Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    Olo o Wygląda na to, że Rosja nie bę…
    bryś o Marokańczycy uczcili zwycięstw…
    bryś o Generał Surowikin radykalnie z…
    revers o Wolne tematy (83 – …
    NC o Polska dla Polaków
    Szczepan Zbigniewski o «Batalion Monako»
    niepostepowyoszolom o Generał Surowikin radykalnie z…
    minka o Wolne tematy (83 – …
    Szczepan Zbigniewski o «Batalion Monako»
    ats42 o Najbogatszy człowiek na ś…
    Szczepan Zbigniewski o Wolne tematy (83 – …
    Zorard o Najbogatszy człowiek na ś…
    Nie przycichlim o Generał Surowikin radykalnie z…
    Boydar o Wolne tematy (83 – …
    Boydar o City of London
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 625 obserwujących.

Co zrobić, gdy spotkasz wilka

Posted by Marucha w dniu 2021-10-02 (Sobota)

Wilki, na które przez dziesiątki lata polowano, niemal zupełnie zniknęły z terenów Polski. Na szczęście, w 1998 r. drapieżniki te objęto ochroną gatunkową. Od tego czasu systematycznie ich liczba wzrasta, a spotkania z tymi pięknymi, dzikimi zwierzętami mogą przytrafiać się częściej.

Czy spotkanie wilka jest powodem do niepokoju? Jak należy się zachować, kiedy spotka się wilka?

Wokół wilków krąży wiele legend podsycanych nierzetelnymi informacjami medialnymi. Dlatego warto przeczytać, jak zachować się podczas zetknięcia z wilkiem.

Po analizie danych zebranych w ramach regionalnych inwentaryzacji oraz monitoringu organizacji pozarządowych, można oszacować populację wilka na ponad 2 tys. osobników [pod koniec roku 2020 – admi]

Wilki najczęściej są płochliwe i unikają kontaktu z ludźmi; nawet, jeśli zbliżają się do siedzib ludzkich, to jest to przejaw ich naturalnego instynktu, którym kierują się w poszukiwaniu jedzenia. Najczęściej, jeśli podchodzą w nocy w pobliża siedzib, to ludzie nawet o tym nie wiedzą.

Jednak wilki, podobnie jak każde inne dzikie zwierzęta, mogą zachować się nieobliczalnie, jeśli są wystraszone, chore lub zranione, a szczególnie wówczas, gdy zostaną oswojone – dokarmiane i przyzwyczajane do pobytu blisko siedzib ludzkich.

Dlatego należy pamiętać o kilku podstawowych zasadach:

  • Nigdy nie dokarmiaj wilków, nawet jeśli zwierzęta wyglądają na wychudzone i wymagające pomocy. Powiadom o ich obecności właściwą Regionalną Dyrekcję Ochrony Środowiska, pobliskie nadleśnictwo lub skontaktuj się ze Stowarzyszeniem dla Natury „Wilk”.
  • Mieszkając w pobliżu lasu, przetrzymuj odpadki spożywcze w szczelnych pojemnikach z pokrywami. Resztki żywności pozostawione na kompoście poza ogrodzeniem posesji, w szczególności kawałki mięsa i wędlin, mogą zwabiać wilki. Zainstalowanie oświetlenia z czujnikami ruchu w pobliżu miejsc składowania odpadów kuchennych może odstraszać wilki od podchodzenia w ich pobliże.
  • Jeśli jesteś turystą, spacerujesz po lesie, wędrujesz z plecakiem, biwakujesz w lesie, uprawiasz biegi terenowe lub inne rodzaje rekreacji aktywnej, jesteś zbieraczem grzybów lub jagód, nie pozostawiaj resztek żywności w koszach na parkingach leśnych, miejscach biwakowych, pod wiatami i w innych miejscach odpoczynku dla turystów, nawet jeśli wydaje się, że są one szczelne i regularnie opróżniane.
  • Jeśli jesteś fotografem przyrodniczy lub myśliwym, nigdy nie dostarczaj mięsa na nęciska przy czatowniach lub ambonach. Nie ma znaczenia, czy są to szczątki martwych zwierząt dzikich lub hodowlanych, czy też produkty zawierające mięsne składniki, np. karma dla psów. Wilki, dzięki niezwykle czułemu węchowi, orientują się, że to człowiek dostarczył pokarm, i mogą zacząć postrzegać ludzi, jako dostarczycieli pożywienia.
  • Jeśli pracujesz w lesie, jesteś np. pracownikiem zakładu usług leśnych, budowniczym dróg leśnych, instalatorem sieci energetycznych, nigdy nie pozostawiaj żywności w miejscu pracy. Pakuj wszystkie odpadki i zabieraj z sobą. Pozostawiona żywność może zwabiać drapieżniki w pobliże pracujących w lesie ludzi.
  • Jeśli znajdziesz w lesie szczenię wilka, nigdy go nie dotykaj ani nie zabieraj ze sobą, nawet jeśli wygląda na chore i skrajnie wycieńczone. Jeśli masz możliwość, zrób mu kilka zdjęć i sprawdź swoją lokalizację np. na podstawie aplikacji mBDL, albo zapamiętaj numer najbliższego słupka oddziałowego i powiadom właściwą Regionalną Dyrekcję Ochrony Środowiska, pobliskie nadleśnictwo lub skontaktuj się ze Stowarzyszeniem dla Natury „Wilk”.
  • Jeśli dowiesz się, że ktoś przetrzymuje nielegalnie wilka w niewoli, dla dobra swojego i sąsiadów, natychmiast powiadom RDOŚ.
  • Jeśli mieszkasz w obszarze zamieszkiwanym przez wilki, trzymaj w nocy swoje psy i koty w domu lub w dobrze zabezpieczonych kojcach.
  • Nie pozostawiaj psiej lub kociej karmy na zewnątrz, w miejscach gdzie mogłaby być dostępna dla drapieżników. Może to zwabić wilki w pobliże domostwa. Wilki mogą się przyzwyczaić do stałego źródła pokarmu, a następnie zranić, a nawet zabić, broniącego swojego pożywienia psa lub kota.
  • Jeśli spacerujesz w lesie z psem, prowadź go zawsze na smyczy. Jest to zgodne z obowiązującym w Polsce prawem, a także zapobiega oddalaniu się psa od właściciela. Zagubiony, biegający po lesie pies może szybko wpaść w tarapaty.
    Spotkania z wilkami są niezwykle rzadkie, ponieważ wilki odczuwają przed ludźmi naturalny strach. Są to inteligentne i ciekawe zwierzęta, zdarza się, że wilki mogą przyglądać się ciągnikom rolniczym czy samochodom. Mogą też podczas bezpośredniego spotkania przyglądać się nam dłuższą chwilę i nie uciekać od razu, robią tak wszystkie dzikie zwierzęta.

Jeśli jednak spotkasz w lesie wilka, który podchodzi zbyt blisko (na odległość poniżej 30 m) lub przygląda się zbyt długo i nie czujesz się komfortowo w tej sytuacji, albo też drapieżnik poszczekuje lub warczy na ciebie, podejmij następujące działania:

  • Unieś ręce i machaj nimi w powietrzu. To rozprzestrzeni twój zapach, sprawi, że twoja sylwetka będzie lepiej widoczna.
  • Pokrzykuj głośno ostrym tonem (lub zagwiżdż) w stronę wilka. To pozwoli mu zorientować się, że ma do czynienia z człowiekiem i że nie jest mile widziany.
  • Jeśli zwierzę nie reaguje i zamiast oddalić się, podchodzi bliżej, rzucaj w niego będącymi w zasięgu ręki przedmiotami, najlepiej grudami ziemi.
  • Wycofaj się spokojnie, możesz przyspieszyć, dopiero gdy masz pewność, że zwierzę jest daleko i nie interesuje się tobą.
  • Jeśli masz taką możliwość, zrób zwierzęciu zdjęcie i zawiadom o zdarzeniu RDOŚ właściwe nadleśnictwo lub Stowarzyszenie dla Natury „Wilk”.

Przypominamy, że wilk jest w Polsce gatunkiem chronionym i za zabijcie lub skłusowanie wilka grozi kara do 5 lat pozbawienia wolności.

Więcej informacji na temat wilków, sposobach ochrony inwentarza, odszkodowaniach od szkód powodowanych przez te drapieżniki oraz o narastającym problemie kłusownictwa na wilkach można tutaj znaleźć:
>https://www.polskiwilk.org.pl/aktualnosci

Tekst powstał na podstawie informacji zebranych przez SDN „Wilk”.

Katarzyna Klimek, Nadleśnictwo Szczecinek
https://www.lasy.gov.pl

Komentarzy 40 do “Co zrobić, gdy spotkasz wilka”

  1. Olo said

    Schylić się, podnieść z ziemi patyk, kamień, grudkę ziemi i rzucić w jego stronę. Poczuje zapach człowieka i odejdzie. Tak dziadek mówił.

  2. Wszystko fajnie, wilk to prawie jak zając i człowieka się boi, nie jest groźny, wystarczy nie dokarmiać, mieć pod ręką kij na wszelki wypadek i oczywiście telefon z aparatem.
    Jakoś tylko ludzie tego nie rozumieją i nie chodzą do lasu, przynajmniej u nas w Galicji, a jak już to grupą i bez zbytniego oddalania się. Lasów u nas dostatek i można oprócz wilków które codziennie słychać po zmroku, spotkać jeszcze niedźwiedzie, i są tacy którzy mieli okazję się o tym osobiście przekonać.
    Lokalni znawcy też przekonują że to niegroźne zwierzaki i z zapałem instruują co i jak należy zrobić gdy się spotka takiego stwora. Jeden taki jakby i bez tego wiedział, i bez instrukcji narobił w gacie, w efekcie miś dał mu faktycznie uciec do domu, no bo kto by się obsranego człeka czepił.
    Czy na wilki to pomoże? Nie wiem, ale wiem że wilk to drapieżnik, odwieczny wróg człowieka, głodny zaatakuje bez wachania i zeżre razem z gaciami, a z obserwacji pomijając przyczyny zaobserwować można że wilki przestały się bać człowieka i spacerują po zmroku po wsi miast psów które jakimś trafem zniknęły. Czy wiedzą już że człowiek to łatwiejsza zdobycz niż łania czy jeleń?

    ——
    Niech się wreszcie dowiem konkretnie o jakichś przypadkach pożarcia człowieka przez wilki. Dowodów w postaci bajek braci Grimm niestety nie uznaję.
    Admin

  3. UZA said

    Tak mi się jakoś skojarzyło z wątkiem o dawce przypominającej i komentarzem o białkach prionowych:

    Chodził wilk po lesie z rana
    No i dopadł tam szczepana
    Zwołał wnet watahę całą
    By się nic nie zmarnowało

    Szczepan duży, umieśniony
    Szybciutko został zjedzony
    Okazał się smakowity
    Był śniadankiem wyśmienitym

    Lecz z powodu białek kolca
    Dostał biedny wilk pierdolca
    Zakażona cała sfora
    Smętnie błąka się po borach

    I masowo tamże pada
    Tak to bywa, trudna rada
    Jaki morał stąd wynika ?
    Że szczepanów się unika.

    „Schylić się, podnieść z ziemi patyk, kamień, grudkę ziemi i rzucić w jego stronę. Poczuje zapach człowieka i odejdzie.”

    Lepiej byłoby załadować i wystrzelić. Też by poczuł i też by odszedł .

  4. bryś said

    Patrz Pan. A ludzie dawniej nie wiedzieli i się bali? A to trzeba kamyczkiem rzucić.

    ——
    Bali się też strzyg, upiorów i utopców. Nie mówiąc o krwiożerczych nietoperzach.
    A rzut kamieniem pomaga odstraszyć nawet pumę, o czym poświadczą np. mieszkańcy okolic Yosemite.
    Admin

  5. Boydar said

    Panie Brysiu, mowa jest (w artykule) O WILKU. Nie o sforze.

  6. piwowar said

    Co Pan myśli, panie Gajowy? Czy mam się dać wciągnąć w dyskusję, która wiadomo jak się zakończy?

    Niemniej, dziękuję Panu za ten artykuł i za Pańskie komentarze.

  7. Pan panie gajowy swoje niedowiarstwa szerzysz, przecież napisałem że wilki jeszcze chyba nie wiedzą że człowiek to dość łatwa zdobycz, ale myślę że to kwestia czasu. Ja przypadków zeżarcia człowieka również nie znam, poza przekazami z okresu przedwojennego, wiarygodnymi i odnotowanymi w księgach parafialnych. W okolicy z zaprzęgu wracającego z wesela z 3 weselników nawet gacie nie zostały, konie się uratowały i wróciły do wsi, pewnie to że trzeźwe były.
    Obecnie jeszcze nie było przypadku, ale i wilków nie było, a jak się namnożyły to ludziska do lasu na grzyby boją się chodzić.

    ——
    Koronawirusa też się boją i w lasach szmaty na ryjach noszą.

    Od czasów wojny w całej Europie wilki zabiły ludzi tylko cztery razy – w Hiszpanii.

    PS. Ludzie, którzy chcą strzelać do wilków, jednocześnie nie mają nic przeciwko, by psy biegały swobodnie po lesie, a krowy i owce były pozostawiane bez opieki i ogrodzeń. Jeśli będą łatwo dostępne zwierzęta, wilki będą po nie przychodzić.
    Admin

  8. Marucha said

    Re 6:
    Chyba nie ma sensu.
    Ja swoje powiedziałem, NIgdy przez te parędziesiąt lat włóczenia się po górach i lasach nie czułem lęku przed wilkiem. A przed misiem – tak.

  9. Witold said

    Coraz częsciej słychać jak wilki podchodzą pod bieszczadzkie zagrody. Często zabijają psy.
    Każda niemądra miłość kosztuje. Trzeba pilnować populacji wilka. Bieszczadzcy alarmują, że coraz mniej jest jelenia.

    ——
    Trzeba przede wszystkim pilnować psów i trzody,
    Admin

  10. novick said

    ja jak spotkam wilka to puszczę mu ze smartfona muze
    i zatańczymy razem pogo skinheads Oi

    heyka wilcy okrutni

  11. bryś said

    Panie Gajowy, nie chodzi mi aby do nich strzelać, jednakowoż będac na łonie natury lepiej sie czuję z jakimś żelaztwem. Tak na wszelki wypadek, a też po lasach łażę od zuchów jeszcze. Co do rzucania kamieniami, na agresywne psy ni cholery to nie działa?

  12. NC said

    Re 2: „… zaatakuje bez wachania…”

    Wachania? Serio?

  13. kot z Żoliborza said

    Dawniej byłem zwolennikiem redukcji wilka w Polsce poprzez odstrzał.
    Niestety to błąd. Zrobiono tak w Estonii i przyniosło to negatywne skutki. Po pierwsze nie można odróżnić samca od samicy. Młodego wilka też łatwo się nie rozpozna bo to pies więc szybko dojrzewa. Wilki żyją i polują w rodzinach. Odstrzał basiora i wadery spowodowałby chaos wśród reszty watachy. Takie wilki mogą jeszcze bardziej podchodzić pod gospodarstwa w celu szukania zdobyczy.
    A w przypadku odstrzału samic samce będą szukały partnera wśród psów tzw. wilczurów. A hybryda to już może być niebezpieczna i po co komu takie zwierzę? Tyle info z północy.

  14. Damian said

    U zwierząt ze względu na częsty kontakt z człowiekiem zaczął zacierać się naturalny strach. Tym bardziej należy uważać na dzikie zwierzęta.

  15. waldens said

    Wilka trzeba chronić, bo może wyginąć jak dinozaury. A bez dinozaurów – jak powszechnie wiadomo – życie na Ziemi zaniknęło na skutek zachowania równowagi ekosystemu. Na poważnie: życzę wszystkim ekoidiotom rozumu. Dopóki mają czym myśleć.

  16. waldens said

    Miało być „zaburzenia” zamiast „zachowania”.

  17. waldens said

    @13

    Na Śląsku około roku 1815 zarządzono odstrzał wilków. Strzelać mógł każdy, kto miał broń. Za każdą zastrzeloną sztukę pruskie władze płaciły wysoką nagrodę. Za waderę większą.

    Dzięki temu przez niemal 200 lat na Śląsku nie słyszano o rozszarpanych przydomowych zwierzętach. Niestety już tak dobrze nie jest.

    ——–
    Żeby tak jeszcze wytłuc wszystkie lisy, borsuki, ptaki drapieżne, jenoty, łosie, jelenie, sarny…
    Ech, świat byłby piękny.
    Admin

  18. UZA said

    „Koronawirusa też się boją i w lasach szmaty na ryjach noszą.”

    Obecni (w Gajówce) stanowią wyjątek, ale z moich obserwacji wynika, że właśnie ci zamaskowani i zwakcynowani, co to się najbardziej boją wirusa, akurat wilków się nie boją i popierają ich ochronę. Są to osoby, które wilki widują tylko na ekranach (wirusa zresztą też) i wierzą w opinie ekspertów. Skoro zaś eksperci głoszą, że wirus groźny jest a wilk absolutnie nie, to w lesie „chronią się” przed tym , co uważają za niebezpieczeństwo (stąd te szmaty na ryjach).

    ——
    Pani Uzo, bardziej wierzę leśnikom, niż lekarzom.
    Admin

  19. Anteas said

    Dużo groźniejszym niż wilk drapieżnikiem jest człowiek.

    ad7 kom Admina
    „Od czasów wojny w całej Europie wilki zabiły ludzi tylko cztery razy – w Hiszpanii.”

    1. Obecnie Hiszpanie to głównie zboczeńcy albo ich zwolennicy. Jeśli tych czterech należy do tej kategorii, prawdopodobnie Pan B. policzy wilkom dobry uczynek w niebie😇

    2. A Włochów wilki nie atakują, bo przecież Remulusa i Romulusa wychowała wilczyca, więc włosi i wilki to mleczne rodzeństwo. A też nie wiadomo czy przypadkiem nie rodzeństwo zwykłe, bo skoro Prof. Darwin przekształcił się z szympansa czy innego pawiana, to być może R. i R. przekształcili się z wilków a ta wilczyca to ich matka po prostu😁 U Darwina wszystko możliwe.

    ad15
    „życie na Ziemi zaniknęło”
    Rzeczywiście zaniknęło? Pan ten komentarz zza grobu napisał🤣
    _________________________________

    Swojego czasu pracowałem w pewnym przedsiębiorstwie położonym dość blisko lasu. Jako że właściciel skąpił na porządne ogrodzenie zdarzało się że sąsiedzi wpadali z sąsiedzką wizytą na teren firmy. Pewnej zimy spotkałem lisa na terenie firmy gdym szedł do pracy na nockę. Popatrzył na mnie wzrokiem szefa ochrony i myślałem że będę musiał pokazać identyfikator i poddać się rewizji, ale mi podarował.

    Lisowi niech będą dzięki😅

  20. bardzo said

    Pani Uzo. Pani jest mądra i fein kobita. Dlatego może wyjątkowo odstąpię od postanowienia nie wdawania się w rozmowy na tym wątku i Pani powiem, jeśli mi wolno. Najgorszym zagrożeniem w lesie jest człowiek. Nie z uwagi na swoją naturę człowieczą, ale z uwagi na to, że ją ową naturę zatracił. Człowiek, przypominam raz tysiąc osiemdziesiąty, a na tym Forum po raz drugi, jest częścią Natury, a nie jej właścicielem. Wiodącą częścią, według Genesis, ale częścią. W lesie, jak wszędzie, także na Gajówce należy wiedzieć jak się zachować. Na ten przykład nie chodzimy po placy Trzech Krzyży w majtkach ze sznurka. A na plaży w garniturze i na nartach (choć aktor Bogusław Kobiela próbował). Nie podchodzimy do misia ani ładniutkiego dziczego warchlaka żeby pogłaskać a węża albo żmii nie wkładamy do kieszeni (niektórzy i tak mają tam juz węża od dawna). Jak widzimy wilka, to pomału odchodzimy, najlepiej bokiem. Wilcza wataha uporczywemu podglądaczowi da znać żeby odszedł, zataczając kręgi, a raczej półkola. Miś i dzik w obronie młodych jest bardzo odważny i zdecydowany. Ja też. Wilk jest istotą społeczną i cała wataha będzie się bronić w razie bezpośredniego zagrożenia. Człowiek tez jest społeczny i też cała społeczność powinna się bronić, sama Pani wie przed czym. Wilk samotnik jest tak mądry, że praktycznie jest niewidzialny, unika nie tylko ludzi, ale wszystkiego.

    O, jeszcze jedno. Zarówno przypadkowo spotkawszy wilka, dzika, misia, nie wolno się uśmiechać. Pani sama sobie wykompinuje, dlaczego.

    W materii rysia, borsuka (sic), rosomaka, a nawet łosia, nie wypowiadam się, bo na to nie wystarczy mi wiedzy. Trzeba mieć oczy i uszy otwarte, jak każdy uczestnik leśnego zycia.

  21. Marucha said

    Re 20:
    Rysie w ogole nie atakują ludzi (chyba, że są chore na wściekliznę albo czują się osaczone). Boją się ludzi i samochodów. Bo to człowiek jest groźny dla rysia, a nie odwrotnie.
    W historii jeszcze chyba nie zanotowano przypadku ataku rysia na człowieka.

    W lesie powinno się bać dzików (zwłaszcza lochy z młodymi), do czego przyczynia się bezmyślne dokarmianie.

  22. Zbigniew Kozioł said

    Najbardziej boją się lasu i przyrody miastowi, urodzeni i wychowani w miastowej dziczy. Świrusa zresztą też. Gdy chodziłem do lasów z miastowymi – nie zauważali sarenek, zaskrońców, nawet sów. Grzyba prawdziwka rozdeptali by Bardzo.

    Obcowanie z wilkami norweskimi:

  23. gnago said

    Ongiś we wsi po kądzieli babcia powiadała że przed wojną tą pierwszą wilki wybiły wszystkie psy za wyjątkiem jednego cwaniak nauczył się na strzechę wchodzić, a długi łańcuch miał. Złaził jak ludzie po obejściu gospodarzyli.
    Ongiś psy broniły osad gromadą ćwicząc się w rzeczywistych walkach w stadzie czy psich zapasach- zwyczajowo spuszczane na noc. Potem biurwy zaczęły rządzić, efektem dziś prędzej na osiedlu nocą spotkam lisa, dzika czy sarnę zamiast szwendającego się psa. Krat na razie koty uniknęły

  24. UZA said

    „…bardziej wierzę leśnikom, niż lekarzom”.

    To dokładnie tak jak ja, ale wśród leśników trafiają się różne opinie na temat wilków (tak jak wśród lekarzy na temat wiadomego czegoś).

    „Najbardziej boją się lasu i przyrody miastowi, urodzeni i wychowani w miastowej dziczy.”

    Stanowczo się nie zgadzam. Właśnie miastowi nie boją się wcale przyrody ponieważ swoje wyobrażenia o niej kształtują na podstawie filmów i opinii ekspertów. Wyrabiają sobie wręcz sielankowy obraz rzeczywistości (jeśli chodzi o przyrodę leśną, bo co do pewnego wirusa eksperci nakreślili im obraz mroczny i straszny). Dla mieszczuchów las, to taki rodzaj parku, rysie to miłe kicie, a wilki to duże pieski, którym można strzelić fajną fotkę i pokazać na fejsie. Małe , pasiaste dziczki są słodkie, tak jak kaczuszki i proszą, żeby im coś smacznego podrzucić. Trzeba realnie obcować z przyrodą, żeby zrozumieć, że bywa ona groźna i żeby wiedzieć, jak się należy zachować.

    „…nie zauważali sarenek, zaskrońców, nawet sów ”

    Wcale nie tak łatwo je zauważyć (trzeba mieć szczęście), bo na przykład sarenki są bardzo płochliwe, a sowy potrafią się w dzień (kiedy to ludzie spacerują po lasach) dobrze zadekować. Jeśli chodzi o zaskrońce, to miałam okazję widzieć niejednego (na lądzie i w wodzie) – bynajmniej nie w lesie, tylko w naszym osiedlowym parku, urządzonym na terenie dawnych glinianek i tylko częściowo ucywilizowanym. Ktoś bardzo mądrze tak zagospodarował teren, że jest część parkowa ( z alejkami, ławkami i śmietnikami oraz punktami widokowymi) – dla ludzi (i psów, widziałam też raz pana z kotem na smyczy) oraz kawał dzikiej przyrody, gdzie żyją sobie spokojnie różne zwierzaki. Wilków ani niedźwiedzi na szczęście nie ma. Dziki się pojawiają, ale widzimy raczej ślady ich bytności. One same chowają się w godzinach ludzkiej aktywności (na szczęście mają gdzie się schować) i prawdopodobnie wyłażą po zmierzchu, kiedy ludzi w parku już nie ma. Wtedy ryją i konsumują różne rzeczy – pędraki, bulwy topinamburu, nawet jabłka (bo przy jednej z alejek rośnie sobie jabłonka).

    „W lesie powinno się bać dzików…”

    Miałam kiedyś działkę w lesie, na której rosły dwie bardzo stare jabłonie, zasadzone jeszcze przed wojną. Te jabłonie rodziły co dwa lata a że bywałam tam tylko od czasu do czasu, nie zawsze udawało mi się trafić w odpowiednim momencie, żeby tych jabłek nazbierać (świetnie się nadawały na przetwory a zwłaszcza do szarlotki). Kiedy ogrodziłam działkę siatką leśną, zastałam pod jabłonkami mnóstwo gnijących i śmierdzących jabłek, których wcześniej nie było. Potem dziki zrobiły sobie przejście – częściowo się podkopały i podniosły siatkę. Odtąd pod drzewami było już czyściutko. Niestety wyżarły też wszystkie maślaki i topinambur więc mam co do nich mieszane uczucia. Nie ukrywam też, że trochę się boję. Wiem jednak, że normalne, dzikie dziki szanują jeśli nie prawo własności, to przynajmniej posiadanie i na tereny ludzkie, w obecności człowieka, się nie pchają. Jeśli dochodzi do incydentów, to chyba raczej wtedy, gdy człowiek pcha się na ich teren. Dlatego właśnie w lesie trzeba uważać i lepiej się trzymać utartych szlaków. Tam raczej jesteśmy bezpieczni (od dzików).

  25. Leszek Smoleński Santo Subito said

    Ja nie wiem o czym wy ty piszecie? Wilk dwa razy przede mną uciekł jak tchórz. Przed bratem też. Dziki uciekają,nawet locha z młodymi. Saren jest w pip. Jeleń (tak, byk z porożem) podchodzi pod osiedle. Najczęściej wcześnie rano ale jesienią zdarza się po południu. Wszystko jest. I padalce rozjechane razem z mieniącymi się na granatowo żukami na drodze. Ludzie też przede mną uciekają albo okazują mi pogardę. Może śmierdzę?
    A chciałbym takim zwierzętom strzelić fotkę. To się nie da bo spie – lą.

  26. Jacek said

    Jakieś dziesięć lat temu niechcący natknąłem się na watahę wilków, właściwie to wręcz wszedłem jej w paradę. Wybrałem się na spacer w piękny zimowy wieczór. Bezchmurne niebo, księżyc w pełni, ziemia przykryta białą pierzyną. Wilki przechodziły przez drogę a z mojego powodu dwa osobniki nie zdążyły tego zrobić, musiały mnie wyczuć z daleka bo reszta watahy zdążyła się już dość znacznie oddalić. Trochę czapka mi się podniosła nie wiedziałem z kim mam do czynienia a tylko się tego domyślałem, dopiero następnego dnia znajomy myśliwy mnie w tym względzie uświadomił. Jaka była reakcja tych wilków? Ano nie było w ogóle żadnej reakcji, te które przeszły to powlokły się dalej łapa za łapą kompletnie mnie ignorując, te które nie zdążyły poczekały aż się oddalę na odpowiednią odległość i dopiero wtedy spokojnie przebiegły drogę, akurat miałem tyle szczęścia żeby w porę się obejrzeć i to zobaczyć. W śniegu pozostał jeden ślad o szerokości kilku centymetrów. Była to pora roku kiedy ponoć te bestie napadały na ludzi jadących saniami, takie pamiętam obrazki z dzieciństwa. W żadnym wypadku nie twierdzę że to niewiniątka, miejscowemu rolnikowi zagryzły krótko po tej mojej przygodzie ok. 30 owiec ale przecież nie zrobiły tego z powodu sadyzmu, moim zdaniem te zwierzaki, i nie tylko te, zwyczajnie głupieją gdy natrafią na tak nienaturalne i nieprzebrane źródło łatwej zdobyczy.

  27. lesnick said

    Podczas spotkania wilka najlepiej dokarmić go loftkami.

  28. novick said

    o mój boże o mój boże jak tu przeżyć gdy cała przyroda się sprzysięgła przeciw cywilizacji dobroludzizmu
    szczury wyżerające gałki oczne podczas snu, podstępne kuny przecinające instalacje elektryczne,.. grzyby, pleśń szara, sebsa, bakterie pozbawione uczuć wyższych przyczajone w zakamarkach łazienki
    no no i te..krwiożercze wirusy i te wilki śmiercionośne.siane z postapokaliptycznych samolotów nato… o mein Gott!

  29. AlexSailor said

    Te zalecenia, to kompletne brednie i jeszcze nakłanianie do kapowania.
    Po spotkaniu wilka, należy go natychmiast zastrzelić i to jest jedyne rozsądne postępowanie.
    A prawda, nie mamy z czego zastrzelić.
    O, jest jeszcze gorzej, bo prawo będące bezprawiem go broni i nie wolno.
    Nadleśnictwo wydało politpoprawną propagandową agitkę.
    Ciekawe, co powiedzieliby ludzie z tego nadleśnictwa prywatnie.
    Mam dziwne przeczycie, że daliby takie zalecenia, jak napisałem powyżej.

    Nie było wilków w Polsce poza Bieszczadami oraz górami i komu to przeszkadzało?

  30. AlexSailor said

    Wilki rozwieziono po Polsce (za czyje pieniądze) w trzech głównych celach:
    – żeby dowalić polskiemu rolnictwu, w szczególności hodowli owiec, kóz, bydła, ale też jeleni i danieli (radykalny wzrost kosztów i ryzyka – na razie),
    – żeby dowalić polskiej gospodarce łowieckiej (nie jestem fanem myśliwych, ale …) oraz zlikwidować rezerwę niekontrolowanej żywności w lasach na czas kryzysu (ilu ludzi przetrwało dzięki niej wojnę),
    – wygonić ludzi z lasu oraz uniemożliwić ukrycie się w nich w czasach kryzysu (głodne watahy będą skuteczniejsze do wyposażonych nawet w czujniki podczerwieni oddziałów przeczesujących) zwłaszcza kobiet, dzieci i osób słabszych.

    @Marucha

    Dziwię się, że Pan tego nie zauważa.

  31. Marucha said

    Re 29:
    Jasne. Opinie leśników to brednie. Pan Alex wie lepiej.
    Nie mają znaczenia statystyki, nie mają znaczenia świadectwa.
    Do wilków trzeba strzelać i już.

    Może to i dobrze, że niektórzy nie mają dostępu do broni.

    Re 30:
    Daleko idące fantazje. Zwłaszcza „głodne watahy”.

  32. AlexSailor said

    @Marucha

    A z jakimi leśnikami, myśliwymi lub rolnikami Pan rozmawiał??
    W cztery oczy.

    ———–
    Co, chce Pan nazwiska i numery PESEL???
    Admin

  33. Jacek said

    Uzupełnię: te zagryzione trzydzieści owiec pochodziło z wielotysięcznego stada.

  34. Asgard said

    Dla mnie to oczywiste, że powinno się strzelać do wilków jeśli podchodzą do zabudowań i atakują zwierzęta domowe i hodowane.
    Pierwszy strzał na postrach a jeśli nie uciekają to już trzeba się przyłożyć.
    Co innego w lesie. Tam jesteśmy w domu u dzikich zwierząt i szanujemy ich prawa.

    ——
    Ok.
    Admin

  35. nieistniejący trotyl świętych relikwii smoleńskich said

    „Jaka była reakcja tych wilków? Ano nie było w ogóle żadnej reakcji, te które przeszły to powlokły się dalej łapa za łapą kompletnie mnie ignorując, te które nie zdążyły poczekały aż się oddalę na odpowiednią odległość i dopiero wtedy spokojnie przebiegły drogę, akurat miałem tyle szczęścia żeby w porę się obejrzeć i to zobaczyć.”

    I tak jest z każdym dzikim zwierzem w Polsce poza może niedźwiedziem. I tego nie wie 99% Polaków bo wierzy w jakieś czarne legendy z tv albo zna tylko miejskie kaczki krzyżówki z parku czy dziki spod bloków w Gdańsku.

    „Dla mnie to oczywiste, że powinno się strzelać do wilków jeśli podchodzą do zabudowań i atakują zwierzęta domowe i hodowane.
    Pierwszy strzał na postrach a jeśli nie uciekają to już trzeba się przyłożyć.
    Co innego w lesie. Tam jesteśmy w domu u dzikich zwierząt i szanujemy ich prawa.”

    Wszystko jest de facto domem zwierząt. Ptactwo żyje w mieście. Sokoły gnieźdżą się na wieżach kościołów, krzyżówki w stawach w parkach. Na wsi wróbel siedzi na chałupie, za domem na polu są zające, kuropatwy, sarny, przepiórki, kanie latają nad wsią, sierpówka siedzi na słupie, lis ma norę przy drodze albo nasypie kolejowym itd. Problem jest wtedy, kiedy duży zwierz (dzik, łoś, jeleń) włazi w ścisłe centrum miasta, gdy zwierzyna zniszczy uprawy, wilk zagryzie zwierzęta hodowlane lub psa. Ale od tego są specjalne służby i koła. Są odszkodowania. Trzeba też robić specjalne zabezpieczenia. Ktoś coś hoduje czy uprawia to musi w to wcześniej zainwestować, żeby był zysk. Zostawią krowy na noc na łące pod jednym drutem pastucha albo owce w starej szopie i się dziwią, że wszystko tam wejdzie. Mojej matce kuna zrobiła podkop pod kurnikiem i załatwiła dwie kuny. Kurnik miał podłogę z cegieł i ściany z drewna (desek). To aż dziwne, że lis dziury nie zrobił tylko kuna i szczury. Zwierzę nie jest głupie. A swoją siłę i pazury też ma. Wilk, dzik są duże to i dużo trzeba, żeby się przed szkodami z ich strony uchronić. Tyle. Widziałem już nawet na zachodzie Polski całe pola ogrodzone z siatką wkopywaną głęboko w ziemię.
    Rolnik często mówi, że jego pole to jego własność i nikt nie będzie mu w nie ingerował. Ale dzikie zwierzęta to własność skarbu państwa. Jak mu dziki poryją jego pole to wtedy o odszkodowanie się stara. Już nagle zauważył, że nie jego zwierzęta mu coś zniszczyły.
    Zawsze będzie się coś nie podobać. Jest las – źle bo za dużo, za straszno,za dupie. Nie ma – za dużo wycięli. Są zwierzęta – niebezpiecznie. Nie ma – za nudno. Pada – źle bo zimno. Ciepło – źle bo pot pod pachami. Jak nie urok to sraczka.

  36. Asgard said

    W przyrodzie musi być równowaga. Dlaczego wilki porywają owce a nawet psy? Bo są głodne.
    A czemu nie polują na płową zwierzynę w lasach ? Bo przegrywają w konkurencji z myśliwymi.
    Osobiście jestem przeciwniczką polowań.
    Innym problemem jest rozbudowa osiedli mieszkalnych na terenach dawniej zalesionych.
    W efekcie mamy częste spotkania z lisami czy dzikami w miastach. Jeśli zwrócimy uwagę na zmniejszenie nakładów na wywóz śmieci to mamy odpowiedź na pytanie skąd się biorą dzikie zwierzęta w mieście .

  37. bardzo said

    Pani Asgard. Od wielu dziesiątków tysiącleci polowanie jest dopuszczalne. Ale jeśli upolowana zwierzyna nie jest zjedzona, wtedy polowanie staje sie grzechem przeciw Naturze. Zwłaszcza zabijanie dla przyjemności jest wysoce naganne.

  38. szczątki świętej brzozy na Wawelu said

    Powinien być w szkole specjalny, nowy przedmiot „gospodarka łowiecka i leśna + przyroda polska”. Nikt tu prawie nie napisał nic mądrego. Tak samo w drugim temacie o dzikach.

    1. Gdzie niby poluje się i upolowane zwierzę nie zostaje zjedzone? Gdzie? Ktoś ma na myśli kłusowników z safari polujących na słonie dla kości słoniowej?

    2. „przeciwniczka polowań” – no jasne jak 99% Polaków. PZŁ może sobie nawet nie istnieć. Na ptactwo rodzime i zające może nie być polowań (i tak już robi się to coraz mniej) i się nic nie stanie ale tak czy siak będą zawsze jakieś odstrzały zwierząt. Bo to np. gruba zwierzyna nadmiernie się rozmnoży, coś będzie miało wściekliźnę albo inne choroby lub przywleką się kolejne obce szkodliwe naszej florze i faunie gatunki (inwazyjne). I tutaj sobie może nawet pracownik PGL LP czy jakiegoś parku dostać zezwolenie i przeprowadzić odstrzał. Nawet gatunków chronionych jak to robiono z chorymi żubrami.
    No i ewentualnie wtedy taka tusza nie jest zjedzona. Może o to chodziło.

    Tak dorosły osobnik wika potrzebuje wiele kg mięsa na dobę. Na chwilę obecną liczebność zwierzyny grubej pomimo obecności wilka i polowań przez myśliwych nie spada. Czyli albo cud albo ekolewacy bredzą. Jak będzie w przyszłości to się zobaczy. Koła dokonują co roku inwentaryzacji zwierzyny (obliczeń liczebności w danych obwodach). Psa wilk nienawidzi bo to konkurent. To pies i to pies. A po drugie psy są dla wilka hańbą i kundlami. To tak jak dla nas dziecko murzyna i białej Polki już nie jest rasowym Polakiem. Po trzecie taki pies jest alarmem i strażnikiem obejścia i dlatego zostaje uciszony. Nawet jak wilk ma w lesie pod dostatkiem zwierzyny, a koło chałupy zwierzęta na wyciągnięcie łapy to się weźmie za krowy czy owce. Szybciej, łatwiej i pozamiatane. Tak samo jak dziś ludzie na wsi co mają trochę ziemi za chałupą. Mogliby sobie posadzić trochę ziemniaków. Sprzęt jest. Ale po co skoro dziś z marketu mogą kupić. Szybciej i nie trzeba pracować. A jeszcze w latach 90 każdy małorolny i wielki bamber również uprawiali ziemniaki na własny użytek. Podobnie z drobiem czy świniami. Po co robić jak w kauflandzie jest? To samo wilk. Idzie na łatwiznę. A ktoś powie, że dawniej to wilk to i tamto. Nie. Dawniej było to samo. Tylko nas było mniej i lasów – zadupii więcej. Może mamy pójść wedle myśli gejtsów i ograniczyć liczbę ludzi do 0,5 miliarda? Wtedy będzie ekologicznie i nie będzie bambra przy lesie ani nowych osiedli na przedmieściach.

    Wilki was gonią. Dziki też. Albo nie potraficie wyjechać z miasta i spotkać dzikiego zwierzęcia. Jak ktoś przyjedzie na spacer główną drogą w środku dnia i żre, hałasuje, a po 5 minutach jedzie spowrotem to na pewno nic nie zobaczy. Nie wierzycie, że małe stadko polnych ptaków, które z hukiem wypierniczy wam podczas spaceru bezpośrednio spod nóg potrafi doprowadzić serce do progu wytrzymałości. Jacyś inni jesteście. Za dużo siedzenia w blokach z wielkiej płyty.

  39. Asgard said

    Na razie w Polsce sytuacja tak wygląda, że duże drapieżniki są bezwzględnie chronione a sarny, jelenie -tylko przez krótki czas w roku.
    Ekolodzy mają fioła na punkcie wilka i niedźwiedzia ale nie litują się nad sarenkami masowo odławianymi lub ranionymi na polowaniach.
    Rysie i żbiki to osobna sprawa bo są rzeczywiście bardzo rzadkie i zagrożone. Miałam wielkie szczęście spotkać rysia w Pieninach przy szlaku w okolicy przełęczy Szopka. Było to kilkanaście lat temu, w połowie października o zmroku. Wyszedł z jodłowego lasu na szlak, stanął i spojrzał na mnie, po czym zniknął w lesie po drugiej stronie ścieżki. Zamarłam z wrażenia. Wszystko trwało chwilę i niestety nie mam zdjęcia, bo nie spodziewałam się i telefon miałam w plecaku.
    W lasach liściastych jesienią ryś jest prawie niewidoczny a tam rosły same jodły i wyraźnie odcinał się na tle zieleni.
    Rysie i żbiki trzymają się z dala od ludzi.
    Inaczej jest z wilkami i niedźwiedziami.
    Liczebność tych zwierząt znacznie wzrosła w Karpatach w porównaniu do lat np.70tych XXwieku.
    Ludzie będą mieć z nimi coraz większe problemy bo po pierwsze potrzebują dużego terytorium a po drugie- są inteligentne i zauważyły, że nic im nie grozi ze strony człowieka. W innych krajach Europy tak się z nimi nie cackają.

  40. Marucha said

    Re 39:
    Powód jest prosty i oczywisty. Saren, jeleni itp. jest po prostu dużo.
    Np. saren jest ponad 900 tys., jeleni ponad 270 tys., danieli ok. 30 tys.
    Proszę to porównać z liczbą ok. 1800 wilków czy 110 niedźwiedzi.

    Problemy to mają dzikie zwierzęta z ludźmi, a nie ludzie z dzikimi zwierzętami.

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: