Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    misio o Wolne tematy (08 – …
    osoba prywatna o Wolne tematy (08 – …
    Bezpartyjna o Stara krew – opowieść o J…
    osoba prywatna o Wolne tematy (08 – …
    Bezpartyjna o Ukraińscy lekarze nie muszą zn…
    osoba prywatna o Wolne tematy (08 – …
    Bezpartyjna o Wolne tematy (08 – …
    osoba prywatna o Izolacja Zełenskiego
    Głos Prawdy o Izolacja Zełenskiego
    osoba prywatna o Wolne tematy (08 – …
    Boydar o Wolne tematy (08 – …
    Kojak o Izolacja Zełenskiego
    wow o Polskość czarnych Polaków na…
    Boydar o O paranoi giedroyciowych i bar…
    Boydar o Ukraina na skraju przepaści! M…
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

Mocarstwowość z podkulonym ogonem

Posted by Marucha w dniu 2022-11-28 (Poniedziałek)

Pochowano dwóch mężczyzn, którzy zginęli od wybuchu w Przewodowie i sprawa nieudanego wywołania przez Ukrainę bezpośredniej wojny NATO z Rosją jest intensywnie przykrywana innymi rewelacjami, chociaż nie do końca. Oto nadeszły wieści skrzydlate, że dziennikarz agencji AP, który podał informację, jakoby Rosja wystrzeliła na Polskę dwie rakiety, stracił właśnie pracę.

Ciekawe, czy tę wiadomość wymyślił sam, czy też jakiś ukraiński patriota poprosił go o przysługę – ale tego pewnie już się chyba nie dowiemy. W każdym razie zachowanie strony ukraińskiej po wybuchu w Przewodowie, nasuwa najgorsze podejrzenia.

Jak pamiętamy, prezydent Zełeński od początku marzy o tym, by wojna rozlała się poza granice Ukrainy, na przykład – na Polskę, której władze sprawiają wrażenie, jakby nie mogły się tego doczekać.

Właśnie przebywający w Finlandii pan premier Morawiecki powiedział, że jeśli tylko Putin wygra na Ukrainie, to zaraz zaatakuje Polskę. Fińska pani premier, która pana premiera Morawieckiego w Finlandii przyjmuje, jest osobą – jak pamiętamy – dość rozrywkową, więc nie można wykluczyć, że zadała premierowi Morawieckiemu jakiegoś uroku – bo chyba Putin nie zwierza mu się ze swoich zamiarów względem Polski?

Fińska pfremierka, Sanna Marin, imprezuje

Na szczęście należące do NATO państwa poważne stanęły na nieubłaganym stanowisku, że w Przewodów uderzyła rakieta wystrzelona z terytorium Ukrainy. Okazuje się jednak, że nie tylko pan premier Morawiecki nie jest o tym do końca przekonany. Do końca – bo ostatecznie przekonają go chyba dopiero ustalenia ukraińskiej ekipy, która, na podstawie prowadzonych w Przewodowie wykopalisk, ustali ponad wszelką wątpliwość, że ta rakieta została wystrzelona z Rosji, a konkretnie – z Kremla – gdzie swoje faszystowskie legowisko urządził sobie Putin.

Z kolei pan dr Marek Głogoczowski sugeruje, że w ogóle nie było żadnej rakiety, a w Przewodowie wybuchły butle z gazem. Jak widzimy, również w teoriach spiskowych rysują się co najmniej dwie szkoły: ukraińska i – że tak powiem – fizykalna – bo pan dr Marek Głogoczowski jest uczonym doktorem fizyki.

Tymczasem władze naszego bantustanu najwyraźniej uznały, że ich powinnością wobec naszego, mniej wartościowego narodu tubylczego, jest usprawiedliwianie postępowania władz ukraińskich, nawet w sytuacji, gdyby się okazało, że mieliśmy do czynienia z prowokacją, której celem było wciągnięcie NATO w bezpośrednią konfrontację militarną z Rosją.

Najwyraźniej władze ukraińskie muszą doskonale wiedzieć, że polskie władze tak właśnie będą się zachowywały, żeby tam nie wiem co, bo akurat w dniach ostatnich stanowisko wiceministra spraw zagranicznych Ukrainy objął pan Andrij Melnyk, były ambasador w Niemczech. Jak pamiętamy, zasłynął on z wypowiedzi gloryfikujących Stefana Banderę i krytykujących przedwojenną Polskę za faszystowskie metody prześladowania miłujących pokój Ukraińców.

Jak przystało na naszego przyjaciela, pan Melnyk ani myśli rewokować, co wprowadziło w dysonans poznawczy pana prezydenta Dudę. Nie odważył się on oczywiście skrytykować pana Melnyka, który tym wiceministrem akurat teraz nie został chyba przypadkowo, tylko delikatnie mu poradził, żeby sobie to i owo doczytał. Obawiam się jednak, że pan minister Melnyk puści tę radę mimo uszu, bo po co niby miałby sobie to i owo doczytywać, skoro i on wie i my wiemy, że nawet jak sobie nie doczyta, to pan prezydent Duda, wraz z całym rządem „dobrej miany”, będzie koło niego tańcował na zadnich nogach i odgadywał wszystkie jego życzenia? Od kiedy to „sługa narodu ukraińskiego” – jak scharakteryzował Polskę rzecznik warszawskiego MSZ, pan Łukasz Jasina – będzie dyktował swemu panu, co ten ma robić?

Wprawdzie tedy rząd „dobrej zmiany” już wie, że wobec Ukrainy musi podkulać ogon pod siebie, ale za to wetuje sobie to na innych polach. Oto samolot z reprezentacją Polski w piłce nożnej leciał na Mundial do Kataru, a w drodze eskortowały go dwa myśliwce F-16. Wzbudziło to ogromne zainteresowanie opinii publicznej, bo owszem – „cała Polska” przywiązuje wielką wagę do Mundialu w Katarze – ale żeby akurat piłkarzy delektować honorową eskortą myśliwców, jakby każdy z nich był co najmniej prezydentem Bidenem, a w ostateczności – prezydentem Zełeńskim?

Spekulacje uciął wicepremier i minister obrony narodowej, pan Mariusz Błaszczak oświadczając, że myśliwce właśnie odbywały ćwiczenia, oczywiście owiane pierwszorzędnego gatunku mgłą tajemnicy wojskowej, et n’en parlons plus!

Nawiasem mówiąc, pan wicepremier Błaszczak właśnie zakończył rozmowy ze swoją niemiecką odpowiedniczką, która obiecała, że RFN dostarczy Polsce ileś tam baterii przeciwlotniczych rakiet „Patriot”, które zostaną rozmieszczone wzdłuż naszej wschodniej granicy. Mają one trafić do Polski już latem przyszłego roku, a wtedy i Przewodów i inne miejscowości będą mogły spać spokojnie, nawet gdyby Ukraina na zmasowany rakietowy ostrzał rosyjski odpowiadała równie zmasowaną rakietową ripostą, bo i niemieckie lotnictwo też będzie uczestniczyło w ochranianiu naszego nieba. To oczywiście bardzo ładnie tym bardziej, że przybliża nas to do pojawienia się wymarzonych przez Niemcy i Francję europejskich sił zbrojnych.

Na razie jednak Polska prowadzi żmudne negocjacje z Komisją Europejską, żeby ta odblokowała środki z Funduszu Odbudowy, zablokowane w ramach finansowego szantażu pod pretekstem praworządności. Kiedy te żmudne negocjacje się zakończa – tego nie wiemy, bo Komisja Europejska egzaminuje polskich negocjatorów z każdego ze słynnych „kamieni milowych” po kolei, a – jak pamiętamy – było ich całkiem sporo.

Na razie jednak Komisja Europejska, korzystając z nowych kompetencji, przyznanych jej w ramach ustawy o zasobach własnych UE, której ratyfikację w Sejmie przeforsował Naczelnik Państwa przy pomocy parlamentarnego klubu Lewicy, zamierza ustanowić nowy „unijny” podatek z przeznaczeniem na spłatę pożyczki zaciągniętej na stworzenie wspomnianego Funduszu Odbudowy. Jeśli tedy negocjacje w sprawie odblokowania środków z tego Funduszu dla Polski nie przyniosą rezultatu, tak czy owak będziemy w nim partycypowali, składając się na spłatę pożyczki.

Tak właśnie wygląda „współdecydowanie o naszych sprawach”, które jeszcze przed Anschlussem tak zachwalał pan dr Andrzej Olechowski, podczas imprezy pretensjonalnie nazwanej „Forum Dialogu”.

To mniej więcej tak samo, jak z decyzją, by na szczyt OBWE, jaki ma odbyć się 1 i 2 grudnia w Łodzi, nie wpuścić rosyjskiego ministra Ławrowa. Niby drobiazg, a przecież cieszy, bo dzięki temu i my możemy pokazać, że mamy swój udział w mocarstwowości.

Stanisław Michalkiewicz
http://michalkiewicz.pl

Komentarzy 11 do “Mocarstwowość z podkulonym ogonem”

  1. Mietek said

    Właśnie przebywający w Finlandii pan premier Morawiecki powiedział, że jeśli tylko Putin wygra na Ukrainie, to zaraz zaatakuje Polskę.

    A czy po kretynie, można się spodziewać czegoś mądrego?

    Kto się głupim urodził, głupim też umrze.

    Ukry dobrze wiedzą że długo już nie wytrzymają, więc zrobią wszystko, żeby w konflikt wmieszać innych.

    Co do tych środków na odbudowę, to będzie tak, że nic nie dostaniemy, a raty trzeba będzie za innych płacić.

    Wygląda na to, że Rosja nie będzie potrzebowała ofensywy zimowej, aby wygrać wojnę
    25 listopada 2022r

    Wygląda na to, że Rosja nie będzie potrzebowała ofensywy zimowej, aby wygrać wojnę

    Paul Craig Roberts.

    Moon of Alabama okazał się wiarygodnym źródłem informacji o konflikcie na Ukrainie.   Wiadomość z 23 listopada wskazuje, że jakaś część rosyjskiego rządu lub wojska w końcu zdała sobie sprawę, że Rosja jest w stanie wojny.   Relację można przeczytać tutaj: https://www.monofalabama.org/2022/11/ukraine-lights-out-no-water-and-soon-no-heat-.html   

    Wydaje się, że ośmiomiesięczna polityka Kremla polegająca na ochronie Ukrainy przed atakiem, a tym samym pomaganiu Ukrainie w prowadzeniu wojny z siłami rosyjskimi, dobiegła końca. 

      Infrastruktura – energia, transport, woda – Ukrainy jest zamykana.  

     Prawdziwa wojna rosyjskich ataków na zdolność funkcjonowania Ukrainy stopniowo się nasiliła, powodując szersze i poważniejsze szkody.   Wygląda na to, że Rosjanie nie chcą wszystkiego zniszczyć, dopóki Zachód i jego marionetkowy rząd na Ukrainie nie odzyskają rozsądku. 

    Zachodnie kuriozalne media oczywiście nie relacjonują prawdziwej sytuacji.   Zachodnie prostytutki są ministerstwem propagandy i stworzyły obraz rosyjskiej klęski.   Trudno byłoby zidentyfikować najgorszego kłamcę w zachodnich mediach, ponieważ istnieje nieskończona liczba kandydatów, ale Charles Moore z brytyjskiego Telegraph jest głównym kandydatem do publikowania najbardziej naciąganych doniesień:   patrz, na przykład, „Jedyną nadzieją Władimira Putina jest teraz zastraszyć Zachód, aby negocjował zwycięstwa Ukrainy”. https://www.telegraph.co.uk/news/2022/11/18/vladimir-putins-hope-now-terrify-west-negotiating-away-ukraines/   The Telegraph mówi nam również, że „Ukraina mogłaby dotrzeć na Krym przez Boże Narodzenie”  https://www.telegraph.co.uk/world-news/2022/11/19/ukraine-news-russia-war-latest-putin-missiles-severodonetsk/?li_source=LI&li_medium=liftigniter-rhr 

    Amerykańscy tak zwani „rosyjscy eksperci” rozpowszechniają te same złudzenia.

    W rezultacie narody Zachodu mają całkowicie fałszywy obraz sytuacji. 

      Rosja mogłaby zniszczyć Ukrainę w jeden dzień bez użycia broni nuklearnej.   

    Powściągliwość Kremla – moim zdaniem błąd strategiczny, ponieważ umożliwiła Zachodowi zaangażowanie się i rozszerzenie wojny – na Ukrainie ma kilka uzasadnionych powodów. Ukraina i tamtejsza ludność są od wieków częścią Rosji.   

    Jest dużo małżeństw mieszanych. Większość Ukraińców nie jest przychylna neonazistom, którzy zdominowali Ukrainę od czasu obalenia rządu przez USA w 2014 roku i ucierpieli z ich rąk.  

     Kreml nie chce dotkniętej biedą ruiny kraju na swoich granicach, a Kreml nie chce odpowiedzialności za odbudowę ukraińskiej infrastruktury.

    Nie do pomyślenia jest dla mnie, że „eksperci” i „reporterzy” na Zachodzie są tak głupi i skorumpowani, że napisali absurdalne relacje o konflikcie, które noszą ich nazwiska.   To totalny nonsens, który podsyca fałszywe przekonanie, że Rosję można pokonać i że „Ukraina może być na Krymie przed Bożym Narodzeniem”. 

    To, że taka absurdalna propaganda może być skuteczna, może spowodować, że USA/NATO postawią buty na ziemi, a potem mamy III wojnę światową.

    Z punktu widzenia Waszyngtonu, im bardziej Ukraina jest zniszczona, tym lepiej.   Jeśli Putin w końcu porzuci półśrodki i przejdzie do prawdziwej wojny, wojna wkrótce się skończy.   

    Jeśli Waszyngton może powstrzymać Zełenskiego przed poddaniem się, dopóki Ukraina nie zostanie zniszczona, Waszyngton odniesie korzyść z ekonomicznego i finansowego drenażu Rosji, który narzuci odbudowa.  

     Z punktu widzenia Waszyngtonu im więcej problemów dla Rosji, tym lepiej bez względu na koszty dla Ukraińców.

    To, czego jesteśmy świadkami, to ogromna nieludzkość Waszyngtonu i stolic NATO.   To niesprawiedliwe, że to Ukraina ponosi koszty nieludzkości Zachodu, a nie Waszyngton i europejskie stolice.

    Od siebie dodam, że gdyby tylko reżim kijowski zaczął ostrzeliwac Krym, Rosjanie w odwecie zmietli by z powierzchni ziemi banderowski Lwów, tam nie ma rosyjsko języcznej ludności, byłby to definitywny koniec banderlandu, jak i ukropolu.

    https://www.paulcraigroberts.org/2022/11/25/it-seems-russia-wont-require-a-winter-offensive-to-win-the-war/
     

  2. Alain said

    „Kreml nie chce dotkniętej biedą ruiny kraju na swoich granicach, a Kreml nie chce odpowiedzialności za odbudowę ukraińskiej infrastruktury”. A czy amerykanie wzięli odpowiedzialność za odbudowę napadniętych przez nich państw? Rosja pewnie zajmie Odessę, odetnie ukrów od morza czarnego, a reszcie zapewni neutralność i niech się ukraińcy sami rządzą. Anglosasi już wyszkolili partyzantkę i z niecierpliwością czekają na nowy Afganistan – a więc zajęcie całej ukrainy byłoby głupotą

  3. Mietek said

    Cała prawda o pisowskim mocarstwie..

    Długi po rządach PiS będziemy spłacać w nieskończoność”. Ekspert: Wchodzimy na ścieżkę gierkowską

    25 listopada, 2022

    Gdy PiS przejmował władzę, dług publiczny Polski wynosił 969 mld zł, teraz jest ponad 1,5 bln zł. Czyli można powiedzieć, że w ciągu dwóch kadencji rząd PiS-u zadłużył nas prawie na taką skalę jak wszystkie poprzednie rządy przez ostatnich dwadzieścia parę lat – mówił w TOK FM dr Bogusław Grabowski. Zdaniem byłego członka RPP długi zaciągnięte przez rząd PiS-u będziemy spłacać w nieskończoność.

    Polska gospodarka znalazła się w tarapatach. Inflacja galopuje i w październiku osiągnęła już poziom 17,9 proc. A i tak zaniża ją tarcza antyinflacyjna, która jednak ma wygasnąć z końcem tego roku. Zdaniem wielu ekonomistów Polaków czekają chude lata. – Rządy Prawa i Sprawiedliwości doprowadziły do kryzysu w państwie i gospodarce, a działania, które teraz będą podejmowane, okażą się bolesne – powiedział w TOK FM dr Bogusław Grabowski. Ekonomista i były członek Rady Polityki Pieniężnej zastrzegł, że ktokolwiek obejmie władzę po najbliższych wyborach parlamentarnych, będzie musiał wdrożyć bolesną dla społeczeństwa terapię.

    Jednocześnie po stronie opozycji pojawiają się głosy, że nie można fundować społeczeństwu terapii szokowej. Prowadząca audycję Karolina Lewicka przywołała słowa Bartłomieja Sienkiewicza z KO, który stwierdził, że „wyjście z inflacji nie może się odbyć kosztem trzęsienia ziemi”. – Będziemy w związku z tym wychodzić z inflacji dłużej, ale bardziej solidarnie – zapewnił.

    Jednak zdaniem dr. Grabowskiego to ryzykowne podejście. – Ból związany z powolnym wychodzeniem z inflacji jest większy niż ten, który wynika z szybkich działań ją obniżających. Bo sama inflacja przynosi koszty społeczne i zmniejsza dochody szczególnie osób najniżej uposażonych. Więc czy lepiej, gdy ludzie o najniższych dochodach, którzy ledwo wiążą koniec z końcem, będą mieli przechodzić przez taki ból 5 lat czy 2 lata? Jeśli ktoś chce przedłużać ten stan zapalny, narażać nas na to, żeby choroba się rozwijała, to wprowadzi nas w kryzys na dekady – tłumaczył.

    Wyjaśnił również, że bolesna terapia polega na szybkim ograniczaniu długu publicznego i tempa wzrostu inflacji. – Bez tego gospodarka nie zacznie się rozwijać. W prognozach NBP mamy zapisane 0,7 proc. wzrostu PKB w 2023 roku, a dopiero po trzech latach osiągnie on poziom 2 proc. Jak się tak będziemy rozwijali w tempie 0-2 proc., to nie będziemy nadganiać krajów Europy Zachodniej i całe te 30 lat polskiego cudu gospodarczego pójdzie na marne – mówił w Poranku Radia TOK FM.

    „To zrobiło ludziom wodę z mózgu”

    Były członek RPP dodał, że odpowiedzialność za trudną sytuację Polski ponosi obecny obóz rządzący, który przez lata stymulował popyt, zwiększał deficyt budżetowy, stawiając na transfery socjalne. – To wszystko zrobiło ludziom wodę z mózgu, że teraz jest dobrze i mamy przed sobą świetlaną przyszłość, a jednocześnie doprowadziło nas do takich problemów, o których wspomniałem. Rząd PiS nie potrafi prowadzić żadnej innej polityki. Ona jest ukierunkowana nie na stabilność makroekonomiczną, tylko na kupowanie głosów wyborców – podkreślił.

    Na złą kondycję finansów publicznych miały też wpływ – w ocenie gościa TOK FM – złe decyzje banku centralnego i Rady Polityki Pieniężnej. – Prezes Adam Glapiński z większością RPP nie dąży do realizacji celu, dla którego ona została powołana, czyli dodania gospodarce stabilnego pieniądza. Powinna dążyć do tego, żeby inflacja w jak najszybszym czasie obniżyła się do 2,5 proc. Mówimy tu o okresie 24, maksymalnie 36 miesięcy. Otóż, inflacja przekracza poziom 2,5 proc. od 20 miesięcy. A bank centralny mówi, że nie musi już podnosić stóp, bo w ciągu 3-4 lat inflacja nam spadnie. Razem będziemy więc mieli 6 lat takiego trendu – stwierdził.

    W ocenie eksperta Adam Glapiński kreowaną przez siebie polityką pieniężną sprzyja „celom partyjnym”, by rząd miał więcej pieniędzy do rozdawania przed wyborami. – To jest główny cel banku centralnego, a nie danie gospodarce stabilnego pieniądza – mówił ekonomista.

    „Długi będziemy spłacać w nieskończoność”

    Gość TOK FM postawił tezę, że wielkim grzechem rządu PiS-u było szybkie zadłużanie Polski, po czym opisał jego tempo. – Gdy ta partia przejmowała władzę, dług publiczny Polski wynosił 969 mld zł, teraz jest ponad 1,5 bln zł. Czyli można powiedzieć, że w ciągu dwóch kadencji rząd PiS-u zadłużył nas prawie na taką skalę jak wszystkie poprzednie rządy przez ostatnich dwadzieścia parę lat. Najgorsze jest to, że poziom deficytu finansów publicznych, więc poziom przyrostu tego długu, jest już tak duży, że rząd nie jest w stanie go sfinansować na rynku krajowym, emitując obligacje w złotówkach. Bo doprowadził do takiego spadku oszczędności krajowych, że one nie są w stanie sfinansować tak dużego deficytu. Dlatego musi szukać pieniędzy za granicą i wchodzimy na ścieżkę gierkowską – stwierdził.

    Zdaniem dr. Grabowskiego za granicą nadal chcą pożyczać pieniądze Polsce, ale na wysoki procent. – To będzie narastający problem wszystkich kolejnych rządów. Mamy gwałtowny wzrost kosztów obsługi długu. Jeśli dojdzie do czegoś takiego, że złoty się osłabi, a jesteśmy na tej ścieżce, i jednocześnie będziemy musieli spłacać duże odsetki, to wejdziemy w bardzo poważną spiralę zadłużenia – podkreślił.

    Przypomnijmy, długi, które zaciągnął rząd Edwarda Gierka w latach 70., ostatecznie spłaciliśmy dopiero w 2012 roku. A jak długo będziemy spłacać te, które zaciągnął rząd PiS-u? – Można powiedzieć, że w nieskończoność. Dlatego, że żeby je spłacać, trzeba mieć nadwyżkę w budżecie, a jej nie mamy – podsumował gość Karoliny Lewickiej.

    Jak widać, pisowska szczodrość, to nic innego, jak rozdawanie, nie swoich, pieniędzy, za które my wszyscy, i tak zapłacimy.
    https://dziennik-polityczny.com/2022/11/25/dlugi-po-rzadach-pis-bedziemy-splacac-w-nieskonczonosc-ekspert-wchodzimy-na-sciezke-gierkowska/

  4. Mietek said

    Myślę że już wystarczy pisowskich rządów, opartych na kłamstwach, na oszustwach, na totalnej głupocie, która ogarnęła miliony ludzi.
    Tak kończy pisowskie mocarstwo.

    Decyzja jest nieodwracalna”. Firmy zwalniają, bo gospodarka ostro hamuje..

    Przybywa doniesień o likwidacji miejsc pracy. Z problemami mierzą się wielkie fabryki, ale też niewielkie lokale gastronomiczne. Kryzys nie obchodzi się łagodnie z mediami.

    Z przedsiębiorstw płynie coraz więcej informacji o spowolnieniu produkcji, które wynika ze spadku zamówień lub wzrostu kosztów produkcji, które stawiają pod znakiem zapytania opłacalność – choć najczęściej jest to kombinacja obu tych czynników.

    Próby „uelastyczniania produkcji” już nic nie dają

    Za ograniczeniem produkcji idzie zwolnienie części załogi. Cytowany przez next.gazeta Jacek Siwiński, prezes firmy VELUX Polska, powiedział, że jego firma wyczerpała możliwości uelastycznienia produkcji „i dalsze jej ograniczenie wiąże się z trudną decyzją o zmniejszeniu zatrudnienia i rozstaniu się z pracownikami”. Nie zdradził, ilu pracowników dostanie wypowiedzenie.

    Z niepokojem o najbliższych miesiącach myślą mieszkańcy Starachowic i okolic. Aż 860 osób straci pracę w fabryce MAN Bus – to największy pracodawca w mieście i jeden z większych w tej części województwa świętokrzyskiego. Dziś zakład zatrudnia 3,5 tys. pracowników. Zwalniani nie dostaną odpraw, ale część otrzyma propozycję przeniesienia.

    Do tej pory w Starachowicach dziennie powstawało 12 miejskich autobusów. Teraz produkcja zostanie zmniejszona do ośmiu pojazdów. To przekłada się na redukcję zatrudnienia, która potrwa w sumie pół roku. Jak redukcja ta będzie przebiegała?

    „Od 1 stycznia firma MAN kończy współpracę z Agencją Pracy Tymczasowej i z osobami na samozatrudnieniu. Kolejnym etapem będzie nie przedłużanie 250 umów czasowych oraz wypowiedzenie 90 umów na czas nieokreślony. Proces ten ma potrwać do przełomu miesięcy maj/ czerwiec” – poinformował Międzyzakładowy Związek Zawodowy Metalowcy w Starachowicach.

    Trudno jest w mediach, gastronomii, usługach…

    Z trudną sytuacją mierzą się nie tylko wielkie zakłady przemysłowe, które w codziennej pracy wykorzystują ogromne ilości gazu i prądu, ale także choćby media drukowane. Wzrost ceny papieru spowodował, że wydawanie drukowanych gazet i czasopism to taniec nad finansową przepaścią. Zwolnienia objęły Agorę oraz grupę medialną, do której należą m.in. Onet i Newsweek Polska. Z kiosków znikną kolorowe czasopisma wydawnictwa Bauer, m.in. „Naj”.

    W czasach, w których wyjście do restauracji urasta do rangi ważnego wydarzenia i rezerwowane jest na specjalne okazje, lokale gastronomiczne świecą pustkami.

    „Rzeczpospolita” pisze, że pandemia i wymuszone na miesiące ograniczenia w pracy stacjonarnych lokali jeszcze długo po lockdownach spowodowały, że w 2021 roku zamknięto 17 proc. lokali gastronomicznych w porównaniu z liczbą z 2019 roku. Pod względem liczby obiektów pandemia cofnęła rynek do 2009 roku. Z kolei w kwestii obrotów do 2016 r. Istnieje obawa, że kolejne miesiące przyniosą powtórkę tej sytuacji.

    Czy czeka nas masowe bezrobocie?

    Czy rozpędzający się kryzys oznacza, że musimy być przygotowani na powtórkę z lat 90. ubiegłego wielu i początków obecnego, kiedy bezrobocie zbliżało się do 20 proc., a w niektórych regionach było nawet wyższe? Informacje z przedsiębiorstw nie są optymistyczne, ale ekonomiści, z którymi rozmawiał Wprost są zdania, że nie będzie masowego bezrobocia.

    Marek Zuber jest zdania, że nie czeka nas bezrobocie – zbliżający się (a może już trwający?) kryzys będzie cechował się tym, że praca będzie dostępna, za to coraz szybciej będzie nam ubywało wynagrodzenia.

    – To nie będzie kryzys polegający na wielomiesięcznym szukaniu pracy. Nie będzie to kryzys bezrobocia, ale, jak wspomniałem, kryzys odczucia zubożenia. Będziemy biedniejsi, ale nie będzie poważnych problemów z pracą – mówił.

    Nie ma to jak ekspert, będzie praca, ale nie będzie pieniędzy? Ale wymyślił !

    Ja bym raczej powiedział, nie będzie pracy, nie będzie też pieniędzy.

    Podobnie przyszłość rynku pracy widzi prof. Elżbieta Mączyńska. Jej zdaniem pracodawcy wyciągnęli naukę z doświadczeń z okresu pandemii, gdy w niektórych branżach, przede wszystkim gastronomii, zwolnienia były masowe i chaotyczne. Kilka miesięcy później okazało się, że nie ma komu pracować w otwartych na nowo restauracjach, bo w międzyczasie dawni pracownicy znaleźli sobie bardziej stabilne źródło zarobków.

    – Koszty pozyskania pracownika są wysokie. Trzeba sprawdzić jego kwalifikacje, on sam musi przystosować do pracy i wszystkiego nauczyć. Gdy pracodawcy policzą koszty związane z uszczupleniem, a następnie uzupełnieniem zespołu, mogą dojść do wniosku, że lepiej skrócić tydzień pracy, zmniejszyć wynagrodzenie i przeczekać trudny czas – wyjaśnia Prezes Honorowa Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego.

    I dodaje: – Nauki, które wynikają z dotychczasowych kryzysów, dowodzą, że nie możemy nonszalancko podchodzić do zatrudnienia.

    https://biznes.wprost.pl/amp/10974583/decyzja-jest-nieodwracalna-firmy-zwalniaja-bo-gospodarka-ostro-hamuje.html?utm_source=upday&utm_medium=referral

  5. Mietek said

    Widziane z Kijowa..

    Kijów od ataku na Polskę do blackoutu 23-25 ​​listopada. Siergiej Klimow
    28.11.2022r

    Możliwe, że ten artykuł może być ostatnim z terytorium Ukrainy. A potem mogę coś napisać lub opublikować dopiero po Wyzwoleniu – Włączeniu Światła. Ostatnie zaciemnienie było naprawdę fajne!!! Mózg nie czyści się jak dziecko! Pozostałe myśli stale podążają za podstawowymi instynktami przetrwania! Tydzień lub dwa takiej ciemności i najprawdopodobniej ograniczą się tylko do nich. I nawet jeśli pojawi się światło, aby napisać artykuł w ciągu kilku godzin, jest bardzo, bardzo prawdopodobne, że nie będzie połączenia, nie będzie światła wzdłuż łańcucha, aby go wysłać.

    Ale wszystko jest w porządku.

    Tak więc poprzedni artykuł kończył się opisem awarii z 15 listopada. Wieczorem tego samego dnia zaczęły napływać meldunki, że jakaś rakieta zniszczyła w Polsce traktor i dwóch Polaków. W nocy redaktor naczelny „Chwyli” Jurij Romanenko i jemu podobni zaczęli w histerii rozsiewać wściekłe bzdury, że NATO całkowicie zniszczy Rosję w ciągu najbliższych kilku godzin jako kara za męczeństwo dwóch świętych polskich rolników!

    Następnego ranka histeryczna rutyna trwała nadal. Nastroje Ukraińców były optymistyczne. No, wreszcie wojna! Prawdziwy, z bronią jądrową i lotniskowcami, a teraz „wszystko będzie Ukrainą”!!!

    W tym miejscu warto zauważyć, że awaria z 15 listopada została natychmiast zapomniana. Ukraińska pamięć o rybach akwariowych foreva!!! Wszystko, jak w „Siedemnastu chwilach wiosny”: „Ostatnia fraza zostaje zapamiętana. Włączenie się do właściwej rozmowy jest ważne, ale jeszcze ważniejsza jest sztuka wyjścia z rozmowy. Teraz – pomyślał Stirlitz – jeśli Rolf zostanie zapytany, kto do niego przyszedł i po co, z pewnością odpowie, że Stirlitz przyszedł do niego i poprosił o dobrą szwedzką pigułkę nasenną. Wszystkie bombardowania, przerwy w dostawie prądu, ciepła i wody poszły w niepamięć, a ludzie dosłownie „plekAv” (ukr. podmiot quasi-państwowy.

    Swoją drogą to bardzo fajny temat. Można przeprowadzić dowolną operację naziemną, morską czy specjalną przeciw banderlogom, upokorzyć, pieprzyć na całego, a potem tylko dać błahostkę lizaka, a wszyscy szybko w tłumie założą tsaki i będą szczęśliwi.

    Stopniowo, w porze lunchu, kiedy stawało się coraz bardziej oczywiste, że to ukraińscy artylerzyści przeciwlotniczy w tradycyjny sposób oszukują ludzi, a Zachód, jeśli zamierza iść na wojnę z Rosją, to na własnych warunkach i za pomocą jej prowokacji, a nie ukraińskiego kaca, patrioci Ukrainy zaczęli manifestować nienawiść już w stosunku do właścicieli. Byli oburzeni brakiem wrażliwości Amerykanów na życzenia Ukraińców – że nie popierają bredni o rosyjskim pocisku. Powiedzmy, to jasne, że wszyscy tam są pi…si, ale mogliby po prostu milczeć, a hipokryzja byłaby zajęta wszelkiego rodzaju Gordonami i Arrestowiczami.

    Wieczór był rozczarowujący. A wraz z nim wyszły dwa religijne fragmenty związane z zaciemnieniem.

    Pierwszym było wyrażone przez niektórych Ukraińców pragnienie modlitwy o światło! Pomyślałem z przerażeniem, że tak szybko przyjdzie do wyrzeczeń! Ale wtedy mój przyjaciel, który należy do sowieckiej inteligencji technicznej, mówił optymistycznie w duchu, że my, Ukraińcy, zjemy się nawzajem, ale nie poddamy się Rosjanom! I to mnie uspokoiło. Zaprawdę, miał rację Włodzimierz Iljicz, mówiąc, że inteligencja to nie mózg, ale gówno narodu! I miał rację Heinz Zeiss, który myślącą inteligencję umieścił w trzeciej kaście, a resztę (idiotycznych intelektualistów) w ostatniej, z błaznami, prostytutkami i innymi pasożytami.

    Uwaga więc dla psychiatrów z departamentu generała Szojgu: tańce totemów i kanibalizm są tym, z czym armia rosyjska będzie miała do czynienia w bliskiej przyszłości.

    Ja bym tego osobiście nie słyszał, nie uwierzyłbym w to, suko, hochlorealizm!

    Ciekawe, że pomimo zniszczenia systemu energetycznego, ludzie całkowicie wierzą, że ukraińska obrona powietrzna skutecznie zestrzeliła wszystko! Nawet kiedy pod stopami czuć wibracje eksplozji, ukraińscy patrioci błękitnym okiem mówią, że to tylko ukraińska rakieta przechwyciła w powietrzu rosyjską.

    Mózg Ukraińców nie przyjmuje prostej prawdy, że atakujący najpierw gasi systemy obrony przeciwlotniczej, a dopiero potem uderza w wybrane przez siebie cele.

    Logicznie rzecz biorąc, okazuje się, że ukraińska obrona powietrzna jest na tyle nieskuteczna nawet w okolicach Kijowa, że ​​Rosjanie postrzegają to jako błąd pogodowo-klimatyczny i nie zwracają na to uwagi.

    Również w noc po ukraińskim uderzeniu na Polskę niektórzy znajomi spodziewali się globalnego frontalnego uderzenia na całej linii od Brześcia do Izmaila. (Wierzę, że będzie taki cios, ale później, kiedy wszystkie zaciemnienia połączą się w jeden impuls.)

    Egzekucje rosyjskich jeńców dla Ukraińców przeszły bez echa. Zastanawiali się nawet, dlaczego Rosjanie są tak podekscytowani, skoro to normalna, tysiącletnia praktyka! Co więcej, bardzo, bardzo wielu Ukraińców i Rosjan, którzy kibicują Ukrainie, nieustannie wyraża swoje marzenia o masowych torturach i mordowaniu Rosjan, najlepiej więźniów i najlepiej bezbronnych.

    Z wiadomości o polityce personalnej. Jeśli wcześniej czołówka musiała jechać do ambasady USA w Kijowie, aby umówić się na spotkanie, teraz musi lecieć aż do metropolii!

    I ostatnie zaciemnienie. Rzeczywiście, wkrótce nauczysz się rozumieć 500 odcieni ciemności. W niektórych mieszkaniach nie było prądu przez ponad 48 godzin, aw niektórych nadal nie ma światła (w chwili pisania tego tekstu ponad 60 godzin – znajomi już oddzwaniają ze wsi). Lewy brzeg się położył. Wiele obszarów leży całkowicie. Tylko światło reflektorów, telefony komórkowe i obrzydliwa pogoda: lód z kroplą, mgła i spadający lód z okapów i drzew. Przygnębiony rządz!

    Bardziej adekwatni wydają się ci, którzy choć raz w życiu spali w nieogrzewanym budynku z wielkiej płyty przez tydzień/kilka tygodni. Reszta rozumie, że to horror, ale pociesza się nadzieją, że jeszcze jeden dzień i to się skończy. Nadzieja, że ​​wkrótce zapali się światło, tli się w mózgu. Aż trudno uwierzyć, że jesteśmy na ostatnim etapie „dekomunizacji” i elektryczność Lenina wkrótce opuści nas na zawsze. Cóż, może na zawsze? Przed nową „okupacją moskiewską”.

    Rozmawiałem z przyjacielem, który zajmuje się odbudową systemu elektroenergetycznego. Wyraziłem mu opinię, że zaciemnienie z 23-25 ​​listopada było przedostatnim, że potem ostatecznym ciosem i/lub ofensywą rosyjską. A jeśli tak się nie stanie, to w całkowitych ciemnościach deelektryfikacji nastąpi za miesiąc ostateczny upadek moralny narodu i zniszczenie państwa. Przyjaciółka mnie rozczarowała. Powiedział, że system energetyczny jest bardziej niezawodny, niż piszą w mediach, powiedział, że wytrzyma jeszcze trzy, cztery ciosy, takie jak ten ostatni, i dopiero wtedy – alles kaput! Zarówno światło, jak i wojna.

    Nawiasem mówiąc, na tle zaciemnienia prawie wszyscy zapomnieli o froncie. Kto idzie gdzie jest już fioletowy. Najważniejsze jest, aby zadzwonić do rodziny, krewnych, przyjaciół i dowiedzieć się, jak się mają. Nawet jeśli ktoś próbuje skupić się na wiadomościach, nacisk w mózgu nie utrzymuje się. Przód jest daleki i nieprawdziwy, ale f*pa – tu i teraz. To nie telewizja, ale rzeczywistość – ciemna i zimna!

    Na tym tle ośrodki decyzyjne typu ukraińskiego zaczęły pić więcej, często od samego rana. Uderzają z powodu braku jakiejkolwiek perspektywy. Nawiasem mówiąc, ich rekwizyty, te centra, potwierdzają więcej:

    a) brak generatorów;

    b) brak myśli, że zaraz będzie następny atak i może trzeba jakoś podnieść piąty punkt i kupić chociaż jakiś generator…

    Nie przejmuj się. Wszystko to nie obchodzi. Cóż, jak nie obchodzi. Wołania o Ukrainę i jej paramogę są obecne, ale nie ma działań na rzecz paramogy. To jest bardzo podobne do jakiegoś pomajdanowego społeczeństwa „Białej Gwardii”, które było opisywane w naszych książkach i pokazywane na naszych filmach: front się wali, wszystko się wali, zostaje tylko łożysko, upić się, pieprzyć dziewczynę i zastrzel się. (W wersji ukraińskiej – bez łożyska i zastrzel się.)

    Dzień po rozpoczęciu przerwy w dostawie prądu w niektórych miejscach zaczęło pojawiać się światło, a wraz z nim woda i ciepło. Ale wczoraj nie było połączenia telefonicznego jako takiego. W ciemnych dzielnicach, jak kiedyś ludzie szli do metra jak do schronu przeciwbombowego, to 24-go tłoczyli się na stacjach, żeby mieć choć chwilę okazji, żeby gdzieś zadzwonić, napisać coś na viberze lub telegramie, naładować telefon .

    Rankiem 25 lipca komunikacja i Internet również prawie przestały działać. Miasto zaczęło budzić się do życia w porze lunchu i jak zwykle od razu zapomnieć o tym, co się stało. Życie jest dobre!

    W sklepach nie ma chleba. Komunikacja miejska kursuje rzadziej, ale nawet w tej sytuacji wizualnie odczuwa się, że jest mniej ludzi. Dla wielu praca została przykryta miedzianą misą, a jadą tam, gdzie mają prywatne domy i piec. Można iść po wodę, wymienić na coś ziemniaki, a prąd… Cóż, przodkowie starożytnych Ukraińców żyli bez niej przez sto tysięcy lat, więc będziemy żyć! Ale, jak powiedział wielki ukraiński myśliciel Witalij Kliczko, „daleko od wszystkiego”.

    Być może wkrótce dziecinne przechwalanie się przy wejściu do przedszkola: „Widziałem Światło !!!” – stanie się kultowym pozdrowieniem na Ukrainie zamiast „grub do bohaterów !!!”

    Siergiej Klimow

  6. Emilian58 said

    @Mietek
    „kto się głupim urodził, głupim też umrze” to raczej nie dotyczy premiera z długim nosem. Towarzysz Matoł-usz Chrustow po prostu zdechnie!

  7. Zbigniew Kozioł said

    Też nie wykluczyłbym, że tam wcale mogło nie być rakiet. Ta myśl była ze mną od początku. Jakby nie było, wiarygodnych świadectw pozostałości rakiet do tej pory wcale nie przedstawiono. Mówią wprawdzie, że to była S-300, ale to jest powtarzanie za informacjami dziennikarskimi. Gdy zadałem na żywo w programie z Zapałowskim pytanie nakierowujące – tamten w istocie odpowiedział wymijająco.
    Po prawdzie, to raczej skłaniam się ku temu, że rakieta była. Ale niechaj tego dokażą oficjalnie…

  8. Emilian58 said

    To co pie_dolą chazary na temat rakietu i banderlandu to jedna para kaloszy ale ta głupawka ludności tubylczej w Ukropolin to już mistrzostwo świata!!! Aby to jakoś polactwu wynagrodzić mlaskający kaczelnik skrzyknął łoPOzycję z niemieckiej łapanki i kazał głośno krzyczeć pod swoją chałupą. Teraz tvdajnie będą wałkować temat przykrywając jednocześnie rakietu przysłanej z banderlandu. A kaczelnik ze swoim gangiem już myśli co zrobić gdy banderland przyśle w prezencie na Święta Bożego Narodzenia ze trzy rakiety.

  9. Mietek said

    Tak na koniec.
    Jednak to nie Niemcy przejmą naszą gospodarkę.
    Jakiś czas temu, pokazywałem jak w Rosji uruchomiono kolejną fabrykę samochodów, jak się okazało, były to samochody elektryczne z Chin, które już są produkowane w Rosji.

    Jak się okazuje, pisowska Polska, też będzie mieć za kilka lat, samochód elektryczny z Chin, patrząc na ich ekspansje, pewnie po kilku latach, przejmą cały ten pisowski interes.

  10. minka said

    Polska ma z Ukrainą WSPÓLNE terytorium… Twierdzi Morawiecki

  11. Czaruś said

    ad. 4/ Niech się ten „ekspert” Grabowski odczepi od Edwarda Gierka! Dług E. Gierka był dla Narodu, dla Polaków! TEN dług PIS-dzielcy robią dla ukrów! A ten „ekspert” obwinia „transfery socjalne”, nie mówiąc już, że w większości dla ukrów one są!

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: