Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    UZA o Norman Finkelstein: Rosja ma h…
    Dw1278 o MO Rosji: w ciągu 24 godzin po…
    Sebastian o Drażnienie Ruskiego
    Tadek o Drażnienie Ruskiego
    Boydar o Wolne tematy (38 – …
    Klawy Cysorz o Drażnienie Ruskiego
    Sebastian o Idioci z UE – poszukując węgla…
    Boydar o Drażnienie Ruskiego
    Piotr B. o Drażnienie Ruskiego
    rycho08 o Drażnienie Ruskiego
    bryś o Znaczenie wojny w XXI wie…
    axel o Premier wzywa do wojny z …
    Boydar o Wolne tematy (38 – …
    Isreal o Drażnienie Ruskiego
    Anucha o Wolne tematy (38 – …
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 615 obserwujących.

Rozpętał kampanię przeciwko królowi. Misjonarze wysyłali mu zdjęcia dzieci z amputowanymi kończynami .

Posted by Marucha w dniu 2022-01-14 (Piątek)

Przypominamy o wyjątkowo zbrodniczej, odrażającej postaci belgijskiego króla Leopolda II, którego imienia order istnieje do dziś! – admin

„Duch króla Leopolda” Adama Hochschilda (Świat Książki, tłum. Piotr Tarczyński) to wstrząsająca relacja z piekła, w którym zginęło blisko 8 mln ludzi. Opowieść o ludobójstwie, jakiego w Kongu dopuścił się król Belgów Leopold II.

Poszukiwał kolonii, w obawie, że inne europejskie potęgi zgarną wszystko dla siebie. Znalazł Kongo i zaprowadził tam rządy niewyobrażalnego terroru. Hochschild stworzył reportaż o ludzkiej chciwości i okrucieństwie, a także o tym, jak jeden człowiek – Edmund Dene Morel – postanowił przeciwstawić się złu, wszczynając ogólnoświatową kampanię przeciwko zbrodniczej działalności despoty.

  • W czerwcu zeszłego roku pomnik byłego króla Belgii Leopolda II w dzielnicy Ekeren w Antwerpii został podpalony i usunięty z cokołu.
  • Afrykańska przeszłość Belgii jest wstydliwym tematem w tym kraju. Żyjący w latach 1835-1909 król Leopold II, którego bezlitosna i nastawiona na eksploatację polityka w Kongu przyczyniła się do śmierci milionów ludzi w tym kraju, nie został rozliczony do dziś.
  • Skandal, który wybuchł w 1908 r., po ujawnieniu skali eksploatacji jego prywatnej kolonii, doprowadził do tego, że ogromne afrykańskie terytorium przejęło od niego państwo belgijskie.
  • Okropieństwa, do których dochodziło w Kongu, nagłośnił Brytyjczyk, Edmund Dene Morel. „Choć wyszło na jaw, czym naprawdę są rządy Leopolda, nic się nie zmieniło” – pisze w swojej książce Adam Hochschild
  • Więcej fragmentów książek znajdziesz na stronie głównej Onetu

Dawid i Goliat
(…)

W Morelu wszystko do siebie pasowało: grube, podkręcone wąsy oraz wysoka, baryłkowata postać świadczyły o niespożytej energii, a ciemne oczy błyszczały z oburzenia. Miliony słów, które wypływały spod jego pióra, zapisywał szybkim, pochylonym pismem, niemal ciągłymi liniami, jak gdyby zdążając do celu, nie miał czasu na zostawianie odstępów.

W pewien sposób Morela trudniej zrozumieć niż innych bohaterów tej kongijskiej opowieści. Łatwo na przykład dostrzec, że bolesne dzieciństwo Stanleya w sierocińcu mogło rozwinąć w nim skłonność do okrucieństwa oraz zasiało pragnienie pozostawienia po sobie jakiegoś śladu.

Mniej oczywiste jest to, skąd wzięło się u Morela takie pragnienie sprawiedliwości. Jego młodość związana była ze światem biznesu, a nie ruchem socjalistycznym, który na przełomie wieków zainspirował wielu krzyżowców postępu. Jako młody człowiek nie działał w żadnej partii politycznej ani na rzecz żadnej sprawy. Niektórzy jego przodkowie byli kwakrami, choć on sam mógł dowiedzieć się o tym dopiero wiele lat później, nie ma bowiem żadnych dowodów na to, żeby odebrał jakieś kwakierskie wychowanie, kiedy był dzieckiem.

Formalnie był członkiem Kościoła anglikańskiego, choć niezbyt entuzjastycznym, gdyż w duchu – tak jak inny wielki podżegacz kwakierskiego pochodzenia, Thomas Paine – nie przepadał za żadną formą zorganizowanej religii.

Rozpętując kampanię przeciwko królowi Leopoldowi, nie zyskiwał niczego, a tracił obiecującą karierę w Elder Dempster. Miał na utrzymaniu chorą matkę, żonę i sporą rodzinę, mającą się jeszcze powiększyć. Pod każdym względem nie wydawał się być osobą, która miałaby stanąć na czele wielkiej moralnej krucjaty. Nieumiejętność ignorowania niesprawiedliwości wydawała się naturalnym talentem, z którym się urodził, tak jak niektórzy przychodzą na świat obdarzeni talentem muzycznym. Dowiedziawszy się w Brukseli i Antwerpii tego, czego się dowiedział, pisał: „siedzieć i nic nie zrobić (…) byłoby dla mnie niemożliwością”.

Pragnie pomścić kompana i odkupić swoją przewinę. Rozpoczyna makabryczny rytuał
Niegasnące poczucie oburzenia sprawiło, że Morel szybko stał się największym brytyjskim dziennikarzem śledczym swoich czasów. Chcąc dowiedzieć się wszystkiego, czego tylko był w stanie, o wykorzystywaniu Konga i pokazać to światu, stworzył na ten temat wielkie, choć niekiedy zawierające powtórzenia dzieło – trzy pełne książki, fragmenty dwóch innych, setki artykułów w niemal wszystkich głównych brytyjskich gazetach, a do tego wiele po francusku w Belgii i Francji, setki listów do wydawców i kilkadziesiąt broszur (w pewnym momencie napisał sześć w ciągu pół roku, w tym jedną po francusku).

Wszystko to powstało w czasie, gdy kierował „West African Mail”, do którego pisał większość artykułów, i to nie tylko pod własnym nazwiskiem, ale też, jak się wydaje, pod pseudonimami Africanus i Obserwator. Wkrótce Morel zaczął też wydawać specjalny comiesięczny dodatek do gazety, poświęcony wyłącznie ujawnianiu niesprawiedliwości popełnianych w Kongu. Mimo tego ogromnego tempa pracy wciąż znajdował czas na swoje hobby, którym było kolekcjonowanie różnych rodzajów ciem.

W pismach Morela ledwie kontrolowana wściekłość łączy się z drobiazgową celnością. Każdy szczegół w jego książkach oparty jest na dokładnych badaniach, materiał dowodowy rośnie niczym w aktach adwokata. Przez wiele lat tak sympatycy, jak i wrogowie doszukiwali się w jego dziełach błędów faktograficznych, ale bez powodzenia. Nawet dziś niemal w każdym opisie systemu kauczukowego w należącym do Leopolda Kongu można prześledzić statystyki i cytaty, docierając do ich źródeł, z których wiele było opublikowanych właśnie przez Morela.

Choć wkrótce stał się najlepiej słyszalnym głosem w Anglii, pomstującym przeciwko okrucieństwom popełnianym w Kongu, nie był jedyny. Zdecydowany głos w tej sprawie zabrało kilku parlamentarzystów, szczególnie sir Charles Dilke, jeden z najbardziej elokwentnych zwolenników praw człowieka swoich czasów. Działały również organizacje humanitarne w rodzaju Towarzystwa Antyniewolniczego czy Towarzystwa Opieki nad Tubylcami, wypowiadające się w duchu chrześcijańskiego humanitaryzmu, na którego zasady (dziś mogące brzmieć cokolwiek protekcjonalnie) powoływali się, piętnując brutalność w Anglii, w koloniach czy gdziekolwiek indziej.

Edmund Morel

Morel różnił się od nich nie tylko swoją niespożytą energią, ale też głębokim przekonaniem, że Kongo jest przypadkiem szczególnym, państwem założonym i opierającym się na pracy niewolniczej. Humanitaryści, pisał Morel, podkreślali „okrucieństwo popełnianych czynów, podczas gdy ja od samego początku starałem się pokazać, że biorąc pod uwagę okoliczności [to, że Leopold objął w posiadanie ziemię i wszystkie jej wytwory], (…) te czyny, z konieczności musiały zostać popełnione”.

Istotny wpływ na Morela wywarła Mary Kingsley, pisarka, z którą zaprzyjaźnił się w 1900 roku, tuż przed jej śmiercią. Jej Podróże po Zachodniej Afryce z 1897 roku są zarówno klasyką literatury podróżniczej, jak i jedną z pierwszych europejskich książek, w których Afrykanie traktowani są jak ludzie. Widziała w nich nie „dzikusów” potrzebujących cywilizacji, ale ludzi żyjących w zorganizowanych społeczeństwach, które niszczą kolonizatorzy i misjonarze, niemający poszanowania dla afrykańskiego sposobu życia.

Naraził się kościelnym notablom. Został skazany na dożywotni areszt domowy.

Morel dostrzegł, że dekret Leopolda, który przyznawał państwu „wolne” terytoria, zupełnie zniszczył tradycyjny system wspólnej własności ziemi i jej płodów. Od Kingsley dowiedział się, że tradycyjnie większość ziemi w Afryce była wspólną własnością wioski, klanu czy plemienia. Jeśli nie była uprawiana, wykorzystywano ją jako tereny łowieckie, źródło drewna na budulec, żelaza na broń i narzędzia albo innych surowców.

Zabranie ziemi było nie tylko kradzieżą – nie zostawiło Afrykanom niczego, czym mogliby handlować, co szczególnie martwiło Morela, gorliwie wierzącego w wolny rynek. Tak jak Kingsley był przekonany, że tylko wolny rynek może godziwie wprowadzić Afrykę do nowoczesności. W sposób zdumiewająco konwencjonalny jak na takiego podżegacza Morel zakładał, że to, co jest dobre dla kupców z Liverpoolu, jest też dobre dla Afryki. Jego wiara jest o tyle zrozumiała, jako że kilku z nim zaprzyjaźnionych liverpoolskich przedsiębiorców było kwakrami, którzy podchodzili do etyki prowadzenia interesów poważnie i hojnie wspierali go w jego poczynaniach.

Morel rzucił się w wir wygłaszania przemówień na temat Konga, pisania książek, artykułów i broszur. Nie mogło być mowy o tym, żeby sam udał się do Konga, gdyż Leopold zwyczajowo zakazywał wjazdu nieprzychylnym mu dziennikarzom. To jednak nie zniechęciło Morela. Gdy zapewnił sobie pozycję najlepiej poinformowanego, najgłośniejszego krytyka Wolnego Państwa Konga, wszyscy wiedzieli, że jeśli ma się jakieś tajne, ujawniające to i owo dokumenty, to właśnie do niego należy się z nimi udać.

Im więcej publikował, tym więcej było przecieków. Jego talent do zdobywania tajnych informacji ciągle doprowadzał do wściekłości Leopolda i jego ludzi. Gdy na wystawach światowych, w szklarniach i w muzeach prezentowano starannie wypielęgnowany wizerunek Konga, na łamach „West African Mail” pojawiał się obraz zupełnie innego Konga.

Kiedy na przykład oburzony rzecznik Leopolda zaprzeczył, jakoby porywano kobiety, żeby zmusić ich mężów do zbierania kauczuku, Morel przedrukował formularz, w którym każdy agent kompanii ABIR musiał wymienić wszystkich „tubylców przetrzymywanych cieleśnie w miesiącu …… 1903 roku”. Na stronie znajdowały się rubryki, w które należało wpisać każdego zakładnika: „Imię”, „Wioska”, „Powód zatrzymania”, „Początek zatrzymania”, „Koniec zatrzymania”, „Uwagi”. Nie mogło być wątpliwości, dlaczego ludzie byli „przetrzymywani cieleśnie”, gdyż Morel przedrukował również instrukcję kierownictwa ABIR na temat „utrzymania i karmienia zakładników”.

Pracownicy kompanii lub urzędnicy państwowi, którzy nie zgadzali się na to, co działo się w Kongu, nie mogli pisać do Morela bezpośrednio, gdyż cabinet noir, czyli biuro cenzorskie w Boma, cenzurował ich korespondencję. Przywozili jednak ze sobą dokumenty, kiedy wracali do domu.

Całymi latami jednym z tajnych informatorów Morela był Raymond De Grez, odznaczony weteran Force Publique, wielokrotnie ranny w boju, który po cichu przekazywał Morelowi informacje z Brukseli. Ktoś z belgijskiej centrali pewnej firmy działającej w Kongu – tej samej, która zatrudniła Josepha Conrada jako kapitana łodzi parowej – przekazał Morelowi zbiór listów od kongijskich agentów kompanii. Ilekroć jakiś rozczarowany weteran powracał z Konga do domu i udzielał prasowego wywiadu, czy to w Belgii, Niemczech, Szwecji czy Włoszech, sympatycy wysyłali Morelowi wycinek z gazety, a on już podejmował starania, by krytyczne informacje dotarły do brytyjskich gazet.

Raz utarł nawet nosa kongijskiej administracji, drukując po francusku długą, szczegółową listę tajnych memorandów, listów i innych dokumentów, których ofertę kupna otrzymał.

Jego kampania dodała sił opozycji wobec Leopolda w samej Belgii, szczególnie zasiadającym w parlamencie socjalistom. Gdy niewygodne dla króla informacje powtórzono w czasie parlamentarnych debat, Morel szybko przedrukował je, by zapoznała się z nimi angielska opinia publiczna.

Jednym z opublikowanych przez niego kompromitujących materiałów był tajny rozkaz wysłany do kongijskich urzędników państwowych w Afryce, mówiący o premiach, jakie otrzymają w zamian za pozyskanie ludzi do Force Publique: „90 franków za każdego zdrowego i żywotnego mężczyznę zdolnego do służby wojskowej, którego wzrost przekracza 1,55 metra; 65 franków za każdego młodzieńca, którego wzrost przekracza 1,35 metra; 15 franków za dziecko płci męskiej. Dzieci płci męskiej muszą mieć co najmniej 1,20 metra wzrostu i być wystarczająco silne, by znosić trudy wędrówki. (…) Premia będzie się należeć jedynie wtedy, gdy mężczyźni zostaną dostarczeni do urzędów centralnych poszczególnych dystryktów”.

Tymczasowy gubernator generalny Konga ostrzegł miejscowych urzędników, że rozkaz ten „pod żadnym pretekstem nie może opuścić dokumentacji. Wszystkie niezbędne wyjaśnienia odnośnie do tego okólnika przekażecie swoim podwładnym ustnie”. Uradowany Morel zamieścił również to ostrzeżenie.

Z innych materiałów, cytowanych w czasie belgijskich debat parlamentarnych, Morel opublikował list oficera Force Publique, porucznika Édouarda Tilkensa, do swojego dowódcy: „Spodziewam się powszechnej rebelii. Myślę, Panie majorze, że już Pana przed tym ostrzegałem. (…) Powód jest zawsze ten sam. Krajowcy są zmęczeni (…) pracą jako tragarze, zbieraniem kauczuku, dostarczaniem trzody. (…) Walczyłem przez trzy miesiące, mając jedynie dziesięć dni odpoczynku. (…) Mam 152 więźniów. Przez dwa lata prowadziłem wojnę w tym kraju, zawsze towarzyszyło mi czterdziestu, pięćdziesięciu Albinis [żołnierzy uzbrojonych w odtylcowe karabiny Albini]. Nie mogę jednak powiedzieć, żebym podporządkował sobie tych ludzi. (…) Wolą umrzeć. (…) Cóż mam robić?”.

Innym ważnym źródłem informacji byli niektórzy brytyjscy, amerykańscy i szwedzcy misjonarze. Cenzura państwowa nie mogła czytać ich listów, gdyż korzystali z własnych łodzi parowych, a korespondencję z Europy wozili im osobiście koledzy. Całymi latami misjonarze byli bezsilnymi świadkami chłost za pomocą chicotte, rajdów Force Publique, palenia wiosek i innych stosowanych w praktyce aspektów kauczukowego niewolnictwa.

Okaleczeni mieszkańcy Konga

Nareszcie znalazł się jednak ktoś, kto nie tylko chciał opublikować ich świadectwa, ale też przekazać je brytyjskiemu parlamentowi. Morel zasypał misjonarzy prośbami o więcej informacji, które ci ochoczo spełnili, wysyłając mu coś, co okazało się najpotężniejszym narzędziem jego kampanii: zdjęcia spalonych wiosek, odciętych dłoni, dzieci z amputowanymi kończynami.

Misjonarze dostarczyli mu najbardziej przerażających opisów, jakie kiedykolwiek opublikował. Pewien Amerykanin widział, jak kongijscy żołnierze odcięli komuś dłoń, „a jego biedne, przestraszone serce wciąż biło tak mocno, że krew tryskała z żył na ponad metr”. Brytyjski baptysta opisał, jak pewien państwowy urzędnik karał mężczyzn oskarżonych o kradzież kauczuku: „Kazał ich za to przywiązać do pali i zostawić na cały dzień w pełnym słońcu, a także na całą noc. (…) Byli nadzy i przez cały dzień nie mieli jedzenia ani picia. Cierpieli tak bardzo, że z pragnienia aż wystawały im języki”.

Czasami misjonarze wysyłali Morelowi imiona zmarłych, które również publikował, niczym listy poległych na wojnie. Było to, rzecz jasna, jedyne miejsce, w którym zostały kiedykolwiek wydrukowane:

1. Bokangu      wódz      zabity ciosami kolbą karabinu
2. Mangundwa      "                      "
3. Ekunja         "                      "
(...)
21. Ekumba    mężczyzna   zastrzelony
22. Monjan        "           "
23. Gili      kobieta     zastrzelona
24. Akaba     chłopiec    zastrzelony

Morel ujawnił również sieć wielkich i małych kłamstw, nieustannie tkaną przez Leopolda i jego sojuszników. Prawie nic nie uszło jego uwadze. Na przykład sprawa sir Hugha Gilzeana Reida, znamienitego brytyjskiego baptysty, magnata prasowego i byłego członka parlamentu, którego przyjaźń chciał sobie zaskarbić Leopold. Król kilka razy zaprosił Gilzeana Reida do pałacu królewskiego, odznaczył Orderem Leopolda i uczynił komandorem Orderu Korony. W zamian w 1903 roku Gilzean Reid stanął na czele delegacji Towarzystwa Misyjnego Baptystów do Brukseli. W czasie obiadu z królem i innymi znamienitymi Belgami Towarzystwo przedstawiło „memoriał z podziękowaniami”, wyrażając nadzieję, że „ludzie Konga będą już zawsze czerpać korzyści ze sprawiedliwych i prawych rządów”. Morel natychmiast zauważył, że gdy Gilzean Reid przekazał tę wiadomość do londyńskiego „Morning Post”, zmienił tekst memoriału, aby wyrazić królowi nadzieję, że „ludzie Państwa Kongo będą coraz lepiej rozumieć korzyści płynące z oświeconych rządów Jego Wysokości”.

Ataki Morela wkrótce przyniosły odpowiedź pałacu królewskiego. Sir Alfred Jones, były szef Morela, zaprosił go pewnego razu na wieczorne przyjęcie. Choć stosunki między nimi były, eufemistycznie rzecz ujmując, napięte, przy posiłku wszyscy się uśmiechali, a – jak pisał Morel – „wybór znakomitych win był szeroki”. Po kolacji Jones i inni goście opuścili pokój, zostawiając Morela jedynie w towarzystwie dyrektora kompanii żeglugowej nazwiskiem Aerts, który szybko wyjaśnił, że jest przedstawicielem Leopolda.

Podjąwszy ostatnią próbę przekonania Morela, że król chce dobrze i trwa wprowadzanie reform, emisariusz przybrał zupełnie inny ton. Jak opisuje to sam Morel (skróty tak jak w oryginale):

Co znaczą dla mnie mieszkańcy Konga? Dlaczego dążę do jakiegoś nieosiągalnego ideału? Jestem młodym człowiekiem, mam rodzinę – czyż nie? Narażam się na wielkie ryzyko. Wtedy bardzo delikatnie i w zawoalowany sposób zasugerował, że mojej sprawie bardziej przysłużyłoby się co innego… „Łapówka?”. Och nie, nie, nic tak wulgarnego, tak poniżającego! Zawsze jednak jest jakiś sposób załatwienia sprawy. Wszystko można załatwić tak, aby zadowolić obie strony. Była to bardzo zajmująca rozmowa, trwająca do bardzo późna. „Nic zatem nie osłabi pańskiej determinacji?”. „Obawiam się, że nie”.

Rozstaliśmy się uśmiechnięci. Mój towarzysz sprawiał jednak wrażenie nieco rozdrażnionego. Ja natomiast bawiłem się wybornie.

Relacja pewnego naocznego świadka, Amerykanina, była szczególnie druzgocząca. Morel opublikował jej fragmenty w kilku artykułach, a całość w książce z 1903 roku (cytowałem ją już wcześniej, na stronach 170–172). W czasie swojej ostatniej podróży po Kongu Edgar Canisius był formalnie agentem handlowym jednej z wielkich koncesjonowanych kompanii kauczukowych, Société Anversoise du Commerce au Congo, jednak w rzeczywistości stał na czele sił zwalczających partyzantkę. Gdy na początku 1900 roku trzydziestoczteroletni Canisius objął swoją placówkę w pobliżu północno-zachodniej granicy Konga, kompania gromadziła kauczuk już od kilku lat i pnącza były coraz rzadsze.

Zbieracze z plemienia Budja, jak pisał, „stali się właściwie niewolnikami kompanii, gdyż pozyskiwanie kauczuku zajmowało cały ich czas, zmuszając ich do poszukiwania wielkich pnączy, z których soku pozyskiwano kauczuk, na coraz to dalszych terenach. Ich zarządcy nawet ich nie karmili, a jedyną zapłatą były towary albo absurdalnie małe ilości mitakos [kawałków miedzianego drutu]. (…) Krajowcy gorzko narzekali na niedobór kauczukodajnych lian i żałośnie błagali, aby pozwolono im wykonywać jakieś inne prace niż zbieranie kauczuku”.

Budja zbuntowali się i zabili trzydziestu żołnierzy, wysłano więc przeciwko nim kilka karnych ekspedycji. Canisius i dwaj inni biali oficerowie stanęli na czele jednej z nich, wiodąc pięćdziesięciu czarnych żołnierzy i trzydziestu tragarzy. Kolumna maszerowała przez wioski opuszczone przez uciekających Budja, zostawiając za sobą spaloną ziemię. „Podczas gdy nasz oddział mijał wioskę za wioską (…) grupie mężczyzn rozdano pochodnie i polecono podpalić wszystkie chaty. (…) Wędrowaliśmy, a smuga dymu rozciągała się nad dżunglą na wiele mil, ogłaszając tubylcom wszem wobec nadejście cywilizacji”.

Tragarze dźwigali ekwipunek żołnierzy. „Maszerowaliśmy (…) mijając polany zamieszkane przez tubylców, gdzie drogę zagradzały nam setki powalonych drzew. Musieliśmy się na nie wspinać, a szlak zdawał się wieść przez wszystkie mrowiska w okolicy. Szczególnie ciężko było tragarzom, gdyż wielu z nich było połączonych łańcuchami, zakutymi na szyjach. (…) Nieśli nasze skrzynie, zawieszone na kijach, i gdy jeden z nich upadał, zazwyczaj pociągał za sobą pozostałych skutych tym samym łańcuchem. Wielu nieszczęśników było tak wyczerpanych marszem, że zmusić ich do dalszej wędrówki można było jedynie ciosami kolb karabinów. Niektórzy mieli ramiona tak pogruchotane od kijów, że dosłownie wrzeszczeli z bólu”.

Z wojskowego posterunku w głębi kraju oddziały Canisiusa wyruszały do dżungli w poszukiwaniu rebeliantów, których po złapaniu zamęczano pracą: „Wszystkim kazano dźwigać ciężkie ładunki, które wcześniej nosiło dwóch mężczyzn (…), aż wreszcie padali ofiarą głodu i ospy”.

Gdy walki stały się cięższe, żołnierze zaczęli zabijać więźniów – pewnego razu nawet trzydziestu naraz. Kiedy kampania dobiegała końca, „mieliśmy za sobą sześć tygodni uciążliwego marszu i zabiliśmy ponad dziewięciuset krajowców, mężczyzn, kobiet i dzieci”. Powodem ich śmierci była perspektywa „zwiększenia miesięcznego urobku o całych dwadzieścia ton kauczuku”.

W 1903 roku, po kilku latach ciężkiej pracy, Morelowi oraz jego sojusznikom w parlamencie i towarzystwach humanitarnych udało się zwrócić uwagę brytyjskiej opinii publicznej na „kwestię Konga” znacznie bardziej niż komukolwiek wcześniej. W maju, po wnikliwej debacie, Izba Gmin jednogłośnie uchwaliła rezolucję wzywającą do „ludzkiego rządzenia krajowcami” w Kongu. Rezolucja oprotestowywała także brak wolnego handlu w Kongu, który obiecywał Leopold. Morel okazał się zręcznym lobbystą. Za kulisami dostarczał wiadomości posłom wspierającym rezolucję i miał tak robić przy okazji wielu przyszłych parlamentarnych debat na temat Konga.

Leopold był zaniepokojony. Wielka Brytania była supermocarstwem i największą potęgą kolonialną w Afryce. Gdyby zwróciła się całkowicie przeciw państwu Kongo, jego zyski byłyby poważnie zagrożone. Czy zwykły dziennikarz pokroju Morela byłby w stanie rozpętać to wszystko? Morel mógł drukować krytyczne artykuły i inspirować uchwalenie parlamentarnej rezolucji, ale skłonienie powściągliwego rządu Wielkiej Brytanii do wywarcia presji na zaprzyjaźnionego monarchę było jednak już czymś innym.

Leopold i jego świta doskonale zdawali sobie sprawę z tej różnicy – jak trafnie zauważył pewien belgijski wydawca prasowy: lord Salisbury, wieloletni brytyjski premier, „nie jest człowiekiem, którego los czarnych obchodziłby bardziej niż los Ormian czy Bułgarów”.

Choć wyszło na jaw, czym naprawdę są rządy Leopolda, nic się nie zmieniło. Przez jakiś czas trwała sytuacja patowa, jednak wkrótce miał ją przerwać pewien człowiek, który dokładnie dzień po tym, jak zakończyła się debata w parlamencie, wsiadł na parowiec ruszający w górę rzeki Kongo.

https://kultura.onet.pl/

Komentarzy 17 do “Rozpętał kampanię przeciwko królowi. Misjonarze wysyłali mu zdjęcia dzieci z amputowanymi kończynami .”

  1. Głos Prawdy said

    Biedna Afryka, historia Afryki to jedna wielka krew. Co sie dziwic, ze Zachodowi przyleca bumerang po czasie.

  2. Tadeusz said

    A nam wmawiają ,że zachód jest taki cudowny i mamy brać z nich przykład.

  3. Ad. 2

    A nam wmawiają ,że zachód jest taki cudowny i mamy brać z nich przykład.

    Zachód jest cudowny. Ale tylko dla niektórych.

    Jeśli ktoś postawił na szczycie swojej hierarchii wartości ZYSK, to już z Zachodu przykładu brać nie musi.

  4. I*** said

    Gwoli jasności…

    Właściwie nazywał się Morel de Ville – urodził się w Paryżu, jego ojciec był Francuzem a matka Angielką.
    Ojciec wcześnie zmarł… Morel, w wieku 23 lat, poślubił Brytyjkę i przeniósł się do UK. Otrzymał brytyjskie obywatelstwo. Będąc zaś dziennikarzem skrócił nazwisko i podpisywał się jako Morel.

  5. JerzyS said

    nawet JP 2 był odznaczony jego ordererm. Teraz, ta info znikło!

  6. LEWACKIE gówniane panstewko Belgia SFABRYKOWALI anglicy w 1830r ! said

    Centralne media w Europie i na Świecie, a w tym też w zbankrutowanym USA tak komentuję wszelkie doniesienia o Belgi, jakby to gówniane państewko istniało od początku Świata, a tym czasem pierwszy KONCEPT jego ustanowienia powstał DOPIERO w 1830 roku i został wymyślony przez Anglików.
    Granice „państwa Belgia” wytyczono w 1839 roku.

    Teren obecnej Belgi przez wieki był ZAWSZE własnością Francji na pograniczu Farncji i Niemiec, gdzie w średniowieczu posługiwano się zmieszaną GWARĄ języka francuskiego i niemieckiego.
    Cesarstwa francuskie i niemieckie zawsze prowadziły ze sobą SPORY i bitwy zbrojne o przynależność oraz kontrolowanie tej PROWINCJI łacznie z ówczesną Holandią zarośnięte wtedy puszczą leśnią i licznymi tam bagnami.

    Oczywiście Angla podżegała do REBELI ówczesne tam żyjące plemiona w średniowieczu i renesansie zamieszkałe na tej PROWINCJI przeciw Francji i Germanom, tak aby OSŁABIĆ tym sposobem Francje i księstwa germanskie z którymi Korona Angielska prowadziła wojny, też o przynależnośc różnych kolonii.

    Czyli sytucja polityczna i geneza powstania PROWINCJI „belgia” jest podobna do sponsorowania przez Cesarstwo Niemckie powstania tzw. „ukrany” na pograniczu Królestwa Polskiego i Cesarstwa Niemieckiego.

    Niemcom chodziło o to, aby OSŁABIAĆ Królestwo Polskie i Cesarstwo Rosyjskie przez organizowanie wewnętrznej REBELI na biednych nie dofinansowanych obszarach pogranicza tych panstw oraz generować antagonicmy między tymi królestwami w sporach do kogo faktycznie należy ta prowincja.

    Inżynieria POLITYCZNA panstw kolonialnych zawsze polega na ty, aby ROZWALAĆ od środka dosłownie wszystkie większe państwa nie tylko w Europie ale nawet na świecie, ale same panstwa KOLONIALNE jak Niemcy ZAWSZE chcą się JEDNOCZYĆ, aby być silnym państwem DYKTATOREM żandarmem na całym Świecie.

    Rozbicie Jugosławi, która jako jedno DUŻE państwo na Bałkanach było pewnego rodzaju MOCARSTWEM i NIE dawała się tak łatwo OKRADAĆ/eksploatować niemcom.
    Własnie dlatego Jugosławia została zkonfliktowana wewnetrznie i ROZBITA, po śmiertelnych krwawych intrygach właśnie zoorganizowanych przez służby specjalne Niemiec i USA, aby też utworzyć amerykanską KOLONIĘ o nazwie „Kosowo” na ziemi Serbów i na jej terenie utworzyć NIE legalnie NAJWIĘKSZA bazę wojskową US Aramy w Europie.

    To zjednoczone Niemcy zabiegały w 1999 roku w USA w gnojowniku Waszynktonie, aby do tej KRWAWEJ intrygi ROZERWANIA Jugosławi podłaczyć tego bezkarnego ZBOCZENCA Clintona i bezkarnie zbombardować Jugosławię przez amerykanskie Luftwaffe i niemieckie Luftwaffe w celu ROZERWANIA na kawałki panstwa Jugosławia.
    Niemcom chodziło o to, aby te DROBNE powstałe panstewka na GRUZACH Jugosławi nie były w stanie się „opierać” powstającej komunistycznej „unii europejskiej” pod dyktando chciwych Niemców.

    Niemcy od momenty „zjednoczenia” panstwa Niemieckiego w 1990 roku celowo GENERUJĄ konflikty wewnętrzne w RP, aby ją też WEWNĘTRZNIE skonfliktować i też ROZERWAĆ na kawałki IDENTYCZNIE jak Jugosławę,
    Tym co realizuje taką „politykę” KOLONIALNĄ Niemiec w Polsce jest folksdojcz D.Tusk z jego ANTY-polskim gangiem tzw. „PO” którego wspierają żydzi zamieszkali w 3RP a tak że ukraincy.

  7. gd-ap said

    Wpadła mi dwa – trzy lata temu książka Wojciecha Tochmana w ręce … „Dzisiaj narysujemy śmierć”. Autor opisuje w formie reportażu wydarzenia z Rwandy z okresu po 6 kwietnia 1994r … Hutu , Tutsi

    Nie byłem w stanie czytać więcej niż 4 strony dziennie , ciężar treści przygniatał moją psychikę … stawiałem się w sytuacji tamtych ludzi , zwykłych szarych obywateli , ojców rodzin , wyzwolonych spod kolonializmu Belgów. To co Belgia uczyniła w Rwandzie to ludzka wyobraźnia nie ogarnia.

    Wcześniej … w moim życiu , czekolada belgijska to rarytas , a piwo belgijskie … ho ho … koneserski trunek.

    Po lekturze książki – są to dwa znienawidzone produkty , których więcej do ust nie wezmę. A sama Belgia z małego , niepozornego państewka zmieniła w moim mniemaniu status na … siedlisko z piekła rodem.

    Przyznam wstydliwie , ze wcześniej NIC na temat byłej kolonii belgijskiej nie wiedziałem. Pozostawało to poza moją strefą poznawczą. Artykuł o królu Ferdynandzie II dopełnia kolejnego etapu tej smutnej i przerażającej wiedzy.

  8. I*** said

    Nie od rzeczy będzie przypomnieć…

    Belgijski król Leopold II pochodził z niemieckiej dynastii Sachsen-Coburg-Gotha – był blisko spokrewniony z brytyjską królową Wiktorią, która nota bene poślubiła swojego kuzyna Alberta, bratanka kongijskiego ludobójcy!

  9. Piskorz said

    re 7 Dzięki za przypomnienie tej książki /czytałem naturalnie/..! Tochmana warto czytać. I tą też, niestety trzeba.

  10. Piskorz said

    re 6 B. dziękuję; krótko i treściwie , i tak trzymać. Tzn. niech inni też tak robią.

  11. Peryskop said

    Re 8

    Właśnie, o tym fakcie ani słowa.
    Więc nasuwa się pytanie o cel der onetu.

    Może dystrakcyjne wygładzenie wizerunku zbrodniarza z obozu w Jaworznie ?

    Salomon Morel – funkcjonariusz aparatu bezpieczeństwa w PRL, oskarżony o zbrodnie przeciwko ludzkości.
    ur. 15.11.1919 Garbów, zm. 14.02.2007 Tel Awiw, Izrael
    Wykształcenie: Wydział Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego. Collegium Iuridicum …

    Pomniejszono też wątek Józefa Conrada Korzeniowskiego, który nie tylko pływał parowcem po rzece Kongo, ale – obok Conan Doyle’a i Marka Twain’a – głośno piętnował Leopolda za jego zbrodnie.

    Re 6

    Pominięto też fakt, że Leopold dostał przyzwolenie na zagarnięcie Konga na kongresie w Berlinie.

    Zapomniano podać, że Leopold nazwał sarkastycznie swoją kolonię „Congo Free State”, a na jego flagę wybrał złotą gwiazdkę na błękitnym tle – tradycję zachowano we fladze tEUtońskiej tylko gwiazdek już 27 …

    Der onet zarzuca Leopoldowi grzech eliminacji „wolnego handlu”, ale zapomniał też podać, że niemiecki jest językiem URZĘDOWYM w Belgii !

    I dla zgody z prawdą historyczną trzeba dodać, że Leopold II Ludwik Filip Maria Wiktor (1835+1909) był najdłużej panującym władcą Belgii (44 lata), i jako katolik został pochowany z honorami w katolickim kościele p.w. Naszej Pani w Laeken.

    Jego zbrodnie są sukcesywnie przysypywane gloryfikacjami za to, że rabowaniem ludów Konga zapewnił wielu Belgom ogromne bogactwo, w którym pławią się do dziś.

    „Bohaterski wizjoner”

    Attention to the Congo atrocities subsided in the years after Leopold’s death. Statues of him were erected in the 1930s at the initiative of Albert I, while the Belgian government celebrated his accomplishments in Belgium. The debate over Leopold’s legacy was reignited in 1999 with the publication of King Leopold’s Ghost by American historian Adam Hochschild, which recounts Leopold’s plan to acquire the colony, the exploitation, and the large death toll. The debate then periodically resurfaced over the following 20 years.

    In 2010, Louis Michel, a Belgian member of the European Parliament and former Belgian foreign minister, called Leopold II a „visionary hero.” According to Michel, „To use the word ‚genocide’ in relation to the Congo is absolutely unacceptable and inappropriate. … maybe colonisation was domineering and acquiring more power, but at a certain moment, it brought civilisation.” Michel’s remarks were countered by several Belgian politicians. Senator Pol Van Den Driessche replied, „[A] great visionary? Absolutely not. What happened then was shameful. If we measured him against 21st century standards, it is likely that Leopold would be hauled before the International Criminal Court in The Hague.”

    In June 2020, a Black Lives Matter demonstration in Brussels protested the murder of George Floyd, causing Leopold II’s legacy to become once again the subject of debate.[45] MPs agreed to set up a parliamentary commission to examine Belgium’s colonial past, a step likened to the Truth and Reconciliation Committee set up in South Africa after the apartheid regime was abolished. On 30 June, the 60th anniversary of the Democratic Republic of the Congo’s independence, King Philippe released a statement expressing his „deepest regret” for the wounds of the colonial past, and the „acts of violence and cruelty committed” in the Congo during colonisation[46] but did not explicitly mention Leopold’s role in the atrocities. Some activists accused him of not making a full apology.

    Statues

    Leopold II remains a controversial figure in the Democratic Republic of the Congo. In the capital Kinshasa (known until 1966 as Leopoldville in his honor) his statue was removed after independence. Congolese culture minister Christophe Muzungu decided to reinstate the statue in 2005. He noted that the beginning of the Free State had been a time of some economic and social progress. He argued that people should recognize some positive aspects of the king as well as the negative, but hours after the six-metre (20 ft) statue was installed near Kinshasa’s central station, it was officially removed.

    Several statues have been erected to honour the legacy of Leopold II in Belgium. According to Professor of Colonial History Idesbald Goddeeris of Leuven University (2018), most of the statues date from the interwar period, the peak of colonial-patriotic propaganda. The monuments were supposed to help get rid of the scandal after international commotion about the atrocities in the Congo Free State during Leopold II’s rule, and to raise people’s enthusiasm for the colonial enterprise in Belgian Congo.

    Leopold’s controversial regime in the Congo Free State has motivated proposals for these statues to be removed. During the international George Floyd protests against racism (May – July 2020), several statues of Leopold II were vandalised, and petitions calling for the removal of some or all statues were signed by tens of thousands of Belgians. Other petitions, also signed by tens of thousands, called for the statues to remain.

    In early June 2020, a majority in the Brussels Parliament requested a committee to be set up to ‚decolonise the public sphere’ in the Brussels Capital Region.From 9 June 2020 onwards, authorities in Belgium gave way to public pressure and began removing some of the statues of Leopold, beginning with ones in Ekeren in the municipality of Antwer and in the Warocqué Faculty of Economics and Management of the University of Mons on that day.

    Re 5

    Przejrzałem listy odznaczonych, ale JP2 na oficjalnych listach nie figuruje.

    Natomiast są inne konfitoorki, choć kapitule umknęli książę Bernhard Leopold Friedrich Eberhard Julius Curt Karl Gottfried Peter zu Lippe-Biesterfeld (1911+2004) i Józef Heronim Retinger (1888+1960). Ale są tam m.in. :

    81 Grand Cross of the Order of Leopold II

    Bronisław Geremk (Polish pronunciation: [brɔˈɲiswav ɡɛˈrɛmɛk] (audio speaker iconlisten); born Benjamin Lewertow;[1] 6 March 1932 – 13 July 2008) was a Polish social historian and politician. He served as Member of Parliament (1991–2001), Minister of Foreign Affairs (1997–2000), leader of the Freedom Union (2000–2001) as well as Member of the European Parliament (2004–2008). …

    Nelson Rockefeller. …

    53 Grand Officers of the Order of Leopold II

    Jan Jerzy Kułakowski (25 August 1930 – 25 June 2011) was a Polish politician and Member of the European Parliament for the Greater Poland Voivodship (2004–2009) with the Freedom Union, part of the Alliance of Liberals and Democrats for Europe and sat on the European Parliament’s Committee on Employment and Social Affairs.
    Kułakowski was a substitute for the Committee on Development, a member of the Delegation to the ACP-EU Joint Parliamentary Assembly and a substitute for the Delegation for relations with the countries of the Andean Community.
    Kulakowski was a Member of the National Council of the European Integration, Advisory Group appointed by President Aleksander Kwasniewski. He was a member of the Royal Institute of International Affairs in Belgium. He was the Vice-President of Association France-Pologne pour l’ Europe and the Polish Council of the European Movement. …

    Krzysztof Maria Szczerski (born 15 April 1973 in Kraków) is a Polish political scientist and politician who has been serving as Permanent Representative to the United Nations in New York since 2021. Szczerski served, among others, as deputy to the Sejm of Poland (2011–2015) and Under Secretary and Secretary of the Chancellery of the President of the Republic of Poland Andrzej Duda (2015–2021). …

    36 Commanders of the Order of Leopold II

    22 Officers of the Order of Leopold II

    24 Knights of the Order of Leopold II

    36 Order of Leopold II

    Jerzy Wojciech Łukaszewski (21 July 1924 – 3 June 2020) was a Polish and Belgian academic and diplomat. He lived in Belgium from 1960 on, where he taught at the College of Europe in Bruges from 1961 and served as its rector from 1972. From 1990 to 1996, he was Polish ambassador to France. …

    Grzegorz Rosiński (born 3 August 1941) is a Polish comic book artist. He is best known for providing the artwork for the series Thorgal.
    Early life Grzegorz Rosiński was born in Stalowa Wola in 1941.[1] In 1967 he graduated the Liceum of Fine Arts in Warsaw and then joined the Academy of Fine Arts of Warsaw.
    Career Until the late 1970s he authored numerous book illustrations for various Polish publishers and authors. He also authors some of the most popular Polish comic book series of the time, including the Illustrated History of Poland, Kapitan Żbik and Pilot śmigłowca. Initially publishing his comic books only in newspapers and magazines (among them Sztandar Młodych), with time his works started to be published separately. He is also the creator and the first editor of the Relax magazine, the first Polish language magazine devoted solely to comic books.
    In 1976 Rosiński received a scholarship in Belgium, where he met Jean Van Hamme, who wrote for him the series Thorgal, one of the most popular European comic book series. Since 1980, 31 volumes have been published. The comic has appeared in Tintin magazine. Rosiński also has made some comics for the Spirou magazine, under the pseudonym ‚Rosek’. Although he returned to Poland, he continued in the next decades to collaborate with Belgian and French authors. In 1980 he started another successful series of comic books named Hans,[a] this time with André-Paul Duchâteau. In 1992 Rosiński was replaced by Zbigniew Kasprzak (Kas) as the artist of the series.
    After the imposition of the Martial Law in Poland in 1981, Rosiński moved to Belgium. At first, he lived with Jean Van Hamme while his wife and three kids stay behind in Warsaw. A few years later he received Belgian citizenship.[1] He became one of the most popular authors of comic books in Western Europe. Among his later works are a series Chninkel (with Van Hamme) started in 1987 and a 1992 series titled La complainte des landes perdues (with Jean Dufaux). In 2001 the Rosiński-Van Hamme duo published yet another comic book titled Western, based on a western plot, in which Rosiński changed his style considerably. Since 2004 he published a series on Count Skarbek (with Yves Sente).
    During the summer of 2011, a major exhibition was shown in the medieval town of Saint-Ursanne, Switzerland.[2]
    Personal life Currently, Grzegorz Rosiński lives in Switzerland. …

  12. I*** said

    (11) Słuszna uwaga!

    Conrad Korzeniowski miał 31 lat kiedy, chciwy przygód, zamustrowal się na belgijski statek parowy – pływał nim po rzece Kongo… widział okrucieństwo i zdziczenie białych kolonizatorów w tzw. Wolnym Państwie Kongo belgijskiego króla Leopolda II. A to, co zobaczył tam wówczas, zainspirowało go do napisania głośnego opowiadania pt. „Jądro ciemności”!

  13. I*** said

    (12) A tu straszny monolog pułkownika Kurtza (w tej roli niesamowity Marlon Brando) w pamiętnym filmie, opartym na opowiadaniu „Jądro ciemności” Conrada Korzeniowskiego, zatytułowanym „Czas apokalipsy” w reżyserii Francisa Forda Coppoli (1979 r.)…
    Akcja filmu toczy się w (niszczonym przez Amerykanów) Wietnamie!

  14. Peryskop said

    Podziękowanie i słowa uznania należą się SzAdminowi za to, że tu w Gojówce zbrodnie Leopolda II były już kilkukrotnie obszernie poruszane.

    Re 6
    Dzięki za to ważne info – czyli to jest bękart po-napoleoński.

    Trzeba dodać, że oprócz siedziby dla tEUtonii, mała Belgia jest też siedzibą wielu europejskich i światowych organizacji – w tym siedzibą NATO.

    Ponadto to jest kraik, w którym koncerny światowe kręcą na wielką skalę biznesy – m.in. w obróbce diamentów w Antwerpii, w handlu nimi i złotem (to w kooperacji z anglo-american monopolem DeBeers), oraz w produkcji EUgenicznych „wyszczepionek”.

    I jeszcze kolejna enigma, bo dlaczegoś der onet zataił, że ta książka Adama Hochschilda jest z 1998 roku, a jej polskie wydanie sprzed dekady, bo z 2012 roku.

    A przez te lata było dość cicho o bohaterze „pozytywnym” książki.

    wiki : Edmund Dene Morel, właśc. Georges Edmond Pierre Achille Morel de Ville – brytyjski dziennikarz, pisarz, polityk i obrońca praw człowieka.
    ur. 10.07.1873 Paryż, zm. 12.11.1924 Devon, UK (w wieku 51)
    Partia: Partia Pracy
    Wykształcenie: Bedford Modern School
    Poprzedni urząd: Członek parlamentu Wielkiej Brytanii (1922–1924)
    Założona organizacja: Union of Democratic Control

    Czy dziś z taką nazwą Morel nie miałby krechy poza establish-mętami ?

    Potem na wiki leci info podane tu już przez Generała I*** w #4, a także to :

    … W 1896 ożenił się z Brytyjką i zamieszkał w Anglii, przyjmując tamtejsze obywatelstwo. Od tego czasu podpisywał się jedynie inicjałami M.D. Morel.

    Uzurpator, czy błąd w wiki pl ?
    Bo w ten sposób facet podfałszowałby sobie nazwisko zbitką „M.D. Morel”, a w kręgach anglojęzycznych taka sprytna zlepka oznacza ni mniej ni więcej ale „Medical Doctor Morel” !

    Walka przeciwko systemowi wyzysku w Wolnym Państwie Konga

    Armator Elder Dempster posiadał monopol na przewóz towarów do i z Wolnego Państwa Konga, które stanowiło własność belgijskiego króla Leopolda II. Z racji zajmowanego stanowiska Morel posiadał wgląd w dokumentację spółki. Gdy odkrył, że statki płynące do Konga wiozły głównie broń, stał się podejrzliwy i zaczął badać sprawę. Odkrył, że w Kongu stworzono system niewolnictwa i przymusu pracy w celu pozyskiwania kauczuku naturalnego. Wkrótce stał się największym krytykiem systemu opresji w Kongu: założył Congo Reform Association, był redaktorem powołanej przez niego gazety „West African Mail”, napisał kilka książek i przeprowadził niezliczoną ilość wykładów na ten temat. Jednym z jego partnerów w Congo Reform Association był Irlandczyk Roger Casement, autor oficjalnego raportu (Raportu Casementa) dla Zjednoczonego Królestwa na temat sytuacji w Wolnym Państwie Konga. Wspólnie udało im się w pierwszej dwudziestowiecznej kampanii na rzecz poszanowania praw człowieka przeciągnąć dużą część obywateli Wielkiej Brytanii i Stanów Zjednoczonych na swoją stronę. Ich głównym orężem był nowy wynalazek: fotografia, która ukazywała przykłady okropności mających miejsce w Kongu. Nacisk opinii publicznej stał się z czasem tak silny, że Leopold II sprzedał Wolne Państwo Kongo Belgii. Z czasem sytuacja ludności Konga zaczęła się poprawiać. W 1913 Morel ogłosił zwycięstwo i zakończenie swojej akcji.

    Krytyka „bezsensownej wojny”

    Kiedy w sierpniu 1914 Anglia przystąpiła do I Wojny Światowej i wypowiedziała Niemcom wojnę, Morel wystąpił w ramach protestu z Liberal Party [czy raczej z Labour Party – przyp. Pery] i założył pacyfistyczną Union of Democratic Control. Mimo że sam nie był pacyfistą, potępił przystąpienie do wojny, wymuszone przez tajne umowy z Francją, zaatakowaną przez Niemcy, choć samo Zjednoczone Królestwo nie zostało zaatakowane przez Niemcy. Większość Brytyjczyków wspierało jego walkę przeciwko systemowi pracy przymusowej w Wolnym Państwie Konga; jednak nie poparto jego potępienia przystąpienia do wojny. W 1917 został aresztowany i skazany na sześć miesięcy przymusowych prac w więzieniu na podstawie dawno niestosowanego prawa zabraniającego wysyłania pacyfistycznych książek do neutralnych państw.

    Rola w kampanii „Czarna Hańba”

    Po zajęciu Nadrenii przez wojska alianckie (w tym francuskich jednostek składających się z czarnoskórych i Turkos) Morel opublikował kilkanaście artykułów i pamfletów, w których częściowo z powodu swojej postawy antyfrancuskiej skrytykował użycie żołnierzy pochodzących z Afryki, których seksualność, zgodnie z modnymi wówczas teoriami rasistowskimi i pseudoantropologicznymi, była sterowana popędami wynikającymi z ich natury.

    Morel jako parlamentarzysta

    Po wojnie przywrócono mu częściowo pozytywny wizerunek dzięki zwycięstwu Partii Pracy. W 1919 założył miesięcznik „Foreign Affairs”, pełniący funkcję medialnego organu Union of Democratic Control, której został przewodniczącym. W 1922 został deputowanym Izby Gmin (i wygrał nawet z Winstonem Churchillem, który był współodpowiedzialny za oskarżenie Morela pięć lat wcześniej). Dzięki swojemu talentowi do przemówień stał się jednym z najbardziej prominentnych rzeczników Partii Pracy w sprawach polityki zagranicznej. Po wyborze Ramsaya MacDonalda na brytyjskiego premiera był poważnym kandydatem na ministra spraw zagranicznych. Od pobytu w więzieniu już nigdy nie odzyskał dawnej formy fizycznej. Edmund Dene Morel zmarł podczas spaceru 12 listopada 1924 w wieku 51 lat.

    Wkład Morela

    Edmund Dene Morel był inicjatorem pierwszego międzynarodowego ruchu w obronie praw człowieka w XX wieku. Dzięki jego walce przeciwko Wolnemu Państwu Konga wraz z Raportem Casementa zmusił króla Leopolda II do przekazaniu Konga w 1908 Belgii, co zapoczątkowało powolną poprawę sytuacji Afrykańczyków. Morel nie był jednak krytykiem kolonializmu. Bronił wciąż brytyjskich posiadłości kolonialnych, argumentując, że Brytyjczycy troszczą się o rozwój swoich kolonii w odróżnieniu do polityki Leopolda II w Kongu. Zbrodnie w Kongu uległy z czasem zapomnieniu, podobnie jak cała praca jaką wykonał Morel. Dopiero w ostatnich latach przypomniano sobie historię walki Morela z polityką Leopolda II wobec Konga.

    Kilka dodatkowych szczegółów :

    https://encyclopedia.1914-1918-online.net/article/morel_edmund_dene

    … In 1922, Morel was elected to one of the Dundee House of Commons seats on the labour ticket. Over the next two years, he informally served as the foreign policy spokesman for the party. When the Labour Party gained control of the government in January 1924, many expected the new prime minister, Ramsay MacDonald, to make Morel foreign secretary. MacDonald kept the position for himself and instead nominated Morel for the Nobel Peace Prize. The relationship between Morel and MacDonald deteriorated rapidly over the next several months as Morel criticized the government’s failure to revise the Treaty of Versailles and reduce the overall amount of German reparations. In the October 1924 elections, the Labour Party lost control of the government, while Morel was reelected by his largest margin of victory ever. The campaign, however, exhausted him, and on 12 November 1924, Morel suffered a fatal heart attack while walking in the woods.

    Oczywiście ten osobisty sukces spleciony z partyjną porażką musiał boleśnie odczuć jako zamach na swój „rewir” – gdzie wg GNM „rewir” to jest wszystko/każdy, na czym/kim najbardziej nam zależy. I Morel zmarł nagle w wieku zaledwie 51 lat na atak serca.

    Czyli zgodnie z wiedzą odkrytą przez dr med. Ryke Hamera, którą zawarł w jego GNM !

    Germańska Nowa Medycyna to jednak potęga.

    …Morel’s anti-war activism resulted in negative portrayals of him in the press and on 31 August 1917 [miał wtedy 34 lata], he was arrested and later imprisoned for sending anti-war literature to a neutral country. The six months of hard labor he served in Pentonville Prison had a long-term negative impact on his health. … Od pobytu w więzieniu już nigdy nie odzyskał dawnej formy fizycznej. Edmund Dene Morel zmarł podczas spaceru 12 listopada 1924 w wieku 51 lat.

    Zatem wyszedł z więzienia w końcu lutego 1918, a zmarł po upływie 6 lat i 8,5 miesięcy dość aktywnych i w dużej mierze owocnych działań. Dlatego nie przemawia mi do przekonania obwinianie za przedwczesny zgon Morela, jego fizycznego wycieńczenia wskutek odsiadki w sile wieku.

    A dlaczego zapudłowali Morela dopiero u schyłku ww1, choć pacyfistyczne nastroje podsycał od lat ?

    Aresztowanie w dniu 31.08.1917 Georgesa de Ville przemianowanego na Edmunda Morela mogło mieć związek z koniecznością wyciszenia go po delikatnej lecz krytycznej dla Brytanii operacji podmiany nazwisk rodziny królewskiej z Saxen-Coburg-und-Gotha na Windsor, którą przeprowadzili spece od wizerunków w dniach 13.06.÷17.07.1917 :

    On 17 July 1917 King George V issued a proclamation declaring “The Name of Windsor is to be borne by His Royal House and Family and Relinquishing the Use of All German Titles and Dignities.”

    This name change saw every German reference and title being replaced with something British. The use of “Degrees, Styles, Dignities, Titles and Honours of Dukes and Duchesses of Saxony and Princes and Princesses of Saxe-Coburg and Gotha, and all other German Degrees, Styles, Dignities, Titles, Honours and Appellations,” was to be discontinued.

    The decision to adopt Windsor as the family name came amid strong anti-German feeling during the first world war. But the turning point was public anger at air raids over London, and in particular the bombing of a school in the East End.

    On 13 June 1917, the Germans began daylight raids on Britain and in one of the first attacks 18 children were killed when a bomb fell directly onto Upper North Street School in Poplar. German Gotha bombers carried out the strike – by coincidence, the same name as the royal family.

    News of the proposed name change first appeared in the Manchester Guardian in mid-June 1917. This was accompanied by family tree illustrating the relationship between the royal house and the German families of Teck and Battenberg. …

    https://theguardian.com/uk-news/from-the-archive-blog/2017/jul/17/british-royal-family-windsor-name-change-1917

  15. Ale dlaczego? said

    Być może Belgia nieprzypadkowo została wybrana na centrum komunistyczno-globalistycznej eu.
    Prócz ludobójczego króla jest Belgia też centrum pedofilskiej mafii, tak ulubionej przez globalistów-satanistów:

  16. scierwa niemieckie said

    ZWYKLY NORMALNY BANDYTA katolik NIEMIECKI jak Fryderyk Wielki i cala dynastia Hohenzollernow mordercy kaci barbarzyncy zwlaszcza dla POLAKOW

  17. Peryskop said

    „Być może Belgia nieprzypadkowo została wybrana na centrum komunistyczno-globalistycznej eu…”

    Jeszcze ciepłe video jak buxellczyk wpycha Bruxellkę pod nadjeżdżający pociąg metra :

    https://www.rt.com/news/546211-brussels-metro-attack-woman-pushed/

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: