Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    Piotr B. o Drażnienie Ruskiego
    rycho08 o Drażnienie Ruskiego
    bryś o Znaczenie wojny w XXI wie…
    axel o Premier wzywa do wojny z …
    Boydar o Wolne tematy (38 – …
    Isreal o Drażnienie Ruskiego
    Anucha o Wolne tematy (38 – …
    wnikliwym okiem o Drażnienie Ruskiego
    Anucha o Drażnienie Ruskiego
    maxi o Drażnienie Ruskiego
    szary4aequitas o Co właściwie napisał Mora…
    Boydar o Wolne tematy (38 – …
    Mietek o Drażnienie Ruskiego
    brys o Drażnienie Ruskiego
    Mietek o Drażnienie Ruskiego
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 615 obserwujących.

Pisać trzeźwo o wyklętych.

Posted by Marucha w dniu 2022-01-15 (Sobota)

Stała się rzecz zła. “Żołnierze wyklęci” stali się dogmatem politycznym. I jako dogmat nie podlegają dzisiaj normalnej ocenie historycznej. Na straży tego dogmatu stoją samozwańczy obrońcy wyklęcizmu. Jak nie podzielasz zdania o ich zbiorowej szlachetności, mądrości i prawości – przestajesz być Polakiem.

Mało istotne że takie słowa są również dla tych co upominali się o pamięć o tych żołnierzach gdy temat był niszowy i nie funkcjonował w przestrzeni publicznej – red. Jana Engelgarda, prof. Anny Raźny czy red. Konrada Rękasa.

Wszyscy uznani za wyklętych zostali bezrefleksyjnie wpisani do naszego panteonu bohaterów narodowych. Nie ma już miejsca na żadne odcienie. Prawda ma być jedna. Według talmudystów wyklęcizmu nie wolno nawet krytykować jawnych zbrodniarzy, którzy mordowali ludność cywilną pod płaszczykiem patriotyzmu i antykomunizmu.

W dyskusjach internetowych arcybiskup Stanisław Wielgus został zrównany z Stefanem Michnikiem. Stało się tak tylko dlatego że odważył się w swoich wspomnieniach napisać kilka gorzkich słów o wyklętych z swojej okolicy. Nawet Jędrzej Giertych stał się dla części wyznawców wyklęcizmu podejrzany za brak entuzjazmu w stosunku do działań powojennego podziemia.

Dzisiaj jako żołnierzy wyklętych wymienia się ludzi nie mających z tym zjawiskiem nic wspólnego: Zygmunta Waltera-Jankego, Emila Fieldorfa, Witolda Pileckiego, Witolda Staniszkisa, Władysława Wójcika czy Stanisława Skalskiego. Pomieszane zostały pojęcia represjonowanych i prześladowanych w okresie bezprawia bermanowszczyzny z wyklętymi.

Kult tzw. żołnierzy wyklętych wpisał się trwale w historię i niestety przestał być kwestią politycznych debat i dyskusji. Stał się nie tylko dogmatem, ale również częścią oficjalnej ideologii państwowej współczesnej Polski. Jest to TENDENCJA SAMOBÓJCZA NARODU POLSKIEGO wpisująca się w ciąg DZIEJÓW GŁUPOTY W POLSCE.

Najbardziej zaskakujące to, że bezrefleksyjnie chwalą powojenne działania podziemia antykomunistycznego również ludzie zazwyczaj trzeźwi, odwołujący się do dorobku narodowej demokracji i realistycznej postawy Romana Dmowskiego a nawet Bolesława Piaseckiego. Nie widzą tego że działania znacznej części żołnierzy wyklętych są wręcz odwrotnością realizmu, którego uczył Dmowski.

Marzenia o wybuchu kolejnej III wojny światowej, która miała rzekomo wybuchnąć po II i stanowić oczywiste uzasadnienie kontynuowania działań zbrojnych na wyzwolonych spod okupacji III Rzeszy terenach Rzeczypospolitej są szaleństwem. I nie usprawiedliwia tego nawet beznadziejne położenie pewnej części żołnierzy związanych z podziemiem niepodległościowym. Roman Dmowski w fundamentalnej pracy „Polityka polska i odbudowanie państwa” pisał „Bytu Polski ryzykować, jej przyszłości przegrywać nie wolno ani jednostce, ani organizacji jakiejkolwiek, ani nawet całemu pokoleniu”. Stronnicy racji powojennego podziemia zapominają o tej ważnej nauce.

Właśnie dlatego rzadko sięgam po książki w tym temacie. Dlatego długo się opierałem, ale na szczęście się przełamałem i kupiłem pracę dotyczącą wyklętych “Antykomunistycznego podziemia portret zbiorowy 1945-1956”. Jak się okazało prof. Mariusz Mazur napisał bardzo ważną dla nas Polaków książkę. Nie ma tam uproszczeń, płytkich formułek, upiększania rzeczywistości. To solidna analiza i szukanie odpowiedzi.

Wydawnictwo Bellona, które książkę ładnie wydało pisze o autorze:

“Docieka, jak i dlaczego tak, a nie inaczej, myśleli i działali ludzie konspirujący po wojnie. Tworzy ich portret zbiorowy i odpowiada na ważne pytania: skąd się wzięli w podziemiu, jakie mieli pochodzenie i wykształcenie, do jakich wartości się odwoływali, czy byli religijni, czy odczuwali strach lub dumę, wreszcie o czym marzyli, jak wyobrażali sobie niepodległą Polskę i swoje w niej miejsce.

Autor nie unika też problemów kontrowersyjnych, takich jak przejawy demoralizacji partyzantów, bandytyzmu czy alkoholizmu, skłonności do agresji i przemocy. Publikacja jest nowatorska, łącząc historię i psychologię społeczną, a zarazem jest napisana w sposób przystępny dla czytelnika. Jak twierdzi w recenzji wydawniczej znany historyk Marcin Zaremba – Mariusz Mazur nie oskarża, raczej stara się zrozumieć, dostarczając materiał w sprawie. Jest to „historia rozumiejąca”: motywy, postawy, zachowania, a nie oskarżająca czy – druga skrajność – apologetyczna. Spodziewamy się, że książka wywoła zainteresowanie i dyskusję w środowisku historycznym i mediach.”

W jednym z wywiadów sam profesor Mazur powiedział “Nigdy nie odważyłbym się zarzucać ludziom podziemia braku patriotyzmu, bo to był z pewnością jeden z istotnych czynników. Rzecz w tym, że nie był to czynnik jedyny (…) Ktoś pod wpływem chwili zdezerterował z wojska, a potem ochłonął – ale nie mógł już wrócić ani do domu, ani do jednostki. Jeszcze kogoś pobito na milicji, więc kiedy wezwano go ponownie, w obawie przed powtórką dołączył do konspiracji. Powodem mógł być czyjś buntowniczy charakter albo to, że kogoś rzuciła dziewczyna. Te wszystkie motywy nie wykluczały się nawzajem, zazwyczaj nie występowały też pojedynczo – tak jak w życiu, rzadko przecież decydujemy się na jakiś poważny krok na podstawie tylko jednej okoliczności czy jednej cechy naszego charakteru. Powinniśmy też pamiętać, jaką rolę odgrywał mit lasu jako azylu. Dziś to jest dla nas trudno wyobrażalne, ale przekonanie, że tylko w lesie można znaleźć schronienie, było charakterystyczne dla czasu wojny i powojnia. Odwoływało się to zresztą do tradycji Dzikich Pól – to była przestrzeń, która w XVI-XVII w. dawała możliwość ukrycia się przed władzą”.

Autorowi nie chodzi o to by potępiać żołnierzy powojennego podziemia. A takie niesprawiedliwe opinie niestety słyszałem od kilku osób. Profesorowi chodzi o to by ich oceniać uczciwie. Łatwiej jest oczywiście napisać coś w stylu pana Leszka Żebrowskiego „kochali Boga i ojczyznę, więc poszli do podziemia antykomunistycznego”. Ale czego nas nauczy takie przestawienie sprawy. Jakie Polacy będą wyciągać z takiej tezy nauki na przyszłość?

Bezrefleksyjny kult klęsk – powstania listopadowego, powstania styczniowego, powstania w Warszawie i planowanego powstania antykomunistycznego po wojnie był zgubą dla naszego narodu. Insurekcyjne myślenie niestety wpisało się w naszą tradycję i zawsze było wykorzystywanie, i jest dalej wykorzystywane przez Przeciwnika.

Niestety ten powstańczy instynkt jest mocno zakodowany w naszym narodowym DNA. W dalszym ciągu spora grupa naszych rodaków myśli hasłem zbrodniczym “dziś twój triumf albo zgon”. Liczę na to że gdy temat bardziej spowszechnieje, zapewne za kilka lat, to będzie czas na rzetelną analizę tego zjawiska bez zbędnych emocji i wtedy warto sięgać do wyważonych opinii takich jak prof. Mazura. Tu uporządkuje polskie myślenie.

Łukasz M. Jastrzębski
https://myslpolska.info

Komentarze 23 do “Pisać trzeźwo o wyklętych.”

  1. KOBRA said

    MOJEGO DZIADKA ZABILA TAKA BANDA ZBIROW NAZYWANYCH DZISIAJ WYKLETYMI DLA MNIE PRZEKLETYMI W WRZESNIU 1946 ROKU !!!!

  2. Perkun said

    ad 1 Widać zasłużył.

  3. KOBRA said

    AD 2 W TAKIM RAZIE TY TEZ ZASLUZYLES

  4. Marucha said

    Re 2:
    Powinienem Pana wyrzucić za takie chamstwo.

  5. Krzysztof55 said

    @5 Perkun
    „dziadek węża został zlikwidowany przez zbrojne ramię prawowitej władzy”
    Przecież „Kobra” napisał, że dziadka zabili „wyklęci” a nie „zbrojne ramię prawowitej władzy”.
    Nie potrafisz zrozumieć prostego zdania?
    Potem piszesz, że „nie wiadomo z jakiego powodu”… „MOŻE (!) za współpracę”… może za co innego…?
    Po co w ogóle wziąłeś się za komentowanie?

    —————-
    Perkun został usunięty. On wie za co.
    Admin

  6. Anucha said

    Dzisiaj jest trudno ustalić , kto do kogo strzelał pierwszy a kto bronił się. Wielu Dziadków zginęło. Jedni bronili folwarków drudzy wprowadzali PGR.
    Polska nie była jakimś niechlubnym wyjątkiem. Hiszpania Franko i Argentyna w latach 76-82′. Trzeba oskarżyć prawdziwych winowajców a nie skakać sobie nawzajem do gardeł

  7. Boydar said

    A dlaczego „jest trudno ustalić” ? Może tu tkwi klucz do „tajemnicy” ?

  8. Anucha said

    Panie Najuszanowniejszy Boydar

    Zmarli nie mają głosu.Żywi wybielają swoje uczynki albo też milczą.Tylko propaganda ma zawsze dużo do powiedzenia..

    Jeszcze chcę wrócić do tego kota , który otworzył okno życia.😁Czy jest taka możliwość,że znosił nie swoje potomstwo.Piękny przykład dla ludzkich owczarków

  9. Enya said

    Żołnierzy wyklętych nazywa „przeklętymi” lewica Czarzastego. Też kodziarze.
    Nie rozumiem, dlaczego autor artykułu z grona wyklętych/niezłomnych wyklucza Pileckiego czy Fieldorfa. Czy bezkompromisowość i męstwo zachowane w celi więzienia mokotowskiego jest mniej warte od walki prowadzonej w oddziałach leśnych. Ci z lasu też trafiali do cel bezpieki.
    Nie wiedziałam, że powstała taka monografia. Sięgnę po nią na pewno.

  10. Enya said

    https://www.bellona.pl/tytul/antykomunistycznego-podziemia-portret-zbiorowy-e-book/

    Niestety, e-book tak samo drogi jak wesja papierowa. Ale jest.

  11. gnago said

    A po lekturze Dąmbskiego Egzekutor sądzę ze wyklęci zwyczajnie nie radzili sobie w czasie pokoju. Stawali się bandytami i tyle. Na palcach jednej ręki można policzyć akcję wobec sowieckiego okupanta oddziałów NKWD, natomiast setki tysiące napdó na sklepiki spółdzielni gminnych konwoje chleba i innych towarów etc. . Zwyczajnie bojcom we łbach się nie mieściło że chłop w czasie wojny przyjmował odziewał karmił , Po wojnie bezczelnie żądał zapłaty, a nawet „sygnalizował” darmozjadów do KBW czy milicji

  12. gnago said

    A w wieluńskim na terenach wcielonych do rzeszy uciekinierzy chowali się po lasach i zwyczajnie grabili z głodu. Po wojnie hurtem zapisali się do SB i grabili dalej po licznych cynkach stolica przybyła zrobić porządek , to znów zaszyli sie w lasach i grabili. W końcu SB zlikwidowało bandę . Dziś hurtem ich tez zaliczono do niezłomnych. IPN to funkcjonalni kretyni

  13. exkonfederat said

    „Nie rozumiem, dlaczego autor artykułu z grona wyklętych/niezłomnych wyklucza Pileckiego czy Fieldorfa.”

    Bo nie byli ŻW. Uważali, że walka nie ma w danej chwili sensu i trzeba stalinizm i może całą komunę przeczekać, a nie robić kolejny 1.08.1944 żeby wyrżnęli to co zostało.

    Oglądała pani film pt. „Generał NIL”. Bardzo dobry jest. Nawet nie ukrywano w nim faktu, że pierwsza komuna do +/- 56 do były same prawie żydki.

  14. karlik said

    ja nie jestem zwolennikiem przeciwników politycznych, co biegają po lesie i zabijają zwolenników władzy..

    Żołnierz – ma określenie i ma określone zasady postępowania.

    Za Wikipedią , bo w wojsku nie byłem.

    1.Żołnierz – osoba pełniąca służbę w siłach zbrojnych danego państwa i zobowiązana do obrony jego granic.
    2.Umowy międzynarodowe określające prawo konfliktów zbrojnych uznają za żołnierzy także osoby inne niż służące w siłach zbrojnych (patrz niżej) o ile osoby spełniają ustalone zasady (pozostawanie pod dowództwem, noszenie z daleka widocznego znaku rozpoznawczego, jawne noszenie broni, przestrzeganie w swych działaniach praw i zwyczajów wojny).

    Czyli musimy zadać pytanie czy „Wyklęci” spełniali te punkty. Czy byli żołnierzami jakiegoś rządu.
    Czy jawnie nosili broń i znaki rozpoznawcze.
    W działaniach zbrojnych celem jest wyeliminowanie przeciwnika z walki, zabronione jest atakowanie wyłączonego z walki (jak jeniec czy ciężko ranny) czy odmowa brania jeńca (zwana niedawaniem pardonu)

    Jeżeli nie to o czym prawimy..

    Taki Łupaszka i jego „żołnierze” ubierali się za UB-ków i potem zabijali tych co źle mówili na „wyklętych”..
    Zołnierze nie walczą z cywilami i nie zabijają jeńców.

    Ponadto nie mam wiedzy dlaczego Łupaszka latał po lasach Warmii i Mazur zamiast po wileńskich skąd pochodził

    Nie podobała mu się ówczesna władza (?), czy może chciał by poprzednia czyli niemiecka wróciła?.

    „W książce pod. red. Henryka Panasa „W służbie narodu na Warmii i Mazurach XXV lat MO i SB” Pojezierze 1969
    „Szczególnie bestialski charakter miał mord dokonany na młodej aktywistce Związku Walki Młodych – Łucji Anatolak, uprowadzonej wraz z przewodniczącym komisji wyborczej. Przed zamordowaniem zgwałcono ją, a następnie owiniętą w drut kolczasty porzucono na mrozie. Wypadek ten stanowił ilustrację zdziczenia, które coraz częściej towarzyszyło działalności band reakcyjnych.”
    Łucja Anatolak patronuje jednej z ulic w Ostródzie. Do czasu transformacji ustrojowej Anatolak była patroną olsztyńskiego Pałacu Młodzieży. Tu przedstawiano, że jej śmierć nastąpiła po wrzuceniu żywcem do ogniska.
    Inną wersję znęcania się nad Ł. Anatolak podały Wiadomości Mazurskie z 10 stycznia 1947. Według gazety po zgwałceniu, ciało Łucji Anatolak zostało porąbane. – właśnie zdekomunizowano dziewczynę, zabierając jej ulicę w Ostródzie..”

  15. Boydar said

    „… przed zamordowaniem zgwałcono ją, a następnie owiniętą w drut kolczasty porzucono na mrozie …”

    tiaaaa … to typowa, stara, polska metoda …

    Ktoś tu się kurwa z koniem na rozumy pomieniał.

  16. karlik said

    Ad.16 „Ktoś tu się kurwa z koniem na rozumy pomieniał.” – Ja proponuję, by obecni fałszerze historii napisali, że podczas gwałtu przeżywała orgazm, więc to nie był gwałt.
    A co się robi kurwą, którą bzykało wielu, bierzmy kamienie w ręce tak jak nas uczyli..

  17. bez podpisu said

    Mnie jedna staruszka mówiła, że ŻW i UPA te same metody mieli. Ona ze wschodu pochodzi. Nie pijcie czasem do mnie, że to napisałem. To nie moja opinia tylko to co usłyszałem bo słucham czasem starszych ludzi. Żadna komunistka ani ukrainka.

  18. walthemar said

    Re 15
    Kresowa metoda
    ………………………….
    Pisalem o ”łysym” wykletym, przez sasiadow TEZ i dostalem zjobke
    Teraz o nastepnym z NSZ
    W miejscowosci M na Podlasiu przed II wojna rozparcelowano majatek. Tak,tak
    w czasie wojny wlasciciele tych gruntow byli w NSZ. Jeden z nich poszedl ”konfiskowac” kozuchy w Niewodnicy Kosc. lub Koryckiej [nie pamietam ktora] i dostal kijem od gospodyni
    Akcja poszla w pizdu [sorry]
    Po wojnie ozenil sie i w posagu dostal kilka ha [przekroczylo 50ha i powstal PGR]
    W latach 90 odkupil upadly PGR i zamieszkal [ja tez jako sasiad ]
    Tesc [moj ] jak sie okazalo byl w jego bandzie/grupie
    Zaprzyjaznilismy sie i mimo ze bylem dzielnicowym pokazal 2 miejsca ukrycia ”zlomu”
    w jednym miejscu sam pokazywal gdzie [palcem]

    I TO jest najlepsza wiadomosc
    W krotce na emeryturze szpadel i dedektor !!!!!

  19. Enya said

    Re 13

    Żołnierze Wyklęci, czyli tacy, o których nikt nie miał pamiętać, zamordowani w lasach albo fikcyjnych procesach politycznych, pochowani pod osłoną nocy, ich grobów rodziny poszukiwały wiele lat.
    W podręcznikach cenzura, nie było takich, jakby zmiana ustroju dokonała się bezkrwawo, bez walki, bez ofiar.
    Już w końcu lat 80. zaczęły się różne ruchy. Chyba w połowie lat 90. powstał pomnik z kamieni, na górce przy kościele św. Katarzyny na warszawskim Służewcu, poświęconym tym, których zwożono nocą na tamtejszy cmentarzyk z katowni na Rakowieckiej. Jest wiersz bezimiennego poety, znajdzie Pan przez google.
    Dziś na Łączce na Powązkach też ich nikt nie dzieli. Postawa dumna na procesie, niesypanie kolegów na przesłuchaniu, odmawianie współpracy z komunistami, potem stryczek albo siedzenie w kiciu do 56 r to też była w pewnym sensie postawa straceńcza – tylko właśnie, wg czyich kryteriów?

  20. Piskorz said

    re 19 Chyba w połowie lat 90. powstał pomnik z kamieni, na górce przy kościele św. Katarzyny na warszawskim „”…tak to się zgadza..!!

  21. Enya said

    Nie mogłam sobie darować. Oglądałam ten film sama w domu, w takim ogromnym skupieniu, jaki mi się rzadko zdarza. I zaraz zaesemesowałam do mojego dorosłego dziecka, że choć tyle już czytałam, to jednak film zrobił na mnie duże wrażenie. Myślę, że jest bardzo prawdziwy, że pokazuje tragizm tej walki, i tak – jej daremność.

  22. Wywrotowiec said

    Ja sluchajac i znajac historyka od ,ktorego przyjela sie nazwa Zolnierza Wykletego uwazam,ze :
    – osobnicy,ktorzy przeklinaja Zolnierzy Wykletych powielajac klamliwe oskarzenia,ze mordowali niewinnych cywilow nie biora pod uwage,ze w 1944 r (oczywiscie zaczelo sie to wczesniej) Polske przejeli Rzy(g)dy z sowieckiej czyt.rzydowskiej rosji (vide Lenin,Trocki i inne rzydowskie kanalie od rewolucji ) zwieziono wiec ok 250 tysiecy plugawych koministow rzydow (z malej litery i przez R Z ) obsadzoni nimi wszelkie urzedy (w kastowych sadach mamy to co mamy po dzis dzien) w tym UB SB i pokrewne i te szatany rzydowskie czesto przebierali sie za ZW i robili to co umieli najlepiej-mordowali .Zdecydowana wiekszosc we wszelkiej masci urzedach to rzydowskie scierwa procentowo dochodzace do 70% stanu zalog.
    Czy to nie wyjasnia wszystkiego?
    Perfidia tych kanalii znana jest od wiekow.
    Czyja sprawka jest obecnie oskarzanie Polakow o szmalcownictwo i mordowanie rzydow przy jednoczesnym milczeniu o rzydowskiej policji w gettach i co tam wyrabiali?,i sa to slowa samych rzydow z gett,kazdy kto interesuje sie historia zna mnostwo takich nazwisk.
    = po drugie oszczercy zapominaja i zupelnie jak hitlerowcy nazywaja ZW „bandytami”.
    No prosze szanownego Panstwa zolnierze partyzanci w tym ZW to bylo regularne wojsko podlegajace rozkazom,a za niesubordynacje i/lub samowole byl sad polowy.
    Czy to nie wystarczy ?
    Polecam ksiazke J Miedlara „Polska w cieniu zydost(f)wa calosciowo traktujaca wielowiekowe „dobrodziejstwa” ze strony zydoof -narracja prezydenta Dudy,ktora z kazdym rokiem jest coraz bardziej bezczelna jak na zydoof przystalo.
    Amen.

  23. JerzyS said

    Dlaczego ja jestem?

    Bo po rozwiązaniu AK moja mama ZWZ i później AK
    odmówiła powrotu do konspiracji
    grożono jej kara śmierci za niewykonanie rozkazu.
    Później jeszcze miała epizod z WIN , ale się z tego wywinęła. z Katowic wróciła do domu.
    jej kuzyn takiego szczęścia nie miał . Był szoferem starosty i w służbowym samochodzie miał radiostację.
    Został powołany do wojska. Po dwu miesiącach przyszła wiadomość , że całkiem zdrowy zmarł na kilkanaście chorób na raz.
    (Tu chylę czoła przed lekarzami którzy sporządzili akt zgonu!)

    Trumna zaplombowana. zakaz otwierania.

    Jego ojciec adiutant Cieplińskiego nigdy nie chciał na ten temat rozmawiać.

    Jedyne co powiedział , to to, że archiwum zostało należycie zabezpieczone!

    Ciekawostki na temat transportu archiwum pomijam , jako nieistotne.

    WIN IV, to była akcja rozładowania lasów!

    [ ramach akcji „Burza” jego oddziały zorganizowane w 39 pułk piechoty Strzelców Lwowskich AK 2 sierpnia 1944 brały udział w wyzwalaniu Rzeszowa. W połowie sierpnia wobec nakazu radzieckiego komendanta wojskowego o złożeniu broni przez AK zdecydował o zejściu w konspirację. Był przeciwny ujawnianiu się żołnierzy AK i wstępowaniu do LWP – wydał rozkaz o bojkocie mobilizacji.

    W nocy z 7 na 8 października 1944 podjął nieudaną próbę odbicia 400-stu AK-owców więzionych przez NKWD na Zamku Rzeszowskim. W styczniu 1945 został przeniesiony do sztabu Okręgu Krakowskiego AK. Tam współorganizował organizację NIE, zostając w lutym tego roku inspektorem rejonowym NIE, szefem sztabu Okręgu najpierw w NIE, a następnie w Delegaturze Sił Zbrojnych na Kraj. Następnie związał się ze Zrzeszeniem Wolność i Niezawisłość. We wrześniu 1945 został prezesem Okręgu Krakowskiego WiN, a w grudniu tego roku komendantem Obszaru Południowego. Po rozbiciu przez Urząd Bezpieczeństwa III Zarządu Głównego WiN i aresztowaniu Wincentego Kwiecińskiego, w styczniu 1947 utworzył IV Zarząd Główny WiN. Przeniósł siedzibę Zrzeszenia z Krakowa do Zabrza. Za jego kierownictwa osłabiona organizacja rozwijała głównie działalność wywiadowczą i propagandową, m.in. utworzono ekspozytury zagraniczne w Londynie, Paryżu, Berlinie, Monachium i Rzymie. Występował wówczas pod pseudonimami „Ostrowski” i „Ludwik”. To on, jak piszą historycy, „wprowadza WiN na najwyższy szczebel w historii jego istnienia, tak pod względem organizacyjnym, jak i ideowym”. 28 listopada 1947 został aresztowany w Zabrzu[6] przez funkcjonariuszy UB. Zawierzył obietnicom oficerów UB o ogłoszeniu „cichej amnestii” dla jego podkomendnych i ujawnił kontakty organizacyjne i swoich współpracowników. Dla ratowania aresztowanych w czasie likwidacji IV zarządu WiN 2,5 tysiąca podkomendnych i doprowadzenia do ich amnestionowania początkowo zgodził się na udział w „grze wywiadowczej” z wywiadami państw zachodnich; gdy jednak zorientował się, że MBP nie ma zamiaru dotrzymywać umowy, wycofał się z niej, podpisując tym samym na siebie wyrok śmierci.

    Brutalne i okrutne śledztwo wobec podpułkownika Łukasza Cieplińskiego i jego współpracowników trwało aż trzy lata i było prowadzone pod bezpośrednim nadzorem NKWD. Był przetrzymywany w warszawskim więzieniu mokotowskim. Zachowały się grypsy więzienne adresowane do rodziny w ostatnich miesiącach życia Łukasza Cieplińskiego. Pisał je ołówkiem chemicznym na dwóch stronach bibułki, którą skręcał i wciskał w szwy chusteczki sporządzonej z więziennego prześcieradła, następnie przemycanej do krewnych. Ta chusteczka trafiła do adresatów i dziś jest najcenniejszą pamiątką rodziny. W jednym z grypsów pisał do żony:

    Kochana Wisiu! Jeszcze żyję, chociaż są to prawdopodobnie już ostatnie dla mnie dni. Siedzę z oficerem gestapo. Oni otrzymują listy, a ja nie. A tak bardzo chciałbym otrzymać chociaż parę słów Twoją ręką napisanych (…). Ten ból składam u stóp Boga i Polski (…). Bogu dziękuję za to, że mogę umierać za Jego wiarę świętą, za moją Ojczyznę i za to, że dał mi taką żonę i wielkie szczęście rodzinne.

    Tak o nim mówił podczas rozprawy IV prezes WiN:

    W czasie śledztwa leżałem skatowany w kałuży własnej krwi. Mój stan psychiczny był w tych warunkach taki, że nie mogłem sobie zdawać sprawy z tego, co pisał oficer śledczy.

    Jednym z przesłuchujących go był Jerzy Kędziora.

    Rozprawa odbyła się w październiku 1950 przed Wojskowym Sądem Rejonowym w Warszawie. Przed stalinowskim sądem mówił:

    Staję przed zarzutem zdrady narodu polskiego, a przecież już w młodości życie moje Polsce ofiarowałem i dla niej chciałem pracować. Dla mnie sprawa polska była największą świętością.

    Prasa komunistyczna pisała natomiast: „Historia zdrady narodowej… szpiedzy na żołdzie amerykańskim … Współpracowali z Mikołajczykiem i kardynałem Hlondem …”[7]. 14 października ppłk Łukasz Ciepliński został skazany na 5-krotną karę śmierci oraz 30 lat więzienia (wraz z nim było sądzonych i skazanych na karę śmierci Sr.1099/50 przez WSR na podstawie 86 §1,2 KKWP 7 Dekretu sześciu jego współpracowników: Józef Batory, Franciszek Błażej, Karol Chmiel, Mieczysław Kawalec, Adam Lazarowicz, Józef Rzepka); ława pod przewodnictwem płk. Aleksandra Wareckiego[8]. Przed śmiercią Łukasz Ciepliński powiedział współwięźniowi, że będzie trzymał w ustach medalik i po tym będzie można odnaleźć jego zwłoki[9]. Wyrok śmierci został wykonany 1 marca 1951, Łukasz Ciepliński został zabity strzałem w tył głowy w piwnicy pomieszczeń gospodarczych więzienia UB na Mokotowie w Warszawie. Według współwięźniów wszyscy oskarżeni w procesie zostali straceni tego samego dnia, choć w aktach znajdują się dwie daty: 1 marca i 1 czerwca.

    Miejsce pochówku Łukasza Cieplińskiego nie jest znane. ]

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: