Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    Anucha o 14 milionów drzew wyciętych po…
    bryś o Ukraińska wojna
    bryś o Ukraińska wojna
    Anzelm o Ukraińska wojna
    Anzelm o Położyć kres patologii
    Greg o Wolne tematy (58 – …
    kontra o Żydowska kloaka przetacza się…
    Anzelm o Położyć kres patologii
    Mietek o Schiller na liście Ukraiń…
    Głos Prawdy o Wolne tematy (58 – …
    kontra o Żydowska kloaka przetacza się…
    Marucha o Położyć kres patologii
    zagobasum o Schiller na liście Ukraiń…
    kontra o Żydowska kloaka przetacza się…
    Peryskop o Wolne tematy (58 – …
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 616 obserwujących.

Strzelanina w Uvalde a dostęp do broni

Posted by Marucha w dniu 2022-07-05 (Wtorek)

„Mianem barbarzyństwa określam silną rasę, rasę gotową się bić. Drapieżnik leży, gotowy do skoku, w duszy ludzkiej” (Oswald Spengler)

Strzelanina w teksańskim Uvalde gdzie z rąk młodocianego mordercy zginęło 21 osób, ożywiła ponownie debatę nad dostępnością broni, tym razem wzbogaconą o wątek obrony Ukraińców przed rosyjską agresją. Wydaje się, że w dyskusji tej warto zabrać głos, gdyż ścierające się w niej stanowiska częściowo jedynie dotykają problemu i są przez to niezadowalające.

Abolicjonizm

Zacznijmy od abolicjonistów, bo wyjaśnienie jest tu bardziej oczywiste. Ilustracją tej postawy może być papież Kościoła rzymskokatolickiego Franciszek. W ostatnim czasie duże kontrowersje wzbudziła jego wypowiedź wzywająca strony wojny na Ukrainie do natychmiastowego wstrzymania działań zbrojnych a blok atlantycki do natychmiastowego wstrzymania dostaw broni dla Ukraińców. Nawet jeśli praktyczne skutki takich wypowiedzi w postaci upadku Ukrainy i zwycięstwa Rosji byłyby z eurazjatyckiego punktu widzenia pozytywne, nie powinno nam to zamykać oczu na kryjącą się za nimi bałamutną współczesną katolicką „teologię wojny”.

Wypowiedzi Franciszka można by bowiem sprowadzić do tez, że walka jest zawsze – niezależnie od okoliczności i powodów – zła, zawsze trzeba dążyć do jej przerwania, negocjacje zaś i dialog zawsze są dobre i pożądane. Do tego dochodzi jeszcze teza, że broń jest zła, bo prowadzi do wojny, należy więc dokonać powszechnego rozbrojenia i zaniechać produkcji broni.

O tym czy zła jest walka i agresja można by napisać odrębny tekst. W tym miejscu ograniczmy się jedynie do krótkiej uwagi przeciwstawiającej ją w większości nadal zachowującym aktualność ustaleniom w zakresie współczesnej wiedzy przyrodniczej poczynionym przez etologa Konrada Lorenza oraz prymatologa Michaela Ghiglieri. Ten drugi wskazuje w swojej książce „Ciemna strona człowieka” że agresja po prostu „jest”, na podobnej zasadzie jak grawitacja. Stosunki społeczne zawsze regulowane są przez siłę lub groźbę jej użycia i faktu tego nie powinno zaciemniać w naszej świadomości życie w „kryształowym pałacu” (określenie filozofa Petera Sloterdijka) nowoczesnego zachodniego państwa z jego policją i armią oraz współczesnej Europy z jej jankeskim protektorem pacyfikującym wszystkie konflikty wewnętrzne i zewnętrzne jak i całą strategię w ogóle.

Ten drugi w książce „Tan zwane zło” udowadnia z kolei, że agresja jest rewersem indywiduacji i osobowej natury: ławice nieróżniących się od siebie ryb nie znają wewnętrznej agresji, skrajnie kolektywistyczne społeczności mrówek i szczurów znają jedynie agresję międzygrupową – agresja międzyosobnicza pojawia się wraz z wyodrębnieniem osobniczego „ja”.

Jeśli więc chcemy pozostać ludźmi aktualizującymi pełnię swojego osobowego potencjału, nie możemy pozbyć się agresji, gdyż byłoby to równoznaczne z wyrugowaniem osobowej autonomii ludzkiego indywiduum.

[Wytlumaczcie to tym bezmózgim karykaturom człowieka, zaludniającym naszą planetę – admin]

Agresji nadać możemy formy społecznie konstruktywne – na przykład pojedynki na śmierć i życie zastępując sportowymi walkami na ringu itp.

Tezy papieża Franciszka mają jednak głębokie teologiczne umocowanie w chrześcijaństwie, będąc rozwinięciem zaleceń Jezusa o „miłowaniu nieprzyjaciół” i „nadstawianiu drugiego policzka” oraz biblijnego proroctwa o „przekuciu mieczy na lemiesze a włóczni na sierpy”. Jest to próba ustanowienia radykalizmu ewangelicznego, przez większą część historii chrześcijaństwa ograniczanego do społeczności zakonnych, ogólnocywilizacyjnym standardem.

O ile przy tym Kościół rzymskokatolicki wraca dziś takimi tezami do „cnót ewangelicznych” po wiekach „ulegania mentalności pogańskiej”, o tyle bliższy związek z rzeczywistością zachowuje teologia wojny Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego przedstawiona w wystąpieniu patriarchy Cyryla.

Dla kwestii dyskutowanej w tym tekście najistotniejsza jest jednak teza papieża iż „broń jest zła, bo prowadzi do walki, by zapewnić pokój należy więc się rozbroić”. [Sic!!! Najpierw wytwarza się broń, a potem szuka wroga? Kurrrrwa…. – admin]

Warto przywołać tu pionierkę badań nad uważanymi za najbliższych ewolucyjnych krewnych człowieka szympansami Jane Goodall. W swojej głośnej książce „Przez dziurkę od klucza” jeden z rozdziałów poświęciła zwyczajom wojennym szympansów. Małpy te nie znają oczywiście i nie używają żadnej broni. Pomimo tego, Goodall opisuje, gdy pewnego razu jeden z szympansich szczepów wkradł się niepostrzeżenie na terytorium sąsiedniej grupy, po czym zabił bez powodu oddalonego od stada osobnika, rozrywając go na koniec na strzępy.

Niewiele różniące się wyprawy urządzały oczywiście również podobne liczebnie do grup szympansów archaiczne grupy ludzkich łowców-zbieraczy, za jedyną broń mając niekiedy zebrane w lesie kije i kamienie. Wojna i agresja są więc zjawiskiem poprzedzającym zbrojenia i powstanie broni, będąc integralną częścią ludzkiej natury.

Z drugiej strony, antropolog Jared Diamond opisuje w swoich wspomnieniach z Nowej Gwinei, gdy zabrany na pokład samolotu członek archaicznej grupy ludzkiej, gdy maszyna przelatywała nad sąsiednią wioską innego szczepu, poprosił by zawrócić, by mógł zrzucić na jej mieszkańców kamienie – zbrojenia są zatem równie stare jak ludzkość i żadna pacyfistyczna utopia tego nie zmieni.

Libertarianizm

Przejdźmy teraz do zwolenników powszechnego dostępu do broni, którzy nader często wywodzą się w Polsce ze środowisk libertariańskich. Powielają oni ideologię jankeskiego liberalizmu, w której powszechny dostęp do broni palnej jest miarą wolności i równości jednostek. Charakterystyczne jest w tym kontekście powtarzanie z lubością w tych kręgach, że „broń palna wyrównuje szanse” i że zaprawionego w walce i znacznie silniejszego przeciwnika może przy jej pomocy zabić choćby staruszka, kobieta lub dziecko.

Takie postrzeganie broni palnej jako instrumentu zaprowadzającego egalitaryzm widać przy tym doskonale na „westernach” USA, gdzie jedynym przymiotem różnicującym przeciwników jest umiejętność szybkiego wyciągania rewolweru z kabury.

Te egalitarna ideologia stworzona została w Ameryce Północnej w ramach kontestacji stanowego porządku Europy, gdzie prawo do noszenia broni (białej) przysługiwało tylko szlachcie, tak więc z założenia stanowi wojowników. Również szlachta wolna była od budzących strach wśród amerykańskich kolonów zależności feudalnych właściwych stanowi trzeciemu.

Stany Zjednoczone Ameryki założone zostały przez ludzi stanu trzeciego, którzy po osiedleniu w Ameryce Północnej przestawali tym zależnościom podlegać. Rewolucja 1776 r. miała za swe źródło głęboką niechęć kolonów do tego rodzaju obciążeń. Nowa Anglia, która historycznie okazała się ośrodkiem tożsamości USA, socjologicznie nie znała przy tym niemal szlachty jako wyodrębnionego stanu wojowników.

Etos wojownika

Trójstanowa struktura społeczna, jak zauważył Georges Dumezil, charakteryzuje jednak niemal wszystkie ludy indoeuropejskie i tworzone przez nie cywilizacje. Nie tylko zresztą indoeuropejskie, by wspomnieć choćby feudalną Japonię z jej kastą samurajów i ich bunty w drugiej połowie XIX wieku, których bezpośrednią przyczyną był zakaz noszenia broni białej przez zdegradowanych w reżymie Meji dawnych rycerzy i przyznanie go jedynie oficerom formowanej spośród plebsu armii rządowej.

Przywileje szlachty w zakresie posiadania i posługiwania się bronią miały swoją wewnętrzną logikę: tylko wojownik uformowany jest w etosie, sprawiającym że broń w jego rękach jest elementem społecznie konstruktywnym. Wojownik wie bowiem jak i kiedy jej używać – użyje jej więc umiejętnie i odpowiedzialnie, nie robiąc krzywdy sobie ani innym.

Prawdą jest bowiem do pewnego stopnia, jak twierdzą zwolennicy powszechnego dostępu do broni, że oswojenie z nią, uczy odpowiedzialnego posługiwania się nią. To trochę jak ze znajomością języka obcego – ten, kto zna jakiś język naprawdę dobrze, nie odczuwa pokusy by wplatać obcojęzyczne słowa do swoich wypowiedzi. Ten, kto jednak danego języka się dopiero uczy, ma pokusę „bawienia” się nim i demonstrowania swojej jego znajomości nawet w sposób nieadekwatny. Również osoba mająca jedynie okazjonalny kontakt z bronią, jest nią nienaturalnie podekscytowana, podczas gdy ktoś dla kogo broń jest codziennością, traktuje ją jako coś bardziej naturalnego i w sposób bardziej zrównoważony.

Uzbrojony tłum

Zwolennicy powszechnego dostępu do broni mylą się jednak twierdząc, że danie możliwości nabycia broni wszystkim jest tożsame z wychowaniem do cnót wojowniczych. Cywile, którym rozda się broń, są po prostu uzbrojonym tłumem. Jego wartość bojowa nie jest równa zeru, jest jednak niewiele od niego większa.

Dotyczy to zresztą również armii z poboru, co ilustruje obecna wojna na Ukrainie. Z 900-tysięcznej armii rosyjskiej jedynie 200 tysięcy to żołnierze zawodowi – i tylko ci nadawali się do wysłania na front ukraiński, podczas gdy poborowi okazali się całkowicie bezużyteczni. Pochodzące z poboru armie donbaskich republik ludowych ponoszą dziś największe straty w ludziach. Naprędce mobilizowane rezerwy rosyjskie posiadają równie nikłą wartość bojową. Również po stronie ukraińskiej, gdy wczytać się uważnie w doniesienia, znaczenie w walce posiadają wcale nie rolnicy na traktorach, Romowie, babcie ze słoikami ogórków ani cywile jeżdżący samochodami, lecz profesjonalna armia.

Autorami cyklicznie powtarzających się w USA strzelanin w większości nie są zawodowi policjanci, żołnierze, najemnicy ani członkowie żadnych podobnych grup zawodowo posługujących się bronią palną, dających się więc z pewnym przybliżeniem określić mianem wojowników, lecz uzbrojeni cywile, którym dano broń, nie formując ich jednak w etosie wojowniczym ani nie wychowując do cnót rycerskich. Broń traktują jako zabawkę, z niezdrową ekscytacją, jako sposób na gorączkowe i frenetyczne demonstrowanie swojej dominacji, nadużywają jej niczym członkowie gangów lub dawni rewolwerowcy, dla których był atrybutem statusu na który nie zasługiwali, ale który przy pomocy broni starali się wymuszać.

[Albo podpuszczeni przez unych – admin]

Uzbrojony plebs zawsze jest zdemoralizowany i podatny na zachowania przestępcze. Dotyczy to zarówno plebsu w USA, któremu pozwolono nabywać swobodnie broń (nieprzypadkowo Dziki Zachód miał tak wysoki odsetek zabójstw, a miasta USA notują w tej dziedzinie rekordowe wskaźniki do dziś), jak i plebsu z różnych grup chuligańskich i nacjonalistycznych, który uzbraja się i używa go w różnych konfliktach na obszarach dawnego bloku wschodniego – od dawnej Jugosławii, przez Ukrainę, po Zakaukazie.

To właśnie uzbrojony plebs dokonuje przy użyciu broni przestępstw, rozbojów, zbrodni i gwałtów, broń bowiem jest dla niego dźwignią gwałtownego awansu, na który nie był mentalnie przygotowany odpowiednią formacją ani wychowaniem.

Mentalność koszarowa

Receptą jaką starają się niekiedy do dziś stosować państwa europejskiego kręgu cywilizacyjnego jest swego rodzaju „system koszarowy”, którego jednak jedynym faktycznym produktem jest typ mentalny nazywany w Polsce pogardliwie „trepem”. Taka „cywilizacja koszarowa”, oparta na ślepym posłuszeństwie i bazująca na odwołaniach do najniższych, sprzed indywiduacji, warstw osobowości, napiętnowana została przez Juliusa Evolę jako „militaryzm”. Jej ideą jest powstrzymanie u rekruta indywiduacji, by pozostawić go w stadium swoistego niedorozwoju, jako „klocek” do wepchnięcia do odpowiedniego „okienka” kolektywnej „foremki”. Tego rodzaju militaryzm reprezentowały nowoczesne państwa epoki demokratycznych wojen totalnych, a do dziś jego elementy żywe są w armiach państw przestrzeni dawnego ZSRR.

Słabości tego „subindywidualnego”, mechanistycznego modelu ciekawie opisał jankeski pisarz fantastyczno-naukowy Mel Brooks. W swojej doskonałej powieści „Zombie Survival” (2003) kreśli scenariusz światowej pandemii zombizmu. Niepotrafiące opanować kolejnych ognisk zarazy Niemcy decydują się radykalnie „skrócić front” wycofując się do „reduty” na pograniczu z Danią by ratować niewielką część populacji, pozostałych zaś pozostawiając własnemu losowi. Porzucona ludność oczywiście protestuje, następnie zaś ginie w męczarniach. Wychowany w ślepym posłuszeństwie rozkazom oficer dawnej armii NRD, nie wytrzymując presji psychicznej, strzela sobie w głowę. Uformowany w duchu brania odpowiedzialności moralnej za własne decyzje i postępowaniu w zgodzie z własnym sumieniem oficer dawnej NRF dźwiga etyczny ciężar decyzji i zdaje egzamin w chwili próby, na śmierć słabszego moralnie towarzysza prychając „mięczak”. Siła materialna jest bowiem zawsze jedynie zewnętrznym wyrazem stabilności wewnętrznej „osi” czy też „pionu” duchowego i moralnego.

Takiemu koszarowemu „militaryzmowi” Julius Evola przeciwstawiał wywierającego na społeczeństwo konstruktywny wpływ „ducha militarnego”. Rozumiał pod nim wspominane tu kilkukrotnie wychowanie do cnót rycerskich, formowanie w etosie wojownika, oraz przewagę i promieniowanie tego ducha na całe społeczeństwo. „Ducha militarnego” można by więc utożsamić ze słusznie podnoszoną w ostatnich latach w polskich środowiskach narodowych ideą „militaryzacji narodu”. Ideę tę rozumieć należałoby jednak nie prostacko – jako po prostu „rozdanie ludziom broni”, bo jedynym tego efektem będą powracające strzelaniny takie jak w USA. „Militaryzacji narodu” nie należy mylić ze stworzeniem uzbrojonego tłumu, czyli daniem cywilom przywilejów należnych jedynie wojownikom.

„Militaryzację narodu” rozumieć należy tak, jak rozumiał „ducha militarnego” baron Evola: jako zwieńczenie społeczeństwa warstwą ludzi uformowanych w cnotach rycerskich, którzy byliby ośrodkiem wokół którego grawitowałoby całe społeczeństwo, oraz których rycerski etos nadawałby temu społeczeństwu formę. Powstaje oczywiście pytanie, jak szeroki zakres społeczny taka formacja mogłaby przybrać?

Wszyscy jesteśmy wojownikami

Sięgnąć by tu należało do bardziej elementarnych warstw ludzkiej natury, niż akcydentalne formacje społeczno-cywilizacyjne – pochodne okoliczności historycznych i warunków geograficzno-klimatycznych. Pamiętajmy, że feudalizm jak i cała gospodarka agrarna były zjawiskami historycznymi i taki też traktować należy opisywaną przez Georgesa Dumezila trójstanową strukturę społeczną ludów indoeuropejskich. Rewolucja neolityczna i gospodarka agrarna to przemiana sprzed kilku tysięcy lat. Człowiek na Ziemi istnieje od co najmniej 200 tysięcy lat, a jego bezpośredni ewolucyjni przodkowie nawet od ok. 2 mln lat. To, kim jesteśmy, jaka jest nasza natura, uformowało się więc nie w ciągu ostatnich kilkuset lat historii Zachodu czy kilku tysięcy lat cywilizacji po rewolucji neolitycznej, lecz przez sto kilkadziesiąt tysięcy lat życia na afrykańskich sawannach. Chcąc odpowiedzieć na pytanie „kim jesteśmy?”, przyjrzeć musimy się znanym nam społecznościom łowców-zbieraczy.

Społeczności takie były relatywnie niewielkie i wojownikami-łowcami byli w nich wszyscy dorośli mężczyźni. Potencjał do stania się łowcą i wojownikiem tkwi więc w naturze każdego mężczyzny i ani cywilizacja agrarna zamieniająca niektórych mężczyzn w muły pociągowe ani współczesne „terapeutyczne” państwo poprawności politycznej podające chłopcom żeńskie hormony by osłabić w nich instynkt agresji, tego nie zmieniły.

Dojrzewanie ku cnotom rycerskim to nie tylko potencjał ale też potrzeba każdego zdrowego mężczyzny. Niezaspokojenie tej potrzeby tworzy neurotyków oraz fizyczne i psychiczne kaleki, w niektórych zaś przypadkach nawet niebezpiecznych zwyrodnialców. W społecznościach archaicznych chłopca ku cnotom wojowniczym wychowywały męskie bractwa inicjacyjne, o czym pisali religioznawca Mircea Eliade, antropolog Jared Diamond i odnowiciel narracji mitycznej i idei męskiej inicjacji Robert Bly.

Jak militaryzować naród

Konkretyzacja tego wniosku to już odrębny temat, kilka punktów nasuwa się jednak natychmiast. Po pierwsze zatem, przywrócenie zasadniczej służby wojskowej. Zwróćmy uwagę, że jej pierwszymi przeciwnikami byli w Polsce libertarianie, zarazem domagający się ułatwień w dostępie do broni palnej. W świetle tego co dotychczas powiedzieliśmy, libertarianizm jawi się więc jako ideologia chłopców a nie mężczyzn: to ideologia „zabawy bronią” przy histerycznym wręcz odrzuceniu instytucji inicjujących ku męskości i przynajmniej w założeniu mających formować w etosie wojownika.

Zwróćmy też uwagę, że w USA gdzie regularnie dochodzi do strzelanin, powszechny pobór do wojska wprowadzano jedynie akcydentalnie na okoliczność najbardziej wymagających konfliktów. Współcześni europejscy młodzi tożsamościowcy, jak Markus Willinger z Austrii i Marcus Follin ze Szwecji, podkreślają zaś formacyjny i inicjacyjny (w sensie inicjacji w męskość) wpływ służby wojskowej.

Po drugie, niezależnie od obciążeń ideologicznych i politycznych, na wsparcie zasługują tego rodzaju inicjatywy obecnej władzy jak formacje obrony terytorialnej. Docelowo powinny one dążyć do objęcia całej męskiej populacji, a prawo do posiadania broni i w ogóle pełnia praw publicznych, jak w Izraelu, powinny być uwarunkowane odbyciem zasadniczej służby wojskowej i przynależnością do tego rodzaju formacji. Na wsparcie zasługują również obecne „klasy mundurowe” i takie formy ich popularyzacji jak znany w naszym kraju przypadek syna Edyty Górniak który podjął naukę w takiej właśnie klasie, czy znany z Anglii przypadek syna aktora komediowego Rowana Atkinsona, który odbył służbę w jednostkach specjalnych i dołączył do formacji Gurkhów.

I ponownie: docelowo należałoby dążyć do odbudowy edukacji zróżnicowanej i zastąpienia „zwykłych” lekcji wychowania fizycznego w szkołach męskich zaprawą militarną. Póki co zaś, znowu – niezależnie od wiadomych obciążeń ideologicznych i politycznych – na poparcie zasługują wszelkie inicjatywy w postaci organizacji paramilitarnych Jak i oczywiście, ogólniejsze propagowanie sportu, sprawności fizycznej i zdrowego stylu życia.

Bardziej problematyczna jest kwestia przysposobienia militarnego kobiet. Wspominana Jane Goodal opisuje, że niekiedy w wyprawach wojennych szympansów brały udział młodociane i niezwiązane wychowaniem potomstwa samice, były to jednak sytuacje rzadkie. W archaicznych społecznościach ludzkich kobiety w wyprawach wojennych, łowieckich ani łupieskich nie uczestniczą. W tradycyjnych społecznościach Azji też jest to raczej nieznane. W sytuacji napaści na osadę czy na grupę kobiet, starały się one jednak przed takimi napaściami bronić. Przygotowanie kobiet w zakresie sztuki przetrwania i samoobrony byłoby więc zasadne w świetle idei przeniknięcia społeczeństwa „duchem militarnym”.

Figura „Damsel in distress” jest bowiem raczej groteskowym przejaskrawieniem patriarchatu – w zakresie dostępnych sobie możliwości i właściwego sobie potencjału, kobieta powinna oczywiście móc zadbać o siebie i obejście pod nieobecność mężczyzn lub też wspomóc ich w obronie. Predyspozycje kobiet dotyczą jednak „obrony ogniska domowego”, mając przez to charakter defensywny. Angażowanie kobiet do działań „ofensywnych”, to znaczy współczesnych odpowiedników wypraw wojennych, łowieckich i łupieskich, to przedrzeźnianie natury rodem z Rewolucji Francuskiej (słynny obraz Delacroix) i bolszewickiej Rosji.

Naród mężczyzn

Społeczeństwo przeniknięte „duchem militarnym” jak ujmował to baron Evola, czy też „naród poddany militaryzacji” jak chcą dzisiejsi polscy narodowcy, posiadałoby wartość obronną nawet nieuzbrojone. Posiadałoby też wartość nawet w okresie pokoju, na należne im naczelne miejsce wynosząc ponownie ducha męskości, cnoty rycerskie i etos wojownika, w świetle których zblaknąć musiałaby dzisiejsza inwersja wartości na szczyt wynosząca kapitalistyczną plutokrację i rozbuchany konsumpcjonizm oraz materializm.

Uzbrojenie takiego narodu którego dusze uprzednio by „umundurowano”, nie stanowiłoby zagrożenia dla porządku społecznego, jak stwarza go „powszechny dostęp do broni” w USA. Byłby to bowiem naród mężczyzn dojrzałych do bycia wojownikami, a nie chłopców urządzających sobie „zabawy z bronią”.

Ronald Lasecki
https://myslpolska.info

Krytyczne względem poglądów autora opinie pozostawiam czytelnikom
Admin

Komentarzy 17 do “Strzelanina w Uvalde a dostęp do broni”

  1. Boydar said

    Każda jedna „strzelanina” jest efektem ciężkiej pracy nad frajerem. A pracuje sekta, loża lub służba specjalna.

  2. bardzo said

    Panie Autorze. Fale masowych strzelanin nie mają wiele wspólnego z dostępem do broni palnej. W większości tych wydarzen była zamieszana broń uzyskana nielegalnie. Ktoś ostatnio cię ocknął i ta strzelanina miała miejsce z użyciem broni legalnej.

    Wczorajsza strzelanina to niezbity dowód na to, że była efektem kompletnej hucpy. Strzelec o fizjognomii debila, w dodatku w wieku lat 22 ( od razu wiedzieli i opublikowalo w prasie) użył „high power rifle”, z doświadczenia po odgłosach wystrzałów jestem gotów prawie zagwarantować że był to poczciwy BAR, czyli Browning Automatic Rifle zasilany taśmą (model 1933), albo co gorsza prawie niedostępny M60. Skąd szczyl wytrzasnął takie wyposażenie i gdzie się nauczył tak precyzyjnie strzelać (na 50 oddanych strzałów 37 trafionych. Sam bym tak chciał umieć). Ponadto, uciekł pozostawiając nietani przecież sprzęt, ale go złapali. Prawdopodobnie musiał pozostawić na miejscu paszport, jak ci z 911. A śpiący juzio a zadziwiająca przytomnością umysłu był gotów aby w kolka minut zabrac głos w sprawie kontroli broni palnej. Pic na wodę, a ludzie zabici i ranni. Przepraszam, goje.

    Une mówią jawnie: My wiemy ty głupi motłochu, że wy wiecie że my wam robimy wodę z mózgu, ale będziemy tak robić dalej a waszym świńskim obowiązkiem jest zastosować się do naszych poleceń.

    Na szczęście decyzja Sądu Najwyższego odwleka na jakiś czas totalne rozbrojenie Amerykanów. Oczywiście większość ludzi posiada i używa broni w sposób odpowiedzialny. Szykują się rozruchy czarnej dziczy (bez obrażania światłych obywateli o ciemnej karnacji). Jak na zawołanie właśnie jednego biednego murzynka w Akron, Ohio mundurowi podziurawili 60 ma pociskami (na wystrzelonych 90 z bliska) Już się bi-el-emy głosno odwołują do kluczowego epizodu sprzed lat, gdy jeden zwyrodnialec w mundurze zadusił drugiego zwyrodnialca bez munduru, za to czornego. Tylko świadomość że praktycznie w każdym domostwie znajduje się gotowych do użycia kilka sztuk broni z zapasem amunicji, powstrzymuje tłuszczę od masowych rajdów na przedmieścia, gdzie żyją biali i normalni kolorowi.

    Chodzi o to, aby zakorzenić powszechną hoplofobię, jak w Polsce. Wtedy nic nie stanie na przeszkodzie autodepopulacji narodu z poparciem władz. Tak jak w Polin będzie nielegalna obrona przeciw osadnikom zbrojnym w siekiery, widły i piły, dziś już łąńcuchowe.

    Dobranoc Państwu.

  3. bardzo said

    Uzupełnienie. Prasa pisze że sprzęt użyty w Highland Park to zmodyfikowany AR 15. Ten karabinek można zmodyfikować na 55 różnych kalibrów, niewiadomą pozostaje więc sprawa magazynka o pojemności 70 sztuk, bo okazuje się że tyle padło strzałów bez zauważalnej przerwy na przeładowanie.

  4. bardzo said

    Komentarz nr 3 dotyczy komentarza nr 2,który siedzi wciąż w poczekalni. Nie dotyczy samego artykułu.

  5. Carlos said

    Boydar pisze prawde. Za duzo tych strzeklanin nagle.

  6. kontra said

    Pytanie czy technicznie możliwe było wejście tego kolejnego samotnego strzelca „Uvalde” do budynku szkoły-twierdzy bez pomocy ‚osób niezależnych ze szkoły’.
    Po każdej „strzelaninie” amerykanie robią ze szkół pancerne więzienia.

    Sandy Hook Elementary School shooting 14 12 2012

    Nieczynna Szkoła „sandy hook” „wcześniejsze Uvalde” została wyburzona
    Czy ta szkoła też jest nieczynna i zostanie wyburzona by zatrzeć ślady ?
    prezydent Józek Biden zapowiedział wyburzenie szkoły uvalde.

    ==

    nawet jak na amerykanów czy te imiona nie są dziwaczne?
    Eliahna ?

    The 21 victims of the Uvalde school shooting

    Makenna Lee Elrod, 10
    Layla Salazar, 11
    Maranda Mathis, 11
    Nevaeh Bravo, 10
    Jose Manuel Flores Jr., 10
    Xavier Lopez, 10
    Tess Marie Mata, 10
    Rojelio Torres, 10
    Eliahna “Ellie” Amyah Garcia, 9
    Eliahna A. Torres, 10
    Annabell Guadalupe Rodriguez, 10
    Jackie Cazares, 9
    Uziyah Garcia
    Jayce Carmelo Luevanos, 10
    Maite Yuleana Rodriguez, 10
    Jailah Nicole Silguero, 10
    Irma Garcia, 48
    Eva Mireles, 44
    Amerie Jo Garza, 10
    Alexandria “Lexi” Aniyah Rubio, 10
    Alithia Ramirez, 10

    ===

    Wychowany w ślepym posłuszeństwie rozkazom oficer dawnej armii NRD, nie wytrzymując presji psychicznej, strzela sobie w głowę.

    Uformowany w duchu brania odpowiedzialności moralnej za własne decyzje i postępowaniu w zgodzie z własnym sumieniem oficer dawnej NRF dźwiga etyczny ciężar decyzji i zdaje egzamin w chwili próby, na śmierć słabszego moralnie towarzysza prychając „mięczak”.

    Siła materialna jest bowiem zawsze jedynie zewnętrznym wyrazem stabilności wewnętrznej „osi” czy też „pionu” duchowego i moralnego.

    ==

    to jest niezłe
    u amerykańskich krzyżaków NRF „wolna amerykanka” z wzorem moralności, amerykańskim nazistą ubekiem gen. Reinhard Gehlen (ale wielkim antykomunistą:)

    u sowieckich krzyżaków NRD głupie trepy

  7. bryś said

    bergoglio to załgana i fałszywa szmata. Jak od 2014 ginęli cywile w Donbasie to mu broń nie przeszkadzała?

  8. corintians said

    Co wy tam wiecie o zabijaniu.
    Duzo rzeczy dowiaduje sie przy okazji hucpy covidowej.
    Zobaczcie ile osob w Brazylii umiera w sposob nienaturalny (strzelaniny, morderstwa, wypadki).
    Całe 10%.
    https://sidra.ibge.gov.br/geratabela?format=xlsx&name=tabela2684.xlsx&terr=N&rank=-&query=t/2684/n1/all/n3/all/v/all/p/last%208/c255/0/c1836/0,26877/c2/0/c260/0/c257/0/d/v1000223%202/l/v,p%2Bc255%2Bc1836%2Bc2,t%2Bc260%2Bc257

    Szwecja zeszmacila sie ostatnio bardzo ale i tak lata swietlne jej do krajow na wschod od Polski, o latynosach nie wspominajac

    To co sie dzieje we Francji jest błahostką na tle tego co jest w chwalonej przez Cejrowskiego Ameryce Łacinskiej, choc przyczyny mogą byc zgoła inne

  9. blal lives matter to przykrywka , kamuflarz organizacji specyjalnej 👹Ta organizacja ma za zadanie wyeliminowanie Bialych Ekstremistow , Bialych Rasistow i Bialych Antysemitow🙈 Byl pokazany przypadek w jednej znanej uczelni w USA jaj Bialy student pokazal transparent z napisem : I am proud to be white👿👹! mozna bylo zobaczyc jak go ochrona z tego uniwersytetu rzuca na beto , wraz z kolorowymi studentami kopie ,lamie gnaty 😱 Nie podano czy przezyl 👹 Natomiast w identycznej sytuacji ,,,afroamerykanin ,,, dostal by darmowe stypendia , porzyczke bankowa itp

  10. Bogdan said

    Byłem w wojsku. W LOK-u prowadziłem strzelanie z broni sportowej.
    1. Ogólny dostęp dp broni palnej.
    Na mojej ulicy broń posiada 50 osób. mam i ja. Lecz nie czuję się bezpiecznie. Nie ufam im. Nie jest to jak w piosence ‚ to jedna rodzina’.
    Wolałbym aby nikt broni nie posiadał.
    2. Stan zagrożenia.
    Państwo rozdaje broń jak teraz na Ukrainie.
    Tu muszą być spełnione warunki.
    Jedyny dobry pomysł Pana Macierewicza. Strzelnice i wojska OTK. Żołnierze sa zdyscyplinowani. Utrzymują porządek w mieście. Walczą z leśnymi bandami.
    W szkołach powraca przedmiot Przysposobienie obronne /nauka strzelania/
    Kiedy minie zagrożenie posiadacze broni objęci są abolicją.

  11. bardzo said

    Swego czasu zgnoili dziewczynkę, która niosła napis all lives matter,

    Jeśli nie powrócimy do jakiejś formy pierwotnej wspólnoty np, sąsiedzkiej (rzecz jasna uzbrojonej po zęby) to Orwell ze strachu wstanie z grobu i ucieknie, nie wiem dokąd.

  12. Marucha said

    RE 11:
    To było bardzo dawno, początki Internetu… na liście dyskusyjnej, bodaj „Plotki”, napisałem „I am proud to be white”.
    Jak się rzydostwo wspieniło…

  13. bardzo said

    Panie Bogdanie, mam maszynkę do mielenia mięsa, maczetę i pięć siekier (trzy na sprzedaż). I komplet doskonałych noży kuchennych. Proszę się mnie nie bać, uważam się za człowieka odpowiedzialnego, jak większość z nas.

    Mam także pod łóżkiem śmieszną mutację M5 firmy Walter na licencji HK, w dodatku naładowaną (u nas nie trzeba posiadać szafy pancernej, wystarczy dojrzałość mentalna posiadacza sprzętu), ale to jest detal drugorzędny.

  14. Marucha said

    Re 13:
    Gdy dobrych ludzi pozbawia się broni – rośnie lawinowo liczba złych ludzi mających broń nielegalnie.

    Rządy walczą właśnie z tymi dobrymi, posłusznymi prawu, starającymi się o legalną broń.

  15. bardzo said

    Teraz trochę pozwolę sobie pogadać. Ponieważ właśnie wylizowywowuję się z ciężkiej kowitowej choroby śmiertelnej pod tytułem omikron i woluntaryjnie przez parę dni siedzę w domu w ramach ałtokwarantanny, mam nieco więcej czasu niż zazwyczaj i opowiem pewną historię sprzed kilku lat, która wydarzyła się w Wisconsin niedaleko Wisc, Dells.

    Wracaliśmy późnym wieczorem znad jeziora do Chicago. Przed chwilą zrobiło się już ciemno (na tej szerokości zmrok zapada w kwadrans) i wyjechaliśmy z drogi bardzo lokalnej na nieco mniej lokalną. Jedziemy sobie spokojnie może z pięćdziesiąt lub sześćdziesiąt km/h między polami kukurydzy i za chwilę zacznie się las. Przypomniałem sobie podobną scenerię gdy jechałem z Łodzi do Myszkowa i powiadam do kolegi – wiesz, dwa lata temu w Polsce była taka sama sytuacja i wtedy wyskoczyło nam pod koła stado saren, przy czym lekko jedna zahaczyliśmy. W momencie gdy to rzekłem, wypadło nam pod koła stado saren i tym razem wstrząs był poważny. Chyba jedną zabiliśmy, ale było tak ciemno, że nie chcieliśmy się zapuszczać w chaszcze żeby to sprawdzić. Ale trzeba było się zatrzymać, bo plastikowy błotnik się wygiął, a guma dookoła koła wkręciła się w ośkę. Wyciąhnąłem pokładowy reflektor i powiadam, Jasio, trzymaj a ja będę tę gumę wycinał, żeby jakoś dojechać do cywilizacji.

    Zaraz zatrzymało się auto za nami (amerykanie w Wisconsin są uczynni i mają pewne poczucie wspólnoty), wysiadło dwóch gości i pytają czy mogą pomóc. Pewnie że tak, im szybciej się uwiniemy, tym mniej ucierpimy. Bo trzeba wiedzieć, że w Wisconsin narodowym ptakiem jest komar, a dodatkowo dokuczliwie żarły potężne gzy i bąki. Trzymaj pan tę lampe, Jasio będzie ciągnął gumę a ja będę rżnąć.

    I teraz dochodzimy do płęty tej opowieści. Wyciągnąłem spod siedzenia potężny nóż myśliwski, bo ta guma miała chyba z pół centymetra grubości. I dawaj się kłaść pod pojazd.

    Jak oni zobaczyli u mnie w garści to narzędzie….Łolaboga, jak oni eskjuz le mot spier*&^$#** li! Rzucili światło i spieprzyli z piskiem opon.

    Propagandyści, demagodzy i inni krzewiciele hoplofobii posiadają doktoraty w swoich specjalizacjach.

  16. lewarek.pl said

    Nie za bardzo jest u Laseckiego co krytykować.
    Podoba mi się postulat wpajania społeczeństwu „ducha militarnego” i organizowania wszystkiego co się z tym wiąże: służby w wojsku, w formacjach WOT, zajęć szkolnych i pozaszkolnych, zajęć na strzelnicach. Polak powinien czuć się wojownikiem, tak jak było przed II wojną światową i jeszcze trochę w peerelu, powinien umieć strzelać i być do tego strzelania zmotywowany. Wprawdzie Polska to – za sprawą sprzedajnych i egoistycznych władz – coraz bardziej gówniany kraj, ale jest to wciąż nasza ziemia i nasze dziedzictwo.
    Sam tylko powszechny dostęp do broni nie ma z tym nic wspólnego. Dla wielu wrzeszczących o broń posiadanie pistoletu, a jeszcze lepiej karabinu (im dłuższa lufa, tym lepiej) jest sposobem na przedłużenie sobie małego.

    ——
    Mów Pan o sobie.
    Tym językiem feministek.
    Admin

  17. Jack Ravenno said

    I kto będzie tych wszystkich hoplofobów bronił? Ja? Ja to pierdolę… A na zeszmaconą armię niech nie liczą. Armii nie ma…

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: