Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Wegetarianie są znacznie bardziej narażeni na psychozy

Posted by Marucha w dniu 2021-10-23 (Sobota)

Ogłoszone niedawno wyniki metaanalizy opartej o badania z przełomu 2001-2020 roku, wskazują na istotne ryzyka związane z wegetarianizmem. Naukowcy, analizowali związek między spożyciem mięsa, a dwiema psychopatologiami – depresją i lękiem. Okazuje się, że ludzie którzy nie spożywają mięsa, doświadczają ich znacznie częściej.

Badacze przeanalizowali 20 artykułów opublikowanych w latach 2001-2020, aby zbadać statystyki dotyczące depresji i lęku u osób, które nie spożywają mięsa, oraz u jego konsumentów. Naukowcy odkryli istotny związek między spożyciem mięsa, a występowaniem depresji i lęku.

Zgodnie z danymi statystycznymi, osoby spożywające mięso mają średnio niższy poziom depresji i lęku. Ta różnica, była dostrzegalna znacznie bardziej, w badaniach o wysokiej jakości.

Naukowcy przypisują sprzeczne wyniki badań i przeglądów systematycznych, do błędnie przyjętych i mało wiarygodnych metod badawczych. Odkryli oni na przykład, że badania o niskiej jakości, często wykorzystują pomiary zgłaszane samodzielnie, w przeciwieństwie do pomiarów psychopatologicznych opartych na DSM (Podręczniku Diagnostyki i Statystyki Zaburzeń Psychicznych). Proszenie uczestników o przypomnienie sobie diety, siłą rzeczy musi prowadzić do innych wyników niż śledzenie jej w czasie rzeczywistym.

Badacze nalegają jednak, aby powstrzymać się przed tworzeniem związków przyczynowych między spożywaniem mięsa a depresją lub lękiem. Dane pozyskane w metaanalizie to dobry wstęp do dalszych badań, jednak nie są one wystarczające do wysnuwania tez jakoby wegetarianizm skutkował depresją.

[Tak na marginesie… o ile mogę uznać argumenty wegetarian, o tyle weganizm jest rodzajem choroby psychicznej, czego oczywistym przykładem jest p. Sylwia Spurek – admin]

https://zmianynaziemi.pl

Komentarzy 11 do “Wegetarianie są znacznie bardziej narażeni na psychozy”

  1. Bezpartyjna said

    Ważne jest dostarczanie naszemu organizmowi witamin z grupy b, które mają wpływ na nasz mózg oraz układ nerwowy. Niestety bez nich dopadają nas depresje a także różne stany lękowe.

  2. sikający na wycieraczkę said

    Depresja i lęk to nie są stany oderwane od rzeczywistości z którą człowiek ma konfrontację. Odwrotnie. Moim zdaniem są zupełnie od niej zależne. Natomiast wpływ na nie czegoś takiego jak dieta traktuję w kategoriach humorystycznych, osobliwie w porównaniu do wagi tego pierwszego czynnika. Otóż nic w tym dziwnego że wegetarianom jest dużo trudniej, przynajmniej w środowiskach w których normą i tradycją jest jedzenie mięsa. Aby w tej sytuacji zostać wegetarianinem potrzebny jest krytyczny stosunek do rzeczywistości, co czyni człowieka słabszym i kruchszym wewnętrznie niż osoba nastawiona do otaczającej rzeczywistości konformistycznie. Jeśli umownie nazwiemy tą rzeczywistość światem, to konformista z natury ma po prostu w świecie dużo mocniejszy i głębiej zapuszczony korzeń, przez co jego dusza może czuć się bezpieczniej i jest mniej narażona na wpływ negatywnych dla siebie bodźców z środowiska. Konformista przejmuje model życia i nie musi myśleć o szczegółach, jego istnienie jest prostsze wewnętrznie, natomiast osoba o nastawieniu krytycznym tkwi w szczegółach, nie za bardzo czuje się częścią świata, często idąc pod prąd musi sprzeciwić się, jak może mniemać, całemu światu. Jest dużo bardziej narażona na ucisk ze strony świata, nie tylko ze względu na wewnętrzną konstrukcję ale też na położenie.
    Oczywiście nie twierdzę że wszyscy konsumenci mięsa to życiowi konformiści, ani nie twierdzę że wszyscy wegetarianie to poszukujący, w dodatku prawdy. To tylko element życia. Można jeść mięso i stać w opozycji do całego świata, można nie jeść mięsa i jeść ze świata inne obrzydliwe rzeczy. Ale uważam że jeśli w środowisku gdzie normą jest jedzenie mięsa weźmiemy losowo dwie grupy z takich osób, to w jednej grupie znajdą się osoby, przynajmniej w większości, których wewnętrznie ta postawa nic a nic nie kosztowała, a w drugiej osoby które wewnętrznie przeszły jakiś proces zanim do swojej postawy doszły. I to jest w tym przypadku decydujące.
    Osobiście jem czasami ryby, ogólnie ciało martwych zwierząt mnie brzydzi.
    W jakiś sposób brzydzi mnie też psychologia, według której jest właściwe że człowiek położony w rzeczywistości pełnej absurdów, zła, opresji, mozołu, ucisków i zimna, miałby być dobrej myśli i czuć się świetnie, a nie ma w swojej ofercie ani realnej mocy ani nic dającego nadzieję, co mogłoby to dobre samopoczucie uzasadnić.

  3. leśnik said

    Dlaczego zlikwidował pan mój wpis?. 🤔

    ——
    Który?
    Admin

  4. UZA said

    I to tłumaczy obecną modę na weganizm. Ludzie mają być jak te owce (stuprocentowe weganki) – tępi, stadni, bojaźliwi i sterowalni (z pomocą odpowiednio wytresowanych psów).

  5. Voodoosch said

    Ad 2
    Chodzi tez o witaminy jakie przyjmujemy, a nie tylko psychiczne nastawienie do otaczajacego nas swiata. Wegetarianizm to oszukiwanie swojej natury. Znalem kolesia, ktory twierdzil, ze spozywanie jedzenia to jest wymysl i jest niepotrzebne, Pil tylko wode i mowil, ze odzywia sie powietrzem (oczywiscie klamal i na pewno troche podjadal, jak nikt nia patrzyl). Wygladal jak siodme nieszczescie, z jakimis brakami skornymi na twarzy. Umarl kilka miesiecy pozniej. Mozna sobie byc wegetarianinem tylko fajnie jak ktos postawi sobie jakies zasady/granice. Wegetarianizm to tez czesto ideologia, w ktora ktos moze zabrnac za daleko i staje sie weganinem. Teraz pytanie, gdzie jest granica weganstwa? Grzyby to cos pomiedzy flora, a fauna. Czyli jakby dobrze weganina zakrecic to by nie tknal. Mozemy isc dalej i wmowic weganinowi, ze rosliny to zycie i on je je. Niszczy zycie.
    Uwazam wegetarianizm za lekka chorobe psychiczna, ktora objawia sie lekiem przed truchlem. Mleko pija, maslo jedza, a to przeciez z „wykorzystywanaych” na wielkich farmach zwierzakow. Albo jedza cukierki, niezawierajace zelatyny ale to, ze ta sama firma co produkuje te cukierki jest tez wlascicelem masarni juz ich nie obchodzi.

  6. Marucha said

    Re 2:
    Bzdury. To co jemy może mieć BARDZO istotny wpływ na naszą psychikę.
    Np. niedobór potasu powoduje stany lękowe i depresyjne, spadek nastroju i wycofanie społeczne.

    Dalej…
    Wegetarianizm i wegetarianie (znani jako jarosze) istnieją od dawna i nikt nigdy nie robił problemów wegetarianom. Istniały nawet restauracje jarskie.
    Można zrozumieć niechęć do jedzenia mięsa.

    Problem zaczął się, gdy zaczęto nachalnie narzucać innym swe upodobania – zwłaszcza bezsensowny, szkodliwy dla organizmu „weganizm” i jego odmiany. Gdy zrobiono z niego religię, do której zapisały się wariatki typu Spurek.

  7. revers said

    Spurek idzie dalej, a jednak systematycznie pracuja Spurki i jej otoczenie , bezmiesne lobby na brak rosolu i 0 kotleta

    https://faktyzyciowex.blogspot.com/2021/10/czeka-nas-podatek-od-miesa-zero-kotleta.html?m=1

    prez wprowadzanie podatkow na mieso + 23% na schabowy, a moze wiecej na XXL.

  8. NICK said

    wieprzowina.

  9. leśnik said

    Panie Gajowy, uważa pan że jeśli ktoś nie je mięsa to sam ten fakt ma bardziej negatywny wpływ na jego psychikę niż to co myśli na jego temat np. pan Voodoosch?. 🤔

  10. Marucha said

    Re 9:
    Nie rozumiem.
    Jak to, co myśli p. Voodoosch, może mieć wpływ na czyjąś psychikę?

  11. Kar said

    ..sztuka w sztuce jest zeby zrec jak ten zdziczaly wyglodnialy pies, i potrafic schowac sie za kij od miotly..rzadkosc natury (patrz moj szwagier)..zawsze ma linie baletnicy (beztasiemcowy)

    Zjadal suty kopiasty obiad, i zaraz cichcem wymykal sie na miasto, zeby dozrec dobic gloda ostatecznie..

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: