Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    1956 o Polska przygotowuje się na „in…
    Wladca o „Exxpress”: Terror przeciwko…
    Wladca o „Exxpress”: Terror przeciwko…
    1956 o To Wojna
    Józef Bizoń o „Nigdy więcej” zamordyzmu!
    OutsiderR o Polska przygotowuje się na „in…
    1056 o To Wojna
    1956 o „Exxpress”: Terror przeciwko…
    Emilian58 o Wolne tematy (68 – …
    Jack Ravenno o To Wojna
    Marguar o To Wojna
    Emilian58 o To Wojna
    minka o O pożytkach z sentencji
    Jack Ravenno o To Wojna
    Jack Ravenno o „Exxpress”: Terror przeciwko…
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 620 obserwujących.

7 najgroźniejszych kłamstw, które możesz usłyszeć od lekarza

Posted by Marucha w dniu 2022-03-09 (Środa)

Szanowny Czytelniku, oszukują Cię. Firmy farmaceutyczne, lekarze i aptekarze. Rozpowszechniają nieprawdziwe informacje, niestety często robiąc to ze złych pobudek. Niektórym chodzi o to, by na Tobie oszczędzić. Innym – by zarobić, sprzedając Ci więcej leków. Wielu z nich nie wie, że mówi nieprawdę.

Właściwie nie ma to wielkiego znaczenia, czy lekarz jest świadomy, że się myli, czy nie. Ważne jest to, że jego niewiedza może Cię nawet zabić. Prawdopodobnie Ty też usłyszałeś już któreś z tych kłamstw. Ale nie ma powodu, dla którego miałbyś dać się im omamić. Poznaj więc „7 najgroźniejszych kłamstw“ medycyny konwencjonalnej, aby uniknąć losu swoich krewnych, znajomych czy sąsiadów, którzy w nie uwierzyli.

KŁAMSTWO NR 1: „Musisz koniecznie obniżyć poziom swojego cholesterolu”

Lekarz: „Ma Pan zbyt wysoki poziom cholesterolu. Jeśli nie będzie Pan przyjmował leków na jego obniżenie, może Pan w każdej chwili dostać zawału. Od dziś musi Pan koniecznie brać ten lek…”.

Każdego dnia w Polsce blisko 100 osób umiera na zawał serca. Powszechne przekonanie, obowiązujące do dziś w medycynie, jest takie, że jedną z głównych przyczyn zawału jest podwyższony cholesterol „zatykający” tętnice.

Pod wpływem tych opinii kilka milionów Polaków zażywa codziennie leki obniżające stężenie cholesterolu. Dowiedziono jednak, że te leki wcale nie zmniejszają ryzyka śmierci z powodu zaburzeń kardiologicznych!

Zdaję sobie sprawę, że te słowa mogą szokować. To, co mówię, jest absolutnym przeciwieństwem tego, czego zwykle uczy się na uczelniach medycznych. Sprzeczność tę wykazali najznamienitsi kardiolodzy. Potępiają oni fakt, że milionom ludzi z chorym sercem podaje się leki, które mają potencjalnie niebezpieczne skutki uboczne, podczas gdy istnieje naturalne rozwiązanie pozwalające na redukcję zagrożeń sercowo-naczyniowych bez leków lub przy ich minimalnym wykorzystaniu – i dotyczy to też osób, które przeszły już zawał lub udar mózgu!

Medycyna konwencjonalna stoi bowiem na straży archaicznego poglądu, że drogą do uniknięcia zawału jest ściśle określony poziom cholesterolu we krwi. Stąd zalecenie, by poziom LDL obniżać, gdy jest za wysoki, a HDL podnosić, gdy jest za niski. Wszystko to przy pomocy leków takich jak statyny, na których koncerny farmaceutyczne zbijają fortuny, lub pokarmów „obniżających cholesterol“, które według reklam czynią cuda.

Nie jest niespodzianką, jak ogromną władzę posiada przemysł farmaceutyczny. Jego przedstawiciele robią wiele, aby przekonać lekarzy, że medycyna alternatywna opiera się na iluzji (efekt placebo itd.) i że tylko syntetycznie wytwarzane lekarstwa mają działanie udowodnione naukowo.

Tymczasem wiemy już na pewno, że obniżanie poziomu cholesterolu absolutnie nie zmniejsza śmiertelności z powodu chorób układu krążenia. Nie redukuje także płytki miażdżycowej, która zatyka tętnice i o której powstawanie również obwiniany jest cholesterol.

Wyniki badań pokazują jednoznacznie, że duża część społeczeństwa zażywa statyny zupełnie bez potrzeby. Dzięki temu na konta koncernów farmaceutycznych wpływają setki milionów złotych.

Statyny zaś mogą zrobić więcej złego niż dobrego! Stanowią zagrożenie dla wątroby, nerek i ośrodków pamięci. Są odpowiedzialne za skurcze mięśni. Zwiększają ryzyko ponownego wylewu. Wysoka dawka statyn przyczynia się do rozwoju cukrzycy.

A jednym z najbardziej niepożądanych i zgubnych skutków ubocznych statyn jest to, że w znaczący sposób hamuje wytwarzanie koenzymu Q10 (CoQ10) w Twoim organizmie.

Dlaczego to takie ważne? Najważniejszym mięśniem w Twoim organizmie jest serce, koenzym Q10 jest niezbędny do prawidłowego funkcjonowania komórek mięśniowych serca!

Udawanie więc troski o Twoje serce, a jednocześnie zmniejszanie stężenia Twojego koenzymu Q10 można porównać do sytuacji, w której mechanik samochodowy obiecywałby Ci lepsze osiągi Twojego auta, a jednocześnie za Twoimi plecami popsuł w nim silnik lub wylał paliwo ze zbiornika!

Dlatego, jeśli zażywasz leki obniżające Twój poziom CoQ10, a dzieje się tak w przypadku większości leków przeciw cholesterolowi, to koniecznie musisz uzupełniać dietę o suplementy zawierające ten koenzym.

To niedopuszczalne, że tak mało lekarzy informuje o tym swoich pacjentów!

Prawda jest taka, że rozwiązania i terapie naturalne najczęściej w ogóle nie są znane lekarzom. Nie mogą więc oni zaoferować dobrego i skutecznego lekarstwa na choroby serca. Właśnie dlatego większość ludzi, których w swoim życiu poznałeś, umrze na skutek zawału czy udaru. Mają oni jedną cechę wspólną – ślepo wierzą w to, co słyszą, od osób ubranych w białe kitle.

Na szczęście Ty nie należysz do tego grona. Podobnie jak inne osoby, które mając dość kolejnych rozczarowań i katastrof, wybrały inną drogę: ochrony zdrowia w sposób naturalny.

Wielu z nich jest dzisiaj zagorzałymi zwolennikami takiej medycyny. Przyjmują taką samą postawę jak my: nie podważają z założenia sensu dokonującego się w medycynie postępu, ale wiedzą, że należy podchodzić do niego z rezerwą, i że istnieje naturalna, bardziej bezpieczna alternatywa.

KŁAMSTWO NR 2: „Musisz od zaraz zacząć brać insulinę”

„Przykro mi, ale Pani hiperglikemia przerodziła się już w cukrzycę i nie ma na nią innego sposobu jak codzienne przyjmowanie insuliny. W przeciwnym przypadku grozi Pani uszkodzenie nerek, ślepota, wylew albo amputacja…”.

Cukrzyca jest chorobą, która szerzy się dziś najszybciej, a wszelkie prognozy przewidują dalsze gwałtowne pogarszanie się tej sytuacji.

Obecnie w Polsce ponad 2,5 miliona chorych cierpi na cukrzycę, przy czym aż połowa z nich nie jest tego świadoma. Dodatkowo mamy jeden z najwyższych na świecie odsetków występowania upośledzonej tolerancji glukozy w populacji dorosłych, co oznacza, że tempo wzrostu liczby chorych będzie u nas nadal bardzo gwałtowne (w latach 1984–2000 liczba cukrzyków już zwiększyła się dwukrotnie).

Niestety większość z nas nie zdaje sobie sprawy, że jest poważnie zagrożona.

Jest wyjście.

Osoby cierpiące na cukrzycę na ogół nie mają pojęcia, w jaki sposób mogłyby odwrócić postęp choroby. Nie wiedzą nawet, że w ogóle jest to możliwe. Tymczasem przestrzeganie konwencjonalnych metod leczenia może prowadzić do poważnych problemów zdrowotnych, a nawet do przedwczesnej śmierci.

Jeśli chorujesz na cukrzycę, lekarz z pewnością przepisze Ci odpowiednie leki. Jednak musisz wiedzieć, że niektóre z nich, sztucznie podwyższając poziom insuliny, powodują również odkładanie się w organizmie złych tłuszczów, co może znacząco zwiększyć zagrożenie chorobami układu krążenia. Na przykład stosowaniu leku przeciwcukrzycowego o nazwie rozyglitazon (Avandia – lek wycofany ze sprzedaży w Europie w 2010 roku) przypisuje się odpowiedzialność za śmierć kilkudziesięciu tysięcy osób w Stanach Zjednoczonych.

Pamiętaj jednak, że nigdy i pod żadnym pozorem nie należy przerywać terapii zaleconej przez lekarza bez porozumienia z nim. Dlatego, jeśli bierzesz już leki przeciw cukrzycy, mimo wszystko ich nie odstawiaj przed wizytą u lekarza.

Jeżeli natomiast chcesz się rozprawić z przyczynami cukrzycy typu 2, zapoznaj się z naturalnymi metodami stabilizowania poziomu cukru we krwi i przywracania normalnej wrażliwości na insulinę. Okazuje się bowiem, że wystąpieniu cukrzycy typu 2 można nie tylko łatwo zapobiec, ale czasem można ją nawet całkowicie wyleczyć, pod warunkiem konsekwentnego wprowadzenia kilku zmian w trybie życia.

Dlaczego nie powie Ci o tym lekarz?

Większość lekarzy po prostu nie zna wyników badań dotyczących medycyny naturalnej. Nie informują ich też o nich – tak jak w przypadku leków syntetycznych – firmy farmaceutyczne, bo byłoby to wbrew ich interesom.

Przykre to, ale niestety prawdziwe.

Tymczasem naukowcy z Uniwersytetu w Newcastle w Wielkiej Brytanii przebadali grupę diabetyków w wieku około pięćdziesięciu lat. Przez 8 tygodni przestrzegali oni prostej, ale restrykcyjnej diety. Rezultat? Ich glikemia na czczo i po posiłku stopniowo powracała do normy, a trzustki – do swoich normalnych zdolności do produkcji insuliny.

Wszystkie objawy cukrzycy zniknęły na dobre: po upływie 3 miesięcy od powrotu do normalnej diety 64% uczestników badania w dalszym ciągu nie wykazywało żadnych objawów choroby.

KŁAMSTWO NR 3: „To tylko normalny skutek starzenia się”

„Niestety nie można nic poradzić na (tu wstaw swój problem, o którym mówisz lekarzowi). Musi Pani nauczyć się z tym żyć…”

Najlepszą bronią do walki z tego typu medyczną niekompetencją jest Twój płaszcz: kiedy słyszysz takie bzdury, bierz go i wychodź.

160-letni szczur, 400-letnia gąsienica i Twoje 130 urodziny.

Tak, współczesna nauka potrafi sprawić, że niektóre gatunki będą dożywały takiego wieku (liczonego oczywiście jako „wiek zwierzęcy“), pozostając w dobrym zdrowiu. W rzeczywistości naukowcom udało się spowodować, że kilka „glist” przekroczyło obliczoną dla ich gatunku granicę 500 lat.

Oczywiście nikt nie chciałby żyć dodatkowych 40 lat przykuty do wózka inwalidzkiego, charcząc i nie potrafiąc dodać 2 do 2. Ale nie o takim wydłużeniu życia mówią autorzy badań przeprowadzanych na zwierzętach. Udaje im się przedłużyć fazę „wieku średniego“, a nie „wieku starczego“.

Obserwując panujące obecnie trendy, średnia oczekiwana długość życia Twoich dzieci wyniesie 100 lat. Ale jest to wyliczone bez brania pod uwagę wszystkich ostatnich odkryć w tej dziedzinie, które prezentujemy w raportach Dossier Naturalnych Terapii.

Oto jedno z największych odkryć.

Przyznają to nawet lekarze medycyny konwencjonalnej: jeden z hormonów gra kluczową rolę w regulacji Twojego zegara biologicznego. Czy wiesz, który?

Nie, to nie jest melatonina. Oczywiście, jeśli przyjmujesz melatoninę, będziesz dłużej żyć – już dawno udowodniono to w wielu badaniach. Ale to nie jest największe odkrycie.

Nie jest to też DHEA (pod względem ilości główny hormon w organizmie). Jednak jako osiemdziesięciolatek będziesz mieć zaledwie 5% stężenia DHEA, jakie miałeś w wieku lat dwudziestu. To za mało.

Wiesz, co wspólnego mają osoby chore na raka, choroby serca, nadciśnienie, otyłość, cukrzycę i chorobę Alzheimera? Niski poziom DHEA we krwi. A jednak pomimo to DHEA jest mniej znaczący niż hormon, o którym Ci zaraz powiem.

Nie jest to też testosteron, tymozyna, pregnenolon ani inne przydatne hormony. One wszystkie są daleko w tyle – przy nim grają drugoplanową rolę.

Panie i Panowie, zwycięzcą jest…

HGH!

HGH to ludzki hormon wzrostu. Jeśli chodzi o siłę oddziaływania – żaden inny mu nie dorównuje.

W cytowanym wielokrotnie badaniu z 1990 r. dr Daniel Rudman podał HGH 21 mężczyznom w wieku od 61 do 81 lat. Przeciętny uczestnik badania zyskał 8,8% masy mięśniowej (bez żadnych dodatkowych ćwiczeń) i stracił 14,4% tłuszczu.

Co więcej, powróciło ich zainteresowanie seksem (i mieli lepsze osiągnięcia w tym zakresie), ich skóra zrobiła się grubsza, i odnotowali jeszcze kilka pozytywnych zmian w swoim samopoczuciu, tak jakby ubyło im dziesięć – dwadzieścia lat. Jeden z badanych powiedział:

Budzę się rano, staję przed lustrem i znów widzę 35-latka!

Niestety, kuracja hormonem HGH kosztuje rocznie od 10 do 30 tysięcy dolarów.

Na zawsze pięćdziesięcioletni…

Tak, dzięki HGH pełne aktywności życie do 120 lat jest na wyciągnięcie ręki. Wkrótce ludzie będą dożywać 150 lat albo i więcej.

Ale w jaki sposób? Wszak koszty takiej terapii przekraczają przeciętne możliwości budżetowe!

Niekoniecznie. Twoja przysadka mózgowa wciąż produkuje mnóstwo HGH i będzie tak robić do końca Twoich dni. Problem leży w tym, że z wiekiem do krwi uwalniana jest coraz mniejsza ilość tego hormonu.

Na szczęście istnieją naturalne środki, które powodują większe wydzielanie HGH do krwi. Niektóre z nich działają nawet skuteczniej niż zastrzyki z HGH. A najbardziej niezwykłe jest to, że nie zawierają ani jednej jego molekuły!

Ale hormony to jeszcze nie wszystko.

Badania na temat współczesnego żywienia pokazały, że wiele pokarmów przyczynia się do starzenia organizmu, wywołując różne reakcje szkodliwe dla komórek i organów (w szczególności tętnic i mózgu), takie jak:

  • utlenianie, które powoduje śmierć komórek i uszkadza DNA (będąc źródłem nowotworów). Jest ono spowodowane spożyciem pokarmów, których trudno unikać;
  • glikacja: proteiny i cukry (fruktoza i glukoza) łączą się, by stworzyć ciężkie związki, które niszczą Twój organizm. To trochę tak jakby zbyt długo gotować jajko – skutków nie da się cofnąć. Szkody są nieodwracalne. Glikacja występuje także wtedy, gdy spożywasz mięsa pieczone na grillu;
  • stan zapalny: kiedy jest chroniczny, zabija komórki mózgowe, spowalnia krążenie i może powodować powstawanie blaszek miażdżycowych w naczyniach krwionośnych (przez co wywołuje ryzyko zawału i udaru).

Wszystkie te reakcje są przyspieszane nieodpowiednim odżywianiem.

Dobra wiadomość jest taka, że właściwe odżywianie ma z kolei działanie pozytywne: chroni Twoje komórki, wzmacnia ich błony, czyni je młodymi i elastycznymi, wygładza Twoją skórę. Odpowiednia dieta może przyczynić się do reaktywacji niszczonych przez lata funkcji Twojego organizmu.

KŁAMSTWO NR 4: „Tylko leki mogą utrzymać Pana ciśnienie krwi na właściwym poziomie”

„Ma Pan ciśnienie 135/95, co oznacza, że przekroczył Pan niebezpieczną granicę. Musi Pan brać lekarstwa, aby to ciśnienie obniżyć”.

Jeśli masz nawet minimalnie wyższe ciśnienie niż to, które uważa się za prawidłowe, lekarze spróbują zmusić Cię do przyjmowania leków do końca życia. Są przekonani o tym, że nadciśnienia nie można wyleczyć, a jedynie trzymać w ryzach za pomocą leków.

I na tym polega problem. To nie ma nic wspólnego z prawdą.

W większości przypadków nadciśnienie nie pojawia się na skutek jakiejś choroby i może być całkowicie wyleczone dzięki zmianie trybu życia. Co więcej, wzrost ciśnienia wraz z wiekiem wcale nie jest nieunikniony, jak to się często uważa. Może być on nieznaczny lub wręcz żaden, jeśli tylko zastosuje się podstawowe zasady zdrowego życia.

Z badań prowadzonych wśród australijskich Aborygenów mieszkających w miastach wynika, że po zmianie ich trybu życia (w tym: sposobu odżywiania się i spędzania czasu) na tradycyjny w ciągu 7 tygodni udało się im nie tylko zrzucić wagę (średnio ponad 3,5 kg na osobę), ale również obniżyć poziom cukru we krwi oraz… ciśnienie. Skuteczniej niż stosując jakiekolwiek leki.

Podaję również kilka innych czynników, które pomogą Ci obniżyć ciśnienie krwi w sposób naturalny, wśród nich są m.in. tak zaskakujące jak:

  • dieta o niskim indeksie glikemicznym,
  • opalanie się (po kilkanaście minut w godzinach południowych) lub suplementacja witaminy D3 zimą oraz
    wyeliminowanie z diety napojów gazowanych.

KŁAMSTWO NR 5: „Nie można nic poradzić na chorobę Alzheimera”

„Niestety, mam złe wieści – tomografia komputerowa wskazuje na wczesne stadium choroby Alzheimera. Możemy troszkę spowolnić postęp choroby, ale nie ma na nią skutecznego lekarstwa. Musi Pani pomyśleć o zapewnieniu sobie jakiejś opieki”.

Jeśli Ty lub ktokolwiek Ci bliski zaczyna wykazywać choćby najmniejsze symptomy choroby Alzheimera, kieruj się prosto do lekarza specjalizującego się w medycynie naturalnej. Nawet nie próbuj tracić czasu na „konwencjonalnych“ lekarzy.

Choroba Alzheimera dotyka coraz więcej osób – w Polsce cierpi na nią obecnie aż 14% osób po sześćdziesiątym piątym roku życia i aż 40% osób po osiemdziesiątce. To co najmniej 250 000 chorych, z których około 150 000 nie ma jeszcze postawionej diagnozy.

Nie warto więc tracić cennego czasu na konsultacje z osobami, które twierdzą, że nie da się nic zrobić. Bo to nieprawda!

Odpowiednia dieta i właściwy tryb życia mogą spowolnić postęp choroby. Nieodpowiednie – nawet go przyspieszyć.

Ale ponieważ musisz działać najszybciej jak to możliwe, już teraz podaję Ci w skrócie najważniejsze zasady, do których warto się stosować:

  • unikaj węglowodanów,
  • jedz właściwe tłuszcze,
  • jedz owoce i warzywa,
  • jedz jajka,
  • nie pij wody z kranu (może zawierać aluminium),
  • pij czerwone wino (w rozsądnych ilościach),
  • stosuj odpowiednie suplementy diety,
  • ćwicz – tak ciało, jak i umysł.

KŁAMSTWO NR 6: „Twoją jedyną szansą jest chemioterapia i radioterapia”

„Niestety nowotwór zaatakował już węzły chłonne. Trzeba jak najszybciej rozpocząć chemioterapię i naświetlania”.

Mam ogromną nadzieję, że tych słów nigdy nie usłyszysz. Wraz z całym zespołem Poczty Zdrowia pracujemy w dzień i w nocy, aby dać Ci wszelką istniejącą broń, która może uchronić Cię przed rakiem. Ale nawet, gdybyś dowiedział się, że masz nowotwór, wciąż możesz wyzdrowieć.

Co ważne, nie zawsze jedyną szansą jest to, co lekarze zalecają dziś standardowo: chemioterapia i naświetlania. Słyszę od Czytelników z całego świata wiele historii, które tego dowodzą. Metod pozbycia się nowotworu może być naprawdę wiele.

Problem polega na tym, że ogromna większość lekarzy ich nie zna. Uparcie trzymają się dawnych metod leczenia raka, o których uczyli się na studiach, a z których wiele – jak dowodzą obecne badania – jest NIESKUTECZNYCH.

Niestety tylko niewielka część środowiska medycznego zna najnowsze wyniki badań w tej dziedzinie, a jeszcze mniejsza interesuje się osiągnięciami medycyny naturalnej.

To niesłychane, że lekarzom oraz marketingowcom udało się z niego zrobić kozła ofiarnego, choć chroni organizm niemal przed każdym rodzajem chorób: od nowotworów przez cukrzycę po choroby układu krążenia, demencję i infekcje. Dlatego przestrzegam, nie daj sobie wyprać mózgu ich kampanią strachu przed… słońcem.

Badania naukowe wykazały, że witamina D, którą w sposób naturalny wytwarza Twój organizm podczas kąpieli słonecznych, redukuje zagrożenie nowotworem, pod warunkiem utrzymywania się jej stężenia w osoczu na poziomie minimum od 40 do 50 ng/ml.

Jest to bardzo dobra wiadomość, ponieważ podnoszenie poziomu witaminy D w organizmie jest wyjątkowo łatwe i przyjemne. Wystarczy regularnie zażywać kąpieli słonecznych i jeść tłuste ryby (na przykład łososia, sardynki, makrele…) przyrządzane w niskiej temperaturze, a także niektóre drożdże.

I choć witamina D jest nam niezbędna, to od kilku dekad lekarze i kosmetolodzy zalecają okrywanie się przed słońcem, smarowanie skóry kremami z wysokim filtrem itp. Podtrzymują te zalecenia, mimo że w badaniu, którego wyniki opublikowano w Journal of the National Cancer Institute w 2002 r., nie znaleziono (na podstawie obserwacji 603 uczestników chorych na raka skóry) żadnego powiązania pomiędzy oparzeniem słonecznym, opalaniem, ekspozycją na promienie słoneczne a występowaniem różnych form raka skóry.

Wielu naukowców, w tym dr William Grant, opublikowało w prestiżowych czasopismach medycznych artykuły potwierdzające, że racjonalne korzystanie ze słońca w Stanach Zjednoczonych mogłoby obniżyć liczbę zachorowań na raka (o 185 000 rocznie) i pozwolić na uniknięcie 30 000 zgonów spowodowanych rakiem piersi, jajników, prostaty, macicy, przełyku, odbytu, żołądka i pęcherza moczowego. Dla porównania: co roku w Stanach Zjednoczonych na raka skóry umiera 7500 osób.

Oznacza to, że korzyści wynikające z przebywania na słońcu, a w szczególności zmniejszenie ryzyka zachorowania na inne rodzaje nowotworów, znacznie przewyższają potencjalne ryzyko powstania nowotworów skóry, a przede wszystkim czerniaka (ten efekt uboczny ekspozycji na słońce jest zresztą nadal przedmiotem dyskusji).

Jeżeli nie będziemy korzystać ze słońca lub będziemy smarować się kremami z najwyższym filtrem, narazimy się na niedobór witaminy D, który może zwiększyć ryzyko zachorowania na raka.

Również w tym przypadku zapobieganie prowadzi do katastrofy.

Choć badania naukowe wskazują, że jest to szkodliwe, wciąż na ogromną skalę prowadzi się badania przesiewowe na obecność antygenu PSA. Co roku setki tysięcy mężczyzn przechodzą niepotrzebne katusze. Wielu z nich musi poddać się biopsji prostaty lub bolesnemu i zupełnie niepotrzebnemu zabiegowi usunięcia tego gruczołu.

Powinieneś wiedzieć, że mimo iż większość lekarzy i urologów uważa, że stężenie antygenu PSA ponad 4 ng/ml oznacza pojawienie się problemu, to jednak 80% mężczyzn, u których stężenie antygenu PSA wynosi pomiędzy 4 a 10 ng/ml, choruje na łagodny przerost gruczołu krokowego, który nie ma nic wspólnego z rakiem, a także, że wynik taki może być spowodowany innymi przyczynami, na przykład stanem zapalnym lub przyjmowaniem leków (takich jak ibuprofen).

Badania pozwalające określić stężenie antygenu PSA we krwi służą co prawda wykryciu raka, ale nie potrafią jednoznacznie określić, czy jest to łagodny i powoli rozwijający się nowotwór, który nie przysparza problemów, czy też jest to bardziej agresywny rodzaj raka.

Tymczasem wzrost liczby komórek nowotworowych w prostacie odbywa się w większości przypadków niezmiernie powoli. I to tak powoli, że pomimo pojawienia się guza, 80% mężczyzn, u których wystąpi „nowotwór prostaty” nie zdąży nawet tego zauważyć, bo… umrą oni z całkiem innych przyczyn!

Co więcej, badanie stężenia antygenu PSA jest jak rzut monetą: pozwala ono na zdiagnozowanie jedynie 3,8% rzeczywistych przypadków raka; oznacza to, że 96,2% nowotworów pozostaje niezdiagnozowane!

Autorytety medyczne, w tym nawet dr Richard Ablin – ten sam, który odkrył antygen PSA w 1970 roku – apelują, aby nie prowadzić już badań przesiewowych w kierunku raka prostaty za pomocą badania stężenia antygenu PSA w osoczu. Jednak wielu lekarzy wciąż zaleca je swoim pacjentom.

A oto tylko niektóre przykłady na to, jak skarby natury mogą Ci pomóc w walce z rakiem:

Kurkuma przyczynia się do samozniszczenia komórek nowotworowych oraz zakłóca ich rozmnażanie się. Ale niezbędne jest zmieszanie kurkumy z tłuszczem (na przykład z oliwą z oliwek) i pieprzem, aby Twój organizm mógł przyswoić tę substancję.
Zielona herbata zawiera duże ilości galusanu epigallokatechiny (EGCG) z rodziny polifenoli. Podczas badań laboratoryjnych badacze zaobserwowali, że substancja ta jest w stanie powstrzymać rozwój nowotworu. Z pewnością istnieje różnica między tym, co dzieje się w laboratorium, a wnętrzem ciała ludzkiego, ale wiele badań dowiodło, że smakosze zielonej herbaty rzadziej chorują na raka. Powinieneś jednak wiedzieć, że ta najbardziej rozpowszechniona – chińska zielona herbata – zawiera niewiele EGCG. O ile tylko masz takie możliwości, lepiej pij japońską –bogatszą w EGCG.
Awokado jest od dawna znane ze swoich właściwości antycholesterolowych i zdolności do utrzymania w zdrowiu układu krążenia. Nowością zaś są najnowsze wyniki badań dr. Stevena M. D’Ambrosio i jego współpracowników z Ohio State University w Stanach Zjednoczonych. Wskazują one na to, że składniki fitochemiczne wyciągu z awokado Haas (odmiana o czerwonawej i ciemnej skórce) potrafią zniszczyć komórki rakowe, a stosowane doustnie – uniemożliwiają przekształcanie się komórek w stanach przedrakowych w nowotworowe.

KŁAMSTWO NR 7: „Każdy cierpi na reumatyzm”

„To zdarza się każdemu, ja też mam pewne dolegliwości reumatyczne. Nie ma na to lekarstwa, ale zawsze można brać leki przeciwbólowe”.

Choroby stawów to powszechne dolegliwości, z powodu których co roku miliony ludzi udają się do lekarza (w Polsce cierpią na nie przynajmniej 2 miliony osób). Dla przemysłu farmaceutycznego zaś – to kura znosząca złote jaja, wykorzystywana do granic przyzwoitości, co doprowadziło m.in. do wybuchu skandalu z lekiem Vioxx.

A ponieważ są to choroby bardzo uciążliwe, to cierpiące na nią osoby przez długie lata sięgają garściami po leki przeciwzapalne, sterydy i syntetyczne analgetyki (leki przeciwbólowe).

Leki początkowo przynoszą ulgę. Cud – nagle znów możesz otwierać słoiki, łupać orzechy, uprawiać ogródek! Przez kilka miesięcy – ba, może nawet lat – na nowo odkrywasz drobne życiowe przyjemności. Po pewnym czasie ataki choroby stają się jednak silniejsze i coraz dłuższe.

W dobrej wierze łykasz pigułkę za pigułką – przez siedem, dziesięć, piętnaście dni… aż zauważasz, że nie tylko leki są już mniej skuteczne, ale dodatkowo całkiem rozregulował się Twój układ trawienny. Biegunki, zaparcia, bóle brzucha, wreszcie krwawienia – zaczynasz się niepokoić. Pojawia się pytanie: czy kontynuować leczenie, czy bóle stawów nie były jednak mniejszym złem…

Dzisiejsze lekarstwa, również te najnowocześniejsze, jedynie uśmierzają ból. Zupełnie nie oddziałują na chrząstkę, która ulega postępującej degeneracji.

To dlatego są przydatne jedynie na krótką metę. W dłuższym okresie ich skuteczność maleje i wreszcie całkowicie zanika, wraz z zanikiem tkanki chrzęstnej. Wówczas działanie leków ogranicza się tylko do wywoływania skutków ubocznych, a te potrafią być niebezpieczne!

Jest jednak i dobra wiadomość: ostatnie badania naukowe wykazały, że medycyna naturalna oferuje niezwykłe sposoby na chorobę zwyrodnieniową stawów. Wiemy już dziś, że składniki naturalne mogą nie tylko uśmierzyć ból, ale także odbudować zniszczoną chrząstkę. W wielu badaniach okazało się, że pacjenci dotknięci artrozą cofnęli swój zegar biologiczny o całe lata.

Odzyskali oni dawną sprawność bez niepożądanych skutków ubocznych. Niektórzy zdołali uniknąć lub przynajmniej opóźnić wstawienie protezy kolana.

Nieświadomość to nie błogosławieństwo. To śmierć.

Jak pokazałem Ci przed chwilą, lekarze powtarzają wiele kłamstw – potencjalnie śmiertelnie groźnych kłamstw – nawet o tym nie wiedząc.

Ale to nie ich wina. Po prostu na uczelniach medycznych nikt nie uczył ich o wspaniałych, bezpiecznych, naturalnych lekach, które są wokół nas. Nie piszą też o nich czasopisma medyczne. To wstyd, ale współczesna medycyna jest tak zdominowana przez tabletki i skalpele, że te leki naturalne, które przecież nie mogą zostać opatentowane przez koncerny farmaceutyczne (czyli są tanie i trudno je poddać odgórnym regulacjom) są zamiatane pod dywan przez kolejne przyjazne przemysłowi farmaceutycznemu rządy.

Jednak pomimo, że większość lekarzy nie ignoruje tych naturalnych leków celowo, ich brak wiedzy nadal może zabić – Ciebie albo kogoś Ci bliskiego. Właśnie dlatego, jeśli chcesz być zdrowy, pełen energii i żyć długo w dobie epidemii chorób cywilizacyjnych, sam musisz zdobyć tę wiedzę, której Twój lekarz nie posiada.

Dlaczego w ogóle miałbyś umrzeć na tzw. „śmiertelną” chorobę?

Niemal każdy, kogo znasz, umrze z powodu choroby, której można zapobiec lub ją wyleczyć. Nie dołączaj do tego grona!

Obecne wyniki badań są jednoznaczne: wielu chorobom można zapobiec, można je też czasem wyleczyć, po prostu zmieniając swój sposób odżywiania oraz wyrównując niedobory substancji odżywczych w organizmie. Z gwarancją, że nie wystąpią żadne niepożądane efekty uboczne.

To przeciwieństwo leków syntetycznych, które choć, bywają skuteczne, to niestety, często wywołują niezwykle szkodliwe skutki uboczne w innych organach.

Na przykład:

Aspiryna jest skutecznym środkiem przeciwbólowym, ale jednocześnie… uszkadza błonę śluzową żołądka. Może spowodować poważne krwawienia i wrzody w Twoim układzie trawiennym.
Kortyzon redukuje stany zapalne, ale pobudza też infekcje. Na dłuższą metę powoduje osteoporozę, cukrzycę, rozregulowanie hormonalne, opuchliznę na twarzy i problemy skórne.
Antybiotyki zabiją niektóre bakterie, ale… uszkadzają florę jelitową. Osłabiają też system immunologiczny i mogą być toksyczne dla wątroby i nerek. Przyczyniają się do rozwoju drożdży, które mogą zainfekować jamę ustną (pleśniawki), oraz powodują grzybicę narządów płciowych.

Natomiast medycyna naturalna przynosi korzyści całemu organizmowi, wpływając zbawiennie na jego stan. Ogólnie rzecz biorąc, produkt naturalny, który daje miejscowe korzyści, tak naprawdę wpływa pozytywnie na Twoje zdrowie w różnych innych obszarach.

Kiedy, przykładowo, przyjmujesz witaminę D, aby wzmocnić kości, naukowcy dowodzą, że redukujesz jednocześnie zagrożenie chorobą nowotworową. Kwasy omega-3, które zmniejszają ryzyko chorób sercowo-naczyniowych, poprawiają również samopoczucie psychiczne (efekt antydepresyjny) i redukują degenerację mięśni.

Ale uwaga: substancje te, choć są naturalne, nie mogą być nigdy stosowane nieostrożnie. W każdym przypadku, a zwłaszcza kiedy przyjmujesz konwencjonalne leki syntetyczne, musisz zapytać o zdanie swojego lekarza, zanim podejmiesz jakiekolwiek nowe leczenie.

Jest to ważne, ponieważ mimo wszystko większość produktów naturalnych zawiera substancje aktywne. Nie mają one niepożądanych skutków ubocznych, ale ryzyko interakcji i przedawkowania zawsze istnieje.

Życzę zdrowia

Jean-Marc Dupuis
źródło: http://www.presspol.info, tajnearchiwumwatykanskie.wordpress.com, martabrzoza.pl

https://www.przeglad.ca

Komentarzy 28 do “7 najgroźniejszych kłamstw, które możesz usłyszeć od lekarza”

  1. Piskorz said

    re art Avocado…przecinamy na pół, obieramy i kroimy . Dodajemy 1 banana ,1/2 filiżanki gęstego jogurtu + 3/4 filiżanki soku pomarańczowego / u nas mała butelka za 2.50/ .Wszystko miksujemy…i jest to na 2 osoby, super.! Z reszty robimy…jeszcze 1 porcję, trzeba tylko jeszcze 1 banana.!

  2. Antychazar said

    To normalne u chazarskiej dziczy. Mamy się leczyć a nie wyleczyć. Tym bestiom zależy na kasie a nie na naszym zdrowiu. Przekupują na różne sposoby lekarzy i mamy to co mamy. Sam kilka razy doświadczyłem kurestwa albo głupoty lekarzy i o mało nie przeniosłem się na tamten świat. Strach się po prostu leczyć rockefelerycznie. A przejęli kurwy całkowicie państwową mendycynę.

  3. Piskorz said

    re art że stężenie antygenu PSA ponad 4 ng/ml oznacza pojawienie się problemu,”….Niekoniecznie,bo z wiekiem wyższe PSA jest ponoć normalne.!!
    Z tego co pamiętam, to PSA może być w normie, ale…czasami /sic!!/, trudno mówić mi o % może być coś poważniejszego . Jest jeszcze inny rodzaj PSA, jest to w sieci, trzeba szukać.! Cynk „dobry” na prostatę, granaty, pestki z dyni i słonecznika. I ponoć pokrzywa.

  4. Piskorz said

    re art być całkowicie wyleczone dzięki zmianie trybu życia…..lub oczyszczeniu zył.

  5. Maya said

    Najgroźniejsze kłamstwo to zdecydowanie:
    „Jest pan/i nieuleczalnie chory/a”.
    Przypominam, że nie ma nieuleczalnych chorób, są tylko nieuleczalni ludzie.
    Konowałów omijam szerokim łukiem.

  6. errorous said

    Polecam książkę What Really Makes You Ill?
    Why Everything You Thought You Knew About Disease is Wrong
    Dawn Lester & David Parker

    Parę cytatów

    Environmental pollution due to ‘harmful substances and influences’ is a far greater and more serious threat to human health than is acknowledged by the scientific community, including the medical establishment. The discussions in chapter six explore the major sources of ‘poisons’, both chemical and electrical in nature, that pollute the environment and refer to some of the main applications of these poisons. This chapter also discusses the use of toxic chemicals as ingredients of a wide variety of everyday products, such as household products, cosmetics and personal-care products, foods and drinks, as well as some lesser-known applications.
    The medical establishment admits to not knowing the ‘exact’ causes of most, if not all, chronic health problems, more commonly referred to as noncommunicable diseases. The discussions in chapter seven examine a number of major noncommunicable diseases to expose the existence and extent of these ‘knowledge gaps’; they also examine some of the known causal factors and reveal the existence of an underlying mechanism common to virtually all of them.
    Health problems cannot be considered in isolation; they are invariably associated with other circumstances, most of which affect a significant proportion of people throughout the world, especially in countries referred to as ‘developing’. International organisations, especially those within the UN system, claim to be able to resolve all of the problems that confront humanity in the 21st century; but this claim is unfounded. The discussions in chapter eight examine the most recent efforts to implement measures claimed to provide solutions to these problems, with particular emphasis on those that impact human health, whether directly or indirectly, and reveal that these measures are inappropriate as solutions, because they fail to address and thereby remove the real causes of these problems.
    The reason that ‘modern medicine’ employs inappropriate solutions to the problem of ‘disease’, despite the unimaginably huge sums of money that have been, and continue to be, expended on the development of medicines and vaccines, is largely due to the influence of ‘vested interests’. The existence and influence of these vested interests over key areas of human life, including the healthcare system operated by the medical establishment, are discussed in chapter nine.
    Having revealed the problems with the explanations presented by the medical establishment in the previous chapters, the final chapter explains the real nature of ‘disease’. It also discusses how illness is almost always the result of multiple causes and reveals the existence of a common mechanism. In addition to discussing the problems, chapter ten provides information about how people can reduce their exposures to these causal factors and take responsibility for, and control over, their own health.
    *
    The practice of medicine has clearly not changed a great deal since the days of Hippocrates, after whom the Hippocratic Oath that urges doctors to ‘do no harm’ is named. This Oath is still sworn by newly qualified doctors and it is a laudable principle on which to base any work in the field of ‘healthcare’. But the use of harmful substances in the name of ‘healthcare’ denies physicians the ability to apply that principle in practice; as this chapter will demonstrate.
    Although the medical establishment continues to repudiate the idea that ‘medicines’ are harmful, with the sole exception of ‘side effects’, there have been many individual physicians who have become aware of and concerned about the problems inherent within the system in which they were trained. As a result of their investigations, many of these physicians were brave enough to reject some, if not all, of their ‘training’ and to develop and utilise other methods of ‘healing’, many of which resulted in vastly improved outcomes for their patients. One such physician was Dr John Tilden MD, who discusses his experiences in his book entitled Toxemia Explained, in which he states that,“Twenty-five years in which I used drugs, and thirty-three in which I have not used drugs, should make my belief that drugs are unnecessary, and in most cases injurious, worth something to those who care to know the truth.”
    Most people will probably assume that the ‘medical system’ of the early 21st century is based on solid scientific evidence, unlike the systems of earlier periods; but this would be a mistaken assumption. The system of modern medicine currently in use has been developed as the result of a variety of customs and traditions, none of which has been scientifically established to be appropriate for the treatment of a patient’s illness in order to restore them to health.
    *
    Dr Robert Koch who is regarded as the founder of modern bacteriology; nevertheless, like Louis Pasteur, Dr Koch is falsely venerated as a hero. It is widely claimed that Dr Koch provided the necessary ‘proof’ that certain diseases were caused by certain bacteria; but this is a mistaken claim, as will be demonstrated.
    In order for him to test his theory that bacteria were the causes of disease, Dr Koch developed four Postulates that continue to bear his name. The first Postulate, which is the most crucial for determining a causal agent of disease, comprises two criteria, the first of which is that the microbe alleged to cause a specific disease must be found in all people suffering from that disease. The second criterion is that the microbe should not be found in anyone who does not have the disease it is claimed to cause. The logic of this first postulate is undeniable; any exception to either criterion means that the ‘microbe’ could not be the causal agent of the disease in question. This logic is recognised by Dr Peter Duesberg, who states in his book entitled Inventing the AIDS Virus that,
    “A single exception would be enough to pronounce the microbe innocent of creating that disease.”
    However, investigations of bacteria and their relationship to different diseases reveal the existence of exceptions to both criteria of Koch’s first postulate; bacteria have been found in the bodies of people who do not have the disease they are alleged to cause, and the relevant bacteria have not been found in all people with the disease they are alleged to cause. The significance of these exceptions is that they utterly refute the basic assumption that bacteria cause disease. These exceptions should have persuaded scientists like Dr Koch to reassess the ‘germ theory’, if not completely abandon it.
    There was, and still is, a great reluctance to abandon or even reassess the theory; instead, efforts have been made to solve the anomalies raised by these exceptions by making adaptations to the theory. But these adaptations do not resolve the underlying anomalies; on the contrary, they introduce additional anomalies. The main problem is that the adapted theory retains the underlying assumption that ‘bacteria’ are pathogens; but it is precisely this assumption that is fundamentally flawed.

  7. aaa said

    8. Leczenie szkodzi planecie.

  8. mistrzYoda said

    Dzień dobry!
    Jako ortopeda nie będę się wypowiadał na wszystkie podpunkty, chociaż mam na ich temat zdanie, ale skupię się na punkcie 7 bliższym moim zainteresowaniu.
    Niestety, ale jest tutaj zawartych wiele ogólników i myślenia życzeniowego. Oczywiście, że podstawą leczenia choroby zwyrodnieniowej jest stosowanie leków z grupy SYSADOA, których skład to naturalnie występujący siarczan chondroityny, glukozamina, olej z awokado. Mają one działanie przeciwzapalne i regeneracyjne dla chrząstki. Jednak te środki zwykle przynoszą ulgę w I, II stopniu choroby zwyrodnieniowej. Co później? Trwają obecnie próby kliniczne II stopnia leków modyfikujących przebieg choroby, ciekawym rozwiązaniem może być terapia epigenetyczna.

    Natomiast nie można wmawiać pacjentom, że sam naturalny środek naturalny pomoże, gdy tak naprawdę staw jest praktycznie do wymiany. Tu lepiej zwrócić uwagę na patologiczną otyłość naszego społeczeństwa oraz niewielki stopień aktywności sportowej, który hamuje regenerację chrząstki. Ruch to zdrowie!

  9. Zenon_K said

    Do doktora nie chodzi sie nigdy, pod zadnym pozorem. To zagraza zdrowiu a nawet zyciu. Jest kilka wyjatkow : zlamania, rany co to trzeba zaszyc i inne mechaniczne naprawy.

    Trzeba swoje cialo znac (przychodzi to z wiekiem), uczyc sie na wlasnych bledach i bledach innych, uczyc sie metod leczenia, zdrowego stylu zycia (praca fizyczna, sport, dieta), jezeli to mozliwe obcowac z natura, szczegolnie korzystac ze slonca (owoce Stworcy), wierzyc w Boga i to wszytko.

    Wszystko to jest obowiazkiem kazdego wierzacego-cialo nasze jest darem Stworcy o ktore mamy dbac. Musimy sie wiele nameczyc by je poznac i zadbac o nie bo ciazy na nas spadek grzechu pierworodnego Adama i Ewy.

  10. Marucha said

    Jednego nie mogę pojąć.
    Skoro istnienie chorób zakaźnych to jakiś mit – to jakim cudem w 1763 roku w czasie powstania wielu plemion Indian, podczas tzw. wojny Pontiaca, baron Jeffery Amherst postanowił zastosować broń niewidoczną, ale wyjątkowo skuteczną.
    Mianowicie przekazano Indianom koce, używane wcześniej przez chorych na czarną ospę.
    Indianie masowo się zarażali i umierali…

  11. Żeby się leczyć u lekarzy, to trzeba mieć końskie zdrowie.

  12. bardzo said

    AAA: Badania naukowe wywołują raka u szczurów (dr. Laura, ok. 1995)

  13. Mateuszek said

    Z lekarzami jest tak samo jak z komputerami. Twórcy wirusów tworzą programy antywirusowe, samonapędzający się biznes
    Krótka historia Krymu – raz Ukraina, raz Rosja
    https://polskawliczbach.blogspot.com/2022/03/krotka-historia-krymu-raz-ukraina-raz.html

  14. wnikliwymokiem said

    ” KŁAMSTWO NR 4: ” –

    – sam doświadczyłem tego i kiedy próbowałem dowiedzieć się jaka jest przyczyna mojego nadciśnienia ( regularnie co miesiąc, trach – 180/100/90 ) to w odpowiedzi lekarze ( a może „lekarze” ) serwowali mi mantrę : ” -proszę brać przepisane leki ” *.

    Na takie dictum sprawy wziąłem w swoje ręce i zacząłem się przyglądać sobie i eliminować to co mi nie służyło … mam wzorcowe ciśnienie ( no, z lekkimi, wynikającymi z sytuacji odchyłkami ).

    * – p. doktor przepisała mi leki, które, jak wynikało u załączonych ulotek były sobie przeciwstawne.

    Wykształconymi a nie posiadającymi odpowiedniej wiedzy lekarzom należy, w trosce o swoje zdrowie i życie ” serdecznie ” podziękować.

  15. ats42 said

    @Marucha
    Dobre pytanie, jak to było z tym zarażaniem Indian ospą, jednakże należało by sięgnąć do źródeł tej rewelacji i sprawdzić, ile takich źródeł jest, i czy przypadkiem nie opierają się wszystkie na jednej-jedynej relacji, a właściwie informacji, którą trudno zweryfikować, bo – jakby nie było- chodzi o dość odległe czasy i miejsce. Jednakże niewiele później, bo już u progu XIX wieku, w Europie wybuchła histeryczna kampania szczepień przeciwko ospie, ze wszelkimi niuansami jako żywo przypominającymi współczesną plandemię kowida, która trwała cały wiek, a dowodów na nieskuteczność, a nawet niezwykłą szkodliwość szczepień było bez liku.

    ————-
    Jak na razie podaje Pan w wątpliwość znaną relację o zarażaniu Indian ospą. Może ma Pan rację.
    Dalej jednak nurtuje mnie, dlaczego od dawna izolowano trędowatych… w jaki sposób rozprzestrzeniają się choroby weneryczne…
    Admin

  16. Ad. 15 (Admin)

    Dalej jednak nurtuje mnie, dlaczego od dawna izolowano trędowatych… w jaki sposób rozprzestrzeniają się choroby weneryczne…

    1. Bo brzydko wyglądali.
    2. Przez kontakt płyny ustrojowe – płyny ustrojowe.

    Bakterie istnieją. To stwierdzono. Wirusy nie wiadomo, czy istnieją – brak potwierdzenia tezy.

    Do sprawy zabrano się od złej strony. Każda cząstka materii drga z określoną częstotliwością, być może nawet niejedną. Itd…

  17. errorous said

    Ad Pan Gajowy

    49If the true cause of epidemics is exposure to electrical pollution or toxins (from insects, industrial poisons, toxins produced by bacteria under conditions of filth, vaccinations, and drugs), with substandard nutrition as a cofactor, what about the outbreaks of disease in the Americas, in Africa, and in the South Seas, when these aboriginal peoples first met the European colonists? Didn’t they begin to suffer from infectious disease as soon as they came in contact with infectious diseases carried to the New World on boats from the Old World—diseases to which they had no immunity?
    Actually, native peoples did not contract disease immediately on contact with the Europeans. For example, fishermen and early explorers visited the northeastern waters along the Atlantic coast during the fifteenth and sixteenth centuries, yet we have no historical commentary on the existence of disease or epidemics among the aboriginal peoples during that time. According to Raymond Obomsawin, in his report “Historical and Scientific Perspectives on the Health of Canada’s first Peoples,50 “Since the prime purpose of this early contact was to commercially exploit natural resources, any visible evidence of the physical weakness or sickness of the indigenous inhabitants would surely have excited some keen interest.” Instead, these early reports marveled at the Native Americans’ good health and robust constitution.
    Obomsawin notes that the first recorded outbreaks of disease in Native Americans living in the Ottawa Valleys occurred between 1734 and 1741. Samuel de Champlain had established the first European settlement at Quebec on the St. Lawrence River over one hundred years earlier, in 1608, and it wasn’t until the 1800s that smallpox, dysentery, typhus, yellow fever, tuberculosis, syphilis, and various other “fevers” became prevalent in the aboriginal population.
    By the mid-eighteenth century, Native American life had succumbed to serious disruptions. As a result of intensive trapping, the game populations had dwindled, seriously affecting the availability of food and skins to make clothing and footwear. During this period, sugar, white flour, coffee, tea, and alcohol arrived on trading ships, which the colonists traded with the Indians for furs.

  18. Emilian58 said

    Ustawiacze świata zafałszowali chyba już wszystkie nauki łącznie z medycyną. A lekarzy zamienili w oprawców. Oczywiście nie wszystkich. Jeszcze nie wszystkich.

  19. kontra said

    re 10 15

    Jak na razie podaje Pan w wątpliwość znaną relację o zarażaniu Indian ospą.

    ==

    chodzi o list Jeffery Amherst / Henry Bouquet czy jest inny dowód?

    list dowodzi tylko propozycji zarażenia a nie realizacji

    czy Jeffery Amherst / Henry Bouquet się zaraził od tych koców?
    jak Henry Bouquet chciał się ochronic przed zarażeniem kocami z ospa?
    czy Jeffery Amherst / Henry Bouquet wręczyli te koce Indianom
    i na wojnie zawsze znajdą się ‚choroby zakaźne’ bo niedożywienie

    ==
    GENERAL JEFFERY AMHERST PONDERS
    THE BEST GENOCIDE METHODS TO USE

    In July 1763, two years after the „Burying of the Hatchet Ceremony,” General Jeffery Amherst, the Commander-in-Chief of all British forces in North America asked this question in a memo he wrote to Colonel Henry Bouquet, a Huguenot in the service of England:

    „Could it not be contrived to send the Smallpox among the disaffected Tribes of Indians?”

    Bouquet replied: „I will try to inoculate the [the word is illegible but probably says „Indians” with some blankets that may fall into their hands, and take care not to get the disease myself.”

    Amherst answered: „You will do well to try to inoculate the Indians by means of blankets.”

  20. ats42 said

    Jak z powyższego rozumiem, pomysł infekowania Indian ospą był, ale nie wiadomo, czy został zrealizowany, ani jakie były jego skutki, co sprowadza temat do rangi miejskiej legendy, która jednakże mogła odegrać rolę w XIX w. podczas kampanii szczepień, i nawet dzisiaj się ją powtarza jako argument za szczepieniami.

    Choroby bakteryjne istnieją, natomiast wirusowe nie wiadomo, bo nie wiadomo, czy istnieją wirusy. Od stu lat dajemy sobie coś wmawiać, a tymczasem tuż przed zmasowaną akcją szczepień dzieci w USA w latach 90′ u.w. dokonano odkrycia egzosomu, które wepchnęło wirusologów w ciemną dupę, albowiem egzosom wygląda i działa jak wirus, ale jest produktem własnej komórki organizmu, a nie ciałem obcym.

    Bezsprzecznie natomiast na wszelkie zachorowania są narażone organizmy osłabione przez brak kluczowych składników odżywczych, lub zatrute toksynami, których neutralizacja wyczerpuje zasoby obronne tych organizmów.

    Chorobotwórczość bakterii jest natomiast mocno demonizowana. Bakterie wkraczają aby rozkładać komórki i tkanki, które uległy nekrozie (zabiciu) przez jakiś inny czynnik, ale nie atakują miejsc w organizmie, w których nie występują martwe komórki, co szczególnie widać w tzw. infekcjach skórnych. Są także takie martwice, których nawet bakterie nie chcą się czepić, bo jakby chciały, to prawie wszyscy chodzili by pokryci wrzodami z tytułu byle wągra.

    Przenoszenie się chorób zakaźnych zakłada kontakt osoby zarażanej z osobą zarażająca, jednakże taka sytuacja zachodzi przy równoczesnym narażeniu osoby zdrowej na to samo otocznie, w którym przebywa chory, może też wodę, żywność, lokalne promieniowanie elektromagnetyczne, albo do zachorowania dochodzi u obu wskutek oddzielnego narażenia się na te same czynniki sprawcze, a tylko przypadkowego spotkania się w okresie, gdy jedna osoba ma symptomy, a druga jeszcze ich nie ma.

  21. Marucha said

    Tu nie chodzi nawet o to, czy zbrodniczy pomysł z zarażeniem Indian śmiertelną dla nich chorobą został istotnie zrealizowany, czy też jest legendą (nie miejską).

    Chodzi bowiem o to, że z dawien dawna ludzie wiedzieli, iż pewnymi chorobami można się zarazić: dżumą, cholerą, czerwonką, gruźlicą itp. Negowanie tego wkracza w rejony zastrzeżone dla płaskoziemców.

    O zarazach wspomina już Biblia, ale jedną z pierwszych plag, które odbiły się szerokim echem była epidemia, która wybuchła w V wieku przed Chrystusem w czasie wojny peloponeskiej. Ateny, które walczyły wówczas ze Spartą o dominację nad Grecją, zostały nawiedzone przez zarazę. Choroba rozwinęła się w szczelnie zamkniętym mieście, obleganym przez Spartan. Wielu ateńczyków zmarło, a wśród ofiar był przywódca miasta, Perykles.
    Był to prawdopodobnie tyfus.

    Jako bonus przypomnę fragment Konrada Wallenroda.

    Almanzor wszystkich wzajemnie witał, Wodza najczulej uścisnął,
    Objął za szyję, za ręce chwytał, Na ustach jego zawisnął.
    A wtem osłabnął, padł na kolana, Ale rękami drżącemi
    Wiążąc swój zawój do nóg Hiszpana, Ciągnął się za nim po ziemi.

    Spojrzał dokoła, wszystkich zadziwił, Zbladłe, zsiniałe miał lice,
    Śmiechem okropnym usta wykrzywił, Krwią mu nabiegły źrenice.
    „Patrzcie, o giaury! jam siny, blady, Zgadnijcie, czyim ja posłem?
    –Jam was oszukał, wracam z Grenady, Ja wam zarazę przyniosłem.
    Pocałowaniem wszczepiłem w duszę Jad, co was będzie pożerać,
    Pójdźcie i patrzcie na me katusze: Wy tak musicie umierać!

  22. kontra said

    re 21

    nie neguje zaraz,
    pytanie jest o dowód na ten sposób zarażania.

    historia nie mówi nic o Jeffery Amherst / Henry Bouquet czy się zaraził bo koce przecież miałby trzymać
    i jak Henry Bouquet chciał się ochronic przed zarażeniem kocami z ospa / sposobu nie zdradził /?

    koce i przedmioty z wirusem ospy „nie zostały zaszczepione”,
    szczepionki na ospe maja chronić „do 5 lat”,
    czyli wygasły u wszystkich zaszczepionych,
    ludzkość nie jest zaszczepiona na ospe,
    wystarczy więc 1 dotknięcie koca z ospą przez 1 osobę i mamy łancuszek i epidemie ospy
    Teoria się sypie.

    ———
    Jasne. Nie ma chorób zaraźliwych.
    Więc dlaczego są?
    Admin

  23. ats42 said

    Przez wiele lat systematycznie podczas wyjazdów nad morze w środku lata łapałem przeziębienia i przechorowywałem pół urlopu, a ponadto od razu dopadało mnie zatwardzenie trwające kilka dni. Związane to było ze zmianą warunków otoczenia, pożywieniem i wodą, czyli z aklimatyzacją, a nie z tym, że w moim otoczeniu pojawił się jakiś zasmarkany giaur.

    Teraz stosuję ostrą suplementację i jeszcze biorę ze sobą „zaszczepkę” do zsiadłego mleka, żeby mi znowu kichy nie stanęły, i już mi się tamte przypadłości nie zdarzają.

    Sprowadza się to do stwierdzenia, że zaczynałem chorować bez wyraźnego powodu, a już na pewno bez wyraźnego powodu epidemiologicznego.

    Z ospą wiąże się jeszcze taka ciekawostka, a właściwie hucpa: pomimo zaszczepienia na ospę wszyscy jesteśmy nosicielami jej wirusa, który w sprzyjających mu okolicznościach może wywołać półpaśca. Półpaśca, ale nie ospę! Czy robią więc z nas idiotów?

  24. Boydar said

    Rura twierdzi że z powodu doła psychicznego i takich różnych innych.

    Ciekawe dlaczego sama jest pogięta.

  25. kontra said

    ———
    Jasne. Nie ma chorób zaraźliwych.
    Więc dlaczego są?
    Admin

    aha jesli tak to tak

  26. lewarek.pl said

    No tak, nie ma ospy. Ciekawe, ale obcując przez kilka dni z dzieckiem chorym na ospę (nie na półpaśca) też zapadłem na to diabelstwo. Pęcherze na całym ciele i swędzenie nie do wytrzymania przez ponad tydzień.
    Co za zbieg okoliczności: miałem tę samą chorobę co dziecko! Ale ogólnie wiadomo, że nie ma bakterii, ani wirusów.
    Za to przelatujące wysoko samoloty rozpylają chemitrailsy.

    ———-
    Ano tak to ci ono i jest… przez setki lat głupie ludzie wiedzieli, że choroby są zaraźliwe, ale teraz to już nieprawda.
    Admin

  27. ats42 said

    Absolutnie nie twierdzę, że nie ma chorób zakaźnych, bo są, zwłaszcza pochodzenia bakteryjnego.

    Jednakże w przypadkach zakażeń górnych dróg oddechowych diagnostyka leży i nic się praktycznie nie robi, aby stwierdzić, czy jest to zakażenie bakteryjne, czy wirusowe.

    Jesteśmy ponoć nosicielami mnóstwa różnych wirusów, które się uaktywniają w sprzyjających dla nich warunkach, a samo to wyklucza potrzebę kontaktu z osobą mającą objawy takiej infekcji – choroba może wystąpić i bez tego. Ospa jest chorobą wirusową, my tego wirusa nosimy, i on może się ujawnić jako półpasiec.

    Problem polega na tym, że postać wirusa jest taka sama, jak egzosomu, a więc może wirusy jako patogeny obcego pochodzenia nie istnieją a czynnikiem zakaźnym są egzosomy będące produktami własnych komórek, którymi infekujemy innych. To całkowicie zmienia paradygmat wirusologii.

    Przed rozpoczęciem masowych szczepień na ospę różyczkę, szkarlatynę i ospę traktowano jako jedną chorobę, a podzielono ja na trzy różne, aby wmówić skuteczność szczepień na ospę mając obok tysiące chorych na dwie pozostałe.

  28. kontra said

    re 26
    i udowodnił pan że koce zarażają ludzi ospą a jak ospą to i in. ch zakaźnymi jak kowid
    brawo

    ——
    Pan coś zapalił?
    Admin

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: