Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    Boydar o Wolne tematy (82 – …
    Emilian58 o Atak serca ze strachu przed… a…
    Yagiel o Wolne tematy (82 – …
    Emilian58 o BlackRock: 2 biliony dolarów…
    Kojak o Atak serca ze strachu przed… a…
    semperparatus o Tajemnicze zjawisko ostateczne…
    Mietek o Aktualność geopolityki!?
    Greg o Tajemnicze zjawisko ostateczne…
    Mietek o BlackRock: 2 biliony dolarów…
    NC o BlackRock: 2 biliony dolarów…
    Greg o Tajemnicze zjawisko ostateczne…
    Mietek o Aktualność geopolityki!?
    kontra o Wolne tematy (82 – …
    kontra o Wolne tematy (82 – …
    Antares o Atak serca ze strachu przed… a…
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 625 obserwujących.

Rozkład kościoła i nowa nadzieja

Posted by Marucha w dniu 2022-02-28 (Poniedziałek)

Czy nie czujemy głębokiego przywiązania albo chociaż sentymentu, kiedy wchodzimy do naszego lokalnego kościoła, do którego co niedziele zabierali nas rodzice, a do którego być może chodzimy do tej pory?

Z pewnością, głęboka i żywo rozumiana wiara towarzyszy nadal wielu Polakom, a siłę polskiego katolicyzmu jesteśmy w stanie nadal ujrzeć w świątyniach czy życiu publicznym. Jednakże, nie możemy przejść obok niezwykle istotnego faktu – mit ,,wiecznie katolickiej Polski’’ na naszych oczach umiera.

W obecnej sytuacji: niezwykle silnego spadku religijności wśród młodych wiernych, zmniejszenia się frekwencji na mszach, coraz większej laicyzacji instytucji publicznych i kultury, ,,komercjalizacji’’ sakramentów czy silnej nieufności do kościoła, nie możemy już być pewni, że katolicyzm rzymski zawsze będzie w Polsce religią dominująca.

Obok tego osłabienia, które w formie tzw. ,,twardej sekularyzacji’’ szczególnie odciska swoje piętno na młodszym pokoleniu, pojawia się coraz większa tendencja do dekonstrukcji tradycyjnego nauczania i formuły Kościoła powszechnego. Zwrócić musimy w tym aspekcie swoją uwagę na niemiecką ,,drogę synodalną’’, którą dziennikarz Bernhard Meuser określił mianem ,,synodu zbójeckiego’’.

To, w jakim kierunku zmierza dzisiaj katolicyzm niemiecki jest dobrą lekcją dla kościoła w innych krajach – również w Polsce – pokazującą, że kościołowi nie tylko potrzebne jest rozwiązanie problemów wewnętrznych, ale także wyjście z silną ewangelizacją, która będzie w stanie odpowiedzieć na wyzwania współczesnego świata w duchu afirmacji życia, rozwoju duchowego oraz tradycyjnej nauki cnoty.

Ustawić kościół na przyszłość

Proces reform wewnątrz niemieckiego kościoła, określony mianem ,,drogi synodalnej’’ od początku budził wiele zastrzeżeń, a przyrównywanie go do ,,schizmy’’ pojawiało się w opinii publicznej nierzadko. Okazuje się bowiem, że sama droga nie tylko stała się swego rodzaju formą emancypacji z hierarchicznej struktury kościoła rzymskiego, ale też zaczęła podważać wiele z kluczowych elementów nauczania katolickiego.

Wśród postulatów wysuwanych przez uczestników ,,drogi synodalnej’’, podczas zebrania plenarnego we Frankfurcie nad Menem, które obradowało od 2 do 5 lutego, znalazły się m.in. zmiany w kwestiach etyki seksualnej, postulat udzielania święceń kapłańskich kobietom, zniesienie obowiązkowego celibatu dla księży i „demokratyzację” władzy w Kościele. Do tego Niemcy uważają, że papież powinien m.in zgodzić się na stosowanie przez katolików sztucznej antykoncepcji czy uznać aktywność seksualną osób tej samej płci za normalną i jawnie występują z postulatem zmiany w Katechizmie Kościoła Katolickiego w tym zakresie.

Zresztą tradycyjne nauczanie kościoła podważają już nie tylko świeccy członkowie ,,drogi’’ ale także biskupi. Kardynał Jean-Claude Hollerich, arcybiskup Luksemburga stwierdził, że należy „zrewidować” kościelne nauczanie na temat homoseksualizmu i zmienić Katechizm.

Chociaż, czy jest w ogóle taka potrzeba? W końcu niemieccy duchowni sami, zupełnie pomijając to, jakie jest stanowisko kościoła w tej sprawie, udzielają błogosławieństwa parom żyjącym w związkach jednopłciowych. Ale to nie wszystko! W wielu niemieckich diecezjach błogosławienie par homoseksualnych jest normą, akceptowaną przez biskupów. Dwaj księża, którzy w liście do przewodniczącego Episkopatu Niemiec, zaapelowali o wypracowanie jednolitego podejścia w sprawie błogosławienia związków jednopłciowych, aby żadni biskupi nie mogli przeciwko takiemu błogosławieniu protestować, wspominają, że w wielu niemieckich diecezjach, błogosławienie par homoseksualnych nie jest niczym złym. Jako przykład podali diecezje Münster oraz Essen, w których biskupi Felix Genn i Franz-Josef Overbeck zapowiedzieli publicznie, że nie będą wyciągać żadnych konsekwencji wobec księży udzielających błogosławieństw parom homoseksualnym.

Niestety, tego problemu zdaje się nie widzieć papież Franciszek, który wzorując się na niemieckiej ,,drodze synodalnej’’ , wspiera proces synodalny na całym świecie.

W 2021 r. cały Kościół powszechny rozpoczął kilkuletni proces tego rodzaju, który zakończy się Synodem Biskupów w roku 2023. Dyskusję mają dotyczyć ekumenizmu i przyszłości kościoła. Czy pójdą one tą samą drogą, którą poszli Niemcy, czy jednak globalna ,,droga synodalna’’ nie pokusi się o zasadnicze podważenie fundamentalnych prawd nauczania kościoła? Czas pokaże, choć optymistycznie nastawieni być nie możemy, patrząc na brak reakcji stolicy apostolskiej na ekscesy dziejące się w Niemczech.

Oczywiście, nie wszyscy biskupi w kraju nad Renem akceptują niemiecką ,,schizmę’’ . W pewnym momencie, Biskupi położonych w Bawarii Pasawy i Ratyzbony uznali, że współpraca w ramach ,,drogi synodalnej’’ nie jest już możliwa, ostro potępiając nowinkarskie poglądy przeważającej części obradujących. Jak stwierdzili duchowni: „Tezy zaadaptowane przez zgromadzenie uderzają w jedność Kościoła i prowadzą w ślepą uliczkę”.

W podobnym tonie wypowiada się były prefekt Kongregacji Nauki Wiary, Kardynał Gerhard Müller, wzywając Watykan do interwencji w Niemieckim kościele w zakresie idei głoszonych przez uczestników ,,Drogi Synodalnej’’ . Jednak ta krytyka wydaje się nie powstrzymywać hierarchów kościoła w Niemczech i świeckich wiernych, którzy chcą stworzyć ,,towarzystwo ekumeniczne’’, odrzucając nauczanie, na którym budowany był kościół przez wieki. Poprzez: ,,ustawienia kościoła na przyszłość’’, Niemieccy katolicy chcą wymazać z kościoła to co w nim najważniejsze – Boga.

,,Polska bez Boga?’’

O ile problem ,,fajnizacji’’ i liberalizacji nauczania kościoła i jego doktryny nie występuje powszechnie w Polsce, to w naszym kraju musimy mierzyć się z procesami, które na zachodnie zaszły już dawno a, które w u nas dopiero nabierają tempa. Chodzi oczywiście o stopniowa sekularyzację i laicyzację społeczeństwa.

Odchodzenie do wiary następowało w Polsce przez ostatnie 30 lat w sposób znacznie bardziej spowolniony niż w innych krajach europejskich. Niestety, koniunktura ostatnich lat udowodniła, że proces sekularyzacji, przynajmniej wśród młodego pokolenia, znacznie przyśpieszył.

Jak wynika z badania CBOS w latach 1992-2021 odnotowano poważny spadek poziomu wiary religijnej i praktyk religijnych. Najgwałtowniej spada liczba praktykujących osób w wieku 18-24 lata – z 69 proc. do 23 proc. Dane te są mocno alarmujące, a patrząc na frekwencję młodych ludzi na Strajkach (niektórych) Kobiet czy innych tego typu wydarzeniach powinniśmy sobie zadać pytanie, czy proceder odchodzenia młodych ludzi od kościoła który dr. Błażej Skrzypulec określa mianem ,,twardej’’ sekularyzacji’’ jesteśmy w stanie jakoś odwrócić, lub chociażby zatrzymać?

Niestety, znaczna część duchownych kościoła katolickiego problemu nie widzi i nie jest w stanie nawet spróbować znaleźć jakieś rozwiązanie. Część, jak chociażby arcybiskup Marek Jędraszewski, powodów kryzysu wiary wśród młodych doszukuje się wyłącznie we wpływie ,,zewnętrznego świata’’, nie widząc w tym żadnej winy kościoła. Jeszcze inni twierdzą, że problemem jest nadmierne pójście w kościoła w kierunku modernizacji i liberalizacji, objawiające się w ograniczaniu możliwości odprawiania mszy w tradycyjnym rycie Rzymskim.

Wydaje się jednak, że zarówno pierwszy jak i drugi czynnik nie wystarczają nam do opisania złożoności zjawiska sekularyzacji młodego pokolenia. Spadek zaufania do kościoła, wywołany również błędami jego członków (w postaci skandali pedofilskich, zbytniego skupiania się na pieniądzach czy instrumentalizacji religii) jest bardzo poważnym problemem, i wielu ludzi, właśnie z powodu kryzysu w obrębie instytucji kościoła, od niego odchodzi.

Z kolei problem zbytniego ,,upiększania’’ nauczania katolickiego dotyka przede wszystkim tych, którzy wierzą, ale nie praktykują, czyli stali się ofiarami tzw. miękkiego sekularyzmu. W tym przypadku jednak, znaczna większość młodzieży w ogóle nie ma kontaktu, z wiarą w jakiejkolwiek formie.

To, że staramy się uprościć nauczanie kościoła, i nie przekazujemy wiary w formie żywej i prawdziwej to jedno. Ale bez-religijność młodego pokolenia nie zostanie zmieniona tylko przez to, że uczynimy nasze nauczanie bardziej tradycjonalistycznym. Nie piszę tutaj, żeby iść z duchem czasu. Tego nie można robić nigdy, a przykład kościoła w Niemczech dobitnie to pokazuje. Jednakże, jeśli chcemy dążyć do jak największego odnowienia wiary wśród młodych, musimy im przekazywać ewangelię i wiarę w sposób żywy, nie występujący w ciągłym przepisywaniu notatek na religii w szkole. Żywa wiara objawia się w sakramentach, Piśmie Świętym, modlitwie, eucharystii oraz w życiu pełnym Boga.

Moim zdaniem dawanie przez katolików świadectwa właśnie takiej wiary jest kluczem do powrotu religijności. Grzegorz Górny wymienia trzy kanały wychowania do wiary: rodzina, kościół i kultura w tym szkoła. Obecnie, wszystkie te trzy kanały znajdują się w kryzysie i nie możemy temu zaprzeczyć. Jeśli będziemy w stanie odbudować siłę tych trzech środowisk, możliwość nawrócenia młodego pokolenia będzie w naszym zasięgu.

Katolicyzm kulturowy, objawiający się tylko w realizacji praktyk religijnych i czynności z nią związanych ,,z przyzwyczajenia’’ lub ,,bo rodzice mi kazali’’ nie jest prawidłowo pojmowaną katolicką formą wiary. Wiara nie może być zbudowana tylko na sentymencie czy przyzwyczajeniu, musi być oparta przede wszystkim na miłości – miłości do Jezusa Chrystusa i jego nauczania.

Ewangelia życia

Jak wcześnie wspomniałem, rozwiązaniem obecnego kryzysu nie może być ,,dostosowanie’’ nauki i tradycji kościoła do współczesnej rzeczywistości. Jednocześnie katolicy nie mogą zamknąć się w swoich parafiach, jak w jakiś oazach i zerwać całkowicie kontakt z rzeczywistością. Nie tak czynił Chrystus, którego najważniejszym elementem nauczania była rozmowa z ludźmi. Kościół jest instytucją, której cel nie jest z tego świata, a tylko się w tym świecie realizuje, a realizacja tego celu zależy w zdecydowanej mierze od nas – osób wierzących. Przewodnią rolę w odnowieniu wiary muszą odegrać świeccy katolicy, którzy będą w stanie nie tylko oczyścić kościół, ale także skierować go na właściwie tory.

,,Każdy kto żyje i wierzy we mnie nie umrze na wieki’’ – my ludzie, stworzenia na obraz i podobieństwa Boga, możemy stać się dzisiaj głosicielami Ewangelii i nauczania Chrystusa oraz temu musimy się poświęcić. Piękne świadectwo daje nam Ewangelia życia głoszona przez Jana Pawła II w jego Encyklice Evangelium Vitae. Życie ludzkie staje się niesamowitą wartością, jest bowiem podstawowym warunkiem uczestnictwa w życiu wiecznym. Człowiek staje się tutaj uczestnikiem Bożej łaski, która pozwoliła nam być częścią tego świata. Życie jest świadectwem miłości Jezusa, który umarł za nas na krzyżu abyśmy mogli docenić jego wartość. Jednakże ludzka egzystencja jest ułomna a sam człowiek często nie docenia niepowtarzalności i świętości życia.

Powszechna jest w naszej rzeczywistości aborcja, eutanazja czy pogarda dla życia chorego lub słabego. Tutaj pojawić się musi wiara, niesamowite świadectwo piękna życia przekazane nam przez Boga. Życie to, nigdy nie powinno być jednak nastawione tylko na spełnianie materialnych potrzeb. Skoro ma ono charakter święty, to powinno być też oddane wyższym sprawom. Rozwój duchowy – tak bardzo zaniedbany przez wielu współczesnych katolików – musi stać się integralną częścią naszej afirmacji życia. Tym samym, w obliczu wrogości świata, ale także bezczynności wielu ludzi na krzywdę wobec godności człowieka, Ewangelia życia musi stać się naszym głębokim źródłem wiary jako świadectwo miłości Boga, który stworzył człowieka i dał mu szansę czynić dobro, nie zapominając, że w Ewangelii życia zawarta jest prawda o ułomności ludzkiej egzystencji, w której może nam pomóc tylko Jezus Chrystus.

Co się z tym wiąże? Najpierw musimy dostrzec coś co wielu ludziom – zarówno wierzącym jak i niewierzącym – umyka. Wokół nas funkcje świat, który zdaję nam być na pierwszy rzut oka piękny, pełen szczęśliwych i zadowolonych ludzi. Jednak, jeśli przyjrzymy mu się uważnie, dostrzeżemy zupełnie inną prawdę.

W obecnym społeczeństwie co rusz możemy spotkać osoby, które C.S Lewis nazywał ,,Ludźmi bez torsów’’. Materializm, konsumpcjonizm, pogarda dla piękna, kult pieniądza i seksu, to wszystko czyni życie człowieka niezwykle płytkim.

Czy w takiej sytuacji katolicy nie zostali powołani do większej misji, jaką jest ratunek współczesnego człowiek, który już nawet nie wie co ma ze sobą zrobić? Musimy głosić Ewangelię życia i wiarę katolicką jak najmocniej się da: w rodzinach, szkołach czy w przestrzeni publicznej. Nigdy nie możemy uwierzyć, że efektem obiektywnego procesu dziejowego jest śmierć wiary i religijności, bo jeśli przyjmiemy to do wiadomości, to już przegraliśmy. Możemy być staromodnymi głosicielami Chrystusa i jego nauczania, aby dać współczesnemu człowiekowi miłość i nadzieję.

Nie obejdzie się bez refleksji nad nami samymi, zdaniem sobie sprawy z tego, że każdy z nas jest grzesznikiem i popełnia błędy. Jednak, jeśli zrozumiemy doczesność ale jednocześnie wielkość życia ludzkiego, wtedy będziemy w stanie powiedzieć: ,,Dziękuje ci, że mnie stworzyłeś tak cudownie’’ z pełną świadomość znaczenia tych słów.

Dominik Majcher
https://konserwatyzm.pl

Komentarzy 12 do “Rozkład kościoła i nowa nadzieja”

  1. JerzyS said

    Skoro słudzy Szatana opanowali BUDOWLĘ i tam rzadzą , to po co tam wchodzić?
    Warto kościół odbudowywać od fundamentów , a nie od dachów!
    Z moich analiz w rozmów z prawdziwymi księżmi t wynika że , co najwyżej 20%, to kapłani ,
    a reszta to przebierańce i okurwieńce

  2. Listwa said

    Słabe. Autor ma jeszcze do nadrobienia.

    „Niestety, znaczna część duchownych kościoła katolickiego problemu nie widzi”
    – znaczna częśc problem robi, od Soboru Watykańskiego II

  3. kolejny said

    Przeraża poziom „ekspertów” od kondycji kościoła. Gdybyś Człowieku przyswoił podstawową wiedzą teologiczną, kanoniczną nie pisałbyś takich bzdur .O jakim kościele piszesz? Na pewno nie Katolickim bo ten według dogmatu o niezawodności (ndefectibilitas)kościoła(Św Ignacy antiocheński) i nieomylności ogłoszonym na soborze watykańskim I nie może przekazywać błedu, herezji i prowadzić wiernych na potępienie. Tak kończy się wewnętrzna niespójność i schizofrenia duchowa. Ludzie pokroju tego Pana czynią więcej zła a niżeli inni. Dlaczego zapytacie. Ponieważ otwarcie bluźnią Panu Bogu nazywając Go kłamcą. „Bramy piekielne go nie przemogą”za pewnia nas Pan Jezus.W innym miejscu „Jestem z wami przez wszystkie dni aż do skończenia świata”. W jaki sposób jest to prawdą skoro „znawcy” pokroju tego Pana piszą o rozkładzie, zepsuciu itp. rzeczach? Przestańcie gorszyć tych pogubionych czy szukających pomocy duchowej. Zabieracie im nadzieję na znalezienie szczęścia. Ono jest tylko w Prawdzie, jaką jest sam Pan Bóg tak pięknie widoczny jedynie w odbiciu Swego Kościoła Katolickiego. Jest on malutki i schowany ale jest. Szukajcie go….Powodzenia. Z Panem Bogiem.

  4. pe said

    Przyczyną upadku religijności wśród nominalnych katolików jest utrata poczucia nadprzyrodzonosci, stałej świadomości istnienia Boga Stwórcy, w Trójcy B edynego.Doskonale podsumowuje to ks.bp Schneider (p.wywiad p.t.”Christus vincit”.Żadne ” reformy instytucji kosciola”,synody, krzątanina organizacyjna tu nie pomogą. Tylko modlitwa i sakramenty.

  5. Peryskop said

    Listwa = Kolejny = Pe i dyskusja wre !
    To dlatego trzebało Peryskopa schować.

  6. kolejny said

    pan schneider jest heretykiem i apostatą i nie pomogą mu żadne wywody bo uznaje bergoglia i reszte apostatów za kościól katolicki podobnie jak wasza reszta.

    ———–
    Pan to z jakiej sekty?
    Admin

  7. Mg-42 said

    Panie Boze ta nasza Polskie chron od tych co maja nowa nadzieje.Kryzysy w Kosciele w Panstwie robia Ci ktorych obecnie ogladamy w Telewizorni BRON NAS PANIE BOZE

  8. Wojtek said

    Sądzę, że jedną z przyczyn odejścia młodzieży od kościoła jest judeizacja chrześcijaństwa. Chrystus może być postacią atrakcyjną dla każdego pokolenia, starotestamentowe mity nie pociągają młodego pokolenia. Rozumiał to już młody ksiądz katecheta w moich szkolnych czasach, polecając nam czytać wyłącznie Nowy Testament.

  9. RobKo said

    Spadek wiernych instytucji religijnej, takiej jak kosciół rzymskokatolicki, to nic specjalnie diwnego. Na dobrą sprawę, ten kosciół sam na siebie wydał wyrok już przed wiekami, odbiegajac od prawdy zapisanej w Biblii i bratając się z pogańskimi kultami (rzymsko-katolicki), blokując dostep do Słowa Bożego, dokonujac eksterminacji chrzescijan, palenia Biblii, uprawiając politykę, broniąc księżom zakładania rodzin, wymuszając opłaty, kiedyś za odpuszczenie grzechów a dziś za byle posługę – jak w serwisie samochodowym…

    Ci katolicy niewierzący odchodzą, bo zmieniła się tradycja, oni się postzarzeli i czasy ogólnie się zmieniają a więc już nie jest modne iść do kościoła. Lepiej sobie piwo otworzyć i serial obejrzeć w Netflixie.
    Ci szukający Boga odchodzą, bo teraz łatwo jest znaleźć prawdę, wszak w prawie każdym domu jest Biblia w ojczystym języku i wystarczy ją otworzyć i czytać! Odchodzą, bo czytając widzą jak daleko tej instytucji religijnej do prawd Biblijnych. Odchodzą od religii i kierują się ku prawdziwej wierze, czasem zakładają kościoły domowe i spotykają się jak za czasów apostołów w domach w małych, lokalnych społecznosciach.

    Czy więc to dobre, czy złe, że Polska już przestaje być katolickim krajem? Odpowiedź jest ważna, ale nie dla narodu, lecz dla każdego człowieka z osobna, bo od tego jaką drogę wybiorą, zależeć będzie ich przyszłość… albo z Jezusem, albo… (i tu każdy sam za siebie odpowiada. Bóg zna intencje naszych serc, więc wystarczy szczera chęć a Bóg zatroszczy się aby odpowiednio poprowadzić. Na pewno siegnięcie po Słowo Boże, choćby tylko po Nowy Testament, może odmienić całe życie.)

    Z Panem Bogiem!
    Robert

  10. Listwa said

    @ 7 Wojtek said

    Nie kombinuj, bo wyjdziesz na farbowanego.
    Próba judeizacji jest, owszem i to silna. Chrystus Pan jest atrakcyjny zawsze, tylko nie dla tych, którzy tego nie chcą widzieć.
    Ale Stary Testament nie jest mitami i jest uznany przez Kościół, jako nieodzowna, część Pisma św., a ono samo źródłem podającym Objawienie.
    Nie jest też, jak starasz się przemyć, czynnikiem judaizującym.

    .

  11. Wojtek said

    @Listwa
    Fajnie, szkoda tylko, że Żymianie nie spostrzegają obu Testamentów jako komplet. Uściślając, to Nowy w ogóle dla nich nie istnieje.

  12. Listwa said

    @ 12 Wojtek said

    Może i szkoda, ale ich postrzeganie nie zmienia wartości i ważności Pisma św jako całość.
    To nie jest dla ciebie uzasadnienie żadne.

    @ 9 RobKo

    Mówil ci już ktoś że bełkotem wymachujesz? To co mówię.

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: