Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    Irmina Blad o O paranoi giedroyciowych i bar…
    osoba prywatna o O paranoi giedroyciowych i bar…
    Boydar o Transmutacja biologiczna – ską…
    JackTheCrasher o Wolne tematy (08 – …
    bryś o UE chce „położyć łapę” na lasa…
    brys o UE chce „położyć łapę” na lasa…
    Czytelnik z Północy o „Hiszpańscy” nurkowie na…
    Krystian Szeliga o O paranoi giedroyciowych i bar…
    Anucha o Ukraina na skraju przepaści! M…
    Anucha o „Hiszpańscy” nurkowie na…
    Sudbina Srba o Wolne tematy (08 – …
    Anucha o UE chce „położyć łapę” na lasa…
    Kojak o UE chce „położyć łapę” na lasa…
    antoni o O paranoi giedroyciowych i bar…
    gnago o Transmutacja biologiczna – ską…
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

Czy Rosja się nie nawróciła? (2)

Posted by Marucha w dniu 2022-07-29 (Piątek)

Poprzednia część: https://marucha.wordpress.com/2022/07/19/czy-rosja-sie-nie-nawrocila-1/

Osobny i szczególnie ważny rozdział w kształtowaniu katolickiej rusofobii w Polsce odegrały miesięcznice smoleńskie. Te mityngi czy też wiece polityczne odbywały się regularnie przed Pałacem Prezydenckim na Krakowskim Przedmieściu w latach 2010-2018.

Organizowane były dziesiątego dnia każdego miesiąca dla upamiętnienia ofiar katastrofy smoleńskiej. Pierwsza miesięcznica odbyła się 10 maja 2010 roku, ostatnia – 96. – miała miejsce 10 kwietnia 2018 roku w ósmą rocznicę katastrofy. Od 2015 roku miesięcznice odbywały się pod patronatem Wojska Polskiego, z udziałem wojskowej asysty honorowej. Przypomnieć trzeba, że w maju 2017 roku rząd PiS zarejestrował miesięcznicę jako wydarzenie cykliczne dla oddania hołdu ofiarom katastrofy w Smoleńsku.

Nieodłącznym elementem każdej miesięcznicy była msza z kazaniem. Od 10 kwietnia 2018 roku msza stanowi centralny punkt upamiętniania ofiar i jest utożsamiana z samą miesięcznicą – m.in. z powodu wygłaszanych na niej upolitycznionych kazań oraz związanych z nimi wypowiedzi działaczy PiS, podtrzymujących tezę o dokonanym 12 lat temu zamachu. Utożsamianie mszy z miesięcznicą smoleńską, która była pierwotnie mityngiem politycznym, nie przynosi ani chwały, ani korzyści Kościołowi. Przeciwnie, wiąże samą mszę ze sferą profanum, jaką jest polityka podejrzeń, oskarżeń, zarzutów pod adresem sprawców „zamachu”.

Narzucona przez PiS i działającą w imię jego partyjnych interesów tzw. komisję Antoniego Macierewicza interpretacja katastrofy smoleńskiej od początku zawierała oskarżenie Rosji o zamach na polskiego prezydenta i osoby towarzyszące mu w wyprawie do Katynia. Od początku miała rusofobiczne podłoże i rusofobiczny cel: odrodzić antyrosyjski resentyment w świadomości Polaków i przekształcić go w stałą jej determinantę.

Po 12 latach, jakie upłynęły od momentu katastrofy, możemy stwierdzić, iż ideologom polskiej rusofobii udało się osiągnąć cel w 100 procentach. Wniknęła ona bowiem w świadomość Polaków również w tym jej wymiarze, który powinien chronić osobę wierzącą od narodowościowych uprzedzeń, osiągających rasistowski charakter. Z takimi bowiem mamy obecnie do czynienia w odniesieniu do Rosjan w ramach sankcji na ich państwo. Wniknęła w wymiar religijno-metafizyczny. Stało się to na skutek łączenia intencji mszy z elementami ideologiczno-politycznymi miesięcznicy – trywialnymi nośnikami profanum. Mamy tu do czynienia ze swoistą sakralizacją samej miesięcznicy, która nabiera „świętego” charakteru.

Uczestnictwo w mszy i zawarte w niej modlitewne prośby o zbawienie ofiar katastrofy są uzasadnione religijnie i psychologicznie – wynikają z katolickiego zwyczaju ofiarowania świętej Eucharystii w intencji zmarłych. Nie ma jednak w tym zwyczaju przykładów takiego ofiarowania w każdą miesięczną rocznicę śmierci danej osoby. Nawet w kulcie zmarłych w ostatnich dziesięcioleciach tak wybitnych Polaków, jak św. Jan Paweł II, błogosławiony Prymas Tysiąclecia Stefan Wyszyński czy heroiczny męczennik, błogosławiony ks. Jerzy Popiełuszko nie ma miejsca na comiesięczną rocznicę ich śmierci w kościele.

Taki ewenement w przypadku ofiar katastrofy smoleńskiej można wytłumaczyć szczególną troską o ich zbawienie i można przyjąć, że religijna część miesięcznicy mieści się w porządku katolickim, zgodnie z założeniem, że każda modlitwa w intencji zmarłych jest ważna i żadna nie jest zanudzaniem Pana Boga. Kierunek tej intencji jest wertykalny – przyświeca mu nadzieja metafizyczna na prawdziwe życie ofiar katastrofy w „domu Ojca” – po przekroczeniu granicy śmierci. Czas spotkania w takiej intencji i uczestnictwa w Eucharystii biegnie w linii prostej, wertykalnej – od zgromadzonych ku Bogu i w Nim się zamyka. Jego trajektoria ma swój koniec w sferze Transcendencji i może zwrócić się w naszą stronę – zgodnie z tym, co mówi Apokalipsa wg św. Jana – jedynie z Tym, „Który jest, i Który był i Który przychodzi”. Jest też świadectwem zwycięstwa czasu chrześcijańskiej nadziei nad czasem pogańskiego fatum, z którego nie ma wyjścia.

Rusofobiczny kult

Za każdym jednak razem ideologiczno-polityczny element miesięcznicy zmienia radykalnie stosunek jej uczestników do ofiar katastrofy – ich miejsce zajmuje sama katastrofa, a raczej rusofobiczny kult katastrofy jako zamachu. Nie tylko marsze, pochody i manifestacje wprowadzały zgromadzonych na nich Polaków w zamknięte koło pogańskiego czasu. Również wszelkie jawnie polityczne intencje wygłaszanych na miesięcznicy w kościele kazań, próśb, wypowiedzi działaczy partyjnych odgrywały i odgrywają nadal taką rolę. Bez jakichkolwiek udokumentowanych przesłanek zamykają w pamięci współczesnych Polaków katastrofę jako zamach. Blokują ją w pogańskiej przestrzeni czasu, w którym nie ma miejsca na przebaczenie i miłosierdzie. Jest natomiast oczekiwanie na ukaranie autorów zamachu – w domyśle – działających na zamówienie Kremla.

W pogańskim wymiarze kultu katastrofy wyraźny jest element buntu metafizycznego przeciw woli Bożej. Jest on świadectwem braku chrześcijańskiej pokory wobec wyroków Opatrzności, a jednocześnie zaprzeczeniem utrwalonej w języku polskim postawy zgody na to, co one niosą – wyrażanej słowami: wola Boska. Odpowiednio dla takiej postawy żałoba po zmarłym nie przekracza roku, zaś żałoba narodowa – trzech miesięcy. Z kulturowego punktu widzenia comiesięczne manifestacje kultu katastrofy nie mają nic wspólnego z chrześcijańską tradycją i niewiele wspólnego z jej ofiarami. Polityczny język miesięcznic to język odwetu, kary, która czeka sprawców zamachu.

Klasycznym przykładem są tu wypowiedzi Jarosława Kaczyńskiego czy Antoniego Macierewicza. Są one zaprzeczeniem modlitewnego spotkania w kościele i utworzonej w nim wspólnoty, przekazującej sobie znak pokoju. Są ukierunkowane na mobilizację polityczną Polaków przeciwko wrogowi wewnętrznemu – opozycji – i zewnętrznemu – Rosji. To język podziału i walki, nie mający nic wspólnego z manifestowanym w koś ciele znakiem pokoju, wartościami chrześcijańskimi oraz kulturowymi naszego kręgu cywilizacyjnego. To również język zmieniający sens ważnych dla naszego systemu komunikowania słów kluczy i ich asocjacji z innymi.

Tak było w przypadku apelu poległych, gdy nad miesięcznicami patronat sprawowało Wojsko Polskie i z rozkazu ministra Obrony Narodowej – A. Macierewicza – dołączano do listy poległych wybitnych Polaków ofiary katastrofy smoleńskiej z Lechem Kaczyńskim na czele. Według tej listy ofiary tragicznego lotu „poległy” w katastrofie. Do tej pory polec można było w świadomej walce – na polu walki. Nowe znaczenie czasownika „polec” kryje informację o tym, że uczestnicy lotu wiedzieli, że zginą, a mimo to wsiedli do samolotu. Polegli, oczywiście z ręki wroga, jakim była i jest Rosja.

Filozofia języka odrzuca takie eksperymenty, o czym świadczą informacje i opisy katastrof lotniczych będących efektem zamachów terrorystycznych. Nie zdarzyło się, aby zastosowano w nich określenie „polegli w katastrofie” zamiast „zginęli”. W pogańskim kulcie katastrofy takie eksperymenty językowe są niezbędne, aby podtrzymać nienawiść do jej sprawców i chęć zemsty na nich. Gorzej, gdy język taki wkracza do sfery sacrum, gdy sakralizowana jest idea walki z odwiecznym wrogiem – Rosją – a nie chrześcijańska idea pokoju.

Podobne negatywne znaczenie dla sfery sacrum mają miesięcznice wawelskie – polityczne rocznice upamiętniające pochówek pary prezydenckiej – Lecha i Marii Kaczyńskich – na Wawelu. Już samo obchodzenie rocznicy pogrzebu – w dodatku w każdym miesiącu –jest absolutnie obce polskiej tradycji katolickiej; wnosi do niej dodatkowy pogański element i łączy go z ideologiczno-politycznymi elementami „zamachowych” miesięcznic. Rodzi ponadto wciąż na nowo pytanie o uzasadnienie tego pochówku w królewskim panteonie Polski. Pytaniu temu towarzyszy zarzut zawłaszczania Wawelu 18. dnia każdego miesiąca przez rodzinę Kaczyńskich i PiS.

Na pytanie to odpowiedział ks. abp Marek Jędraszewski w czasie homilii wygłoszonej w katedrze wawelskiej na mszy odprawionej z okazji 73. rocznicy z urodzin Jarosława i Lecha Kaczyńskich: „Świętej pamięci pan profesor Lech Kaczyński, prezydent Rzeczpospolitej Polski, od 12 lat spoczywający na Wawelu – coraz bardziej jasno widzimy to wszyscy – w swojej służbie narodowi i państwu, w swym oddaniu prawdzie, w swej trosce o własną wolność i o wolność Polski i Polaków królom był równy”. [Qrva… – admin]

Polityka zapomnienia elementem rusofobii

Jest to najbardziej kontrowersyjna wypowiedź polityczna wygłoszona w tak ważnym dla Polaków miejscu. I rodzi natychmiastową reakcję: jeśli Lech Kaczyński był równy królom, to chyba tylko ostatniemu. Wszyscy wiemy przecież, że podpisał traktat lizboński ograniczający suwerenność Polski oraz odcinający Unię Europejską od chrześcijaństwa. Podpis prezydenta Polski na tym dokumencie był gwoździem do trumny chrześcijańskiej Europy. I żadna miesięcznica ani tez żadna homilia tego nie zmieni.

Ta wypowiedź świadczy natomiast o tym, jak bardzo Kościół w Polsce jest zaangażowany w podtrzymywaniu fałszywego mitu Lecha Kaczyńskiego jako wybitnego polskiego i zarazem katolickiego męża stanu. Wszyscy królowie polscy byli bowiem wyznania katolickiego, ale żaden nie wyrządził chrześcijaństwu takiej krzywdy, która byłaby porównywalna z podpisem na traktacie lizbońskim. To się wiąże ze specyficzną polityką zapomnienia, jaką uprawiają katolicy polscy z duchowieństwem na czele. Takie czyny jak zgoda na zabójczy dla Europy traktat są świadomie zapominane, natomiast wyolbrzymiane są te, które mają aktualne znaczenie geopolityczne.

Do tych ostatnich należy nagłaśniana ostatnio wizyta prezydenta Lecha Kaczyńskiego z 2008 roku w Tbilisi w trakcie wojny gruzińsko-rosyjskiej. Jest przypominana w związku trwającą na Ukrainie wojną jako gest solidarności z gruzińskim narodem, a nade wszystko ważny akt dla powstrzymania „rosyjskiej agresji”. Ma służyć także jako superważne memento dla Polski, podtrzymującej wojnę na Ukrainie na wszelkie sposoby, kosztem polskiego narodu i polskiego państwa.

Wypowiedziane wówczas w Tbilisi słowa prezydenta RP: „Dziś Gruzja, jutro Ukraina, pojutrze państwa bałtyckie, a później może i czas na mój kraj, na Polskę” – stały się przesłaniem nie tylko politycznym, ale również moralnym dla „elit” rządzących obecnie Polską, podszywających się pod katolicyzm. Przesłaniem, które nie ma żadnego programu politycznego, cywilizacyjnego, moralnego. Umacnia ono jedynie polską rusofobię – niestety, również katolicką, poddaną presji transatlantyckiej i transatlantyckim interesom. Gdyby podtrzymana została wiara w nawrócenie Rosji – na gruncie obiektywnej prawdy o jej współczesnym kształcie – towarzysząca Wspólnemu przesłaniu do narodów Polski i Rosji, rusofobia polska miałaby tylko polityczny charakter i byłaby łatwiejsza do przezwyciężenia.

Kościół, wierząc w nawrócenie Rosji, nie przyjąłby polityki zapomnienia tego, co w niej dobre, zwłaszcza w sferze jej chrześcijańskiego trwania i rozwoju. Tocząca się wojna rosyjsko-ukraińska, mająca swe źródło nade wszystko w neobanderowskim ukierunkowaniu Ukrainy i polityce „powstrzymywania” Rosji przez kolektywny Zachód, nie przekreśla tego trwania i rozwoju.

Gdyby katolickie media w Polsce nie przyjęły polityki zapomnienia tego, co dobre w Rosji, informowałyby Polaków o umocnieniu jej chrześcijańskich atrybutów na gruncie prawa, oświaty, kultury i polityki społecznej. Jednym z takich procesów umacniani tych atrybutów jest wniesiony w lipcu do Dumy projekt całkowitego zakazu propagandy LGBT, dzięki któremu istniejący już od szeregu lat i prawnie unormowany zakaz tzw. parady równości zyskałby w Rosji szerszy fundament aksjologiczno-cywilizacyjny. Trwająca wojna rosyjsko-ukraińska nie unieważnia chrześcijańskiego kierunku rozwoju Rosji, czego nie chcą przyjąć do wiadomości polscy atlantyści. Otwarte na ich dyktat katolickie media nastawione są wyłącznie na nagłaśnianie wszystkiego, co złe w Rosji. „Sorry, taki mamy klimat” – rzec można.

Znamienne przy tym jest, iż polityka zapomnienia dotyczy także Ukrainy, ale wyłącznie jej przewinień i grzechów, których najwyższym symbolem jest grzech neobanderyzmu. Przemilczanie tego grzechu jest grą aksjologiczno-psychologiczną polskich atlantystów, wobec których usłużne stały się katolickie media. Zdawałoby się, że przyświeca im hasło: milczmy na temat neobanderyzmu tak długo aż zniknie ze świadomości Polaków.

Wszystko wskazuje na to, że budowane na tym grzechu pojednanie z Ukrainą ma wyprzeć z polskiej przestrzeni religijnej, kulturowej i politycznej ideę pojednania z Rosją. Będzie to jednak substytut pojednania, podobnie jak trwający w ludobójczej ideologii naród ukraiński staje się – wraz z jego państwem – substytutem narodu.

Prof. Anna Raźny
https://myslpolska.info

Komentarzy 19 do “Czy Rosja się nie nawróciła? (2)”

  1. Agnieszka said

    Od dawna mówię, że KK w Polsce się skundlił i słucha rozkazów od satanistów z PiS-u oraz mafii Brukselsko-Waszyngtońskiej. Wstyd, wstyd. A potem płacz, że ludzie nie chodzą do kościoła.

  2. Lily said

    Pytanie.
    Czy Ktos z panstwa widzial nagranie z
    przylotu p.M i L.Kaczynskich z Litwy?.
    Tak jak pisowskie media pokazywaly Ich odlot.

  3. robi za Syzyfa said

    Natomiast w Bractwie Św. Piusa X widać usilne działania pojednania nas z niemiecką historią zbrodni.

    ———–
    Gdzie i jak?
    Admin

  4. JADAM said

    Ad 2)
    M-me / Miss Lily
    To tak samo , co wiemy o Yeti.
    (z Himalajów ( pdp. dla M.W. z W.M. ))
    ….
    D.c.
    A kto WIDZIAŁ ODLOT z Okęcia ….
    …… z nie przyleciałym preziem L.K. z Wilna ?
    …..
    Nie podnośmy sobie ciśnienia krwi .
    Śmiejmy z tego – a „wyznawców ” wszystkiego , co
    „NAJLEPSZE” po ’81 / „89 traktujmy , jak egzemplarze
    z ZOO , chociaż bardziej pasuje , że z CH L E W A .
    (cieplusio , milusio , korytko p e ł n e , i jest ten teges )

  5. pokrzywa said

    Przyjęcie przez polski kościół rusofobii za swą „chrześcijańską” misję przenosi kościół w Polsce na pozycję antyrosyjskiego agitatora. Przypadająca 12 sierpnia 10.rocznica podpisania ‚Przesłania do narodów Polski i Rosji’ mimo podpisu złożonego przez owczesnego Przewodniczącego Episkopatu nigdy nie doczekała się minimalnej choćby uwagi , nie mówiąc o jakiejkolwiek życzliwości ze strony przedstawicieli polskiego kościola. Ta zmowa milczenia świadcząca m.in. o oderwaniu ich od źróreł chrześcijaństwa na rzecz słuśbie polityce przeraża i niepokoi. Nie widać w tej sprawie tego przysłowiowego światełka w tunelu. Wielką zasługą prof. Anny Raźny jest to, że od wielu lat, a w zasadzie od zawsze dzielnie poświęciła się odkrywaniu najgłębszych pokładów prawdy. I w tym bieżącym szkicu, ze smutkiem, zwraca nam uwagę na to, że polska rusofobia ma wymiar ponad polityczny. „Dzięki” m.in. polskienu kościołowi ma wymiar również kulturowo-duchowy. Od siebie dodałbym, że rola polskiej literatury romantycznej też jest tu „nieprzemijająca”

  6. Miesięcznica nie mylić z miesiączką

    Miesiączka jest czymś naturalnym, „miesięcznice smoleńskie” były cynicznymi inscenizacjami Jarosława do celów wyborczych.

    Nie wykluczałbym, że Jarosław i reszta bandy

    https://www.gov.pl/web/gov/rada-ministrow

    byli zamieszani w organizację Smoleńska.

  7. lewarek.pl said

    Miesięcznice będą obchodzone dopóty, dopóki będzie żył Jarosław. Potem zostaną tylko rocznice, jeszcze później tylko te okrągłe.
    Natomiast czy uda się usunąć z Wawelu Lecha z żoną, to trudne pytanie. Chyba nie, chociaż żadnemu z królów tam leżących on w niczym nie dorównuje i pod tym względem Wawel raczej znieważa niż honoruje. A jego kobita to już w ogóle odpał: jakim prawem? Nawet Piłsudski leży tam bez kochanki.

  8. Emilian58 said

    Te miesięcznice to wyrzuty sumienia kaczego mlaskacza numer dwa, który wbrew logice jeszcze plącze się po tym łez padole.

  9. Peryskop said

    Prof. Anna Raźny jest konkretna i celna.

  10. Peryskop said

    wiki

    …W maju 2014 podpisała list (wraz z Zygmuntem Wrzodakiem) skierowany do prezydenta Rosji Władimira Putina z prośbą, aby bronił Słowian i chrześcijan przed „unioeuropejskim zepsuciem”, popierając aneksję Krymu przez Rosję. W wielu środowiskach list ten został odebrany jako zdrada Unii Europejskiej.

    W 2015 współtworzyła partię Jedność Narodu (wyrejestrowaną w 2017) i zasiadła w jej radzie krajowej.

    W kwietniu 2022 w czasopiśmie Myśl Polska ukazał się tekst Anny Raźny, w którym już po agresji Rosji na Ukrainę uznała, że tocząca się na Ukrainie wojna jest wojną nowej cywilizacji (…), z chrześcijańską, którą reprezentuje Moskwa.

  11. UZA said

    „Świętej pamięci pan profesor Lech Kaczyński, prezydent Rzeczpospolitej Polski, od 12 lat spoczywający na Wawelu (…) królom był równy”

    I czemu nie ? Alboż to król musi być zawsze doskonały ? Nie było królów … takich sobie ? O ile mi wiadomo na Wawelu spoczywa król Michał Korybut Wiśniowiecki, który się niczym szczególnym nie wsławił, a i Marysieńka Sobieska nie wydaje się osobą szczególnie dla Polski zasłużoną. Nieboszczyk Lech ze swoją Marysieńką jak najbardziej pasują do towarzystwa. Zwłaszcza, że i truchło Piłsudskiego znalazło w wawelskich podziemiach swoją ostatnią przystań.

    Swoją drogą, wiernopoddańcze występy hierarchów polskiego Kościoła (pamiętamy, jak to któryś przyrównywał członków pisowskiego rządu do Apostołów) sięgają już chyba gwiazd. I do czego niby ta Rosja miałaby się nawracać ? Tam przecież sojusz Tronu z Ołtarzem ma wielowiekową tradycję.
    Putin, który może się czuć spadkobiercą carów, zakazał chociaż propagowania grzechu sodomii, a polińskich „apostołów” nawet na to nie stać.

  12. kontra said

    robi za Syzyfa
    2022-07-29 (Piątek) @ 13:54:05

    Natomiast w Bractwie Św. Piusa X widać usilne działania pojednania nas z niemiecką historią zbrodni.

    ———–
    Gdzie i jak?
    Admin

    ==

    Nie wiem co P. robi za Syzyfa ma na myśli
    może to?

    „Co Polacy zawdzięczają Niemcom?” – pyta Ks. Łukasz

    Twierdzenie, jakoby Ks. Karol Stehlin (na zdjęciu) przywrócił Polakom w latach 90-ych ubiegłego wieku Wiarę, jest – mówiąc delikatnie – oczywistym nadużyciem

    Tak należy rozpoczynać polemikę z każdym, kto nie rozumie najprostszych praw historii! Nierozumnością takową wykazał się Ks. Łukasz Szydłowski z Bractwa Kapłańskiego Św. Piusa X (dalej jako BrKPX) w swoim kazaniu z 24 lipca 2022 roku.
    https://moto.media.pl/nie-bedzie-niemiec-plul-nam-w-twarz/

  13. robi za Syzyfa said

    Przecież to zauważył p.Listwa wklejając zestaw filmików w

    szczególny sposób dobranych, ale jakoś nie chce się jednoznacznie

    odnieść do ostatnich wybryków co po niektórych Kapłanów w BrPX.

    A jest nad czym myśleć, bo odchodzą od tradycyjnego katolicyzmu coraz jednoznaczniej.

    Mamy wielbić Papieża?! – jak to nam wmawia Ks.Stehlin, czy tu nie ma nad czym się głośno zastanowić?!

    Ale jakoś dziwnie temat jest przemilczany i omijany jak g. na łące.

    Bractwo aby spełnić swoje posłannictwo musi być czyste jak kryształ,
    a nie wpadać w tak wielkie sprzeczności i dwuznaczności, to ich zrujnuje!

    Pozdrawiam P. Kontra, i uznanie za czujność . . .

  14. Marucha said

    Re 12:
    Zasługi ks. Stehlina dla szerzenia Tradycji w Polsce są niepodważalne. Wielu ludziom istotnie przywrócił wiarę. Reszta posoborowców to pierdoleni w dupę żydo-poganie,

    Re 13:
    Nie pierdol, kurwa, człowieku. FSSPX nie każe „wielbić” papieża.

    Wkurwiłem się.
    Bractwo składa się z żywych, grzesznych ludzi. Którzy mogą robić błędy.
    A co wy byście chcieli? Kryształowej czystości?

  15. robi za Syzyfa said

    Ot, i rzeczowa dyskusja,

    Ks. Stehlin wyraźnie to klaruje w swoim kazaniu, ale kto by tam słuchał,
    lepiej przywalić z piąchy i pokazać gdzie miejsce w szeregu.

    Mnie wiary nikt nie musiał przywracać, ale ją wzmocnić i ugruntować na solidnym fundamencie Tradycji, a to dla mnie zrobili tacy Kapłani jak np. Ks. prof. Poradowski, czy Czepułkowski,
    a naszych Świętych Polaków to cały szereg, i to bardzo mocnych głów,

    niemcy nie maja w swej tradycji obrony wiary lecz jej rujnowanie, więc trochę czasu upłynie a i reszta wypłynie na wierzch.

    Jeżeli zechce Pan trochę uważniej spojrzeć na rzeczowe argumenty, mam ich już sporą listę,
    ale nie będę gadał po próżnicy, bo już wielu zapoznało się z pięściami Gajowego, po co mnie to.

    Temat Bractwa jednak nie da się zamilczeć, lub pod dywanik podmieść, bo wyjdzie drugą stroną

    i to z wielkim hukiem!

  16. Marucha said

    Re 15:
    No to pokaż mi Pan bodaj jednego kapłana w Polsce, kapłana wiernego Tradycji, odprawiającego Mszę Trydencką – który mógłby swoją osobowością i autorytetem dorównać ks. Stehlinowi.

    Różne kurwy atakują Bractwo na wszelkie sposoby. Ale czy mają dla niego alternatywę? Nie, kurwa – tylko niszczyć to, co działa. Judejska mentalnosć.
    Odpierdolcie się od Bractwa. Idźcie gdzie indziej.

  17. robi za Syzyfa said

    Drogi Panie bluzgami uzyska Pan tylko efekt odwrotny, ale Pana zabawki . . .

    ——–
    No właśnie.
    Admin

  18. Listwa said

    @ 13 robi za Syzyfa said

    Do jakich wybryków niby nie chcę się odnieść?
    Było pytanie i była odpowiedź. Nic pan się nie nauczył.

    Pan toczy przed sobą, jak skarabeusz, kule gnoju.

  19. ! said

    Żadna organizacja czy to religijna czy polityczna, zakon, kółko wędkarskie czy graniaste nie będzie w 100% czyste. Zawsze znajdzie się chociaż jeden albo kilku złych lub głupców. A głupiec to głupiec i często nie wie, że czyni coś nie tak. Nie da się. Po prostu ludzie są grzeszni i nie można zbudować czegoś całkowicie czystego. Co innego gdy przymyka się oko na różnych mnożących się w danej grupie dziwaków czy też na to gdy skręca ona w złą stronę.

    „No to pokaż mi Pan bodaj jednego kapłana w Polsce, kapłana wiernego Tradycji, odprawiającego Mszę Trydencką – który mógłby swoją osobowością i autorytetem dorównać ks. Stehlinowi.”

    Szczerze wolałbym ks. Woźnickiego bo przynajmniej nie mówił nic o tym, że antysemityzm to bzdura itp.
    Abp. Lendze trochę brakuje bo chyba jeszcze nie pojął kim był Wojtyła…

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: