Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    Zbyszko o Noc Listopadowa czy „burd…
    Yagiel o Wolne tematy (83 – …
    Tadeusz Kaktus o Wolne tematy (83 – …
    Adrian o Wolne tematy (83 – …
    Krzysztof M o Sterowanie nacjonalizmami
    Szczepan Zbigniewski o List z Moskwy do polskich…
    Adrian o Wolne tematy (83 – …
    Carlos o Wolne tematy (83 – …
    bryś o Wolne tematy (83 – …
    jasiek z toronto o Najbogatszy człowiek na ś…
    Szczepan Zbigniewski o Jak wymyślono naród żydowski?…
    Szczepan Zbigniewski o Noc Listopadowa czy „burd…
    Halifax o Dlaczego szkoły nie eduku…
    errorous o Sterowanie nacjonalizmami
    errorous o Wolne tematy (83 – …
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 626 obserwujących.

W kierunku głębi

Posted by Marucha w dniu 2022-10-05 (Środa)

W 1893 roku Émile Durkheim wprowadził do socjologii pojęcie świadomości zbiorowej. W ujęciu Durkheima świadomość zbiorowa, na którą składa się całość przekonań, norm, wartości i uczuć określających rytm życia społecznego, jest pierwotna wobec świadomości indywidualnej i ją określa.

Klasycy socjologii tacy, jak — prócz Durkheima — August Comte, Max Weber, Herbert Spencer, Werner Sombart czy Marcel Mauss — skupieni byli na badaniu świadomości zbiorowej i zjawisk zachodzących w jej przestrzeni, nawet, jeśli u niektórych z nich pojęcie to nie było jeszcze wprost stosowane.

Samo zaakcentowanie przez socjologię roli świadomości zbiorowej trzeba uznać za niezwykle istotne dla tradycjonalistycznej i, szerzej, konserwatywnej myśli politycznej, jest bowiem fundamentalnie przeciwstawne liberalnej tezie o społeczeństwie jako agregacie jednostek niemającym samoistnego i organicznego charakteru. Na gruncie etnosocjologii pozwala z kolei mówić o etnosie jako wyróżniającym się szczególnymi, wyróżniającymi go spośród innych cechami oraz własną „duszą kultury” (paideuma, wedle określenia Leo Frobeniusa), gdzie nie tyle kultura tworzona jest przez ludzi, ile — przeciwnie — ona sama tworzy ich i żyje poprzez nich („żyje ich”, jak ujął to sam Frobenius). To zaś prowadzi w sposób nieuchronny do dalszego wniosku o zasadności pojmowania historii przez pryzmat szerszych modeli historiozoficznych analizujących etnosy i cywilizacje pod kątem ich — jak powiedziałby Fernand Braudel — „długiego trwania”.

W XX wieku w naukach społecznych zaczęło rodzić się jednak przekonanie, że świadomość zbiorowa jest w istocie jedynie wierzchołkiem góry lodowej struktury egzystencjalnej społeczeństwa czy etnosu. Poza widoczną warstwą świadomości zbiorowej istnieje także utajona płaszczyzna nieświadomości zbiorowej, nieustannie wpływająca na dzieje i kulturę, a niekiedy explicite wydostająca się na powierzchnię. Podobnie, jak w przypadku świadomości zbiorowej, nieświadomość zbiorowa jest pierwotna wobec nieświadomości indywidualnej i ją określa.

Choć Carl Gustav Jung podkreślał związek nieświadomości zbiorowej z archetypami wspólnymi dla całej ludzkości i w większej części swojej twórczości nadawał temu pojęciu znaczenie raczej uniwersalne, w latach 30. sam dał początek jego odczytaniu etnosocjologicznemu, opisując stricte niemiecką nieświadomość zbiorową i analizując przez pryzmat swej teorii procesy społeczne, których był świadkiem. Jak stwierdził Jaulin, „ludzkość istnieje w liczbie mnogiej”, nie rezygnując zatem z uniwersalno-porównawczego waloru teorii Junga, można w myśl metody geozoficznej[1] przyjąć założenie, że każdy etnos ma własną nieświadomość zbiorową.

W ślad za stworzoną przez Junga psychologią głębi powstała socjologia głębi, za jednego z ważniejszych twórców której może uchodzić Gilbert Durand. Jak socjologia klasyczna skoncentrowana jest na badaniu „nadziemnej” warstwy społeczeństwa z jego świadomością zbiorową, tak przedmiotem uwagi socjologii głębi jest warstwa „podziemna”, mieszcząca w sobie jego nieświadomość zbiorową.

Bezpośredni ogląd nieświadomości zbiorowej etnosu jest niemożliwy, co ma związek z jej numinotycznym charakterem. Parafrazując Heraklita, można by rzec, iż nieświadomość zbiorowa „ani nie oznajmia, ani nie ukrywa, lecz daje znaki”. Treści w niej obecne ujawniają się w zakodowanej formie w mitach i legendach, w dziełach literackich i innych dziełach sztuki, w tradycjach i obyczajach, a także wywierają nieustanny wpływ na motywacje działań jednostek i grup na poziomie subracjonalnym, tym samym zaś na politykę i historię.

Do tez Gilberta Duranda z jego mitoanalizą czy Karla Kerényiego z jego „mitologicznym fundamentalizmem” należało przy tym, iż to, co umiejscawiane jest powszechnie w sposób diachroniczny względem obecnej świadomości zbiorowej — a co tyczy się zwłaszcza progresywistycznej tezy o postępie w przechodzeniu od mythosu do logosu — umiejscowione jest w rzeczywistości w położeniu względem niej synchronicznym. To, co zdaje się być wyrzucone ze świadomości zbiorowej, jest w rzeczywistości jedynie zepchnięte do warstwy „podziemnej” i nie przestaje oddziaływać na rzeczywistość. Teza ta zyskuje szczególne znaczenie w przełożeniu na filozofię polityczną.

Konserwatyzm (a w szczególności „tradycjonalizm głęboki”) postrzegany jest niejednokrotnie, również przez samych konserwatystów, jako idea „powrotu do przeszłości” — przywrócenia należących do niej wzorców, tradycji, systemów wartości etc. Omawiana perspektywa, obok odrzucenia stanowiącej podstawę takiego rozumowania linearnej koncepcji czasu, pomaga spojrzeć nań inaczej — jego idée fixe zaczyna jawić się nie tyle sięgnięcie wstecz, ile w głąb.

Mianem archeonowoczesności[2] określony został przez Aleksandra Dugina stan, w którym świadomość zbiorowa i nieświadomość zbiorowa pozbawione są wzajemnej harmonizacji, co przekłada się na specyficzne schorzenie organizmu społecznego (możliwe według Dugina do zaobserwowania zwłaszcza w Rosji i postkolonialnych społeczeństwach Azji, Afryki czy Ameryki Łacińskiej) — w świadomości zbiorowej na skutek tego, co Spengler określił mianem pseudomorfozy powierzchownie panuje paradygmat moderny, pod nowoczesną skorupą kryje się jednak głęboko archaiczny rdzeń. W krajach niezachodnich w nieświadomości zbiorowej bezsprzecznie panuje wciąż paradygmat premoderny[3] — archeonowoczesność jest tam zatem widoczna explicite. Tradycjonalizm występuje wobec społeczeństwa w roli jungiańskiego środka terapeutycznego, którego celem jest przełamanie archeonowoczesności i powtórne zintegrowanie ze sobą świadomości i nieświadomości zbiorowej w paradygmacie premoderny.

Kwestią dyskusyjną pozostaje natomiast, na ile, jeśli w ogóle, koncepcja ta ma zastosowanie wobec samych społeczeństw zachodnich oraz — co interesuje nas szczególnie — dzisiejszej Polski. Kwestię tę można rozpatrzeć na kilku płaszczyznach, co z konieczności uczynione zostanie tutaj w bardzo niewielkim ułamku.

Etnosocjologowie, zwłaszcza należący do niemieckiej szkoły etnosocjologii, tacy, jak Friedrich Ratzel z jego antropogeografią (wcześniej zaś liczni autorzy starożytni, a w pewnym sensie można wymienić tu nawet Monteskiusza) podkreślali związek pomiędzy przestrzenią[4], w której rozwija się etnos i kultura, a ich formą czy charakterem, składającymi się na to, co we wspomnianej szkole określane było mianem Volksgeist czy Nationalgeist.

Zachowanie współcześnie określonych cech tradycyjnych w nieświadomości zbiorowej trzeba zatem uznać za uwarunkowane między innymi stopniem zakorzenienia człowieka w przestrzeni i formami, jakie przyjmuje owa przestrzeń sama w sobie. Hipernowoczesność, o której pisze francuski etnolog i antropolog kulturowy Marc Augé, przynosi w tym zakresie coraz dalej idące przemiany — współczesny stosunek człowieka wobec przestrzeni i vice versa dobrze opisuje jego koncepcja nie-miejsc (non-lieux). Nie-miejsca mają charakter całkowicie anonimowy i pozbawiony lokalnego charakteru, nie są obiektem niczyjego przywiązania emocjonalnego, na sposób typowo postmodernistyczny zatarciu ulega w nich czas i przestrzeń, bliż i dal, tożsamość i relacyjność.

Neonomadyzm należy do czynników wpływających na zatarcie i/lub niedostępność elementów tradycyjnych zachowanych w nieświadomości zbiorowej. Na równoległej płaszczyźnie ma miejsce nabieranie przez tożsamość kulturową charakteru wolicjonalnego, wręcz kontraktualnego wobec umiejscawiania jej na półkach globalnego „supermarketu kultury” opisywanego przez Gordona Mathewsa. Jednocześnie następuje coraz dalej posunięta algorytmizacja ludzkich zachowań w ramach systemu, który Shoshana Zuboff nazywa kapitalizmem inwigilacyjnym lub kapitalizmem nadzoru. To etap całkowitej technicyzacji życia, przed którym celnie przestrzegał między innymi Friedrich Georg Jünger.

Najprawdopodobniej ostatni akord wdzierania się antytradycyjnej (nie)rzeczywistości w głębie nieświadomości zbiorowej ma dopiero nastąpić — obecnie jesteśmy świadkami jego przedświtu. Byłoby to ostateczne, być może bezpowrotne w tym cyklu wykasowanie rezyduuów światopoglądu tradycyjnego; nastąpiłoby wraz z finalizacją procesu przemiany społeczeństwa w post-społeczeństwo, w którym opisywane modele straciłyby w ogóle w przeważającej mierze swoją aplikowalność — postosobliwościowy, postindywidualny świat transhumanizmu, ksenofeminizmu, silnej sztucznej inteligencji i ontologii zorientowanej na przedmiot (object-oriented ontology). Hipotetycznie, świadomość zbiorowa może zostać poddana pełnej symulacji i wirtualizacji, nieświadomość zbiorowa całkowicie zniknąć zaś z pola widzenia, a być może nawet po prostu zniknąć jako taka (czy raczej, zostać wyczyszczona).

Opisywane wątki i koncepcje istotne są dla myśli konserwatywnej z jeszcze jednego powodu. Należą bowiem do elementów dostarczających teoretyczną podstawę możliwej do zaproponowania odpowiedzi na powracający w jej ramach dylemat: czy należy dążyć do maksymalnego ukształtowania rzeczywistości empirycznej na wzór uniwersalnego, metafizycznego i metahistorycznego Ładu zapisanego w platońskim świecie idei, czy może to partykularna, historycznie ukształtowana tradycja powinna stanowić punkt odniesienia dla doktryny politycznej?

Pewna (wszelako zdecydowanie nie jedyna możliwa) interpretacja tej drugiej ścieżki wiedzie często niektórych jej przedstawicieli do oskarżania wyrazicieli innych wariantów konserwatyzmu o obcy mu konstruktywizm i ignorowanie empirycznej rzeczywistości, a także przywdziewania szat obrońców określonych akcydentalnych form społeczno-politycznych (dla przykładu, „państwa narodowego”), w czym upatrują oni wyrazu najbardziej świadomego i rozsądnego przekładu konserwatyzmu na postawę wobec teraźniejszości.

Poza, nazywając umownie, „platońskim” i „arystotelesowskim” rozwiązaniem wspomnianego dylematu inherentnego dla konserwatyzmu, możliwe do wyodrębnienia jest także wykraczające poza tę fałszywą dychotomię rozwiązanie „heideggerowskie”. Kładzie ono wyraźny nacisk na partykularność oraz historyzm i zachowuje postawę sceptyczną wobec uniwersalistycznej, proto-racjonalistycznej „metafizyki obecności” platonizmu, sięgając jednak zarazem do głębokiego znaczenia Dasein etnosu w przekonaniu, iż dusza kultury nie sprowadza się do warstwy „nadziemnej”. Wiąże się nierzadko z odrzuceniem bliższych korzeni po to, by sięgnąć po dalsze, nie mniej jednak własne. „Plwajmy na tę skorupę i zstąpmy do głębi” — do przyjęcia takiego właśnie stanowiska nawoływał wybitny polski rewolucyjny tradycjonalista Adam Mickiewicz.

Piotr Domański

[1] Nt. geozofii zob. A. Dugin, Ноомахия: войны ума. Геософия: горизонты и цивилизации, Moskwa 2017

[2] Oryg. „археомодерн”

[3] W ramach rozróżnienia: (1) premoderna — paradygmat sakralności; (2) moderna — paradygmat realności; (3) postmoderna — paradygmat wirtualności. Mające miejsce na Zachodzie przejście najpierw od pierwszego paradygmatu do drugiego, a następnie od drugiego do trzeciego (będące wszelako czymś akcydentalnym, a nie uniwersalnym prawidłem) można zestawić z metaforą jaja świata używaną przez René Guénona — w czasach premoderny jajo świata otwarte jest od góry, następnie zostaje zamknięte, a w kolejnym etapie otwiera się od dołu.

[4] Warto podkreślić, iż wprowadzone przez Ratzela pojęcie Lebensraum oznaczało oryginalnie nie „przestrzeń życiową”, lecz „przestrzeń, która żyje”.

https://myslkonserwatywna.pl

Komentarze 22 do “W kierunku głębi”

  1. swiadomosc !, ZBIOROWA ? zostala uksztaltowana glownie przez konsorcjom, korporacje , lub ZAGLEBIE 😂😁Nadjordanskich Bozkow Abrahama ,Izaaka, Aarona i Jakuba👌👍Tu nie potrzeba ZADNYCH FILOZOFICZNYCH ! dociekan ,rozwazan ,i analizowania🤔Proste jak sex oralny😀😄👍

  2. Mietek said

    Trochę tych teorii za dużo, mi już wszystko się plącze, myślę że wszystko jest bardziej proste..

    W 1893 roku Émile Durkheim wprowadził do socjologii pojęcie świadomości zbiorowej. W ujęciu Durkheima świadomość zbiorowa, na którą składa się całość przekonań, norm, wartości i uczuć określających rytm życia społecznego, jest pierwotna wobec świadomości indywidualnej i ją określa.

    To co w takim razie powiedzieć o tych którzy wyłamują się z tej świadomości zbiorowej.
    Według mnie, mamy trzy rodzaje świadomości, pierwsza systemowa, druga antysystemowa, i trzecia pośrodku, która potrafi się przystosować do pierwszej i drugiej.

    Kolejna sprawa, nawet w rodzinie gdzie geny pokrewne są takie same, mamy różne rodzaje świadomości, jak i przekonań, kto to kształtuje, przecież wszyscy wychowują się w podobnym środowisku, skąd potem ta różnorodność przekonań i myśli?

    Kto tym zarządza? Kto nas kontroluje?
    Nawet obecna sytuacja na świecie kształtuje się według czyjegoś planu, i to chyba nie jest plan ziemski?

  3. Emilian58 said

    A ja plwam na to i już.

  4. Peryskop said

    Re Mietek

    Inni kombinowali z telepatią (z powodzeniem) i/lub podstawiając „pole morfogenetyczne” z funkcją przepływu informacji „zbiorowej”.

    wiki : Pole morfogenetyczne – termin z obszaru morfogenezy wprowadzony do nauki przez embriologa Aleksandra Gurwitscha w innym znaczeniu niż używa się tego terminu w kontekście zjawisk paranormalnych.

    Coś w tym kierunku badał Rupert Sheldrake, a experymentalnie też prof. Luc Montagnier.

    …nawet w rodzinie gdzie geny pokrewne są takie same, mamy różne rodzaje świadomości, jak i przekonań, kto to kształtuje, przecież wszyscy wychowują się w podobnym środowisku, skąd potem ta różnorodność przekonań i myśli?

    Różne doświadczenia życiowe.

    Które różnicują zarówno nasz aparat poznawczy, jak i potem nasze poglądy – w konsekwencji.

    Natomiast „podobne środowisko” to ułuda i oxymoron.

    Geny kształtują nas tylko częściowo.

    W sposób dynamiczny i często przypadkowy.

    Te procesy u roślin badał wyśmiewany Rosjanin Trofim Łysenko, a Amerykanka Barbara McClintock za podobne badania i odkrycie transpozonów w kukurydzy dostała w 1983 nobla – 30 lat po zaprzrestaniu publikowania swoich wyników, bo też była wyśmiewana w środowisku.

    Haha !
    W USA i w sojuzie „podobne środowiska” ?

    Ponadto wciąż niedoceniany jest behavioryzm – czyli przemożny wpływ WZORCA.

    Nieco jaśniej ?

  5. Dlaczego ja mam wrażenie, że tu chodzi o nowe możliwości „grzebania w życiu społeczeństwa”?

  6. Ad. 4

    Coś w tym kierunku badał Rupert Sheldrake, a experymentalnie też prof. Luc Montagnier.

    Luc Motagnier – W związku z tym, że wikipedia polska zawiera na jego temat 144 słowa, a wikipedia angielska 2.449, czyli 17x więcej niż polska, warto zainteresować się treściami, do których Polacy mają dostęp utrudniony.

    Rozdział „Kontrowersje” (wiadomo, że w języku Eskimosów określenie czegoś jako „kontrowersyjne”, oznacza po prostu „niewygodne, ale trudne do podważenia”)

    ————

    Kontrowersje

    Sygnały elektromagnetyczne z DNA
    Główny artykuł: Teleportacja DNA
    W 2009 roku Montagnier opublikował dwa niezależnie wykonane, kontrowersyjne badania naukowe, z których jedno nosiło tytuł „Sygnały elektromagnetyczne są produkowane przez wodne nanostruktury pochodzące z sekwencji bakteryjnego DNA”. [32] [ potrzebne dodatkowe cytaty ] Jeff Reimers z University of Sydney powiedział, że jeśli jego wnioski są prawdziwe, „byłyby to najbardziej znaczące eksperymenty przeprowadzone w ciągu ostatnich 90 lat, wymagające ponownej oceny całego koncepcyjnego ramy współczesnej chemii”. [33] W artykule stwierdzono, że rozcieńczony DNA z patogennych gatunków bakterii i wirusów jest w stanie emitować określone fale radiowe” i że „te fale radiowe [są] związane z „nanostrukturami”[ potrzebne cytowanie ]

    Zostały one opublikowane w nowym czasopiśmie, którego był przewodniczącym rady redakcyjnej [34] rzekomo [33] wykrywając sygnały elektromagnetyczne z DNA bakterii ( M. pirum i E. coli ) w wodzie, która została przygotowana przy użyciu mieszania i wysokich rozcieńczeń , [35] i podobne badania nad elektromagnetycznym wykrywaniem HIV RNA we krwi pacjentów z AIDS leczonych terapią antyretrowirusową . [36]

    homeopatia

    W dniu 28 czerwca 2010 r. Montagnier przemawiał na spotkaniu laureatów Nagrody Nobla w Lindau w Niemczech [37] , „gdzie 60 laureatów nagrody Nobla zebrało się wraz z 700 innymi naukowcami, aby omówić najnowsze odkrycia w medycynie, chemii i fizyce”. [38] „ Oszołomił swoich kolegów… kiedy zaprezentował nową metodę wykrywania infekcji wirusowych, która jest bardzo podobna do podstawowych zasad homeopatii . Cristal Sumner z Brytyjskiego Stowarzyszenia Homeopatycznego, powiedział, że praca Montagniera dała homeopatii „prawdziwy etos naukowy”” [38] .

    Zapytany przez kanadyjski program CBC Marketplace , czy jego praca rzeczywiście stanowi teoretyczną podstawę homeopatii, jak twierdzili homeopaci, Montagnier odpowiedział, że „nie można jej ekstrapolować na produkty stosowane w homeopatii”. [39]

    Odpowiedzi, krytyka i wywiady

    Artykuł spotkał się z ostrą krytyką za brak recenzji naukowej, a jego twierdzenia nie zostały poparte współczesnymi konwencjami głównego nurtu fizyki i chemii. Żadna strona trzecia nie powtórzyła ustaleń z marca 2015 r. [ potrzebne źródło ] W odpowiedzi na oświadczenie Montagniera, że ​​generalnie niekorzystna reakcja wynika z „niezrozumienia lub niezrozumienia przełomowych ustaleń”, bloger Andy Lewis napisał, że trudno było stwierdzić, co „właściwie twierdzi” gazeta, mówiąc: „W artykule… brakuje rygoru. … ważne etapy eksperymentalne są opisane lekceważąco w zdaniu i podejmuje się niewiele prób opisania szczegółów pracy” . [40]Podczas gdy homeopaci twierdzą, że jego badania są wsparciem dla homeopatii, wielu naukowców przywitało je z pogardą i ostrą krytyką. [33] [41] [42]

    W wywiadzie dla magazynu Science z 24 grudnia 2010 r. zatytułowanym „Francuski noblista ucieka przed terrorem intelektualnym, by realizować radykalne idee w Chinach”, został zapytany o swoje badania i plany. W wywiadzie stwierdził, że Jacques Benveniste , którego kontrowersyjna praca homeopatyczna została zdyskredytowana, był „nowoczesnym Galileuszem ”. Zapytany, czy nie „martwi się, że twoi koledzy pomyślą, że zdryfowałeś w pseudonaukę”, odpowiedział: „Nie, bo to nie jest pseudonauka .. To są prawdziwe zjawiska, które zasługują na dalsze badania”. Wspomniał również, że jego wnioski o dofinansowanie zostały odrzucone i że opuszcza ojczyznę, aby założyć sklep (raczej działalność) w Chinach, aby uciec od tego, co nazwał „terrorem intelektualnym”, który [ potrzebne źródło ] Stwierdził, że chiński Uniwersytet Jiao Tong w Szanghaju jest bardziej „otwarty” na jego badania.

    Montagnier był również pytany o jego przekonania na temat homeopatii, na co odpowiedział: „Nie mogę powiedzieć, że homeopatia ma rację we wszystkim. Teraz mogę powiedzieć, że wysokie rozcieńczenia są słuszne. Wysokie rozcieńczenia czegoś nie są niczym. są strukturami wodnymi, które naśladują oryginalne cząsteczki. Odkryliśmy, że z DNA nie możemy pracować przy ekstremalnie wysokich rozcieńczeniach stosowanych w homeopatii; nie możemy posunąć się dalej niż rozcieńczenie 10-18 lub tracimy sygnał. Ale nawet przy 10-18 , można obliczyć, że nie pozostała ani jedna cząsteczka DNA. A jednak wykrywamy sygnał. [43]

    Artykuł wstępny New Scientist z 12 stycznia 2011 r. opisuje kontrowersyjny charakter badań, zauważając jednocześnie, jak wielu badaczy „zareagowało z niedowierzaniem”, a Gary Schuster porównał je do „ nauki patologicznej ”. [33] biolog PZ Myers określił to również jako „naukę patologiczną”. Opisał artykuł jako „jeden z bardziej nieprofesjonalnych opisów, z jakimi kiedykolwiek się spotkałem” i skrytykował proces publikacji jako mający „niewiarygodny czas zwrotu”: „kolejnym podejrzanym znakiem są daty. [ potrzebne źródło ]Artykuł został złożony 3 stycznia 2009 r., poprawiony 5 stycznia 2009 r. i zaakceptowany 6 stycznia 2009 r., co skłoniło go do pytania: „Kto to recenzował, matka autora? Może ktoś jeszcze bliżej. Zgadnij, kto jest przewodniczącym redakcji: Luc Montagnier” [41]

    W dniu 25 maja 2012 r. wygłosił przemówienie programowe [44] na konferencji w 2012 r. dla AutismOne, grupy antyszczepionkowej. Podobnie do kontrowersji, jakie wywołał wychwalanie homeopatii, jego najnowsza grupa, Chronimed, twierdziła, że ​​dokonała odkrycia dla autystycznych dzieci, które zostało ostro skrytykowane przez naukowca Stevena Salzberga . [45]

    W 2017 roku 106 naukowców akademickich napisało list otwarty „wzywając [Montagniera] do zamówienia”. List brzmiał: „My, naukowcy medycyny, nie możemy zaakceptować tego, że jeden z naszych rówieśników wykorzystuje swoją nagrodę Nobla [status] do rozpowszechniania niebezpiecznych wiadomości zdrowotnych poza jego dziedziną wiedzy” (nieważna jest prawda – ważne są zyski lub straty z prawdy płynące). [46]

    W obronie takich antynaukowych poglądów Montagnier został przytoczony jako przykład zjawiska zwanego chorobą Nobla (w jęz.polskim: odbiło mu). [47] [48]
    —————-

    https://en.wikipedia.org/wiki/Luc_Montagnier (tłumaczenie translate.google.pl)

  7. Włodek said

    W Polsce nie ma już świadomości zbiorowej, więc nic nie może wpływać na kształtowanie świadomości indywidualnej Polaków.

    Natomiast nieświadomość zbiorowa jest tak duża, że jej wpływ na nieświadomość indywidualną jest już bez znaczenia, ponieważ bezmyślność i bezwolność osiągnęła właśnie historyczne stany głupoty u przerażającej większości Polaków.

    A socjologowie i ich nauki posiadają „narzędzia”, aby przez kolejne dziesięciolecia do takiego stanu konsekwentnie doprowadzić całe społeczeństwo. No może tylko 95%, ale to i tak potwierdza smutna rzeczywistość.

  8. UZA said

    „A socjologowie i ich nauki posiadają „narzędzia”, aby przez kolejne dziesięciolecia do takiego stanu konsekwentnie doprowadzić całe społeczeństwo. ”

    Jasne, że można całe społeczeństwa otumanić i skłonić do zachowań absurdalnych a nawet samodestrukcyjnych. Myślę jednak, że nie potrzeba do tego jakiejś wielkiej nauki. Już w dawnych czasach istnieli cwaniacy (nawet niepiśmienni), którzy potrafili ogłupić różne społeczności i wyzyskać ich naiwność. Także władcy i tzw. elity posługiwali się różnymi sztuczkami, żeby oczarować czy przestraszyć lud. Współczesna nauka ponadawała tylko tym starym sztuczkom nowe, uczone nazwy. Trzeba też dodać, że ludzka głupota także jest stara jak świat i czasem ofiary same podsuwają złoczyńcom pomysł, jak je wykorzystać.

    W czasach mojego dzieciństwa bardzo dużą popularnością cieszyły się dzieła Jana Brzechwy (wiem, że Żyd, ale pisał świetnie). Jego „Szelmostwa Lisa Witalisa” były nadzwyczaj trafnym opisem psychomanipulacji. A przecież Brzechwa żadnym uczonym nie był i nikt go za takiego nie uważał. Po prostu znal życie

  9. Peryskop said

    Adminie, czy mój post #7 jakby niekoszer, bo powiązałem homeopatię wg prof. Montagnier’a z egzorcyzmami, zdrowiem, oraz Zbawieniem ?

    I groźbą interwencji dyżurnego ZP ?

    Czy dlatego, bo całkiem sprytnie przypisałem virusy kotowi Schrödingera ?

    Bowiem oba te byty zarówno istnieją, jak i nieistnieją. Czyli zachowują się kwantowo.

  10. Mietek said

    Do Peryskop,
    Różne doświadczenia życiowe.

    Które różnicują zarówno nasz aparat poznawczy, jak i potem nasze poglądy – w konsekwencji.

    No dobra, można by się z tym zgodzić, ale co powiedzieć, kiedy człowiek spotyka w swoim życiu kompletnie obcą mu osobę, i czuje i widzi jakby znał tego człowieka całe życie, jak to mówią, tych dwoje rozumie się bez słów, ja nawet potrafię taką osobę rozpoznać, kiedy widzę jak ze mnie zczytuje moje emocje lub myśli, jestem pewny że każdy z nas spotkał taką osobę na swojej drodze, a nie są to częste przypadki, większość ludzi nie rozumie siebie nawzajem, jak to wszystko wyjaśnić?

  11. Peryskop said

    Chyba Brzechwa, Tuwim i Makuszyński to trzej czołowi polscy poeci dziecięcy – wszyscy z kożeniami.

    Porazińska też ładnie pisała – i chciałoby się powiedzieć, że z innego geno-płodu.

    Lecz po sprawdzeniu neé Saryusz-Bielska, co może wskazywać na domieszkowanie.

    Ale cóż ?
    Kiedy i sam bp. Ignatz Krasicki germanofil niepewny.

  12. Włodek said

    Ad. [8] UZA
    „…Współczesna nauka ponadawała tylko tym starym sztuczkom nowe, uczone nazwy….”

    Ale tylko naukowiec-szarlatan może wymyśleć pojęcie „nieświadomość zbiorowa”, tak jakby nie było pojęcia braku świadomości zbiorowej, która istniała również od zarania dziejów.

    Następnie wystarczy nowe pojęcie ubrać w ładnie brzmiące „naukowe” wyrażenia, żeby laik łykał to, jako mądrość absolutną:
    „…Poza widoczną warstwą świadomości zbiorowej istnieje także utajona płaszczyzna nieświadomości zbiorowej, nieustannie wpływająca na dzieje i kulturę…”.

  13. Włodek said

    Ad. [2] Mietek
    „…mi już wszystko się plącze, myślę że wszystko jest bardziej proste…”

    Bo jakby socjologowie mówili wprost, to by się okazało, że świadomość jest przypisana człowiekowi każdemu z osobna. Świadomość „zbiorowa” może być jedynie wypadkową jednostkowych świadomości.

    O początku istnienia tej nauki pytanie było jednak inne – co kształtuje świadomość?

    Później postulowano tylko teorie, które socjologowie dopasowywali do aktualnych potrzeb „władców”, aby ułatwić im manipulowanie „podwładnymi”.

    Wiadomo, że na świadomość człowieka ma duży wpływ jego otoczenie. Dlatego socjologowie mają tyle „pracy naukowej”, aby poprzez „kształtowanie” otoczenia człowieka wpływać na jego świadomość.

  14. Peryskop said

    Mietek : … jak to wszystko wyjaśnić?

    Aura.

    Każdy żywy organizm (rośliny, także muszki owocówki, a nawet bakterie) emanuje pole energii, zawierające przeróżne INFORMACJE.

    Wciąż nieświadomie prowadzimy bio-procesy : recepcja – detekcja – interpretacja …

    Zarówno moc aury, jak i czułość jej odbioru są osobniczo zróżnicowane. Osoby zdrowe emanują zazwyczaj aurę silną i koherentną (czyli uporządkowaną).

    Na to nakładają się nieświadome oddziaływania feromonów.

    W połączeniu z bodźcami wzrokowymi i zapachowymi – to właśnie są mechanizmy „zakochanie od pierwszego wejrzenia”.

    Używki zwykle te cechy i efekty wzmacniają – stąd ich piekielna popularność …

    Potem decyzje i działania – nieświadomie odruchy, lub świadomie czynności, słowa, gesty, spojrzenia …

    A na ten ciągły gąszcz sygnałów i reakcji nakłada się jeszcze repertuar naszych schematów wypracowany przez lata … doświadczeń poznawczych.

    To dlatego reagujemy niby schematyczne, lecz w sposób mniej czy więcej zindywidualizowany.

    To tak w uproszczeniu …

    Bio-cybernetyka !

  15. Peryskop said

    10 : 13 vs 14

    Można porównać reakcje na to samo zagadnienie dr filozofii ZP i dr biocybernetyki i inż-bio-med MP.

  16. Mietek said

    Do Włodek.
    Wiadomo, że na świadomość człowieka ma duży wpływ jego otoczenie. Dlatego socjologowie mają tyle „pracy naukowej”, aby poprzez „kształtowanie” otoczenia człowieka wpływać na jego świadomość.

    Czyli mowa o tzw, propagandzie, ale jak wiadomo, nie każdego to bierze, podobnie jak reklama w telewizji, nie każdy to łyka, dlaczego tak jest? Nie wierzę też w tezę, że to powodu braku wiedzy, przecież jest na świecie tylu wykształconych ludzi, co wcale nie przekłada się na ich świadomość.

  17. Peryskop said

    Mietek : … jest na świecie tylu wykształconych ludzi, co wcale nie przekłada się na ich świadomość.

    Ani na rozwagę w podejmowaniu decyzji.

    Bo im wyżej są wykształceni, tym często łatwiej nabierają przeświadczenia, że zaliczone formalne stopnie wiedzy dają im ułudę gwarancji nieomylności w sprawach merytorycznych, ale i pozostałych – a w tym wszelkich życiowych oraz światopoglądowych.

    Na tym zjawisku widać, że Bóg jest sprawiedliwy, lecz w specyficzny sposób.

    M.in. dlatego ułożyłem pozornie nielogiczne motto :

    Bóg – jako z definicji Wszechmogący – nawet nie musi istnieć, aby sprawiał.

    Rezolutna pani UZA postawiła mi na to poniekąd słuszny zarzut, że przecież nie może sprawiać coś/ktoś nie istniejący.

    Przywołałem wtedy Moc Transcendecji.

    Ale skoro dzięki Adminowi zostaliśmy teraz umieszczeni „W kierunku głębi”, to jest dobra okazja, aby skonstatować, że nasze myśli – ale także ich BRAK – mają moc sprawczą, chociaż trudno potwierdzić ich NAMACALNE istnienie.

    No i jeszcze ta sprawcza BEZmyślność !

    I tu wracamy wzorem uroborosa do początkowej kwestii głupich mędrców – czyli do IGNORANTÓW połykających własny ogon.

    Czyż trzeba ingerencji Boskiej Opatrzności, ażeby pyszałek w końcu sam się ukarał ?

    Myślami@BEZmyślami.

    Czyli stanem DYSharmonii.

  18. Włodek said

    Do Mietek
    „…Czyli mowa o tzw, propagandzie…”

    To już inne narzędzie do kreowania tzw. „świadomości zbiorowej”, tak jak reklama, marketing, moda itp..

    Świadomość jest przypisana istotom myślącym, wiec jest też proporcjonalna do umiejętności „rozumowania” (używania mózgu).

    [Mietek] „…wszystko się plącze, myślę że…”
    – myślenie jest tu podstawą do świadomego istnienia, czyli własnej świadomości.

    Niektórzy „boją” się myślenia, zastanawiania, analizowania, oceniania, itd. tak jakby to sprawiało im ból, wiec i ich świadomość jest odpowiednio mniejsza, lub znikoma. Wtedy otoczenie (ale żadna świadomość zbiorowa) wpływa na kształtowanie tych resztek szczątkowej świadomości jednostki, która już bezkrytycznie („bezmyślnie”) przejmuje dla swojej wygody napływające wzorce zachowania, reagowania, pożądania, nienawiści, itp. zbliżając nas do poziomu wytresowanych zwierząt.

    Ale człowiek (rozumny) jest też zdolny do świadomego kształtowania otoczenia, czyli na przykład na zmienianie warunków w nim panujących, czyli pośredniego wpływania na rozmaite zachowania jednostki. W skrócie, można to otoczenie zmodyfikować dla czyjejś wygody (np. poprawić warunki mieszkaniowe, zlikwidować podatek), albo dla czyjejś niewygody (ograniczyć komunikację, ustawowo zlikwidować własność).

    Ten mechanizm rozpracowali socjologowie na potrzeby rządzących i służy on do wpływania na świadomość „poddanych”, aby łatwiej ulegali ich manipulacji.

    Pojęcie „świadomości zbiorowej” ma odwrócić naszą uwagę od rzeczywistego kreatora (manipulatora), który chce pod tą „przykrywką” niezauważony wpływać i kształtować naszą świadomość. Wtedy mamy do czynienia z argumentami bo opinia publiczna, bo demokracja, tradycja itp. itd.

    Człowiek świadomy myśli.

  19. Mietek said

    Do Włodek.
    Niektórzy „boją” się myślenia, zastanawiania, analizowania, oceniania, itd. tak jakby to sprawiało im ból, wiec i ich świadomość jest odpowiednio mniejsza, lub znikoma. Wtedy otoczenie (ale żadna świadomość zbiorowa) wpływa na kształtowanie tych resztek szczątkowej świadomości jednostki, która już bezkrytycznie („bezmyślnie”) przejmuje dla swojej wygody napływające wzorce zachowania, reagowania, pożądania, nienawiści, itp. zbliżając nas do poziomu wytresowanych zwierząt.

    To by się zgadzało, ja to właśnie nazywam, świadomość systemowa, której ulega część populacji.

  20. Mietek said

    Do Peryskop.
    Ale skoro dzięki Adminowi zostaliśmy teraz umieszczeni „W kierunku głębi”, to jest dobra okazja, aby skonstatować, że nasze myśli – ale także ich BRAK – mają moc sprawczą, chociaż trudno potwierdzić ich NAMACALNE istnienie.

    Ja bym to raczej nazwał, przeczucie, inaczej przezorny, ale to nie zawsze oznacza że pracuje nasz tok myślowy.
    To tak jakby samo to przychodziło, dlatego jeden unika wypadku, a drugi nieświadomie pakuje się w to co jest mu pisane.

  21. Włodek said

    Do Mietek
    „…to właśnie nazywam, świadomość systemowa…”

    Terminologia jest tu rzeczą wtórną, tak jak socjologowie na potrzeby swoich manipulacji tworzą naukowe „figury” typu „nieświadomość zbiorowa”, to każdemu wolno na własne potrzeby używać pojęć, pomocnych w dyskusji.

    Ważne jest mówienie o tym samym, zwłaszcza, jeżeli coś komuś chcemy wytłumaczyć.

    Filozofowie nazywają nasze otoczenie (szeroko pojęte) jako – byt. Używanie języka naukowego przez badaczy, odkrywców, nauczycieli w tłumaczeniu otaczającego nas świata, jest chyba celowe, bo zwykli ludzie szybko by skumali, że jest chyba coś nie tak (jeżeli oczywiście myślą). A tak kiwają tylko głowami i dają im jeszcze jakieś „Noble”, bo mądrze gada.

    PS
    Mietek ładnie i często tłumaczy upadek petrodolara. Niech się nie zniechęca, bo to trzeba tłumaczyć ludziom na wiele sposobów, aby wreszcie zaskoczyli, że świat bez lichwy może być lepszy.

  22. Peryskop said

    Admnie, znów proszę uprzejmie o korektę mego błędu i zamknięcie bolda przed :

    Rezolutna pani UZA …

    Dziękuję.

    ——
    Ok – admin

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: