Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    AnKa o 12 ciekawostek na dowód, że na…
    Boydar o Wolne tematy (83 – …
    Boydar o Jak wymyślono naród żydowski?…
    Zbyszko o Noc Listopadowa czy „burd…
    Yagiel o Wolne tematy (83 – …
    Tadeusz Kaktus o Wolne tematy (83 – …
    Adrian o Wolne tematy (83 – …
    Krzysztof M o Sterowanie nacjonalizmami
    Szczepan Zbigniewski o List z Moskwy do polskich…
    Adrian o Wolne tematy (83 – …
    Carlos o Wolne tematy (83 – …
    bryś o Wolne tematy (83 – …
    jasiek z toronto o Najbogatszy człowiek na ś…
    Szczepan Zbigniewski o Jak wymyślono naród żydowski?…
    Szczepan Zbigniewski o Noc Listopadowa czy „burd…
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 626 obserwujących.

Pesymizm realizmu politycznego

Posted by Marucha w dniu 2022-09-28 (Środa)

Co najmniej od czasów Platona i Arystotelesa ludzie wierzą w racjonalny porządek polityczny, oparty na wcielaniu akceptowanych społecznie wartości w życiu publicznym.

Zgodnie z tą wiarą jednostka może wykształcić przymioty racjonalności i logiki, zastosować je do odkrycia prawdy i podejmować trafne decyzje. Racjonalizm znalazł wybitnych kontynuatorów w postaciach Karola Monteskiusza, Antoine Nicholasa de Condorceta, Georga Hegla, Augusta Comte’a, Johna Stuarta Milla, Johna Deweya i wielu innych.

Dla orędowników racjonalizmu kluczem do naprawy świata w wymiarach ekonomicznym, politycznym i społecznym, a nawet moralnym jest świadome kierowanie się rozumem. Sokratejska wizja mądrości ma charakter optymistyczny. Poprzez ciągłe poszukiwania, masową edukację, eksperymentowanie i inżynierię społeczną ludzie mogą doskonalić swoje instytucje, osiągając coraz lepsze rezultaty. To z takich inspiracji płynęło optymistyczne przekonanie utopijnych autorów (od Tomasza Morusa począwszy), że można połączyć indywidualne szczęście ze zbiorową harmonią, zaspokajając uniwersalne ludzkie tęsknoty i aspiracje.

W XX wieku dzięki J. Deweyowi w Stanach Zjednoczonych uwierzono w „sojusz między nauką i demokracją”, a jego rezultatami były liczne programy „budowy nowego społeczeństwa”, propagowane przez wielu prezydentów, zwłaszcza tych odwołujących się do doktryny liberalnej. Tak wtedy, jak i obecnie rzadko zdarzało się, że zamiary, przemyślenia i plany odnosiły skutki bliskie tym zamierzonym. Dawały jednak ludziom nadzieję i przeświadczenie, że warto myśleć pozytywnie (Norman V. Peale, „Moc pozytywnego myślenia”, 1952).

Inklinacje do tworzenia utopijnych wizji przyszłości były właściwe w ub. stuleciu także doktrynom totalitarnym i nacjonalistycznym, w tym komunizmowi i faszyzmowi. Ponieważ wiele z nich poniosło klęskę, istnieje naturalna tendencja do zwracania się w stronę przeszłości, którą traktuje się jako nieskończoną skarbnicę pomysłów na rozwiązywanie problemów w każdych okolicznościach. Nostalgia i żal za „utraconą Arkadią” prowokują do myślenia realistycznego, ale i pesymistycznego. Pozwalają spojrzeć na przyszłość z retrospektywy, a miejsce utopii zastąpić wymyśloną przez Zygmunta Baumana „retrotopią”, powodowaną ciągłym strachem przed niepewną przyszłością.

Oczywiście rzadko się zdarza, że politycy wyciągają trafne wnioski z historii. Historia wcale nie jest – jak chciał tego Cyceron w słynnej sentencji „Historia est magistra vitae” – nauczycielką życia. Trzeba szczególnych okoliczności, aby wnioski formułowane na podstawie minionych wydarzeń i błędnych decyzji miały dobroczynne skutki dla tego, co się dzieje obecnie i co nastąpi w przewidywalnej przyszłości.

Antyracjonalizm

Przeciwieństwem racjonalizmu jest antyracjonalizm, który akcentuje raczej ludzkie słabości i ograniczenia rozumu ludzkiego w zakresie możliwości kreowania idealnych systemów społecznych i politycznych. Tradycje tego nurtu wywodzą się od wybitnych przedstawicieli XVIII-wiecznej myśli konserwatywnej: Davida Hume’a, Adama Fergussona, Adama Smitha i Edmunda Burke’a. To od nich wypływa przekonanie, że porządek społeczny i polityczny formuje się przez doświadczenie i tradycje, a nie poprzez reformy czy rewolucje.

Odwoływanie się do „ciemnych” stron natury ludzkiej prowokowało wielu myślicieli i pisarzy w XIX-XX w. do snucia wniosków pesymistycznych na temat losów ludzkości, przyszłości cywilizacji Zachodu czy upadku państwa narodowego. Warto pamiętać w tym kontekście o twórczości Henry’ego Adamsa, Fiodora Dostojewskiego, Oswalda Spenglera, ale także Alberta Camusa czy George’a Orwella.

Współcześnie do tej tradycji myślenia nawiązuje nurt realizmu politycznego, który zdobył największą popularność w XX wieku w świecie anglosaskim. Począwszy od poglądów protestanckiego teologa Reinholda Niebuhra, przez Hansa Morgenthaua i sędziwego Henry’ego Kissingera, po Kennetha Waltza i Johna J. Mearsheimera przewija się myśl, że niedoskonały z racjonalistycznego punktu widzenia świat jest rezultatem działania czynników stanowiących immanentną część natury ludzkiej – egoizmu, walki o byt, o dominację nad innymi. W świecie rywalizujących potęg i interesów cnoty moralne nigdy nie mogą zostać w pełni wcielone w życie, co najwyżej można do nich dążyć poprzez równoważenie interesów i łagodzenie konfliktów. Łatwiej jest osiągnąć mniejsze zło niż absolutne dobro.

Natura realizmu

Realizm polityczny jest z natury pesymistyczny w ocenie perspektyw racjonalności politycznej. Niebuhr w swojej książce „Moralny człowiek i niemoralne społeczeństwo” podkreślał, że ludzie od czasów Oświecenia upatrywali przyczyny problemów społecznych w złej woli rządzących lub w niewiedzy, pomijając ten zasadniczy fakt, że to egoizm każdego człowieka sprawia, iż działania czysto etyczne są niemożliwe.

Z tego myślenia wynika przestroga, że ludzie nigdy nie będą całkiem rozumni, a proporcje rozumu do motywacji impulsywnych stają się coraz bardziej niekorzystne dla tych pierwszych, kiedy przechodzimy od poziomu jednostek do poziomu grup społecznych.

Realiści polityczni pojmują świat takim, jaki jest, bez nadziei na jakąś nadzwyczajną zmianę, która zapewni ludzkości dobrobyt w skali masowej i zagwarantuje powszechne bezpieczeństwo. W tym sensie są bardziej uczciwi od liberałów, którzy w imię nieosiągalnych ideałów – wolności, demokracji i wzrostu gospodarczego reprodukują na coraz większą skalę wszystkie patologie i bolączki korporacyjnego kapitalizmu, wywołując coraz więcej społecznych rozczarowań.

Towarzyszący realizmowi pesymizm nie neguje jednak postępu. Wręcz przeciwnie, realiści uznają wielkie dokonania ludzkości na rzecz bardziej bezpiecznego i zamożnego świata. Ale jednocześnie zauważają, że dzieje się to często kosztem natury ludzkiej, ukrytego i bezwzględnego wyzysku, degradacji środowiska, a także zwiększania podatności człowieka na różne nieszczęścia i katastrofy, powodowane jego grabieżczym instynktem i niszczycielskim charakterem działań.

Taka postawa pozwala na uświadamianie sobie ryzyka rozmaitych przedsięwzięć na rzecz postępu. Lepiej być przygotowanym na rozmaite nieszczęścia, niż być ich bezmyślną ofiarą. Zwracał na to uwagę jeden z największych pesymistycznie nastawionych filozofów niemieckich Friedrich Nietzsche, uznając, że tragiczna wizja życia ludzkiego jest podstawą postępu i ucieczki od wielu nieszczęść. Jemu też przypisuje się twierdzenie, że pesymizm wyprzedza w myśli politycznej optymizm, gdyż ludzie od najdawniejszych czasów byli na łasce sił natury i innych ludzi, co wiązało się z niepewnością i ciągłym zagrożeniem. Trzeba więc było podejmować roztropne działania, aby uniknąć nieszczęścia. Potwierdzają to dzieła starożytnych tragików greckich – Ajschylosa, Sofoklesa i Eurypidesa.

Dla realistycznych pesymistów typowe są dystopie, tj. negatywne osądy zastanej rzeczywistości (kontra-utopie). W literaturze XX wieku można znaleźć wiele utworów, wskazujących na dysfunkcjonalność współczesnych społeczeństw i systemu międzynarodowego jako całości. Klasycznymi dziełami w tym gatunku (niektóre zyskały światową popularność dzięki przeniesieniu na ekrany) są np.: Jewgienija Zamiatina „My” (1924), Aldousa Huxleya „Nowy wspaniały świat” (1932), George’a Orwella „1984” (1949) czy Williama Goldinga „Władca much” (1954).

Dystopie i utopie oddają charakter nastrojów i oczekiwań społecznych w danym okresie. Po II wojnie światowej miały inspirujący wpływ na intelektualistów, którzy choćby na forum Klubu Rzymskiego podejmowali próby predykcji i prognozowania tendencji rozwojowych ku przestrodze i rozwadze rządów i społeczeństw.

„Czarne” wizje przyszłości,

które pojawiają się w ramach rozmaitych badań i analiz naukowych odzwierciedlają nie tylko katastroficzne lęki przed skutkami wyzwolenia rozumu ludzkiego z moralnych ograniczeń. Chodzi także o to, że coraz więcej ludzi obawia się, że dotychczasowe kierunki rozwoju stają się źródłem coraz większych zagrożeń, łącznie z totalnym unicestwieniem ludzkości. Ludzkość intuicyjnie obawia się, że światem z ukrycia kierują złowrogie siły (obserwujemy „wysyp” rozmaitych teorii spiskowych), które w postaci wyobcowanych i zdradzieckich elit żerują na całej „reszcie” ludzkości. Zbadanie tego zjawiska jest ważnym wyzwaniem poznawczym, ale jak dotąd w Polsce tylko nieliczni analitycy mają odwagę o tym mówić.

W świetle brutalnej gry międzynarodowej, prowadzącej do rewizjonizmu geopolitycznego, pogłębiania się kryzysu prawa międzynarodowego i narastania tendencji prowojennych, pesymizmowi realistów politycznych towarzyszą fatalistyczne i katastroficzne wizje perspektyw rozwojowych. Realiści nie są jednak zwolennikami apokaliptycznego sposobu myślenia. Nie zdają się na fatum, lecz na roztropność decydentów politycznych, na pogodzenie się z realiami nawet za cenę rezygnacji ze sprawiedliwości, aby tylko przywrócić stabilność i pokój.

Bezkompromisowość i nieustępliwość w wielu sytuacjach mają walory pozytywne, a nawet heroiczne. Ale mogą też świadczyć o ślepym zacietrzewieniu, utracie wewnątrzsterowności i braku wrażliwości na rosnącą skalę zniszczeń i liczbę ofiar w konflikcie. Klasyczny realizm polityczny i jego współczesne emanacje uczą, że kombinacja odstraszania i dyplomacji jest skuteczniejsza, niż otwarta wojna. Tę trudno skończyć, póki nie nastąpi przesilenie w stosunku sił i pokonanie jednej ze stron. Odwoływanie się do kompromisu staje się niewykonalne, gdy żadna ze stron nie godzi się na „paktowanie z diabłem”.

Tu widać wyraźnie, jak trudno wykreślić granice między moralizmem a cynizmem, między idealizmem a irracjonalizmem. Pesymizm realizmu politycznego podważa racjonalność procesów decyzyjnych i mądrość aktorów politycznych, którzy przeceniają swoje możliwości działania. Często także popadają w pychę, która poprzedza katastrofę. Wszystko zależy więc od tego, jakie decydenci przyjmują założenia, leżące u podstaw ich pojmowania świata. Jeśli jest on podzielony między dobro i zło na zasadzie przeciwności ideologicznych, nie ma w nim miejsca na kompromis, a zatem i trwały pokój. Jeśli natomiast skupiają uwagę na ochronie egzystencjalnych interesów przetrwania każdej ze stron konfliktu, możliwe jest znalezienie mechanizmów równoważących, stabilizujących ich dotychczasowy stan posiadania i zabezpieczających przed jego degradacją.

Wprawdzie media masowe bombardują nas informacjami o rosnącej gospodarce światowej i nieustannym postępie naukowym (tylko Rosja upada!), ale wiele oznak na niebie i ziemi wskazuje, że wizja przyszłości rysuje się w czarnych barwach. Najbardziej wymownym, bo namacalnym przez każdego mieszkańca globu jest kryzys energetyczny. Ale za nim czają się inne, równie niebezpieczne kryzysy: klimatyczny, hydrologiczny, ekologiczny, żywnościowy, migracyjny i in.

Pandemia [chyba „pandemia”? – admin] koronawirusa i konsekwencje globalnego konfliktu Zachodu z Rosją i Chinami, z wojną na Ukrainie w jego centralnym tle, pozwalają uświadomić sobie, że jesteśmy ofiarami systemowej, zorganizowanej przemocy, zadawanej przez logikę nieograniczonego wzrostu gospodarczego. Opiera się on na koncentracji zasobów finansowych świata w rękach wąskiej elity bogaczy i zarządzaniu naszym życiem przez sieć wielkich korporacji, które kosztem „suwerennych” państw przejmują kontrolę nad całością życia społecznego.

Wielu ludzi ciągle jednak żyje w błogim śnie bezproblemowego polepszania swojego dobrobytu, nie uświadamiając sobie ponurej sytuacji uzależnienia i podporządkowania. Mało ludzi zdaje sobie sprawę z tego, że strukturalna przemoc wokół nas czyni wolność każdego człowieka iluzją i fikcją. Jest to wolność bez wyboru i nawet ograniczonego pola manewru.

Ciemna strona polityki

Realizm polityczny ze swoją pesymistyczną filozofią, począwszy od antycznego histora Tucydydesa uczy nas, że przywódcy polityczni w wielu epokach stają się zakładnikami swoich własnych aspiracji i żądz. Nie są w stanie trwale zapanować nad wszystkimi innymi uczestnikami życia międzynarodowego, ani nad ich środowiskiem. Mogą jednak poprzez dążenia hegemoniczne i imperialistyczne podboje zakłócać równowagę systemową, prowadząc do katastrof wojennych, skazujących ludność na traumatyczne cierpienia.

W stosunkach międzynarodowych ciągle brakuje mechanizmów, które mogłyby zatrzymać liderów politycznych w realizacji ich wyolbrzymionych aspiracji, a przede wszystkim zapobiec świadomemu i nieświadomemu budowaniu negatywnych scenariuszy przyszłości. Realizm polityczny nie jest oczywiście receptą na „wieczny pokój”, ale dzięki powściągliwości liderów politycznych może przyczynić się do o ograniczenia już istniejących konfliktów i zmniejszenia liczby przyszłych wojen.

Pesymistyczna wizja przyszłości ma obecnie związek z negatywnymi konsekwencjami procesów globalizacyjnych, które jeszcze w latach dziewięćdziesiątych ub. stulecia niosły olbrzymie nadzieje i sporo optymizmu. Tzw. globalne zarządzanie miało pomóc we włączeniu do współzależnego systemu suwerenne państwa, gdy tymczasem tworzące je instytucje i organizacje wielostronne uczyniło instrumentami gry o wpływy najsilniejszych, przede wszystkim korporacji transnarodowych i największych potęg.

Zamiast bardziej egalitarnego i demokratycznego systemu globalnego powstał jeszcze bardziej zhierarchizowany i asymetryczny układ, osłabiający możliwości oddziaływania pojedynczych państw. Demontaż ich suwerenności następuje na naszych oczach, choć rządzący wydają się być ślepi i głusi. Nie chcą dostrzec, że złe zarządzanie wewnętrzne powoduje przejęcie funkcji państwa przez struktury zewnętrzne. Słabi przegrywają z silniejszymi nie tyle na polu bitwy, ile poprzez wielopoziomowe uzależnienia od ponadnarodowych i pozapaństwowych centrów decyzyjnych (związki integracyjne, korporacje, grupy interesu, tajne służby i in.).

W polskiej nauce i myśli politycznej brakuje pogłębionej refleksji nad realizmem politycznym. Mimo powszechnego zapatrzenia w Stany Zjednoczone, amerykański dorobek teoretyczny jest słabo przyswajalny, a umiejętności diagnozowania swoich interesów i lokowania rzeczywistej, a nie wyimaginowanej pozycji międzynarodowej Polski są na żenująco niskim poziomie.

Polska myśl polityczna nawiązuje ciągle do tradycji romantycznej. Miejsce „prometeizmu mesjanistycznego” zajął „prometeizm demokratyczny”, a optymistyczna wiara w fałszywą moralność i lekceważenie potęgi materialnej na rzecz posłannictwa dziejowego prowadzi rządzących, jak i ich protagonistów do uprawiania fałszywej, nieodpowiedzialnej polityki.

Prof. Stanisław Bieleń
https://myslpolska.info

Komentarzy 13 do “Pesymizm realizmu politycznego”

  1. Boydar said

    za ca. pięć lat nikt na świecie nie będzie pamiętał kto to Bieleń i jeszcze profesor oraz po jakich mentalnych śmieciowiskach buszował

    teraz też nie wie 🙂

    oprócz może korektora i/lub sekretarki

  2. NC said

    „Kto w szpony dostał się hipostaz,
    Rzeczywistości już nie sprosta.”
    Ale lewacy wiedzą przecież lepiej niż ktokolwiek inny.

  3. UZA said

    „Wielu ludzi ciągle jednak żyje w błogim śnie bezproblemowego polepszania swojego dobrobytu…”

    Tak rzeczywiście jest. Globalni psychopaci otwartym tekstem zapowiadają, że koniec z normalnością, że nie mamy mieć nic, że ma być zimno, ciemno, głodno, a ludziska jakoś nie przyjmują tego do wiadomości – ciągle chcą żyć po staremu i jak najwięcej mieć. I myślą, że tak można. Weźmy na przykład lekarzy – obłowili się na plandemii i chcieliby nadal dostawać astronomiczne dodatki, jakby uważali za rzecz oczywistą, że będzie na co tę kasę wydawać.

    A tu zima idzie, gazociągi „sojusznik” rozwalił i czym się ludzie ogrzeją? Papierkami, cyferkami na kontach ? A na co liczą politycy? Dopóki istnieją państwa narodowe, mogą się paść przy pełnych korytkach. W nowej normalności z dygnitarzy – w najlepszym przypadku – zostaną zdegradowani do roli obozowych kapo. Logicznie rzecz ujmując, to oni powinni walczyć z Wielkim Resetem w pierwszym szeregu, bo mają najwięcej do stracenia. Tymczasem wszyscy gorliwie piłują gałęzie, na których siedzą (i pod którymi my siedzimy).

  4. Peryskop said

    Re 1 Boydar

    za ca. pięć lat nikt na świecie nie będzie pamiętał kto to Boydar i jeszcze nie profesor oraz po jakich mentalnych śmieciowiskach buszował.

    Natomiast prof. Stanisław Bieleń zostawi po sobie zbiorek publikacji.

    Cennych jak ta u góry – ale cennych tylko dla tych, którzy są w stanie je zrozumieć, rozważyć, oraz skonfrontować z tym, co nas otacza.

  5. Józef Bizoń said

    „Racjonalizm znalazł wybitnych kontynuatorów w postaciach Karola Monteskiusza, Antoine Nicholasa de Condorceta, Georga Hegla, Augusta Comte’a, Johna Stuarta Milla, Johna Deweya i wielu innych.”

    Tak wyglądają wywody profesora ukąszonego heglizmem.

  6. Józef Bizoń said

    Stanisław Bieleń

    „Kształcił się w II Liceum Ogólnokształcącym w Sanoku, gdzie w 1972 zdał egzamin dojrzałości[2]. Po maturze podjął studia politologiczne na Uniwersytecie Warszawskim[3]. W 1983 uzyskał stopień doktora nauk politycznych. W 2006 obronił na Uniwersytecie Warszawskim pracę habilitacyjną pod tytułem Tożsamość międzynarodowa Federacji Rosyjskiej[4]. W 2015 otrzymał tytuł naukowy profesora nauk społecznych[5][6].

    Od 1976 pracował w Instytucie Stosunków Międzynarodowych Uniwersytetu Warszawskiego. W latach 1984–1987 i 2002–2008 był zastępcą dyrektora tego Instytutu. Wypromował ośmioro doktorów, m.in. Alicję Curanović (2009)[4]. Następnie w WNPiSM UW. W maju 2022 został odsunięty od prowadzenia zajęć ze studentami i wszczęto wobec niego postępowanie dyscyplinarne[7].

    W latach 1993–1999 był prodziekanem Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego do spraw współpracy z zagranicą, administracji i inwestycji[8], a od 2008 do 2012 był prodziekanem do spraw administracji, finansów i rozwoju[9]. W latach 1999–2002 senator Uniwersytetu Warszawskiego[10]. Wykładowca nauk politycznych w Europejskiej Wyższej Szkole Prawa i Administracji[4].

    Pracował też w: Wyższej Szkole Komunikowania Politologii i Stosunków Międzynarodowych (profesor) oraz Wyższej Szkole Stosunków Międzynarodowych i Amerykanistyki[4].

    Od 1999 jest redaktorem naczelnym kwartalnika „Stosunki Międzynarodowe”[11].

    W 2017 został odznaczony Złotym Krzyżem Zasługi za zasługi w działalności na rzecz rozwoju nauki[12], a w 2011 Medalem Komisji Edukacji Narodowej[13].”

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Stanis%C5%82aw_Biele%C5%84

  7. Boydar said

    Jesteście Rura chorym na głowę dywersantem. Tyle że, po waszych działaniach krew nie bryzga na ściany. No i w porównaniu, społeczność przyjmuje tą dywersję za nieszkodliwe dziwactwo.

  8. patmos said

    ad. 1
    APEMANTUS
    Nie umiesz czytać?

    PAŹ
    Nie.

    APEMANTUS
    To niewiele umrze mądrości w dniu, w którym cię powieszą.
    Szekspir Tymon Ateńczyk, II, ii

    Jakobińska égalitaire poszła stanowczo za daleko. Pono nie-do-uniknięcia.

  9. Peryskop said

    Ważne, że przeciskając się przez meandry kryzysowych mielizn i grani emocjonalnych na drodze skołatanej dlaczegoś ludzkości – profesorowi St. Bieleniowi udało się NIE użyć takich hasełek/jasełek, jak żyd vel chazar.

    Majster sztyk !

    A Baydur wciąż ma wrażenie, że kuma.

  10. Boydar said

    Jak już z rury przestanie płynąć ciepła i tylko obierki z zeszłego miesiąca w lodówce to sobie Rura na pociechę Bielenia pozgłębia, i jego autorytety z drugiego końca szwiata.

    Naturalnie lodówka jak u Laskowika, taka bezprądowa, bo i skąd prąd.

    A Boydar jak zwykle, przeżegna się prawą ręką i zobaczy, co mu tam Bóg naznaczył.

  11. lewarek.pl said

    „Polska myśl polityczna nawiązuje ciągle do tradycji romantycznej. Miejsce „prometeizmu mesjanistycznego” zajął „prometeizm demokratyczny”, a optymistyczna wiara w fałszywą moralność i lekceważenie potęgi materialnej na rzecz posłannictwa dziejowego prowadzi rządzących, jak i ich protagonistów do uprawiania fałszywej, nieodpowiedzialnej polityki.”

    Jeżeli to ma być charakterystyka współczesnych rządów w Polsce, to profesor Bieleń myli się, i to grubo! Ludzie rządzący dziś Polską nie hołdują żadnej idei prometeizmu, nie ma w nich też „optymistycznej wiary w fałszywą moralność”, ani w jakąkolwiek moralność. To są bestie żądne władzy, którą sprawują na mocy delegacji udzielonej im przez inne, silniejsze państwa. Polska i Polacy nie stanowią dla nich żadnej wartości, służą im jedynie do czerpania satysfakcji z władzy i posiadania szczególnych przywilejów. Do Polski wrócił XVIII wiek, czasy saskie. Wiemy jak to się wtedy skończyło, i teraz skończy się tak samo.

  12. Peryskop said

    Laskowik bezprądowy dobry na wszystko !

  13. Włodek said

    AD
    Autor (Stanisław Bieleń) cytuje co prawda myśli oświeceniowe (Karl Paul Reinhold Niebuhr – „Moralny człowiek i niemoralne społeczeństwo”), ale w swoim przeintelektualizowanym wywodzie (artykuł o realizmie politycznym) bagatelizuje „… zasadniczy fakt, że to egoizm każdego człowieka sprawia, iż działania czysto etyczne są niemożliwe. …”.

    Od zarania dziejów widomo, że w naturze człowieka przeważa pierwiastek „brania dla siebie” (egoizm), niż „dawania od siebie” (ekscentryzm?).
    To jednak nie usprawiedliwia profesorów (naukowców?) do tworzenia w kolejnych etapach rozwoju ludzkości nowych nazw (np. realizm polityczny) do opisywania aktualnie panujących stosunków społecznych, tylko po to, aby na potrzeby aktualnie rządzących światem dorobić filozofię do starego, jak świat procederu, żerowania egoistycznej mniejszości na ekscentrycznej większości zamieszkującej Ziemię.

    Opracowania naukowe (politologów), podobne do tego artykułu, niczego nie wyjaśniają, a jedynie ściemniają. W myśl kolejnej prawdy życiowej, że w mętnej wodzie łatwiej ryby łowić.

    PS
    I nic dziwnego, że wtedy nawet łatwiej łapią się leszcze. Ale więcej na ten temat, na pewno mają do powiedzenia specjaliści od pływania w płytkich i mulistych akwenach;)

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: