Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    corintians o Ławrow: nazywanie NATO sojusze…
    Lily o Szczytowanie przed dołowaniem
    How Too Ansys (@Ansy… o Szczytowanie przed dołowaniem
    corintians o Koncepcja goni koncepcję
    kontra o Jad węża w „Desideratio deside…
    Emilian58 o Gaz za ruble, kto przegra…
    kontra o Jad węża w „Desideratio deside…
    bryś o Wolne tematy (48 – …
    Mietek o Szczytowanie przed dołowaniem
    Olo o Szczytowanie przed dołowaniem
    osoba prywatna o Wolne tematy (48 – …
    Emilian58 o Rozmowy małżeńskie Wielomskich…
    mironik o Wolne tematy (48 – …
    Kura domowa o Wolne tematy (48 – …
    Mietek o Gaz za ruble, kto przegra…
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 616 obserwujących.

Norman Finkelstein: Rosja ma historyczne prawo do inwazji na Ukrainę

Posted by Marucha w dniu 2022-05-17 (Wtorek)

Rozmowa z prof. Normanem Finkelsteinem, przeprowadzona przez Briahna Joy Gray 8 kwietnia 2022 r.

Briahna Joy Gray (BJG): Jak sugeruje część lewicy, czy widzisz podobieństwo między… izraelską okupacją Palestyny i reakcyjnymi i prawicowymi elementy w Palestynie i sytuacją na Ukrainie w kontekście batalionu Azow itp… Czy uważasz, że jest jakieś podobieństwo?

Norman Finkelstein (NF): Poproszę o możliwość dygresji…

BJG: Absolutnie.

NF: Dobrze. Jeśli chodzi o kwestię Ukrainy, to rzecz, która mnie niepokoi w dyskusji publicznej o Ukrainie lub histerii – bo to nawet nie jest to dyskusja na temat Ukrainy ale histeria – jest następująca. Ci, którzy nie są całkowicie zanurzeni w propagandzie głównego nurtu, niektórych z nich gościłaś w swoim programie, to ludzie, którzy nie są szczególnie lewicowi, nie mają szczególnej lewicowej lojalności, jak John Mearsheimer z Uniwersytetu w Chicago lub Stephen F. Cohen, który przewidział, że jeśli będziemy kontynuować ekspansję NATO na Ukrainie, to dojdzie do wojny. Powiedział to w programie Democracy Now w 2014 r. i miał rację. Mówili to też inni ludzie, jak profesor Chomsky. Do tej grupy zaliczyłbym jeszcze kilku innych, a wszyscy oni powtarzają następującą rzecz:

Po pierwsze, Rosjanom obiecano, że nie będzie ekspansji NATO na wschód – było to quid pro quo za zjednoczenie Niemiec po rozpadzie Związku Radzieckiego. Obiecano to Rosjanom, ale Zachód poszedł dalej. Mówimy o latach dziewięćdziesiątych: obietnice zostały złożone, ale Zachód poszedł dalej i zaczął rozszerzać NATO – jak to lubi określać John Mearsheimer, była pierwsza transza, potem druga transza rozszerzenia… Następnie NATO zaczyna rozszerzać się w Gruzji i na Ukrainie. Związek Radziecki nazywa to to czerwoną linią.

Aby to powstrzymać, Związek Radziecki proponuje całkowicie rozsądne rozwiązanie: zneutralizować Ukrainę tak, jak zneutralizowaliśmy Austrię po II wojnie światowej – czyli ani w bloku wschodnim, ani w bloku zachodnim. Wydawało mi się to całkowicie rozsądne. Mearsheimer, Cohen już nie żyją [prof. Stephen F. Cohen zmarł w 2020 r.; prof. Mearsheimer żyje – przyp. Red.] , ale profesor Chomsky i wielu innych zgadzają się co do zasadności żądań Putina.

Dochodzi do tego zasadność tych żądań, żądań, które – jak piszesz w swoim artykule i jak powiedziałaś dziś wieczorem – muszą być zawsze rozpatrywane w kontekście. Jaki jest więc ten kontekst? Kontekstem jest Związek Radziecki, dawna Rosja, która straciła… szacuje się, że w czasie II wojny światowej zginęło tam około 30 milionów ludzi. Stany Zjednoczone, które – jeśli ogląda się amerykańskie filmy, to można pomyśleć, że to one wygrały II wojnę światową – straciły około dwustu tysięcy ludzi. Drugim kandydatem do wygrania II wojny światowej była Wielka Brytania, która straciła około czterystu tysięcy ludzi.

Związek Radziecki stracił 30 milionów ludzi. Nawet ci, którzy nie uczęszczali na zajęcia z nauk ścisłych, potrafią ocenić różnicę między kilkuset tysiącami a trzydziestoma milionami. Dla Rosjan to nie jest zamierzchła przeszłość. Jeśli…

Pamiętam, jak Stephen F. Cohen powiedział: „Kiedy dorastałem w mojej małej Ameryce – pochodził z Kentucky – świętowaliśmy…, zapomniałem, jak się tu nazywało, Dzień Zwycięstwa czy jakoś tak, Ale teraz jako dorośli nie obchodzimy już w Stanach Zjednoczonych, zwycięstwa w II wojnie światowej”. W Rosji, natomiast, nadal obchodzi się Dzień Zwycięstwa, nadal go świętują. Mieszkam w dzielnicy Coney Island na Brooklynie. Duża część mieszkańców, to rosyjscy Żydzi. Wychodząc w maju na ulicę w Dniu Zwycięstwa , można zobaczyć, że Rosjanie w wieku do 80 i 90 lat noszą medale, medale z II wojny światowej. Ta pamięć jest żywa.

Teraz mamy Ukrainę, gdzie naziści odgrywają ogromną rolę. Nie mówię, że stanowią większość, ale w życiu politycznym i wojskowym odgrywają nieproporcjonalnie dużą – nazwijmy to – rolę. Ta Ukraina, w której naziści odgrywają ogromną rolę, jest sprzymierzona z potężnym blokiem wojskowym zwanym NATO, które posuwa się naprzód, okrążając Rosję, próbując ją zdusić… A od około 2016 r., za rządów Trumpa, zaczyna zbroić Ukrainę, przekazywać broń, angażować ją w ćwiczenia wojskowe z NATO, zachowując się bardzo prowokacyjnie. I wtedy minister spraw zagranicznych Ławrow w końcu mówi, że osiągnęliśmy punkt wrzenia.

To wszystko, co przed chwilą powiedziałem, przyznają profesorowie Chomsky, John Mearsheimer i inni. Prasa głównego nurtu tego nie przyzna, ale ludzie, którzy nazywają się po prostu, zgodnie z prawem, dysydentami, chociaż Mearsheimer nie nazwałby siebie dysydentem, tylko realistą, przyznają to. Miły facet, uważam go za przyjaciela, lubię go. Więc ludzie ci to przyznają, ale potem mówią, że inwazja była zbrodnicza. Zbrodnicza inwazja, zbrodnicza, zbrodnicza, zbrodnicza.

A moje pytanie, które stale zadaję w korespondencji, jest bardzo proste: czy zgadza się Pan, Pani że przez 20 lat – ponad 20 lat, ponad dwie dekady – Rosja próbowała angażować się w dyplomację; czy zgadza się Pani, że rosyjskie żądanie zneutralizowania Ukrainy – nie okupowania jej, nie określania jej rządu, formy gospodarki, po prostu zneutralizowania jej, jak Austrii po II wojnie światowej – czy zgadza się Pani że było to uzasadnione żądanie; czy zgadza się Pani, że Zachód rozszerzał i rozszerzał NATO; czy zgadza się Pani, że Ukraina de facto stała się członkiem NATO, zbroiła się, angażowała się w ćwiczenia wojskowe z NATO; i czy zgadza się Pani… Wiesz, Rosja straciła 30 milionów ludzi podczas II wojny światowej z powodu inwazji nazistów, więc Rosja ma prawo obawiać się tych wszystkich – wybacz sformułowanie – nazistów krążących po Ukrainie… zatem proste pytanie brzmi: Co miała zrobić Rosja?

Nie mówię, że zgadzam się z inwazją, nie mówię, że wszystko poszło dobrze, ale myślę, że inwazja pokazała, że Rosja jest słaba militarnie, dlatego tym bardziej mogła się obawiać wspieranej przez NATO Ukrainy pełnej nazistów i prawdopodobnie w pewnym momencie ustawiającej rakiety nuklearne na swojej granicy. I myślę, że 30 milionów ludzi to 30 milionów argumentów na korzyść Rosji.

Nie jestem strategiem wojskowym, więc nie powiem, że było to najmądrzejsze posunięcie. Nie powiem, że było to najbardziej rozważne posunięcie. Ale powiem – i nie boję się tego powiedzieć, bo zhańbiłoby to pamięć moich rodziców, gdybym tego nie powiedział – że mieli prawo to zrobić. I nie cofnę tego. Mieli do tego prawo. Mieli, jeśli mogę to tak nazwać, historyczne prawo do tego. 30 milionów ludzi (zabitych podczas II wojny światowej), a teraz zaczyna się od nowa. Nie, nie mogę się na to zgodzić, nie mogę się zgodzić z tymi, którzy najpierw uznają zasadność argumentów przedstawionych przez Putina, ale potem nazywają inwazję, zbrodniczą. Ja tego tak nie widzę.

Można powiedzieć, że sposób, w jaki to zrobili, mógł zawierać elementy kryminalne. Ja tego nie wiem… Cóż, ty studiowałaś w Harvard Law School, nie wiem, czy przerabiałaś prawo wojenne, ale prawo wojenne bardzo wyraźnie rozróżnia między „jus ad bellum” a „jus in bello”, a mianowicie to, czy rozpoczęcie wojny było legalne, czy był to akt agresji, a sposób prowadzenia wojny, „jus in bello”. Być może takie postępowanie jak ataki na ludność cywilną i tak dalej, prawdopodobnie naruszają prawo wojenne, ale to odrębna kwestia prawna niż „czy mieli prawo zaatakować”. Myślę, że tak. Nie mam zamiaru się z tego wycofywać.

Wiesz, to są dla mnie… nawet w moim wieku, to są akty szacunku wobec cierpienia moich rodziców. Moi rodzice czuli bardzo głęboką miłość do narodu rosyjskiego, ponieważ uważali, że naród rosyjski rozumie wojnę. Rozumie, przez co przeszli moi rodzice [w getcie warszawskim i Auschwitz] w czasie II wojny światowej, więc było to bardzo głębokie uczucie… Mój ojciec nawet pod koniec życia nauczył się płynnie rosyjskiego, ponieważ całe sąsiedztwo było rosyjskie. A wiadomo, że z polskiego na rosyjski to nie jest wielki przeskok, ale poza tym lubił Rosjan. Tak więc w mojej rodzinie, gdy dorastałem, najgorszymi obelgami były: obelga numer jeden to „pasożyt”. Musisz pracować. Moi rodzice mieli bardzo wielki szacunek do pracy. Proszę mi wierzyć, w moim domu nie istniało pojęcie przyjemności: trzeba było pracować.

Drugim słowem, drugim przekleństwem, drugim epitetem było „zdrajca”. Wiem, że moi rodzice uznaliby mnie za zdrajcę, gdybym potępił to, co teraz robią Rosjanie. Jak oni to robią, prawdopodobnie dochodzi do naruszeń, a być może do rażących naruszeń praw wojennych, musimy poczekać na dowody, to druga sprawa. Jednak mają prawo do obrony ojczyzny przed tym nieubłaganym walcem, tym nieubłaganym skakaniem im do gardła, tym bardziej, że był prosty sposób rozwiązania tego problemu…

Jeśli czytałaś Wojnę i pokój, a podejrzewam, że tak, to …

BJG: Przyznaję, że na mojej półce stał egzemplarz, który wielokrotnie zaczynałam, ale … nigdy go nie skończyłam.

NF: Jestem zaskoczony… W każdym razie Wojna i pokój opowiada o inwazji na Rosję, o wojnie 1812 roku. Centralnym punktem Wojny i pokoju jest wielka bitwa pod Borodino, którą Tołstoj opisuje z przerażającymi szczegółami. W bitwie pod Borodino zginęło 25 000 Rosjan, a może to było razem 25 000, nie pamiętam, chyba 25 000 samych Rosjan.

Dlaczego o tym wspominam? Dla Rosjan najważniejszym wydarzeniem XIX wieku była wojna 1812 roku i inwazja na Rosję. Dla XX wieku jest to II wojna światowa, a w bitwie o Leningrad, o Leningrad, nie o Sankt-Petersburg, zginęło milion Rosjan. Dochodziło do kanibalizmu! II wojna światowa to dla Rosjan poważna sprawa. A ty chcesz, żebym o tym zapomniał? To tylko błahy fakt? Błahy fakt? Nie! A teraz zadaj sobie pytanie: ile razy w tych wszystkich relacjach, które słyszałeś o ataku Rosji na Ukrainę, w tych wszystkich relacjach, które czytałaś i słuchałaś, usłyszałaś, że w czasie II wojny światowej zginęło 30 milionów Rosjan? Ile razy?

BJG: Bardzo rzadko. Nigdy nie mówi się o tym w tym kontekście.

NF: Absolutnie. Stephen F. Cohen był moim profesorem w Princeton i przez pewien czas był moim promotorem. Nie znałem go dobrze, a na koniec mieliśmy zatarg z powodu mojej pracy doktorskiej, ale Cohen miał szczerą sympatię do narodu rosyjskiego. Tak było. Kochał Rosjan. Kochał naród rosyjski. Kiedy zaczyna swoją prezentację… Na Youtube jest nagranie, na którym debatuje z byłym ambasadorem USA, chyba Mc Faulem, Michaelem Mc Faulem. Jak zaczyna? Zaczyna od tego, jak Rosjanie pamiętają Dzień Zwycięstwa. Dla mnie to jest punkt wyjścia.

Można teraz powiedzieć: czyż cała wasza argumentacja nie usprawiedliwia działań Izraela z powodu tego, co stało się z Żydami podczas II wojny światowej? To ciekawe pytanie, ponieważ najbardziej poruszające przemówienie na poparcie powstania państwa Izrael, zdecydowanie najbardziej poruszające przemówienie, wiecie, kto je wygłosił w ONZ? Wygłosił je radziecki minister spraw zagranicznych Gromyko. Powiedział, że jest to kolejny akt hojności.

Rosjanie stracili w II wojnie światowej 30 milionów ludzi, ale Gromyko mówi, że cierpienia Żydów były inne, były straszne. Mówi tak Rosjanin. Powiedział też, że jeśli nie jest możliwe państwo dwunarodowe, to oni zasłużyli na swoje prawo do państwa. Mówię więc, że zastosowałem ten sam standard. Sposób, w jaki Izrael realizował swoje prawo do utworzenia państwa, wypędzając rdzenną ludność, przywłaszczając sobie jej ziemię i tworząc spustoszenie i nędzę z pokolenia na pokolenie, dekada po dekadzie… nie, nie będę się do tego odnosił. Ale uważam, że… w niedawnej korespondencji z przyjaciółmi użyłem tego sformułowania: „Uważam, że Rosja ma historyczne prawo do obrony”, nie poprzez naruszanie czyjegoś prawa do samostanowienia, lecz poprzez neutralizację – uważam, że jest to uzasadnione.

BJG: Pytam, bo wiesz, że nie byłoby w porządku, gdybym zadała to pytanie Ro Khannie, a nie zadała go Tobie. Mówisz tak przekonująco o moralnej wartości tego, kto ma prawo czuć się niepewnie jako naród, kto ma prawo ze względu na historyczną cenę, jaką zapłacił za obronę samego siebie i obronę tego, co chcesz nazwać, wiesz, demokracją w faszyzmie, wszystkie tego rodzaju słowa, o tej liczbie ludzkich istnień i niezrównanej cenie, i myślę, że to jest…

NF: Chińczycy stracili około 26 milionów ludzi, więc blisko tego co Rosjanie.

BJG: Jest blisko, ale jednak…, kiedy rozmawiałam z Ro Khanną, mówił, że w ostatecznym rozrachunku on staje po drugiej stronie, że Ameryka ma 100% racji, Rosja się w 100% myli i że wojna jest wojną, niezależnie od jej istoty. Jako lewicowiec, muszę odrzucić założenie, że wojna wyprzedzająca jest w porządku i że wojna jest rozwiązaniem, że wojna jest to coś, na co powinniśmy milcząco lub pośrednio przyzwalać. Zastanawiam się, co sądzisz o tym pytaniu.

NF: Nie chcę Ci schlebiać, ale zawsze zadajesz właściwe pytania i dlatego byłem ostrożny w tym, co mówiłem. Odniosłaś się do kwestii wojny wyprzedzającej. Rosja próbowała przez 22 lata tego uniknąć. To bardzo dużo czasu dla dyplomacji! 22 lata to bardzo dużo czasu!

I pytanie brzmi: w którym momencie Rosja może zacząć działać? Gdy na jej granicy znajdują się pociski z głowicami jądrowymi? Czy to jest moment, w którym może działać? Nie zgadzam się z tym. Myślę, że oczywiście trzeba dać jak najwięcej czasu dyplomacji, aby sprawdzić, czy to przyniesie efekty, absolutnie…

BJG: A potem zaczynasz walczyć? A potem wysyłasz wojsko? Bo taka jest zasada… czy ty w to wierzysz?

NF: Bardzo się cieszę, bardzo się cieszę, że mogę wziąć sobie do serca to pytanie. A to prowadzi mnie ponownie do tego samego pytania, które zadałem Tobie i wszystkim moim korespondentom w ciągu ostatnich sześciu tygodni. Jeśli jest jasne, że wszystkie negocjacje prowadzone są w złej wierze, jeśli jest jasne, że Ukraina stała się de facto członkiem NATO, to co miała zrobić Rosja? Mówisz: „nie wysyłać wojska”. Dobrze. Pochodzę z rodziny, która była całkowicie antywojenna. Moja mama mawiała: „Lepiej sto lat ewolucji niż jeden rok rewolucji”. Miała dość wojny. Nie mam nic przeciwko temu, abyś odreagowywała ten proces. Chodzi mi jednak o to, co miała zrobić Rosja?

BJG: Pytam o to, jak odróżniasz swoje odczucia, że z jednej strony jest to wojna moralna, że jest to usprawiedliwiony czyn, od przekonania kogoś takiego jak Ro Khanna, że interwencja USA, stałe wspieranie NATO, mocarstw zachodnich, wysyłanie broni na Ukrainę, dozbrajanie batalionu Azow to, jak on to określa, wojna sprawiedliwa. Fakt, że obaj wysuwacie takie argumenty, niezależnie od tego… Nie porównuję wartości waszych argumentów, ale oczywiście Ro Khanna myśli to, co myśli, a moja uwaga do niego była taka, że używanie przez was niejasnych terminów takich jak „wojna sprawiedliwa” jest dokładnie tym, co pozwoliło, by takie szowinistyczne popisy doprowadziły nas do wielu innych inwazji.

Jak więc zasadniczo to rozróżniacie? Rozumiem wasze odczucia i rozumiem cytaty historyczne oraz ofiary śmiertelne, które doprowadziły was do takich wniosków, ale ktoś po drugiej stronie powie to samo: „No cóż, cierpiało wielu Ukraińców i to jest…”

NF: Ale unieważniasz, jeśli mogę użyć tego słowa, kontekst. Widzisz, zacząłem całą moją dyskusję z Tobą, nie od stanowiska Bidena czy takich szaleńców jak Judy Woodruff i PBS [Public Broadcasting Service – „publiczna” telewizja amerykańska – przyp. Red.] Powiedziałem, że mój spór dotyczy ludzi z lewicy, którzy zgadzają się z całym moim kontekstem, ale potem robią krok naprzód i mówią, że to zbrodnicza inwazja. A profesorowi Meirsheimerowi, profesorowi Chomsky’emu i wielu innym, którzy potwierdzają wszystko, co przed chwilą powiedziałem, mówię, co w takim razie… jeśli zgadzacie się ze wszystkim, co powiedziałem, to co miał zrobić Putin? Nie widzę widzę innej możliwości. Pogubiłem się. To jest impas. Nie rozumiem, co…

BJG: Nie znam się na tym, nigdy nie studiowałam prawa wojennego, ale wydaje mi się, że istnieje granica między… Wiem, że ludzie powiedzą, że coś może być konstruktywną wojną. Ale jeśli chodzi o faktyczną inwazję, lądowanie, uderzenia rakietowe i tym podobne, to Rosja musi poczekać, aż druga strona uderzy pierwsza, nawet jeśli jest to dla niej niekorzystne ze względów strategicznych.

NF: Nie zgadzam się z tym. Powiedziałbym, że tak jak w każdym przypadku, trzeba wykazać, że jest to ostateczność, a zatem trzeba wykazać, że…

BJG: Jak to zrobić? Bo to jest pytanie, jak nabrać pewności, że to nie jest tylko ten sam rodzaj…

NF: Przytoczę analogię historyczną, której szczegółów zapewne nie znasz, ale pozwól, że ją nakreślę. W 1967 r. Izrael rozpoczyna wojnę, zajmuje Zachodni Brzeg Jordanu, Strefę Gazy, syryjskie Wzgórza Golan, a następnie zajmuje ogromny obszar egipskiego Synaju. Po wojnie 1967 roku, jakieś trzy lata później, kiedy do władzy dochodzi Anwar Sadat, mówi: „Jestem gotów podpisać traktat pokojowy z Izraelem, ale musi on zwrócić terytorium zdobyte podczas wojny 1967 roku”, ponieważ takie jest prawo: zgodnie z prawem międzynarodowym niedopuszczalne jest zdobywanie terytorium w drodze wojny. Izrael zdobył te terytoria podczas wojny czerwcowej w 1967 roku, więc należą one do Egiptu.

Izrael mówi: „Nie, nie opuścimy Synaju. Sadat mówi: „Słuchajcie, proponuję wam traktat pokojowy, proponuję wam pokój, tylko zwróćcie to, co nie jest wasze, egipski Synaj”. Izrael odmawia. Wtedy Izrael zaczyna tworzyć fakty dokonane na Synaju, zaczyna budować osiedla, te same, które znacie z Zachodniego Brzegu. W 1972 r. ogłasza, że zamierza odbudować to, co nazywa się starym żydowskim miastem Karmel. Egipt mówi, że nie wolno wam tego robić. Przekraczacie czerwoną linię. Egipt mówi, że jeśli tego nie powstrzymacie, zaatakujemy. Wszyscy ignorują Egipt, ponieważ Arabowie nie wiedzą, jak prowadzić wojny. Po 1967 r. Arabom nadano przydomek „małpy” – nazywano ich małpami.

Nie wiedzą, jak prowadzić wojny? Dobrze. A potem nadchodzi październik 1973 roku i zgadnijcie co? Sadat atakuje. Izraelczycy byli tak zszokowani, że myśleli, że to już koniec,… Mosze Dajan, który był wtedy ministrem obrony, albo ministrem spraw zagranicznych, nie pamiętam już kim, chyba ministrem obrony, mówi… , że to koniec trzeciej świątyni. To już koniec, jesteśmy skończeni. Cóż, nie był to koniec trzeciej świątyni, ale była to znacząca, ciężka strata dla Izraela, stracili oni od dwóch do trzech tysięcy żołnierzy, co stanowi największą liczbę w ich historii, z wyjątkiem wojny w 1948 roku.

Chodzi o to, że żaden kraj na świecie, żaden, łącznie ze Stanami Zjednoczonymi, nie potępił Sadata za agresję, żaden. Izrael cudem wyszedł z tego cało, albo tak się wydawało. Z perspektywy czasu okazało się, że było do tego blisko. Nikt nie potępił Egiptu. Dlaczego? Po pierwsze, jego żądanie było uzasadnione. Zwróćcie Synaj, to nie jest wasze terytorium, to nasze terytorium.

Po drugie: Sadat próbował negocjować przez sześć lat. I po trzecie, mimo że próbował negocjować, Izraelczycy wciąż prowokowali i prowokowali, aż ogłosili odbudowę starego żydowskiego miasta Karmel. Sadat mówi, że to koniec, a następnie planuje z Syrią atak, który następuje, a nazywa się to wojną Jom Kippur, wojną październikową w 1973 roku.

A teraz szybko przejdźmy do Putina. Zachowywał się rozsądnie (zneutralizować Ukrainę), przez 20 lat negocjuje z ekspansją NATO na wschodzie, które zaczyna ich jeszcze bardziej prowokować, wysyłając broń na Ukrainę, przeprowadzając wspólne ćwiczenia wojskowe Ukrainy i NATO. Wtedy również zaczynają się ujawniać ci wszyscy wojowniczy naziści. Nie mówię, że naziści kontrolują rząd, ale odgrywają ogromną rolę w rządzie, w wojsku. Nie widzę różnicy między tym, co zrobił Putin, a tym, co zrobił Sadat. Nie widzę różnicy. Myślę, że to było to samo, a nikt nie potępia Sadata za agresję. Nikt.

BJG: Ale ja zadaję chyba inne pytanie. Nie interesuje mnie rozstrzyganie poszczególnych spraw, głównie dlatego, że nie wiem, o co w nich chodzi… Nie zamierzam mówić, czy ta wojna jest sprawiedliwa, to powinni rozstrzygnąć inni ludzie. Wiem tylko, że wszyscy podnoszą ten argument po różnych stronach, w tym ludzie, z którymi się nie zgadzam. Wiele wojen zostało rozpoczętych z argumentem, że jest to wojna sprawiedliwa z powodów x, y i z, a działania są w porządku, mimo że nie doszło do bezpośredniego aktu agresji wobec rzekomo poszkodowanej strony. Proszę więc tylko o zastanowienie się, jak sformułować normę, której nie będzie można tak łatwo nadużywać.

NF: Zgadzam się. Kiedy dorastamy, odkrywamy, że w życiu niewiele zależy od zasad: chodzi głównie o osąd. Zasady nie zaprowadzą nas daleko. Pamiętam, że dostałem tę lekcję od profesora Chomsky’ego, który zawsze wyraża to w bardzo jasny i prosty sposób. Powiedział mi kiedyś: „Norman, wszyscy wiemy, że kłamstwo jest złe, ale jeśli do twoich drzwi puka gwałciciel i pyta: „Czy twoja córka jest w sypialni”, to oczywiście mamy tu do czynienia z konfliktem zasad”. W ostatecznym rozrachunku nie chodzi więc o stosowanie abstrakcyjnych zasad, ale o zdolność osądu. Gdy zasady się ścierają, trzeba dokonać osądu. Następnie należy przyjrzeć się szczegółom, konkretom.

BJG: Przepraszam, ale to jest dla mnie granica i na tym poprzestanę… Chętnie przyjmę więcej pytań od osób, które na pewno wiedzą o wiele więcej na ten temat. Chociaż twoja ostatnia wypowiedź na temat, no wiesz, zasad kontra osąd i gwałciciela pod drzwiami, sprawia, że mam ochotę zapytać cię o to, co myślisz o tym abym ci przylała. […]

Tłum. Sławomir Soja

Źródło: The Saker (May 15, 2022) – „Norman Finkelstein : Russia has the historical right to invade Ukraine (updated with transcript)”

https://www.bibula.com

Komentarzy 12 do “Norman Finkelstein: Rosja ma historyczne prawo do inwazji na Ukrainę”

  1. Mano Negra said

    Inwazji na Ukrainę dokonał tzw. Zachód, a jej początki to bolszewicka rewolucja w Rosji i stworzenie tego quasi państwowego bytu w postaci republiki. To co obserwujemy obecnie to koniec tego procesu.

  2. osoba prywatna said

    Organizacja Narodów Zjednoczonych, 17 maja. /TASS/. Bojownicy nacjonalistycznej jednostki „Azow” , zablokowani w zakładzie „Azowstal” w Mariupolu, poddali się bezwarunkowo. Dmitry Polianskij, zastępca stałego przedstawiciela Rosji przy ONZ, poinformował o tym we wtorek na Twitterze.

    Rosyjski dyplomata skomentował publikację The New York Times, która twierdzi, że „Ukraina zakończyła „misję bojową” w Mariupolu, a wojsko „zostało ewakuowane, co oznaczało koniec walk” pod Azowstalem. „Nie wiedziałem, że istnieje tak wiele sposobów na przekazanie prostego przesłania w języku angielskim: naziści [z] jednostki „Azow” poddali się bezwarunkowo” – powiedział Polianskij po angielsku.

    Ministerstwo Obrony Federacji Rosyjskiej ogłosiło we wtorek rozpoczęcie kapitulacji bojowników jednostki nacjonalistycznej ” Azow” (zakazanej w Federacji Rosyjskiej) i ukraińskich żołnierzy zablokowanych w fabryce „Azowstal”. W ciągu dnia 265 bojowników, w tym 51 poważnie ranni, złożyli broń i odeszli.

    za: https://tass.ru/politika/14651023

    MOSKWA, 17 maja. /TASS/. Pełniący obowiązki szefa frakcji LDPR w Dumie Państwowej Leonid Słucki zaproponował wyjątek od moratorium na stosowanie kary śmierci w Rosji dla bojowników nacjonalistycznej jednostki azowskiej za zbrodnie przeciwko ludzkości.
    „Nieludzie muszą być sądzeni! Co więcej, jeśli udowodnione zostaną ich haniebne zbrodnie przeciwko ludzkości, powtórzę ponownie moją propozycję – aby zrobić wyjątek od moratorium na stosowanie kary śmierci w Rosji i dać sądowi prawo do rozważenia możliwości stosowania kary śmierci” – napisał Słucki we wtorek na swoim kanale Telegram.

    „Nazistowskie bestie w ludzkiej postaci, których ręce do ramion we krwi kobiet, starców i dzieci, które strzelały im w plecy, które okaleczyły jeńców wojennych, powinny otrzymać najsurowszą karę” – dodał.

    Słucki poparł również oświadczenie przewodniczącego Dumy Państwowej Wiaczesława Wołodina, że ​​nazistowskich zbrodniarzy nie należy wymieniać, trzeba zrobić wszystko, aby postawić ich przed wymiarem sprawiedliwości. We wtorek na posiedzeniu plenarnym Dumy Państwowej poseł Anatolij Wasserman zaproponował przyjęcie uchwały lub ustawy zakazującej wymiany zbrodniarzy nazistowskich. Z kolei Wołodin polecił komisjom Dumy Państwowej ds. obrony i bezpieczeństwa oraz zwalczania korupcji przygotowanie odpowiednich instrukcji protokolarnych izby.
    Wcześniej we wtorek Ministerstwo Obrony Federacji Rosyjskiej poinformowało o rozpoczęciu kapitulacji bojowników jednostki nacjonalistycznej „Azow” (zakazanej w Federacji Rosyjskiej) i ukraińskich żołnierzy zablokowanych w fabryce „Azowstal”, w ciągu doby broń złożyło 265 bojowników, w tym 51 ciężko rannych.

    za: https://tass.ru/politika/14647489

  3. osoba prywatna said

    Gorzki komentarz do wydarzeń w „Azowstali” I. Girkina-Striełkowa na jego profilu na Telegramie:

    Ministerstwo Obrony Federacji Rosyjskiej poinformowało, że osiągnięto porozumienie w sprawie wyprowadzeniu rannych bojowników „Azowa” z terenu zakładu w celu leczenia na tyły wojsk rosyjskich.
    Bardzo humanitarne… Ale nie należy na tym poprzestać! – A następnym krokiem może być zaopatrzenie oblężonych we wszystko, co niezbędne. Proponuję codziennie przynosić im śniadanie, obiad i kolację. Aby nadal bili okupantów z nową energią! A jeśli nie ma wystarczającej liczby nabojów, to czy departament marszałka z tektury współczuje im z powodu partnerów? A poza tym, czy partnerzy nie docenią pomocy udzielonej ukraińskim rycerzom, a potem wstawią się za kimś w Trybunale Haskim? Jak myślicie?

    Szkic przyszłości.

    „Azowstal”, lato.

    Trwa walka. Rosyjscy żołnierze próbują szturmować kolejny kompleks produkcyjny. W ostatniej chwili przed wdarciem się Rosjan do budynku wystaje pulchna głowa z wytatuowaną swastyką na czole i krzyczy:
    – Zatrzymaj atak! Mamy rannego Mykołę! Konieczna pilna ewakuacja!!!
    Atak natychmiast ustaje, strzelanie ustaje, bojownicy kładą się tam, gdzie zastał ich krzyk partnera. Pełną parą „motocykl” z migającymi światłami wlatuje na pole bitwy, skąd wyskakuje 8 lekarzy w śnieżnobiałych płaszczach z noszami. Kulejący Mykoła zostaje wyprowadzony z umocnienia w ich kierunku. Lekarze natychmiast kładą go na noszach, przyklejają zakraplacz i przenoszą pod kamerami 54 korespondentów zagranicznych do Mobilnego Punktu Medycznego. Tymczasem ten z czubem znów wychyla się z okna:
    – Żądamy kontynuacji rozejmu! Naszego brata boli ząb! Potrzebujemy usług stomatologicznych!
    Drugi motocykl z migającymi światłami pospiesznie wlatuje na plac przed budynkiem, stamtąd jadę autonomicznym fotelem dentystycznym, a do środka wjeżdżają lekarz i asystenci.
    Godzinę później, kiedy lekarz (bez asystentów) opuszcza zrujnowany budynek, „Ural” powoli wkracza na miejsce z dołączoną do niego przechodnią kuchnią. Tłusty kucharz uderza chochlą na patelnię i wrzeszczy:
    – Kolacja! Kolacja! Wszystko na obiad!!!
    Z budynku, nie zwracając uwagi na rosyjskich bojowników, do kuchni wejściowej, wychodzi tłum pucołowatych, dobrze odżywionych chłopaków w czystych haftowanych koszulach z łyżkami i miskami w dłoniach. Ustawią się w kolejce. Słychać gniewny głos:
    – A gorzałka? Gorzałka gdzie? Wczoraj była gorzałka!
    Kucharz:
    – Wczoraj było święto! Dzień pijanych sił Ukrainy! A dzisiaj jest normalny dzień. – Tylko kompot. Ale komu dokładkę? Podchodźcie, nie wstydźcie się!
    Tymczasem rosyjscy żołnierze – brudni, spoceni, chudzi – plują ze złością, zbierają broń i przygnębiająco wędrują do pozycji wyjściowej: tydzień temu w Stambule podpisano porozumienie, że po obiedzie i przed śniadaniem zabrania się działań wojennych…

    W rzeczywistości „Azow” jest jedną z najbardziej zmotywowanych i wyszkolonych jednostek, o wysokim średnim poziomie inteligencji, z poważnym wyszkoleniem i doskonałym wyposażeniem. Pułk, który nieustannie się uczył i szkolił. I to przez najlepszych światowych ekspertów. Ale najważniejsza jest jednostką ideologicznie-rusofobiczną. Pozycjonującą swój główny cel – na zniszczenie i ludobójstwo narodu rosyjskiego/sowieckiego.

    I dlatego nie można ich zostawić przy życiu. Nikogo. Przykładowo nikt.

    A wcześniej musieliby by być umiejętnie „złamani”.
    Nie ma już potrzeby traktowania rannych jak zwykłych rannych. Niech „inni” lekarze będą z nimi pracować. Niech pracują tak, jak potrafią. W końcu nadal tam są. Do tego oczywiście potrzebna jest determinacja i zrozumienie – ale czy one istnieją?
    Teraz kategorycznie nie można pozwolić im „złapać bohatera” (kto chce, ten zrozumie). Ale to również wymaga pewnego podejścia. I determinacji.

    Teraz jest kluczem i punktem zwrotnym – reżim Ukronazi i jego siły bezpieczeństwa muszą na przykładzie „Azowa” ujrzeć swoją przyszłość .

    I tutaj główne pytanie brzmi – jaką przyszłość im pokażemy?

    I ta przyszłość powinna zdradzić nieuchronność porażki, bezsens oporu, śmierdzący zapach gangreny na pół ze słodkim zapachem zwłok. I – co najważniejsze – grobowy chłód złamania, zdrady i zapomnienia. I taka własna – prostą, banalną, dyżurną, rutynową prawdę. Byli – nie byli – nikogo to nie obchodzi.

    Jeśli tego się nie zrobi, ale popełni się błąd, to wyślemy im wiadomość, że trzymać się PRAWIE do końca, zamieniając każde miasto byłej Ukrainy w twierdzę, aby te miasta można było zrujnować jak Mariupol .
    A zahysnyky wykorzystają wszystkie możliwości obrony, ale jednocześnie będą mieć w głowie przykład „Azowa” i tego „ PRAWIE do końca”. A kiedy PRAWIE się skończy, oni również mogą się poddać, i otrzymają pomoc, podleczenie, nakarmienie i powrót do swoich ukronazistów. Wrócić jako bohaterowie.

    A taki zgniły „miński” humanizm będzie nas drogo kosztował. Bo doprowadzi tylko do zniszczenia NASZYCH miast, ogromnych strat wśród ludności cywilnej, w tym NASZYCH, i skrajnej demoralizacji naszych jednostek. Ona, demoralizacja, JUŻ istnieje. I to u najbardziej zmotywowanych i wściekłych wojowników. Mówię to odpowiedzialnie.
    Pseudohumanizm, za który zapłacimy wielką ilością krwi.

    Wszystko opisane powyżej jest teraz tak oczywiste, że nawet wstyd mi o tym pisać.
    Wstydzę się jeszcze bardziej, bo piszę to wszystko w powietrze. W pustkę. Bo to bez sensu.

    Ponieważ podręcznik szkoleniowy rozszedł się już po wszystkich motłochach bezpieczeństwa.
    Bo bez względu na to, kto by to nie pisał lub nie mówił, i tak zrobią to inaczej.
    Bo lepiej będzie leczyć tę szumowinę niż naszych rezerwistów i żołnierzy, na których leczenie ludzie zbierają pieniądze. Jak zresztą zbierają pieniądze dla krewnych naszych 200tu straconych żywicieli rodzin, rzuconych do boju bez zwiadu, bez broni i hełmów.
    A jakiś komisarz wojskowy wkrótce będzie karmił „ odzyskującego wzrok” „Azowca” w centrum Doniecka (lub Moskwy) sushi ze słynnych homarów Kalmius. A to będzie się nazywało zwycięstwem informacyjnym. Już tak było. I to więcej niż raz.

    I każdy ukronazista w Odessie, Charkowie i Mikołajewie będzie wiedział, że z takimi cierpliwcami można walczyć, torturować ich, wycinać oczy, odcinać genitalia, a potem się poddać i też go ogrzeją, nakarmią, pogłaszczą, pozwolą ” pojmać bohatera” i wymieniać go tam, gdzie on znów będzie służył, by zabijać nasz lud.

    za: https://t.me/strelkovii

  4. Glos Prawdy said

    Osoba Prywatna.
    Tak, nie mozna stosowac te same srodki co do WSU, bo Azowcy, Ajdarowcy – to co innego, to nie sa zwykli zolnierzy. A Girkin byl do nich surowy.

  5. UZA said

    „Azowcy, Ajdarowcy – to co innego, to nie sa zwykli zolnierzy”

    Rzeczywiście to coś innego – oni stanowią odpowiednik esesmanów. Niemcy na przykład chętnie przyznają się do przodków w Wehrmachcie (uważanych właśnie za zwykłych żołnierzy), natomiast wolą nie wspominać o pradziadku w SS. Biorąc pod uwagę to, w jaki sposób ukraińscy naziści traktują rosyjskich jeńców wojennych (i jak traktowali bezbronnych cywilów w Doniecku i Ługańsku, a wcześniej Polaków i nawet niektórych swoich rodaków na Wołyniu), rozgoryczenie I. Girkina-Striełkowa jest zupełnie zrozumiałe.

    Nie chodzi, oczywiście, o to, żeby Rosjanie robili banderowcom to samo, co oni robili innym, ale rozpieszczanie ich nie wydaje się właściwe. Nazistów należy wyłapać, zaaresztować, w razie potrzeby leczyć , a następnie sądzić za popełnione zbrodnie. W końcu oni szczycą się swoimi wyczynami, nagrywają filmiki, więc z materiałem dowodowym nie powinno być problemów.

    Nie ma się co oglądać na Zachód z Jego kłamliwą, jednostronną propagandą. Wiadomo przecież, że czego by Rosja nie zrobiła, to i tak zostanie wykorzystane przeciwko Niej. Kiedy przeprowadziła błyskawiczną akcję wyzwolenia i odzyskania Krymu – z poparciem tamtejszych mieszkańców – to było źle i „światowa opinia publiczna” nie uznała „aneksji”. Teraz znowu jest źle – komentatorzy kręcą nosami, że tak powoli, że Rosja słaba, że nie ma poparcia miejscowej ludności.

    Gdyby operację denazyfikacji Ukrainy przeprowadzono zaraz po inspirowanym przez amerykańskie służby zamachu stanu, to granica rosyjsko-ukraińska prawdopodobnie przebiegałaby dziś na Dnieprze i byłby spokój. Putin wolał jednak dyplomację i negocjacje z zachodnimi „partnerami”. Banderowcy zyskali zaś czas do terroryzowania rosyjskojęzycznej ludności na wchodzie i prania mózgów młodego pokolenia. Teraz mają rzesze wytatuowanych, fanatycznych janczarów, których mogą rzucać przeciwko słowiańskim braciom w charakterze mięsa armatniego.

  6. Jan said

    Bardzo wiele wskazuje, że Ukraina nadal jest zarządzana z Kremla, a ten cały medialny show z „operacją specjalną” ma na celu odwracanie uwagi od znacznie ważniejszych wydarzeń na świecie. „Wojna” na Ukrainie raczej nie wyrwie się spod kontroli, skoro obie strony są zarządzane z jednego ośrodka. Ukraina jest w ogóle sztucznym tworem politycznym, utworzonym w 1991 roku – wcześniej takiego państwa nigdy nie było. A kto mógł je utworzyć w 1991 roku? Pamiętajmy, że władzę w Rosji w 1917 roku przejęło NWO, potem były coraz ostrzejsze represje aż do roku 1953, a potem było już pozamiatane, wszyscy niepewni politycznie zostali eksterminowani, więc w 1953 roku mogli w CCCP zrobić „odwilż”, bo tych co mogliby się buntować nie było już wśród żywych. Układ który pojawił się w 1917 roku rządzi tam dzisiaj, bo nie ma już nikogo, kto mógłby go zmienić. Wszystko inne to jest inscenizacja.

    ——-
    Pan to własnym rozumem do tego doszedł?
    Admin

  7. NyndrO said

    Jak dla mnie, najporządniejszy żyd, jakiego jakoś tam znam.

  8. Sebastian said

    Polecam zapoznanie się panie Janie z Kremla to może była zarządzana ale za czasów Stalina

    Rola banderyzmu, nazizmu i wszelkich ekstremizmów w polityce międzynarodowej USA oraz operacjach specjalnych CIA i MI6

    Poniższy tekst prezentuje metody działania USA, ale w mojej opinii nie zawiera zwięzłego podsumowania zjawiska. Polityka USA w zakresie wspierania ekstremistów jest widoczna jak na dłoni. Ale skąd taka obsesja władców USA na punkcie ekstremistów? Po co im te wszystkie „szwadrony śmierci” Ameryki Południowej i Środkowej, dlaczego wybierają sobie na sojuszników niewyobrażalnie sadystycznych zbrodniarzy (mudżahedini np. niektórych cywilów i wziętych do niewoli żołnierzy ZSRR zabijali powoli, obcinając im uszy, nosy, genitalia i po kawałku obdzierając ze skóry po czym wystawiali na widok publiczny, Contras publicznie palili żywcem sandinistowskich działaczy, by zastraszać społeczności lokalne, legendarne są zbrodnie szkolonych przez CIA katów Pinocheta, których dokonywali po „rekolekcjach” księdza profesora Poradowskiego [tłumaczącego latami pobożnym oprawcom – także w sąsiednich dyktaturach – m. in. że socjaliści to sataniści] obejmowały zabójstwa, pobicia prowadzące do kalectwa, podtapianie „zwykłe” i w fekaliach, przemoc seksualną – w tym gwałcenie przy użyciu tresowanych do tego psów, porażanie prądem genitaliów – ogólnie – pełny repertuar „chrześcijańskiej miłości bliźniego”)?

    Strategia wspierania „ekstremistów” i fanatyków religijnych jest oczywista. Z fanatykiem nie da się negocjować, nie da się go przekupić. Będzie wykonywał swoją misję nie bojąc się śmierci – bo śmierć „za sprawę” jest zasługą i powodem do dumy. Fanatyk będzie walczył, jeśli tylko otrzyma broń i zostanie przeszkolony, jest zmotywowany ideologicznie, więc nie będzie się domagał takich stawek, jak „zwykły” najemnik, który w sytuacji zagrożenia życia po prostu zdezerteruje, a po przedstawieniu korzystniejszej oferty – zdradzi. Ekstremiści idealnie nadają się do prowadzenia długotrwałych wojen partyzanckich na wyniszczenie w tych obszarach, które chcemy trwale zdestabilizować politycznie lub(/i) gospodarczo. Fanatyk nie cofnie się przed stosowaniem najbardziej okrutnych metod walki i najskrajniejszego terroru wobec ludności cywilnej, ze szczególnym uwzględnieniem osób postrzeganych jako przeciwnicy polityczni, religijni czy ideologiczni – właczając ich rodziny, w tym dzieci. Celem USA jest zastraszanie ludności tak ekstremalnym terrorem, by zniszczyć w niej wolę oporu, wzbudzić strach przed samą myślą, że z pupilami Waszyngtonu można walczyć politycznie bądź militarnie. Dla „elit” państw trafiających na celownik „wolnorynkowych demokratów” z USA taka strategia to po prostu informacja: „albo my, albo wieczna wojna domowa i wieczny terror”.

    Jeśli przyjrzymy się „z lotu ptaka”, to w krajach arabskich (także północnoafrykańskich) do zniszczenia świeckich rządów (baasistowskich), które poszły w stronę dekolonizacji, modernizacji drogą socjalizmu i etatyzmu, znacjonalizowały złoża ropy i przemysł naftowy oraz inne przemysły wydobywcze, USA i Anglia posługiwały się ekstremizmem muzułmańskim (wyjątek – Iran i operacja Ajax – tam USA i Anglia zniszczyły świecki „socjalistyczny” rząd Mossadegha by zainstalować monarchię, wygnaną następnie przez szyitów – z którymi do dziś USA i „wolny świat” wojują przy użyciu sunnickich ekstremistów). W krajach Ameryki Środkowej i Południowej wykorzystano na znaczną skalę „ideologię” „antykomunistyczną” i fanatyzm katolicki, którym niszczono antykolonialną „teologię wyzwolenia” (wątpliwym bohaterem był tu ponownie ww. ksiądz profesor M. Poradowski). W Afryce Środkowej i Południowej stosowano metody prowokowania wojen międzyplemiennych (domowych lub przekraczających granice państwowe) i szeroko stosowano formacje antykomunistycznych najemników-ochotników z całego „wolnego świata” – przy czym niszczono tak naprawdę państwa chcące pójść jedyną możliwą drogą dekolonizacji poprzez nacjonalizację majątku produkcyjnego, co trwale ucinało globalnej etnicznej oligarchii kapitałowej możliwości kontrolowania polityki i społeczeństw tych państw poprzez kontrolę nad gospodarką i mediami (także za pośrednictwem lokalnych elit kompradorskich – oligarchów i latyfundystów).

    Naziści, w tym banderowcy od początku cieszyli się szczególnym sentymentem realnych władców USA. Byli postrzegani jako naturalni sojusznicy przeciw „bolszewizmowi”, z obszernym doświadczeniem militarnym i ściśle terrorystycznym (co wkrótce boleśnie odczuły niektóre społeczeństwa Ameryki Południowej i Środkowej). Banderowcy byli dodatkowo cennym nabytkiem, ponieważ posiadali siatki oddanych fanatyków wewnątrz ukraińskiej SRR, a po 1955r – po chruszczowowskiej amnestii – znaleźli się w najróżniejszych geograficznie i organizacyjnie obszarach administracji i służb ZSRR. Stali się więc wymarzoną „piątą kolumną” USA – której nie trzeba było niczym przekupić przeciw ZSRR ani przesadnie szczodrze opłacać. Po kompromitacji Juszczenki, Tymoszenko i całej robionej przez USA „Pomarańczowej Rewolucji” Partia Regionów została najsilniejszym ugrupowaniem Ukrainy (patrz ramka) i dla realnych władców USA stało się jasne, że demokratycznymi metodami nie da się przejąć władzy na Ukrainie. W latach 2007-2008 zapadła zakulisowa decyzja o aktywacji banderyzmu, której zatrute „owoce” oglądamy od 2014r. za naszą wschodnią granicą (tzn. oglądają ci, którzy szukają faktów zamiast zadowalać się „wiedzą” oferowaną przez media „wolnego świata”).

    Na koniec tego wstępu chciałbym jeszcze zwrócić uwagę czytelników na mały drobiazg, wstydliwie pomijany w naszych i „światowych” mediach. „Banderyzm” nie jest żadną formą „ukraińskiego nacjonalizmu”, w szczególności – ukraińskiego jako wszechogarniającego społeczeństwo Ukrainy nie uznające się za Rosjan. Jak już wspomniałem w tekście („Amerykańsko”-ukraińskie ludobójstwo na Rosjanach maskowane „obroną” Ukrainy – relacje mieszkańców Mariupola) południowa i wschodnia część współczesnej Ukrainy to Noworosja, zamieszkała w większości przez etnicznych Rosjan (część nie określa się już jako „rosyjskojęzyczni”, ale z pochodzenia żadnymi „Ukraińcami” nie są, tylko potomkami głównie rosyjskich osadników). Ale nawet poza Noworosją „Ukraińcami” w sensie banderowskim byli jedynie mieszkańcy Galicji, czyli podzbiór ludności ruskiej odróżniający się od mieszkańców reszty ówczesnego terytorium Cesarstwa Rosyjskiego bardzo istotnie – religią (kościół unicki w odróżnieniu od „ruskiej” cerkwi) i mową (specyficzną gwarą powstałą w efekcie polonizacji i germanizacji). Zasięg „etnicznego narodu ukraińskiego” (w rozumieniu banderowskim), sztucznie stworzonego z Rusinów przez austrowęgierską administrację (jako przeciwwagę polityczną dla polskiej ludności i swoistą „broń ideologiczną” do planowanego podpalenia przy nadarzającej się okazji wschodnich części Imperium Rosyjskiego), przedstawia mapka poniżej:

    Zasięg terytorialny „narodu ukraińskiego” w momencie stworzenia go w Galicji. Czarnym konturem zaznaczono granice państwa ukraińskiego z roku 2014, przed secersją Krymu.

    https://www.klubinteligencjipolskiej.pl/2022/05/rola-banderyzmu-nazizmu-i-wszelkich-ekstremizmow-w-polityce-miedzynarodowej-usa-oraz-operacjach-specjalnych-cia-i-mi6/

    https://webcache.googleusercontent.com/search?q=cache:sDygpwdc73QJ:https://myslpolska.info/2022/04/12/meyssan-sojusz-mi6-i-cia-z-banderowcami/+&cd=1&hl=pl&ct=clnk&gl=pl

    Autor: Thierry Meyssan
    Tytuł: Sojusz MI6, CIA i banderowców (The alliance of MI6, the CIA and the Banderites)
    Opublikowano: 12.04.2022
    Tłumaczenie i komentarze: Światowid, swiatowid.video.blog
    Źródło: The alliance of MI6, the CIA and the Banderites [kopia bezpieczeństwa].

  9. Boydar said

    A skąd wiesz, że to żyd ? Ja, gdybym chciał takie różne, to sprawiłbym sobie np. J.Sz.P. Mordka Rosenzweig. i jeszcze mgr. inż. doc. hab. prof. zw. gen. i admirał.

  10. Józef said

    Żełeński, a raczej jego mocodawca Kołomojski, pozbył się rękoma Putina nazistów, którzy mogliby mu bruździć przy realizacji bardzo ważnego projektu, który ma zostać przeprowadzony na południu Ukrainy. Wiadomo było, że egzotyczny sojusz, który zdominował Ukrainę w 2014 roku, nie miał widoków na przyszłość. Pytanie tylko, kto kogo pierwszy załatwi. Okazało się, że „starsi i mądrzejsi” rozegrali sprawę perfekcyjnie i niedługo na Ukrainie żadnych nazistów już nie będzie, wystarczy jeszcze tylko kilka kolejnych Mariupoli, w którym wyginą heroje, ewentualnie wyjadą na białe niedźwiedzie („Sława Ukrainie, herojam sława!”).

  11. Cep said

    Ukraina to nie koniec, Jeżeli Rosja przegra , to nastąpią przygotowania do finału 3 wojny światowej, do którego będą włączone bezpośrednio Chiny, Iran, Irak, Afganistan i wiele więcej krajów. Jeżeli Rosja wygra, to podobne operacje Rosja urządzi w krajach Bałtyckich. A więc nastąpi przełom, nowa epoka, Globalizm, albo koniec globalizmu.

  12. UZA said

    „Strategia wspierania „ekstremistów” i fanatyków religijnych jest oczywista. Z fanatykiem nie da się negocjować, nie da się go przekupić. Będzie wykonywał swoją misję nie bojąc się śmierci – bo śmierć „za sprawę” jest zasługą i powodem do dumy.”

    Wszystko to prawda, ale warto zapytać : skąd się tacy fanatycy biorą? Otóż są oni produktem dawnego świata – świata idei, z którym satanistyczne „elity” zawzięcie walczą. Ich własny produkt, czyli współczesny Zachód, wytwarza tylko tchórzliwych koniunkturalistów, którzy panicznie boją się śmierci i są wręcz ekstremalnie sprzedajni.

    Kolejne pytanie, które należy zadać, brzmi : dlaczego owi nieprzekupni i nieprzekonywalni „zewnętrzni” fanatycy służyli i służą globalnym satanistom ? Niektórzy pewnie dlatego, że są po prostu źli i w różnych „sprawach” szukają okazji do zaspokojenia swojej chorobliwej żądzy mordu i okrucieństwa. Psychopaci występują bowiem nie tylko w „elitach”, lecz również na „dołach”. Tacy zawsze stanowili naturalne zaplecze Szatana na Ziemi. Inni zaś po prostu zostali sprytnie zwiedzeni. Moim zdaniem, sytuacja w Ameryce Południowej nigdy nie była tak schematycznie czarno-biała, jak sobie to wyobraża cytowany Autor. Zło i okrucieństwo występowało zarówno po stronie Contras jak i sandinistów, po stronie lewicowców Allende i po stronie konserwatywnych zwolenników Pinocheta. Można powiedzieć, że tam gwałt się gwałtem odciskał. Podaję przykład Ameryki Południowej, gdzie żyło i nadal żyje wielu katolików, bo to środowisko łatwiej nam zrozumieć niż muzułmanów czy banderowców. Do dzisiaj niektórzy chrześcijanie o prawicowych poglądach oglądają się na Amerykę i nadal mają jakieś złudzenia związane np. z Trumpem i Republikanami.

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: