Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    Yagiel o Wolne tematy (83 – …
    Tadeusz Kaktus o Wolne tematy (83 – …
    Adrian o Wolne tematy (83 – …
    Krzysztof M o Sterowanie nacjonalizmami
    Szczepan Zbigniewski o List z Moskwy do polskich…
    Adrian o Wolne tematy (83 – …
    Carlos o Wolne tematy (83 – …
    bryś o Wolne tematy (83 – …
    jasiek z toronto o Najbogatszy człowiek na ś…
    Szczepan Zbigniewski o Jak wymyślono naród żydowski?…
    Szczepan Zbigniewski o Noc Listopadowa czy „burd…
    Halifax o Dlaczego szkoły nie eduku…
    errorous o Sterowanie nacjonalizmami
    errorous o Wolne tematy (83 – …
    Ramirez o Sterowanie nacjonalizmami
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 626 obserwujących.

Maxima Redemptionis

Posted by Marucha w dniu 2022-09-23 (Piątek)

Samoograniczająca się reforma liturgiczna.

Encyklika Mediator Dei z 1947 roku, Piusa XII była etapem na drodze do ustanowienia „aktywnego uczestnictwa” świeckich.

W encyklice tej, papież nie tylko gorąco zachęcał do „Mszy dialogowanej” i śpiewu coniedzielnego, ale także nakłaniał biskupów do tworzenia komitetów diecezjalnych, aby te rewolucyjne środki, „w których lud uczestniczy w liturgii”, były wszędzie promowane jako „apostolat liturgiczny” dla świeckich. (1)

Widzimy tu pierwszą zapowiedź „teologii świeckiej służby liturgicznej”, która miała być nakazana przez SW II, gdzie całe zgromadzenie dzieli się odpowiedzialnością za odprawianie Mszy. W ten sposób Pius XII skutecznie podważył swoje własne nauczanie na temat kapłaństwa katolickiego, które można znaleźć w innym miejscu tego samego dokumentu. Czy można się dziwić, że przy wprowadzeniu takiego zamieszania między wyświęconymi i niewyświęconymi pojawił się kryzys tożsamości kapłańskiej?

Niemal natychmiast po wydaniu encykliki, Pius XII powierzył ks. Annibale Bugniniemu kierownictwo Komisji do spraw Ogólnej Reformy Liturgii, obsadzonej przez kilku tendencyjnie dobranych „satrapów-postępowców”. (2)

Pierwszym rezultatem pracy Komisji była przebudowa obrzędu Wigilii Paschalnej (1951) w celu promowania „aktywnego uczestnictwa”, co doprowadziło do całkowitej rewizji liturgii Wielkiego Tygodnia w 1955 roku. To z kolei, mając na uwadze te same przesłanki, zapoczątkowało wszystkie późniejsze reformy liturgiczne aż do Soboru Watykańskiego II i po nim.

Nie ma wątpliwości, że reformy, które opracowali w latach 50. dwaj najbardziej wpływowi członkowie Komisji, ks. Bugnini i ks. Ferdinando Antonelli opierały się na tych samych zasadach, co reformy posoborowe.

Bugnini wielokrotnie podkreślał, że reformy z 1955 r. były etapem przejściowym, bardziej ogólnej reformy liturgicznej, „pierwszym krokiem w kierunku działań o szerszym zakresie”, „strzałą” skierowaną do przodu. (3) Ks. Antonelli, przyszły sekretarz Komisji Liturgicznej SW II i sekretarz Kongregacji Obrzędów, stwierdził, że jego rewizja rytu rzymskiego za czasów Piusa XII była po prostu „rodzajem nowicjatu” dla oficjalnych reform SW II i późniejszych. (4)

Nie można uciec przed konsekwencjami swoich działań

Jak na ironię, ks. Antonelli (późniejszy kardynał), który ponosił główną odpowiedzialność w Komisji Piusa XII za reformę Wielkiego Tygodnia, później ubolewał nad rezultatami tego, co zainicjował w latach 50-tych. W swoich wspomnieniach zauważył:

„Wielu z tych, którzy wpłynęli na reformę … i innych, nie ma miłości i czci dla tego, co zostało nam przekazane. Zaczynają od gardzenia wszystkim, co faktycznie istnieje. Ta negatywna mentalność jest niesprawiedliwa i zgubna … z tą mentalnością byli w stanie jedynie burzyć, a nie odbudować.” (5)

Dokładnie. Jednak w tym krytycznym momencie historii, kiedy papieskie wsparcie dla ochrony tradycyjnych obrządków było niezbędne, Pius XII stanął po złej stronie, sprzymierzając się z tymi, którzy dążyli do zburzenia Tradycji.

Hermeneutyka zerwania

Ciągłość z Tradycją była dokładnie tym, czego Komisja Piusa XII nie chciała, jak to zostało jasno pokazane w dekrecie z 1951 r. (6) wprowadzającym eksperymentalne nabożeństwo Wigilii Paschalnej, a także w dekrecie z 1955 r. (7) czyniącym je (i całą reformę Wielkiego Tygodnia) obowiązkowym dla rytu rzymskiego. Oba te dekrety, jak zobaczymy poniżej, zawierają nieuzasadnioną krytykę tradycyjnych obrzędów; towarzyszą im także Instrukcje dotyczące nowych obrzędów, w których nacisk położono na „aktywne uczestnictwo” świeckich.

Tutaj widzimy pierwsze przebłyski nowego podejścia do liturgii – znanego później jako „horyzontalizm”. Uporządkowanie i znaczenie katolickiego kultu było teraz w rękach reformatorów, którzy zaczęli systematycznie zastępować rytuały przekazujące poczucie czci i respektu wobec Boga, „uproszczonymi” konstrukcjami skoncentrowanymi na człowieku i promującymi „aktywne uczestnictwo”.

W 1955 roku, na mocy dekretu Maxima Redemptionis, kształt tej najstarszej z wigilii (którą Św. Augustyn nazwał „Matką wszystkich wigilii”) został przeformułowany, a niektóre teksty znacznie ograniczone. Wymyślono też nowe rozwiązania, w których kapłan staje przed ludem, prowadząc z nim „dialog” w języku narodowym. Można powiedzieć, że upadek poczucia sacrum rozpoczął się wraz ze zmianami z lat 1951-1955.

Fałszywy świt

Pod naciskiem biskupów francuskich i niemieckich Pius XII ustanowił nową zasadę, zgodnie z którą Kościół nie powinien już sprawować Wigilii Paschalnej w godzinach dziennych, jak to miało miejsce od VII lub VIII wieku, ale powinien powrócić do praktyki pierwszych chrześcijan, którzy sprawowali ją po zmroku.

Kongregacja Rytów nie podała żadnego przekonującego powodu, dla którego pora nocna miałaby być uznana za „właściwą godzinę” nabożeństwa Wigilii Zmartwychwstania. W rzeczywistości, nie ma „właściwej” godziny dla wigilii. Tajemnica liturgii Kościoła w swej istocie nie jest związana zegarem. W sensie liturgicznym, czuwanie odnosi się do wigilii dnia świątecznego i może być odprawiane w sposób właściwy o każdej porze dnia.

Maxima Redemptionis arbitralnie nalegała, że ceremonie „nie mogą rozpoczynać się przed zmierzchem, a już na pewno nie przed zachodem słońca”. Ale czas Wigilii Paschalnej nigdy nie był ustalany przez obliczenia astronomiczne, tak jakby wszystko zależało od tego, ile stopni nad lub pod horyzontem znajduje się słońce.

Sprzeczna natura reformy liturgii Wielkosobotniej

Kościołowi nakazano powrót do katakumb. Jest rzeczą niezrozumiałą, że ten sam papież, który zaledwie cztery lata wcześniej potępił taki krok w najostrzejszych słowach jako „antykwaryzm”, mógł tolerować takie odwrócenie swojego własnego nauczania:

„Liturgia pierwszych wieków jest z pewnością godna wszelkiej czci. Nie można jednak uważać starożytnego sposobu (jej odprawiania) za bardziej odpowiedni i właściwy, zarówno jako samego w sobie, jak i w jego znaczeniu dla późniejszych czasów i nowych sytuacji, tylko dlatego, że nosi on w sobie zapach i aromat starożytności. Nowsze obrzędy liturgiczne również zasługują na cześć i szacunek. One także zawdzięczają swoje natchnienie Duchowi Świętemu, który wspomaga Kościół w każdym wieku aż do skończenia świata. Są one również środkami, którymi posługuje się majestatyczna Oblubienica Jezusa Chrystusa, aby promować i zapewnić świętość człowieka.” (8)

Jednak w przypadku jego dekretu Maxima Redemptionis z 1955 r. chodzi o to, że stwierdził on, iż wczesnochrześcijańska Wigilia Paschalna była „bardziej odpowiednia i właściwa” niż to, co rozwinęło się w ciągu następnych stuleci. Odrzucił też zasadę, że „nowsze obrzędy liturgiczne również zasługują na cześć i szacunek”. Nie da się nie zauważyć języka użytego w Dekrecie, wobec tradycji liturgicznej, jaka rozwinęła się do lat 50-tych. Maxima Redemptionis zawierała nutę potępienia tego, co było zatwierdzone i utrzymywane jako praktyka katolicka przez wieki. Zawierała ledwie zawoalowaną sugestię, że przez większość swojej historii Kościół prowadził swój kult w niewłaściwy sposób.

Zarzucano w nim, że Wigilia Paschalna zatraciła swoją pierwotną jasność oraz znaczenie słów i symboli, gdy została „wyrwana” z „właściwej” nocnej oprawy i przestała być zgodna z przekazami ewangelicznymi. Według reformatorów, stało się to nawet „szkodliwe” dla symbolicznego znaczenia czuwania. (9) Ktoś mógłby pomyśleć, że chodzi o potworną nieprawość, która musi zostać usunięta z Kościoła.

Innymi słowy, Stolica Apostolska (powtarzając za reformatorami) stwierdziła, że publiczne modlitwy Kościoła odprawiane nieprzerwanie od wielu wieków, uświęcone przez długie używanie i skodyfikowane przez Sobór Trydencki, były teologicznie wadliwe i liturgicznie „niewłaściwe”.

Czyż można sobie wyobrazić, że tradycyjny sposób odprawiania Wigilii Paschalnej w dzień był katastrofalnym błędem i że Kościół musiał czekać 14 wieków, aby Bugnini wraz ze swoimi poplecznikami, uporządkowali tę sprawę?

Oczywiście nie, a w następnej części przeanalizujemy fałszywe uzasadnienia zmian w Wigilii Paschalnej, które zostały opublikowane w dekretach z 1951 i 1955 roku.

c.d.n.

Dr Carol Byrne
https://www.traditioninaction.org/HotTopics/f090_Dialogue_15.htm
tłum. Sławomir Soja

1.”Dlatego napominamy was, Czcigodni Bracia, aby każdy w swojej diecezji lub jurysdykcji kościelnej nadzorował i regulował sposób i metodę uczestnictwa ludu w liturgii, zgodnie z rubrykami Mszału i z zachowaniem nakazów, które opublikowała Święta Kongregacja Obrzędów i Kodeks Prawa Kanonicznego. (…) Jest również Naszym życzeniem, aby w każdej diecezji została ustanowiona komisja doradcza dla promowania apostolatu liturgicznego.” (Mediator Dei, n. 109)- tłum. własne

2. Członkami Komisji w 1948 roku byli: Kard. Clemente Micara, Pro-Prefekt Świętej Kongregacji Obrzędów (przewodniczący); ks. Annibale Bugnini CM (sekretarz); Abp. Alfonso Carinci, Sekretarz Kongregacji Obrzędów; ks. Agostino Bea SJ; ks. Ferdinando Antonelli OFM; ks. Joseph Löw CSSR; Dom Anselmo Albareda OSB, Prefekt Biblioteki Watykańskiej.

3. A. Bugnini, The Simplification of the Rubrics: Spirit and Practical Consequences of the Decree of the Sacred Congregation of Rites March 23, 1955, wstęp, Ferdinando Antonelli, Collegeville, MN: Doyle & Finegan, , 1955.

4. Por. Nicola Giampietro, The Development of the Liturgical Reform: As Seen by Cardinal Ferdinando Antonelli from 1948-1970, Fort Collins CO: Roman Catholic Books, 2009, s. 69. Giampietro czerpał swoje informacje z badań nad osobistą korespondencją Antonellego, jak również z materiałów archiwalnych pochodzących z protokołów komisji, w których zasiadał kardynał.

5. Tamże, s. 192. Nie należy się przy tym sugerować, że kard. Antonelli chciał zachować nienaruszoną tradycję liturgiczną Kościoła. Był sekretarzem Komisji Liturgicznej Soboru Watykańskiego II, członkiem posoborowego Concilium, a w 1965 r. został sekretarzem Świętej Kongregacji Obrzędów.

6. De solemni vigilia paschali instauranda, Acta Apostolicae Sedis, 1951, s. 128-37. Nie istnieje tłumaczenie na język angielski.

7. Maxima Redemptionis, Acta Apostolicae Sedis, 1955, s. 838-847.

8. Mediator Dei, 1947 nr 61.

9. Maxima Redemptionis: „profecto non sine detrimento liturgici sensus, nec sine confusione inter evangélicas narrationes et ad eas pertinentes liturgicas repraesentationes. Solemnis praesertim paschalis vigiliae liturgia, a propria nocturna sede avulsa, nativam perspicuitatem ac verborum et symbolorum sensum amisit.” (z pewnością nie bez szkody dla znaczenia liturgicznego, wprowadzając zamieszanie wśród relacji ewangelicznych i związanych z nimi obrzędów liturgicznych. Zasadniczo uroczysta liturgia Wigilii Paschalnej, wyrwana ze swego właściwego nocnego czasu, straciła wrodzoną jasność, a także znaczenie słów i symboli)

Wyrażenie avulsa („wyrwana”) jest obraźliwe i nieuzasadnione, gdyż w języku łacińskim ma szczególnie gwałtowną konotację, opisującą rabunek, uprowadzenie itp.

*                    *                    *

Samoograniczająca się reforma liturgiczna

W poprzednim artykule przeczytaliśmy, jak Komisja Liturgiczna papieża Piusa XII przeprowadziła w 1951 roku ankietę na temat Wigilii Paschalnej wśród członków hierarchii kościelnej. Licząc trafienia i ignorując chybienia, że tak powiem, Bugnini i jego poplecznicy doszli do wniosków, które nie były w pełni poparte danymi.

W rezultacie powstał częściowy, uproszczony i wysoce fantazyjny obraz ogólnej opinii wśród biskupów świata na temat ceremonii Wigilii Paschalnej. Jednak to właśnie ta wyrachowana interpretacja stała się początkiem reformy Wielkiego Tygodnia, która została narzucona Kościołowi w 1955 roku.

Wioska potiomkinowska

Dlaczego jednak nie przeprowadzono zewnętrznej lub niezależnej oceny, która zapewniłaby obiektywną kontrolę wyników? Dlaczego nie skonsultowano się na przykład z ks. kan. Léonem Gromierem?

Pius XII nie mógł oczekiwać, że Komisja będzie działać jako beznamiętny arbiter, gdy wiedział, że ludzie prowadzący ankietę mieli oczywisty interes w jej korzystnym wyniku dla Ruchu Liturgicznego. Ten zinstytucjonalizowany konflikt interesów powinien mieć nadany właściwą nazwę: oszustwo.

Dostępne dowody wskazują, że było to badanie wykute w tyglu tajemnicy i oszustwa. Jak wszystkie „wioski potiomkinowskie” (1), zostało ono precyzyjnie zaprojektowane wyłącznie po to, aby oszukiwać swoim przytłaczającym wynikiem i w ten sposób zaimponować łatwowiernym.

Tworzenie fałszywej narracji

Maxima Redemptionis wskazywała, że frekwencja na wszystkich obrzędach Wielkiego Tygodnia zmniejszała się od średniowiecza do tego stopnia, że w XX wieku „powszechne i prawie uniwersalne doświadczenie uczy, że liturgie świętego Triduum są często sprawowane przez duchowieństwo przy prawie wyludnionych świątyniach.”

Winą za ten rzekomy stan rzeczy obarczono Kościół za rozplanowanie tych nabożeństw na godziny poranne, „kiedy w dni powszednie wszędzie prowadzone były i są szkoły, przedsiębiorstwa i sprawy publiczne wszelkiego rodzaju.”

Trudno ustalić, od czego zacząć ocenę trafności tych szerokich i zamaszystych uogólnień obejmujących nie tylko wieki, ale zawrotną złożoność niezliczonych parafii na całym świecie.

Cechą charakterystyczną badań Komisji Liturgicznej był celowy brak perspektywy. Nie uwzględniono wielu zmiennych historycznych, które mogły wpłynąć na poziom frekwencji na nabożeństwach Wielkiego Tygodnia od czasów średniowiecza, takich jak: pseudoreformacja, rewolucje francuska i rosyjska, dwie wojny światowe i prześladowania katolików w różnych krajach świata.

Choć z pewnością istniały kościoły, w których Wigilia Paschalna nie cieszyła się wysoką frekwencją, mogło to być spowodowane wieloma przyczynami – na przykład trudnością w dotarciu do odległych miejsc, brakiem duchownych, brakiem gorliwości apostolskiej czy nawet skutkami działalności samego Ruchu Liturgicznego.

Mamy więc prawo zapytać: jaki procent rzekomego spadku frekwencji był spowodowany poranną celebracją Wigilii Paschalnej? Fakt, że inne czynniki przyczyniające się do spadku frekwencji zostały celowo pominięte, sprawia, że argumentacja ta opiera się na chwiejnych podstawach.

Zmyślony scenariusz zbyt nieprawdopodobny, by mógł być prawdziwy

Gdyby opinia wyrażona w Maxima Redemptionis była prawdziwa, stale słyszelibyśmy od naszych proboszczów lub czytalibyśmy w katolickich gazetach o istotnym braku uczestnictwa w nabożeństwach Wielkiego Tygodnia. Ale, oczywiście, taka sytuacja nie miała miejsca. Wielki Piątek od dawna był powszechnie uznawanym świętem narodowym w większości krajów, a w Wielki Czwartek, wielu, (2) i większość katolików miała wolne – lub mogła zorganizować sobie wolne – by uczestniczyć w nabożeństwach kościelnych zarówno wtedy, jak i w Wielką Sobotę rano. (3)

Ale Bugnini nie potrzebował argumentów, które można by udowodnić, tylko takich, które nie mogłyby być łatwo obalone przez jego przeciwników. Jego taktyka polegała na przedstawianiu, niczego nie podejrzewającym wiernym, niepełnych, wyrwanych z kontekstu i mylących informacji, którzy to wierni, nie byli w stanie ocenić ich trafności w skali całego świata i nie mieliby możliwości zidentyfikowania rozbieżności między założeniami a faktami.

Nawet gdyby twierdzenie to okazało się prawdziwe – choć jego prawdziwość jest daleka od ustalenia – w żaden sposób nie wynika z niego, że zmiany liturgii Wielkiego Tygodnia zwiększą frekwencję.

Istnieją liczne powody aby sądzić, że do 1955 r., nabożeństwa Wielkiego Tygodnia cieszyły się dobrą frekwencją. Chociaż niewiele osób żyje dziś, aby przekazać wspomnienia o uroczystościach sprzed 1955 roku, istnieje alternatywne źródło informacji: ówczesne relacje prasowe.

Maxima Redemptionis zlekceważyła rzeczywistość

Wystarczy przeszukać archiwa różnych gazet katolickich z okresu od końca XIX do połowy XX wieku lub kroniki filmowe, aby sprawdzić stan rzeczywisty. Świadczą one o tym, że katolicy licznie przybywali na nabożeństwa Wielkiego Tygodnia, w tym na Wigilię Paschalną.

Oto kilka reprezentatywnych przykładów z okolic Londynu, które można by mnożyć na całym świecie:

– 1898: „Nabożeństwa na Farm Street (4) i w Oratorium (5) również były śledzone przez gęste tłumy. Wydaje się, że nigdy nie było większej gorliwości w kościołach podczas Wielkiego Tygodnia w Londynie.” (6)

– 1917: „Kościoły były zatłoczone na wszystkich nabożeństwach Wielkiego Tygodnia aż do świtu Niedzieli Wielkanocnej.” (7)

– 1920: „Msza Uprzednio Poświęconych Darów została odprawiona w Wielki Piątek w obecności zgromadzenia, które wypełniło Katedrę”. (8)

– 1920: „Komentarzem na temat nieskażonej katolickości klasy robotniczej południowego Londynu jest fakt, że licznie uczestniczyła ona w nabożeństwach Wielkiego Tygodnia i Wielkanocy”. (9)

– 1920: „W kościele Męczenników Angielskich [Streatham] w Wielki Piątek oprawa muzyczna dr Terry’ego została finezyjnie wykonana przez chór ludowy, dyrygentem był pan Collis, były organista z katedry westminsterskiej. Tłumy gromadziły się przez cały dzień”. (10)

Żadna z tych relacji nie zbliża się do opisu prawie opuszczonych kościołów, który można znaleźć w Maxima Redemptionis. W istocie, poprzez smakowitą ironie, jakich pełna jest historia, Romano Guardini nieumyślnie ujawnił bezsens tego twierdzenia.

Po odwiedzeniu bazyliki w Monreale, na Sycylii, podczas Wielkiego Tygodnia 1929 roku, odnotował, jak wielkie wrażenie wywarło na nim to, że w Wielki Czwartek „obszerna przestrzeń była zatłoczona”, a obecni na nabożeństwie Wigilii Paschalnej wypełnili „prawie każdą część tego wielkiego kościoła”. (11)

Ironia na ironii, ruina na ruinie.

Dopiero w 1956 roku, kiedy weszła w życie Maxima Redemptionis, wśród wielu wiernych, zwłaszcza tych najbardziej przywiązanych do tradycyjnych obrzędów, pojawiło się niezadowolenie z nowych obrzędów Wielkiego Tygodnia.

W rezultacie, gdy tylko smak nowości przeminął, frekwencja zaczęła spadać (12), a uczestnictwo wiernych w nabożeństwach Wielkiego Tygodniu szybko się zmniejszyło. Co gorsza, udzielanie chrztu, które miało być główną cechą obrzędów progresywistycznych, spadło do poziomu niespotykanego w historii Kościoła.

Czy może być bardziej ironiczny zarzut wobec kluczowego celu reformy Wielkiego Tygodnia, jakim było zwiększenie frekwencji? Ks. Ferdinando Antonelli, późniejszy kardynał, któremu powierzono główną odpowiedzialność za jej wprowadzenie, w 1955 roku z przekonaniem wyjaśniał, że motywy zmian były „natury duszpasterskiej; to znaczy, aby przywrócić masy wiernych do upamiętnienia najświętszych tajemnic męki i śmierci Chrystusa”. (13)

Ani on, ani inne boty Bugniniego w Komisji nie zdawali sobie sprawy, że reforma Wielkiego Tygodnia, nie będąc zbudowana na solidnej skale Tradycji, miała stabilność domku z kart. Trudno się zatem dziwić, że groził jej nieuchronny upadek.

Dr Carol Byrne
https://www.traditioninaction.org/HotTopics/f090_Dialogue_15.htm
tłum. Sławomir Soja

1. Pejoratywne określenie „wioski potiomkinowskie” pochodzi od XVIII-wiecznego rosyjskiego ministra, Grzegorza Potemkina, ulubieńca cesarzowej Katarzyny II. Kiedy Katarzyna zdecydowała się odwiedzić Krym w 1787 roku, aby dokonać inspekcji tej części swojego imperium, Potemkin rzekomo wzniósł fałszywe osady wzdłuż brzegów Dniepru, aby myślała, że ten biedny region jest dostatnim i kwitnącym miejscem. Mówi się również, że zorganizował tłumy machających i wiwatujących chłopów, aby zaimponować cesarzowej, gdy ta płynęła w dół rzeki.
Można pokusić się o porównanie z Bugninim i jego próbami oszukania panującego papieża, Piusa XII, aby uwierzył, że wszyscy biskupi kibicują rozpoczęciu reformy liturgicznej.
Wyrażenie to jest obecnie używane, zwłaszcza w polityce i ekonomii, do opisania każdej konstrukcji (dosłownej lub przenośnej) zbudowanej w celu ukrycia niekorzystnego faktu lub sytuacji

2. Kraje, w których Wielki Czwartek jest świętem państwowym to Argentyna, Kolumbia, Kostaryka, Dania, Gwatemala, Islandia, Meksyk, Nikaragua, Norwegia, Paragwaj, Peru, Filipiny, Hiszpania i Urugwaj.

3. Katolickie rodziny często brały wolne od pracy podczas długiego weekendu wielkanocnego. Od dawna istnieje zwyczaj, że urzędy państwowe i wiele przedsiębiorstw nie pracuje w sobotę, pozostawiając wielu katolikom możliwość uczestniczenia w porannej Wigilii Paschalnej. W krajach, gdzie zwyczajowo dzieci uczęszczały do szkoły w sobotę rano – nawet w mało prawdopodobnym przypadku, gdy dotyczyło to Wielkiej Soboty – w gestii nauczycieli szkół katolickich było towarzyszenie swoim podopiecznym w nabożeństwach kościelnych.

4. Kościół Niepokalanego Poczęcia przy Farm Street, Mayfair w Londynie od momentu powstania w latach 40. XIX wieku był prowadzony przez jezuitów. W czasach przed Soborem Watykańskim II słynął z nawrócenia do Kościoła wielu tysięcy osób.

5. Założone w połowie XIX wieku Oratorium Londyńskie było największym kościołem w Londynie przed wybudowaniem Katedry Westminsterskiej.

6. The Tablet, 16 kwietnia 1898 r.

7. Tamże, 14 kwietnia 1917 r.

8. ‚Wielkanoc w kościołach’, The Tablet, 10 kwietnia 1920 r.

9. Tamże

10. Tamże

11. Tłumaczenie z „Reise nach Sizilien” (Podróż na Sycylię) w Romano Guardini, Spiegel und Gleichnis. Bilder und Gedanken (Zwierciadło i przypowieść: obrazy i myśli), Mainz-Paderbon: Grünewald-Schöningh, 1990, s. 158-161.

12. „Teraz, gdy nowość się zużywa, parafie w wielu rejonach donoszą o malejących kongregacjach”. Fr John Coyne, „The Traditional Position”, w Charles Cunliffe (ed.), English in the Liturgy: A Symposium, Templegate, 1956, s. 97.

13. Ks. Ferdinando Antonelli, L’Osservatore Romano, listopad 1955 r.

*                    *                    *

Zreformowana liturgia uderza w tradycyjną pobożność

Gdy Bugnini opisywał reakcję biskupów na zreformowaną Wigilię Paschalną jako „eksplozję radości w całym Kościele”, jego radość była przedwczesna – przechwałki przyniosły odwrotny skutek. Od 1951 r. reforma napotykała na nierozwiązywalny problem, było to poczucie katolickiej tradycji wśród większości wiernych, którego nie dało się wyrugować. Na efekty trzeba było jeszcze trochę poczekać.

W 1959 roku amerykański pisarz augustiański, O. Dennis Geaney, skomentował ponuro, że „przywrócona Wigilia Paschalna spotyka się z cichym, ale upartym oporem”. (1) Innymi słowy, ludzie byli niechętni do rezygnacji ze swoich tradycji Wielkiego Tygodnia, które były integralną częścią życia katolickiego przez wieki.

Nietolerancja wobec tradycyjnej pobożności

Kluczowym celem Ruchu Liturgicznego było wyeliminowanie większości przejawów uprawnionej pobożności ludowej, czy to podczas liturgii czy poza nią. O. Lambert Beauduin był pierwszym, który nalegał, by katolickie nabożeństwa poddać procesowi „sublimacji”, tak by „lud chrześcijański żył tym samym życiem duchowym, by wszyscy byli karmieni oficjalnym kultem Świętej Matki Kościoła”(2).

Jego zdaniem tylko obrzędy ściśle liturgiczne miały jakąkolwiek realną wartość i godność. Dlatego reformatorzy liturgiczni robili wszystko, aby przyspieszyć upadek pobożnych zwyczajów i tradycji, które były drogie wiernym katolikom.

Nie ma wątpliwości, że reformatorzy postrzegali swoje wysiłki w kategoriach gry o sumie zerowej, w której wygrana po ich stronie musi koniecznie równać się stratom po stronie tradycyjnych katolików. Nagle pobożność ludowa stała się konkurencją dla liturgii, podczas gdy tradycyjnie była zawsze postrzegana jako środek uzupełniający korzyści płynące z liturgii poprzez zwiększenie religijnej gorliwości wiernych.

Jeden liturgista podsumował ogólne odczucie reformatorów: „Musimy ubolewać nad powodzeniem pobożności ludowej, ponieważ wdziera się ona do całej świadomości katolickiej kosztem liturgii”. (3)

Tryfidy

Na temat inwazji(pobożności ludowej) ks. Joseph Jungmann, jeden z konsultantów Komisji Liturgicznej Piusa XII, stwierdził, że „cały dziki wzrost bardzo peryferyjnych form pobożności” był tak mile widziany w Kościele, jak chwasty w dobrze utrzymanym ogrodzie. (4)

Pozaliturgiczne praktyki pobożnościowe były więc przedstawiane jako zdziczała populacja złowrogich chwastów – na myśl przychodzi słowo „tryfidy”(mięsożerne rośliny z książki Johna Wyndhama „Dzień tryfidów) – nacierających na liturgię w złych zamiarach. Był to jeden z przykładów irracjonalnych uprzedzeń, którymi żył Ruch Liturgiczny.

Ponieważ kalumnie przeciwko tradycyjnej pobożności sypały się gęsto i szybko, (5) popularne nabożeństwa zaczęto postrzegać jako szkodliwe – jakby były rojem szarańczy lub jakąś chorobą, którą należy opanować lub wyplenić. Dlatego były one prześladowane niemal do zaniku. (6)

Historia ruchu liturgicznego pokazała, że każda próba systematycznego wykorzenienia pobożności ludowej niszczy nie tylko te formy pobożności, ale i samą pobożność. Gdziekolwiek głęboko zakorzenione tradycje katolickie – czy to liturgiczne, czy nie – zostały wykorzenione, pustkę niezmiennie wypełniają działania o charakterze świeckim, w których z konieczności brakuje poczucia świętej czci.

Bagatelizowanie praktyk pobożnościowych w Wielkim Tygodniu (7)

W Mediator Dei, Pius XII zdecydowanie zachęcał i bronił tradycyjnych praktyk. (8) Było to jeszcze zanim mianował członków swojej Komisji Liturgicznej. Jednak w roku 1955 nastąpiła wyraźna zmiana w polityce papieskiej wobec popularnych nabożeństw tradycyjnie związanych z Wielkim Tygodniem. Zostały one wspomniane tylko raz w Maxima Redemptionis, gdzie potraktowano je z dystansem i pogardą, jak gdyby były niegodnymi intruzami na uświęconej ziemi.

Dekret stwierdza: „Nie można też tych obrzędów [Wielkiego Tygodnia] wystarczająco zrekompensować tymi praktykami, które zwykle nazywa się pozaliturgicznymi”.

Był to klasyczny przykład pozornego argumentu – nikt nie proponował zastąpienia liturgii Kościoła nabożeństwami „pozaliturgicznymi”. W istocie, obie te formy współistniały pokojowo i szczęśliwie od wieków. Wbrew temu, co twierdzono w Maxima Redemptionis, obie te formy były popularne wśród wiernych w większości krajów europejskich, zwłaszcza tych o długiej tradycji katolickiej. W wielu krajach katolickich całe wioski i miasta przybywały na te uroczystości. (Zobacz Wielki Czwartek w Perpignan 1952)

Istnieją naoczne relacje świadków na to, że w Wielkim Tygodniu w Rzymie na początku XX wieku wszystkie kościoły, duże i małe, były wypełnione po brzegi zarówno liturgicznymi, jak i „pozaliturgicznymi” nabożeństwami:

„W popołudnia środy, czwartku i piątku wielkie bazyliki Św. Piotra, Św. Jana na Lateranie i Matki Bożej Większej(Basilica Papale di Santa Maria Maggiore) były zatłoczone tysiącami wiernych (…), inni pobożni Rzymianie woleli uczestniczyć w nabożeństwach w mniej znanych kościołach.
Być może nigdy wcześniej Ciemnice nie były odwiedzane przez tak ogromne rzesze ludzi – przed San Silvestro czy Gesu trzeba było czasem czekać kwadrans, zanim można było wejść do kościoła, podczas gdy w Scala Santa przez cały tydzień trwała nieustanna pielgrzymka wierych, którzy na kolanach wchodzili na święte schody. Trudno powiedzieć, że Rzym z 1911 roku jest przesiąknięty masonerią, socjalizmem, anarchią i antyklerykalizmem we wszystkich jego formach.” (9)

Podobny widok miał miejsce w XVIII-wiecznej Wenecji, w Bazylice Św. Marka, gdzie dowiadujemy się, że „Podczas ceremonii Wielkiego Tygodnia w Bazylice Św. Marka był obecny jako rzecz oczywista, Doża, a wraz z nim (10) Senat, urzędnicy państwowi, nuncjusz papieski i ambasadorzy.” (11)

Rozgrywając przeciwko sobie ceremonie liturgiczne i „pozaliturgiczne”, Maxima Redemptionis wznieciła w ten sposób ducha sporu w Kościele, którego centrum stanowiło Święte Triduum.

W dołączonej do Dekretu, Instrukcji, biskupi nie byli już proszeni o aktywne promowanie nabożeństw ludowych, ale o ostrożne („prudenter”) traktowanie różnych popularnych zwyczajów („populares consuetudines”) związanych z Wielkim Tygodniem.

W tym samym dokumencie tradycyjne nabożeństwa zostały określone jako problemy do rozwiązania („De quibusdam difficultatibus componendis”) – innymi słowy, jako kije w szprychach kół ruchu liturgicznego – a nie jako czczone tradycje i skuteczne środki duchowej odnowy dla wiernych.

Co więcej, biskupi zostali poproszeni o pouczenie wiernych, że „przywrócone” obrzędy Wielkiego Tygodnia są znacznie lepsze niż jakiekolwiek ich nabożeństwo. (12) Przesłanie o wyższości oficjalnej liturgii Kościoła nad nabożeństwami ludowymi, podkreślone z takim naciskiem, było kolejnym nietrafionym argumentem. Jaki tradycyjny katolik zaprzeczyłby, że liturgia jest szczytem katolickiego kultu?

Podprogowa strategia psiego gwizdka (13)

Postępowi biskupi w Ruchu Liturgicznym rozumieli radykalnie rewizjonistyczne konsekwencje Dekretu znacznie lepiej niż wielu konserwatystów spoza Ruchu. Podstawowym założeniem Bugniniego było to, że powinni być czujni, aby bronić granic zreformowanych obrządków przed jakąkolwiek ingerencją ze strony tradycjonalistów.

Dla postępowców było również jasne, aby miliony katolików, którzy znajdowali duchowe orzeźwienie w nabożeństwach Wielkiego Tygodnia, nie otrzymało już żadnej zachęty ku temu, i że bez takiej zachęty ze strony duszpasterzy tradycyjne nabożeństwa uschną i umrą.

Tak więc wcale nie chodziło tutaj o dobro dusz. Było to raczej dążenie do wykorzystania liturgii Kościoła jako środka do celu – do dania upustu swojej wrogości wobec nabożeństw ludowych.

Maxima Redemptionis i towarzysząca jej Instrukcja, pomogły więc nadać negatywną konotację tradycyjnym nabożeństwom Wielkiego Tygodnia, sugerując, że w jakiś sposób uzurpują one sobie rolę oficjalnej liturgii Kościoła. Było tylko kwestią czasu, kiedy te anty-pobożnościowe nastroje zakorzenią się w głównym nurcie Kościoła do tego stopnia, że rutynowo będą wywoływać u większości duchownych „odruch Pawłowa” wobec samej koncepcji katolickiej pobożności.

Począwszy od impulsu nadanego przez Maxima Redemptionis, te pobożne praktyki związane z Wielkim Tygodniem, a które Ruch Liturgiczny robił wszystko, aby stłumić, poszły oficjalnie w zapomnienie.

Dr Carol Byrne
https://www.traditioninaction.org/HotTopics/f098_Dialogue_19.htm
tłum. Sławomir Soja

1. Dennis Geaney „Guarded Enthusiasm”, Worship, t. 33, n. 7, 1959, s. 419

2. L. Beauduin, La Piété de l’Eglise, Louvain, Abbey of Mont-César, 1914 (opublikowane w angielskim tłumaczeniu przez Virgila Michela pod tytułem Liturgy the Life of the Church, Collegeville, 1926)

3. Marcel Metzger, Historia liturgii: The Major Stages, Liturgical Press, 1997, s. 135. Ten sam autor stwierdza: „SW II przywrócił nauczanie o liturgii w formacji duchowieństwa. Musimy uznać, że przed Soborem nauczanie to nie było przekazywane w sposób zadowalający.” (Tamże, s. 136)

4. Joseph Jungmann, „Konstytucja o liturgii” w Herbert Vorgrimler (Ed.), Commentary on the Documents of Vatican II, vol. 1, New York: Herder & Herder/London: Burns & Oates, 1967, s 17.

5. Reformatorzy zarzucali, że wierni uciekają się do dewocji tylko dlatego, że są wyobcowani z prawdziwego kultu Kościoła przez brak „aktywnego uczestnictwa”. Potępiali tradycyjne nabożeństwa jako prymitywnego kaca po rzekomo zabobonnych czasach przednowoczesnych i odrzucali je jako „przesłodzone”, „sentymentalne” i „indywidualistyczne”.

6. Jedyne miejsca, gdzie można tolerować ludowe nabożeństwa, to dom, prywatne spotkania, szkoły i niektóre związki wyznaniowe – ale na pewno nie kościół.

7. Najbardziej popularnymi nabożeństwami Wielkiego Tygodnia były: nawiedzenie siedmiu Ciemnic, Droga Krzyżowa, Tre Ore – nabożeństwo wielkopiątkowe składające się z kazań na temat siedmiu ostatnich słów, medytacji i hymnów upamiętniających trzygodzinną agonię Chrystusa na krzyżu – procesje religijne na ulicach oraz błogosławienie domów w Wielką Sobotę wieczorem. To ostatnie zostało specjalnie wyeliminowane w Instrukcji towarzyszącej Maxima Redemptionis, aby zrobić miejsce dla „przywróconej” Wigilii Paschalnej.

8. Mediator Dei, 1947 nn.173-185.

9. ‚Wielki Tydzień w Rzymie’, The Tablet, 22 kwietnia 1911 r.

10. Organ zarządzający Republiki Weneckiej.

11. „Holy Week and Easter in St. Mark’s, Venice, in The Eighteenth Century”, The Tablet, 8 kwietnia 1911 r.

12. AAS, 1955, „Instructio De Ordine Hebdomadae Sanctae Instaurato Rite Peragendo”, s. 847.

13. Opierając się na fakcie, że psie gwizdki mają tak wysoką częstotliwość, że mogą być niesłyszalne dla ludzkiego ucha, „strategia psiego gwizdka” jest formą politycznego przekazu wykorzystującą zakodowany język, którego znaczenie jest stracone dla ogółu odbiorców, ale ma szczególny oddźwięk dla wybranej podgrupy. W tym przypadku chodzi o to, że członkowie Ruchu Liturgicznego, którzy byli „wtajemniczeni”, odebraliby tajne, zamierzone przesłanie.

*                    *                    *

Reforma wprowadzona pomimo sprzeciwu większości biskupów

Dając Bugniniemu wolną rękę w reformowaniu obrzędów Wielkiego Tygodnia wbrew opinii wielu biskupów świata, Pius XII jeszcze bardziej zwiększył jego pole do szerzenia chaosu liturgicznego, mianując go w 1956 r. konsultorem Kongregacji Obrzędów. Swoim zwyczajem, Bugnini wykonał swoje zadanie w przewidywalny sposób, jak samonapędzający się, samosterujący pocisk, który został skierowany przez mistrzów progresywizmu do realizacji ich szeroko zakrojonych planów.

Natychmiast uruchomił plany doprowadzenia do dalszych zmian w Brewiarzu Rzymskim, który Pius XII pozwolił mu przetrzebić w 1955 roku pod pretekstem „uproszczenia”. (1)

W 1957 roku Kongregacja Obrzędów ponownie konsultowała się z biskupami świata w sprawie kolejnych zmian liturgicznych. Tym razem jednak „eksplozja radości” Bugniniego okazała się kompletną porażką . Z archiwalnych dokumentów Kongregacji wynika, że większość biskupów chciała zachowania status quo Boskiego Oficjum.

Jeden z biskupów podobno oświadczył, że jest przedstawicielem „dużej liczby” (92%, jak zapisano), (2) biskupów, którzy byli zadowoleni z Brewiarza w jego obecnym kształcie i którzy uważali, że jakakolwiek zmiana jest nie tylko niepożądana, ale i niebezpieczna dla Kościoła. Zacytował nawet Św. Tomasza z Akwinu (Summa, I-II, q. 97, art. 2) na temat szkodliwych konsekwencji, jakie mogą wystąpić przy zmianie prawa, dodając: „Nie jest łatwo powiedzieć ‚nie’ prośbom o zmianę, ale to jest właściwe działanie w tym przypadku”. (3)

Jest to stwierdzenie o wielkim znaczeniu. Biskup – reprezentujący wówczas zdecydowaną większość – odważył się, za co należy mu się szacunek, uznać nadrzędną wagę obrony tradycji liturgicznych, w czasie, gdy postępowcy uczyli już pogardy, a nawet wrogości wobec nich.

Maxima Redemptionis: odejście od Tradycji

Warto zauważyć, że reformy Wielkiego Tygodnia, jakie miały miejsce w tym czasie, były uważane za wykraczające poza zwykły tok papieskich działań, za aberrację w historii tradycji liturgicznej. Jeden z czołowych członków Ruchu Liturgicznego, ks. Frederick McManus, w 1956 r. komentował z aprobatą:

„Z pewnością zmiany nakazane obecnie przez Stolicę Apostolską są nadzwyczajne, zwłaszcza że przychodzą po prawie czterech wiekach niewielkiego rozwoju liturgicznego”. (4)

Nie powinniśmy lekceważyć rozmiarów tych zmian, które obejmowały zupełne nowości, takie jak „aktywne uczestnictwo”, użycie języka narodowego, kapłan zwrócony twarzą do ludu i wtargnięcie świeckich do sanktuarium. Razem wzięte, stanowiły one wielką zmianę w liturgii Kościoła.

Zerwana ciągłość

Odwieczna nauka Kościoła dotycząca jego lex orandi głosiła, że zachowanie tradycji liturgicznej jest niezbędnym środkiem ochrony integralności doktryny katolickiej. Tymczasem Kongregacja Obrzędów pod przewodnictwem Piusa XII wydawała dekrety i instrukcje promujące istotne zmiany w obrzędach Wielkiego Tygodnia, których teksty, rubryki i tradycje obrzędowe głosiły i przekazywały ortodoksyjną wiarę katolicką.

Ale nie tylko zmiany w obrzędach Wielkiego Tygodnia przerwały nić ciągłości z przeszłością. Bardziej fundamentalne znaczenie miała świadoma próba wymyślenia nowej liturgii przez postępowców i ich celowy plan zaszczepienia własnych wartości, sprzecznych z Tradycją. Chociaż liturgia powinna być poza manipulacją jakiejkolwiek jednostki czy grupy, w reformach Wielkiego Tygodnia zwyciężył punkt widzenia postępowców.

W bezprecedensowym akcie abdykacji odpowiedzialności papieskiej, Pius XII pozwolił radykalnym członkom Ruchu Liturgicznego narzucić swoją wolę reszcie Kościoła.

O jeden Rubikon za daleko

Wraz z reformami Wielkiego Tygodnia został przekroczony Rubikon. Historia dostarcza interesującej analogii pomiędzy armią Juliusza Cezara, która przekroczyła Rubikon w 49 r. p.Ch., a członkami Ruchu Liturgicznego (na którego polecenie Pius XII przeprowadził reformy). Tak jak przekroczenie rzeki było aktem, który rozpoczął wojną domową w Rzymie, tak reformy Wielkiego Tygodnia przekroczyły granice Tradycji i ostatecznie podzieliły wiernych na zwalczające się obozy. Oba akty były przełomowymi wydarzeniami w historii, które zobowiązały zaangażowane w nie osoby do obrania określonego kursu. (5)

Wydaje się, że Pius XII nie posłuchał nauczania swojego poprzednika w kwestii obowiązków papieży wobec liturgii. Pius XI w bulli Divini Cultus z 10 grudnia 1928 r. oświadczył:

„Nic więc dziwnego, że Papieże rzymscy tak bardzo dbali o zabezpieczenie i ochronę liturgii. Podchodzili z taką samą troską do tworzeniu praw regulujących liturgię, do chronienia jej od zafałszowań, jak do nadawania dokładnego wyrazu dogmatom wiary.”

Nie można powiedzieć o Piusie XII, że zachował taką samą ostrożność przy tworzeniu przepisów liturgicznych. Ostrzegłszy kiedyś przed „samobójstwem zmiany wiary w liturgii”, nie zdołał jednak uchronić liturgii Wielkiego Tygodnia przed zafałszowaniem i zanieczyszczeniem obcymi elementami, które mogły – i doprowadziły wielu, do fałszywego zrozumienia doktryny.

Wyparcie się przeszłości

Ponadto akceptacja zmian liturgicznych miała wiele innych szkodliwych skutków. Rzuciła cień krytyki na obrzędy Wielkiego Tygodnia z poprzednich wieków, a nawet na tych biskupów i księży, którzy wiernie je odprawiali za rządów Piusa XII. Gdy papież udzielił poparcia Bugniniemu, byli oni narażeni na krytykę jako „nieczuli” na aspiracje świeckich, winni niesprawiedliwości i, jednym słowem, „niepastoralni”. Jak pokazały późniejsze wydarzenia, zdyskredytowano ich jako beznadziejnie zacofanych konserwatystów stojących na drodze postępu i nowoczesności. Ich autorytet został podważony i, jak ostrzegał Św. Tomasz, dyscyplina została zachwiana, co doprowadziło do znacznie bardziej radykalnych zmian w przyszłości.

Legitymizacja odstępstwa

Narzucenie reform Wielkiego Tygodnia zachęcało do buntu i pogardy dla prawa, ponieważ papież wydawał się ulegać tym, którzy działali wbrew prawu liturgicznemu na dziesięciolecia przed Maxima Redemptionis. Pomimo jego ostrzeżenia, że nikt nie powinien wprowadzać nieuprawnionych innowacji do liturgii, jego przyzwolenie na odstępstwa było zachętą dla postępowców do popełniania dalszych naruszeń liturgicznych, w oczekiwaniu, że oficjalny Kościół w końcu znów ich „dogoni”.

Inną niefortunną konsekwencją decyzji papieża Piusa XII o zreformowaniu ceremonii Wielkiego Tygodnia było to, że z zasady zaczęto tolerować nieposłuszeństwo tych, którzy wprowadzili zmiany przed ich oficjalnym zatwierdzeniem i którzy promowali dalsze zmiany. Kiedy już dokonano tego z czymś tak świętym jak liturgia, i to na podstawie zestawu opinii przeważających w Ruchu Liturgicznym, był to sygnał, że inne zmiany uważane za pilne lub „duszpasterskie” mogą być również wprowadzone pod jakimś kolejnym wyssanym z palca pretekstem. (6)

W praktyce oznaczało to, że autorytet zarówno liturgii jak i tradycji został osłabiony wprost proporcjonalnie do tego, na ile został oddany w służbę naczelnej zasady progresywizmu – „aktywnego uczestnictwa”. I to właśnie progresywizm znalazł swój ostateczny triumf w Konstytucji Sacrosanctum Concilium o Liturgii, Soboru Watykańskiego II.

W reformach Wielkiego Tygodnia widzimy wyraźnie nabierające kształtu podstawy dla bardziej dalekosiężnych mutacji nie tylko w kulcie katolickim, ale także w teologii i koncepcji kapłaństwa.

Dr Carol Byrne
https://www.traditioninaction.org/HotTopics/f099_Dialogue_20.htm
tłum. Sławomir Soja

1. Zob. Dekret ogólny Cum Nostra Hac Aetate, AAS, 23 marca 1955, s. 218, który wprowadził zmiany w rubrykach Mszału Rzymskiego i Brewiarza w kierunku większego „uproszczenia”. Polegało to głównie na wyeliminowaniu z Kalendarza Rzymskiego większości oktaw i wigilli. Z 18 oktaw używanych przed 1955 rokiem, wszystkie oprócz trzech (Wielkanoc, Pięćdziesiątnica, Boże Narodzenie) zostały wyeliminowane w ramach reformy, łącznie z oktawami Epifanii, Bożego Ciała, Wniebowstąpienia i Niepokalanego Poczęcia. W reformie zniknęła około połowa wigilli. Zniesiono Ojcze nasz, Zdrowaś Maryjo i Credo odmawiane na początku każdej godziny liturgicznej, podobnie jak końcową Antyfonę do Matki Bożej, z wyjątkiem Compline. Bugnini, który był pomysłodawcą tego projektu, nie miał wyrzutów sumienia z powodu swojej roli. Zob. Annibale Bugnini, The Simplification of the Rubrics, przeł. L. J. Doyle, Collegeville: Doyle and Finegan, 1955.

2. Jul 29, 1957, Sacred Congregation of Rites, Historical Section, Memoria, supplement IV, Consultation of the Episcopate concerning a reform of the Roman Breviary: Results and Conclusions, s. 36, apud Thomas Richstatter OFM, Liturgical Law. Nowy styl, nowy duch, Chicago: Franciscan Herald Press, 1977, s. 40. Interesujące jest to, że tylko 8% biskupów chciało zmiany Brewiarza, co według wszelkiego prawdopodobieństwa odpowiada procentowi biskupów popierających cele Ruchu Liturgicznego. To samo źródło ujawnia, że tylko 17% biskupów prosiło o pozwolenie na użycie języka narodowego, przynajmniej w niektórych częściach Brewiarza; byli oni w ogromnej mniejszości wobec tych, którzy wyraźnie prosili o zachowanie łaciny dla dobra kapłaństwa. (tamże, s. 39)

3. Jul 29, 1957, Święta Kongregacja Obrzędów, Sekcja Historyczna, Memoria, s. 101-2, apud Thomas Richstatter, Liturgical Law. Nowy styl, nowy duch, s. 40-41

4. Frederick McManus, The Rites of Holy Week: Ceremonies, Preparation, Music, Commentaries, Paterson, New Jersey: St Anthony Guild Press,1956, s. v.

5. Rubikon był również miejscem, w którym Cezar podobno wypowiedział słynne zdanie „alea iacta est” (kości zostały rzucone), co oznaczało, że sytuacja, do której doprowadził, jest nieodwracalna.

6. Nie ograniczałyby się one wyłącznie do liturgii, ale mogłyby obejmować „nowe rozumienie” wiary, Kościoła, innych religii, małżeństwa, życia rodzinnego, potrzeb ludzkich itp.

Nad. Sławomir Soja
Ciąg dalszy nastąpi…

Komentarzy 8 do “Maxima Redemptionis”

  1. Listwa said

    Niestety

  2. rafał said

    CHRZEŚCIJAŃSTWO TO STAROSŁOWIAŃSKA RELIGIA

  3. lewarek.pl said

    Nie zgadzam się z autorem co do zalet wczesnego obchodzenia Wigilii Paschalnej w Wielką Sobotę.
    Po pierwsze, w Polsce jest to dzień roboczy i chociaż pracodawcy na ogół zwalniają wcześniej pracowników, a zwłaszcza pracownice, to te nie biegną do kościołów, tylko idą do domu przygotowywać święta. Handel, w którym zatrudnione są w większości kobiety, zamyka się dopiero po południu. Na świętowanie ludzie gotowi są wieczorem.
    To jest argument pragmatyczny, ale jest też – po drugie – argument o wydźwięku teologicznym. Zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa nastąpiło w nocy z soboty na niedzielę, dlatego bardziej odpowiednie jest świętowanie tego wydarzenia wieczorem lub nawet w nocy, a nie w dzień, gdy Chrystus przebywał jeszcze w grobie. Zapala się paschał, śpiewa się pieśń zmartwychwstania, a tu – grób. To już lepiej było w czasach przed wprowadzeniem NOM, gdy główne obrzędy Zmartwychwstania odbywały się w Niedzielę Wielkanocną wcześnie rano i odzwierciedlały radość wiernych z aktu, który się właśnie dokonał.
    Obecnie praktyka w Polsce jest taka: Kościół posoborowy odprawia liturgię paschalną w Wielką Sobotę wieczorem, po zachodzie słońca, chociaż zdarzają się wypadki łamania tej zasady; FSSPX podobnie, rozpoczyna liturgię paschalną, gdy jest już ciemno (zdarza się w niektórych kaplicach, że o północy lub tuż przed); środowiska tradycyjne, tzw. indultowe, postępują różnie: jedne zaczynają już wczesnym wieczorem, gdy słońce świeci jeszcze wysoko na niebie (jak to się ma do słów Exsultetu o woskowej świecy, która rozprasza mroki nocy?), inne wieczorem; neokatechumenat odprawia liturgię paschalną w nocy i kończy o świcie. Bałagan.
    Inną sprawą, której autor nie poświęcił wiele uwagi, jest reforma liturgii Wigilii Paschalnej dokonana przez Piusa XII, zdecydowanie zubażająca to nabożeństwo. Naprawił to dopiero Paweł VI, ale już w nowym, posoborowym rycie. To już jednak inny temat.

  4. lewarek.pl said

    Do powyższego dodam jeszcze, że poszedłem kiedyś do cerkwi prawosławnej, żeby zobaczyć jak tam obchodzi się Paschę. Uroczystości rozpoczęły się o ósmej wieczorem – wielogodzinnym czuwaniem. Sam obrzęd Zmartwychwstania z wielokrotnym wyśpiewywaniem troparionu „Christos woskries iz miortwych”, procesją, śpiewami i całym bogactwem liturgicznym prawosławia zaczął się dopiero o północy. Potem odprawiona została Boska Liturgia św. Bazylego Wielkiego, która skończyła się o świcie.
    Świętowanie pamiątki zmartwychwstania Chrystusa wieczorem i w nocy ma lepsze uzasadnienie liturgiczne niż obchody w dzień poprzedzający, i to jeszcze przy pełnym słońcu.

    ———-
    Na Łemkowszczyźnie ludzie witają się wtedy „Christos woskres” – „Woistyno woskres”.
    Admin

  5. lewarek.pl said

    Na Łemkowszczyźnie ludzie witają się wtedy „Christos woskres” – „Woistyno woskres”.
    Admin

    W cerkwi też tak kapłan zwracał się do ludzi, i tak mu odpowiadali.
    Ja też tak: „Christos woskries” pozdrowiłem panią kuchenkową, Ukrainkę, gdy przywiozła mi śniadanie w pierwszy dzień Wielkanocy, który spędziłem w szpitalu. Odpowiedziała: „Anu woskries, woskries”. Zdziwiłem się i dopowiedziałem: „Woistino woskries”. A ona: „To wasze święto, my obchodzimy później”. Dlatego nie odpowiedziała jak należy. Wot, prawosławna tradycjonalistka!

  6. katolik said

    @Lwarek

    Widzę, że mamy tutaj „znawcę” liturgii i jej „reformatora”, do tego uważającego schizmatyków za lepiej wiedzących od Kościoła Chrystusowego. Krótko mówiąc: modernista.

    Jednak 16 wieków odprawiania Liturgii Wielkiego Tygodnia i kodyfikacja tej liturgii na Soborze Trydenckim, chyba najważniejszym ze wszystkich soborów, są dla Katolików rozstrzygające i na pewno bliższe liturgii w czasach pierwszych chrześcijan niż modernistyczne, czy schizmatyckie wypaczenia.

    ———–
    W tej chwili struktury Cerkwi Prawosławnej są bliższe Chrystusa, niż Kościół Katolicki.
    Admin

  7. kontra said

    re 3
    Nie zgadzam się z autorem co do zalet wczesnego obchodzenia Wigilii Paschalnej w Wielką Sobotę.

    Praktyką Kościoła Katolickiego i jednocześnie normą, której się przez wiele wieków trzymano, było odprawianie obrzędów Wielkiego Tygodnia Triduum Sacrum rano
    a Pan się nie zgadza:)

    jak Wielki Modernista Paweł 6 ograniczył post do Komunii Św. do 1 godziny to rzeczywiście Pan się może nie zgadzać.

    Gdy katolicy zachowywali starożytny zwyczaj przyjmowania Komunii Św na czczo i pościli od północy cały dzień do wieczora to Kościół w swojej mądrości wolał stopniowo przenosic Mszę na godziny ranne aby zapobiec ewentualnemu łamaniu postu.

  8. Katolik said

    > W tej chwili struktury Cerkwi Prawosławnej są bliższe Chrystusa, niż Kościół Katolicki.
    > Admin

    W tej chwili Admin jest bliżej herezji i wynikającego z niej potępienia wiecznego, niż Kościoła Chrystusowego, czyli Katolickiego. Extra eclesiam nulla salus – poza Kościołem Katolickim nie ma zbawienia. Pisałem o tym i cytowałem dekrety Kościoła, które to jednoznacznie potwierdzają, ale widać Adminowi się zapomniało.

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: