Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    Bogusz o List otwarty do Prezydenta RP…
    Bezpartyjna o Wolne tematy (82 – …
    Hulajdusznik o Wolne tematy (82 – …
    Hulajdusznik o Wolne tematy (82 – …
    Hulajdusznik o Wolne tematy (82 – …
    Bezpartyjna o Wolne tematy (82 – …
    D-T o Australia – obozy internowania…
    D-T o Australia – obozy internowania…
    Bezpartyjna o Wolne tematy (82 – …
    Maciejasz o Wolne tematy (82 – …
    guma o Wolne tematy (82 – …
    Głos Prawdy o Wolne tematy (82 – …
    Piotr B. o Dugin: geopolityka wyjaśnia…
    UZA o Dziś Barbórka. Święto Peugote’…
    Boydar o Nauka dowodzi, że rudowłosi po…
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 565 obserwujących.

„Niczyja inna, lecz ich wina – sojusz Hitlera i Stalina!”

Posted by Marucha w dniu 2021-09-02 (Czwartek)

Rozmowa z red. Konradem Rękasem dla portalu Ukraina.ru

Ukraina.ru: Panie Konradzie, w historiografii oficjalnej za datę wybuchu II wojny światowej uznaje się 1 września 1939 r. Już wcześniej dochodziło jednak do starć zbrojnych. Jakie wydarzenie, Pana zdaniem, właściwie zapoczątkowało tę wojnę?

Konrad Rękas: Wybieranie dat początkowych to domena bardziej polityki historycznej niż historii. Po prostu – potrzebne są pomniki, miejsca, osoby, pouczające przykłady i porywające opowieści na których można ogniskować świadomość potomnych, budować odpowiednie narracje, wykorzystywane następnie w propagandzie czy wychowywaniu narodu. Badacz dziejów wie jednak, że właściwie nie ma historii zdarzeń, istnieje wyłącznie historia procesów historycznych, ciągów i następstw, wynikających z artykułowania i ścieranie się konkretnych interesów, tylko wyrażanych następnie przez coś, co my znamy jako historyczne rocznice.

Doskonale to widać właśnie na przykładzie II wojny światowej. Wszyscy wiedzą, że wybuchła ona 1. września 1939 roku, prawda? No dobrze, ale właściwie czemu nie 15. marca 1939 r. wraz z wejściem hitlerowców do Pragi, sprzedanej i wystawionej Niemcom przez swych francuskich sojuszników? Albo nie 29. września 1938 roku, kiedy to mocarstwa zachodnie zgodziły się na rewizję granic czechosłowackich? Albo od 17. lipca 1936 r., kiedy to wraz z puczem wojskowym rozpoczęły się w istocie swej międzynarodowe zmagania dwóch, czy nawet trzech bloków, znane nam jako hiszpańska wojna domowa? A może pierwszymi strzałami II wojny światowej były te z 7. lipca 1937 r. na Moście Marco Polo koło Pekinu? Czym niby miałby być europocentryzm w poszukiwaniu początku konfliktu, skoro miał on wymiar prawdziwie globalny?

Globalne były też zresztą jego przyczyny. Te same interesy klas posiadających, konflikty geopolityczne i procesy cywilizacyjne, które doprowadziły do wybuchu I wojny światowej (jak się przecież powszechnie wydawało – wbrew elementarnemu zdrowemu rozsądkowi i oczywistym potrzebom niemal wszystkich zaangażowanych narodów) – stały za koniecznym dokończeniem całej rozgrywki. I czy za datę graniczną przyjmiemy 1. września czy jakikolwiek inny dzień, czy za katalizator zdarzeń uznamy Polskę czy którekolwiek z innych państw-przedmiotów zdarzeń – niczego to w obrazie całości nie zmieni. Wojna wybuchła – bo taka, niestety, zaistniała konieczność historyczna.

Ukraina.ru: Pierwszy pakt o nieagresji i pierwszy traktat o pomocy wzajemnej z hitlerowskimi Niemcami jeszcze 26 stycznia 1934 r. został zawarty przez Polskę, gdzie podobnie jak w Niemczech teoria rasowa była bardzo popularna (choć z pewnymi poprawkami), rozwijały się dobre stosunki między Hitlerom i Piłsudskim… Czy można uważać, że Polska i nazistowskie Niemcy nie różniły się ideologicznie, i jeśli tak – to dlaczego w końcu ich sojusz, skierowany przeciwko ZSRR, nie został utrzymany?

Konrad Rękas: Pierwszy traktat polsko-sowiecki został zawarty 25 lipca 1932 r. przez Polskę, gdzie podobnie jak w ZSSR, teoria planowania gospodarczego była bardzo popularna (choć z pewnymi poprawkami), rozwijały się dobre stosunki między Stalinem i Piłsudskim. Czy można jednak uznać, że Polska i ZSSR nie różniły się ideologicznie, a jeśli tak, to czemu w końcu ich sojusz, skierowany przeciw Niemcom nie doszedł do skutku?

Rozpatrując pozycję międzynarodową Polski w dwudziestoleciu międzywojennym należy zauważyć, że pierwsze lata naszej niepodległości – to okres geopolitycznej zależności od Francji. I to zależności realizowanej w sposób bardzo upokarzający dla Polaków, przypominający jako żywo współczesne wiernopoddańcze stosunki ze Stanami Zjednoczonymi. Stan ten uległ zmianie w wyniku zamachu majowego, przeprowadzonego w 1926 r. przez marszałka Piłsudskiego z dość wyraźnej inspiracji brytyjskiej, potrzebującej wówczas pilnie polskiego narzędzia do własnej rozgrywki ze Związkiem Sowieckim.

Co ciekawe jednak sam Piłsudski jeszcze na etapie przygotowań do przewrotu był w kontakcie z polskimi komunistami, a za ich pośrednictwem także z Moskwą zapewniając tą drogą, że wbrew pozorom nie zamierza wcale prowadzić następnej wyprawy kijowskiej. I słowa dotrzymał. Choć po zmianie władzy w Polsce jeszcze przez kilka lat oficjalna dyplomacja polska faktycznie wysługiwała się brytyjskiej, dzięki czemu ta uzyskiwała określone koncesje w ZSSR – to równolegle Piłsudski wdrożył własną sekretną dyplomację, starając się uzyskać bezpośredni kontakt ze Stalinem i w ten sposób wybić Polskę na względną choćby niezależność międzynarodową.

W tym celu między innymi odbywały się misje zaufanych Piłsudskiego do Moskwy – Bogusława Miedzińskiego konferującego z Karolem Radkiem. Ignacego Matuszewskiego rozmawiającego z Włodzimierzem Antonowem-Owsiejenką i (już na końcowym etapie)… Józefa Becka spotykającego się z Maksymem Litwinowem.

Jak przypomniał niedawno wybitny polski historyk, prof. Krzysztof Rak – zapisana przez Radka propozycja Becka, a faktycznie Piłsudskiego brzmiała: „Jeśli my [Sowieci – przyp. K.R.] będziemy gotowi pomóc im [Polakom – przyp. K.R.] bronić korytarza, to oni są gotowi umówić się, aby razem przeszkodzić w posuwaniu się Niemiec na północny wschód w kierunku Leningradu. Trzeba stworzyć iunctim: Pomorze – Leningrad«. Zapisałem to prawie dosłownie. Trzeba próbować uwzględnić interesy obu naszych krajów od Morza Czarnego do Bałtyku [Надо пытаться согласовать нашу и их родину от Черного моря до Балтики]”.

„Aby zaś nie mówić ogólnikami, nawiążę do sytuacji obecnej bez ogródek. Mówię wam: POLSKA NIE ZWIĄŻE SIĘ W ŻADEN SPOSÓB I W ŻADNEJ SYTUACJI Z NIEMCAMI PRZECIWKO ROSJI SOWIECKIEJ. Do tego oświadczenia zostałem w pełni upoważniony, z pieczęcią imienną o której już panu dziś powiedziałem. (…) A teraz powiem swoimi słowami, co leży u podstaw takiego stanowiska, przez Polskę zajętego: nie to naturalnie, żeśmy was nagle i płomiennie pokochali, lecz nasz własny interes. Gdybyśmy się przysłużyli do niemieckiego ataku na Rosję – to jakież perspektywy: w wypadku niepowodzenia katastrofa dla nas oczywista. A w razie powodzenia? Niech pan patrzy na tę mapę i wyobrazi sobie w jakiej sytuacji znalazłaby się Polska, otoczona nowymi podbojami niebywałego dotąd imperium, na jego całkowitej łasce i niełasce. Czy myśli pan, że tego nie dostrzegamy? Jak sądzę powinniście zrozumieć, że to co panu przed chwilą oświadczyłem jest prostym wskazaniem polskiej racji stanu i wyzbyć się zastarzałej do nas podejrzliwości” – tak właśnie brzmiało posłanie Piłsudskiego do Stalina, przekazane w kwietniu 1933 r. red. Radkowi przez płk. Miedzińskiego, członka kierowniczego kręgu polskiego obozu rządzącego (i przyszłego marszałka polskiego Senatu).

I trafiło to na dobrą glebę, bo co o współpracy z Polską myślał sam Stalin? Współczesny badacz Michaił Narinskyzauważa: „Stalin podszedł do sprawy pragmatycznie i szeroko. 30. sierpnia 1931 r. Stalin spędzający wakacje na południu – wysłał list do Łazara Kaganowicza w Moskwie. Treść tego dokumentu wymownie świadczy o roztropności i mądrości dyplomatycznej Stalina. Pisał: „Dlaczego informujesz nas o polskim projekcie paktu [o nieagresji], który Patek [ambasador RP w Moskwie – autor] złożył Litwinowowi? To bardzo ważna sprawa, niemal decydująca w kwestii pokoju i obawiam się, że Litwinow, ulegając presji tzw. opinii publicznej, sprowadzi to do wydmuszki. Zwróćcie na to poważnie uwagę, niech PB [Biuro Polityczne – autor] weźmie to pod specjalny nadzór i spróbuje doprowadzić do końca za pomocą wszelkich dopuszczalnych środków. Byłoby śmiesznie gdybyśmy w tej sprawie ulegli ogólnej burżuazyjnej modzie „antypolonizmu”, zapominając choć na chwilę o fundamentalnych interesach rewolucji i budowy socjalizmu (…)”

Według słusznej opinii Narinsky’ego: „Z punktu widzenia Stalina pozycja Polski była kluczowa dla pozycji polityki zagranicznej Kraju Rad – bez udziału Polski nie byłoby możliwe zorganizowanie antysowieckiej akcji militarnej z Zachodu… Po otrzymaniu projektu Patka Stalin dał kategoryczne polecenie rozpoczęcia negocjacji z Polską. W liście do Kaganowicza z 7 września oskarżył Karachana [później uczestnika antystalinowskiego spisku Tuchaczewskiego-Jenukidze-Jagody – autor] i Litwinowa, że „popełnili poważny błąd, którego wyeliminowanie zajęłoby więcej lub mniej czasu”. 20 września, odrzucając punkt widzenia Litwinowa, Politbiuro podjęło ostateczną decyzję: zabiegać o zawarcie paktu o nieagresji z Polską”. Pakt ten został podpisany w 1932 roku.

I mógł być rozwijany dalej – niestety, na przeszkodzie stanęła nadmierna ostrożność Piłsudskiego, a następnie jego śmierć. Następcy zaś polskiego dyktatora nie rozumieli genialności jego zamysłu paku polsko-sowieckiego. Jeszcze jednak przed samą swą śmiercią, na przekazaną przez Göringa propozycję Hitlera wspólnego marszu przeciw ZSSR w styczniu 1935 r. Piłsudski odpowiedział twardo: „Polska jest zainteresowana pokojowymi stosunkami z ZSSR, z którym ma wspólną 1000kilometrową granicę”.

Czynienie z zatem z marszałka patrona niedoszłego (na szczęście, bo skazanego z góry na klęskę) paktu z Hitlerem – to więcej niż błąd. To ignorancja i obraza pamięci polskiego przywódcy, a zatem w myśl ustawy 7 kwietnia 1938 r. – czyn karany więzieniem. A przynajmniej obiciem solidnym pasem oficerskim…

Ukraina.ru: Na początek wojny z Niemcami Polska miała traktaty sojusznicze z Francją (od 1921 r.) i Wielką Brytanią (od 25 sierpnia 1939 r.). Dlaczego Francja i Wielka Brytania nie stanęły w obronie Polski?

Konrad Rękas: Pakty te, w szczególności zaś kuriozalny układ polsko-brytyjski, nie miały bowiem na celu powstrzymanie wojny, ale przeciwnie – jej sprowokowanie i związanie sił niemieckich możliwie daleko od granic mocarstw zachodnich. Pamiętajmy także, że zgodnie z metodą sprawdzoną już podczas I wojny światowej – Londyn był zainteresowany wciągnięciem do konfliktu wszystkich państw, których kosztem miał nadzieję zyskać. Stąd właśnie tak zaawansowane były w okresie 1939-1940 plany brytyjsko-francuskiego ataku na ZSSR (które my znamy jako Operation Pike).

Wielka Brytania i służące interesom brytyjskim kierownictwo francuskie, a zza oceanu sponsorujące to wszystko Wall Street chciały wojny, bo wojna to przecież gigantyczny interes, kolejne zadłużanie się państw, miliardowe zyski na przemyśle – między innymi dlatego wizja ta była też miła wielkiemu kapitałowi niemieckiemu. Po co więc było kończyć we wrześniu 1939 r. coś, co się tak obiecująco dla wszystkich zainteresowanych dopiero zaczynało?

Również staromodne interesy geopolityczne mocarstw czekały na swe zaspokojenie, na kolejne zmiany granic, nowe podziały stref wpływów, eliminację słabszych (m.in. dlatego od początku na straconych pozycjach były Włochy, a nawet Francja, której już tylko śniło się, że nadal jest potęgą). Właściwie jedynym – za to ogromnym! – zaskoczeniem tej wojny była natomiast realna potęga Związku Sowieckiego, której nie doceniał właściwie nikt. To ona na pół wieku zmieniła ona i zatrzymała interesy imperialistyczne, mniejsza przez kogo artykułowane, tego jednak we wrześniu 1939 r. ani w Londynie, ani w Nowym Jorku, ani w Paryżu (a także w Berlinie) nikt nie był w stanie przewidzieć. To jedno wiedział tylko Stalin.

Ukraina.ru: Na koniec sierpnia 1939 r. Wojsko Polskie nie należało bynajmniej do najmniejszych w Europie. Dlaczego więc Polska poniosła klęskę militarną jeszcze przed 17-tym września, chociaż przecież wojska Hitlera nie osiągnęły jeszcze wówczas szczytu swej potęgi z roku 1941?

Konrad Rękas: Cóż, jakkolwiek okrutnie by to dla Polaków nie brzmiało – tylko prawda może nas czegoś nauczyć. 17. września 1939 r. wojna obronna Polski rzeczywiście była już przegrana, żadne znaczące związki taktyczne WP nie miały już zdolności operacyjnej, zintegrowane dowództwo polskie nie istniało. Pojedyncze ogniska oporu Polaków nie zmieniały obrazu klęski. Stalin na zimno dał Polsce ponad dwa tygodnie forów, na spokojnie czekając jak nam pójdzie – i co zrobią „alianci zachodni”.

17. miał już jasność – więc nie tyle nawet uderzył, co wszedł w pustkę strategiczną. Nie umniejszając bynajmniej psychologicznego znaczenia „ciosu w plecy” (jak to się dziś w polskiej propagandzie nazywa) – historycznie jest to przede wszystkim nauczka jak kończy się przesadna wiara w zachodnie sojusze, w połączeniu z propagandą „wstawania z kolan” i fałszywej mocarstwowości, bez realnych podstaw. Można tak się bawić, ale gdy pada „sprawdzam” – sztuka jest skończona.

Oczywiście, można skupiać się na detalach. Polski plan operacyjny był błędny, zakładał niemożliwą nie tylko do wygrania, ale choćby do przetrwania bitwę graniczną – bo opierał się na fundamentalnym niezrozumieniu położenia strategicznego Polski. Władze w Warszawie naprawdę wierzyły, że to one wciągają Zachód w wojnę z Niemcami i dlatego nie mogą sojusznikom dać pretekstu do zawarcia separatystycznego pokoju. Tymczasem było zupełnie przeciwnie – to prowokacja brytyjska, jednostronne tzw. gwarancje, udzielone 31. marca 1939 r. spowodowały wydanie rozkazów Hitlera do ataku na Polskę. Daliśmy się wciągnąć w pułapkę, z której jedynym wyjściem dla Polski mógł być tylko układ z ZSSR, jako jedyny mający efektywną moc odstraszającą wobec Niemiec. I nawet niektórzy w Warszawie rozumieli wówczas, że to jedyne wyjście!

Jeszcze w listopadzie 1938 r. doszło do zdecydowanego odprężenia w stosunkach polsko-sowieckich. 26 listopada opublikowano deklarację potwierdzającą pakt z 1932 r., zapowiadającą rozwiązanie “wszelkich bieżących i historycznych problemów”, nawet tak drażliwych jak sprawa mniejszości polskiej na Wschodzie. Przewidziano także ożywienie wymiany handlowej.

Akt ten wywołał natychmiastową reakcję Berlina. Już 30 stycznia 1939 r. Hitler powstrzymał propagandowe ataki na Związek Sowiecki, a dla równowagi Ribbentrop wystąpił z propozycją rekompensat terytorialnych dla Polski na Ukrainie. Graliśmy dalej jednak dalej, nie dając się złapać na lep niemieckiej propagandy. 19 lutego podpisano polsko-sowiecki układ handlowy. 6 kwietnia szef gabinetu Becka, Łubieński ostrzegał ambasadora Rzeszy von Moltkego “Taki rozwój sytuacji zapoczątkowałby niewątpliwie zdecydowanie antyniemiecką politykę w Polsce, która mogłaby nawet w końcu doprowadzić do sojuszu ze Związkiem Sowieckim”.

Wreszcie Beck zagrał va banque. 17 kwietnia wsiadł do salonki jadącego przez Polskę do Berlina na spotkanie z Hitlerem rumuńskiego ministra Grigore Gafencu. Przedstawił mu ni mniej ni więcej tylko wizję marszu na Europę Wojska Polskiego u boku Sowietów. Tak szokującego projektu Gafencu jednak nie był w stanie pojąć i nie przekazał go w Berlinie.

Niestety, agentura brytyjska w Warszawie nie była słabsza od współczesnej amerykańskiej, a woli politycznej, by dokonać historycznego przełomu – jak zwykle zabrakło.

Ukraina.ru: Czy Hitler mógł odnieść zwycięstwo w II wojnie światowej? Jeśli tak, to jak wyglądałby świat po takim zwycięstwie?

Konrad Rękas: Nie, nie mógł. O wyniku wojny musiał zadecydować potencjał gospodarczy i demograficzny stron, a ten od początku nie dawał najmniejszych nawet szans Niemcom. Hitler zresztą zdaje się zdawał sobie z tego sprawę, nie był bynajmniej „szaleńcem zmierzającym do podboju świata”, jak się go dziś, zwłaszcza w kulturze masowej przedstawia. Był natomiast przywódcą zdeterminowanym, by nigdy nie ustąpić przed siłą i zawsze licytować wyżej od konkurentów, czyli typem, który podczas popularnej gry w cykora nigdy nie skręci pierwszy. A zatem jako przewidywalny – zawsze ostatecznie musi przegrać.

W dodatku też Hitlera łączyło z Napoleonem wiele, ale przede wszystkim fakt, że powielał jego błędy geopolityczne. Tzn. przede wszystkim wojował przeciw Anglosasom tylko po to, by zawrzeć z nimi „sprawiedliwy pokój”, czyli podzielić się strefami wpływów. Niemiecki Führer tak jak cesarz Francuzów nie rozumiał więc, że cel wojny, w której uczestniczy – jest zupełnie inny i jest nim nowa organizacja świata pod dyktando sił posługujących się anglosaskimi imperiami. Te z kolei, jak wspomniano – nie doceniły roli i potencjału Związku Sowieckiego, również więc nie wygrały wojny w takim zakresie, jak pragnęły prąc do jej wybuchu.

Sam zaś konflikt został wygrany przez sowieckiego żołnierza, sowieckiego robotnika, amerykańskiego inżyniera i globalne finanse. I tak podzielił świat po 1945 r. Pierwsze dwa czynniki zostały wyeliminowane po 1989 r., sama technologia utraciła już w dużej mierze cechy narodowe i państwowe – realną pozostałością wojny pozostaje zatem światowy dyktat finansowy, jakoś tam jeszcze flankowany amerykańską obecnością wojskową, ale w istocie radzący sobie już w praktyce bez niej.

I to jest właśnie rzecz warta dostrzeżenia zwłaszcza 1. września. Prawdziwym przezwyciężeniem wojny światowej byłoby nie tylko zakończenie jej bezpośrednich geopolitycznych skutków, jak amerykańska okupacja Europy Zachodniej (i Japonii z Australoceanią), ale także zniweczenie faktycznego celu, globalnej dominacji wielkiego kapitału.

Niestety, o ile jednak Ameryka coraz wyraźniej zbliża się dziś do losu imperium brytyjskiego, odrzuconego, gdy już było przestało być potrzebne swym prawdziwym mocodawcom – to oni sami mają się tylko coraz lepiej. I w tym właśnie zakresie 1. września pozostaje nie tylko dla Polaków rocznicą wojny wciąż przez nas przegrywanej.

Dziękuję za rozmowę.

Oleg Chawicz
https://chart.neon24.pl

Komentarzy 14 do “„Niczyja inna, lecz ich wina – sojusz Hitlera i Stalina!””

  1. tras said

    Panie Rękas>dobrze wykonana robota>a końcowa konkluzje>to klasyczne przykład >historia jest nauczycielką życia

  2. JerzyS said

    Wielokrotnie to słyszałem z ust ś. p. doc. Józefa Kosseckiego

    Na szczęście pozostawił po sobie to nagranie

    Anglia stoi za mordem w Katyniu?-doc Józef Kossecki

  3. JerzyS said

  4. karlik said

    „Pierwszy pakt o nieagresji i pierwszy traktat o pomocy wzajemnej z hitlerowskimi Niemcami jeszcze 26 stycznia 1934 r. został zawarty przez Polskę, gdzie podobnie jak w Niemczech teoria rasowa była bardzo popularna (choć z pewnymi poprawkami), rozwijały się dobre stosunki między Hitlerom i Piłsudskim… ”
    Gwoli wyjaśnienia Polska miała pakt o nieagresji z Niemcami był gwarantowany przez Ligę Narodów. W roku 1934 Polska niejako pokazała, że bez Ligi Narodów można też funkcjonować. Niemcy wystąpiły z LN i z Polskę zawarto pierwszy akt międzynarodowy. Zamiast bojkotować..

    „TRAKTAT ARBITRAŻOWY
    pomiędzy Polską a Niemcami, podpisany w Londynie dnia 1 grudnia 1925 r.
    (Ratyfikowany zgodnie z ustawą z dnia 3 marca 1926 r. – Dz. U. R. P. Na 22 poz. 131).
    Przekład.

    W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ,

    MY, STANISŁAW WOJCIECHOWSKI,

    PREZYDENT RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ,

    wszem wobec i każdemu z osobna, komu o tem wiedzieć należy, wiadomem czynimy:

    Dnia pierwszego grudnia tysiąc dziewięćset dwudziestego piątego roku podpisany został w Londynie pomiędzy Rządem Rzeczypospolitej Polskiej a Rządem Rzeszy Niemieckiej Traktat Arbitrażowy o nastąpującym brzmieniu dosłownem:

    TRAKTAT ARBITRAŻOWY

    POMIĘDZY

    RZECZĄPOSPOLITĄ POLSKĄ

    A

    RZESZĄ NIEMIECKĄ

    PREZYDENT

    RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ

    I

    PREZYDENT

    RZESZY NIEMIECKIEJ

    w równym stopniu zdecydowani, by utrzymać pokój pomiędzy Polską a Niemcami przez zapewnienie pokojowego załatwiania sporów, które mogłyby wyniknąć między obu krajami,

    stwierdzając, że poszanowanie praw, ustalonych przez traktaty lub wynikających z prawa narodów, jest obowiązujące dla trybunałów międzynarodowych,

    zgodnie uznając, że prawa danego Państwa nie mogą być zmienione inaczej, niż za jego zgodą,

    i zważywszy, że szczere przestrzeganie sposobów pokojowego załatwiania sporów międzynarodowych pozwala na rozstrzyganie bez uciekania się do siły spraw, któreby mogły poróżnić Państwa,

    postanowili urzeczywistnić w traktacie swe obopólne zamiary w tym względzie i mianowali swymi Pełnomocnikami, a mianowicie;

    PREZYDENT

    RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ:

    Pana ALEKSANDRA SKRZYŃSKIEGO, Prezesa Rady Ministrów, Ministra Spraw Zagranicznych;

    PREZYDENT RZESZY NIEMIECKIEJ:

    D-ra GUSTAWA STRESEMANNA, Ministra Spraw Zagranicznych;

    KTÓRZY, po wymianie swych pełnomocnictw, uznanych za dobre i należyte co do formy, zgodzili się na następujące postanowienia:
    CZĘŚĆ I.
    ARTYKUŁ PIERWSZY.
    Wszelkie spory jakiejkolwiekbądź natury, wynikłe między Niemcami a Polską, co do których Strony zaprzeczałyby sobie wzajemnie jakiegokolwiek prawa, i które nie mogłyby być załatwione polubownie drogą zwykłego postępowania dyplomatycznego, będą oddane do rozsądzenia bądź trybunałowi rozjemczemu, bądź też Stałemu Trybunałowi Sprawiedliwości Międzynarodowej, jak poniżej przewidziano. Rozumie się, że kwestje sporne, o których powyżej mowa, obejmują te mianowicie sprawy, które wymienia artykuł 13 Paktu Ligi Narodów.

    Postanowienie to nie stosuje się do sporów, powstałych z faktów, które miały miejsce przed zawarciem Traktatu niniejszego i które należą do przeszłości.

    Spory, do których rozstrzygania przewidziane jest postępowanie specjalne przez inne konwencje, obowiązujące między Wysokiemi Układającemi się Stronami, załatwiane będą zgodnie z postanowieniami tych konwencyj.
    ARTYKUŁ 2.
    Przed wdrożeniem jakiegokolwiek postępowania rozjemczego lub jakiegokolwiek postępowania przed Stałym Trybunałem Sprawiedliwości Międzynarodowej, spór, za obopólną zgodą Stron, może być w celu doprowadzenia do zgody oddany stałej komisji międzynarodowej, utworzonej, zgodnie z niniejszym Traktatem, pod nazwą „Stała Komisja Pojednawcza.”
    ARTYKUŁ 3
    Na wypadek sporu, którego przedmiot, według ustawodawstwa wewnętrznego jednej ze Stron, podlega kompetencji sądów państwowych tych Stron, spór ten będzie mógł podlegać procedurze, przewidzianej przez Traktat niniejszy, dopiero po uprawomocnieniu się wyroku, wydanego we właściwych terminach przez kompetentne państwowe władze sądowe.
    ARTYKUŁ 4.
    Stała Komisja Pojednawcza, przewidziana w art. 2, składać się będzie z 5 członków, którzy wyznaczeni zostaną w sposób następujący: Wysokie Układające się Strony zamianują każda po jednym komisarzu, wybranym z pośród swych obywateli, i wyznaczą za obopólną zgodą trzech pozostałych komisarzy z pośród obywateli Mocarstw trzecich; ci trzej komisarze będą musieli być różnych narodowości, i z pośród nich Wysokie Układające się Strony wyznaczą przewodniczącego Komisji.

    Komisarze mianowani są na trzy lata; mandat ich może być odnawiany. Funkcje swe będą spełniali aż do chwili ich zastąpienia, a w każdym razie aż do ukończenia ich prac. będących w toku w chwili wygaśnięcia ich mandatu.

    Mogące powstać wskutek zgonu, dymisji czy jakiegokolwiek innego powodu, urzędy wolne, powinny być obsadzone w jak najkrótszym czasie w ten sam sposób, jaki został ustalony przy nominacjach,
    ARTYKUŁ 5.
    Stała Komisja Pojednawcza będzie utworzona w ciągu trzech miesięcy od chwili wejścia w życie niniejszego Traktatu,

    O ile me dojdzie do mianowania komisarzy, którzy mają być wspólnie wyznaczeni, w ciągu wymienionego terminu lub, gdy chodzi o mianowanie następcy, – w ciągu trzech miesięcy od zawakowania urzędu, Prezydent Związku Szwajcarskiego, w braku innego porozumienia, zostanie uproszony o dokonanie niezbędnych nominacyj,
    ARTYKUŁ 6
    Stalą Komisja Pojednawcza będzie powoływana do działania droga podania zwróconego do przewodniczącego przez obiedwie Strony za wspólnem porozumieniem, a, w razie niedojścia do porozumienia, przez jedną lub drugą ze Stron.

    Podanie, po zwięzłem przedstawieniu przedmiotu sporu, winno zawierać wezwanie do Komisji, by zastosowała wszelkie środki, mogące doprowadzić do pojednania.

    O ile podanie pochodzi tylko od jednej ze Stron, winno ono być notyfikowane przez nią bez zwłoki Stronie przeciwnej.
    ARTYKUŁ 7.
    W ciągu dni 15 od daty, w której jedna z Wysokich Układających się Stron wniosła spór przed Stałą Komisję Pojednawczą, każda ze Stron będzie mogła, dla zbadania tego sporu, zastąpić swego komisarza przez osobę, posiadającą specjalne kompetencje w danej sprawie.

    Strona, która skorzysta z tego uprawnienia, winna o tem natychmiast zawiadomić drugą Stronę; druga Strona będzie mogła w danym razie uczynić to samo w ciągu dni 15-tu od daty otrzymania tej notyfikacji
    ARTYKUŁ 8.
    Stała Komisja Pojednawcza będzie miała za zadanie wyjaśnić kwestje sporne, zebrać w tym celu wszelkie potrzebne informacje drogą śledztwa lub też w inny sposób i czynić usiłowania, by pojednać Strony. Będzie ona mogła, po zbadaniu sprawy, przedstawić Stronom warunki układu, który uzna za wskazany, i wyznaczyć im termin do wypowiedzenia się.

    Po zakończeniu swych czynności Komisja sporządzi protokół, stwierdzający, zależnie od wypadku, fakt dojścia do porozumienia Stron i, o ile zajdzie tego potrzeba, warunki układu, lub też, że nie udało się Stron pogodzić.

    Prace Komisji winny być zakończone w ciągu Sześciu miesięcy od dnia wniesienia sporu do Komisji, o ile Strony me postanowią inaczej.
    ARTYKUŁ 9.
    W braku przeciwnego postanowienia, Stalą Komisja Pojednawcza ustali sama swoja, procedurę, która w każdym bądź razie musi być postępowaniem kontradyktoryjnem. Pod względem śledztwa. Komisja, o ile jednomyślnie nie poweźmie innej decyzji, zastosuje się do postanowień Tytułu III (międzynarodowe komisje śledcze) Konwencji Haskiej z dnia 18 października 1907 r. w sprawie załatwiania pokojowego sporów międzynarodowych.
    ARTYKUŁ 10.
    Stała Komisja Pojednawcza zbierać się będzie w miejscowości, wskazanej przez swego przewodniczącego, o ile pomiędzy Stronami nie nastąpi co do tego inne porozumienie.
    ARTYKUŁ 11.
    Prace Stałej Komisji Pojednawczej mogą być jawne tylko w razie uchwały, powziętej przez Komisję za zgodą Stron.
    ARTYKUŁ 12.
    Strony będą reprezentowane w Stałej Komisji Pojednawczej przez agentów, którzy będą łącznikami pomiędzy Komisją a Stronami; będą one mogły poza tem również posiłkować się mianowanymi przez się w tym celu radcami i rzeczoznawcami i żądać przesłuchania wszystkich osób, których zeznania będą uważały za potrzebne.

    Komisja ze swej strony będzie miała możność żądania wyjaśnień ustnych od agentów, radców i rzeczoznawców obydwóch Stron, jak również wszystkich tych osób, których przesłuchanie, za zgodą ich Rządów, uzna za potrzebne.
    ARTYKUŁ 13.
    Z wyjątkiem przeciwnego postanowienia niniejszego Traktatu, uchwały Stałej Komisji Pojednawczej zapadają większością głosów.
    ARTYKUŁ H.
    Wysokie Układające się Strony zobowiązują się ułatwiać Stałej Komisji Pojednawczej jej prace, a w szczególności dostarczać jej w najszerszej możliwie mierze wszelkich t potrzebnych dokumentów informacyj oraz czynić użytek z będących do ich dyspozycji środków, aby dać możność na ich terytorjach i zgodnie z ich ustawodawstwem sprowadzania i przesłuchiwania świadków lub rzeczoznawców i zejścia na miejsce.
    ARTYKUŁ 15
    Podczas trwania prac Stałej Komisji Pojednawczej każdy z komisarzy otrzymywać będzie wynagrodzenie, którego wysokość zostanie ustalona za wzajemnem porozumieniem Wysokich Układających się Stron, przyczem każda ze Stron poniesie jego koszty w równej mierze.
    ARTYKUŁ 16.
    O ile nie dojdzie do pojednania w Stałej Komisji Pojednawczej, spór oddany zostanie trybem kompromisu bądź do Stałego Trybunału Sprawiedliwości Międzynarodowej, na warunkach i zgodnie z procedurą, przewidzianą przez jego statut, bądź do Trybunału arbitrażowego, na warunkach i zgodnie z procedurą, przewidzianą przez Konwencję Haską z dnia 18 października 1907 r. w sprawie załatwiania pokojowego sporów międzynarodowych.

    O ile nie dojdzie pomiędzy Stronami po upływie jednego miesiąca do zgody w sprawie kompromisu, każda ze Stron będzie miała możność skierować spór bezpośrednio drogą podania do Stałego Trybunału Sprawiedliwości Międzynarodowej.
    CZĘŚĆ II.
    ARTYKUŁ 17.
    Wszelkie sprawy, któreby różniły Rząd polski i Rząd niemiecki bez możności rozstrzygnięcia ich polubownie drogą zwykłego postępowania dyplomatycznego, i których załatwienie nie mogłoby być osiągnięte przez wyrok, jak to przewiduje art. 1 niniejszego Traktatu, i dla których inne konwencje, obowiązujące między Stronami, nie przewidują już innej procedury załatwienia, będą przekazane Stałej Komisji Pojednawczej, której będzie powierzone zaproponowanie Stronom rozwiązania możliwego do przyjęcia, a w każdym razie złożenie sprawozdania.

    Będzie zastosowane postępowanie, przewidziane w art. 6 do 15 niniejszego Traktatu.
    ARTYKUŁ 18.
    Jeżeli w ciągu miesiąca po zakończeniu prac Stałej Komisji Pojednawczej obie Strony nie dojdą do porozumienia, sprawa, na żądanie jednej ze Stron, będzie wniesiona na Radę Ligi Narodów, która orzeknie zgodnie z art. 15 Paktu Ligi.

    POSTANOWIENIA OGÓLNE.
    ARTYKUŁ 19.
    We wszystkich wypadkach, szczególnie zaś, o ile Sprawa, co do której powstał spór między Stronami, wynika z faktów już dokonanych lub mających się dokonać, Stała Komisja Pojednawcza lub, gdyby do niej się nie zwrócono, Trybunał arbitrażowy albo Stały Trybunał Sprawiedliwości Międzynarodowej, stanowiąc zgodnie z art. 41 swego statutu, wskażą w terminie możliwie najkrótszym, jakie winny być przedsięwzięte środki tymczasowe. Rzeczą będzie Rady Ligi Narodów, o ile sprawa będzie do niej wniesiona, zastosować również odpowiednie środki tymczasowe. Każda z Wysokich Układających się Stron zobowiązuje się poddać się tym środkom i powstrzymać się od wszelkich kroków, mogących odbić się niekorzystnie na wykonaniu uchwały lub porozumienia, proponowanego przez Stałą Komisję Pojednawczą lub Radę Ligi Narodów, i wogóle nie przedsiębrać żadnych działań jakiejkolwiek bądź natury, któreby mogły wpłynąć na zaostrzenie lub rozszerzenie sporu.
    ARTYKUŁ 20.
    Traktat niniejszy ma zastosowanie pomiędzy Wysokiemi Układającemi się Stronami i w tym wypadku, gdy w sporze również zainteresowane są inne Mocarstwa. ARTYKUŁ 21.

    Traktat niniejszy, zgodny z Paktem Ligi Narodów, nie uchybia w niczem prawom i obowiązkom Wysokich Układających się Stron, jako członków Ligi Narodów, i nie będzie interpretowany, jako ograniczający misję tej ostatniej, zmierzającą do przedsiębrania kroków, mających na celu skuteczną obronę pokoju świata.
    ARTYKUŁ 22.
    Traktat niniejszy będzie ratyfikowany. Dokumenty ratyfikacyjne będą złożone w Genewie w Lidze Narodów jednocześnie z dokumentami ratyfikacyjnemi Traktatu, zawartego pod datą dzisiejszą pomiędzy Niemcami, Belgją, Francją, Wielką Brytanją i Włochami. Wejdzie on w życie i będzie obowiązywał w tych samych warunkach, co Traktat wyżej wymieniony.

    Traktat niniejszy, sporządzony w jednym egzemplarzu, złożony będzie w archiwum Ligi Narodów, której Sekretarz Generalny uproszony będzie o wręczenie każdej z Wysokich Układających się Stron uwierzytelnionych odpisów.

    NA DOWÓD CZEGO wyżej wymienieni Pełnomocnicy podpisali niniejszy Traktat.

    Sporządzono w Locarno, szesnastego października tysiąc dziewięćset dwudziestego piątego roku.

    (L. S.) Aleksander Skrzyński

    (L. S.) Gustaw Stresemann

    Zaznajomiwszy się z powyższym Traktatem, uznaliśmy go i u/najemy za słuszny zarówno w całości, jak i każde z zawartych w nim postanowień; oświadczamy, że jest przyjęty, ratyfikowany i zatwierdzony i przyrzekamy, że będzie niezmiennie zachowywany.

    Na dowód czego wydaliśmy Akt niniejszy, opatrzony pieczęcią Rzeczypospolitej.

    W Warszawie, dnia 6 marca 1926 r.”

    Dla porównania z 1934, to nawet nie było powtórzenie , ale okrojenie bo z bezterminowego zrobiono terminowy na 10 lat..

    „DEKLARACJA
    między Polską a Niemcami o niestosowaniu przemocy, podpisana w Berlinie dnia 26 stycznia 1934 r.
    W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ,
    MY, IGNACY MOŚCICKI,
    PREZYDENT RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ,
    wszem wobec i każdemu zosobna, komu o tem wiedzieć należy, wiadomem czynimy:

     W dniu dwudziestym szóstym stycznia tysiąc dziewięćset trzydziestego czwartego roku podpisana została w Berlinie między Rządem Rzeczypospolitej Polskiej a Rządem Rzeszy Niemieckiej deklaracja o niestosowaniu przemocy o następującem brzmieniu dosłownem:

    DEKLARACJA.

     Rząd Polski i Rząd Niemiecki uważają, że nastąpił moment, aby rozpocząć nowy okres w stosunkach politycznych polsko-niemieckich przez bezpośrednie porozumiewanie się jednego państwa z drugim. Wobec tego zdecydowały się one przez niniejszą Deklarację położyć podstawę dla przyszłego kształtowania się tych stosunków.

     Oba Rządy wychodzą przytem z założenia, że utrzymanie i utrwalenie stałego pokoju pomiędzy ich krajami stanowi istotny warunek dla powszechnego pokoju w Europie. Wobec tego są one zdecydowane opierać swoje wzajemne stosunki na zasadach zawartych w Pakcie Paryskim z dnia 27 sierpnia 1928 r. i pragną określić bliżej zastosowanie tych zasad, o ile chodzi o stosunki polsko-niemieckie.

     Przytem każdy z obu Rządów stwierdza, że przyjęte przezeń dotychczas w stosunku do innych zobowiązania międzynarodowe nie stoją na przeszkodzie pokojowemu rozwojowi ich wzajemnych stosunków, nie są w sprzeczności z niniejszą Deklaracją i przez tę Deklarację nie są naruszone. Pozatem oba Rządy stwierdzają, że niniejsza Deklaracja nie dotyczy takich zagadnień, które, zgodnie z prawem międzynarodowem, należy uważać za należące wyłącznie do spraw wewnętrznych jednego z obu państw.

     Oba Rządy oświadczają, że jest ich zamiarem porozumiewać się bezpośrednio we wszelkiego rodzaju zagadnieniach, dotyczących ich wzajemnych stosunków. W razie gdyby wynikły pomiędzy nimi kwestje spore, którychby się nie dało załatwić w drodze bezpośrednich rokowań, oba Rządy będą szukały tych rozwiązań w każdym poszczególnym wypadku we wzajemnem porozumieniu przy pomocy innych sposobów pokojowych, przyczem, w razie potrzeby, nie uchybia to możności zastosowania tych rodzajów postępowania, które są przewidziane dla takiego wypadku w innych obowiązujących je wzajemnie porozumieniach. W żadnym jednak wypadku nie będą się one uciekały do stosowania przemocy w celu załatwienia tego rodzaju spraw spornych.

     Stworzona na powyższych zasadach gwarancja pokoju ułatwi obu Rządom doniosłe zadanie znajdywania dla zagadnień politycznych, gospodarczych i kulturalnych rozwiązań opartych na sprawiedliwem i słusznem wyrównaniu obustronnych interesów.

     Oba Rządy są przeświadczone, że stosunki pomiędzy ich krajami będą się w ten sposób owocnie rozwijały i doprowadzą do ugruntowania dobrego sąsiedzkiego pożycia, co nietylko dla ich obu krajów, ale i dla pozostałych narodów Europy będzie miało zbawienne następstwa.

     Niniejsza Deklaracja będzie ratyfikowana i dokumenty ratyfikacyjne zostaną możliwie szybko wymienione w Warszawie. Deklaracja pozostanie w mocy w ciągu okresu dziesięciu lat, licząc od dnia wymiany dokumentów ratyfikacyjnych. W razie, jeżeli żaden z Rządów nie wymówi jej na sześć miesięcy przed upływem tego okresu czasu, zachowa ona w dalszym ciągu moc; potem jednak każdy Rząd będzie mógł ją wymówić w każdym czasie z terminem sześciomiesięcznym.

     Sporządzono w dwóch egzemplarzach w języku polskim i niemieckim.

     Berlin, dnia 26 stycznia 1934 r.

    Za Rząd Polski: Za Rząd Niemiecki:
     Józef Lipski C. Freiherr von Neurath

     Zaznajomiwszy się z powyższą deklaracją uznaliśmy ją i uznajemy za słuszną zarówno w całości, jak i każde z postanowień w niej zawartych; oświadczamy, że jest przyjęta, ratyfikowana i potwierdzona, i przyrzekamy, że będzie niezmiennie zachowywana.

     Na dowód czego wydaliśmy Akt niniejszy, opatrzony pieczęcią Rzeczypospolitej.

     W Warszawie, dnia 15 lutego 1934 r.
     (—) I. Mościcki
    Prezes Rady Ministrów:
     (—) J. Jędrzejewicz
    Minister Spraw Zagranicznych:
     (—) Beck”

  5. Piskorz said

    re art Nie wiem/nie pamiętam co skłoniło Japońców do rezygnacji z ataku na Rosję. Gdyby Japońce uderzyli…Stalin wygrałby gówno na fujarze. pa A Japonia brała pod uwagę atak na państwo miłujące pokój.

    ——
    … a jakby jeszcze dołączyła się Polska, to dziś mielibyśmy na własność Antarktydę. 🙂
    Admin

  6. Bodzio said

    @Piskorz
    Nie wiem/nie pamiętam co skłoniło Japońców do rezygnacji z ataku na Rosję.

    Solidny wpier… nad Chałchin-Goł?

  7. Boydar said

    .https://www.youtube.com/watch?v=GqJjiAXnWdQ

  8. revers said

    ad5,6

    tak prawde mowiac kto mogl zatrzymac wtedy zaprawiona w bojach armie czerwona? do tego w bitwie braly rowniez liczne oddzialy mongolskie, wyposarzone przez rosjan w bron maszynowa , mongolowie bardzo dobrze sobie radzili w stepie z japoncami jak za Dzigis Chana z kazda armia azjatycka, czy europejskim rycestwem az po Psie Pole i po Wieden.

    Tez mozna powiedziec zeby nie boski wiatr juz w XIII w. ktory rozproszyl armade Dzingis Chana na morzu japonskim , czesc japoni juz wczesniej spustoszona by byla na 2 wieki.

  9. Olo said

    Nareszcie zaczyna się mówić i pisać prawdę. Wcześniej Poliniacy byli gotowi zadziobywać Polaków, kiedy szła jakakolwiek krytyka Anglii i Anglo-Syjonu. Zawsze miała być winna tylko Rosja i Niemcy, a to przecież „Panowie” z Londynu pociągali za wszystkie sznurki.

  10. Boydar said

    Coś misię pozajączkowało, ale przypadków nie ma

    .https://www.youtube.com/watch?v=ccze_1WbohQ

  11. Panie Karlik i podobni mistrzowie „Cut Past”

    ad 4 Karlik

    Tekst jaki Pan przytacza jest oficjalnie urzędowo dostępny w internecie:

    – isap.sejm.gov.pl/isap.nsf/download.xsp/WDU19261140662/O/D19260662.pdf

    zmiłujcie się w przyszłości i oszczędźcie nam takich bogatych cytatów, link powinien wystarczyć.

    Jeśli Pan i inni mają coś istotnego do powiedzenia od siebie, to proszę to napisać, ew. podeprzeć cytatem i wskazaniem linku, skąd cytaty zostały zaczerpnięte. To będzie daleko bardziej użyteczne, niż zajmowanie miejsca na stronach portalu Maruchy.

    Gwarantuje Panu i podobnym, że nikt waszego tekstu nie będzie czytał w całości, po co go więc publikować ? Nas interesują ewentualnie Wasze przemyślenia, jeśli je macie, nie co gdzieś tam przed dziesiątkami czy nawet wiekiem zostało opublikowane.

    Panie Karlik i „Cut Past” mistrzowie, zmiłujcie się nad czytelnikami i przestańcie zamulać dyskusję.

    Panie Karlik, Pańska wskazówka jest interesująca i warta ją nieco dokładniej omówić, może jako sekwencje aktów polityki II RP, która doprowadziła do 1. września. Bez balastu cytatu byłby Pana tekst doprawdy interesujący.

    Nie wiem czy Państwo odnoszą takie wrażenie jak ja, ale wydaje się, że II. Wojna wcale się nie zaczęła w 1939., sądząc po dzisiejszej medialnej prezentacji, ale dopiero 20 stycznie 1942. roku, data konferencji w Wannsee. Bez tej daty nie sposób się obejść, jeśli zredukować II. Wojnę do tzw. „holokaustu”. Wg Majakowskiego brzmiało by to:

    „My mówimy II. Wojna a rozumiemy przez to holokaust”.

    Czy młode pokolenie smartfonowców wie o II. Wojnie coś więcej niż, że to był „holokaust”? Także zasób słów jest ustalany przez okupanta i przez to sposób myślenia i zdolność rozumowania:

    https://pppolsku.wordpress.com/2016/08/07/slowni/

    smartphon jest idealnym narzędziem aby zredukować słownictwo do niezbędnego dla okupanta minimum.

    Do samego tekstu:

    „Ameryka coraz wyraźniej zbliża się dziś do losu imperium brytyjskiego ” nieuchronnie

    https://pppolsku.wordpress.com/2016/08/07/globa/

    tak funkcjonuje globalne imperium od wieków.

  12. Piskorz said

    re 11 Wg Majakowskiego brzmiało by to:

    „My mówimy II. Wojna a rozumiemy przez to holokaust”. Tego Majakowskiego” wydumki” to można sobie w buty wsadzić; powiedział co wiedział. Wiadomo co uchwalono w Wannsee. ! Co to znaczy w tym wypadku „zredukować” wojnę .?! ps Dokument podany przez Karlika..sporządzony ROK PO DOJŚCIU HYCLERA DO- WŁADZY !!…I wtedy zaczyna się dobry okres dla Polski w Niemczech. !! Pisałem tu o tym! TO ONI, A NIE MY MYŚLELI, ŻE PÓJDZIEMY Z NIMI NA WSCHÓD!! Hitler był przede wszystkim zainteresowany uderzeniem na Francję..A PO PODPISANIU PRZEZ BECKA UMOWY Z ANGLIĄ….Hitler dostał furii !! Pisałem tu o tym ! Czego- on się bał po tej naszej umowie z Anglią ! ps Hitler utemperował te antypolskie nastroje wśród prusactwa berlińskiego i wierchuszki armii. A PRZYKŁAD POSZEDŁ Z GÓRY. I zaczęły się wizyty i rewizyty, pochwały polskiego kina, śpiewaków, pisarzy itp itp.

  13. karlik said

    Ad. 11 „Tekst jaki Pan przytacza jest oficjalnie urzędowo dostępny w internecie”

    Szanowny Panie myli się Pan. Tam jest tekst z 1925 roku.

    A ja umieściłem dwa teksty dla porównania.
    Niech każdy przeczyta i odpowie sobie po co ta druga umowa.
    Rezygnacja z gwarancji Ligi Narodów na rzecz bezwartościowej umowy z możliwością wypowiedzenia, co oczywiście zrobiono.

    Jest to jedyne miejsce gdzie dokumenty są oba .

    z pozdrowieniem

  14. gnago said

    Ad 5 i 6 Japońscy militaryści swój rozum mieli i czuli oddech naszego dzisiejszego Wielkiego Brata, co gorsza armia lądowa dławiła się Chinami wspomaganymi bronią przez I USA i ZSRR.
    Ale to nie Stalin zamroził aktywa bankowe i szykował się do blokady i sankcji paliwowych, celem zmuszenia Japonii do faktycznej kapitulacji w razie przyjęcia. TA wybrała wojnę i atak na jankesów

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: