Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    Listwa o Zakłady zbrojeniowe Bumar-Łabę…
    Mietek o AfD dostała wiatru w żagl…
    UZA o Na trupie Polski wejdziemy do…
    kontra o Wolne tematy (68 – …
    Greg o Dugin: nowa epoka
    Peryskop o W kierunku głębi
    Mietek o W kierunku głębi
    Listwa o Dugin: nowa epoka
    Boydar o Wolne tematy (68 – …
    bronek o Na trupie Polski wejdziemy do…
    kontra o Wolne tematy (68 – …
    Listwa o Dugin: nowa epoka
    Peryskop o W kierunku głębi
    Listwa o Dugin: nowa epoka
    Yagiel o Wolne tematy (68 – …
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 620 obserwujących.

Rosjanie Południowi, nie Ukraińcy

Posted by Marucha w dniu 2022-08-16 (Wtorek)

Rozmowa z Aleksandrem Czalenką, dziennikarzem, publicystą portalu Ukraina.ru.

W swoich artykułach piszesz od wielu lat, że nie istnieje naród ukraiński. Uważasz też, że nie istnieje ukraińska państwowość. Ale przecież mamy miliony ludzi, którzy identyfikację ukraińską przyjęli, więc dla nich jest to fakt, wynikający z ich wyboru. Nie zauważasz ich?

– Masz rację. Faktycznie, miliony ludzi tak się określają, ale – wiesz – żyję dostatecznie długo, widziałem już miliony ludzi, całkiem realnych, którzy uważali się za „naród radziecki”. A gdy zabrakło ZSRR, ci ludzie gdzieś znikli. I dzisiaj nikt tak się na poważnie nie określa.

„Ludzie radzieccy” istnieli, bo istniał Związek Radziecki. „Ukraińcy” istnieją wyłącznie dlatego, że istnieje państwo „Ukraina”, będące spadkobiercą utworzonej przez bolszewików, całkowicie sztucznej formuły quasi-państwowej, czyli Ukraińskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej. Wierz mi, gotów jestem się założyć: gdy nie będzie „Ukrainy”, nie będzie też żadnych „Ukraińców”.

I twierdzę tak jako człowiek, w którego radzieckim paszporcie w rubryce narodowość widniało słowo „ukraińska”. Jeśli miałeś na nazwisko Zacharczenko, wpisywali ci narodowość ukraińską, a jeśli Turczynow czy Klimkin – rosyjską.

Ale jeśli zapytasz mnie, noszącego nazwisko Czalenko, czy jestem Ukraińcem, odpowiem ci, że nie, jestem Rosjaninem. Bo moja kultura, język ojczysty, świadomość są rosyjskie. I dlatego jestem Rosjaninem. W żadnym z rosyjskich miast – Moskwie, Petersburgu, Jekatierinburgu, Krasnojarsku czy innych – nikomu nie przyjdzie nawet do głowy, by nie uznawać mnie za Rosjanina.

Jeżeli sam nie powiem, że urodziłem się w Doniecku, a potem przez 30 lat mieszkałem w Kijowie, to nikt – rozmawiając ze mną – nie domyśli się, że jestem z „Ukrainy”. Mamy jeden i ten sam kod kulturowy. Tak samo byłoby ze mną w miastach białoruskich. Dlaczego? Dlatego, że w Doniecku, w Kijowie, w Moskwie, Krasnojarsku i w Mińsku żyje dziś jeden naród – rosyjski.

Posłużę się polskim przykładem. Największy polski poeta, Adam Mickiewicz, pochodził z Litwy. Posługując się współczesnymi podziałami, z Białorusi. Jego odlegli przodkowie, podobnie jak moi, byli prawosławnymi z dawnej Rusi. Nazwisko miał białoruskie. Oznacza to, że ktoś z jego przodków uległ spolonizowaniu i przeszedł na katolicyzm. Mickiewicz przez całe życie nie był ani razu we właściwej Polsce – w Warszawie, czy w Krakowie. Powiedz, czy to Polak, czy Białorusin? Oczywiście, że Polak. Stuprocentowy Polak. Na tej samej zasadzie ja oraz miliony mieszkańców Doniecka, Charkowa, Odessy i Kijowa jesteśmy Rosjanami, a nie „Ukraińcami”.

Mickiewicza uznają za „swojego” także inne narody, ale wróćmy na Ukrainę. Czyli Twoja rodzina też była ukraińska w takim sensie, jak powiedziałeś?

– Narodowość „ukraińska” wpisana była w radzieckich paszportach mojego ojca, matki, obu dziadków i obu babć; wszyscy oni urodzili się i mieszkali na terenie obecnego obwodu dniepropietrowskiego Ukrainy. Ojciec pochodził z Krzywego Rogu, a mama urodziła się podczas II wojny światowej we wsi Mieżewoje. Przed jej narodzinami przyjechała tam z Ukrainy Zachodniej moja babcia, nauczycielka matematyki. W 1939 roku komuniści wysłali ją uczyć dzieci w szkole na Wołyniu, na którym w 1943 roku banderowcy dokonali rzezi na Polakach. Mój dziadek, jej mąż, w 1943 roku poszedł na front.

W rzeczywistości członkowie mojej rodziny nie byli żadnymi „Ukraińcami”. Na co dzień rozmawialiśmy wyłącznie po rosyjsku. Po rosyjsku mówili wszyscy nasi sąsiedzi i znajomi z pracy moich rodziców. Nasza biblioteka domowa też składała się z książek w języku rosyjskim.

Owszem, wszyscy moi bliscy, podobnie jak i ja w dzieciństwie, uważali, że jesteśmy „Ukraińcami”, bo tak mieliśmy napisane w paszportach, a poza tym w szkole i w ogóle w otoczeniu będący wówczas u władzy komuniści narzucali, podkreślam – narzucali, nam etnonimy „Ukrainiec” i „Ukrainka”. Bolszewicy zaczęli to, nawiasem mówiąc, robić jeszcze w latach 1920…

Czyli, jak pisał w swoim artykule z 2021 roku rosyjski prezydent, to bolszewicy stworzyli Ukrainę?

– Do czasu dojścia bolszewików do władzy i proklamowania Ukraińskiej SRR nikt z mieszkańców tych terenów nawet nie podejrzewał, że jest „Ukraińcem”. A jeśli ktoś by powiedział hetmanowi Iwanowi Mazepie, którego w Rosji uważa się za zdrajcę, bo przeszedł w czasie wojny północnej na stronę Szwedów, że jest „Ukraińcem”, nie zrozumiałby on, o co chodzi.

Bogdan Chmielnicki, gdy wzniecał powstanie przeciwko polskim magnatom, nawet nie podejrzewał, że „walczy o wolność narodu ukraińskiego” i o „zjednoczenie Ukrainy z Rosją”. Ani on, ani Kozacy zaporoscy, ani inni prawosławni mieszkający w XVII wieku po obu stronach Dniepru nie wiedzieli, że są „Ukraińcami”.

Poeta Taras Szewczenko, którego pomnik stoi w centrum Warszawy, stosował nazwę „Ukraina”, ale nie uznawał siebie za żadnego „Ukraińca” i nie słyszał nic o takim etnonimie. Jeśli ktoś twierdzi inaczej, to poproś go, żeby pokazał Ci dowolny fragment jakiegokolwiek dzieła, listu czy dziennika Szewczenki, gdzie byłaby mowa o „Ukraińcach” albo o tym, że on uważa się za „Ukraińca”.

W jego czasach i aż do rewolucji 1917 roku tych, których dziś określa się mianem „Ukraińców” nazywali „Rusinami”, „Małorusami”, „Rosjanami”, „prawosławnymi” lub „tutejszymi” (czyli miejscowymi), ale nigdy nie „Ukraińcami”.

To co oznaczało w przeszłości to słowo?

– „Ukrainiec” to był początkowo termin polityczny, który oznaczał zaangażowanego politycznie poddanego Imperium Rosyjskiego, mieszkającego po obu brzegach Dniepru, który ze względów ideologicznych nie chciał być uznawany za Rosjanina ani Małorusa. „Ukraińcy” odrzucali fakt, że Szewczenko i Aleksandr Puszkin należeli do jednego, rosyjskiego narodu. Dla nich Ukraińcy i Rosjanie to były dwa różne narody.

Na przełomie XIX i XX wieku „Ukraińcami” byli przedstawiciele politycznego i kulturalnego „ruchu ukrainofilskiego”, który powstał na brzegach Dniepru, lecz wymyślono je w sensie politycznym i ideologicznym w Austro-Węgrzech, czyli w państwie wrogim Imperium Rosyjskiemu. To tam wyemigrowali z Rosji ukrainofile. Otrzymali one materialne wsparcie od władz austro-węgierskich, które uważały, że oderwanie „Ukrainy” od Rosji osłabi Moskwę.

Masowe użycie etnonimu „Ukrainiec” rozpoczęło się jednak dopiero w latach 1920., kiedy bolszewicy, będący wówczas radykalnymi rusofobami, zaczęli prowadzić na terenie stworzonej przez siebie USRR politykę ukrainizacji, czy – jak ją wówczas określali – korienizacji. Mieszkańcy miast, rosyjskich językowo i kulturowo, sprzeciwiali się tym działaniom.

Odmawiali udziału w ukrainizacji. Jest nawet taka sztuka ukraińskiego, radzieckiego dramatopisarza, Mykoły Kulisza, Mina Mazajło z 1929 roku. Dzieciństwo spędził on w Charkowie, stolicy ówczesnej Ukraińskiej SRR. Jedna z bohaterek dramatu, po tym jak zobaczyła na dworcu informację po ukraińsku, której nie zrozumiała, mówi z przerażeniem „już lepiej, żeby mnie zgwałcili, niż ukrainizowali”. Te słowa stanowią zwięzłe podsumowanie, konstatację, że ukraińskość na terenie ówczesnej republiki radzieckiej była czymś sztucznym, narzuconym z zewnątrz, a nie rodzimym.

Posłużę się analogią zrozumiałą dla Polaków, by pokazać kim byli bolszewicy w latach 1920. i dlaczego byli rusofobami. W sensie politycznym i ideologicznym w większości przypadków byli oni narodowościowo podobni do polskich powojennych komunistów z czasów stalinizmu i Bolesława Bieruta, których potem od władzy odsunął Władysław Gomułka.

W pewnym sensie odpowiednikiem Gomułki, z punktu widzenia „kwestii ukraińskiej”, był narodowy komunista Josif Stalin, bez wątpienia kat i dyktator, który określił się kiedyś mianem „człowieka kultury rosyjskiej”. Choć to on sam, pod kierownictwem Władimira Lenina, rozpoczął totalną ukrainizację, to również on z nią zerwał. A dokładniej, nadał jej spokojniejszy bieg. Zezwolił na ponowne otwarcie rosyjskich szkół i gazet. Stalin widział w „politycznych Ukraińcach” zagrożenie dla ZSRR jako jednolitego obszaru oraz dla ideologii komunistycznej. Mimo wszystko jednak, nie wyeliminowano z obiegu narzuconego przez bolszewików etnonimu „Ukraińcy”.

Przetrwał on cały okres istnienia ZSRR, przyzwyczaili się do niego podświadomie wszyscy obywatele radzieccy, a także mieszkańcy państw Układu Warszawskiego. I teraz byli obywatele Związku Radzieckiego i Polacy wiedzą, że istnieje „Ukraina” i „Ukraińcy”.

Bez ZSRR i radzieckich komunistów żadnej „Ukrainy” i „Ukraińców” by nie było. Ukraińskość byłaby marginalnym zjawiskiem polityczno-ideologicznym, jak na przykład Kazakia, separatystyczny ruch, który pojawił się wśród białej emigracji pochodzącej z Wojska Dońskiego, w latach 1920. Jeśli bolszewicy poparliby wówczas ten projekt, to stolicą takiej sztucznej Kazakii byłby dziś Rostów nad Donem, albo Nowoczerkask, na tej samej zasadzie, na której Kijów został stolicą „Ukrainy”.

Aleksandr Czalenko i Mateusz Piskorski na konferencji w Doniecku, 2015 rok.

No dobrze, ale wspomniałeś też o Południowych Rosjanach. Co z nimi?

– Jeśli zapytałbyś człowieka uznającego się za „Ukraińca”, czym Rosjanie różnią się od tych Ukraińców, zwrócisz pewnie uwagę, że zacznie on od opisu typu kulturowego, który istniał w XVII i XVIII wieku. Obecnie taki rodzaj „Ukraińca” nie występuje już ani na Ukrainie Środkowej (w Małorosji), ani na Ukrainie Południowo-Zachodniej (w Noworosji). Może w pewnym stopniu przypominać mieszkańca Galicji, ale na tamtych obszarach go nie spotkasz. Wszyscy żyjący tam „Ukraińcy” zostali totalnie i nieodwracalnie zrusyfikowani.

Wołodymyr Zełenski należy do tego samego typu kulturowego, co Władimir Putin – do rosyjskiego. Należy też do niego i Petro Poroszenko, i Wiktor Janukowycz. Także Aleksandr Łukaszenko. To wszystko jest jeden naród. Ojczystym językiem większości przywódców ukraińskich ugrupowań nacjonalistycznych – na przykład, twórcy „Azowa”, Andrija Bileckiego; założyciela batalionu „Donbas”, Siemiona Siemienczenki; lidera UNA-UNSO, Dmitrija Korczyńskiego i innych – jest rosyjski. Gdy spacerujesz po ulicach Kijowa, Charkowa, Dniepropietrowska, Odessy i innych miast w centrum i na południowym wschodzie kraju, czujesz pewien dysonans: wszystkie napisy są po ukraińsku, a ludzie rozmawiają po rosyjsku.

Za czasów cara Nikołaja I do obiegu wszedł termin „Rosjanin”. Obejmował on nie tylko, jak dziś, słowiańskich obywateli Federacji Rosyjskiej, lecz Małorusów (wyrażając się współcześnie – Ukraińców), Wielkorusów (dziś znanych jako Rosjanie) i Białorusinów.

Ale tu pojawia się problem: za czasów Nikołaja I większość populacji Imperium Rosyjskiego stanowiła ludność wiejska. I większość Małorusów to też byli rolnicy. Nie mówili oni po „ukraińsku”, który był sztucznym językiem, lecz posługiwali się gwarą wiejską, którą do dziś znamy jako surżyk. To mieszanka lokalnych dialektów z językiem polskim i rosyjskim.

Sytuacja kardynalnie zmieniła się w XX wieku. Wielkie masy wiejskie popłynęły do miast, gdzie – najpierw za pośrednictwem szkoły, a później też innych instytucji kulturalnych i państwowych – zaczęły się rusyfikować. Dlatego obecnie przeważająca większość obywateli ukraińskich, poza mieszkańcami Ukrainy Zachodniej, to w sensie kulturowym Rosjanie.

I dlatego obywateli Ukrainy mieszkających w Małorosji i Noworosji nie można nazywać „Ukraińcami”. Właściwiej będzie określić ich mianem Rosjan. Ale żeby podkreślić, że chodzi o Rosjan z Ukrainy, zaproponowałem, by nazywać ich Południowymi Rosjanami, czyli Rosjanami z Południa. Obywatele Federacji Rosyjskiej to zaś Rosjanie z Północy.

Ale czy kulturą dominującą będzie w takim układzie kultura Wielkorusów?

– Nie. Trzeba rozróżniać Wielkorusów od Rosjan. Rosjanie to, jak już mówiłem, nosiciele kultury rosyjskiej. Powstała ona w kręgach znajdującej się pod wpływem francuskim arystokracji wielkoruskiej i małoruskiej oraz bałtyckich Niemców w XVIII i XIX wieku, pod wpływem reform Piotra I. Rosyjską kulturę stworzyli rosyjscy arystokraci. To kultura wybitnie miejska. W ciągu drugiej połowy XIX wieku, a szczególnie w XX wieku, jak już mówiłem, rozpowszechniła się ona wśród wszystkich warstw ludności, w tym mieszkańców wsi, którzy zaczęli przeprowadzać się do miast. To wtedy Rosjanami stali się nie tylko Małorusi, ale i Wielkorusi, których większość również była wcześniej ludnością wiejską.

Dlatego Południowi Rosjanie i Wielkorusi to dziś jeden naród. Różnimy się jedynie akcentem i temperamentem. Uogólniając, Południowi Rosjanie są cholerykami, a Wielkorusi – flegmatykami. Ci pierwsi są bardzo emocjonalni, aktywni, dynamiczni, energiczni i praktyczni. A Wielkorusi to typ spokojniejszy, mniej pospieszny, serdeczny i liryczny. Poza tym, Rosjanie Południowi bywają bardzo twardzi, a nawet okrutni, co rzadko spotyka się wśród Wielkorusów. Pamiętasz, jak ukraińscy żołnierze męczyli rosyjskich jeńców, przestrzeliwując im nogi? To właśnie takie południoworosyjskie okrucieństwo. Wielkorusi nigdy by czegoś takiego nie zrobili. Okrucieństwo jest dla większości z nich czymś obcym.

Nawiasem mówiąc, w Polsce Wielkorusów uznaje się za imperialistów i ekspansjonistów. To nieprawda. Wielkorus jest z natury mało ekspansywny, w odróżnieniu od człowieka południoworosyjskiego. Wśród ekspansjonistów dominowało państwo i Kozacy, a nie cisi i spokojni wielkoruscy wieśniacy.

Południowych Rosjan można dziś w zasadzie podzielić na dwie duże grupy: południoworosyjskich unionistów, którzy uważają, że trzeba zjednoczyć się w jednym państwie z Wielkorusami i Białorusinami; oraz południoworosyjskich separatystów, którzy uznają się za „Ukraińców”, zachowując przy tym więzi z kulturą rosyjską i nie przechodząc na łono „kultury ukraińskiej”, która jest im obca. Nie mówią o tym głośno. Na zewnątrz akceptują kulturę ukraińską, która w rzeczywistości jest kulturą zachodnioukraińską. Na przykład, kult Stepana Bandery jest kultem zachodnioukraińskim. „Ukraińska mowa” w jej współczesnym wydaniu stworzona została przez Galicjan, którzy wyemigrowali do USRR.

Powinniście w Polsce zdawać sobie sprawę, że istotą obecnej wojny na Ukrainie jest ponowne zjednoczenie w jednym państwie całego narodu rosyjskiego, a nie jakaś zachcianka „imperialisty” Putina. Nawet jeśli Putin wstrzymałby tą wojnę, czego, oczywiście, nie zrobi, to i tak ona prędzej czy później znów wybuchnie i nie skończy się dopóki, dopóty Małorosja i Noworosja nie wejdą w skład Federacji Rosyjskiej. Bo tego chce podzielony naród rosyjski.

I to mówisz Ty, właściciel dowodu osobistego, w którym Twoją narodowość określano jako ukraińską. Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał Mateusz Piskorski

Aleksandr Czalenko (ur. 1968 r. w Doniecku) – filozof (absolwent Kijowskiego Uniwersytetu Państwowego), w latach 1990. działacz Liberalnej Partii Ukrainy, opowiadającej się za ustrojem federalnym; w latach 2000-2014 dziennikarz i publicysta czołowych mediów ukraińskich w Kijowie. Po przewrocie w 2014 r. wyemigrował do Rosji, uzyskał obywatelstwo rosyjskie. Poszukiwany przez Służbę Bezpieczeństwa Ukrainy. Swoje poglądy sam określa następująco: „rosyjski nacjonalista liberalno-demokratyczny, agnostyk, rodzimowierca, negacjonista ukraińskości, zwolennik idei południoworosyjskiej, stronnik Rosyjskiej Irredenty, zapadnik, rosyjski Europejczyk, zwolennik Europy od Lizbony do Władywostoku, antykomunista, antystalinista, przeciwnik eurazjatyzmu i Związku Radzieckiego”.

https://myslpolska.info

Komentarzy 25 do “Rosjanie Południowi, nie Ukraińcy”

  1. Kar said

    Wedle tego, co ten pan opowiada;..”gdy nie będzie „Ukrainy”, nie będzie też żadnych „Ukraińców”., mija sie z realiami/faktami. Patrz tylko na liczbe-Ukrow w Polin. Naczynia polaczone w pelnej akcji. Ten gadajacy Pan jest krotkowzocznym naiwnym panem

    ——–
    Nie. Ma rację.
    Admin

  2. Ad. 1

    Wedle tego, co ten pan opowiada;..”gdy nie będzie „Ukrainy”, nie będzie też żadnych „Ukraińców”

    To prawda. Tak to zadziała. Jednak język pozostanie. Ale dwa, może trzy pokolenia i tego też nie będzie.

  3. Ada said

    Bardzo prawdopodobne, że Kozacy są potomkami Chazarów (być może stąd skłonność do okrucieństwa), obca Wielkorusom czy w ogóle Słowianom.
    Nie powinno się mylić Żydów z Chazarami, co intencjonalnie czynią sami Żydzi, by zamaskować swoją obecność i sprawstwo działań przestępczych.
    Żydzi to Aszkenazi wywodzący się z Niemiec, stąd ich ojczystym językiem jest (był) jidysz, czyli niemiecki. (Pokrewnym tematem są nazi – naziści)
    Do Polski przybyli z zachodu Europy, a następnie, na skutek zaborów znaleźli się w granicach Rosji, gdzie są obecni od ok. 200 lat, stąd tytuł książki Sołżenicyna „200 lat razem” (nie więcej).
    Te kwestie są wyjaśnione m.in. w filmach:
    .https://porozmawiajmy.tv/kto-stanowi-rzeczywiste-zagrozenie-dla-europy-dr-david-duke/
    .https://www.youtube.com/watch?v=BD_si9DSKRs
    .https://www.youtube.com/watch?v=ZOniAyokgio

  4. Boydar said

    Nie „prawdopodobne” tylko pewne, Pani Ado, zwłaszcza niektóre grupy. A tak jak pisałem tu wielokrotnie, Kozacy to słowo worek, szczególnie dla tych którzy używają go bez pojęcia, celowo bądź z niewiedzy. Kozactwo w większości to byli jednak ludzie na bakier z prawością, wielu było zwykłych bandytów. I wpisali się w klimat.

    Ktoś kiedyś napisał, że „nie każdy żyd jest bandytą, ale każdy bandyta jest żydem”. Uwzględniając aspekt mentalny to chyba prawda. A jest jeszcze kwestia „zaginionych plemion”, co też warte zastanowienia.

  5. GT said

    Wszystko pięknie i ładnie.
    Rosyjskojęzyczne narody chcą się zjednoczyć.
    A gdzie tu jest o chazarach i ich wpływie na ten cały burdel ?
    A może właśnie taki jest plan aby wyludniać byle chazarskiej tereny ze Słowian, dla przyszłych kolonizatorów ?

  6. Tadeusz said

    Ukraińców wymyślił austriacki hrabia Stadion, żeby powstała przeciwwaga dla polskich dążeń narodowościowych w Galicji.

  7. AlexSailor said

    @KrzysztofM

    20 lat wystarczy.

  8. AlexSailor said

    Wszystko fajnie, tylko ów dziennikarz zapomniał, że od 1400r. co najmniej do 1650r. wszystkie te ziemie należały do Polski i były nasycone również Polakami,
    z których prawdopodobnie sam również w jakiejś części się wywodzi.
    Zaś od 1650r. do 1780 co najmniej, cała zachodnia część należała do Polski i również była nasycona Polakami chyba w stopniu znacznie większym, niż
    Rosjanami.
    W Kijowie, Lwowie oczywiście, Odessie nawet, mówiono często po polsku.
    Nie jest również zupełnie świadomi siłowego, czy raczej biurokratycznego, rusyfikowania zamieszkałych tam Polaków przez carów.
    No i zapomniał, a to już brzydko, o granicach Polski z 1939r. i mieszkających tam Polakach.

    Prócz Polaków Rosjan, mieszkało na terenie obecnej Ukrainy z 10 narodowości, począwszy od greckiej na niemieckiej skończywszy.
    „Naród ukraiński” fundowany jest nam od 1992r. z mniejszym skutkiem niż białoruski, lecz od 2014r. już całkiem na poważnie.

  9. Sputnik said

    Czyli rzeź wołyńska to dzieło południowych Rosjan?

  10. Piskorz said

    re 3 Sołżenicyna „200 lat razem” (nie więcej)”….jest w księgarni rosyjskiej, ale droga. !

  11. Piskorz said

    re 5 , dla przyszłych kolonizatorów ?”” B.dobre pytanie !! Napisałem o tym na port. niem. i puścili to.!! ps. http://www.zuerst.de

  12. bryś said

    AlexSailor – przecież Rosjanie chcieli nam te ziemie oddać. Zachodnie zdaje się.

  13. bryś said

    A i teraz można by się z nimi dogadać, tylko trzeba by przestać pluć.

  14. , said

    Sputnik @

    Czalenko nic nie wspomniał, że z zachodnich Rusinów Austriacy a potem adolf utworzyli Ukraińców (banderowców).

  15. MatkaPolka said

    UKRAINY NIE MA I NIGDY NIE BYŁO.

    Terytorium Ukrainy w świetle kartografii
    Opracowanie 1939 r. Zamieszczone w tekście reprodukcje map pochodzą z różnych ogólnie dostępnych obecnie zasobów internetowych.

    https://www.klubinteligencjipolskiej.pl/2015/09/kazimierz-skorewicz-terytorium-ukrainy-w-swietle-kartografii/

    ZESTAWIENIE ZBIORU MAP

    1. Mapa Środkowej Europy w/g kardynała Mikołaja z Kuzy z drugiej połowy XV wieku.
    Mapa ta nie zna terminu „Ukraina”.
    2. Mapa Polski Wacława Grodeckiego z 1557 r. LINK
    Mapa ta nie zna terminu „Ukraina”.
    3. Mapa środkowej i wschodniej Europy z atlasu Gerarda Mercatora z 1630 r.
    Mapa ta nie zna terminu „Ukraina”.
    4. Mapa Wielkiego Księstwa Litewskiego Tomasza Makowskiego z 1613 r. LINK
    Mapa ta nie zna terminu „Ukraina”.
    5. Mapa Rosji Hesselo Gerardo z 1613 r.
    Mapa ta nie zna terminu „Ukraina”..
    6. Mapa Polski du Val’a.
    Mapa ta nie zna terminu „Ukraina”..
    7. Mapa Dzikich Pól vulgo Ukrainy le Vasseur’a de Beauplan z 1648 r. LINK
    Termin „Ukraina” znajduje się jedynie w tytule jako jednoznaczny z pojęciem „Dzikich Pól”.
    8. Mapa Polski le Vasseur’a de Beauplan z 1651 r.
    Napisem „Ukraina” objęto pas między Bohem a Dnieprem.
    9. Mapa Ukrainy z atlasu Fr. Getkanta (1638-1639).
    Nazwą „Okraina” oznaczono obszary nad Donem.
    10. Mapa Polski Guillaume de l’Isle z początku XVIII w.
    Nazwa „Ukraina” znajduje się jedynie w tytule mapy.
    11. Mapa Polski J. Senex’a z początków XVIII wieku. LINK
    „Ukraina” obejmuje obszary nad Bohem i Dnieprem.
    12. Mapa Polski Sansona z 1688 r. LINK
    „Ukraina” obejmuje obszary nad Bohem i Dnieprem.
    13. Mapa Rosji Megdena i Brussa z 1699 r.
    „Ukraina” obejmuje obszary nad Bohem i Dnieprem.
    14. Mapa Królestwa Polskiego i Księstwa Litewskiego z XVII w.
    „Ukraina” obejmuje obszary nad Bohem i Dnieprem.
    15. Mapa Rosji Izaaka Massy z 1633 r.
    „Ukraina” obejmuje obszary nad Bohem i Dnieprem.
    16. Mapa Ukrainy M. Seuttera z XVIII w.
    „Ukraina” obejmuje obszary nad Bohem i Dnieprem.
    17. Mapa południowej części Rosji I. Nieleniewa z 1779 r.
    Nazwę „Ukraina” przeniesiono w granice Państwa Polskiego.
    18. Mapa południowej części Rosji I. Nieleniewa z 1782 r.
    Na mapie skasowano nazwę „Ukraina”.

  16. Historia, geny, tradycja, kultura, język to wszystko tworzy naród. Są narody stare i młode, wielkie i małe; narody zorganizowane w państwa oraz te bez własnej ziemi. Są wreszcie narody i „narody”. Do tzw. narodów (w interesującym nas tu obszarze) należy zaliczyć „Niemców”, „Ukraińców”, „Białorusinów”, „Litwinów” i „Żydów”. Jeśli chodzi zaś o Chazarów, to oni istnieją, jest ich parę milionów, mieszkają na pograniczu Afganistanu i Iranu.

    „Niemcy” to mieszańcy, luj wie tak dokładnie kogo z kim. Oszwabili Lechitów, czyli naszych przodków i zajęli ich ziemie. Przywłaszczyli też sobie miano „Germanów”. Zniesławili też po drodze święty słowiański symbol ognia oraz uczepili się nieprzynależnego im aryjskiego pochodzenia. Ich histworia jest pełna fałszu, obłudy, zakłamania i pażerności, usłana milionami trupów naszych przodków.

    „Ukraińcy” to mieszańcy rodzimych Rusinów, polskich chłopów sprowadzonych tam w liczbie ok. pół miliona na przełomie XV/XVI wieków oraz Rosjan. Istnieje tam duża domieszka krwi mongolskiej, tatarskiej, tureckiej oraz wszelkiej hołoty z obszernego wora tzw. kozaczyzny. Kozaczyzna z kolei to mieszanka wszelkiej maści zbirów i łotrów z różnych nacji. Nację ową ukraińską wymyślili do pospołu „Niemcy” i Une , które żyndziły Sowietami. Język „ukraiński” to mieszanka gwar miejscowych, języka polskiego i rosyjskiego. W stworzeniu tego języka w drugiej połowie XIX wieku znaczny udział mieli Polacy. Do czasów zaborów, a także długo po, aż do czystek bolszewickich, praktycznie wszystko, co tam wybudowano, zagospodarowano, to dzieło Polaków i spolonizowanych Rusinów. Mówimy tu o okresie pół tysiąca lat! Ich godło to nie jest ani żaden „tryzub”, ani tym bardziej jakaś „chazarska tamga”. Godło tzw. Ukrainy bazuje na znaku Rurykowiczów – pikującym rarogu. Ruryk zaś wywodził się z lechickich Obodrzyców, a nie z Normanów. Normanów w ogóle tam nie było tak, jak nie było ich też w państwie moskiewskim. Rosja to z kolei termin, który wszedł do oficjalnego nazewnictwa bodajże dopiero w wieku XVIII.

    „Białorusini” to w zasadzie dawni Litwini pochodzenia chłopskiego, dziś już w znacznym stopniu zrusyfikowani. Ci historyczni Litwini (inaczej słowiańscy Rusini) pochodzenia szlacheckiego prawie wszyscy się spolonizowali. Nazwa Litwa wywodzi się od wymarłego w XII wieku bałtyjskiego plemienia, które zamieszkiwało brzegi Niemna.

    „Litwini” (ci dzisiejsi) to w zasadzie Żmudzini. Ukradli oni sobie historyczną nazwę „Litwa”, żeby rościć sobie pretensje do spadku po niej. Żmudź była tylko malutką częścią słowiańskiej (!) Litwy. Prawidłowa nazwa dla nich to Szaulisi.

    „Żydzi” to kolejna mieszanka, luj wie kogo, luj wie z kim. Z tego, co mi wiadomo to nie ma takiego narodu. Język jest pokrewny niemieckiemu, uszkodzenia genetyczne typowe dla Neandertalczyków. W ogóle trudno jest dziś dociec, skąd się toto wzięło, bo ychnia histworia z historią nie ma prawie nic wspólnego. Nie są une potomkami zmyślonych żydów testamentowych (słowo żyd pojawiło się w Biblii bodajże dopiero w wieku XVII), nie wywodzą się od Izraelitów, nie mogą również wywodzić swoich korzeni z nieistniejącego imperium chazarskiego. Prawdopodobnym jest, że tzw. dzisiejsi żydzi są potomkami Fenicjan. Jednak wieki konspiracji i łgarstw oraz brak materiałów źródłowych czyni wręcz niemożydliwą ich identyfikację.

    „Imperium Chazarów” to mit – ychni mit. Nie ma żadnych dowodów, ale to żadnych na jego istnienie. To une sobie TZW. Chazarię wymyśliły, że niby to tam jacyś ich przodkowie, że mieli wielkie imperium, bogactw i ziem bez liku. A skoro tak, no to dawajta, bo to nasze było i fertyk! Już raz unym taki numer wypalił z Plestynom, to czymu by ni móg zez Chazariom?

  17. ! said

    „Jeśli chodzi zaś o Chazarów, to oni istnieją, jest ich parę milionów, mieszkają na pograniczu Afganistanu i Iranu.”

    Koleiny geniusz bez dyplomu historyka. Już n-ty raz czytam te brednie na gajówce.

    Hazarzy nie mają nic wspólnego z Chazarami! A tak w ogóle to dlaczego zjadłeś „c”? Żeby udowodnić swoje kłamstwa?

    Chazarowie z ter. obecnego Kubania, przedkaukazia i stepu pontyjskiego to VIII – XI wiek. Pochodzenia tureckiego (mongloidalni) i przyjęli judaizm.

    Hazarzy to potomkowie Mongołów oraz im pokrewnych plemion z czasów po Czyngis Chanie, osiedlonych na terenie obecnego Afganistanu. A to już po wieku XIII! Przyjęli islam. Dziś szyici.

    To dwa odrębne ludy.

    Zupełnie co innego jak np. Rumuni i Romowie (Cyganie) albo mieszkańcy Rzymu ( łać. Roma).

    Litwini jak najbardziej istnieją od dawna. W Średniowieczu było to jedno obok Prusów i Jaćwingów plemię bałtyjskie nieustannie napadające na Polaków. Wszystko zmieniła unia i wspólny wróg – Krzyżacy. I ci szaulisi to właśnie są Litwini Bałtowie, a mieszkający na Litwie Polacy to Polacy! Potomkowie osadników z Mazowsza. Czyli my! A nie jacyś spolonizowani Bałtowie. Tymu drugimi to była tylko część tamtejszej szlachty (bo szlachta w WKL to była głównie pochodzneia ruskiego). Żmudzini to część Litwinów tak jak Kurpie, Kaszubi, Podhalanie i Hanysy to część Polaków. A Bawarczycy to Niemcy.

    Widzę, że gajówka odlatuje w odmęty baśni i plotek. Niedługo w komentarzach będzie Wielka Lechia i starożytni Ukraińcy z kosmosu.

  18. Marucha said

    Re 17:
    „Widzę, że gajówka odlatuje w odmęty baśni i plotek. Niedługo w komentarzach będzie Wielka Lechia i starożytni Ukraińcy z kosmosu.”

    Gajówka nigdzie nie odlatuje. Przeciwnie, gajówka zawsze promowała Wielką Lechię, Polaków w Himalajach, kosmitów – a nawet reptilian:
    >https://marucha.wordpress.com/2011/01/26/co-zawsze-chciales-wiedziec-o-reptilianach-ale-o-co-bales-sie-spytac/

  19. Drogi czytelniku, masz wybór albo opierasz się na logice i przesłankach, które podałem ja, historyk z dyplomem UMK (przedwojenny Uniwersytet im. Stefana Batorego) albo zawierzysz krzykaczowi z wykrzyknikiem po kursach ychpedii. Ja nie mam zamiaru z rzeczonym osobnikiem podejmować jakiejkolwiek dyskusji ani go, broń Panie Boże, edukować.

  20. Razi co niektórych nazwa „Lechici”?

    https://pl.everybodywiki.com/Plemiona_lechickie

  21. Odnośnie „Litwinów”:

    http://narodowikonserwatysci.pl/2014/02/23/my-historyczni-prawdziwi-litwini-jestesmy-polakami-a-nie-zmudzinami/

    http://narodowikonserwatysci.pl/2014/02/23/my-historyczni-prawdziwi-litwini-jestesmy-polakami-a-nie-zmudzinami/?pdf=1551

  22. ! said

    Drogi czytelniku!

    Albo sprawdzasz co napisałem. Są od tego książki, opracowania historyków i fachowe strony naukowe. Albo wierzysz na słowo samozwańczemu psorowi z internetu, prawdopodobnie trollowi lub schizofrenikowi.

    Żaden historyk nie napisałby bzdury, że Chazarowie i Hazarzy z Afganistanu to jedno i to samo bo totalna bzdura tak jak np. mylenie Cyganów z Rumunami. Każdy sobie może sprawdzić, że mam rację.

    Ty „historyku” z „dyplomem”. Internetowy mądrala!
    ____

    Gajowy @

    Miałem na myśli komentarze różnych hujacośtam, a nie artykuły dodawane przez Gajowegona bloga.

  23. ! said

    Rażą ale insynuacje, głupota i zawzięte bronienie kłamstw! Oraz razi brak czytania ze zrozumieniem.

    Nikogo nawza Lechici nie razi bo to inne określenie Słowian Zachodnich. Polaków, Czechów, Słowaków, Serbów Łużyckich (Łużyczan). Dawniej jeszcze byli Połabianie np. Wieleci. Zostali wyrżnięci, a reszta zgermanizowana. Ich DNA występuje jeszcze u części mieszkańców dawnego NRD.

    Ale nie było nigdy Wielkiej Lechii. Ani Rzymianie, ani Grecy, ani Persowie, ani Chińczycy, ani Bizantyjczycy NIC o tym nie pisali!

    Jeszcze powiedz coś o starożytnym Ukraińcu, który przyleciał z kosmosu piramidą Cheopsa. Na Ukrainie takich psorów mają.

  24. lewarek.pl said

    Ad 16.
    „Żydzi” to kolejna mieszanka, luj wie kogo, luj wie z kim. Z tego, co mi wiadomo to nie ma takiego narodu. Język jest pokrewny niemieckiemu, uszkodzenia genetyczne typowe dla Neandertalczyków.

    Można (a nawet trzeba) nie lubić Żydów, ale nie do tego stopnia, żeby negować ich istnienie czy pochodzenie. Starożytny naród żydowski ma doskonale udokumentowaną swoją historię (vide: Stary Testament). Przesiedlenie Żydów do Asyrii i Babilonu zapoczątkowało ich migracje na tereny Europy, Azji i północnej Afryki, mieszanie się z innymi ludami, a dodatkowo przyjęcie judaizmu przez Chazarów wprowadziło w obręb szeroko pojmowanego „żydostwa” ludność niemającą nic wspólnego z genetycznymi Żydami. Mimo to Żydzi, żyjąc w skupiskach i gettach, zachowali sporo swoich genów, co uwidacznia się w typie ich urody: Żyda czy Żydówkę łatwo wyróżnić spośród innych osób, chociaż ci najbardziej genetycznie wymieszani są już nieodróżnialni. Michnik raczej nie przypomina typowego Żyda, ale Mazowiecki był nim na pierwszy rzut oka. Definicja „Żyda” tak się rozmyła, że może nim być każdy (no, Pigmej raczej by nie przeszedł), a kryterium przynależności do tej grupy są raczej poglądy i działalność niż zestaw genów. Potwierdza to genetyka: udział dwóch haplogrup, które potencjalnie można przypisać 12 pokoleniom Izraela, wynosi w populacji dzisiejszych ortodoksyjnych Żydów ok. 20% dla linii po mieczu i ok. 33% dla linii po kądzieli. Dlatego dzisiejsi Żydzi to wspólnota oparta na tym samym wyznaniu, powiązana interesami, polityką, historią, ale nie więzami krwi.

  25. Ojojoj… A ja jestem cierpliwy. I spokojny jestem też. Czekam sobie na depopulacyjny finisz. Wszak ci to zawszeć mniejsze szanse na wdepnięcie w jakieś gówno potem będą. A potem, jak już zbraknie tych, co ufają bezgranicznie fachowym naukofffcom i telewizorom, łatwiej będzie unych pogonić w pisdu, razem z ychnimi obrońcami i poplecznikami różnego kalibru. A pogonione toto będzie w niebyt zupełny i zapomnienie. Tego jestem pewien. Sczeźnie ychnia histworia, zgnije za życia ychnie zaplecze.

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: