Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    jasiek z toronto o Najbogatszy człowiek na ś…
    Szczepan Zbigniewski o Jak wymyślono naród żydowski?…
    Szczepan Zbigniewski o Noc Listopadowa czy „burd…
    Halifax o Dlaczego szkoły nie eduku…
    errorous o Sterowanie nacjonalizmami
    errorous o Wolne tematy (83 – …
    Ramirez o Sterowanie nacjonalizmami
    Boydar o List z Moskwy do polskich…
    Boydar o Wolne tematy (83 – …
    Boydar o Wolne tematy (83 – …
    koza o Jak wymyślono naród żydowski?…
    coco o List z Moskwy do polskich…
    lewarek.pl o Wolne tematy (83 – …
    revers o Wolne tematy (83 – …
    Kojak o Parura, rura, rura…
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 626 obserwujących.

Analogie historyczne

Posted by Marucha w dniu 2022-06-23 (Czwartek)

Kiedy przyglądamy się wojnie, jaką na Ukrainie Rosja prowadzi z Sojuszem Północnoatlantyckim oraz państwami zależnymi od USA, niepodobna powstrzymać się przed porównaniem jej do wojny wietnamskiej.

Była ona ubocznym efektem dwóch doktryn; jednej sformułowanej przez prezydenta Dwighta Eisenhovera, pod nazwą „teorii domina”, a drugiej – sformułowanej przez sekretarza obrony w administracji prezydenta Kennedy’ego i Johnsona, Roberta McNamarę pod nazwą doktryny „elastycznego reagowania”.

Teoria domina zakładała konieczność przeciwstawiania się ekspansji komunistycznej, zwłaszcza w krajach Trzeciego Świata, ze szczególnym uwzględnieniem Indochin, które stały się głównym terenem tej ekspansji po skomunizowaniu Chin. Klęska Francuzów pod Dien Bien Phu w roku 1954 była potwierdzeniem tej teorii, a w każdym razie – za takie potwierdzenie była uważana.

Z kolei doktryna „elastycznego reagowania”, wychodziła z założenia, iż bezpośrednia konfrontacja militarna nuklearnych supermocarstw, grozi uruchomieniem „machiny Sądu Ostatecznego”, co oczywiście uniemożliwi osiągnięcie jakichkolwiek celów wojennych. Tymczasem wojna – co zauważył pruski teoretyk wojskowości Karol von Clausewitz – jest tylko formą uprawiania polityki tyle, że innymi środkami – więc jeśli w jej następstwie nie można byłoby zrealizować już żadnego celu politycznego, nie miałaby ona żadnego sensu.

Toteż Robert McNamara sformułował doktrynę „elastycznego reagowania”, której sens sprowadzał się do tego, by mocarstwa nuklearne powstrzymywały się nie tylko przed użyciem broni jądrowej, ale również – a może nawet przede wszystkim – przed atakowaniem terytorium przeciwnika, prowadząc działania wojenne na przedpolach, a więc terenach, które leżą możliwie blisko terytorium potencjalnego wroga i możliwie jak najdalej od terytorium własnego.

Wietnam, podobnie, jak dzisiaj Ukraina, stanowił świetne przedpole, toteż USA zastąpiły tam Francuzów tym chętniej, że w tamtych czasach popierały likwidowanie europejskich imperiów kolonialnych, by w dawnych koloniach usadowić się samemu.

Początkowo zaangażowanie amerykańskie w Wietnamie było niewielkie, ale w miarę upływu czasu, a także w miarę przekształcania się tej wojny z operacji przeciwpartyzanckiej w konfrontację USA z całym Układem Warszawskim i Chinami na dodatek, rosła również skala bezpośredniego zaangażowania amerykańskiego, które w kulminacyjnym momencie sięgnęło ponad pół miliona żołnierzy, nie tylko amerykańskich, ale również – australijskich i nowozelandzkich.

Wojna trwała całe lata i wprawdzie pokojowe porozumienie podpisane zostało w roku 1973, ale mimo prowadzonej później „wietnamizacji”, to znaczy, wzmacniania przez Amerykanów armii Wietnamu Południowego w miarę wycofywania wojsk amerykańskich – co obiecał Ryszard Nixon – zakończyła się dopiero w roku 1975, kiedy to w kwietniu padł Sajgon.

Generalnie wojna wietnamska zakończyła się porażką USA, podobnie, jak „operacja pokojowa” w Afganistanie, co i w pierwszym, jak i drugim przypadku zaowocowało krwawą łaźnią, jaką w Wietnamie urządzili swoim rodakom komuniści, a w Afganistanie – talibowie.

Wojna na Ukrainie najwyraźniej przechodzi w fazę przewlekłą, podobnie, jak wojna wietnamska i chociaż NATO unika bezpośredniego zaangażowania militarnego, ograniczając się do finansowego, wywiadowczego i propagandowego, a przede wszystkim – wspierania Ukrainy dostawami broni i amunicji, to w miarę przedłużania się działań wojennych, w wielu państwach Sojuszu narasta obawa zarówno przed przedłużaniem się wojny, jak i zwiększającymi się kosztami wspierania Ukrainy, a w przypadku niektórych członków NATO, przede wszystkim Niemiec i Francji – również przed wykorzystaniem przez USA pretekstu w postaci tej wojny, do mocnego chwycenia całej Europy za twarz.

W Polsce i republikach bałtyckich okazywanie takiego zaniepokojenia, jest surowo zabronione, ale i tutaj pojawiły się pewne wątpliwości, zwłaszcza z powodu powstrzymania się zachodnich sojuszników przed zrekompensowaniem Polsce dostaw dla Ukrainy broni i amunicji na kwotę ponad 2 miliardów dolarów.

Rzecz w tym, że USA maja na Ukrainie całkiem inny interes, niż Europa. O ile bowiem w interesie Stanów Zjednoczonych jest to, by ta wojna, w której Rosja boryka się tam z całym NATO, trwała jak najdłużej, prowadząc do nadwątlenia rosyjskich zasobów i rosyjskiej pozycji, o tyle w interesie państw Europy Zachodniej jest zakończenie jej możliwie jak najszybciej w taki sposób, by – jak to ujął prezydent Macron – pozwolić Putinowi wyjść z twarzą.

[Wydaje mi się, że „wyjście z twarzą” to dla Putina niewielkie zmartwienie. Skądinąd wśród zachodnich półgłówków, półdupków, dewiantów i innych śmieci, to Putin jako jedyny posiada twarz – admin]

Oznacza to ni mniej, ni więcej, jak oczekiwanie od Ukrainy, że pogodzi się z utratą 20 procent terytorium, a przede wszystkim – odcięciem od Morza Czarnego. Prawdopodobnie z takim właśnie pomysłem przyjechali do Kijowa trzej pielgrzymi: francuski prezydent Macron, niemiecki kanclerz Scholz i włoski premier Dragi, którzy tę gorzką pigułkę podali prezydentowi Zełeńskiemu w opakowaniu w postaci oferty nadania Ukrainie statusu państwa „kandydującego” do Unii Europejskiej.

Czy to kandydowanie zakończy się przyłączeniem Ukrainy do UE – to nie jest takie pewne, bo – jak podniosła Portugalia i Dania – gdyby nie wojna, nikt by poważnie o przyłączeniu Ukrainy do UE nie mówił, m.in. z uwagi na panującą tam korupcję i stan praworządności, który jest gorszy nawet od tego w Polsce.

Toteż kiedy wojna zakończy się pokojem – a, jak poucza historia, każda wojna kończy się pokojem – Ukraina, podobnie jak Mołdawia, prędko do Unii Europejskiej nie zostaną przyłączone.

Oczywiście korupcja i stan praworządności są tu prawdopodobnie tylko pretekstem, bo tak naprawdę może chodzić o powrót do porządku lizbońskiego z listopada 2010 roku, której najważniejszym postanowieniem było proklamowanie strategicznego partnerstwa NATO-Rosja. Jak pamiętamy, najtwardszym jądrem tego partnerstwa było strategiczne partnerstwo niemiecko-rosyjskie, które nawet i teraz chyba wytrzymuje wszystkie próby niszczące, bo kamieniem węgielnym tego z kolei partnerstwa, jest podział Europy na strefę rosyjską i strefę niemiecką.

Polska oczywiście należy do strefy niemieckiej, co niedawno w sposób dotkliwy przypomniały nam władze Unii Europejskiej, to znaczy Niemcy, które ani myślą pogodzić się z utratą wpływów politycznych w „swojej” części Europy tym bardziej, że wykorzystując pretekst w postaci wojny na Ukrainie, podjęły decyzję o podniesieniu niemieckiej Bundeswehry na wyższy poziom, co można uważać za punkt wyjścia do utworzenia upragnionych europejskich sił zbrojnych niezależnych od NATO, na czym Niemcom zawsze zależało.

Stanisław Michalkiewicz
http://michalkiewicz.pl/

Komentarzy 9 do “Analogie historyczne”

  1. DonMac said

    Wojna wietnamska, Afganistan z Rosją czy też z USA. Tam był jeden cel- neverending story . Kiedy wojna trwa biedni ubożeją , bogaci zarabiają pieniądze
    Planowane na całym świecie finansowe tsunami właśnie się zaczęło!
    https://polskawliczbach.blogspot.com/2022/06/planowane-na-caym-swiecie-finansowe.html

  2. Emilian58 said

    Pszczoła czy osa zgodnie z prawami fizyki nie powinny latać. Czy latają dlatego że nie znają praw fizyki? To jakby wbrew logice. I podobnie jest z tak zwanymi politykami. Urodzili się i żyją wbrew logice.

    ———–
    To jest równie popularne, co błędne powiedzenie. Oczywiście osa, pszczoła czy trzmiel latają zgodnie z prawami fizyki.
    Admin

  3. AlexSailor said

    A tym czasem na wojnie po prostu tragedia.
    Wielki sukces armii rosyjskiej, która zdobyła w ciągu dwóch dni następne 200 m terenu na wąskim odcinku i nawet niby jakieś okrążenie zamknęła.
    Oraz atak wojsk ukraińskich na terytorium Rosji z zabiciem 4 strażników granicznych i podpaleniem rafinerii.
    Jest źle, a nawet do d**y.
    Działania wojsk rosyjskich i w ogóle koncepcja prowadzenia wojny jest zupełnie niezrozumiała.
    Ba, wygląda na kompletny odlot.
    Połowa wspólnej granicy sobie stoi w spokoju i nic, poza atakami Ukrainy na tereny przygraniczne, się tam nie dzieje.
    Oczywiście magistrale transportowe … i.t.d.

  4. Bezpartyjna said

    „Polska oczywiście należy do strefy niemieckiej,”…

    A jakże, jeszcze doprecyzowalabym ze swej strony – do strefy wszelkiej maści belzebubów.

  5. UZA said

    „Ukraina, podobnie jak Mołdawia, prędko do Unii Europejskiej nie zostaną przyłączone.”

    A moim zdaniem – wręcz przeciwnie. Myślę, że taki jest pomysł globalnych psychopatów: zanim wszystko ostatecznie walnie ( a walnąć musi i mądrzy ludzie już dawno to przewidywali) zamknąć ludzi w obozie koncentracyjnym pn. „Zjednoczona Europa” i chwycić mocno za mordę. W tym zamierzeniu Ukraińcy mogą się okazać cenną pomocą. W koncentraku potrzeba ostrych strażników, a Oni się idealnie nadają, bo są tani i lubią tę robotę (co już pokazali w przeszłości i wciąż pokazują w kontaktach z ludnością Donbasu i rosyjskimi jeńcami) . Trzeba Ich więc czym prędzej zagonić do zagrody i przygotować do roboty. Tym bardziej, że konkurencyjny lager pn. „Ameryka Północna” swoich Ukraińców już ma (podobno świetnie się spisują w podobozie Kanada) i może wyciągnąć ręce po więcej. Tak to jest z fachowcami – każdy chce ich mieć.

    Mam wrażenie, że Szanowny Pan Redaktor (podobnie jak wielu Rodaków) myśli retrospektywnie – według tego, co było kiedyś i przeminęło bezpowrotnie jak np. „niemiecko-rosyjskie partnerstwo”. Także „korupcja” oraz „stan praworządności” są pojęciami z przeszłości (choć jeszcze używanymi w charakterze słowobijów), których nie warto traktować poważnie, tak jak kiedyś nie warto było wierzyć, że Arbeit macht frei.

  6. bryś said

    AlexSailor – na interii też o tym pisali.

  7. ! said

    Alex Sailor @

    Co niezrozumiałe? Wyludnia się? I o to chodzi. Hewenlyy Dżeruzalem!

  8. Sebastian said

    Rozmowa Ministra Spraw Zagranicznych Federacji Rosyjskiej Siergieja Ławrowa z Państwową Państwową Kompanią Telewizyjną i Radiową Republiki Białoruś, Moskwa, 23 czerwca 2022 r.

    Pytanie: Wydarzenia ostatnich lat, stopniowa globalna eskalacja były przez wielu postrzegane jako oddzielne fragmenty. Dziś „zagadka” nabrała kształtu: nieudany bunt na Białorusi w oczekiwaniu na trwałe przeniesienie do Rosji, polsko-bałtycka prowokacja z uchodźcami, rozmieszczenie wojsk NATO na naszych granicach, otwarte pompowanie broni i sponsorowanie Naziści i rusofobia na Ukrainie , presja sankcji na dużą skalę. Odnosi się wrażenie, że to wszystko jest jedną wielką „operacją specjalną” Zachodu, do której przygotowywano się od dawna i bardzo cynicznie.

    Minister spraw zagranicznych Ławrow: Zgadzam się. Można to nazwać inaczej – „operacją specjalną”, strategicznym kursem mającym na celu anulowanie każdego kraju, który ośmieli się sprzeciwić Zachodowi. Prezydent Rosji Władimir Putin szczegółowo mówił o tym niedawno na Międzynarodowym Forum Ekonomicznym w Petersburgu . Jego wyniki są dobrze znane. Wszystko to wiąże się z nastrojami i iluzjami, które „nagle” pojawiły się na Zachodzie.

    Po zniknięciu Związku Radzieckiego i Układu Warszawskiego Zachód ustami słynnego politologa F. Fukuyamy ogłosił, że „nadszedł koniec historii”, „odtąd i na zawsze liberalno-demokratyczny porządek w egzekucji Zachodu a czytanie będzie dominować na Ziemi i będzie kryterium dla wszystkich innych stanów. Trzeba szczerze powiedzieć, że pierwsze lata istnienia Federacji Rosyjskiej po rozpadzie Związku Radzieckiego dały Zachodowi powody, by wierzyć, że koncepcja ta zostanie przyjęta i Rosja pogodzi się ze swoją nową, podporządkowaną pozycją w stosunkach międzynarodowych .

    Dobrze znamy historię ostatnich lat. Od początku 2000 roku podjęto kurs powrotu do tożsamości narodowej, tradycji i wartości religijnych, kulturowych, rodzinnych. Od tego czasu ruch zachodni zaczął mobilizować siły i środki do tłumienia opozycji. 2007 – przemówienie prezydenta Władimira Putina w Monachium . Wszystkim, którzy mieli uszy, dano możliwość usłyszenia. Większość zdawała się nie słyszeć. A ci, którzy byli w stanie to zrobić, uznali, że „opornych” trzeba edukować. Co więcej, zagrożenia powstały na granicach Rosji i Białorusi jako naszego najbliższego sąsiada i sojusznika. Resztę widzieliśmy.

    Jasne jest, że te obliczenia są skazane na niepowodzenie. Będziemy dążyć do demokratyzacji stosunków międzynarodowych. I to nie na jakichś wymyślonych podstawach („regułach”, o których cały czas mówi Zachód), ale na podstawie prawa międzynarodowego, przede wszystkim zasad Karty Narodów Zjednoczonych. Mówi, że Organizacja opiera się na poszanowaniu suwerennej równości państw. Oto, czego szukamy. Jesteśmy przekonani, że będziemy.

    Pytanie: Kiedy wydarzenia z 2020 roku miały miejsce na Białorusi , ludzie w Rosji czasami strzelali do Mińska. Jak „interwencja zewnętrzna”, zagraniczne służby wywiadowcze, wojna hybrydowa – „to jest program czysto wewnętrzny”. Później okazało się, że podobny scenariusz zaczął być stosowany w stosunku do Moskwy, te same elementy i zasoby działały w twoim kierunku. Czy zauważasz te podobieństwa? Czy podziela Pan pogląd, że pierwszy „strajk” przeciwko Moskwie miał miejsce w 2020 roku, kiedy na szczęście „bunt” się nie powiódł?

    Minister spraw zagranicznych Ławrow: To część tej samej zaciekłej kampanii, w której manifestuje się agonia jednobiegunowego świata. Dlatego Zachód przez ostatnie kilka lat zachowywał się tak szaleńczo. Zwłaszcza w okresie, gdy na Ukrainie rozpoczęto specjalną operację wojskową .

    Słyszeliśmy „na wpół żartobliwe” oceny tego, co dzieje się na Białorusi i przedstawionych faktów. To politolodzy, którzy nieustannie i wszędzie szukają czegoś, co mogłoby wyrazić swój negatywny stosunek do rosyjskiego i białoruskiego kierownictwa. Dobrze o tym wiemy.

    Ten nieprzyjemny epizod wyraźnie pokazał, że jesteśmy prawdziwymi sojusznikami. Rosyjscy urzędnicy nie mieli wątpliwości, że powinniśmy pomagać braterskiemu, sojuszniczemu narodowi i państwu. OUBZ nie miała wątpliwości w styczniu tego roku, kiedy coś podobnego podjęto w Kazachstanie, ale w innej formie i skali.

    Zabawne było słyszeć o równouprawnieniu dużych i małych narodów zgodnie z Kartą Narodów Zjednoczonych (pamiętając wydarzenia w Kazachstanie), gdy Zachód zareagował nerwowo na szybkość, z jaką OUBZ odpowiedziała na apel prezydenta Kazachstanu K.- Z. Tokajew. Potem wykazał niezadowolenie z faktu, że w ogóle powołano OUBZ. Nie zdradzę wielkiej tajemnicy (o tym informowały zachodnie media), emisariuszy z UE (jestem pewien, że Amerykanie robią to samo), podróżując po Azji Centralnej, szukają wyjaśnień z Kazachstanu, co się stało i dlaczego podjął takie środki, aby stłumić powszechne demonstracje. Uważają się za uprawnione do żądania wyjaśnień. Chociaż bardziej przydałoby im się skoncentrować na rozwiązywaniu własnych problemów, rosnąc jak śnieżka.

    Pytanie: Istnieje opinia, że ​​w 2020 roku Białoruś przetrwała dzięki dwóm czynnikom: osobowości prezydenta Aleksandra Łukaszenki i wsparciu Rosji.

    Minister spraw zagranicznych Ławrow: Zgadzam się. Powiedziałem już, że Rosja natychmiast udzieliła wsparcia politycznego i moralnego. Była gotowa udzielić wszelkiej innej pomocy, aby zapobiec zamachowi stanu.

    Pytanie: Dziś widzimy, że Zachód wypowiedział wojnę całemu światu. Jednocześnie sam boi się prawdy jak ognia: zamknięcia kanałów na YouTube, białoruskich i rosyjskich kanałów satelitarnych, popularnych zasobów Telegramu na Białorusi. Zombie zachodniej opinii publicznej, dochodzące do absurdu – czy to przejaw słabości? Wartości, których próbowali nas uczyć przez te wszystkie lata, demokracja – ten „ekran” błyskawicznie się rozpadał.

    Minister spraw zagranicznych Ławrow: Zachód boi się uczciwej konkurencji. Jest to dobrze znane wielu. Stąd „unieważnienie kultury” każdego kraju, który przemawia własnymi, narodowymi stanowiskami, zakaz nadawania kanałów telewizyjnych, usunięcie z portali społecznościowych polityków, którzy budzą sprzeciw i wszystko, co w ten czy inny sposób kłóci się z koncepcją neoliberalną. wizji i organizacji świata. To jest wszędzie. Zachód nie żyje prawdą.

    Prezydent Rosji Władimir Putin w jednym ze swoich ostatnich przemówień nazwał „zbiorowy Zachód” „imperium kłamstw” . Ostre stwierdzenie. Absolutnie się z nim zgadzam.

    Pytanie: Prowokacje i kłamstwa, nawet na poziomie oficjalnym, stały się znakiem firmowym ukraińskiej polityki. W niedawnym wywiadzie P.A. Poroszenko powiedział, że Kijów nigdy nie myślał o pokojowym rozwiązaniu konfliktu i potrzeba ośmiu lat, aby grać na czas i budować siłę militarną. Okazuje się, że wszystkie obietnice zaprzestania działań wojennych były pustymi słowami. Zamiast wypełniać porozumienia mińskie, Donbas był systematycznie bombardowany.

    Minister spraw zagranicznych Ławrow: Wcale mnie nie dziwi, że kłamstwa stały się znakiem rozpoznawczym ukraińskiego reżimu. Tak było za P.A. Poroszenki, pozostaje pod W.A. Zełenskim.

    Ostatnio, marszcząc brwi, w kamuflażu, w jakiejś koszulce, oświadczył, że nieprawdziwe są doniesienia o bombardowaniu przez ukraińskie siły zbrojne centrum Donbasu i innych osiedli. Choć nawet prasa zachodnia, w każdy możliwy sposób osłaniając ukraińskich neonazistów, przyznała już, że doniesienia, że ​​rosyjskie siły zbrojne to robią, nie są prawdziwe.

    Wszyscy doskonale wiedzą, jak bombardowany jest Donieck. Każda zagraniczna ambasada (jeśli nie jest pokazywana w Europie i USA ) ma tu w Mińsku możliwość obejrzenia relacji ze sceny. Nie można sobie nawet wyobrazić, że nie znają prawdy. Większość z nich to uczciwi, profesjonalni dyplomaci. Z pewnością przekazują tę prawdę swoim stolicom. Ale brzmi zupełnie inna ocena tego, co się dzieje.

    Tym, co mnie bardziej dziwi, nie są kłamstwa, które słyszymy codziennie, co godzinę z Kijowa, ale to, jak „patroni” Kijowa zaczęli grać w tę grę w kłamstwa.

    Osłaniają go z powodu lub bez powodu. I to nie tylko teraz. Wspomniał pan o ośmioletnim okresie po antykonstytucyjnym zamachu stanu. Pucz ten był wynikiem tego, że opozycja po prostu splunęła w twarz Unii Europejskiej, która w osobie Francji , Niemiec i Polski złożyła swoje gwarancje w ramach porozumienia między WF Janukowyczem a trzema liderami opozycji. Następnego ranka wszystko podarli, ogłosili jako priorytet zniesienie regionalnego statusu języka rosyjskiego i wysłali uzbrojonych bandytów na Krym. Oto jak to się wszystko zaczęło.

    Ale Zachód, wspominając te wydarzenia, mówi tylko, że „niespodziewanie zaanektowaliśmy” Krym. Anulują całą prehistorię, która narastała nie tylko od lutego 2014 roku, ale nawet przez ostatnie dziesięć lat, kiedy Ukrainę „odrywano”: musieli zdecydować, z kim chcą być – z Europą czy z Rosją. Ministrowie, urzędnicy, członkowie rządów mówili to bezpośrednio przed każdymi wyborami na Ukrainie. Kłamali, gwarantując porozumienie z WF Janukowyczem (złamane przez opozycję), porozumienia mińskie (którymi chwaliły się Niemcy i Francja). Każdego roku i co miesiąc wzywaliśmy ich, by przyjrzeli się hańbie, jaką czyni Kijów, publicznie odmawiając ustami prezydenta przestrzegania porozumień mińskich. Oni „poszli w cień”, namawiali nas do „wejścia na stanowisko” państwa ukraińskiego. Taka jest natura naszych europejskich partnerów. Już ją dobrze znamy. Jest wywrócona na lewą stronę.

    Pytanie: Jako reporter relacjonowałem reporterom wydarzenia na Majdanie. Uwierz mi, widziałem już dość kolorów i wszystkiego innego: rewolucyjny blichtr i różowy welon na moich oczach, a zwłaszcza to, co wydarzyło się później.

    https://www.mid.ru/ru/foreign_policy/news/1819293/

  9. Siekiera_Motyka said

    W kraju nazwy „Błąd 404” nie ma wojny. Jeżeli by była to Rosja dawno temu by zbombardowała Kijów, Lwow, Odessę, itd. do ostatniej cegły. Rosja ma ten potencjał ale tego nie zrobiła bo to nie wojna, to jest „operacja wojskowa”. Co robi jest likwiduje biologiczną substancje wojskową Ukrainy plus jej infrastrukturę militarną, by Zachód nie mógł się tym posługiwać w swoich grach geopolitycznych. Media Zachodnie to potwierdzają, ale nie Polskie.

    „Urzędnicy z Kijowa twierdzą, że rozdarty wojną naród traci każdego dnia nawet 200 żołnierzy, ponieważ wojna na wschodzie Ukrainy nasila się”

    https://tickernews.co/ukraines-army-losing-up-to-200-troops-daily/

    Zwolnione tempo ziemne Rosji nie znaczy ze ich artyleria śpi. Z daleka zabija. W ten sposób minimalizują swoje straty a Ukraińcy tylko się modlą by przeżyć. Nie mają odpowiedzi na taką strategie. Zelensky prowadzi militarnie bezsensowną obronę, która nie ma sensu, tak samo jak Powstanie Warszawskie go nie miało. Doktryna wojskowa mówi że jeżeli operacja nie ma szansy się udać, to się z niej trzeba wycofać. Widzi-mi-się nie ma miejsca na polu bitwy.

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: