Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    Boydar o Wolne tematy (84 – …
    Boydar o Wolne tematy (84 – …
    revers o Dodatnie i ujemne plusy państw…
    waldens o Polskość na Kresy powraca
    Yagiel o Wolne tematy (84 – …
    revers o Chiński ślad i ukraiński trop.…
    Zbigniew Kozioł o Wolne tematy (84 – …
    Peryskop o Wolne tematy (84 – …
    revers o Przepraszam, Rosja wygrywa…
    Zbigniew Kozioł o Wolne tematy (84 – …
    Bezpartyjna o Wolne tematy (84 – …
    Józef Bizoń o Powstanie nowa formacja, po to…
    Bezpartyjna o Wolne tematy (84 – …
    Marek o Przepraszam, Rosja wygrywa…
    Zbigniew Kozioł o Wolne tematy (84 – …
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 626 obserwujących.

To nie Ukraińcy są uchodźcami w Polsce, tylko Polacy znowu stają się wyrzutkami w swoim własnym kraju

Posted by Marucha w dniu 2022-07-07 (Czwartek)

Od 24 lutego granicę polsko-ukraińską przekroczyło ponad 4,55 mln uchodźców z Ukrainy – informuje Straż Graniczna. Polska zapewniła ukraińskim uchodźcom mieszkania, żywność, miesięczne wypłaty oraz bezpłatną opiekę medyczną i edukację.

Uchwalona ustawa o pomocy ukraińskim uchodźcom określa zasady legalizacji pobytu oraz pakiet świadczeń i ulg dla obywateli Ukrainy.

Ukraiński prezydent przemawiając w Radzie Najwyższej Ukrainy, m.in. w obecności prezydenta Andrzeja Dudy, podziękował Sejmowi RP za uchwaloną ustawę o pomocy obywatelom Ukrainy. Jednocześnie zapowiedział, że w najbliższym czasie przedstawi Radzie Najwyższej Ukrainy „podobny – lustrzany projekt”.

Wszystkie te prawa, które obecnie Ukraińcy otrzymali w Polsce, te same będą przysługiwać polskim obywatelom na terytorium Ukrainy – powiedział prezydent Ukrainy, pytany o projekt ustawy przyznającej Polakom specjalny status prawny na Ukrainie.

Jednak albo ukraiński prezydent jest zbyt zajęty, albo kwestia przyznania Polakom takich samych praw jak Ukraińcom jest zbyt kontrowersyjna, więc ta kwestia pozostaje nierozwiązana, a Polacy na Ukrainie wciąż są dyskryminowani.

Nie będzie przesady w stwierdzeniu, że Polacy na Ukrainie są dyskryminowani w zakresie swobody wyznania, dostępu do nauki w języku ojczystym i wolności słowa.

Głównym czynnikiem pogorszenia się sytuacji Polaków w ostatnich czasach jest niekorzystna dla nich ustawa o języku, gloryfikowanie osób związanych z ludobójstwem na Polakach w latach 1943-44, a także wstrzymanie ekshumacji polskich ofiar. Polaków dotyka też brak uregulowanych stosunków między państwem a Kościołem rzymskokatolickim na Ukrainie, bo właśnie tę wiarę wyznają na ogół osoby pochodzenia polskiego.

Obecnie największym ośrodkiem polskości na Ukrainie jest Żytomierszczyzna, choć ziemie te nie należały do II RP. Tam jednak obecnie mieszka więcej Polaków niż np. we Lwowie.

Swoja drogą Lwów jest osobnym bólem narodu polskiego. Kresy Wschodnie zawsze były dla Polaków częścią rodziny, kultury i naszej historii. Jednak dyskryminacja Polaków i bezczeszczenie pamięci o zmarłych powoduje oburzenie i niechęć do wszystkiego ukraińskiego.

Jak pamiętamy, lwowski samorząd (Lwowska Rada Obwodowa) zażądał usunięcia lwów na Cmentarzu Łyczalowskim (Cmentarz Orląt Lwowskich). Posągi zostały zasłonięte płytami paździerzowymi. I dopiero w maju br., trzy miesiące po rozpoczęciu przez Rosję specjalnej operacji wojskowej na Ukrainie, Ukraina wykonała gest dobrej woli. Po przyjęciu, zakwaterowaniu i zapewnieniu opieki ukraińskim uchodźcom – na Cmentarzu Orląt Lwowskich odsłonięto posągi lwów, strzegących wejścia do symbolicznej dla Polaków nekropolii.

Nasz rząd sprowadził do Polski 4,55 miliony Ukraińców. Daliśmy im pierwszeństwo przed Polakami w studiowaniu, trzy razy więcej płacimy uczelniom za kształcenie Ukraińców niz Polaków. Daliśmy im ulgi i stypendia.

Lecz Ukraina nadal czci morderców Polaków na Wołyniu a PiS udaje, że deszcz pada. Ofiary rzezi wołyńskiej wciąż leża w sadach, kasach i na polach bez godnego pochówku a oni mówią, że wszystko jest OK. Wołyniacy nie zapomną im tego. Ale ci jeszcze zbudują kolejny pomnik UPA jak w Monastyrze, albo nazwą ulicę imieniem mordercy Polaków, albo przeproszą za Wołyń.

Lecz na ten ich udawany patriotyzm już nikt się nie nabierze. Polacy uświadamiają sobie, że są już dyskryminowani nie tylko na Ukrainie, lecz również we własnym kraju

Być może wystarczyłoby sprowadzić przywileje Ukraińców w Polsce do poziomu przywilejów Polaków na Ukrainie na zasadzie symetrii. To takie proste. Ale wiemy, że to jest niewykonalne przez rząd w Warszawie, bo dalej obowiązuje zasada, że Polacy służą Ukraińcom. I to nie Ukraińcy są uchodźcami w Polsce, to Polacy znowu stają się wyrzutkami w swoim własnym państwie.

Marek Gałaś
https://dziennik-polityczny.com

Polaków gówno obchodziło fałszowanie historii, gloryfikacja Bandery, pomiatanie polskim państwem, plugawa służalczość władz wobec Ukrainy… 
Ruszyło ich trochę dopiero, gdy zobaczyli, że Ukrainka może sobie zamówić w salonie kosmetycznym full wypas – za darmo, bo przecież „uchodźcy” nie mają pieniędzy.
Admin

Komentarzy 14 do “To nie Ukraińcy są uchodźcami w Polsce, tylko Polacy znowu stają się wyrzutkami w swoim własnym kraju”

  1. Olo said

    Ukry w Polsce coraz bardziej się szarogęszą. Patrzą wyzywająco. Z pogardą. Czuć wrogość.

  2. corintians said

    Panie gajowy. Badz pan litosciwy.
    Kilka miesiecy temu zrobiono akcje medialną covid-2.
    Od poczatku mialem deja vu ze dzieje sie cos co niedawno przerabialismy.

    Polacy znowu uwierzyli ze poprzez bycie gołym, wesołym i poniewieranym da sie zbawić ludzkość.
    Narazanie na niebezpieczenstwo (takze energetyczne) poprzez swiadome idiotyczne decyzje i slowa rządu polskiego oraz podżegaczy z pseudoopozycji to odrebny temat.

    Tylko lockdown, embargo i miska z ryżem wyzwoli.
    Ciekawe czy po czasie pinokio znowu powie ze takie a nie inne decyzje podejmowano bo „Polacy sie bali”.
    Przy 5 tys hospitalizacji covidu miala sie zawalic sluzba zdrowia i dlatego Szumowski mogl zrobic ludziom kupe na glowe. Dla Ukraincow szybko zagwarantowano 10 tys i dla samych zolnierzy, nie cywilow ktorych przybylo kilka milionow.
    Niedzielski juz straszy ze wroci okondomowanie glowy i masowe testy z lapanki i UWAGA zaznaczajc ze obecnie dziennie 300 tys z nas ma kontakt z wirusem.
    Cala Polske za chwile beda mogli zamknac

  3. Lily said

    Sa przrciez pod parasolem Kaczynskiego partii.

  4. kolejarz said

    Plan NWO jest realizowany, co niektórym sie wydaje, że jesteśmy suwerenami i każdy ma prawo do własnego poglądu i oglądu. Skutki takich postaw zbieramy i odczujemy wszyscy, niektórzy już a niektórzy nigdy.

  5. kolejny said

    hańba upadlinie,ukro- sadystom piekło!

  6. Mietek said

    Zgadza się, przyjechało 4,5 mln Ukraińców, jednak gdy po czasie zobaczyli że za darmo już nic nie chcą dawać, ponad 2 mln już wróciło na Ukrainę z powrotem, jak powiedzieli, biedy w Polsce nie będą klepać.

    A na świecie..
    Sky News. Wielka Brytania..
    Władimir Putin „nigdzie nie pójdzie”

    Ukraińska armia straciła do 80% siły roboczej i sprzętu podczas gorącego konfliktu, powiedział pułkownik Douglas McGregor, były doradca sekretarza obrony USA w wywiadzie dla Sky News. 

    Jego zdaniem dostawy zachodniego uzbrojenia do Kijowa nie wpłyną zasadniczo na przebieg rosyjskiej operacji specjalnej.

    Moderator: Premier, jak wiemy, wrócił do Australii po burzliwej podróży zagranicznej, podczas której odwiedził m.in. stolicę Ukrainy, Kijów. Obiecał udzielić Ukraińcom dodatkowej pomocy i sprzętu wojskowego w wysokości 100 mln dolarów australijskich.

    Dołącza do nas pułkownik Douglas McGregor, były doradca sekretarza obrony USA. Pułkowniku, dziękuję za poświęcenie czasu na rozpoczęcie transmisji. Zanim przejdziemy do szerszego tematu sytuacji na Ukrainie, porozmawiajmy o zaangażowaniu w nią Australii. Ile znaczącej pomocy udziela Australia, zaopatrując Ukrainę w broń: Bushmasters (transporter opancerzony, transportery opancerzone i tym podobne? Jak pomoże na polu bitwy?

    Douglas McGregor: Myślę, że trzeba pamiętać, że 80% sił, które armia ukraińska miała przed rozpoczęciem konfliktu, zostało zniszczonych. 80% utraconej siły roboczej zostało zabitych i rannych.

     A nawet w najlepszych czasach stałe siły zawodowe miały pewne trudności z szybkim rozwojem nowej broni. Taki, którego nie można normalnie używać bez poważnego wstępnego przygotowania. Dlatego powiedziałbym, że nie ma to szczególnego znaczenia dla strony ukraińskiej. Powiedziano mi w Waszyngtonie, że planują utrzymywać konflikt w nieskończoność, aż albo Rosjanie przegrają, albo zabraknie nam pieniędzy. Nie wiem, jak to wszystko się skończy, ale na krótką metę broń dostarczona dzisiaj nie będzie moim zdaniem odgrywać znaczącej roli.

    – Czyli z punktu widzenia potencjalnej zmiany przebiegu konfliktu, czy zaleca Pan minimalną interwencję?

    – Tak, jeśli zwrócisz uwagę na ogromne straty, jakie ponoszą Ukraińcy. W takich okolicznościach każdemu będzie ciężko. Przecież już zmobilizowali rezerwistów, a teraz nakładają na wszystkich mundury wojskowe na oślep, mimo braku doświadczenia i przeszkolenia wśród ludzi. Nic dobrego z tego nie wyjdzie. 

    Rosjanie tymczasem wycofali ze strefy walki większość regularnych formacji, 70-80 proc. Dostają oni możliwość odpoczynku i uzupełnienia zapasów, dzięki czemu walczą głównie separatyści ze wschodniej Ukrainy, Czeczeni i najemnicy, przy wsparciu rosyjskiej artylerii. Rosjanie nie odczuwają szczególnego stresu i braku ludzi.

    – Co mogą zrobić kraje takie jak Australia zamiast dostarczać broń i sprzęt? Jakie są nasze alternatywy?

    – Trzeba zrozumieć, że im dłużej to wszystko będzie trwało, tym więcej ludzi zginie na próżno i tym bardziej Ukraina ucierpi.

     W rzeczywistości Ukraina stało się już upadłym państwem i istnieje ryzyko, że zostanie zmieciona z powierzchni ziemi.

     Dlatego osobiście opowiadam się za zawieszeniem broni, a Australia musi nalegać na to. W Waszyngtonie nikt nie jest na to w nastroju, ale w Berlinie i Paryżu, a także w Londynie, gdzie już mówi się o drugim wotum nieufności dla Borisa Johnsona, rośnie poparcie dla tego konkretnego scenariusza – scenariusz który przewiduje zakończenie działań wojennych i pewne porozumienie. 

    W końcu nie możemy sobie pozwolić na podsycanie tego konfliktu, dopóki nie zostanie ani jeden Ukrainiec.

    – Myślisz, że Władimir Putin zgodziłby się na coś takiego? Każdy wie, że potrzebuje wszystkiego na raz.

    – Władimir Putin nigdy nie był zainteresowany całym terytorium Ukrainy.

     Obszary, które teraz kontroluje, są rzeczywiście tradycyjnie rosyjskojęzyczne i kiedyś były częścią Rosji.

     To tam skoncentrowała się większość ukraińskich żołnierzy. Jego głównym zmartwieniem był możliwy atak tych sił na Rosję i zamiar rozmieszczenia tam przez Zachód rakiet balistycznych, zagrażając tym samym jej zdolnościom nuklearnym.

     Ale nie o to chodzi, tylko o to, że Putin nigdzie 
    Jeśli chcesz osiągnąć jakieś porozumienie terytorialne, zdecydowanie polecam rozejm. Im dłużej to wszystko trwa, tym większe prawdopodobieństwo większej wojny regionalnej.

    – Jeśli w obecnej sytuacji nikt nie idzie na ustępstwa, jak długo to wszystko potrwa? W końcu, jak wszyscy wiemy, energetyczne konsekwencje konfliktu odczuł cały świat.

    – W tej chwili Rosjanie mają wszystkie atuty.

     Większość sankcji, które próbowaliśmy na nich nałożyć, uderzyła w nas jak bumerang. 

    Rosjanie na nich nie ucierpieli i mają okazję sprzedawać energię, minerały i surowce, zboże, produkty – cokolwiek – do Chin, Indii, Japonii i innych.

     Ci, których naprawdę mocno dotknęły nasze sankcje, to nasi europejscy sojusznicy i same Stany Zjednoczone.

    „Tymczasem Szwecja i Finlandia niedługo przystąpią do NATO. Jak bardzo to boli Putina?

    – Myślę, że w zasadzie go to nie obchodzi. Nigdy nie czuł się poważnie zagrożony przez Szwecję czy Finlandię. Tak, i nie ma dowodów na zainteresowanie jednego z nich wojną z Rosją. Więc Putin nie ma wobec nich planów, to po prostu bez sensu. Jak niedawno stwierdził ambasador Szwecji w Waszyngtonie, kraj wydaje 4% PKB na obronę, a przystąpienie do NATO zmniejszy te wydatki do 2%. 

    NATO nie jest tak wielkim sojuszem, a zniszczenie Rosji z pewnością nie jest jednym z jego celów.

    – Słuszna uwaga. Był z nami pułkownik Douglas MacGregor. Zawsze ciekawie jest usłyszeć Twoją opinię. Dziękuję, że znalazłeś dla nas czas dziś rano. Wkrótce skontaktujemy się z Tobą ponownie.

    – Cała przyjemność po mojej stronie

  7. UZA said

    „Ukry w Polsce coraz bardziej się szarogęszą. ”

    Niestety, poczucie rzeczywistości nie jest Ich mocną stroną. Niedawno załatwiałam coś w oddziale pewnej dużej firmy, dostarczającej gaz ludności. Czekaliśmy w baaardzo długiej kolejce przez wiele godzin. Mimo to wszyscy klienci zachowywali spokój – nikt się nie wpychał ani nie awanturował. Życie nauczyło nas, Polaków cierpliwości. Nagle do biura wkroczyła młoda Ukrainka. Zupełnie nie zważała na oczekujących, ani na to, że pracownik, którego zaczepiła, właśnie miał interesanta i z nim rozmawiał. Wyraźnie oczekiwała, że zostanie obsłużona poza kolejnością. Oczywiście, nie siliła się, żeby mówić po polsku. Pracownik grzecznie Jej odmówił, wskazując na kolejkę, a ludzie milczeli. Nikt nie zaproponował, żeby Ukrainkę przepuścić .
    Jaki stąd wniosek ? Ostry napad szaleńczego dobroludzizmu wobec banderowców już Polakom przechodzi. Tymczasem oni się chyba jeszcze nie połapali i wciąż myślą, że są tu uważani za kochane duszeńki, a każdy Polak marzy tylko o tym, żeby się dla nich poświęcać. Żoliborski dziadunio też wydaje się opóźniony w swoich reakcjach.

    „Niedzielski juz straszy ze wroci okondomowanie glowy (…)”

    W zasadzie już wróciło. Sama widziałam ochotniczkę, która, nie czekając na zarządzenia Ministra, sama zaszmaciła swoje oblicze. I tak powinno zostać – pełna dobrowolność. Niektórym ludziom już po prostu nie można pomóc. Najlepiej niech w ogóle nie wychodzą z domów tylko siedzą w „maseczkach” przed telewizorami.

    „Plan NWO jest realizowany (…). Skutki takich postaw zbieramy i odczujemy wszyscy, niektórzy już a niektórzy nigdy.”

    Wszyscy odczują. Absolutnie wszyscy. To znaczy wszyscy żywi, bo zmarli już się martwić nie muszą. Na szczycie piramidy jest tylko kilkadziesiąt miejsc i wszystkie już dawno zajęte. Cała reszta musi się stoczyć na dno po stromych zboczach. Nowy światowy porządek, zrodzony w psychopatycznych głowach, jest w zasadzie dwustopniowy : panowie-„bogowie” i niewolnicy. Żadnych półbogów nie przewidziano.

  8. Olo said

    Trudno żeby było inaczej skoro banderowiec z krwi i kości, który z mlekiem swojej maci wyssał nienawiść do Polaków, robi w Polsce za polskiego patriotę i naczelnika.

  9. zagobasum said

    Po raz n-ty piszę: nazywanie gnid z warszawskiej, upadlińsko-judeomarksistowskiej kliki zdrajców i sprzedawczyków „NASZYM” rządem woła o pomstę do nieba!!!

    ———-
    Cóż, fakty mówią same za siebie. To jest polski rząd. Popiera go większość Polaków.
    Admin

  10. revers said

    Na nic zzae, przeklenstwa, prosby – naracja ukropolinskich banderowcow zmienia sie z „uchodzcow” do „przesiedlencow” z banderlandii dla ktorych maja stanac w trybie przyspieszonym osiedla komunalne z mieszkaniami lub apartamentami.

    „Zgadza się, przyjechało 4,5 mln Ukraińców, jednak gdy po czasie zobaczyli że za darmo już nic nie chcą dawać, ponad 2 mln już wróciło na Ukrainę z powrotem, jak powiedzieli, biedy w Polsce nie będą klepać.” – rotacyjnie tez mozna cos wiecej na wydre wyszarpac z kazdej kasy po Lizbone.

    Wystarczy tez rotacyjne burdele podstawiac z maloatami nasym mociu punom jak wicemarszlkowi Kuchcinskiemu, afery Epsteina nie bedzie.

    Skuteczniej zamyka sie usta na zawsze swiadkom jak w stanach, naet z CBA, innych polskich FBI-ajow.

  11. revers said

    wyrzutek posel W.

    Poseł Robert Winnicki (https://t.me/anymoreideas/7164) (Konfederacja) zaapelował w Sejmie o uczczenie pamięci Polaków, pomordowanych przez ukraińskich zbrodniarzy z OUN-UPA na Kresach. Gdy wspomniał o wypowiedziach ambasadora Ukrainy w Berlinie na ten temat, marszałek Sejmu wyłączyła mu mikrofon, mówiąc: „uczcijmy wszystkie ofiary”.

    Wczwartek, podczas obrad Sejmu, poseł Konfederacji i lider Ruchu Narodowego, Robert Winnicki, zaapelował o uczczenie minutą ciszy pamięci Polaków, pomordowanych przez ukraińskich zbrodniarzy z OUN-UPA w czasie ludobójstwa na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej. Na mównicę wyszedł z wpiętym w klapie symbolem kwiatu lnu, ponieważ „na Wołyniu w lipcu kwitnie len”.

    – 11 lipca przypadnie kolejna rocznica ludobójstwa, dokonanego przez OUN-UPA, przez ludobójców i zbrodniarzy banderowskich na Polakach, którzy mieszkali na Kresach. Bardzo proszę Wysoką Izbę o uczczenie minutą ciszy pamięci wszystkich Polaków, pomordowanych na Kresach w czasie II wojny światowej, a zwłaszcza tych, którzy w bestialski sposób doświadczyli rzezi – powiedział Winnicki.

    Przy tym, poseł zwrócił uwagę na próby fałszowania prawdy o ludobójstwie wołyńsko-małopolskim, przywołując jako przykład niedawne wypowiedzi ukraińskiego ambasadora w Niemczech, Andrija Melnyka. Jak pisaliśmy, wywołał on poruszenie w niemieckiej prasie odmawiając odcięcia się od lidera OUN, Stepana Bandery, zaprzeczając jego odpowiedzialności za zbrodnie na Żydach, a także usprawiedliwiając zbrodnie banderowców na Polakach.

    – Tym bardziej, że w przestrzeni publicznej z kłamstwami na ten temat [ludobójstwa wołyńsko-małopolskiego – red.], również w przypadku ostatnio ambasadora Ukrainy w Berlinie – powiedział Winnicki.

    Gdy poseł Konfederacji zaczął mówić o wypowiedzi Andrija Melnyka, prowadząca obrady marszałek Elżbieta Witek zaczęła mu przerywać. Rozległy się też okrzyki z sali. Gdy zaczął odmawiać modlitwę za zmarłych „Wieczny odpoczynek”, Witek wyłączyła mu mikrofon, mówiąc:

    – Panie pośle, uczcijmy minutą ciszy wszystkie ofiary. Posłowie powstali, część razem z Winnickim odmówiła modlitwę za zmarłych.

    Przypomnijmy, że ukraiński ambasador w Berlinie, Andrij Melnyk, który bronił Stepana Bandery i uzasadniał zbrodnie na Polakach, mimo krytyki dalej broni lidera OUN w mediach społecznościowych. Promował wpis politologa, Sergeja Sumlennego, który napisał, że Niemcy powinni „się zamknąć”, a najlepiej „klęknąć i przeprosić” za krytykę Bandery.

    Co więcej, ukraiński portal Europejska Prawda podał w poniedziałek, powołując się na niemiecką gazetę Bild, że ambasador Ukrainy w Niemczech Andrij Melnyk może wkrótce zostać odwołany do Kijowa. Nie będzie to jednak kara za kontrowersyjne wypowiedzi dyplomaty, ale awans na stanowisko wiceministra spraw zagranicznych.

    Przypomnijmy, że w 2018 roku wybuchł skandal związany z ujawnieniem przez ukraińskiego wideoblogera i polityka Anatolija Szarija zrzutów ekranu internetowych wpisów konsula Wasyla Maruszczyńca z konsulatu generalnego Ukrainy w Hamburgu. Maruszczyneć na swoim profilu na Facebooku nie ukrywał neonazistowskich poglądów, zamieszczał posty ze swastykami, wzywające do proklamowania Ukrainy państwem „aryjskim”, komunikaty pełne nienawiści wobec Polaków, Węgrów, Rosjan, Żydów, wzywające do zagarnięcia ziem Polski czy Węgier. Było to w czasie, gdy Andrij Melnyk był od 4 lat ambasadorem w Berlinie. Mimo iż Szarij dowodził, że poglądy konsula były znane szerszemu gronu ukraińskich dyplomatów (i najwyraźniej nie były one dla nich problemem), z pracy został zwolniony jedynie Maruszczyneć

    ps. kiedy doczekamy sie wlasciwej wiechowej siczy po wymianie paru konew?

  12. kontra said

    pisówka Witek wyłączyła mu mikrofon, mówiąc:

    – Panie pośle, uczcijmy minutą ciszy wszystkie ofiary.

    ====
    niekatolicki zwyczaj ta minuta ciszy za zmarłych

    katolicki to „minuta modlitwy” za zmarłych

    Michał Wałach: minuta ciszy to pusty symbol – trzeba wypełnić go
    pch24.pl/michal-walach–minuta-ciszy-to-pusty-symbol—trzeba-wypelnic-go-wlasciwa-trescia-,69880,i.html?nom=1

    Zapewne każdy z nas brał udział w uroczystościach, których element stanowiło uczczenie zmarłych bohaterów minutą ciszy. Czy jednak zastanawialiśmy się kiedyś nad sensem takiego postępowania? Czy owa minuta ciszy jest w jakikolwiek sposób potrzebna zmarłym?

    Stanie w milczeniu przez 60 sekund (albo i mniej – zwykle minuta ciszy trwa krócej) nie poprawia losu zmarłych. Nie poprawi go jednak nawet godzina ciszy. Co innego modlitwa. Nawet krótka.

    O tych ofiarach wojny myślimy przeważnie w formie komunałów i – nie zdając sobie może z tego sprawy – w sposób czysto świecki.

    Wydaje się nam nadto, że cześć i sława na ziemi zapewniają zmarłym szczęście pozagrobowe i że, co za tym idzie, zwalniają nas od obowiązku modlitwy za poległych.

    Dzięki temu rozumowaniu dusze poległych żołnierzy są tak opuszczone, jak może żadne inne dusze chrześcijańskie. Wśród czci i hołdów, jakie im oddajemy, zapominamy, że mogą one cierpieć męki czyśćcowe i łaknąć naszej pomocy”.

    ———-
    Słusznie!!!
    Admin

  13. minka said

    GDZIE JEST Ministerstwo Spraw Zagranicznych?

    Sytuacja geopolityczna Polski niezwykle trudna. Ważą się losy naszego kraju. Potrzebna jest finezyjna dyplomacja. Potrzebni są profesjonalni dyplomaci. Tymczasem ostatnie dni przynoszą przykłady dyplomatycznych posunięć, wręcz absurdalnie sprzecznych z fundamentalnymi interesami Polski. Sankcje wobec Rosji, które najbardziej uderzają w Polskę. Oddanie wszystkich zasobów dyplomatycznych i politycznych (nie mówiąc o wojskowych i finansowych) do dyspozycji Ukrainy. Kłótnie ze wszystkimi sojusznikami, partnerami i sąsiadami w Europie, w tym narażanie wielowiekowych tradycji przyjaźni i współpracy z Węgrami. Retoryka obelg i inwektyw, publiczne obrażanie głów obcych państw, z których najłagodniejsze to knajacka odzywka 1-szego dyplomaty RP pod adresem Putina („Nie strasz, nie strasz, bo się zesrasz”) i przyrównanie Macrona do Hitlera.

    Gdzie jest Ministerstwo Spraw Zagranicznych? Czy zasadnym jest nazwanie go „ministerstwem spraw obcych i przegranych” i czy to w ogóle ministerstwo czy jego atrapa?Raz po raz zapytujemy też: Dlaczego polska dyplomacja daje się wikłać w obce kombinacje dyplomatyczne? Czy jest suwerenna? Kto nią kieruje? Czy Zbigniew Rau jest sternikiem dyplomacji, czy tylko podwykonawcą? Dlaczego tak się dzieje? Poza tym, że w urzędzie powołanym do prowadzenia polityki zagranicznej głos ma V kolumna i poza profesjonalną nędzą zatrudnionych tam urzędników, powód jest prosty – Polityką zagraniczną zajmują się wszyscy, tylko nie MSZ. Wszyscy tylko nie minister spraw zagranicznych.

    Jak do tego doszło? MSZ rozparcelowano, i to oficjalnie. Sprawy Unii Europejskiej przeniesiono do Kancelarii Premiera. Sprawy atlantyckie i stosunki z USA, w tym stosunki z diasporą żydowską przejęła Kancelaria Dudy. Ministrowi spraw zagranicznych pozostawiono stosunki z III światem. Ale też nie całkiem. Bo i do nich „skutecznie” wtrynia nos słynący z wszelakich talentów dyplomatycznych prezydent. Podczas wizyty Dudy w Kairze, nie dość, że już na płycie kairskiego lotniska złożył deklarację „Przyjechałem tu z misję zleconą mi przez Zełenskiego”, że rozmawiał wyłącznie o interesach Ukrainy, sankcjach na Rosję oraz wspieraniu ukraińskiego eksportu zboża, to osłupiałemu prezydentowi Egiptu zapowiedział: Polska rusza Egiptowi z odsieczą, bo głodujący przez Putina Egipcjanie wkrótce dokonają inwazji na kontynent europejski i skutecznie go zdewastują.

    Pomińmy przy tym dyplomatyczne faux pas takie jak to, że zlecający Dudzie misję Zełenski, to skrajnie proizraelski sowiecki Żyd i że do Kairu Duda wybrał się w towarzystwie żydowskiej żony oraz żydowskich doradców. No i to nazwisko! Duda w języku arabskich znaczy tyle, co… pospolity pasożyt „tasiemiec”.

    20 czerwca 2022, na spotkaniu z ambasadorami RP, Duda wymienił priorytety polskiej dyplomacji. Poza udzieleniem schronienia uchodźcom (których nazwał „gośćmi z Ukrainy”) do priorytetów zaliczył wsparcie dla europejskich aspiracji Ukrainy, sankcje wobec Rosji (które „powinny być utrzymane dotąd, aż Ukraina nie powie, że można je zdjąć, a dopóki nie powie, to te sankcje trzeba zwiększać”). Wszystkie bzdury przebił mówiąc o dostawach broni dla Ukrainy. Odchodząc od tekstu napisanego mu przez doradców, z głowy (czyli z niczego) wygłosił następującą myśl: „To się może w głowie nie mieści, że Polska wysłała taką pomoc – ale faktycznie wysłaliśmy (…) wysłaliśmy prawie że bez zastanowienia. Żeby tego było mało, mówiąc o ogołoceniu polskiej armii z broni, zaznaczył: Polska wzmacnia też znacznie swój potencjał militarny.

    Innymi słowy – Idiota szkodzi Polsce i jeszcze się głupotą chwali.

    Ale to nie wszystko. W dyplomatycznych wyczynach wspomaga go Jakub Kumoch, szef Biura Polityki Międzynarodowej prezydenckiej kancelarii. Gdy był ambasadorem RP w Szwajcarii (a faktycznie ambasadorem RP przy tamtejszej gminie żydowskiej) zajmował się nie stosunkami polsko-szwajcarskimi, ale pracą historyczno-archiwistyczną – odkrył istnienie grupy dyplomatów polskich, którzy podczas wojny uratowali 800 Żydów, dzięki wydawaniu fałszywych paszportów. Kumoch doprowadził też do tego, że to strona polska, a nie żydowska zakupiła za 400 tysięcy dolarów kolekcję archiwalną dokumentującą tę akcję. Ale to nie wszystko – na placówce w Ankarze, już pierwszego dnia urzędowania złożył deklarację: „Polska popiera przystąpienie Turcji do UE. Absolutnie chcemy, aby Turcja była członkiem UE i to powinno pozostać naszym celem”. Zabrakło elementarnej refleksji: Czy członkostwo Turcji w UE nie prowadzi w prostej linii do kolejnych milionów imigrantów w Europie? Czy wprowadzenie Turcji do tak osłabionego organizmu nie oznacza, pogłębienia kryzysu tożsamości i zupełnego rozkładu kulturowego Europy oraz, że partia Erdoğana byłaby najsilniejszą partią w Parlamencie Europejskim? Bajdurzenie Kumocha miało miejsce w dniach, gdy zaogniał się spór między Turcją i UE, gdy Erdoğan przerzucał islamistów do Syrii (a także na Synaj i do Libii), gdzie walczą u boku Państwa Islamskiego, gdy w interesie NATO leżało odejście Erdoğana, zanim nie doprowadzi do katastrofy na całym Bliskim Wschodzie. I wreszcie, gdy decyzją Erdoğana bazylika Hagia Sophia w Konstantynopolu zamieniona została w meczet. Ale na tym nie koniec – w tych dniach Kumoch przystąpił do finezyjnej rozgrywki – udał się z tajną misją do Turcji, by spotkań się z pewnym pohańcem (tak nazywano u Sienkiewicza Tatarów). Żeby, chociaż, jak otumaniony przez kabalistów Mickiewicz, chciał montować Legion Żydowski do walki z Rosją. Ale gdzie tam – chodzi o islamistów z Krymu.

    W lutym 2020 roku doszło do napięć w stosunkach między Turcją i Rosją. Przewodniczący działającej przy Dudzie Rady ds. Bezpieczeństwa i Obronności (i szef Rady Politycznej PiS) Przemysław Żurawski vel Grajewski wpadł w euforię: „Stworzyć przeciw Rosji koalicję z Turcją. Proste narzędzia jak zamknięcie wszystkich cieśnin czarnomorskich i bałtyckich dla rosyjskich statków. Ułatwiliby też sytuację Czeczeni i Tatarzy, a może Syberia głośniej domagałaby się autonomii (…) przypuszczalnie już wejście w granice Ukrainy pierwszych uzbrojonych międzynarodowych ochotników skłoniłoby zbrodniarza Putina do rozmów”. Wszystko to byłoby śmieszne, gdyby nie to, że ten doradca Dudy i autor tekstów jego wystąpień, jest rozważany jako kandydat na stanowisko ministra spraw zagranicznych.

    No i jeszcze jeden: Zastanawiam się, czy koncepcja jakiejś unii polsko-ukraińskiej albo Rzeczypospolitej wielu narodów nie mogłaby być wspaniałą przygodą dla pokolenia młodych ludzi – zapowiedział w wywiadzie dla „Gazety Pomorskiej prezydencki doradca od wszystkiego Andrzej Zybertowicz. Na prawdziwą uwagę zasługują tu wygłoszone przy innej okazji jego słowa, w których wyłożył jasno filozofię polityczną Dudy: „Prawda bardzo często w polityce przegrywa. Aby polityk mógł zabiegać o prawdę, musi zachować władzę, ażeby zachować władzę, często musi ulegać siłom zewnętrznym, które na to pozwolą i w tym pomagają”. Czyli, dokonując przekładu z ichniego żargonu na polski, najważniejsze jest zachowanie władzy, nawet za cenę zdrady interesów własnego państwa.

    Polityką zagraniczną w rządzie zajmuje się, kto chce. Grażyna Bandych (szef kancelarii prezydenta): „Ukraina dostaje od Polski to, o co prosi”. Michał Dworczyk (szef kancelarii premiera): „Gdy otrzymamy środki z KPO powinniśmy pewną częścią wspomóc Ukrainę”. Zbigniew Kuźmiuk (europoseł PiS): „Należy zwiększyć składki członkowskiej w UE, by stworzyć specjalny fundusz pomocowy dla Ukrainy”. Paweł Jabłoński (urzędniczyna z MSZ): „My jesteśmy gotowi do tego, żeby w tej sprawie działać w każdy możliwy sposób, który będzie przede wszystkim uzgodniony z Ukrainą. Jeżeli Kijów będzie chciał, my będziemy gotowi. Najważniejsze będą oczekiwania samej Ukrainy”.

    Podczas polsko-ukraińskich konsultacji międzyrządowych w Kijowie, Jarosław Kaczyński ujawnił doktrynę polityki zagranicznej rządu: „W ten sposób realizuje się marzenie śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego”. Przy okazji wylansował nową doktrynę gospodarczą – „Lepiej być trochę zadłużonym niż okupowanym”. Wtórował mu wicepremier Henryk Kowalczyk: „Lepiej być zadłużonym, więcej płacić za żywność, niż na własnej skórze przeżywać to, co teraz Ukraińcy”. Innymi słowy – im bardziej Polska w ruinie, im większa inflacja, im droższa benzyna, tym mniej ruskich bomb spadnie na nasze głowy. No i z gruntu chory inny gospodarczy zamysł – członkostwo Ukrainy w UE i to szybkie, bez oglądania się na zagrożenia i katastrofalne konsekwencje dla naszego rolnictwa.

    Politykę zagraniczną, zamiast warszawskiego MSZ, prowadzi MSZ i ambasador Ukrainy. Przy czym ukraińscy dyplomaci są, w przeciwieństwie do „naszych”, bardzo asertywni, by nie powiedzieć wręcz agresywni. Pozwalają sobie na protekcjonalne zachowania, aroganckie pouczania, wydawanie polskim politykom instrukcji, rozkazów, a nawet traktowanie ich, jak chłopców na posyłki. Krótko mówiąc – zachowują się jak kierownik polityczny Polski.

    Przy tym, co jest kuriozum na skalę światową, Ukraina nie jest żadnym podmiotem politycznym w regionie, jest krajem przegranym (już przed wojną upadłym), rządzonym przez osobnika, którego ugrupowanie wzięło nazwę z telewizyjnego programu satyrycznego. No i mamy to, co mamy: „Robicie dobrą robotę. Róbcie tak dalej”; „Polski rząd powinien być ambasadorem interesów Ukrainy na świecie”; „Doceniamy przywództwo polski w rezygnowaniu z rosyjskich nośników energii i zablokowania handlu między Rosją, a innymi państwami, który przechodzi przez terytorium Polski”; „Bardzo dużo zostało już zrobione przez stronę polską w sferze wzmocnienia zdolności obronnych Ukrainy, ale konieczne są kolejne wysiłki, kolejne kroki”; „Musimy zamknąć granicę rosyjską i białoruską”.

    Wszyscy kierują się w stosunkach międzynarodowych własnym interesem, definiują go i bronią. A „naszemu” MSZ ukraińscy przyjaciele narzucili motto: „Jesteśmy sługami narodu ukraińskiego”.

    O roli bezpieki w dyplomacji dużo powiedziano. Dużo też pisano o tym, że polski MSZ jest opanowany przez dwie szajki – żydowską i bezpieczniacką oraz że są rozliczne i namacalne dowody świadczące o tym, że Bronisław Geremek kompletują swój „zespół”, kierował się regułą: żydowskie pochodzenie, bezpieczniackie przeszkolenie i rekomendacja Michnika.

    Wiele też napisano o szkodliwych dla polskiej racji stanu dyplomatycznych wyczynach Kamińskiego z Wąsikiem. Na przypominanie roli wywiadu brytyjskiego w dyplomacji Radka Sikorskiego szkoda czasu. Dzisiaj powiedzmy coś o bezpiece ukraińskiej. Bo jest rzeczą oczywistą, że Amerykanie i Brytyjczycy wykorzystują ją do formatowania polityki zagranicznej Polski. Jak i rzeczą oczywistą jest, że preferują Ukraińców, bo są bardziej profesjonalni, tańsi i bardziej bezwzględni.

    Afera z nagraniem z podkarpackiego lupanaru z udziałem Marka Kuchcińskiego (dziś przewodniczącego sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych!) i medal dla redaktora naczelnego „Gazety Polskiej” to tylko wierzchołek góry lodowej.

    Pisano dużo o zbirach z OUN/UPA pozyskanych przez CIA do „pracy operacyjnej” na terenie b. ZSRR, a nic nie mówi się, że Amerykanie wciągnęli na listy „swych sukinsynów” także członków i sympatyków UPA, którzy po wojnie pozostali w PRL. Zadziwia jak wielu Ukraińców zrobiło po 1989 r. kariery polityczne (i wielkie majątki). Czy do tego nie zostali wcześniej przygotowani? Czy czystym przypadkiem jest, że w MON i polskiej armii etniczny komponent ukraiński jest b. silny, że ministrem obrony był Tomasz Siemoniak, członek władz Związku Ukraińców w Polsce, a wiceministrem Mychajło Dworczuk? Jeżeli dodamy do tego to, że 40 procent oficerów Policji to Ukraińcy z okolic Wyższej Szkoły Policyjnej w Szczytnie oraz zamieszczony na łamach „Wyborczej” postulat b. rzecznika praw obywatelskich, aby ukraińscy przesiedleńcy mieli prawo głosu w wyborach samorządowych (czyli pewność, jak Amen w pacierzu, że zwyciężą w tych wyborach, a Polacy pójdą do rezerwatu), to wyłaniający się obraz sytuacji jest przerażający.

    Przypomnijmy, że Dworczuk/Dworczyk w ubiegłym roku złowieszczo zapowiedział „uproszczenie procedur i możliwości związanych z osiedleniem się w Polsce wszystkich potomków mieszkańców I i II Rzeczypospolitej, którzy deklarują związek z Polską”, co jednoznacznie oznaczało, że rząd chce ułatwić, pod pretekstem „deklarowania związku z Polską”, masowe osiedlanie się w Polsce niepolskich nacji.

    Gdy przyjrzymy się ludziom majstrującym przy polskiej dyplomacji na odcinku wschodnim i dyplomatom zatrudnionym w „polskich” placówkach dyplomatycznych na Wschodzie, to nie sposób nie zauważyć, że Polaków tam nie ma. Tymczasem pochodzenie etniczne dyplomaty ma znaczenie i trzeba o nim głośno mówić, a także pytać: Czy u Ukraińca nie dojdzie do konfliktu lojalności? Czy daje gwarancję obrony polskiego interesu narodowego? Czy powinien działać w MSZ na odcinku ukraińskim lub pracować w komórce wschodniej Agencji Wywiadu? Czy powodem tego, że pion śledczy IPN nie osądził ani jednego zbrodniarza UPA, a nawet wszystkich skazanych rezunów zrehabilitował i zaliczył w poczet osób „represjonowanych przez PRL ze względów politycznych” nie jest to, że wiele stanowisk w obsadzonych jest tam Ukraińcami? Czy nie z tego powodu padają plackiem przez Ukraińcami?

    I czy nie przydatna byłaby tu rada Władysława Gomułki z Marca ‘68: „Z racji swych kosmopolitycznych uczuć ludzie tacy powinni unikać dziedzin pracy, w których afirmacja narodowa staje się rzeczą niezbędną”? À propos Dudy – zachodzimy w głowę, jak można łączyć skrajny filosemityzm ze skrajną pro-ukraińskością. Bo to przecież nikt inny jak jego jedna ulubiona nacja – Ukraińcy, wymordowała podczas wojny 450 tysięcy przedstawicieli jego drugiej ulubionej nacji – Żydów. Wytłumaczeniem może być tu legendarna już inteligencja „prezydenta Polin”, która nie pozwala mu na skojarzenie dwóch prostych faktów? W tym kontekście nie sposób nie przypomnieć, że za przyzwoleniem Dudy quasi monopol na stosunki z diasporą żydowską i Izraelem ma Muzeum Polin, przy którym, też za przyzwoleniem Dudy, akredytowane jest przedstawicielstwo dyplomatyczne Amerykańskiego Komitetu Żydów, i w którym, tym razem z inicjatywy ministra Zbigniewa Rau, odbyła się w ramach polskiej prezydencji w OBWE konferencja poświęcona walce z antysemityzmem.

    Nie mniej sprawy gmatwa to, że w MSZ żaden zastępca ministra nie ma doświadczenia w dyplomacji. No i mamy to, co mamy – toczy się wielka geopolityczna rozgrywka i zakulisowe gry dyplomatyczne, w których polska dyplomacja stoi z góry na przegranej pozycji. Zamiast finezyjnej i profesjonalnych dyplomatów, mamy bezmyślne, pozbawione głowy i własnej strategii, ślepo wykonujące polecenia z zewnątrz, notorycznie przegrywające miernoty, zakompleksionych nieudaczników, którzy nigdy nie walczyli, a jeśli walczyli, to o „certyfikat koszerności” wystawiany przez media żydowskie w Ameryce. Zamiast trzymać się z daleka od konfliktów, które Polski nie dotyczą, wsadzają palce między drzwi i futrynę, wdają się w gry, których zasad nie znają i w których są pionkami. Nawet nie udają, że chodzi im o interes Polski. Ostentacyjnie pokazują, że w ich interesie jest, żeby wojna trwała jak najdłużej, żeby przypadkiem nie zakończyło za wcześnie, że Polska będzie miejscem prowadzenia działań wojennych. „Nie jest dopuszczalny żaden zgniły kompromis” – tak to podsumował Bartosz Cichocki, wysłannik ministra w Kijowie.

    Co robić? Najprościej byłoby wymieść to towarzystwo żelazną miotłą z gmachu MSZ przy alei Szucha i zbudować elity dyplomatyczne zdolne do prowadzenia suwerennej polityki zagranicznej. Ale nie oszukujmy się – na to koniunktury nie ma. Jak i nie ma na powołanie Trybunału Narodowego dla osądzenia zaprzańców. Pozostaje jedynie sporządzanie listy z nazwiskami tych, którzy przyczyniają się do upodlenia Polski. No i artykuł 231 KK jednoznacznie mówiący, że jeśli funkcjonariusz publiczny nie dopełni obowiązków i naraża przez to państwo na szkodę, wówczas w grę wchodzi czyn karalny ścigany z urzędu.

    Krzysztof Baliński 2 lipca 2022

    https://www.ekspedyt.org/2022/07/07/gdzie-jest-ministerstwo-spraw-zagranicznych/

  14. Boydar said

    Przecież oni wszyscy robią sobie jaja.

    I teraz pytanie – z kogo.

    Pierwsze co przychodzi na myśl, że z nas. Ale, po pierwsze nas już praktycznie nie ma, a po drugie, w tej partii durnia i tak jesteśmy z góry przegrani. A to całe przedstawienie sporo kosztuje. Więc z kogo ? I po co ?

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: