Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    Boydar o Wolne tematy (38 – …
    Klawy Cysorz o Drażnienie Ruskiego
    Sebastian o Idioci z UE – poszukując węgla…
    Boydar o Drażnienie Ruskiego
    Piotr B. o Drażnienie Ruskiego
    rycho08 o Drażnienie Ruskiego
    bryś o Znaczenie wojny w XXI wie…
    axel o Premier wzywa do wojny z …
    Boydar o Wolne tematy (38 – …
    Isreal o Drażnienie Ruskiego
    Anucha o Wolne tematy (38 – …
    wnikliwym okiem o Drażnienie Ruskiego
    Anucha o Drażnienie Ruskiego
    maxi o Drażnienie Ruskiego
    szary4aequitas o Co właściwie napisał Mora…
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 615 obserwujących.

„Romantycy”, czy agenci?

Posted by Marucha w dniu 2022-01-18 (Wtorek)

Najwyraźniej negocjacje Stanów Zjednoczonych z Rosją w sprawie warunków, na jakich Rosja może obiecać Ameryce neutralność w przypadku przystąpienia USA do ostatecznego rozwiązywania kwestii chińskiej, wchodzą w nową fazę.

Mam oczywiście na myśli gwałtowne zamieszki w Kazachstanie, dokąd Rosja – oczywiście na prośbę tamtejszych władz – wysyła wojska pokojowe. Nie ulega wątpliwości („nie ulega wątpliwości, jak mawiała stara niania, lepiej…” – no, mniejsza z tym), że te pokojowe wojska nie tylko przywrócą w Kazachstanie porządek, ale według wszelkiego prawdopodobieństwa, będą już stale nad nim czuwały.

W ten oto prosty sposób rosyjski prezydent Włodzimierz Putin krok po kroku realizuje swoje polityczne marzenie o odtworzeniu ZSRR, którego rozpad zarówno on, jak i słynny rosyjski polityk narodowości prawniczej („matka Rosjanka, ojciec prawnik”), Włodzimierz Wolfowicz Żyrynowski, uważa za największą klęskę w przyrodzie w wieku XX.

Jeszcze nie ochłonęliśmy z wrażenia po wchłonięciu przez Rosję Białorusi, która wprawdzie jeszcze fika nogami, ale już jest w sytuacji żaby w paszczy węża, z której nie ma odwrotu, a tu Kazachstan. Ten Kazachstan nie tylko jest wielokrotnie większy od Białorusi, nie tylko ma wielkie zasoby ropy i rozmaitych surowców strategicznych w rodzaju uranu, ale przede wszystkim na odcinku 1533 kilometrów graniczy z Chinami. Dzięki temu granica chińsko-rosyjska licząca prawie 4200 kilometrów, może wydłużyć się o dalsze półtora tysiąca.

To ważna okoliczność, bo – jak pamiętamy z lipca 1939 roku, kiedy to Moskwę odwiedziła delegacja brytyjskiego sztabu imperialnego, żeby namówić Stalina do opowiedzenia się przeciwko Niemcom, Ojciec Narodów nie powiedział: „niet”, ale zwrócił uwagę, że ZSRR nie ma wspólnej granicy z Niemcami, więc jakże Armia Czerwona ma wejść w kontakt bojowy z Wehrmachtem? Gdyby tak – rozmarzył się Chorąży Pokoju – Armia Czerwona obsadziła zachodnią granicę Polski – aaa, to co innego!

W przypadku Rosji i Chin wspólna granica istniała zawsze – ale cóż to komu szkodzi wydłużyć ją o dalsze półtora tysiąca kilometrów? Tak, jak Polska nie wie, w jaki sposób w razie czego zachowa się NATO – ale Putin też do końca tego nie wie i to jest, jak dotąd, nasza jedyna korzyść, jaką mamy z uczestnictwa w Pakcie – tak i Chiny nie będą do końca pewne, czy ewentualna deklaracja rosyjskiej neutralności to naprawdę, czy tylko taki zwód, więc w przypadku przystąpienia USA do ostatecznego rozwiązywania kwestii chińskiej, na wszelki wypadek będą musiały przygotować się do konfliktu na dwa fronty, co zawsze bywa kłopotliwe.

Z tego punktu widzenia wkroczenie rosyjskich sił pokojowych do Kazachstanu wcale nie musi być nieprzyjemną niespodzianką dla Ameryki. Przeciwnie – może to być kolejny fragment prezentu, jaki prezydent Józio Biden przygotował, dla rosyjskiego prezydenta Putina. Jak wielokrotnie zwracałem uwagę, taki prezent za żadne skarby nie może przypominać prezentu, bo co by sobie wtedy pomyśleli płomienni szermierze demokracji na całym świecie?. Musi on przybrać postać dopustu Bożego, za który nikt, a już zwłaszcza Stany Zjednoczone, nie ponoszą odpowiedzialności.

Czy jednak taka opinia nie jest przejawem nadmiernej, chorobliwej podejrzliwości? Wszystko to oczywiście być może, chociaż z drugiej strony poeta przypomina, że „na tym świecie pełnym złości, nigdy nie dość jest przezorności”. A cóż nakazuje przezorność? Przezorność nakazuje brać po uwagę wszystkie, nawet mało prawdopodobne możliwości. Dobrze jednak, gdy podejrzenia można wesprzeć jakimiś dodatkowymi poszlakami.

I oto pan Witold Jurasz w święto Trzech Króli opublikował na portalu „Onet” artykuł pod intrygującym tytułem: „Szybka klęska polskich romantyków w Kazachstanie”. Tytuł intrygujący z kilku powodów. Po pierwsze – skąd w Polsce w 2022 roku jacyś „romantycy”? Nie ma takich ani w obozie „dobrej zmiany”, gdzie wszyscy patrzą, jakby tu wypić i zakąsić. Nie ma ich też wśród folksdojczów z nieprzejednanej opozycji, bo jakże pogodzić romantyzm z folksdojczyzmem? Tym bardziej nie ma takich w PSL, bo to contradictio in adiecto, czyli sprzeczność sama w sobie.

Po drugie – nawet gdyby w Polsce jacyś romantycy się znaleźli, to cóż im do Kazachstanu? Owszem, były czasy, gdy Józef Stalin polskich romantyków masowo ekspediował do Kazachstanu, ale większość z nich pozostała tam na zawsze, a ci, którym udało się wrócić, o ile jeszcze żyją, nie chcą mieć z Kazachstanem nic wspólnego. Tymczasem z komentarza pana Jurasza wynika, że romantycy nie tylko w jakiś zagadkowy sposób w Kazachstanie się znaleźli, ale w dodatku – że wdali się tam w jakieś awantury, w których ponieśli „szybką klęskę”. Musimy to sobie rozebrać z uwagą tym bardziej, że pan Wiktor Jurasz uchodzi za specjalistę od takich spraw, więc na pewno wie, co napisał.

Wprawdzie wiadomo, że – w odróżnieniu od Ameryki – Rosji wierzyć nie można, ale nawet w takiej sytuacji warto zwrócić uwagę, iż 5 stycznia rosyjskie media oskarżyły Polskę, że „stoi” ona za rozruchami w Kazachstanie. Oczywiście nie dosłownie, co to, to nie; w coś takiego nawet najbardziej łatwowierny wyznawca Putina by nie uwierzył – toteż rosyjskie media oskarżyły o to nie całą Polskę, tylko nadający z Polski kanał Nexta, który po raz pierwszy objawił się w trakcie zabawy Polski w mocarstwowość na Białorusi. Jak wiadomo, zabawa ta skończyła się nie tylko spacyfikowaniem na oczach całego, bezradnego „wolnego świata” przeciwników prezydenta Aleksandra Łukaszenki, który w ten sposób, razem z całą Białorusią, został wepchnięty w objęcia Putina, który już go z tego uścisku nie wypuści, no i wyaresztowaniem polskich działaczy na Białorusi, którzy już po raz kolejny zostali poderwani do walki z prezydentem Łukaszenką.

Jak pamiętamy, taka mobilizacja Związku Polaków w charakterze jedynej opozycji przeciwko białoruskiemu prezydentowi, miała miejsce wkrótce po wizycie w Wilnie pani Kondolizy Rice, która powiedziała, że z tym całym Łukaszenką trzeba zrobić porządek. Wtedy pani minister Adam Daniel Rotfeld w podskokach to zadanie wykonał, podrywając do walki z Łukaszenką Związek Polaków i redukując w ten sposób polskie wpływy na Białorusi do gołej ziemi, bo sprytny prezydent Łukaszenka wykorzystał tę sytuację do oskarżenia Polski o dywersję.

Ale dosyć już o tym, bo przecież chodzi o to, co robili „romantycy” w Kazachstanie?

Otóż ruscy szachiści twierdzą, że Nexta jest finansowana przez polskich bezpieczniaków. Oczywiście kłamią, jakże by inaczej – ale z drugiej strony 23-letni pan Sciapan Puciła, „bloger, reżyser, youtuber, muzyk, influencer i osobowość medialna” – jak charakteryzuje go Wikipedia, który ten kanał prowadzi, jest współpracownikiem telewizji „Biełsat”. Musi to być prawdziwy człowiek renesansu, ale nie o to chodzi, tylko – skąd ma szmalec, zarówno on, jak i cała telewizja „Biełsat”?

Oficjalna informacja jest taka, że jest to część rządowej telewizji, finansowana przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych i „międzynarodowych donatorów”. Jeśli chodzi o MSZ to miejmy nadzieję, że już nie przekazuje ono informacji, kto ile dostał, do białoruskiego urzędu skarbowego, a co do „międzynarodowych donatorów”, to nie śmiem się nawet domyślać ich tożsamości. Gdybym jednak się ośmielił, to pewnie bym się domyślił, że mogliby to być np. bezpieczniacy amerykańscy, dla których polskie pośrednictwo może być bardzo wygodne, bo pozwala wszelkie podejrzenia kierować w stronę Polski, a nie kogokolwiek innego. Dzięki temu uzgodniony prezent może być jeszcze lepiej zakonspirowany, ku satysfakcji płomiennych szermierzy demokracji na całym świecie.

Pan Jurasz pisze, że Nexta, podobnie jak wcześniej w przypadku Białorusi, teraz też otwarcie wzywała Kazachów do wyjścia na ulice Ałmaty, gdzie doszło do strzelaniny. W związku z tym, „nawet pobieżna analiza” przekazywanych treści wskazuje, że w odniesieniu do wydarzeń w Kazachstanie, kanał „nie zachował żadnej neutralności, czy dziennikarskiego obiektywizmu” – twierdzi pan Jurasz – i ja mu wierzę, bo skoro oglądał on przekaz Nexty, niechby nawet „pobieżnie”, to musi na ten temat wiedzieć więcej ode mnie, który Nexty nie oglądałem wcale.

No dobrze – ale co ma wspólnego pan Sciapan Puciła z „polskimi romantykami”? Nazwisko wskazywałoby na to, że jest on Białorusinem, a więc już z tego powodu nie nadaje się na żadnego „polskiego romantyka”, a poza tym sprawia wrażenie człowieka bardzo twardo stąpającego po ziemi i wiedzącego, z której strony chleb jest posmarowany. Skoro on nie jest ani Polakiem, ani – prawdopodobnie – „romantykiem”, to gdzie tych „polskich romantyków” szukać?

Obawiam się, że pan Witold Jurasz może używać tu pewnego szyfru, w którym pod pojęciem „polskich romantyków” ukrywają się agenci amerykańskiej bezpieki, która zleca im rozmaite zadania, oczywiście nie informując ich o tym, w jakim kierunku one zmierzają i do czego mają doprowadzić. To, że ich nie informują, to oczywista oczywistość, bo wystarczy przecież, że jako „międzynarodowi donatorzy” dają im zadania i szmalec. Jeszcze tego brakowało, żeby taka CIA spowiadała się panu Sciapanowi Pucile ze swoich najskrytszych marzeń.

Ale znacznie gorsze jest to, że te cele sprawiają wrażenie, że nie są znane również polskim władzom, które wprowadziły się w tak zwaną „spółkę lwią”. Charakteryzuje się ona tym, że jedna strona takiej spółki inkasuje zyski, podczas gdy druga – pokrywa straty.

Ale to nie jest wina Amerykanów, że traktują władze naszego nieszczęśliwego kraju w podobny sposób, jak w wieku XVIII traktowały naszych dygnitarzy mocarstwa rozbiorowe. „Zwiódł król pruski marszałków, marszałkowie posłów, a carowa rosyjska targowickich osłów” – głosił anonimowy, niestety spóźniony wierszyk. Jak pamiętamy, w przypadku króla pruskiego chodziło o zaoferowanie Polsce antyrosyjskiego sojuszu. Marszałkowie i posłowie, którzy myśleli, że to wszystko naprawdę, mało jaja nie znieśli z radości. Tymczasem królowi pruskiemu chodziło o to, by Rosja nie połknęła całej Polski, tylko żeby się z nim Polską podzieliła – co też się i stało.

O co chodzi dzisiaj Naszemu Najważniejszemu Sojusznikowi? Obawiam się, że tego nikomu postronnemu on nie mówi, toteż sytuacja naszych Umiłowanych Przywódców jest podobna do recenzji, jaką w swojej piosence Jacek Kaczmarski wkłada w usta ambasadora Repnina: „Rozgrywka z nimi to nie żadna polityka, to wychowanie dzieci, biorąc rzecz en masse”.

Stanisław Michalkiewicz
http://michalkiewicz.pl

Komentarze 4 do “„Romantycy”, czy agenci?”

  1. Carlos said

    Następna, niezwykle ciekawa analiza Scotta Rittera
    Scott Ritter jest byłym oficerem wywiadu Korpusu Piechoty Morskiej Stanów Zjednoczonych i autorem „ SCORPION KING : America’s Suicidal Embrace of Nuclear Weapons od FDR do Trumpa”. Służył w Związku Radzieckim jako inspektor wdrażający traktat INF, służył w sztabie generała Schwarzkopfa podczas wojny w Zatoce Perskiej, a w latach 1991-1998 był głównym inspektorem broni w ONZ w Iraku. Pan Ritter pisze obecnie o kwestiach dotyczących bezpieczeństwa międzynarodowego, spraw wojskowych, Rosji i Bliskiego Wschodu, a także kontroli zbrojeń i nieproliferacji.
    Zapraszam do lektury.
    Jeśli kiedykolwiek krytyczne negocjacje dyplomatyczne były skazane na niepowodzenie od samego początku, to dyskusje między USA i Rosją o Ukrainie i rosyjskich gwarancjach bezpieczeństwa tym właśnie są. Obie strony nie mogą nawet uzgodnić programu.
    Z rosyjskiej perspektywy sytuacja jest jasna: „Strona rosyjska przybyła tu [do Genewy] z jasnym stanowiskiem, które zawiera szereg elementów, które moim zdaniem są zrozumiałe i zostały tak jasno sformułowane – w tym na wysokim szczeblu – że odejście od naszego stanowiska po prostu nie jest możliwe – powiedział prasie rosyjski wiceminister spraw zagranicznych Siergiej Riabkow po niedzielnym obiedzie poprzedzającym spotkanie, którego gospodarzem była zastępczyni sekretarza stanu USA Wendy Sherman, która przewodzi amerykańskiej delegacji.
    Na początku grudnia Riabkow kierował żądania prezydenta Rosji Władimira Putina do prezydenta USA Joe Bidena w sprawie rosyjskich gwarancji bezpieczeństwa, które następnie zostały szczegółowo określone przez Moskwę w postaci dwóch projektów traktatów , jednego rosyjsko-amerykańskiego traktatu o bezpieczeństwie, drugiego o bezpieczeństwie między Rosją a NATO.
    Ten ostatni zabroniłby Ukrainie przystąpienia do NATO i wykluczyłby jakąkolwiek ekspansję na wschód przez transatlantycki sojusz wojskowy. W tym czasie Riabkow zwięźle zauważył, że Stany Zjednoczone powinny natychmiast zająć się proponowanymi projektami z myślą o sfinalizowaniu czegoś, gdy obie strony się spotkają. Teraz, kiedy spotkanie zaczyna się w poniedziałek, nie wygląda na to, żeby Stany Zjednoczone zrobiły coś takiego.
    „Rozmowy będą trudne” – powiedział Riabkow dziennikarzom po kolacji. „Nie mogą być łatwe. Myślę, że jutro nie będziemy marnować czasu. Zapytany, czy Rosja jest gotowa do kompromisu, Riabkow odpowiedział zwięźle: „Amerykanie powinni przygotować się do osiągnięcia kompromisu”.
    Wydaje się, że wszystko, co USA chcą zrobić, to przypomnieć Rosji o tak zwanych „poważnych konsekwencjach” inwazji Rosji na Ukrainę, czego USA i NATO obawiają się nieuchronnie, biorąc pod uwagę zakres i skalę ostatnich rosyjskich ćwiczeń wojskowych w regionie obejmujący dziesiątki tysięcy żołnierzy. Tę groźbę Biden wystosował Putinowi kilkakrotnie, w tym podczas rozmowy telefonicznej zainicjowanej przez Putina w zeszłym tygodniu, aby pomóc w przygotowaniu nadchodzących rozmów. Jednak w przeddzień spotkania Riabkow-Sherman sekretarz stanu USA Tony Blinken po prostu powtórzył te groźby, oświadczając, że Rosja poniesie „poważne konsekwencje”, jeśli dokona inwazji na Ukrainę.
    „To jasne, że zaoferowaliśmy mu dwie drogi wyjścia” – powiedział Blinken, mówiąc o Putinie. „Jednym z nich jest dyplomacja i dialog; druga polega na odstraszaniu i ogromnych konsekwencjach dla Rosji, jeśli odnowi ona swoją agresję na Ukrainę. I mamy zamiar przetestować propozycję, jaką ścieżkę chce obrać prezydent Putin w tym tygodniu”.
    Lekcje historii
    To tak, jakby zarówno Biden jak i Blinken byli głusi, niemi i ślepi, jeśli chodzi o czytanie Rosji.
    Riabkow nawiązał do faktu już wyjaśnionego przez Rosjan – nie będzie kompromisu, jeśli chodzi o uzasadnione interesy bezpieczeństwa narodowego Rosji. A jeśli USA nie mogą zrozumieć, w jaki sposób akumulacja potęgi militarnej zawartej w sojuszu militarnym, który postrzega Rosję jako pojedyncze, egzystencjalne zagrożenie dla bezpieczeństwa swoich członków, jest postrzegana przez Rosję jako zagrażająca, to nie ma zrozumienia, w jaki sposób wydarzenia z 22 czerwca 1941 r. ukształtowały dzisiejszą rosyjską psychikę, dlaczego Rosja nigdy więcej nie dopuści do takiej sytuacji i dlaczego rozmowy są skazane na porażkę, zanim jeszcze się rozpoczną.
    Jeśli chodzi o amerykańskie groźby, Rosja udzieliła odpowiedzi – wszelkie próby nałożenia sankcji na Rosję skutkowałyby, jak Putin powiedział Bidenowi w zeszłym miesiącu, „całkowitym zerwaniem stosunków” między Rosją a tymi krajami, które będą próbowały nałożyć sankcje. Nie trzeba być studentem historii, aby zrozumieć, że następnym logicznym krokiem po „całkowitym zerwaniu stosunków” między dwiema stronami, które są skłócone w sprawach dotyczących egzystencjalnych zagrożeń dla bezpieczeństwa narodowego jednej lub obu, nie jest pokojowe wznowienie stosunków ale wojna.
    W Moskwie nie ma pozerów typu Foggy Bottom, ale raczej zimne, twarde stwierdzenie faktu – ignorujesz ​​żądania Rosji na własne ryzyko. Wydaje się, że USA uważają, że najgorszy scenariusz to taki, w którym Rosja dokonuje inwazji na Ukrainę, by zgasnąć pod ciągłą presją sankcji gospodarczych i gróźb militarnych. Najgorszy scenariusz Rosji to taki, w którym angażuje się ona w konflikt zbrojny z NATO. Ogólnie rzecz biorąc, zwycięży strona najlepiej przygotowana na realia konfliktu zbrojnego.
    Rosja przygotowywała się na taką możliwość od ponad roku. Wielokrotnie wykazywała zdolność do szybkiej mobilizacji ponad 100 000 sił gotowych do walki w krótkim czasie. NATO wykazało zdolność do zmobilizowania 30 tysięcy po sześciu do dziewięciu miesiącach intensywnych przygotowań.
    Kształt wojny
    Jak wyglądałby konflikt między Rosją a NATO? Krótko mówiąc, nie tak, na jakie przygotowało NATO. Czas jest przyjacielem NATO w każdym takim konflikcie – czas, by sankcje osłabiły rosyjską gospodarkę i czas, by pozwolić NATO na zbudowanie wystarczającej siły militarnej, która byłaby w stanie dorównać konwencjonalnej sile militarnej Rosji. Rosja o tym wie i dlatego każdy rosyjski ruch będzie zaprojektowany tak, aby był zarówno szybki jak i zdecydowany.
    Przede wszystkim, jeśli chodzi o to, że Rosja decydując się na ruszenie na Ukrainę zrobi to z dobrze przemyślanym planem działania, na który przeznaczono wystarczające środki na jego pomyślną realizację. Rosja nie zaangażuje się w militarną awanturę na Ukrainie, która może ciągnąć się dalej jak amerykańskie doświadczenia w Afganistanie i Iraku. Rosja przestudiowała wcześniejszą amerykańską kampanię wojskową — operację Pustynna Burza z I wojny w Zatoce — i wzięła sobie do serca wnioski z tego konfliktu. Nie trzeba okupować terytorium wroga, aby je zniszczyć. Strategiczna kampania lotnicza mająca na celu zniweczenie określonych aspektów zdolności narodów, czy to ekonomicznych, politycznych, wojskowych, czy też wszystkich wyżej wymienionych, połączona ze skoncentrowaną kampanią naziemną mającą na celu zniszczenie armii wroga, a nie okupację jego terytorium, to jest prawdopodobny kierunek działania.
    Biorąc pod uwagę przytłaczającą przewagę Rosji pod względem zdolności do projekcji siły powietrznej wspartej precyzyjnymi atakami rakietowymi, strategiczna kampania powietrzna przeciwko Ukrainie osiągnęłaby w ciągu kilku dni to, co USA zajęło ponad miesiąc przeciwko Irakowi w 1991 roku.
    W terenie zniszczenie armii ukraińskiej jest gwarantowane. Mówiąc najprościej, ukraińskie wojsko nie jest ani wyposażone, ani wyszkolone do prowadzenia walki naziemnej na dużą skalę. Zostałoby zniszczone po kawałku a Rosjanie najprawdopodobniej spędziliby więcej czasu na przejmowaniu ukraińskich jeńców wojennych niż na zabijaniu ukraińskich obrońców.
    Jednak aby jakakolwiek rosyjska kampania wojskowa przeciwko Ukrainie była skuteczna w szerszym konflikcie z NATO, muszą wystąpić dwie rzeczy – Ukraina musi przestać istnieć jako nowoczesne państwo narodowe a klęska ukraińskiego wojska musi być masowo jednoznaczna i szybka . Jeśli Rosja jest w stanie osiągnąć te dwa cele to jest dobrze przygotowana do przejścia do następnej fazy swojej ogólnej strategicznej postawy wobec NATO – zastraszania.
    Podczas gdy USA, NATO, UE i G7 obiecały „bezprecedensowe sankcje”, sankcje mają znaczenie tylko wtedy, gdy zależy na tym drugiej stronie. Rosja, zrywając stosunki z Zachodem, nie przejmowałaby się sankcjami. Co więcej, jest to proste potwierdzenie rzeczywistości, że Rosja może przetrwać zablokowanie transakcji SWIFT dłużej, niż Europa może przetrwać bez rosyjskiej energii. Ewentualne zerwanie stosunków między Rosją a Zachodem będzie skutkowało całkowitym embargiem rosyjskiego gazu i ropy dla odbiorców europejskich.
    Nie ma europejskiego planu B. Europa ucierpi, a ponieważ Europa składa się z dawnych demokracji, cenę zapłacą politycy. Wszyscy ci politycy, którzy ślepo podążyli za Stanami Zjednoczonymi w konfrontacji z Rosją, będą teraz musieli odpowiedzieć swoim wyborcom, dlaczego popełnili ekonomiczne samobójstwo w imieniu wspierającego nazistów, całkowicie skorumpowanego narodu (Ukrainy), który nie ma nic wspólnego z resztą Europa. To będzie krótka rozmowa.
    Poprawka NATO
    Jeśli USA spróbują zbudować siły NATO na zachodnich granicach Rosji w następstwie jakiejkolwiek rosyjskiej inwazji na Ukrainę, Rosja postawi Europę przed faktem dokonanym w postaci tego, co byłoby teraz znane jako „model ukraiński”. Krótko mówiąc, Rosja zagwarantuje, że potraktowanie Ukrainy zostanie zastosowane wobec krajów bałtyckich, Polski, a nawet Finlandii, jeśli będzie na tyle nierozsądna by zabiegać o członkostwo w NATO.
    Rosja również nie będzie czekać, aż Stany Zjednoczone zdążą zgromadzić wystarczającą siłę militarną. Rosja po prostu zniszczy wrogą stronę poprzez połączenie kampanii powietrznej mającej na celu degradację ekonomicznej funkcji namierzonego narodu z kampanią naziemną mającą na celu unicestwienie zdolności do prowadzenia wojny. Rosja nie musi okupować terytorium NATO przez dłuższy czas – wystarczy, by zniszczyć potęgę militarną zgromadzoną przez NATO w pobliżu jej granic.
    W przypadku braku użycia broni jądrowej, NATO nie może nic zrobić, aby temu zapobiec. Z militarnego punktu widzenia NATO jest tylko cieniem swojej dawnej świetności. Niegdyś wielkie armie Europy musiały kanibalizować swoje formacje bojowe, aby zgromadzić „grupy bojowe” wielkości batalionu w krajach bałtyckich i w Polsce.
    Sherman zmierzy się z Rjabkowem w Genewie, mając w rękach los Europy. Smutne jest to, że ona nie widzi tego w ten sposób. Dzięki Bidenowi, Blinkenowi i hordom rusofobów, którzy zamieszkują dziś amerykańskie państwo bezpieczeństwa, Sherman myśli, że jest tam, by po prostu zakomunikować Rosji konsekwencje niepowodzenia dyplomatycznego. Grozić. Tylko słowami. Sherman, Biden, Blinken i inni muszą jeszcze zrozumieć, że Rosja już rozważyła konsekwencje i najwyraźniej jest gotowa je zaakceptować i odpowiedzieć działaniem.
    Można się zastanawiać, czy Sherman, Biden, Blinken i inni przemyśleli to. Wygląda na to, że nie a konsekwencje dla Europy będą tragiczne.
    Ritter Scott

  2. Mietek said

    Jeśli zachód chce poczuć sankcje, to Rosja może je im przygotować, przypomnę, Europa zużywa rocznie prawie 400 mld m3 gazu, z tego dostawy z USA to zaledwie kilka mld m3, max od 8 do 9 mld gazu, z Rosji pochodzi ok 200 mld m3 gazu rocznie, do tego ciężka ropa, węgiel, nawozy, itd. Rosja nawet militarnie nie musi atakować Europy, wystarczą rosyjskie systemy zakłócania, które mają zasięg aż do Lizbony, nic nie będzie działać, będzie całkowity paraliż, od GPS po telefony komórkowe, nawet samolot nie wystartuje, a to może być gorsze jak wojna. W Europie to wszystko wiedzą, Europa bez Rosji sama upadnie, Rosja ma poza Europą z kim handlować, jak Azja, Bliski Wschód, Afryka, Ameryka Południowa.
    Pamiętać też trzeba że Rosja może legalnie przyjąć do swojego bloku wojskowego np, Kubę, Wenezuele, i w ramach sojuszu przemieścić tam rakiety, oraz inne uzbrojenie, na wzór tego co dziś mówią Amerykanie.
    Tak naprawdę tu nie chodzi o Ukrainę, to jest ostatnia desperacka próba Amerykanów przeciągnięcia Rosji na swoją stronę w starciu z Chinami.
    Oczywiście Rosja na to nie pójdzie.
    Zachód jest w tej sprawie od początku przegrany.
    To Rosja ma wszystkie karty w ręce, i to Rosja te karty rozdaje.

  3. NC said

    Blinken: „druga (droga wyjścia z narastajacego zdenerwowania USA obecnością sił rosyjskich na granicach Ukrainy) polega na odstraszaniu i ogromnych konsekwencjach dla Rosji,”

    Oznacza to groźne kiwanie palcem w bucie. Blinken wie,że nie ma żadnych możliwości przestraszenia Rosji. Do tego musi się Rosji podlizywać, jesli chce mieć cień nadzieji na rosyjską tolerancję amerykańskich nacisków na Chiny.

    St. Michalkiewicz: „Najwyraźniej negocjacje Stanów Zjednoczonych z Rosją w sprawie warunków, na jakich Rosja może obiecać Ameryce neutralność w przypadku przystąpienia USA do ostatecznego rozwiązywania kwestii chińskiej, wchodzą w nową fazę.”

    USA nie są w stanie „rozwiązać kwestii chińskiej”. Czasy amerykańskiej dominacji globalnej minęły.
    Jedyna opcja dla USA to inteligentna strategia zachowania możliwie dużej strefy wpływów w wielobiegunowym świecie.

  4. tras said

    dzisiaj do Kijowa/Ukraona:
    Colonized Police State Ukraine: US-Occupied Territory
    SKOLONIZOWANE PAŃSTWO POLICYJNE-TERYTORIUM OKUPOWANE przez USA
    .https://stephenlendman.org/2022/01/19/colonized-police-state-ukraine-us-occupied-territory/
    zlatują – oprócz uzbrojenia od Angoli (naokoło, żeby nie przez Niemcy) zarówno żydowski muzyk Blinky blinken +delegacja amerykańskich szabesgojów ale także nasz adrian dudex
    będą dawać odpór wrednemu Putinowi w obronie Żeleńskiego (Żyda, jak Michnik, Holland, Smolar czy Blinken, Nuland,)
    podczas
    gdy jaro dementia kaczor (wychodzi że ‚nieżyt) zmaga się lokalnie z operacją ‚regime change’ – tak jak to się zdarzyło w Niemczech (znaczy się IV rzeszy:mogła Merkel odejść-a Kaczor nie chce!! ) zleconą przez naszego okupanta czyli USA-EU-NATO.
    ‚Warsiawa’/Polin)>we’ve got a problem
    bo to Putin postawił ‚red line’ a jak mówi mędrzec dugin>
    Rosja wojny nie chce ale wojny wygrywa

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: