Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Tydzień w Moskwie

Posted by Marucha w dniu 2017-03-05 (niedziela)

Mam świadomość, że w pewnych kręgach za ten wyczyn łatka „ruskiego agenta” przylgnie do mnie na całego. Wiem też, że jeśli napiszę cokolwiek pozytywnego o Rosji i Rosjanach, znajdą się zarozumialce, którzy powiedzą że jestem naiwna, bo dałam się „Ruskim” zmanipulować.

Być może pojawią się również impertynenci, którzy wysuną oskarżenia, że produkuję „ruską propagandę”, za co pobieram pensję w rublach od samego Putina.

Mimo to, wybrałam się do Moskwy. Potrzeba na taki wyjazd zrodziła się z buntu. Nie godzę się na to, że w moim państwie ktoś rozpowszechnia teorie podszyte paranoją. Lubię trudne wyzwania, więc postanowiłam rozprawić się z tym szaleństwem.

Do stolicy z Rosji pojechałam z kol. Sylwią Andruszkiewicz z Wilna, którą poznałam na Rajdach Katyńskich. Wybór towarzyszki podróży okazał się być trafiony. Sylwia zna biegle język rosyjski, więc była moim tłumaczem. Ponadto doskonale odnalazła się w moskiewskiej metropolii i sprawach organizacyjnych.

Koszty podróży i pobytu wzięła na siebie Fundacja Narodowa im. Romana Dmowskiego. Mogłyśmy sobie pozwolić jedynie na skromne warunki: zamiast taksówek – wykańczające metro, zamiast wygodnego hotelu – tani hostel z całym bagażem skomplikowanych sytuacji. Przyznaję, zmęczenie dało się we znaki, ale doświadczenie wynikające z obserwacji nieznanego dotąd świata okazało się bezcenne.

W pierwszym dniu zachwycałam się wnętrzem moskiewskiego metra – pałacowy wystrój poszczególnych stacji, rozmach, architektura, konstrukcja… Z każdym kolejnym dniem fascynacja mijała na rzecz ogromnego wyczerpania. Bieganina po podziemnych korytarzach, aby przesiąść się z jednej linii na drugą (a jest ich kilkanaście) i wyciskająca siódme poty wspinaczka po schodach (nie wszystkie były ruchome) dawały się we znaki. Do tego dochodziło przegrzanie (na zewnątrz było zimno, więc ubierałam się ciepło, a w podziemiach gorąco) i przeciążenie (dźwigałam kamerę i laptop, czasem też statyw).

Jednak nie mam zamiaru użalać się nad sobą (raczej myślę nad poprawieniem własnej kondycji), tylko chcę się podzielić tym co zaobserwowałam pod ziemią. Według danych z 2016 roku, moskiewskim metrem każdego dnia podróżuje średnio 7,1 miliona pasażerów. Patrząc na twarze tych ludzi zobaczyłam jak Rosja jest bogata w wielokulturowość. Co ciekawsze, wydaje mi się, że tam – w przeciwieństwie do zachodniej Europy – multi-kulti przyjęło się całkiem dobrze.

[Bo to nie jest żadne multi-kulti, droga Autorko – admin]

Potwierdzenie moich przypuszczeń po części znalazłam w hostelu w którym się zatrzymałyśmy. Każdego dnia nocowało tam około 35-40 osób. Pokoje wieloosobowe. Integracja – przy kolacji, kartach i plotkach – odbywała się w pomieszczeniu pełniącym funkcję recepcji, kuchni i salonu w jednym.

Mieszkańcy dzielili się na tymczasowych i długoterminowych. W pierwszej grupie byłyśmy my oraz rozmaici turyści, wśród których przez ten tydzień doliczyłam się m.in. Hiszpanów, Francuzów i Chińczyka. Druga grupa – najliczniejsza – to ludzie rosyjskojęzyczni szukający szczęścia i lepszego życia w Moskwie.

Do stolicy Rosji przyjechali m.in. z Tadżykistanu, Azerbejdżanu, Krymu, Tatarstanu, okolic Uralu, najróżniejszych zakątków Syberii, itp. Niektórzy z nich znaleźli już pracę, inni byli w trakcie jej poszukiwania, ktoś tam jeszcze dopiero się uczył. Byli też i tacy, co niczym się nie zajmowali albo żyli z kombinowania tu i tam. Prawosławni, muzułmanie, Europejczycy, Azjaci… Różniło ich pochodzenie, rasa, wykształcenie, wyznanie, priorytety… Łączyła ich Rosja. Ze zdumieniem przypatrywałam się temu jak razem wszyscy funkcjonują bez większych problemów.

Oczywiście Moskwa to nie tylko tanie hostele czy metro dla biedniejszego ludu pracującego, ale też ogromne bogactwo. Ekskluzywne butiki z produktami najdroższych światowych marek, luksusowe samochody, pełne przepychu restauracje, hotele, kluby, nieruchomości… Tego wszystkiego jest tam pod dostatkiem. Ale o żadnym z tych światów nie będzie w moich kolejnych relacjach i wywiadach. Przynajmniej nie w najbliższym czasie i nie po ostatniej podróży.

Celem mojego wyjazdu było bowiem dotarcie do ludzi, którzy mogliby mi udzielić ciekawych wypowiedzi na temat relacji polsko-rosyjskich. Komentatorzy polityczni, ludzie nauki i kultury, eksperci od spraw międzynarodowych, dziennikarz wydalony z Polski, prawosławni duchowni i wreszcie mieszkańcy Moskwy mający polskich przodków. To właśnie oni będą gościć na łamach kolejnych numerów „Myśli Polskiej”.

Agnieszka Piwar
http://www.mysl-polska.pl

Autorka zapewne przypuszcza, iż uprzedzając ataki troglodytów na nią, jako na „ruską agentkę”, wytrąci im broń z ręki.
Nie wytrąci. Do tego bydła, do tych p.w.d. gazetopolaków – nic nie dotrze. Żaden argument, żadna ironia… Powtórzą, jak zdarta płyta, tę samą śpiewkę o ruskiej propagandzie i rublach Putina.
Admin

komentarzy 26 to “Tydzień w Moskwie”

  1. Grace said

    Śmieszy mnie trochę ten artykuł bo autorka jakby z innej planety….Wiemy przecież że Rosja przed rozpadem miała nie tylko wielokulturowość czy różne religie. ( zgadzam się z Panem Gajowym, żadne multi kulti) O ile dobrze pamiętam w Rosji żyło i żyje do dzisiejszego dnia ponad 180 narodowości. W ZSRR żyli w zgodzie i nikomu nie przychodziło do głowy odłączanie się od ZSRR. Wielu żałuje tego rozpadu i ja dolewając oliwy do ognia także zaluje. Obwieszczam wszem i wobec, że kocham Rosjan i ich piękny kraj!

  2. Siggi said

    …wreszcie mieszkańcy Moskwy mający polskich przodków.
    ——–
    Z l.70-tych tamtego wieku przeszłego podawano dane dot.polskiej diaspory mieszkającej w Moskwie i szacowano ,że mieszka od wielu pokoleń około 150tyś Polaków.Nie jest to wiele na tle 11 mln mieszkańców Moskwy.Przy ul.M.Gorkiego,obecnie Twierskaja była międzynarodowa księgarnia „Drużba”a w niej polska sekcja,gdzie udawało się bez trudu dostać polskie książki,które w kraju były zaledwie kilka godzin na półkach.W tej sekcji pracowały panie ,które mówiły najczystrzym językiem polskim.Były to Polki moskiewskie,które nigdy nie były w Polsce.Polacy w czasach carskich sięgając nawet XVIIIw chętnie zaciągali się do służby państwowej.Byli lojalnymi poddanymi Gosudara,należeli do „śmietanki”towarzyskiej,zostawili spory ślad po sobie.Także w czasach radzieckich sporo Polaków pełniło wysokie funkcje w aparacie władzy.Nawet występowało zjawisko nadgorliwości,co było krytykowane przez innych.

  3. Dinozaur said

    Więcej . Było w Moskwie ok . 300 000 narodu pochodzenia polskiego , po upadku Sojuza przyjechało ok. 150 000 z Azji Srodkowej , Ukrainy , Kaukazu i Sybiru .

  4. Siekiera_Motyka said

    „Śmieszy mnie trochę ten artykuł bo autorka jakby z innej planety….”

    Tak samo to odebrałem, ale sobie myślę że jest to tak napisane dla konsumpcji tych zakochanych Demokracją Zachodu czytelnikom. Nie można mówić pozytywne rzeczy o Rosji.

    Ładnie że się przyznała że ma słabą kondycje bo znam Metra w Rosji i nie specjalnie mnie przerażały z porównaniem tych co były w Paryżu, Londynie czy Rio. Schody, ciepło itd to norma w metrach.

    „wspinaczka po schodach (nie wszystkie były ruchome)”

    – to już jest kompletna nie wiedza co się tam dzieje. Nie wszystkie działają bo NIE wszystkie są potrzebne i nie pracują. Ile razy bym nie był w nich to zawsze były jakieś które jechały do góry. Nie pamiętam kiedy bym spotkał takie miejsce gdzie w ogóle nie funkcjonowały. To moja skromna wiedza o ich Metro.

  5. Marucha said

    Jadąc metrem w dowolnym mieście zawsze trzeba się liczyć z przesiadkami i dojściami. Nieraz dość długimi. Czasami są ruchome schody, czasami ruchome chodniki, czasami windy.
    Ale cudów nie ma. Metro to nie taksówka.

    Ja polecam branie ze sobą hulajnogi. Wchodząc do autobusu czy metra można ją złożyć na pół. Potem wychodząc rozłożyć i wygodnie przejechać sobie te 500 metrów do innego przystanku.

  6. Siggi said

    5/Marucha said
    ——–
    W Moskwie-jak pamietam -za wiele nie pojeżdzisz na hooylajnodze,bo „za mało chodnika”,pasów dla wielosipiedow chyba nie malują,bo autami mogą zrobić …garaż z doopy.Ciasno tam teraz na ulicach strasznie .Metro jest dla nich i gości stolicy RF wybawieniem..Kiedy wracałem do kraju w 1976r metro liczyło sobie coś koło 210km,teraz chyba koło 400km i więcej linii jest na powierzchni.Kiedyś metro było czyste,bardzo dobrze oświetlone z jasną informacją jak sie poruszać,przesiadać itd.Za obecnych czasów wolnorynkowych „wlazł” w korytarze,przejścia,na stacjach …handel,drobny z badziewiem,książkami a w zasadzie nie powinno mieć to miejsce ze względów bezpieczeństwa.Bywały awarie ,pożary i przy wielotysięcznym potoku ludzi nic nie może ograniczać ruchu,przeszkadzać.Nieodłącznym widokiem w wagonach metra jest powszechne czytelnictwo gazet,książek,aby nie tracić każdej minuty dnia.

  7. otto hak said

    Panie Siggi. Polskie przodki. Może nie zdajemy sobie z tego sprawy, ale jesteśmy z Russkimi bardziej spokrewnieni niz nam sie wydaje i wymieszani lepiej niz z sąsiadami po drugiej stronie Kraju (tak, z Niemcami tez jestesmy dośc mocno wymieszani, ale to inne zagadnienie). W dodatku łączy nas dusza słowianska, dlatego Zachód chce nas jak najszybciej jej pozbawić. Przeto te antyrosyjskie podejście wsród naszych Rodaków jakoś wygląda nienaturalnie.

    Czasem sobie myslę, ze car przez omyłkę zbliżył obydwa narody społecznie i biologicznie, przez co tendencje carycy niemieckiej Kaśki trochę się wykoleiły. Ale spoko, czego Katarzyna nie osiągnęła, moga jeszcze dokonać współcześni własciciele tego świata.

    Nawet syn Katarzyny Paweł cos tam knuł po cichu po nocach z królem Stasiem w Petersburgu, ale big brother czuwał.

  8. Siggi said

    7/Otto Hak said
    …Polskie przodki..
    ——
    Nie mylić czasem z rąbaniem przodków.
    Co do tego wymieszania,to unikam powielania obiegowych,niczym specjalnie nie popartych wersji.To się tak komuś może wydawać „zgrabne”stwierdzenie faktu,a co nie odpowiada rzeczywistości.Ogólnie w dawnej przeszłości,kiedy ludność była bardziej zasiedziała,wyrażniej zaznaczał się regionalizmtakże w wyglądzie zewnętrzym typowym dla danego region.Ta prawidłowość dotyczy wielu regionów w Europce,wystarczy popatrzeć na niektóre region w Hiszpanii,Bułgarii,także w Rosji,choć to skośnooczy dolali sporo krwi,tak jak radziecka rebiata wojskowa w NRD.Na pograniczach międzypaństwowych zwykle więcej było tego rąbania przodków i mieszanie było lekko zauważalne.
    Co do Katarzyny II,to należy liczyć się z faktami historycznymi.Mimo,że Niemka z chwilą zamążpójścia,”załawienia”tego niezdałego chłopa objęcie w dramatycznych okolicznościach tronu i władzy,ona musiała zapomnieć ,że jest…Niemką.Za czas swojego carowania jak mało który monarcha Rosyjskiego Imperium tak wiele zrobiła dla Imperium.Powiekszyła prawie bez wojny ogromne terytoria w Europie i Azji Środkowej.Zwłaszcza w Azji stała sie przeciwwagą,groznym przeciwnikiem Turcji,która tam panowała.W zasadzie ona pokonała Turków.
    Paweł matkę serdecznie nie nawidził,czemu dał wyraz po jej śmierci,co przyczyniło sie do jego klęski i śmierci.To był taki pierwowzór durnowatego szefa z l.90-tych XXw.,który doprowadziłby do kompletnego upadku państwa.
    Z Stanisławem Augustem należy się obchodzić z dystansem,bo jako totalny pierdoła nic nie znaczył.Jest kwestią jego zniewieścienie,orientacja i śpiewki,że on uprawiał Katarzynę kiedykolwiek należy włozyć między bajki.Ona nim pogardzała,a kopulatów miała wyborowych ,inny nie mógł być.

  9. Inkwizytor said

    Szkoda, pani Agnieszko, ze nie wiedziałem o podróży do Moskwy. Ugościłbym u siebie blinami. Szkoda tym bardziej, ze się znamy. Muzeum Historii Polski. Pan Engelgard tak interesująco o X pawilonie w lipcu opowiadał 🙂

  10. Inkwizytor said

    Odnośnie metra moskiewskiego

    Schody ruchome są na każdej stacji gdzie jest wyjście do miasta. Między stacjami tam gdzie krzyżują się linie, schodów ruchomych nie ma. trzeba iść per pedes. W tygodniu sam poruszam się metrem. Szybciej. Samochodem tylko w weekendy, gdy jest potrzeba no i latem na dacze.

    Na stacjach sukcesywnie likwidowany jest handel. Rok temu były kioski ze wszytkim, teraz zniknęły. Wogole burzy się budy postawione na dziko jeszcze za Łużkowa.

    Czytelnictwa w wagonach metra raczej nie ma. Każdy prawie ma słuchawki w uszach i telefon w ręku. W latach 70-80 jak opowaidali mi Rosjanie dla zabicia czasu ludzie razem śpiewali piosenki. Odległosci między stacjami potrafią być nawet 5-7 minutowe.

    Nieoficjalnie Moskwa liczy około 18 mln ludzi

  11. Stan said

    Szanowne Panie i Szanowni Panowie !

    Nie dajcie się nabrać.
    Pani Agnieszka Piwar tak „barwnie” i z takim „pięknym, ciekawym językiem”
    napisała te wypociny, iż skłoniło mnie to do wyciągnięcia logicznego wniosku:

    Pani Agnieszka napisała to w domu, gotując w międzyczasie bigos ze starej kiełbasy,
    nieco już zepsutej świniny, spleśniałego boczku i zepsutej pokrytą nieco pleśnią kwaśnej kapusty,
    która przechowywała ponad 2 miesiące w lodowce.

    Krótko mówiąc, to tak jak by miała na oczach zaćmę i po dobrej gorzałce.
    Bardzo tępo bez jakichkolwiek emocji i przeżyć napisane wypociny i to w dodatku nie za swoje pieniądze?

    Wyjechała po znajomości czy siedziała w domu?
    Nie wstydzi się Pani pisać tak kiepskich wypocin?
    Co się za tym kryje?

    ——-
    Proszę, dla pewności, poczekać na następne odcinki. Ten pierwszy to zaledwie wstęp.
    Admin

  12. otto hak said

    Z Stanisławem Augustem należy się obchodzić z dystansem,bo jako totalny pierdoła nic nie znaczył.Jest kwestią jego zniewieścienie,orientacja i śpiewki,że on uprawiał Katarzynę kiedykolwiek należy włozyć między bajki.Ona nim pogardzała,a kopulatów miała wyborowych ,inny nie mógł być.

    Podejrzewałbym, ze jednak uprawiał, mimo że rzeczywiście pierdoła, choć inteligencji nieprzeciętnej. One czasami chcą odmiany a miewają wściekłą.

    Co zresztą nie miałoby zadnego znaczenia historycznego.

  13. Isia said

    … (2) Pan Siggi …

    … „polskiej diaspory mieszkającej w Moskwie” …

    … odkąd pamiętam, zgodnie z polską tradycją i kulturą, skupiska Polaków żyjących na obczyźnie nosiły nazwę Polonia … zatem Polacy mówią ogólnie, np. Polonia amerykańska, a bardziej konkretnie, np. Polonia chicagowska czy Polonia w Chicago etc. … natomiast określenie diaspora odnosiło się u nas, w Polsce, wyłącznie do żydów … zawsze mówiło się diaspora żydowska, nigdy – diaspora polska … jednak ostatnio, w żydowskich mediach głównego nurtu, coraz częściej można usłyszeć to, obco brzmiące w uszach Polaków, sformułowanie – diaspora polska, zamiast tradycyjnego słowa Polonia … krótko mówiąc, wypiera się z polskiej świadomości naszą tradycję i kulturę … to celowa żydowska polityka …

    … myślę więc, że nazwanie Polaków, mieszkających i żyjących w Moskwie, takimi słowami jak, Polonia w Moskwie lub Polonia moskiewska, byłoby najwłaściwsze i najbardziej polskie …

  14. EyWey said

    Wypadałoby dodać, iż w rzeczywistości wielu żydów jest `poprzebieranych` urodzeni aktorzy. Natomiast w Internecie dzieci Nimroda występują `na mikolaja` nagminnie. Znając kwestie żydowska, po wypisach dość łatwo ich rozpoznać, wziąwszy pod uwagę ich wielo postaciowe wirtualne osoby, mieszczące się zwykle w jednym – żydo chachle, czy jaka tam ich mać.
    Maja one [ `duchowo` obojnakie ] od prapoczątku wiele określeń i sa ich legiony..

  15. Siggi said

    13/Isia said
    ————
    http://polskinetwork.org/strona,polacy,31,liczebnosc-polskiej-diaspory.html
    W Moskwie ,mimo moich kilku kontaktów z moskiewskimi Polakami od pokoleń nie słyszałem,aby tam używano Polonia moskiewska,rosyjska,Kongres Polonii itd.Trudno mi jednoznacznie stwierdzić,czy w ogóle jest taka struktura i jakieś władze.Jedynie funkcje integrujące spełniała i spełnia Katedra Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Marii Panny w Moskwie.
    Polacy w Moskwie nie zabiegają o „Kartę Polaka” ,nie obnoszą się polactwem jedynie w dowodzie osobistym w pozycji „nacjonalnośc”wpisane jest małymi literami po rosyjsku ;…polak.
    Polacy nie zajmują się działalnością opozycyjną w opozycji do obecnych władz RF.Nie mówi się,żeby ich „zżerała”tęsknota za krajem pochodzenia ich przodków.Znów te przodki.
    Wolałbym z polskim Żydem w Warszawie zgubić,niż z obrusiewszym Polakiem w Moskwie znaleść. Zchodzić im z drogi…

  16. Głos Prawdy said

    gdyby nie było codziennych trudności, o których autorka, przyzwyczajona do wygód życia napisała, że ja wykończyły, nie była by Rosją, jak i inne kraje postradzieckie zahortowana.

  17. AniaK said

    Autorka artykułu trochę mnie zniechęciła do podróży do Moskwy. Chyba wybiorę się do Sankt Petersburga. To chyba bardziej moje klimaty. 🙂

    .https://www.youtube.com/watch?v=PmiJh7VFrL8

  18. AniaK said

    .https://www.youtube.com/watch?v=K_mCrgTfXbQ

  19. Isia said

    … (15) Pan Siggi …

    … to wątpliwy przykład Panie Siggi … ten Polski Network jest dość tajemniczą witryną, nie wiadomo (imiennie) kto właściwie ją utworzył i prowadzi … od członków wymaga się podzielania tzw. wartości świata zachodniego, takich jak, równouprawnienie, demokracja, wolny rynek etc. … a od takich „prawdziwych Polaków”, popierających powstanie zjednoczonej Europy wraz z jej judeowartościami, aż roi się u nas w rządzie, w Sejmie etc. …

    … nie znam Polonii moskiewskiej, nie wiem jaka jest, tak więc najlepiej będzie, jeśli sami Polacy wypowiedzą się o sobie i o swoim życiu w stolicy Rosji … a swoją drogą, przykro mi Panie Siggi, że tak pogardliwie wyraża się Pan o żyjących tam Polakach, co za porównanie !!! …

  20. Siggi said

    19/Isia said
    ———–
    Gdzie ta pogarda?

  21. Stan said

    Ad:17 Ania
    Pani Aniu proszę się nie poddawać.
    Moskwa jest też piękna i nowoczesna.
    Metrem można wszędzie dojechac — jedno z najtańszych w Europie.
    Restauracje tez tańsze niż w Polsce.
    Miasto żyje w dzień i w nocy.
    Naprawdę warto zobaczyć.
    Wizę turystyczna można załatwić bardzo szybko.

    Mercury City Tower — Wspaniały, nowoczesny wieżowiec w Moskwie.

  22. Isia said

    … (20) Pan Siggi …

    … to cytaty z pańskiego wpisu (15) … „(…) nie obnoszą się polactwem (…)” – a słowo polactwo ma dziś wydźwięk negatywny … albo … „Wolałbym z polskim Żydem w Warszawie zgubić, niż z obrusiewszym Polakiem w Moskwie znaleść. Zchodzić im z drogi.” No comment …

  23. Stan said

    Naprawdę warto zobaczyć nowoczesna Moskwę.
    Widok wokół Moskwy.

  24. Czasoumilaczka said

    Byłam w Moskwie niecały rok temu. Bardzo dobrze się czułam, ceny w sklepach mniej więcej takie jak w Warszawie. Metro bardzo mi sie podobało, szczególnie ze względu na łatwość odnajdywania drogi (oznakowania na podłogach i ścianach). Nie zgubiłam się ani razu. Akurat zatrzymałam się w dość cichej dzielnicy Sokolniki, jednocześnie nie aż tak daleko od centrum (Nachodnyj Rjad). Wszędzie bardzo czysto, ludzie pomocni no i cudowna sieć kawiarnii Szokolatnica (wyrobili mi karte klienta, bo przychodziłam dwa razy dziennie niekiedy).

    Jedyne co, to ulica Twerskaya nie dla mnie (zbyt głośna, a ja prowincjuszką jestem). Byłam w tych biurowcach, ale wolałam spacery typowo turystyczne (Plac Czerwony, GUM czy tzw. „Zrob zdjecie wszystkim Palacom Kultury). Polecam Moskwę 🙂

  25. Isia said

    … (15) Pan Siggi …

    … wikipedia podaje, że w Rosji działa szereg organizacji polonijnych, do najznaczniejszych należy Kongres Polaków w Rosji, od 01.12.2002 roku występujący pod nazwą Polska Autonomia Narodowa „Kongres Polaków w Rosji” i skupiający wiele mniejszych organizacji polonijnych z terenu całej Rosji … o Polakach w Rosji więcej informacji można znaleźć w:

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Polacy_w_Rosji

    … w wykazie z 2012 roku, sporządzonym przez „polski” MSZ, zatytułowanym: Organizacje Polonijne w Moskiewskim Okręgu Konsularnym, podano dwie takie organizacje działające w Moskwie, tj. Stowarzyszenie Kulturalne „Dom Polski” i Teatr Polski … więcej pod linkiem:

    http://www.moskwa.msz.gov.pl/pl/informacje_konsularne/polonia/organizajcje_polonijne/

  26. Siggi said

    22/25…Isia said
    ————
    ad.22… polactwo,chłopstwo(indywidualne),nauczycielstwo,górnictwo(nafty i gazu),mieszczaństwo(drobne),żydowstwo,świństwo,qrevstwo,itd.itp.Kategorie słowne jako supstytut,zamiennik,odmiennik,na „…stwo”jest tego dużo.
    Kwiestia obrusienia osoby o nierosyjskich korzeniach ,to szersze zjawisko zauważalne w historii wielu państw,które cechowała jakaś tam mocarstwowość oparta także na skrajnym nacjonaliżmie.Wielkorus był i jest faktem , na ogół kojarzy się negatywnie nie tylko u Polaków ale także u Rosjan.Wielu przedstawicieli innych niż rosyjskich narodów,kiedy znależli się pod silnym wpływem wielkoruskich bardzo często przechodzili nie tylko samych siebie ,co samych Wielkorusów.Niestety, ale także to dotyczy Polaków od pokoleń mieszkających w Imperium Rosyjskim,czy potem w ZSRR.Dotyczyło to zwłaszcza osób powołanych na ważne,lukratywne posady,które obdarzone były zaufaniem ,łaskami Gasudara,czy Gienseka.
    Osobiście znałem dwa przypadki Polaków,którzy prezentowali te postawy.Jeden Bronisław Bronisławowicz Za……..wski ze Stawropola,potomek powstańca stycznowego,historyk,nauczyciel akademicki ,który zarówno w sposobie prowadzenia zajęć,jak i egzaminowaniu był nie do wytrzymania.Jego stosunek do Polaków z Kraju był conajmniej podejrzany.Mógłbym jeszcze przytoczyć inne jego „zagrania”.Drugi przypadek obrusiewszego Polaka ,który bdb mówił po polsku ,korzeniami sięgający naszych Kresów białoruskich,a urodzony w Moskwie,także dawał popisy wielkoruskie.Żyrinowski przy nim ,to mały chłopiec,którego bardziej odbieram jako kabareciarza politycznego w obecnej rzeczywistości.Żyrinowski jest raczej słabym przykładem skrajnego nacjonalizmu.Jego ojciec,Żyd polski z Kostopola na naszych Kresach wsch,który do września’39 miał tam tartak.

    ad.25…Jak mi wiadomo w warunkach rosyjskich w środowiskach polskich termin „Polonia” nie jest powszechne.Może występować w jakiś nazwach stowarzyszeń Polaków.Bardziej w użykowaniu jest na Zachodzie zwłaszcza w Ameryce.
    Jak widzać za ostatnie 30 lat ,to nie można powiedziec ,że te polskie stowarzyszenia mają jakieś silne związki z Krajem.Następny po Wałesie prezydent RP podczas wizyty w Rosji spotykał się w Irkucku i jeszcze w innych miastach Syberii z Polakami tam mieszkającymi.Podaję to jako fakt,,nie wymieniam nazwiska tego prezydenta,żeby nie …ranić Pani szan.uczuć,także dlatego,aby uniknąć podawania pierwszego nazwiska i imienia jego ojca przy okazji.
    Jakoś nie słychać,aby krajowe instytucje jak np.Ministerstwo Kultury,Rolnictwa,Spraw Zagranicznych,Towarzystowo Łączności z Polonią zapraszały grupy Polaków z Rosji do odwiedzenia Kraju ich przodków.Myślę,że polskim środowiskiskom może nie zależeć na finansowaniu z Polski,gdyż od kilku lat funcjonuje w Rosji ustawowe uregulowanie ,które takie grupy otrzymujące pomoc zagraniczną zalicza się do agentów zachodnich. i wymaga sie płacenia podatków od tych sum oraz sprawozdań finansowych.
    Kiedyś uwaga polskich czynników krajowych była bardziej skierowana na Białoruś,gdzie przekazywano duże sumy wsparcia rozłamowej działalności Angeliki Borys,Białorusinki ,która bdb opanowała j.polski.
    W Rosji polskie grupy etniczne sa zbyt lojanle wobec Rosji,aby stanowiły „wartościowy ” element do nieprzyjaznych działań antyrządowych w Rosji.Stąd tak cicho w Kraju o naszej Polonii na Wschodzie. Jak „po grudzie”odbywa się farsa ze sprowadzaniem Polaków ze Wschodu.W l.90-tych to zadanie rząd scedował na jednostki samorządu terytorialnego nie przeznaczając żadnych pieniędzy na ten cel.Byłem kilka lat radnym w mojej gminie podmiejsko-wiejskiej i w tym czasie przyjeliśmy dwie polskie rodziny z Kazachstanu.
    Powroty Polaków ,kilkaset tysięcy w l.1955-65 ,to piękna karta w historii Polski Ludowej.Cześć i chwała Towarzyszom z Kierownictwa Naszej Partii i Rządu za stworzenie warunków ,że nasza Ojczyzna troskliwie przytuliła do siebie tą ogromną rzeszę naszych Rodaków.

Sorry, the comment form is closed at this time.