg/roz-um nie w słowach zbędnych.
    Nie każdy osobnik/organizm zrealizuje w pełni PROGRAM – są zagrożenia, cierpienia, ofiary…
    lecz każdy/każda zdrowy/a ma geny-PROGRAM od rodziców + opiekę
    by udało się Całe Życie jednostki a z niej – w parze
    jednostki następne/j: potomstwo.
    Szanujmy, roz-um’my
    TO/Stwórcę
    tego

  7. plausi said

    Kto tu leczy ?!

    Postawmy pytanie zasadnicze: Kto właściwie leczy ?

    Spontanicznie udzieli nie jeden odpowiedź: naturalnie lekarz, to jego zawód.

    Naszym zdaniem jest sprawa nieco bardziej skomplikowana.

    Przypomnimy tu wypowiedź jednego internisty, dość wówczas znanego, ale jeszcze sprzed epoki, jak lekarze otrzymali nakaz, że mają traktować schorzenia wg procedur opracowanych przez administrację demokratycznego państwa. Ten profesor stwierdził:

    „W 80% moich pacjentów jedyne co potrzebują jest po prostu dobre słowo.”

    To nawet bez jednego przyłożenia ręki przez lekarza może człowiek zostać wyleczony, nie mówiąc o produktach przemysłu farmaceutycznego czy procedurach ?

    No to kto leczy ludzi w tych 80% ?

    Coś w tym dobrym słowie musi być. Inny przypadek.

    Nasz dobry znajomy odbył przed wielu laty kurację antyalkoholową. Po kuracji odwiedził swego lekarza i ten powiedział mu jedno dobre słowo: „Panie Krzysztofie, jeśli jeszcze raz wypije Pan choćby naparstek wódki, to Pan umrze.” Został tym słowem wyleczony, stał się absolutnym abstynentem, dziś jest po 80-tce.

    Nie wiemy jak Państwo, ale już od lat podejrzewamy, że to nie lekarze leczą nasze organizmy, oni mogą proces leczenie wspomagać albo nawet nierzadko utrudniać, ale nie oni leczą.

    Jak czytelnik myśli, kto w takim razie leczy ?

    Tu przychodzi nam na myśl, że także medycy utrzymują na przykład, że nasz organizm jest wyposażony we własny system zwalczania patogenów, wykorzystywany jest on przez podawanie szczepionek, które mają ten mechanizm zaktywizować.

    Z kolei terapia symptomatyczna, tzn. zwalczanie objawów występujących w stanach chorobowych, wydaje się rzeczą dość dziwaczną, bowiem objawy chorobowe są nierzadko skutkiem walki organizmu z chorobą, a więc przeciwdziałanie takim objawom może utrudniać proces zwalczania choroby, czyż nie ?

    O innej patologii, tychże autorów

    https://marucha.wordpress.com/2021/08/25/bialorus-vs-koronawirus/#comment-967713

  8. jok said

    No właśnie, dawno zwróciłem uwagę na opis przeziębienia: pono choroba wirusowa, a nie skutek ochłodzenia

    Wiki opisuje przeziębienie, m. in., co mi – dyletantowi – jednak się nigdy nie podobało.:
    „Przeziębienie jest infekcją wirusową górnych dróg oddechowych. Najczęściej wywołuje je rinowirus (30–80%), rodzaj pikornawirusa o 99 znanych serotypach…
    Według powszechnego przekonania przeziębienia można nabawić się przez wydłużoną ekspozycję na niekorzystne warunki pogodowe, tj. deszcz czy warunki zimowe; od tego pochodzi też nazwa choroby[20]. Rola wychłodzenia ciała jako czynnika zwiększającego ryzyko przeziębienia jest kontrowersyjna[21]. Nie potwierdzono między innymi, że nagłe ochłodzenie powierzchni ciała jest czynnikiem ryzyka przeziębienia”

    Wg mnie nie sposób zaprzeczyć, iż reakcja organizmu na ochłodzenie powoduje skutki chorobowe czy śmiertelne.
    Ludzie co znaleźli się w zimnej wodzie, niewyratowani umierają z powodu wychłodzenia – czemu zresztą żaden „pasteurianin” nie przeczy – a nie z powodu gwałtownego ataku wirusów.
    A jeśli wychłodzenie jest krótkotrwałe, to chyba pojawia się nie śmierć, lecz stan chorobowy? Bez wirusów….

    Być może, jak buławę marszałkowską, mamy te wirusy non stop w sobie i aktywuje je stan osłabienia organizmu, wtedy opis wikpedii miałby ręce i nogi.
    No, ale „wikipedyści” tak tego nie ujmują. Twierdzą, że chory jednak „otrzymuje wirusy z zewnątrz”: „Wirusy mogą przetrwać w środowisku przez długi czas, aby potem przedostać się na dłonie ludzi i następnie zostać przeniesione do oczu i nosa, gdzie następuje zarażenie”

  9. bardzo said

    Mam w piwnicy dwa mikroskopy i jeden stereo. Widziałem bakterie z jogurtu własnoręcznie. Nazywają się lactobacillus bulgaricus i jest tam trochę innych, jak streptococcus cremoris (ten od takiego ładnego śmietankowego aromatu). Niektóre nawet się ruszają, zwłaszcza te perytrychalne (takie co mają rzęski dookoła). One z całą pewnością są żywymi roślinnymi organizmami.

    Wirusy są na krawędzi życia i nieżycia. Czasami są żywe, a czasami nie, a poza tym są tu w obiegu różne definicje życia. Jak trafią na odpowiednie białko, to tam wstrzykują swoje rna i tak się namnażają, wtedy żyją. A jak nie trafią to nie. (tłumaczenie ekstremalnie uproszczone z braku czasu i chęci).

    Tak uczono na mikrobiologii technicznej pół wieku temu. Może od tego czasu wirusy zmądrzały i ożyły?

  10. zen said

    Na chłopski rozum – kod DNA naprawia się sam, tak został zbudowany przez Stworzyciela, zaś uszkodzone fragmenty po naprawie są usuwane, w naprawione miejsce nie może „podłączyć się nic spoza struktury DNA komórki – fragmenty odrzucone nazwali wirusami bo kasa musi być w ruchu. Mamy chorobotwórcze bakterie, to ich produkty trawienne lub one same, mogą być groźne dla życia, gdy organizm jest osłabiony. Komórki są bardzo małe – na końcu zdania postawię kropkę, zmieści się ich tam pięćset sztuk.
    Przy obecnym postępie medycznym, mogą uczynić pewne bakterie groźnymi – to opinia ignoranta.
    Wirusy wymyślono po to, aby niszczyć człowieka i na jego nieszczęściu zarabiać miliony – raj na ziemi za śmierć milionów – czyż nie żyjemy jak w piekle pod wodzą Złego, gdzie życie jest zabawką w łapach ludzi pozbawionych sumień? – jeśli w ogóle to są ludzie a nie sperma diabła!

    Chemikalia wstrzykiwane małym dzieciom, niszczą ich odporność na choroby – ludzka krew zawiera miliard receptorów zdolnych wykryć i zniszczyć chorobę, ale chemizacja zabija nas – to co stworzył Bóg było bardzo dobre – to co „stworzył” człowiek nie potrafiący przewidzieć dalekosiężnych skutków swoich działań, zabija i kaleczy, nabija kasę korporacjom – większość technologii to trucizny nie tylko dla tej planety, na których to truciznach i wojnach zarobili fortuny „zamożni” ludzką krwią, „możni” tego świata.
    Fakt, że prowadzą krwawe wojny, wyrzuca tych ludzi poza nawias istot posiadających sumienie!

    „Po owocach ich poznacie”

    „Głównym przejawem niepowodzenia współczesnej medycyny jest to, że nie umie ona przeciwdziałać rozpowszechnianiu się chorób cywilizacyjnych. Możliwe, że wybuduje się kiedyś w Polsce kilkadziesiąt centrów onkologicznych, wiele nowych szpitali psychiatrycznych, ośrodków kardiologicznych, trudno jednak będzie uznać to za sukces medycyny” – prof. Julian Aleksandrowicz.

    https://pubmedinfo.org/2017/11/01/badania-nad-wscieklizna-historia-naukowego-oszustwa/

  11. Boydar said

    rdza cynowa wpieprza metal ino kurz leci, a żywa jest ?

    Panie Krzysieńku, a skąd pewność, że nie wyizolowany ? Pinokio oficjalnie oświadczył ?

  12. Sebastian said

    Radyobie – utlenianie żelaza procesem chemicznym jest jak rozpuszczanie cukru

    Drodzy czytelnicy gajówki cofnijcie się pamięcią kupę lat wstecz, 20 30 40 i przypomnijcie sobie wizyty u lekarza ze sobą lub dziećmi z trwającą ponad tydzień nieznośną infekcją z katarem, kaszlem, gorączką bólami mięśni czy odczuwaniem na przemian zimna i gorąca. Praktycznie każdy lekarz jak jasnowidz diagnozował grypę na oko na podstawie wywiadu i zajrzeniu w gardło. Tak czy nie ? Nikt nie rozróżniał rinowirusów, adenowirusów, koronawirusów retrowirusów etc etc. Na moje to organizm sam walczy a medykamenty typu syrop na kaszel krople do nosa tabletki przeciwbólowe i przeciwgorączkowe tłumią, kamuflują i łagodzą objawy oszukując organizm na chwilę kiedy poczujemy się lepiej.

    Proszę się zastanowić nad częstym nadużywaniem antybiotyków

    Jeśli wyziębienie organizmu jest tak bardzo chorobotwórcze to jaki sens ma morsowanie.

    Kiedyś wpadłem na lodzie do wody, był mróz i jakoś nie rozchorowałem się, szkoda tylko że musiałem zakończyć wędkowanie.

    Pozdrawiam

  13. lewarek.pl said

    Jakaś nowa moda: zaprzeczanie istnieniu wirusów i bakterii.
    Przecież widać je pod mikroskopem.
    Duszy nie widać.
    A też jest.

  14. Boydar said

    @ Pan Sebastian

    żeby żelazo/stal skorodowało muszą spełnione być warunki, podstawowy to wilgoć, aczkolwiek jest w powietrzu i wystarcza

    żeby zaraza cynowa (napisałem wcześnie rdza, wielbłąd) zamieniła cynę w proszek, oprócz mrozu nie potrzeba nic. Prawie. Musi bowiem być „jądro krystalizacji”, właśnie taki „wirus” rozpoczynający proces. I ten wirus jest nieżywy bardzo, jak Ramzes.

    Ramzes umarł, Kryzys żyje, kto nie płaci ten nie pije – u mnie na wichurze w sklepie

  15. Boydar said

    a może tam Kredyt było … aż sprawdzę 🙂

  16. Marucha said

    Re 13:
    Ktoś tu zaprzeczał istnieniu bakterii i wirusów? Kto?

  17. NICK said

    Aaaa.
    Ktoś.
    Bakterie i wirusy są.
    Kto wyizolował sars’a?
    Czyli jest czy nie?

    Podpowiem-ni ma.
    Zatem co jest?
    Taka łatwa odpowiedź… .

  18. NICK said

    Aniele.
    Archaniele Michale.
    Broń mnie proszę.
    Gabryjelu i pozostali, co są.
    Proszę.

  19. Greg said

    Gady wypełzły i piszą w Gajówce.

  20. NICK said

    Greg.
    Po imieniu na-zwij.

  21. Greg said

    Nicku Ty wiesz KTO, ja ich wyczuwam z daleka !

  22. Greg said

    Nie ciąg mnie za język (klawiaturę) i podawanie Nic-ków !

  23. NICK said

    Greg.
    Bywaj i pisz.
    TU.

  24. Boydar said

    @ Pan NICK

    Jak Ci ktoś posmaruje to „bywaj tu i pisz”, a jak inny przysra to „ty chu’ju !”. A gdzie finezja ? Straśnie nerwisty jesteś, śtraśnie, i to Cię zjada.

    @ Pan Greg

    Gady wypełznięte zawsze były, tylko się starały najpierw zalegendować. Ale to trzeba umić (… na tym trzeba się rozumić, tu mieć i tu mieć …). a to prymityw na ogół, bo kto by się w gów’nie grzebał za zasrane piniądze.

  25. Ad. 13

    Przecież widać je pod mikroskopem.

    A proszę pokazać takiego wirusa… Bo na razie, to jakieś cienie tylko widać.

  26. Ale dlaczego? said

    Panie Krzysztofie.
    Są też nieliczne wirusy większe od niektórych bakterii, które pod optycznym mikroskopem można oglądać.

  27. Ad. 26

    Są też nieliczne wirusy większe od niektórych bakterii, które pod optycznym mikroskopem można oglądać.

    Ale chyba nie o takie tu chodzi?

  28. Dziad z lasu said

    Natura działa prosto, bez wielkiej filozofii dorabianej analizami. „Jak jest zima, to musi być zimno”, a jak jest pożywka to są bakterie i wirusy. Czym jest pożywka? Nasze ciało jest pożywką. Kiedy jest zdrowe, nie ma złogów, słabych komórek, wówczas zdrowe komórki nie stają się pożywką za sprawą naszej odporności. Kiedy mamy nadmiar uszkodzonych, słabych komórek, dużo toksyn w sobie i innych zbędnych i niewydalonych substancji, wówczas przekraczamy punkt krytyczny i nawet odporność nie pomoże. Przychodzą zarazki i zaczyna się pożeranie najsłabszych komórek, zbędnych produktów przemiany materii i toksycznych śmieci (w naturze najpierw giną słabi, zbędni – więc to co złe w naszym ciele). Kiedy tych śmieci jest dużo, choroba jest cięższa, nawet śmiertelna. Kiedy jest ich mało, przechodzimy ją lekko albo wcale (tzw. bezobjawowo). Są choroby sezonowe, względnie bezpieczne i najczęstsze, które nas oczyszczają i pozwalają na odnowę organizmu. Dlatego nie ma na nie stałej odporności. To jest symbioza. Oczywiście może nastąpić zgon, jeśli choroba dokona nadmiernej ekspansji, więc wówczas należy ją hamować farmakologocznie. W przeciwnym razie sezonowe schorzenia powinno się przechorować. Profilaktyczna głodówka 1-dniowa raz w miesiącu pozwala dokonać sprzątania podobnego do grypy i uchronić się przed zachorowaniem. Do tego zdrowy tryb życia, sport w umiarkowanych ilościach i zdrowe jedzenie, a także respektowanie rytmów natury co do godzin posiłków, aktywności, dobrego snu.

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: