Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Kto poprosi o „bratnią pomoc”?

Posted by Marucha w dniu 2021-10-28 (Czwartek)

Wygląda na to, że folksdojcze i europejsy będą miały chwilowy dysonans poznawczy. Podczas ostatniej demonstracji zwołanej przez Donalda Tuska, któremu Nasza Złota Pani najwyraźniej musiała kazać energiczniej się uwijać wedle zagospodarowania Lebensraumu po oddaniu jej przez prezydenta Józia Bidena Polski w arendę, wydawało się, że już-już – a nasz nieszczęśliwy kraj zostanie z Unii Europejskiej wyrzucony z powodu urągania „unijnym wartościom”, wśród których Guy (nigdy nie wiem, jak to imię powinno się wymawiać, czy miękko czy przeciwnie – powinno się litery: „g” ora „u” z naciskiem akcentować) Verhofstadt na pierwszym miejscu umieścił „praworządność”, a tu nagle Mocna Ręka włączyła hamulec.

W rezultacie, chociaż polityczny lazaret dla „byłych ludzi”, zwany Parlamentem Eueropejskim, urządza dintojry i nawet groźnie kiwa palcem w bucie, zapowiadając w swojej zuchwałości zaciągnięcie Komisji Europejskiej przed oblicze TSUE, to po tych szatańskich rykach odezwały się chóry anielskie. Co prawda dyskretne, niemniej jednak ich potężny głos z pewnością podziała na rozgrzane praworządnością głowy, przywracając im poczucie rzeczywistości.

I nie chodzi nawet o art. 50 traktatu lizbońskiego, który członkowskim bantustanom Eurokołchozu gwarantuje „prawo wychoda”, podobnie jak republikom związkowym gwarantowała je konstytucja ZSRR. Te republiki też miały „prawo wychoda”, chociaż z drugiej strony, niechby tylko któraś spróbowała!

Pod tym względem Kołchoz Europejski jest łagodniejszy od sowieckiego, z czego skorzystała Wielka Brytania i wyfrunęła na swobodę. Ale Wielka Brytania ma specjalne stosunki z Ameryką, no i broń jądrową, więc „w ostatecznej instancji” władcy IV Rzeszy mogą jej co najwyżej skoczyć.

Polska, to co innego, ale i Polski nie można do końca lekceważyć – o czym możemy przekonać się na podstawie lektury starożytnego greckiego bajarza Ezopa. Opowiada on o żuku, do którego schronił się ścigany przez orła zając. Żuk prosił orła, by zaniechał jego gościa, ale ten żuka zlekceważył i zająca rozszarpał. W tym zamieszaniu nie zauważył, że żuk uczepił się jego łapy i w ten sposób dostał się do niedostępnego orlego gniazda, gdzie powypijał wszystkie jajka. Orzeł przeniósł tedy gniazdo na jeszcze bardziej niedostępną skałę, ale to nic nie dało, bo żuk tą samą metodą tam też się dostał i zrobił swoje. Zrozpaczony orzeł uprosił Zeusa, by pozwolił mu uwić gniazdo na jego kolanach. Ojciec bogów się zgodził, ale żuk znalazł i na to sposób. Ulepił kulkę nawozu i zrzucił ją Zeusowi na kolana. Ten w odruchu odrazy strząsnął kulkę z kolan , ale przy okazji i orle gniazdo z jajkami, które się potłukły. Żeby tedy przerwać tę wendettę, Zeus zarządził, by orły lęgły się w okresie, gdy żuków nie bywa.

Najwyraźniej Naszej Złotej Pani jakiś mól książkowy musiał tę bajkę przypomnieć, bo to właśnie ona Mocną Ręką wcisnęła hamulec w następstwie czego pani Urszula powiedziała, że nie będzie powiązania wypłat szmalu z praworządnością.

Wracając tedy na chwilę do wspomnianego art. 50 traktatu lizbońskiego, to wprawdzie gwarantuje on prawo wychoda każdemu bantustanowi członkowskiemu, ale tylko na jego wniosek. A contrario wynika z niego, że nie można żadnego bantustanu z Unii wyrzucić wbrew jego woli. Ta okoliczność stwarza dla szantażowanego bantustanu – a w takiej właśnie sytuacji znalazła się Polska – pewną możliwość działań odwetowych.

Chodzi o to, że dość dużo decyzji podejmowanych przez Eurokołchoz wymaga jednomyślności. Jeśli tedy jakiś bantustan powie: veto!”, to może blokować każdą taką decyzję, zmuszając władców IV Rzeszy do kręcenia się za własnym ogonem. Taka sytuacja nie przysparza prestiżu, przeciwnie – pokazuje irytującą bezsilność – i z tego powodu Nasza Złota Pani zatrzymała przygotowania do ostatecznego rozwiązania kwestii praworządności w Polsce.

Na tym etapie budowy IV Rzeszy trzeba brać pod uwagę sugestie poety: „Nie płoszmy ptaszka; niech mu się zdaje, że naszej partii siły nie staje (…) aż o poranku za oknem dąojrzy kontury tanku, potem na schodach usłyszy kroki…”

Zamiast tedy miotać bezsilne złorzeczenia, lepiej rozpocząć stosowne przygotowania do zastosowania wobec krnąbrnego bantustanu „klauzuli solidarności” z traktatu lizbońskiego. Stanowi ona, że jeśli z jakimś członkowskim bantustanie pojawiło się zagrożenie dla demokracji, to na prośbę tego bantustanu Unia Europejska może udzielić mu tak zwanej „bratniej pomocy”, żeby te zagrożenia usunąć. Możliwość takiej interwencji dopuszcza również ustawa nr 1066, która została uchwalona przez Sejm na żądanie Kołchozu i mimo tylu lat rządów „dobrej zmiany” nie została uchylona.

Ponieważ jest rozkaz, że demokracja w naszym nieszczęśliwym kraju doznaje straszliwych paroksyzmów i dochodzi nawet do tego, że sodomici nie mogą znosić jajek, to merytoryczne podstawy do „bratniej pomocy” już są tym bardziej, że drugi filar demokracji, w postaci praworządności właśnie się rozpada pod naporem „faszystów”, na czym najbardziej cierpią niezawiśli sędziowie, rekomendowani przez „starą” Krajową Radę Sądownictwa, zatwierdzoną przez Sralon.

Zatem wszystko sprowadza się do tego, kto zostanie uznany za reprezentanta naszego bantustanu, w imieniu którego będzie mógł skutecznie poprosić o „bratnią pomoc”. Jak pamiętamy, w 1968 roku, w roli takiego przedstawiciela Czechosłowacji wystąpił Vasil Bilak („Bilaku, Bilaku, ty czarny sviniaku…!”), dzięki czemu marszał Jakubowski na czele dywizji tamańskiej i kantemirowskiej oraz w towarzystwie swoich wasali, jak to się mówi – „wkroczył” do Pragi – usuwając zagrożenia dla socjalizmu.

Trochę później, w Afganistanie, w charakterze męża opatrznościowego, pojawił się Babrak Karmal, którego Caryca Leonida też uznała za przedstawiciela mężnego narodu afgańskiego.

Skoro tedy mamy już tyle precedensów, to dlaczego ich nie skopiować? Trzeba tylko wytypować męża opatrznościowego. Wszystko wskazuje na to, że do odegrania tej roli został wytypowany Donald Tusk, ale przecież nóżkami przebierają również inni kandydaci. Na przykład Książę Małżonek, co to ostatnio doradzał pani Beacie Kempie, by „walnęła się w ten zatłuszczony łeb!”, od czego dostała spazmów i to przed telewizyjnymi kamerami.

A przecież w kolejce czeka Wielce Czcigodny poseł Rzepa, co to domaga się wpisania do polskiej konstytucji odwiecznego sojuszu ze Związ…, to znaczy, pardon – z jakim tam znowu Związkiem Radzieckim, którego przecież już „nie ma”, podobnie jak Wojskowych Służb Informacyjnych, czy izraelskiej broni jądrowej? Nie ze Związkiem Radzieckim, tylko oczywiście z Unią Europejską, dzięki czemu zyskałaby ona dodatkowe pozory legalności dla szantażowania naszego bantustanu.

Wielce Czcigodny poseł Rzepa nie jest jeszcze politykiem formatu europejskiego, a nawet – światowego – jak Donald Tusk, nie umie tak pięknie wiązać krawatów, jak Książę-Małżonek, ale – jak Pan Bóg dopuści, to i z kija wypuści, więc dlaczego i Wielce Czcigodny poseł Rzepa nie miałby się przydać w charakterze męża opatrznościowego i naszego narodowego reprezentanta?

Stanisław Michalkiewicz
http://michalkiewicz.pl

Komentarzy 14 do “Kto poprosi o „bratnią pomoc”?”

  1. NC said

    Warto pamiętać, jak skończył Babrak Karmal…

  2. Krzysiek1956 said

    @1

    Losy Vidkuna Quislinga oraz księdza Jozefa Tiso też nie były godne pozazdroszczenia.

  3. Światowid said

    Pisze red.Michalkiewicz co następuje:

    //Trochę później, w Afganistanie, w charakterze męża opatrznościowego, pojawił się Babrak Karmal, którego Caryca Leonida też uznała za przedstawiciela mężnego narodu afgańskiego.//

    A tymczasem prawda jest zupełnie inna – Karmal błagał ZSRR o pomoc w walce z Mudżahedinami (islamistycznymi ekstremistami sponsorowanymi w celu destabilizacji Afganistaniu dokładnie tak, jak ekstremistyczni islamiści z ISIS byli wykorzystywani do destabilizacji np. Syrii)

    W Afganistanie rząd autorytarny został obalony przez niezwiązanych z ZSRR reformatorów pod przywództwem Tarakiego – to był taki Ho-Chi-Minh – w pełni „domorosły” polityk ANTYKOLONIALNY. Taraki został zamordowany przez agenta CIA Amina, który zaczął wprowadzać w Afganistanie państwo policyjne i ogólnie porządki znane z Iranu szacha Pahlaviego, większość reform zamordowanego przez Amina Tarakiego poszła w kąt, a domorośli komuniści afgańscy z otoczenia Tarakiego – do więzień. Jednocześnie państwo było destabilizowane przez islamskich fanatyków na smyczy Waszyngtonu – mudżahedinów. Karmalowi trudno się dziwić, że w warunkach de facto wojny domowej rozpoczętej przez PRZYSŁANYCH PRZEZ USA islamistów poprosił o pomoc ZSRR. Czy można się dziwić Asadowi, że prosi o pomoc Rosję, gdy pachołki USA i Izraela rozwalają jego państwo i doprowadzają ludność Syrii do głodu, nędzy i masowej ucieczki z własnych domów?

    Więcej na ten temat:

    http://spiritolibero.neon24.pl/post/163879,afganistan-przed-i-po-amerykanskiej-interwencji

    Ostrożnie z redaktorem Michalkiewiczem, bo można się nadziać na minę propagandową USrAela.

  4. Światowid said

    O, komentarz poleciał w spam …

  5. Olo said

    Żydobanderowski reżim dobrej zmiany ściąga poliniackie wojska pod polsko-białoruską granicę, a ten tu jak zwykle swoje stare śpiewki: folksdojcze, Nasza Złota Pani, nieszczęśliwy kraj, włączyła hamulec, itd, itp., jakby mu się płyta zacięła. Przypadek czy celowe odwracanie uwagi od wojny przeciwko Białorusi?

    ———–
    No właśnie… dlaczego Michalkiewcz pisze o tym, o czym sam chce, a nie o tym, co by chciał Olo, Bolo czy Grażyna…
    Admin

  6. Światowid said

    @Marucha – czy mógłby Pan wyciągnąć ze spamu mój komentarz w sprawie Afganistanu? Sprawy z Karmalem i rewolucją w Afganistanie to nie są kwestie, z których można sobie dowcipkować. W Polsce wiedza o tamtych czasach jest zerowa i ludzie nie wiedzą, kiedy Michalkiewicz popełnia gruby błąd. A Babrak i Mudżahedini mają się tak do współczesnej sytuacji, jak odpowiednio Asad i ISIS. Czyli Babrak był patriotą a Mudżahedini – islamistyczną ekstremą sponsorowaną przez USA. Więcej w komentarzu, który poleciał w spam.

    ———–
    Znalazłem ten wpis i przywróciłem go a forum.
    Należy wszakże rozróżniać, kiedy ktoś popełnia błąd – a kiedy celowo wprowadza innych w błąd.
    Admin

  7. Światowid said

    @Marucha

    //Należy wszakże rozróżniać, kiedy ktoś popełnia błąd – a kiedy celowo wprowadza innych w błąd.//

    Życie byłoby o niebo prostsze, gdybyśmy w każdym przypadku mieli pewność, z którą z tych opcji mamy w danej chwili do czynienia. Ja np. nie wiem, czy red. Michalkiewiczem kieruje w tym przypadku niewiedza, cay wyniesiona z „zimnej wojny” nienawiść do ZSRR i Rosji, czy miłość do USrAela, czy może TYLKO felietonowa potrzeba użycia konkretnej figury stylistycznej (porównania Breżniewa do Katarzyny II a Babraka Karmala do jakiegoś Szczęsnego Potockiego i takie tam hi, hi, hi bez głębszego zastanowienia, co i o czym się pisze). A Pan wie?

    ———-
    Nie wiem, dlatego też – w odróżnieniu od innych dyskutantów – nie zabieram autorytatywnie głosu.
    Admin

  8. tras said

    dobrze, że Pan Admin pisze>
    ……Michalkiewcz pisze o tym, o czym sam chce, a nie o tym, co by chciał Olo, Bolo czy Grażyna…
    .
    ale to oznacza, że pisze to co wie
    a z tego co pisze
    wie BB NIEWIELE i być może Olo-Bolo czy Grażyna mają wiedzę jakiej nie ma pan Michalkiewicz
    Poza tym, już niejaki Nietzsche powiedział>
    nie ma faktów>tylko interpretacje.

    ————
    Więc proszę samemu pisać, skoro Pan tyle wie.
    Admin

  9. Olo said

    Re. 5. Admin

    Zwróciłem tylko uwagę, że Michalkiewicz w swoich artykułach odwraca uwagę od tego co na co dzień żydobanderowski reżim dobrej zmiany robi Polsce i Polakom. Dziwię się tylko, że Pan tu wrzuca brednie tego pisowskigo trolla, udającego niezależnego publicystę, a w rzeczywistości wspierającego antypolski kaczyzm. Gardzę żydobanderyzmem, kaczyzmem i dobrą zmianą, więc zdecydowałem się opuścić Pańską Gajówkę.

    ——
    No cóż… żegnamy.
    Admin

  10. Światowid said

    @9. Olo

    Sądzę, że pan Michalkiewicz to na polskiej scenie publicystycznej gracz z zupełnie innej ligi niż jakieś tam PiSowskie trolle. Jeśli chce Pan opuszczać „Gajówkę” tylko z powodu rozbieżności poglądów z p. Maruchą w kwestii oceny publicystyki pana Michalkiewicza, to nie warto. Pan nie docenia kalibru red. Michalkiewicza ani (usprawiedliwionego lub nie – nie rozstrzygam) sentymentu Gajowego do tego publicysty od „zimnookich czekistów” i „złotych pań Anieli”. Lepiej wrócić i komentować niż się emocjonować i „nabzdyczać”, bo ani Gajowego Pan nie przekona (nie tacy próbowali) ani Michalkiewicza nie pokona (nie te „fundamenty” zasięgu przekazu).

  11. NICK said

    czy jest prawdą, że?
    Drugi co do wielkości poligon we polin, pomiędzy Orzyszem a Ełkiem, jest zajęty przez obecność i ćwiczenia wojsk niemieckich?
    To ma nawiązka co do „bratniej pomocy”.

  12. revers said

    700 Leopardow tam grupuje sie, pod jakim dowodztwem trudno ustalic W rotacyjnych pulkach i brygadach.

    A u pana Stasia na FB znalazlem taki to link do ksiazki

    Przedsiębiorstwo Holocaust Norman’s Finkelsteina.

    Autor opisuje osoby i organizacje, które wykorzystują tragedię holokaustu do celów politycznych oraz własnych korzyści majątkowych. Poddaje także krytyce nadawanie temu wydarzeniu szczególnej roli w historii ludzkości, posługując się argumentem, że chociaż było ono bardzo tragiczne, nie było to ani największe ludobójstwo, ani też jedyna próba planowego wyniszczenia całego narodu w dziejach świata.

    Norman G. Finkelstein przez wiele lat wykładał politologię i nauczał o konflikcie izraelsko-palestyńskim. Jest autorem ośmiu książek, które zostały przetłumaczone na więcej niż czterdzieści wydań zagranicznych, w tym What Gandhi Says; Gaza: o jedną masakrę za daleko (tyt. oryg. This Time We Went Too Far); Wielka hucpa. O pozorowaniu antysemityzmu i fałszowaniu historii(tyt. oryg. Beyond Chutzpah) oraz Image and Reality of the Israel-Palestine Conflict.

    https://sklep.magnapolonia.org/produkt/norman-finkelstein-przedsiebiorstwo-holocaust/?fbclid=IwAR3ipG_WRW41Pvn-0-npGVkTLKfArz_fUwBrC02tTAtIi4czmzu1fY0PB4s

  13. NICK said

    napisałeś. Reversie.
    Inni mają STRACH.

  14. tras said

    #8>’Więc proszę samemu pisać, skoro Pan tyle wie.Admin’
    piszę
    ale krasnoludki> do kosza

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: