Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    revers o Wyniki referendów – za R…
    Wład Władowicz Budyń o Kierowcy mają dość. „To…
    Wład Władowicz Budyń o Wyniki referendów – za R…
    revers o Bezczelność „dobrej zmiany”
    Leo o Zorganizowany system wyłudzani…
    revers o Wyniki referendów – za R…
    Emilian58 o Choć złą sprawę szatan po…
    Józef Bizoń o Najgroźniejszy wróg ukraińskie…
    revers o Najgroźniejszy wróg ukraińskie…
    Panicz Pawełek o Wyniki referendów – za R…
    Yagiel o Wolne tematy (67 – …
    ! o Najgroźniejszy wróg ukraińskie…
    ! o Bezczelność „dobrej zmiany”
    Józef Bizoń o Najgroźniejszy wróg ukraińskie…
    Emilian58 o Zorganizowany system wyłudzani…
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 621 obserwujących.

Kto wygrał Bitwę Warszawską?

Posted by Marucha w dniu 2022-08-14 (Niedziela)

Dwa kluczowe stanowiska na głównym froncie walki pod Warszawą objęli w decydującym momencie wojny generałowie nie związani ani politycznie, ani uczuciowo z Józefem Piłsudskim – gen. Józef Haller (Dowódca Frontu Północnego) i gen. Tadeusz Rozwadowski (szef Sztabu Generalnego) – przy czym w tym czasie obaj zachowywali wobec niego respekt nie manifestując, tak jak np. gen. Józef Dowbor-Muśnicki, niechęci czy ostentacyjnego dystansu.

Rozwój wypadków na froncie i na politycznej scenie sprawił, że począwszy od 6 do 12 sierpnia 1920 roku Rozwadowski i Haller praktycznie przejęli całość dowodzenia na polu bitwy pod Warszawą i nad Wkrą.

Jak do tego doszło? Plan kontruderzenia na zbliżającą się do stolicy armię bolszewicką przedstawił Józefowi Piłsudskiemu gen. Tadeusz Rozwadowski w nocy z 5 na 6 sierpnia 1920. Po jednej korekcie (atak Grupy Uderzeniowej nie spod Garwolina, jak proponował Rozwadowski, ale znad Wieprza) – Naczelny Wódz zatwierdził plan, który przybrał formę rozkazu operacyjnego nr 8358 z dnia 6 sierpnia 1920. Był on firmowany przez Naczelne Dowództwo Wojska Polskiego.

Rozkaz nakazywał zajęcie linii obrony wokół Warszawy i nad Wkrą oraz przygotowanie ataku na lewe skrzydło wojsk bolszewickich znad Wieprza. 1. Armia Frontu Północnego dowodzona przez gen. Franciszka Latinika otrzymała zadanie „odbicia ataków na Warszawę i zadania nieprzyjacielowi możliwie wielkich strat celem osłabienia jego odporności bojowej”. Plan bitwy zakładał dla Frontu Północnego wyłącznie zadania defensywne i oczekiwanie na kontruderzenie znad Wieprza.

Jednak już 8 sierpnia dotarły do polskiego dowództwa informacje o tym, że gros sił bolszewickich posuwa się bardziej na północ niż sądzono do tej pory. Gen. Tadeusz Rozwadowski postanowił więc dokonać korekt w rozkazie z 6 sierpnia. Owocem tego był pisany ręcznie przez samego Rozwadowskiego rozkaz operacyjny nr 10 000 z dnia 9 sierpnia 1920 (oryginał jest przechowywany w Instytucie Józefa Piłsudskiego w Nowym Jorku). Był on sporządzony tylko w jednym egzemplarzu i przez kilka następnych dni (9-13 sierpnia) osobiście, w obawie przed „przeciekiem”, pokazywany do przeczytania przez Rozwadowskiego wszystkim ważniejszym dowódcom – w tym gen. Józefowi Hallerowi, płk. Włodzimierzowi Zagórskiemu, gen. Franciszkowi Latinikowi (w dniu 13 sierpnia), gen. Edwardowi Rydz-Śmigłemu i jego szefowi sztabu kpt. Tadeuszowi Kutrzebie (10 sierpnia), gen. Władysławowi Sikorskiemu (9 sierpnia), płk. Tadeuszowi Piskorowi (10 sierpnia).

Rozkaz pod zdaniem „Zostają niniejszym informowani” sygnowali swoim podpisem także Józef Piłsudski i gen. Maxime Weygand. Zwraca uwagę fakt, że Rozwadowski jako pierwszego zapoznał z tym rozkazem gen. Władysława Sikorskiego (9 sierpnia), co wskazywałoby na to, że właśnie w nim widział wykonawcę swojego zamysłu strategicznego.

Oryginał rozkazu nr 10.000 z parafą Piłsudskiego jako przyjmującego do wiadomości.

Dosyć obszerną i barwną relację odsłaniającą kulisy wprowadzenia w życie rozkazu nr 10 000 pozostawił tylko gen. Józef Haller. Podczas rozmowy w Londynie z Jędrzejem Giertychem (lata 50. XX wieku), przedstawił to tak:

„W dniu (miejsce na datę opuszczone) przyjeżdża do mego Sztabu w Politechnice [Warszawskiej] gen. [Tadeusz] Rozwadowski. Podaje mi gruby elaborat: „Rozkaz Sztabu Generalnego Nr 10 tysięcy! Patrzę: parafa Piłsudskiego i Sikorskiego. „Jak kto” mówię – „Sikorski wchodzi w skład mojej armii [powinno być mojego Frontu – JE] i on pierwszy otrzymuje rozkaz”? „Nie było czasu; spotkałem go”. „No dobrze, ale co to za numer 10 tysięcy?”. „Fikcyjny. Czytaj prędzej, bo muszę jechać dalej!”. „Nie, powiadam, nic z tego nie rozumiem. Czemu ta fikcja, ten pośpiech? przecież się muszę z planem zapoznać i rozpracować go”. Rozwadowski: „Nie wiesz, co się dzieje. Planu nie mogę wypuścić z rąk. Nie wiem, czy gdy zostawię go do odbicia w sztabie, to czy odpis jego nie będzie miał prędzej Tuchaczewski, niż wy! Nie jesteśmy wcale ludzi pewni”. „Nie”, powiadam, „Jeśli macie takie warunki w sztabie, to choć wiesz, że nie jestem krwiożerczy, ale taki sztab bym rozstrzelał! Siadaj i czekaj. Rozkaz muszę wpierw poznać i rozpracować”. Gen. Rozwadowski niechętnie siada. Wołam swego szefa sztabu [Włodzimierza] Zagórskiego. „Pułkowniku, rozkaz odbić i rozpracować”.

Jakie zmiany zawierał rozkaz gen. Rozwadowskiego?

Kluczowe było poszerzenie zadania 5. Armii gen. Sikorskiego: „W dalszym ciągu zadaniem tej armii będzie uderzenie na północną flankę nieprzyjaciela, częściowe obejście go z północy i zepchnięcie do Narwi ku południowi”.

Rozkaz nie zmieniał niczego w zadaniach dla 1. Armii na przedpolach Warszawy, za to odbierał 4. Armii z Grupy Uderzeniowej 17. Dywizję Piechoty, która miała być natychmiast przekazana do dyspozycji gen. Sikorskiego. Plan bitwy ulegał więc istotnym korektom w stosunku do rozkazu z 6 sierpnia – pozbawiał nieco siły 4. Armię i wzmacniał 5. Armię, ponadto nakazywał tej armii uderzenie na flankę przeciwnika. W ten sposób armia polska zamiast jednego uderzenia z południa miała zaatakować dwuskrzydłowo.

Czy plan ten został w pełni zaakceptowany przez Naczelnego Wodza?

Na pewno został przez niego „przyjęty do wiadomości”, ale nie był przez niego sygnowany. Poza tym, już po latach, Piłsudski wyraźnie zdystansował się od niego, pisząc:

„W tej męce trwożliwej nie mogłem sobie najwięcej dać rady z nonsensami założenia dla bitwy, nonsensem pasywności dla „gros” moich sił, zebranych w Warszawie. Kontratak, zdaniem moim, z Warszawy i Modlina prowadzony być nie mógł. Wszędzie uderza on frontalnie na przeciwnika, na jego główne siły, w całości, jak mi się zdawało, ściągane ku Warszawie, a dotąd ani wojsko, ani dowódcy nasi rady ze zwycięskim nieprzyjacielem dać sobie nie mogli”.

Pisząc o swojej ostatniej naradzie z Rozwadowskim i Weygandem w dniu 12 sierpnia 1920 roku, już jednoznacznie „odciął” się od ich koncepcji prowadzenia bitwy:

„Z 20 dywizji, które miały wziąć udział w decydujących walkach o naszą stolicę, Warszawę, prawie 15, więc 3/4 ma rolę pasywną, i zaledwie 1/4, czyli pięć i pół dywizji, z których jedna jest opóźniona w ruchu, ma rolę aktywną. Warszawa, w której zebrane jest dziesięć i pół dywizji, posiada jeszcze ogromną artylerię i sądzę, że nawet jednym ogniem artylerii w połączeniu z lotnikami, także zebranymi w Warszawie, daje się zatrzymać nieprzyjaciela względnie łatwo”.

Według prof. Lecha Wyszczelskiego Naczelny Wódz lekceważył kierunek warszawski uznając, że obroni się przy pomocy mniejszych sił i lotnictwa, po drugie zaś – niejako sam przyznawał się, że nie miał wpływu na kształt tej koncepcji, mimo że ją biernie zaakceptował czy raczej przyjął do wiadomości. Ponadto 12 sierpnia złożył dymisję z funkcji Naczelnego Wodza i wyjechał z Warszawy obejmując dowodzenie Grupą Uderzeniową (fakt złożenia dymisji przez Naczelnego Wodza ujawniono dopiero w… 1962 roku). Lech Wyszczelski wysuwa w związku z tym wniosek, że Piłsudski niejako dobrowolnie rezygnował z dowodzenia całością zmagań, co oznaczało, że „ogólne kierownictwo przebiegiem bitwy na przedpolach Warszawy czasowo pozostawało w rękach gen. Rozwadowskiego”.

Ten niezwykle ważny, wręcz kluczowy dla zrozumienia mechanizmów podejmowania decyzji w dniach 13-16 sierpnia aspekt sprawy był i jest lekceważony przez większość historyków. W wielu pracach nie informuje się nawet o istnieniu rozkazu nr 10 000 albo uznaje się go za nieistotny, a fakt dymisji Józefa Piłsudskiego bagatelizuje.

Ostatnio w takim panegirycznym tonie piszą: Włodzimierz Suleja, „Rzecz o Józefie Piłsudskim (1867-1935)”, Warszawa 2018, ss. 226-230. Autor w ogóle nie wspomina o rozkazie nr 10 000; oraz Andrzej Nowak, „Klęska Imperium Zła. Rok 1920”, Kraków 2020, ss. 115-120. Autor tej książki także przemilcza fakt istnienia rozkazu gen. Rozwadowskiego. Jeszcze inny zabieg zastosował Wiesław J. Wysocki, który w książce „Bohater spod Ossowa. Ks. mjr Ignacy Jan Skorupka 1893-1920”, Warszawa 2010, zamieścił fotokopię rozkazu nr 10 000 z podpisem sugerującym, że został on podyktowany gen. Tadeuszowi Rozwadowskiemu przez Józefa Piłsudskiego (sic!).

Jak wynika z analizy dokumentów i rozkazów z tego okresu, co najmniej do 13 sierpnia nikt nie przywidywał, że los bitwy będzie się rozstrzygał także pod Radzyminem. Rozkazy z 6 i 9 sierpnia koncentrowały się na innych odcinkach. Piłsudski zaaferowany był tym, co będzie się działo w pasie działania 3. i 4. Armii, a gen. Rozwadowski już myślał o kontruderzeniu 5. Armii. Przedmoście Warszawskie miało pełnić rolę wyłącznie bierną – powstrzymywać przeciwnika nie dopuszczając go do Warszawy. Pomimo tego, że 12 sierpnia jednostki bolszewickie zbliżyły się do Radzymina i nastąpił w tym rejonie pierwszy kryzys, w rozkazie gen. Józefa Hallera z dnia 13 sierpnia nazwa miasta nie pada, choć z tonu, w jakim rozkaz ten jest pisany wynika, że miał on już wówczas przekonanie o niezwykłej wadze walki w tym rejonie.

W opinii obu generałów, Rozwadowskiego i Hallera, nie można było dopuścić do obejścia Warszawy z północy i zachodu, co – w ich przekonaniu – było realną groźbą. Już wtedy było bowiem wiadomo, że główne siły bolszewickie zmierzają tzw. szklakiem Paskiewicza. W roku 1831 armii polskiej nie udało się ich powstrzymać i pobić, i w efekcie wzięły one Warszawę od strony Woli. Teraz też się tego obawiano, i nieco zlekceważono kierunek warszawski. Świadczy o tym rozmowa (juzowa), jaką odbył gen. Haller z gen. Władysławem Sikorskim po godz. 17.00 w dniu 13 sierpnia 1920 roku. Namawiał a on usilnie dowódcę 5. Armii do rozpoczęcia ataku na wojska bolszewickie już 14 sierpnia, podczas gdy Sikorski obstawał przy 15 sierpnia. Aby go przekonać, Haller podniósł sprawę przekazania do jego dyspozycji 10. Dywizji Piechoty, która jako odwód 1. Armii stała pod Jabłonną. Dywizja ta, dowodzona przez gen. Lucjana Żeligowskiego – mogła w zależności od sytuacji wesprzeć albo 1. Armię albo 5. Armię.

Z przebiegu rozmowy wynika, że w tym czasie Haller był skłonny do tego drugiego rozwiązania. Przekonywał Sikorskiego, że 10. Dywizja „będzie mogła skutecznie działać z tobą w każdym kierunku, gdzie będzie potrzeba”, i dodawał: „im wcześniej przekroczysz Wkrę, tym wcześniej 10. dywizja staje do twojej dyspozycji”.

W przekonaniu Hallera atak 5. Armii odciążyć miał Radzymin. Było to założenie błędne, bowiem siły bolszewickie operujące na linii Białystok-Wyszków-Radzymin już dochodziły do jego przedmieść, co uznano za niezbyt niebezpieczne. Już jednak w rozkazie gen. Józefa Hallera z tego samego dnia, czyli z 13 sierpnia 1920 roku czytamy o działaniach 16. Armii bolszewickiej atakującej przedpole Warszawy, w tym w tym 2. i 27. Dywizji, które operowały w rejonie Radzymina. Antidotum na to zagrożenie dowódca Frontu Północnego widział w uderzeniu 5. Armii 14 sierpnia o świcie w kierunku na Gołymin i dalej na Raciąż, Glinojeck i Ciechanów.

10. Dywizja miała stać w pogotowiu jako „rezerwa Dowództwa Frontu” i czekać na rozkazy. Z treści wynika, że Haller zawahał się, albowiem nie ma tam kategorycznej decyzji, że Dywizja ta będzie przekazana do dyspozycji 5. Armii, co obiecywał gen. Sikorskiemu w rozmowie juzowej. Być może w chwili pisania tego rozkazu napływały już informacje o przerwaniu frontu pod Radzyminem. Raportujący wieczorem 13 sierpnia mjr Józef Beck, oficer Sztabu Frontu Północnego, pisał o tym, że „nieprzyjaciel przygotowuje ogólny atak na Warszawę”.

Świadczyć o tym może także fragment poświęcony użyciu przez 5. Armią czołgów Renault. Po udzieleniu jej wsparcia w pierwszej fazie ataku, miały być one natychmiast przekazane „do dyspozycji 1. Armii”. Z drugiej strony, pisząc o zadaniach dla 1. Armii, podkreślał stanowczo, że nie może ona liczyć „na żadne rezerwy”, a mimo to wyznaczał jej już zdania ofensywne („wypady na Dąbrówkę-Wyszków’). W opinii gen. Hallera w dniu 14 sierpnia rano miała się zacząć „decydująca bitwa o los wojny i Polski”.

I właśnie wtedy napłynęły hiobowe wiadomości o utracie Radzymina. Pod wieczór 13 sierpnia załamała się obrona 46 pp. z 11 Dywizji płk. Bolesława Jaźwińskiego. Jednostki bolszewickie weszły do miasta (ok. godz. 19.00) i podeszły do drugiej linii obrony Warszawy, pod Wólkę Radzymińską i Strugę. Za tą linią była już tylko nie broniona przez żadne zapory Praga, a za Wisłą Warszawa.

Bolszewicy w nocy z 13 na 14 sierpnia widzieli już światła Warszawy

Gen. Józef Haller zareagował na te wydarzenia już w nocy. O godz. 1.00 wydał rozkaz operacyjny nr 3823, w którym surowo ocenił działania i zachowanie 46 pp. z 11 Dywizji Piechoty, określając je jako „sromotne”. Nakazał śledztwo przeciwko płk. Bronisławowi Krzywobłockiemu, d-cy 46 pp. Rozkazał też pozostającej w rejonie Strugi 19. Dywizji Piechoty (1. Dywizja Litewsko-Białoruska) dowodzonej przez gen. Jana Rządkowskiego atak na Radzymin o świcie 14 sierpnia.

Także gen. Rozwadowski zareagował na powstałą sytuację ostro i zdecydowanie, piętnując zachowanie 46 pp. oraz nakazują likwidację wyrwy, jaka powstała na froncie pod Warszawą. Gen. Maxime Weygand uznał w liście do szefa Sztabu Generalnego, że „sprawy stoją znacznie gorzej, aniżeli to wynikało z tego, co nam powiedziano przed chwilą i sytuacja wymaga szybkiej naprawy”.

Gen. Józef Haller pod Okuniewem

Upadek Radzymina stał się przełomowym momentem, gdyż w ciągu kilku godzin to właśnie ten punkt na mapie stał się kluczowy dla przebiegu całej bitwy na przedpolach Warszawy. Czy generałowie Rozwadowski i Haller spodziewali się takiego zwrotu właśnie tu? Wszystko wskazuje, że nie – zakładano, że opór 1. Armii na przedpolu Warszawy będzie stabilny, a w tym czasie będzie się rozwijać ofensywa 5. Armii. Świadczy o tym zamiar przekazania 10. Dywizji pod rozkazy gen. Władysława Sikorskiego.

W takim przypadku osłabiłaby ona znacząco Przedmoście Warszawskie, pozbawiając je silnego odwodu i uniemożliwiając w razie zagrożenia skuteczny kontratak. Na szczęście do tego nie doszło, gdyż atak wojsk bolszewickich (21. i 27. Dywizja) na Radzymin zweryfikował szybko te plany. Biorąc to pod uwagę, trudno zgodzić się z relacją gen. Tadeusza Rozwadowskiego zamieszczoną w 1929 roku w książce „Generał Rozwadowski”, wedle której celowo sprowokował on przerwanie frontu na pozycjach słabej 11. Dywizji, żeby wciągnąć siły bolszewickie w pułapkę. Nie wiemy czy ta relacja pochodzi od samego generała, czy też została mu przypisana. Książka ukazała się w rok po śmierci Rozwadowskiego i trudno zweryfikować jej autentyczność. Ponadto jest ona nieścisła jeśli chodzi o daty, mylnie podając, że Radzymin bolszewicy zdobyli 15 sierpnia.

W rzeczywistości upadek Radzymina był dla wszystkich wielkim wstrząsem, o czym dobitnie świadczy cytowany już list gen. Weyganda i apele do Naczelnego Wodza o przyspieszenie uderzenia znad Wieprza. Sugestię taką zawarł gen. Rozwadowski w liście do Piłsudskiego w dniu 14 sierpnia, jakkolwiek miał nadzieję, że operująca w pobliżu Radzymina 19. Dywizja (1. Dywizja Litewsko-Białoruska) odtworzy pierwotną linię obrony. W tym samym duchu działał gen. Józef Haller, który we wspominanym już rozkazie napisanym w nocy z 13 na 14 sierpnia nakazywał 19. Dywizji odbicie Radzymina.

Upadek Radzymina był przedmiotem sporu już po wojnie. Np. gen. Lucjan Żeligowski uważał, że przyczyną kryzysu na Przedmościu Warszawskim było niedostateczne przygotowanie linii obrony przed nadejściem wojsk bolszewickich. Przypomniał na kartach swoich wspomnień opinię gen. Hallera z 2 sierpnia 1920 roku, wedle której linia obrony w pasie stacjonowania 11. Dywizji „jest niewykończona, jej trasa w wielu miejscach wadliwa”. Haller zwracał uwagę, że na tej linii „nie zastałem ani jednego cywilnego, ani wojskowego inżyniera”. I dodawał do tej informacji swój komentarz: „Trzeba to dodać do uwag dowódcy frontu, że od tego opisu do 13 sierpnia nic, albo prawie nic się na tej linii nie zmieniło”. Ponadto Żeligowski, który pisał swoje wspomnienia niejako w odpowiedzi na publikację gen. Władysława Sikorskiego pt. Nad Wisłą i Wkrą (1928), skrytykował ofensywne działania 5. Armii i tu widział jedną z przyczyn kryzysu pod Radzyminem.

Według niego „kierunkiem najważniejszym i najbardziej zagrożonym był kierunek warszawski” a „pola Nasielska nie posiadały ani strategicznego, ani taktycznego znaczenia”. Żeligowski podważał też, zgodnie z panującymi po 1926 roku tendencjami, słuszność koncepcji strategicznej gen. Rozwadowskiego związanej z 5. Armią, pisząc wprost, że „wskutek fałszywego ujęcia roli naszej na północy, plan zasadniczy z dnia 6 sierpnia został zniekształcony”. Teza co najmniej dyskusyjna, ale jakby niechcący Żeligowski przyznawał, że „wypaczenie” idei Naczelnego Wodza było potwierdzeniem opinii, że w tym czasie przestał on dowodzić całością operacji.

W tej kwestii zdania historyków są podzielone, choć dominuje przekonanie o wielkim znaczeniu operacji 5. Armii dla wygranej w całej bitwie. Np. Lech Wyszczelski uważa nawet, że kierunek warszawski nie miał wielkiego znaczenia a Warszawie, wbrew powszechnej opinii, nie groziło zajęcie przez atakujące na Przedmościu siły bolszewickie, gdyż celem ich ataku był Modlin, co mogło zagrozić tyłom 5. Armii i doprowadzić do załamania tam całego polskiego frontu.

Ponadto istnieje uzasadnione przypuszczenie, że nawet gdyby bolszewicy przełamali polską linię obrony i doszli na Pragę, nie mieliby siły, żeby zdobyć lewobrzeżną Warszawę. Stany liczbowe atakujących jednostek bolszewickich i ich morale – były nikłe, z czego doskonale zdawał sobie dowodzący w tym rejonie Witowt Putna opowiadający się za wycofaniem sił bolszewickich za Bug.

W tej skomplikowanej sytuacji gen. Rozwadowski uznał, że oba odcinki frontu są równie ważne, a czasowo sytuacja pod Radzyminem i wokół Warszawy – jest nawet ważniejsza. Wiedząc o planowanym kontrataku 19. Dywizji pod Radzyminem – wydał rano 14 sierpnia 1920 odezwę, w której pisał, że „bitwa dziś rozpoczęta pod Warszawą i Modlinem decydować będzie o losach dalszych całej Polski”.

Radzymin i jego znaczenie

Przypomnijmy tylko, że dzień wcześniej gen. Haller w swoim rozkazie uznał, że taka bitwa rozpoczęła się 13 sierpnia, z czym zgadza się Lech Wyszczelski. Jednak biorąc pod uwagę sytuację jaka wytworzyła się pod Radzyminem, rację miał jednak gen. Rozwadowski. Upadek czy załamanie któregoś z frontów walki groziło klęską w całej bitwie. Dlatego – w myśl koncepcji Rozwadowskiego – 5. Armia musiała kontynuować natarcie a 1. Armia musiała za wszelką cenę obronić Przedmoście Warszawskie. Warunkiem tego ostatniego było szybkie odbicie Radzymina.

Rozkaz gen. Tadeusza Rozwadowskiego z 14 sierpnia 1920 roku

Jak wiadomo, w dniach 14-16 sierpnia ten plan się powiódł i rozpoczął się odwrót armii bolszewickiej. W tym czasie Grupa Uderzeniowa Józefa Piłsudskiego dopiero ruszała do ataku i po dwóch dniach marszu bez walki 18 sierpnia dołączyła do pościgu. Już po zasadniczej Bitwie.

Rola generałów Tadeusza Rozwadowskiego i Józefa Hallera w bitwie o Radzymin była kluczowa. Wynikało to z jednej strony z faktu zajmowania przez nich najważniejszych stanowisk w systemie dowodzenia w bitwie pod Warszawą – stali na czele Sztabu Generalnego i Dowództwa Frontu Północnego – oraz faktycznego kierowania przez nich osobiście przebiegiem Bitwy Warszawskiej. Obaj prezentowali przez cały czas trwania bitwy niesłychaną energię i optymizm, co miało niebagatelne znaczenie dla opanowania nastrojów paniki i zniechęcenia, jakie zapanowały w szeregach armii polskiej w ciągu czerwca i lipca 1920 roku.

Szczególne zasługi w tym zakresie miał gen. Józef Haller, który jak nikt inny z dowódców wyższego szczebla pojawiał się niezwykle często wśród szeregowych żołnierzy, przemierzając swoim samochodem sztabowym dziesiątki kilometrów, odwiedzając w ciągu jednego dnia nawet kilka jednostek w różnych miejscach frontu. W samym Radzyminie i w jego okolicach był w tym czasie aż cztery razy.

Obaj generałowie potrafili też bardzo szybko reagować na zmieniającą się z dnia na dzień, a nawet z godziny na godzinę sytuację. Tak było też w przypadku Radzymina. Tylko obecność na miejscu, w Warszawie, gdzie znajdował się główny punkt dowodzenia bitwą – gwarantowało podejmowanie właściwych decyzji.

Zwraca uwagę fakt biernego uczestnictwa w bitwie struktur Naczelnego Dowództwa i kwatery Naczelnego Wodza. Uzasadnione więc będzie stwierdzenie, że autorami zwycięstwa w bitwie pod Radzyminem i szerzej w Bitwie Warszawskiej byli właśnie generałowie Tadeusz Rozwadowski i Józef Haller.

Jan Engelgard
https://myslpolska.info

Komentarzy 25 do “Kto wygrał Bitwę Warszawską?”

  1. kontra said

    Ale żeby dezertera, defetystę nie zlikwidować?

    Zdrajca Piłsudski i Wałęsa – gazetapl
    wyborcza.pl/7,75410,5820095,zdrajca-pilsudski-i-walesa.html
    W rzeczywistości tzw. grupa uderzeniowa Piłsudskiego to była ta część wojsk polskich, która miała przeobrazić się z Białych Polaków (jak ich nazywali bolszewicy) w Czerwonych Polaków.

    Operacja Warszawska 1920: Dymisja Józefa Piłsudskiego
    Bitwa bez Naczelnego Wodza
    https://www.czasbochenski.pl/portal/felietony-opinie/operacja-warszawska-1920-dymisja-jozefa-pilsudskiego/18186/

    Jak Piłsudski i trzech polskich premierów napadło na pociąg
    http://www.sektorkolejowy.pl/jak-pilsudski-i-trzech-polskich-premierow-napadlo-na-pociag/

    Generał broni Tadeusz Samuel Szymon Jordan Rozwadowski herbu Trąby
    szef Sztabu Generalnego Wojska Polskiego

    „Zniszczony za życia” – Jan Engelgard

    Gen. Tadeusz Rozwadowski (1866-1928)
    był bez wątpienia jednym z najwybitniejszych polskich wojskowych XX wieku. Jego pech polegał na tym, że po 1918 roku do roli głównego wojskowego II RP pretendował Józef Piłsudski.

    Wojsko stanowiło oczko w głowie Piłsudskiego, dlatego nie zwykł on tolerować nikogo, kto byłby dla niego zagrożeniem. Tak było też z Rozwadowskim – wszedł w drogę Piłsudskiemu i musiał być wyeliminowany przez Piłsduskiego

    Ta eliminacja odbyła się w sposób tak brutalny, by nie powiedzieć chamski, że po dziś wywołuje poczucie zażenowania i wstydu.

    Stowarzyszenie
    Rodziny Jordan-Rozwadowskich

    ul. Karola Ambrożego 1
    43-309 Bielsko-Biała
    http://rozwadowski.org/v2.0.1.2/index.php/2015/07/28/general-tadeusz-jordan-rozwadowski

    W przełomowych dniach Bitwy Warszawskiej Józef Piłsudski, Naczelny Wódz, przechodził okres załamania psychicznego i niebezpiecznej apatii. Maciej Rataj, późniejszy marszałek Sejmu, tak o tym pisał:

    „Piłsudski stracił pod wpływem klęsk głowę. Opanowała Piłsudskiego depresja, bezradność, Piłsudski powtarzał ciągle, że wszystkiemu winien jest upadek „moralu” w wojsku ( w czym miał zresztą dużo słuszności), ale Piłsudski nie umiał wskazać sposobów podniesienia go; wszystkich, nawet najbliższych mu, zadziwiała jego apatia, sugerowano, by udał się do jednego lub drugiego oddziału wojska, pokazał się, dodał otuchy żołnierzom – daremnie”.

    12 sierpnia 1920, kiedy patrole nieprzyjaciela znajdowały się już w pobliżu Radzymina, Józef Piłsudski przyjechał do premiera rządu Wincentego Witosa i w obecności Ignacego Daszyńskiego i Leopolda Skulskiego złożył na piśmie rezygnację z funkcji Naczelnego Wodza i Naczelnika Państwa, po czym wyjechał z Warszawy.

    Witos, obawiając się, że wiadomość ta bardzo źle wpłynie na nastroje społeczeństwa, dokument ten schował do kasy pancernej, a po wojnie zwrócił Piłsudskiemu.
    Witos zachował sobie jednak odpis, który zginał w tajemniczych okolicznościach w czasie zamachu majowego Piłsudskiego na demokratyczny rząd w 1926 roku.
    https://www.krzewy.pl/Rozwadowski.htm

  2. Emilian58 said

    Piłsudski, jedno z największych nieszczęść w dziejach Polski. Szwiat potrafi się „zakręcić” w odpowiednim momencie.

  3. Greg said

    W filmie poruszony jest wątek Bitwy Warszawskiej.
    II RP w szponach masonerii /dokument uświadamiający/.

    .https://www.youtube.com/watch?v=A0dpcmKPDME

  4. Peryskop said

    Ranking przyczyn naszej Victorii :

    1) generałowie Rozwadowski i Haller

    2) absencja naczelnika Piłsudskiego

    3) doskonała praca zwiadu radiowego

    4) pociąg amunicji od braci Węgrów

    5) internowanie żydów w Jabłonnie

    6) waleczność polskich żołnierzy

    7) czerwonka w armii sovieckiej.

    Głowa i poświęcenie, bez cudów.

  5. Magdalena said

    Obnażamy PRAWDĘ o autorstwie planu Bitwy Warszawskiej!(odc.5)| L.Wyszczelski

  6. Magdalena said

    Fałszywy mit Józefa Piłsudskiego (Brunon Różycki)

  7. Magdalena said

    Jak zakłamano zamach majowy. Historycy na usługach propagandy.

  8. Z nieistniejącego już forum:

    Dawno temu. Szkoła podchorążych. W przerwie zajęć wykładowca (żołnierz zawodowy) mówi stłumionym głosem do studentów „A ja wam mówię, że nie było żadnego cudu nad Wisłą, tylko syn polskiego robotnika i chłopa POGONIŁ BOLSZEWIKOM KOTA.” 🙂

  9. Czaruś said

    Bitwę Warszawską wygrali: Matka Boska – Królowa Polski i Św. Andrzej Bobola – Patron Polski. Ówcześni biskupi razem z mieszkańcami od wielu dni modlili się do Boga o pomoc z Nieba za pośrednictwem MB i Św. A. B. – i Bóg spełnił cud.

  10. Zenon K. said

    „(…)nie manifestując, tak jak np. gen. Józef Dowbor- Muśnicki, niechęci czy ostentacyjnego dystansu”. Trzeba jeszcze znać podstawy- Piłsudski próbował skłócić Dowbora z dawnym podkomendnym, gen. Iwaszkiewiczem. Ten ostatni, bardzo poważnie chory dowodził Frontem Południowym. Dowodził jak należy. Piłsudski chciał zastąpić Iwaszkiewicza Dowborem. Dowbor dał do zrozumienia, że skoro Iwaszkiewicz dowodzi bez zarzutu, to byłoby świństwem, wobec kolegi i dawnego podkomendnego, gdyby zgodził się on go zastąpić.

  11. Boydar said

    @ (4)

    Istotnie, żadna z wymienionych przyczyn (1-7) cudem nie jest, podobnie jak niedziela (choć воскресенье już tak). Ale takie „zupełnie przypadkowe” zejście się siedmiu niedziel do kupy u człowieka prawo myślącego powinno budzić zastanowienie. U człowieka, nie u rury, w dodatku pogiętej.

  12. Peryskop said

    Baydur … do kupy u człowieka …

    A czy wodę myndrek spuścił ?

  13. karlik said

    Ja chciałbym odpowiedzieć na pytanie -„Kto wygrał?”
    Ponieważ, każde zwycięstwo ma wielu ojców – pytanie jest źle postawione.
    Wyobraźmy sobie , że bitwa jest przegrana, Kto byłby wówczas odpowiedzialny za przegraną?
    Wszyscy wskazaliby, Piłsudskiego.

  14. Ad. 13

    Wszyscy wskazaliby, Piłsudskiego.

    Pan się dobrze czuje? 🙂 🙂 🙂 Tego typa kreowali na „wodza” od wielu lat! O napadzie na pociąg w Bezdanach bezpieka austriacka wiedziała miesiące przed wydarzeniem. 🙂 Więc krzywdy swojemu by nie zrobili. 🙂

  15. revers said

    Dudus Upalinski wygral kampanie sierpniowaa

    Szkoda wegrow ze tak szybko rozbroili sie, dostaczajac bron na czas, mimo blokady koleji zelaznych w czechach, a mogli posluchac sie mlodego Adolfa H. z Austrii.i nie wyslac

  16. karlik said

    Ad,14 „Wszyscy wskazaliby, Piłsudskiego.” – ja nie jestem zwolennikiem Piłsudskiego, powiem więcej ja nie jestem zwolennikiem żadnego wodza narodu, żadnego rządu.
    Ale mam prawo oceniać, działania rządu i zarówno w klęskach czy sukcesach oceniać dany rząd czy dowodzących.
    Na pewno Piłsudski swoim wyjazdem pomógł dowodzącym fachowcom podjąć właściwe rozkazy. Ale ci fachowcy byli na miejscu właśnie dzięki Piłsudskiemu, lub braku protestu z jego strony.

    ————
    Nie protestował też skądinąd, gdy to jemu przypisywano zwycięstwo…
    Zasługą Piłsudera było to, że doznał załamania nerwowego we właściwym momencie i nie przeszkadzał prawdziwym wojskowym.
    Admin

  17. Boydar said

    Bandyci nie doświadczają „załamań nerwowych”; dostał polecenie to i „doznał”.
    Widocznie „na mieście były już inne treście”. Albo ktoś mu doniósł nierzyczliwie, że jak będzie się wpier’dalał to zwyczajnie zarobi kulkę, tak po prostu i już.

  18. Enya said

    Re 8
    Dokładnie. Wygrał naród. Najbardziej demokratyczne zwycięstwo w dziejach Polski. W Płocku mieszkańcy sami przygotowali okopy. Kobiety nie miały czym, uzbroiły się przeciwko bolszewikom w szpadle. Były duże straty wśród ludności cywilnej. Ta determinacja, żeby obronić suwerenności Polski była ogromna. Oczywiście ostatecznie decydujące okazały się starcia wojsk w polu.

  19. kontra said

    re 4

    pominął Pan:
    1) generałowie Rozwadowski i Haller to trydenccy katolicy tradycyjni

    ———
    Wtedy innych katolików nie było.
    Admin

  20. kontra said

    ———
    Wtedy innych katolików nie było.
    Admin

    Tak jak i dziś

  21. Bezpartyjna said

    https://historia.org.pl/2013/03/09/zapomniany-general-tadeusz-rozwadowski-tworca-wojska-polskiego-i-zwyciestwa-w-1920-r-wywiad/

  22. Piskorz said

    re 4 p. Peryskop. 3) doskonała praca zwiadu radiowego”” Też o tym czytałem; ponoć ich praca walnie przyczyniła się do zwycięstwa. Mieli podane jak na tacy…ruchy bolszewików itp.

  23. Marucha said

    Re 20:
    Co?

  24. Piskorz said

    re 15 blokady koleji zelaznych w czechach,””…..bo ty była robota czeskich komuchów..! Oni za tym stali.

  25. Boydar said

    @ (23) vs. (20)

    a ja się zgadzam, „toto” dzisiaj to nie katolicy, i koło katolika/katoliczki nawet nie leżeli. I to jest stwierdzenie faktu a nie analiza przyczyn.

    Zaś co „to” jest to Pan Gajowy osobiście dookreślał i wiele razy.

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: