Dziennik gajowego Maruchy

Tomizm jest wrogiem pseudofilozofów i oszustów intelektualnych

Polska jest jak plaster miodu

Opublikował/a Marucha w dniu 2009-07-03 (piątek)

W pierwszej połowie czerwca b.r. Lusia Ogińska uczestniczyła w sympozjum poświęconym życiu i twórczości o. prof. Mieczysława A. Krąpca. Sympozjum zorganizowało stowarzyszenie „Fides et Ratio ” z Krakowa. Przedstawicielowi Stowarzyszenia Krzysztofowi Monticelliemu poetka udzieliła wywiadu, który prezentujemy.

„Polska jest jak plaster miodu”

Krzysztof Monticelli
W Pani twórczości poetyckiej żywo obecne są treści dzisiaj – we współczesnej literaturze  polskiej, celowo zapominane i zwalczane, takie jak Bóg, Ojczyzna, Prawda… Co inspiruje Panią , aby iść pod prąd współczesnym modom literackim.

Lusia Ogińska:
Sztuka w dzisiejszym świecie niczego dobrego nie uczy. Przecież klasycznym zadaniem sztuki było nie tylko krzewienie dobra, piękna i prawdy, ale także wypalanie zła. Dzisiaj artystą może być każdy – wystarczy, że potrafi epatować brzydotą, że skandalizuje, wynaturza rzeczywistość, a już staje się gwiazdą, czy bohaterem chwili. Media sztucznie nadmuchują wizerunek takiego „artysty”, a ten zaczyna wierzyć, że to co tworzy jest sztuką. Niestety „dzieła” i „twórcy”, którzy nam są prezentowani nadają się bardziej do badań jako jednostki chorobowe w szpitalach psychiatrycznych, niż do poważnej dyskusji o kulturze! Nie tylko w dziedzinach sztuki i kultury świat musi się zmierzyć z określeniem co ma sens i do jakiego celu prowadzi. Stajemy przed ostateczną decyzją, czy umrzemy jako ludzie, czy jako potwory? Ludzkość robi wszystko, żeby duchowo i moralnie się upośledzić, sprymitywizować, uwstecznić; a przecież nawet w przyrodzie, w ewolucji widać sens rozwoju, dążenie do doskonałości. Ewolucja nie zna uwstecznień.
Pytał Pan, co mnie inspiruje. Patrząc na ludzi, wyczuwam w nich głód, pragnienie normalności. Normalnej sztuki, pięknego obrazu, wzruszającego filmu, zrozumiałego wiersza. Myślę, że nadchodzi epoka renesansu moralności, artyści mają przed sobą wielkie pole do uprawy, ziemia już za długo leżała odłogiem. Widać już jak postmoderniści dławią się własnym bezrozumiem, jak się duszą swoim brakiem podstawowego poczucia estetyzmu.

Krzysztof Monticelli
W swoich wierszach pięknie pisze Pani o Polsce ukazując w nich niezwykle wnikliwie wszystkie radości i smutki jakie są udziałem Polaków. Dzisiaj coraz mniej mówi się o miłości do Polski , chciałem zapytać czym dla  Pani jest polskość ? Co to znaczy być Polakiem?

Lusia Ogińska
Polakiem być, to znaczy żyć z myślą o swojej Ojczyźnie, żyć ludźmi, historią, przeszłością i przyszłością. Ktoś mi kiedyś powiedział, że Polska jest jak plaster miodu, każda istota ma swoją osobną komórkę – rodzinę, dom, ale przecież ta mała rodzinna dziupla, to nadal jest część wielkiej całości, jeśli dbamy tylko o swój mikroświat a reszta nas nie interesuje, to gdy przyjdzie kataklizm, pożar, wojna i cały plaster się stopi to nie oszczędzi i naszej cząsteczki! Za późno będzie na skargi typu: „Dlaczego? Przecież ja troszczyłem się o swój dom! Nie mieszałem się do polityki! Nikomu nie wyrządziłem krzywdy! Nie interesowałem się Niemcami, Ukraińcami, Rosjanami!” A być Polakiem to znaczy dbać o cały plaster, nie tylko o siebie!  Polakiem być to jest również równoznaczne z byciem katolikiem, jeśli stracimy wiarę – stracimy i tożsamość. Przyjęliśmy chrzest z rąk czeskich, ponieważ obawialiśmy się zbyt wielkich wpływów Niemiec, ale to właśnie od momentu przyjęcia Chrystusa, nasza tożsamość zaczęła się budować i krystalizować. Dziś powiadają nam, że jesteśmy europejczykami, nie ma granic, narodów, podziałów, różnic. Wszystkich, którzy te oczywiste różnice dostrzegają, traktuje się jako kryminalistów. Wszelkimi sposobami tresowani jesteśmy przez globalistów, aż dojdzie do takiego absurdu, że na murzyna będziemy mówić „biały inaczej”, na złodzieja „przedsiębiorczy inaczej”, a na dewianta „zdrowy inaczej”. Na końcu okaże się, że związek mężczyzny i kobiety – to związek dwóch prymitywnych seksualnie jednostek, które może uda się zresocjalizować w następnych  pokoleniach! 
  
Krzysztof Monticelli
Jaki krąg literatury polskiej  jest pani najbliższy? Co warto czynić, aby ratować polską kulturę humanistyczną?

Lusia Ogińska
Bardzo wielu autorów musiałabym wymienić, bliskimi mojej duszy są przede wszystkim: Słowacki, Kraszewski, Sienkiewicz, Kossak-Szczucka, Dobraczyński. Wszystko co nam pozostawili tętni polskością i wiarą. Dzięki ich utworom można rozbudować wiarę, rozmiłować się w historii Polski, poznać chrześcijaństwo! Co czynić, by ratować polską kulturę? Uczyć się! Czytać i nie wierzyć tym którzy występują w telewizyjnym paranoicznym cyrku!
 
Krzysztof Monticelli
Ostatni tom Pani poezji P.T. ,,Śladami Ewangelii” w języku poetyckim ukazuje przypowieści Pana Jezusa. Jaką rolę dzisiaj może pełnić literatura w przybliżaniu ludziom prawd wiary. Dlaczego według Pani tak wielu współczesnych poetów i pisarzy milczy o Bogu?

Lusia Ogińska
Nie wszyscy milczą! Są poeci, nieliczni ale są, którzy swoją twórczość opierają na religii katolickiej. Większość jednak woli unikać tych tematów z prostych powodów, albo nie potrafią, nie wystarcza im talentu i potrzebnych umiejętności do tworzenia poruszających religijnych utworów, albo Boga traktują jako przeszkodę w ich postmodernistycznych karierach. Literatura – tak jak każda z dziedzin sztuki – może zmusić do zweryfikowania swojego postępowania, do zagłębienia się w swoją duszę, może czytelnika na chwilę zatrzymać w jego pędzie ku nicości, jednak – jak i wszystko inne w naszym bycie – literatura nie może dać ostatecznych odpowiedzi! Człowiek, jako jednostka całkowicie suwerenna, musi sam dokonać wyboru! Literatura może człowieka w jego wyborze umocnić, jednak ostatecznie nie ma siły sprawczej.
 
Krzysztof Monticelli
W dramacie P.T. ,,Zmartwychwstanie” ukazała Pani niezwykle prawdziwie prawdę o współczesnej sytuacji Polski. W dramacie tym, widz uczestniczy w zmaganiach Jezusa Chrystusa o dusze współczesnych Polaków. Proszę powiedzieć czy Polska ma szansę na zmartwychwstanie?

Lusia Ogińska
Nie wiem, czy Polska zmartwychwstanie! Wierzę jednak, że szansę mamy, mieliśmy ją  zawsze! Jeśli do tej chwili istniejemy jako naród, istniejemy na mapie świata, to znaczy, że albo Bóg pokłada w nas nadzieję, albo ma wielkie poczucie humoru. Sami wielokrotnie wstawialiśmy głowy pod gilotynę historii, jednak nam ich do końca nie ucięto! Myślę, że my jako naród się nie zmienimy, bo nas doświadczenia nie uczą. Jednak wiara, dziecięca, naiwna, słowiańska – to chyba właśnie ona nas ratowała?! Boska pomoc i Maryi wstawiennictwo są dla nas jedynymi aksjomatami, gwarantami istnienia, a nie, jak się to niektórym wydaje – traktaty! Umowy ludzką ręką spisane, mogą być ludzką ręką przekreślone – Boskie wyroki nigdy!
 
Krzysztof Monticelli
Zrealizowala Pani film „U Źródła Prawdy”  o dziele wielkiego filozofa o. prof. Krąpca. Jak powstawał ten film i jakie jest jego przesłanie ?

Lusia Ogińska
Przesłanie filmu jest proste! Przybliżyć postać największego, współczesnego filozofa. Zmusić widzów do myślenia i refleksji, jak również, dzięki Ojcu Profesorowi – uświadamiać wagę realizmu w ocenianiu rzeczywistości! Praca nad filmem stała się początkiem przyjaźni z wielkim filozofem, spotkań z nim, prawie codziennych telefonów i nauk, które owocowały w moich dziełach. Książka „Śladami Ewangelii” powstawała także dzięki codziennym konsultacjom z Ojcem Profesorem. Był wielkim inspiratorem, nauczycielem i przyjacielem, którego opiekę i obecność czuję do dzisiejszego dnia!
 
Krzysztof Monticelli
Kim dla Pani był Ojciec Krąpiec? Jakie wątki Jego myśli uważa Pani za ważne dla współczesnej młodzieży ?

Lusia Ogińska
Ojciec Profesor Mieczysław A. Krąpiec był wielkim darem nie tylko dla mnie, ale całej Polski! Młodzież dzięki Niemu i Jego życiowej postawie, może zacząć wierzyć, że nie tylko młodzi mogą być bezkompromisowi! Wiek dojrzały kojarzy się z zachowawczością, często tak jest,  ludzie starsi zbyt często boją się podejmowania odpowiedzialnych decyzji i wyzwań, ponieważ wiele widzieli, zbyt wiele przeszli. Ojciec Krąpiec był zaprzeczeniem tego stereotypu, był odważny, prawdziwy i przy całej swej wielkości – zwyczajny i bezpośredni! Stał się takim nie tylko dzięki wychowaniu i swojej sile charakteru, ale również dlatego, że się uczył, całe życie się uczył! Łaknął wiedzy, ponieważ ona daje prawdziwą siłę, wiedza jest jak zbroja, im mocniejsza, tym trudniej jest przeciwnikowi ją zniszczyć, im człowiek mądrzejszy tym trudniej go oszukać, zwyciężyć. Ojciec Krąpiec ostatecznie był wielkim zwycięzcą w swojej bitwie o życie!

 
Dobra trwałe.
(Ewangelia św. Mateusza 6 19-21)

Pomyśl co stanie się, co będzie,
gdy twoją trumnę piach zaścieli,
czy w niebo weźmiesz swoje serce,
czy też pozwolisz zgnić mu w ziemi?!

Nie gromadź skarbów tu na ziemi,
gdzie rdza i czas je może zniszczyć,
gdzie mogą łupem paść złodziei,
zginąć wśród ruin i wśród zgliszczy.
Gromadźcie swoje dobra w niebie,
gdzie skarbiec szczodrze wypełniony.
Tam na twój skarb i tam na ciebie,
czekają święci i anioły.

Pytaj już teraz! Pytaj siebie,
póki tu jesteś, póki żyjesz
czy twoje serce będzie w niebie,
Czy w trumnie doczesności zgnije?

Lusia Ogińska

Opublikowany w Kultura | 1 Komentarz »

Prośba o krucjatę różańcową

Opublikował/a Marucha w dniu 2009-07-03 (piątek)

Stan świata – oraz: gdzie są nadzieje dla Polski

Mirosław Dakowski
Głos w czasie II spotkań „Pokolenia Summorum Pontificum” w Zakroczymiu, 13. 06.’09 , wersja poprawiona wygłoszona w Radio Polonia Chicago 22. 06.’09.

Motto: Okazuje się, że jesteśmy w łapach humanistów
Osip Mandelsztam do żony Nadieżdy (Nadziei)
Woroneż, ok. 1936, tuż przed kaźnią

I. STAN

A. „Globalizm” i agresywny „humanizm” są realizowane już jawnie co najmniej od Comeniusa (Jan Amos Komenski), poprzez plany – i potem realizację Iluminatów. Celem jest laickie Państwo Świata, ze swoim Przywódcą, zwanym przez zwolenników mesjaszem, a przez chrześcijan, szczególnie katolików, anty-chrystem. Podręcznikiem dla chcących wiedzieć więcej jest przede wszystkim książka Epiphaniusa „Ukryta strona  dziejów”, którą sygnalizuję oddzielnie.
W Starym Testamencie opisywane są wstępne figury anty-chrysta: Król Antioch IV Epiphanes, Aleksander zwany Wielkim. Potem był to Neron. W historii znamy wielu takich „wodzów zła”. W XX wieku byli to np. Lenin, Hitler i Stalin. Obecnie, po obaleniu cesarstw i królestw, plany „królestwa człowieka” (dla wybranych, oczywiście, nie dla wszystkich ludzi) realizuje samozwańcza, niewybieralna „elita mędrców” tworząca sztuczną, zaplanowaną Unię Europejską, czyli – według nich – Wieżę Babel Bis (są takie plakaty Rady Europy). UE jest stanowczo „laicka”, anty-boża. W artykule „Czy w UE powstaje nowa cywilizacja? (w dziale „Koneczny”) analizuję jej cechy i szanse. Jest to zalew (czyżby potop?) sztucznej, wymyślonej anty-cywilizacji.
Przykładem satanizmu tego tworu (i podobnych realizacji „humanizmu”) jest pochodząca od Lenina i Hitlera „przemysłowa”, usankcjonowana „prawem”, rzeź niewiniątek. Za czasów Heroda zabito setkę czy parę setek chłopczyków, w ostatnim pół wieku zaś „humaniści” zabili oficjalnie ponad miliard dzieci (por. dane statystyczne w:  W demografii: zamilczana zbrodnia trwa ). O tym, iż są to dane znacznie zaniżone, niech świadczy przykład: w.g. danych Johnstona w Hiszpanii zabito ok. 1.9 miliona dzieci (w latach 1941-2005), a ostatnio kardynał Antonio Canizares, prefekt watykańskiej Kongregacji Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów, wcześniej prymas Hiszpanii, alarmował, że zabito tam ok. 40 milionów …  Z taką (nie-) dokładnością możemy poznać zbrodnie neo-satanistów… Ciarki po plecach chodzą.

B.„Demokracja w USA”: Wiemy już z niezbitą pewnością, na podstawie licznych dokumentów i świadectw specjalistów, że zniszczenie trzech wież w NY (i części Pentagonu w Waszyngtonie..) (t.zw. 9/11) to rezultat, zaplanowany i przeprowadzony przez siły globalistyczne wewnątrz USA. I działo się to zupełnie (skrajnie!) inaczej, niż me®dia i Administracja przedstawiają. Ciarki po plecach chodzą.
Opublikowałem gdzie indziej (por. w: Inne polityczne  Zagraniczne  :   Barack Obama – antychrystek? Notre Shame?  ) analizę kierunków, w jakich dążą siły stojące za Barackiem Husseinem Obamą. Tytuł streszcza wszystko. Duchowość Obamy i jego intelekt starcza do tego, by chwalić się publicznym zabiciem muchy. Ale jego „kapłani prowadzący’ przepychają legalizację rzezi niewiniątek (FAMA) oraz wsparcie Administracji dla finansowania „małżeństw” zboczeńców różnych zainteresowań.
Nie widać nadziei na skuteczne obudzenie większych odłamów narodu amerykańskiego. Czy on istnieje?

C. Rosja: Naiwni optymiści oraz zawodowi kłamcy upatrują dowodu „postępu” w rozpadzie Związku Sowieckiego. Dla uspokojenia katolików – wiążą te zmiany z „wypełnieniem próśb Matki Boskiej Fatimskiej” o poświęcenie Jej Rosji przez poprzednich papieży, szczególnie Jana Pawła II.
Gdy jednak przyjrzymy się obecnemu stanowi Rosji:
- rządy KGB-szników i oficerów sprywatyzowanych sekcji GRU, oraz Wielkiej Finansjery,
- wpędzenie Rosji w nędzę materialną i duchową. Rozrost sekt, pseudo-religii, zabobonu, czarów i magii, satanizmów.
- Więcej dzieci – sierot (biezprizornyje) niż było w latach 20-tych XX  wieku na skutek terroru Lenina i bolszewików. Potworny wzrost prostytucji dziecięcej, pedofilii i „używania” dzieci (i dorosłych, np. Czeczenów) jako „banku narządów” dla bogatego Zachodu.
- Spotęgowane tępienie katolicyzmu, kapłanów i wiernych.
Tylko wyjątkowo ślepi – oraz bezczelni – mogą mówić o „dokonanym nawróceniu Rosji”.

D. Polska. Od paru lat, po wielu walkach w dziedzinie gospodarczej (kopalnie, energetyka, gaz-rura z Rosji…), finansowej (banki, FOZZ), czy politycznej (wyjście oczywiste, a ignorowane: JOW) uznałem, że sposobami ludzkimi, politycznymi, społecznymi, wyjście z kabały (w obu znaczeniach tego terminu) jest niemożliwe. Obserwujemy coraz szybsze niszczenie górnictwa, przemysłu ciężkiego, stoczniowego, przejęcie energetyki, banków itd. Wymieniłem tylko dziedziny, którymi się zajmowałem.
Bezsilnie alarmujemy o rządach agentury, jurgieltu, kłamstwa, „prowizji”. Szanse na wybór osoby zaufania do sprawowania władzy są zerowe. Przepisy dają tylko „prawo” do dania głosu na ich partyjną listę. Większe, więc wpływowe me®dia są w całości w rękach ukrytych ONYCH. I z pełną bezczelnością deprawują „owieczki”. Większość ludzi wycofała się w prywatność, w bierność. Czy rzeczywiście nie ma nadziei?
W dotychczasowym tekście wymieniłem jedynie PRZYKŁADY. Każdy z nas może oczywiście z własnego doświadczenia i obserwacji dodać inne przykłady, porównywalnie wstrząsające.
W drodze przemian politycznych i społecznych szans na Obudzenie, na Uzdrowienie nie widzę żadnych.

II. WYJŚCIA. NADZIEJA

Sami nie wyjdziemy. Symbolem tego przekonania jest m.inn. fakt, iż „Drogi wyjścia” umieściłem na mej Stronie tylko w dziale Kościół.
Tylko wtedy, gdy naród realnie uzna Chrystusa za Króla Polski, a Pośredniczkę wszystkich Łask, jego Matkę, za naszą Królową, obronimy Polskę i polskość. Stąd apele o różne Krucjaty Różańcowe (zob. pod:  Drogi wyjścia ). Przecież zwycięstwa pod Lepanto (1571 r), przy ataku Turków na Republikę Wenecką w 1716 r. , czy wyzwolenie Austrii spod okupacji sowieckiej w połowie XX wieku to były zwycięstwa oceniane jednoznacznie jako osiągnięte dzięki Krucjatom Różańcowym.

Dopiero niedawno zdałem sobie sprawę, że osobiście uczestniczyłem w dwóch zwycięskich Krucjatach: Wynikiem pierwszej było Motu Proprio „Summorum Pontificum” w 2007 roku, a następnej – odwołanie przez papieża Benedykta XVI ekskomuniki podobno ciążącej na biskupach Bractwa św. Piusa X. Przy drugiej odmówiliśmy ponad dwa miliony Różańców. Przecież z punktu widzenia ludzkiego obie te decyzje i fakty były nieprawdopodobne, niemożliwe! A jaki rejwach wywołały wśród „postępowców”! Można z dumą powtórzyć powiedzenie: Mój wróg świadczy o mnie.
Nie powinno jednak być zadziwiające, ani nie jest paradoksem, że za najważniejszą dla Polski Krucjatę uznaję trwającą obecnie Krucjatę „12 milionów Różańców” o poświęcenie Rosji przez tego Papieża, Benedykta XVI, wraz z wszystkimi biskupami, Niepokalanemu Sercu Najświętszej Maryi Panny.
 
Słyszałem i słyszę głosy:
1) Gdzie sens, gdzie logika?! Mówisz o Polsce, a proponujecie krucjatę o Rosji?
2) No, chociaż dodajmy np. intencję rozpadu satanistycznej UE ?!
3) Przecież Rosję już papieże poświęcili, szczególnie Jan Paweł II w 1984 roku!
4) Czy można modlić się, by Ojciec św. poświęcił Rosję „z wszystkimi biskupami”, jeśli spora ich część to agenci, niedowiarki czy masoni, by nie rzec mocniej?

Ad 1: Tylko wtedy, gdy Rosja wyjdzie z obecnego pogaństwa i „smuty”, szczególnie religijnej, gdy nawróci się na katolicyzm, to przestanie grać rolę kowadła, na którym leży Polska pod ciosami „humanistów” z UE. Inaczej: Jeśli Rosja się nawróci, to Wieża Babel Bis (czyli UE) otrzyma cios, może śmiertelny, a na pewno ratujący Polskę na długo. Więc wymodlenie Nawrócenia Rosji jest jedyną szansą na uratowanie Polski.
Ad 2:  Matka Boża Fatimska prosiła czy żądała „poświęcenia Rosji”. Nie mówiła o Francji, Hiszpanii czy UE. A przecież Jej Syn wiedział, dokąd zaprowadzą Europę loże… Przypuszczamy, że cud rosyjski ma być widoczną dla wszystkich drogą, przez którą Bóg wyprowadzi narody na „pewien okres pokoju”. Ufajmy!
Ad 3: Te 18-20 lat po „pierestrojce” i „głasnosti” nawet największym optymistom powinno wystarczyć do zrozumienia, że TAM realnie rządzi inna odmiana anty-chrysta, że Rosja się nie nawróciła. Więc WSZYSCY możemy i powinniśmy w tej Krucjacie różańcowej z pełną ofiarnością i pobożnością uczestniczyć. I do niej zachęcać innych katolików.
Ad 4: Tak, to ostatnie to prawda, ale… zostawmy tę sprawę Panu Bogu, módlmy się a na pewno zobaczymy wyniki. Na rozwiązanie tego dylematu czekam, przyznam się, z ogromna „ziemską” ciekawością. Ale i z pełną ufnością.

Róże składamy u stóp Pośredniczki Wszystkich Łask, lecz sprawozdanie z ilości odmówionych Różańców (jeden Różaniec = pięć dziesiątek) proszę co miesiąc do mnie (lub do Bractwa) , a ja przekażę SUMĘ róż (anonimowo!) do Bractwa św. Piusa X, bo to Biskupi Bractwa wezwali do tej Krucjaty. Oni zdadzą sprawę i podsumowanie Krucjaty Ojcu świętemu Benedyktowi XVI-mu, po Zwiastowaniu NMP 2010 roku (por. KRUCJATA 12 MILIONÓW RÓŻAŃCÓW w dziale Kościół).
Prośba, apel, przypomnienie
Krucjata o poświęcenie Rosji NMP – jedyna nadzieja dla Niepodległej Polski

Zaczynam od pokornej prośby. Wiem bowiem, że apele nie są przekonywujące – tyle ich już ogłosiliśmy – a zwykle bezskutecznie. Ale powtarzam tu PROŚBĘ Pośredniczki Wszystkich Łask z Objawienia Fatimskiego:
Odmawiajmy masowo Różaniec, którego główną intencją będzie: By ten Papież, Benedykt XVI, wraz z wszystkimi biskupami, poświęcili Rosję Jej Niepokalanemu Sercu.
Gorąco proszę o to również tych, którzy uważają, że tego poświęcenia już dokonał papież Jan Paweł II. BO:
1) Dotychczas nie była wymieniona „Rosja”, lecz „świat” , „narody, które…” itp.
2) Ostatnie osiemnaście lat pokazuje, że w Rosji rządzą mafie, neo-KGB, Wielka Finansjera itp; ilość dzieci „biezprizornych” jest zdecydowanie większa, niż za antychrystka Lenina, rzeź niewiniątek i usankcjonowana pedofilia ogromnie się rozszerzają. To miałyby być „owoce nawrócenia”? Sekty i pijaństwo kwitną.
3) Błagamy o nawrócenie Rosji (i oczekujemy tego) na katolicyzm, a nie na tysiące sekt, buddyzmów i satanizmów.
Róże składamy u stóp Pośredniczki Wszystkich Łask, lecz sprawozdanie z ilości odmówionych Różańców (jeden Różaniec = pięć dziesiątek) proszę co miesiąc do mnie, a ja przekażę SUMĘ róż (anonimowo!) do Bractwa św. Piusa X, bo to Biskupi Bractwa wezwali do tej Krucjaty. (por. KRUCJATA 12 MILIONÓW RÓŻAŃCÓW w dziale Kosciół).
Mamy zebrać na świecie co najmniej dwanaście milionów Różańców do dnia Święta Zwiastowania NMP (25 marca 2010 roku). Odmówimy więcej, mam nadzieję.
Można zaliczać do Krucjaty również tajemnice Światła, byle w tej przede wszystkim intencji.
Za parę dni napiszę szersze uzasadnienie, tu tylko wspomnę:
Dlaczego prosimy tylko o poświęcenie Rosji?? A nie np. modły o obalenie laickiej UE, lub o Niepodległą?
1)Bo tak prosiła/kazała Matka Boska, Pośredniczka Wszystkich Łask, a ONA wie lepiej, bo to przekaz od Trójcy Św.
2)A po ludzku: Bo gdy Rosja nawróci się na katolicyzm, to Molochowi UE skruszy się „lewa noga” – i zapewne upadnie… Lub na długo się „podkulawi”.   A Matka Boska z Fatimy objawiła, że „nastanie wtedy długi czas pokoju”.

W takiej sytuacji międzynarodowej – i tylko w takiej – Polska może „wybić się” na Niepodległość.
Proszę więc o aktywność – i rozpowszechnianie tej PROŚBY wśród swych katolickich przyjaciół, w Rodzinach Różańcowych – i gdzie kto może. 

 Z Panem Bogiem!

Opublikowany w Kościół | Leave a Comment »

Prezydent Kaczyński, katolik i patriota

Opublikował/a Marucha w dniu 2009-07-03 (piątek)

Znalezione na Internecie. Na zawsze aktualne.

Posłanie prezydenta Lecha Kaczyńskiego do członków żydowskiej loży masońskiej B’nai B’rith, reaktywowanej w Warszawie, wygłoszone przez minister Ewę Junczyk-Ziomecką  [Warszawa, 9 września 2007 r.]

Panie i Panowie!

Blisko 70 lat temu, w 1938 r., dekretem Prezydenta RP, w wyniku absurdalnych obaw, nieporozumień oraz wprowadzenia w błąd, zakazano działalności polskiej sekcji B’nai B’rith. Należy uznać za symboliczny gest, że dziś staję przed Państwem jako przedstawiciel Prezydenta RP, aby powitać Was i Waszą organizację, która po raz drugi rozpoczyna działalność w Polsce.

Otwarcie loży B’nai B’rith w Rzeczypospolitej Polskiej, po tylu latach nieobecności, jest szczególnie ważne, również z innego względu. Organizacja ta, utworzona 164 lata temu w małej nowojorskiej kawiarni przez 12 żydowskich imigrantów z Niemiec, stała się dziś jedną z najważniejszych organizacji walczących z rasizmem, antysemityzmem i ksenofobią. Polska jest wdzięczna za działania, jakimi Liga przeciw Zniesławieniom [Anti-Defamation League] założona przez B’nai B’rith, współpracując z Amerykańskim Kongresem Żydowskim, wsparła nasze starania o zmianę nazwy obozu Auschwitz i przeciwstawiła się używaniu określenia “polskie obozy koncentracyjne”. Jestem zadowolona, że tak, jak było w zwyczaju przed wojną, członkami B’nai B’rith są wybitni polscy obywatele: naukowcy, pisarze, osoby zaangażowane w działalność społeczną.

W czasie, gdy stosunki między Polską a Izraelem należą do najlepszych w Europie, powinniśmy starać się o stałe polepszanie stosunków polsko-żydowskich. To wymaga stałych wysiłków i gotowości do kompromisu. Nie jest to łatwe, lecz wierzę w Państwa zobowiązanie, które będzie mieć znaczący wpływ na wzajemne zrozumienie Polaków i Żydów. W związku z tym pragnę odwołać się do statutów Waszego stowarzyszenia, które odnoszą się do “ducha tolerancji i harmonii” i utrwalenia “wspomnienia Holokaustu w społeczeństwie”. Mam nadzieję, że częścią wypełnienia tego programu będzie Wasza pomoc w zwalczaniu nieprawdziwych i szkodliwych poglądów, które pojawiają się w świecie, np. w postaci opinii o odpowiedzialności Polski za powstanie obozów koncentracyjnych. Mam również nadzieję, mimo iż statut Waszej organizacji nie przewiduje “utrwalenia pamięci o życiu i osiągnięciach polskich Żydów”, ta wyjątkowa historia obejmująca ponad 800 lat, zostanie uwieczniona przez Was w świadomości polskiego społeczeństwa i w świecie.

Proszę pozwolić mi zakończyć cytatem słów Jego Świątobliwości Papieża Benedykta XVI, który w grudniu 2006 r., przyjmując przedstawicieli B’nai B’rith, powiedział: “Nasz niespokojny świat potrzebuje świadectwa ludzi dobrej woli, inspirowanych przeświadczeniem, że wszyscy z nas stworzeni na obraz Boga posiadają niewyobrażalną godność i wartość. Żydzi i chrześcijanie są powołani do współpracy w uzdrawianiu świata przez promowanie duchowych i moralnych wartości opartych na naszej wierze. Powinniśmy coraz bardziej być przekonani do dawania przykładu naszej owocnej współpracy”.

Dziękuję, Panie i Panowie.
Ewa Junczyk-Ziomecka, Podsekretarz stanu Kancelaria Prezydenta RP.
Tłum. M. R. 

Angielska wersja posłania znajduje się na stronie: www.bnaibr-ith.org. W “Wydarzeniach prasowych” zamieszczanych na oficjalnej stronie Prezydenta RP nie znalazła się informacja o spotkaniu minister Ewy Junczyk-Ziomeckiej ani tekst posłania.

Opublikowany w Różne | Komentarzy: 7 »

Proroctwo

Opublikował/a Marucha w dniu 2009-07-03 (piątek)

Wrosnieci w ziemie korzeniami,
ktore siegaja w antypody,
trwamy. Trwa Polska razem z nami,
choc gina panstwa i narody
tanio sprzedane, oszukane,
i uwiklane w slusznosc Swiata.
Ktorym, ze beda zapomniane,
jedyna dola i zaplata...

Historia was znieczuli cisza,
bo bedzie w niej ze was nie bylo...
Od lat juz te historie pisza
i wkrotce wcisna wam ja sila
nie szczedzac kar, wyrokow, srodkow,
aby w was zabic pamiec przodkow.

Ksiazki, zapisy, spala skrycie,
popioly sluszny wiatr rozwieje,
by wmowic wam ze wasze zycie
od wczoraj trwa - a o czym snicie
to tylko w waszych snach istnieje...

I tylko czasem wiatr zbudzony,
ktory popioly wirem kreci
przyniesie wiersz niedopalony,
ktory zazgrzyta wam w pamieci
mglistym wspomnieniem zakazanym,
nieslusznym rymem, prawdy slowem,
i zrozumiecie i lza spadnie,
gdy pochylicie nad nim glowe.

Lecz taki strzepek to niewiele,
i pewnie braknie juz wam checi
by szukac dalej w tym popiele
co wypalono wam z pamieci.

I chociaz, gdzies na Swiata skraju,
gdzie nie dotarly nowe prawa,
ludzie wciaz dobra pamiec maja
- to bedzie zbyt daleko dla was...

Bo to by moglo miec zle skutki.
A wiec wasz lancuch bedzie krotki...

Mirosław Krupiński, Australia

Opublikowany w Różne | Leave a Comment »

W zasadzie zgodny, ale…

Opublikował/a Marucha w dniu 2009-07-01 (Środa)

Motto: Traktat lizboński jest zgodny z niemiecką konstytucją. Do jego ratyfikacji niezbędne są jednak zmiany ustawowe

Traktat Lizboński reformujący UE jest zgodny z niemiecką konstytucją – tak orzekł na posiedzeniu 30.06 niemiecki Federalny Trybunał Konstytucyjny w Karlsruhe. Sędziowie uznali jednak, że zanim prezydent Horst Koehler podpisze ustawę o jego ratyfikacji, prawo niemieckie musi wzmocnić pozycję obu izb parlamentu: Bundestagu i Bundesratu w unijnym procesie decyzyjnym. Poprawienia wymaga ustawa regulująca udział parlamentu narodowego we wdrażaniu unijnych przepisów. [Mówiąc po prostu: Niemcy chcą zapewnić sobie nadrzędność prawa krajowego nad unijnym, czego Polska rządzona przez błaznów nigdy nie śmiała by zrobić - admin]

“Ustawa zasadnicza mówi ‘tak’ dla Lizbony, wymaga jednak wzmocnienia parlamentarnej odpowiedzialności za proces integracji” – powiedział wiceprzewodniczący Trybunału Andreas Vosskuhle. Sędzia wyraził przekonanie, że “ostatnia przeszkoda” na drodze do złożenia dokumentów ratyfikacyjnych Traktatu Lizbońskiego zostanie szybko pokonana. Jak zapowiedzieli posłowie, projekt odpowiedniej ustawy zostanie zgłoszony na specjalnym posiedzeniu Bundestagu w sierpniu.

Traktat zaskarżyli do Trybunału: poseł bawarskiej Unii Chrześcijańsko-Społecznej (CSU) Peter Gauweiler, postkomunistyczna partia Lewica (Die Linke), przewodniczący Partii Ekologiczno-Demokratycznej Klaus Buchner, a także grupa polityków i ekonomistów, na czele której stoi były eurodeputowany i syn przywódcy nieudanego spisku na życie Hitlera w 1944 roku Franz Ludwig Schenk Graf von Stauffenberg. Choć ich argumenty nieco się różniły, wszyscy skarżący widzieli w traktacie to samo zagrożenie: nadanie zbyt szerokich ich zdaniem kompetencji instytucjom Unii i ograniczenie suwerenności Berlina.

Oprócz Niemiec traktatu lizbońskiego nie ratyfikowały jeszcze Polska, Czechy oraz Irlandia. W tym ostatnim kraju jesienią odbyć się ma w tym celu ponowne referendum. Lech Kaczyński zapowiedział, że złoży swój podpis pod traktatem w razie korzystnego rozstrzygnięcia w Irlandii i Niemczech. Natomiast prezydent Czech Vaclav Klaus ogłosił, że zrobi to jako ostatni.

Opublikowany w Polityka | Komentarzy: 11 »

Skandal pod Żydowskim Instytutem Historycznym

Opublikował/a Marucha w dniu 2009-06-29 (poniedziałek)

Za http://www.wicipolskie.org/index.php?option=com_content&task=view&id=2618&Itemid=56

Dnia 26 czerwca 2009r. pomiędzy godziną 14.30 a 15.30 odbyła się nasza legalna demonstracja przed Żydowskim Instytutem Historycznym w sprawie kłamstw rozpowszechnianych przez pracowników tego obiektu na temat historii Polski.

Na wskutek nagonki w środkach masowego przekazu od około godziny 13.30 grupa skupiona wokół pracowników ŻIH, naczelnego rabina RP – Michaela Schudricha oraz przewodniczącego Gminy Wyznaniowej Żydowskiej – Piotra Kadlčika rozpoczęła nielegalną kontrmanifestacje zakończoną w okolicach 16.00. Nasze siły liczyły zaledwie kilkunastu ludzi (w plenerze i kilka osób w tłumie) zaś mniejszość żydowska, naukowcy z ŻIH, zwolennicy transseksualistów, homoseksualiści oraz środowiska lewicowo-anarchistyczne zebrały ponad stuosobową grupę.

Podczas kontrdemonstracji (a dokładnie wewnątrz zgromadzenia) wywiązała się bójka, w której został poszkodowany hrabia Aleksander Pruszyński, który wymieniał poglądy ze wspomnianymi środowiskami i domyślamy się, że przybył na naszą legalną demonstracje. Sprawcy zamieszek którzy zniszczyli część garderoby tego Pana nie zostali zatrzymani przez Policję, zaś interwencja mająca na celu jego wydostanie z napierającego tłumu została podjęta dopiero po reakcji działaczy OWP, którzy dosłownie to wykrzyczeli. Jeden z naszych działaczy ruszył mu z pomocą, wyprowadzając z agresywnego tłumu. Wszystko zostało utrwalone na fotografiach i poniżej przedstawimy cały fotoreportaż z demonstracji jaką zorganizowaliśmy.

  • Człowiek zaatakowany przez ludzi z nielegalnej manifestacji, ludzi krzyczących hasła w naszym kierunku w liczbie ponad stu.
  • Nielegalna manifestacja w centrum Warszawy, z czołowymi osobistościami żydowskiego światka kultury, nauki i sztuki! Pod okiem Policji stojącej na przeciwko! Pod okiem przedstawicieli Urzędu Miasta!
Na pierwszym planie - jeden z tych "równiejszych". Myśli, jak tu się uchronić przed podłymi antysemitami.

Na pierwszym planie - jeden z tych "równiejszych". Myśli, jak tu się uchronić przed obmierzłymi antysemitami.

Są jak widać równi i równiejsi, na których litera polskiego prawa nie robi większego wrażenia. I co najważniejsze za pieniądze polskiego podatnika i w godzinach pracy – a to na wypadek, jakby przeciętny Kowalski zapytał nas, co go to obchodzi.

Część środków masowego przekazu oraz p. Alina Cała nazwała nas publicznie faszystami jeszcze przed dniem, w jakim miała się odbyć sama manifestacja. Jest to bezpodstawne, ponieważ jesteśmy organizacją narodowo-demokratyczną i nigdy nie mieliśmy z faszyzmem nic wspólnego .

Sama dr A. Cała zaprasza wszystkich swoich pobratymców na nielegalną kontrmanifestację i to w błyskach fleszy mediów, a później, np. w godzinach swojej pracy jest w grupie osób obnażających Aleksandra Pruszyńskiego, co udowodniliśmy na zdjęciach.

A to właśnie Ksawery Pruszyński (ojciec Aleksandra), pełniąc funkcję przewodniczącego Podkomisji ONZ dla Podziału Palestyny, uzasadniał wniosek o utworzenie państwa Izrael. Pruszyński przypominał, że uchwała ONZ umożliwiająca stworzenie żydowskiego państwa zapadła kwalifikowaną większością zaledwie jednego głosu. Co na to Ambasada Izraela w Polsce?

Pomijając, że popełniono kilka przestępstw, przypominamy w jakim celu zgromadziliśmy się pod gmachem i czemu miała służyć nasza wizyta. Mianowicie Pani Alina Cała w wywiadzie dla “Rzeczpospolitej” pomówiła więzionego i zamordowanego w Austchwitz-Birkenau o. Maksymiliana Kolbego, dziś jak wiemy Świętego i niekwestionowany przez nikogo autorytet moralny, na podstawie swojej interpretacji wydarzeń bardzo dalekiej od postawy historyka “zmieszała z błotem” Kościół Katolicki i Narodową Demokrację wysuwając tezę, że nauczanie tych ośrodków spowodowało współodpowiedzialność Polaków za wymordowanie przez Niemców 3 milionów Żydów.

Zgromadzenie uznajemy za zadanie w pełni zrealizowane, gdyż zaznaczyliśmy tam naszą obecność w sposób właściwy, a co najważniejsze mimo nieprawidłowości, nagonki – nie daliśmy się sprowokować. Czujemy wszakże pewien niedosyt, ponieważ nie udało nam się przeprowadzić debaty z nikim ze strony przeciwnej, mimo zaproszeń z naszej strony. Wyrażamy jednak zrozumienie, gdyż w sytuacji braku argumentów strony nas atakującej trudno o odważnego, który chciałby zostać wypunktowany w merytorycznej dyskusji. Przykład na to daje postawa naszego wielkiego sojusznika w walce z antypolonizmem Jana Kobylańskiego, który posadził już na ławie oskarżonych sporą grupę tych, co mają w zwyczaju mijać się z prawdą.

W trakcie manifestacji wręczyliśmy oficjalnie Kol. Przemysławowi Górnemu dyplom nadania przez nas członkowstwa honorowego.

Media podały informacje o kilkuosobowej grupie, ale nawet na zdjęciach jakie zamieścili nasi przeciwnicy jest ich kilkanaście, nie licząc pozostałych zgromadzonych wśród tłumu. Każdy zainteresowany może po prostu policzyć.

Jest w przygotowaniu internetowa wersja naszej odpowiedzi na twierdzenia tej Pani oraz procedura prawna, z którą będzie owa Pani, jak też reszta tegoż skandalicznie zachowującego się towarzystwa, miała przyjemność zapoznać się.

Opublikowany w Polityka, Różne | Komentarzy: 23 »

Twórcy londyńskiego City zarabiali na niewolnictwie

Opublikował/a Marucha w dniu 2009-06-28 (niedziela)

Jest niezbyt dobrze znanym faktem, iż większość handlarzy niewolników wywodziła się ze szlachetnej rasy chazarskich koczowników. Wiele zdobytych w tamtych czasach fortun stało się odskocznią do dalszej działalności gospodarczej, np. firmy produkującej genetycznie modyfikowaną żywność – Monsanto. Ludzie prości zwykli obarczać winą po prostu “rasę białą”. Poniżej ciekawy artykuł znaleziony na stronie marucha.v3v.org.

Twórcy dwóch najsłynniejszych imperiów londyńskiego City mieli związki z niewolnictwem w koloniach brytyjskich – wynika z dokumentów, do których dotarli dziennikarze “Financial Times”

Dziewiętnastowieczny patriarcha wielkiego bankowego rodu Nathan Mayer Rothschild oraz James William Freshfield, twórca Freshfields – czołowej prawniczej firmy z City, czerpali zyski z niewolnictwa – wynika z ujawnionych materiałów National Achives. Informacja ta stanowi pewne zaskoczenie, bowiem do tej pory obaj panowie byli przedstawiani jako przeciwnicy niewolnictwa.

Nie można tych informacji traktować jedynie w charakterze ciekawostki historycznej, ponieważ w Stanach Zjednoczonych, gdzie Rothschild i Freshfield aktywnie prowadzili interesy, problem niewolnictwa nadal budzi ogromne kontrowersje. Spółki, pod adresem których istnieje domniemanie, że miały w przeszłości związek z niesprawiedliwością, jaką było niewolnictwo, znajdują się pod presją, gdyż fakt ten może dawać podstawy do wypłaty przez nie odszkodowań.

Bank inwestycyjny JPMorgan zmuszony był w 2005 roku przeprosić za to, iż przeszłości miał związek z niewolnictwem. Bank ten utworzył fundusz stypendialny o wartości 5 milionów dolarów dla czarnoskórych studentów Uniwersytetu w Luizjanie. [5 milionów to zwykłe ochłapy - admin]

Kiedy “Finacial Times” przekazał Royal Bank of Scotland informację, iż instytucja, z której się wywodzi miała związek z niewolnictwem, bank zbadał zarzut, uaktualnił swoje archiwa oraz dokumentację przedstawioną wcześniej władzom Chicago dołączając nieujawnione dotychczas informacje dotyczące jego dawnych związków niewolnictwem.

Wydaje się jednak, że ujawnienie podobnych informacji na temat Rothschilda i Freshfielda może wywołać znacznie większe poruszenie. W przypadku Rothschilda dokumenty dowodzą, że świadcząc usługi bankowe dla właściciela niewolników, używał tychże jako zabezpieczenia, z czego czerpał osobiste korzyści.

Jest to o tyle zaskakujące, że dotychczas ten magnat bankowy znany był z tego, iż zorganizował pożyczkę , która posłużyła władzom brytyjskim do wykupu niewolników od ich właścicieli po zniesieniu w latach 30. XIX wieku niewolnictwa w koloniach. [Stary cwaniak, natychmiast przyłączył się do tych, którzy zwyciężyli, jak to u onych w zwyczaju - admin]

Szefowa archiwów rodziny Rothschildów, Melanie Aspey, na wieść o zawartości archiwum, zareagowała z niedowierzaniem twierdząc, że nigdy wcześniej nie natrafiła na ślady takich związków.

Niall Ferguson, profesor historii Uniwersytetu Harvarda i autor książki „The World’s Banker: A History of the House of Rothschild” (Bankier świata: Historia Imperium Rothschilda), stwierdził, że dokumenty dowodzą ”tego, jak wszechobecne było niewolnictwo w brytyjskich strukturach majątkowych w 1830 roku.”

W przypadku Freshfielda materiały potwierdzają, iż on i jego synowie mieli, głównie na Karaibach, kilku klientów będących właścicielami niewolników. Freshfieldowie byli powiernikami ich majątków, a w jednym przypadku domagali się uregulowania należnych im opłat prawnych ze środków wyasygnowanych przez władze na spłacenie właścicieli po zniesieniu niewolnictwa.

Nick Draper, pracownik naukowy University College London, który przestudiował dokumenty i pracuje aktualnie nad stworzeniem w UCL bazy danych na temat niewolnictwa, wyraża nadzieję że ujawniony materiał pozwoli lepiej poznać jego znaczenie w Wielkiej Brytanii. – Musimy jakoś wypełnić przepaść, jaka istnieje pomiędzy tymi, którzy zaprzeczają zupełnie roli niewolnictwa, a tymi, którzy twierdzą, że cała brytyjska potęga zbudowana została jedynie na krwi niewolników – zauważa Draper.

Rzecznicy obu zainteresowanych firm – banku Rothschildów oraz Freshfields Bruckhaus Deringer – pospiesznie dostarczyli dokumenty świadczące o tym, że ich założyciele byli niewolnictwu przeciwni.

Rzecznik Rothschildów stwierdził, że Nathan Mayer Rothschild był żarliwym orędownikiem wolności społecznej i miał w tym aspekcie wielu pomocników. ”W tym kontekście podobne zarzuty wydają się nielogiczne i szkodzą nie tylko etosowi tego człowieka, ale również zainicjowanego przez niego przedsięwzięcia.”

Rzecznik Freshfields zauważył natomiast, że “James William Freshfielsd był aktywnym członkiem Church Missionary Society (Stowarzyszenie Kościoła Misyjnego), które w znaczący sposób przyczyniło się… do zniesienia handlu niewolnikami.”

Autorka: Carola Hoyos – Londyn
© The Financial Times Limited 2009

Opublikowany w Różne | Komentarzy: 30 »

Fiasko antyłukaszenkowskiej polityki

Opublikował/a Marucha w dniu 2009-06-27 (sobota)

Unia Europejska postanowiła znacząco ocieplić swoje stosunki z Białorusią, nad czym od kilku lat po cichu pracowali usilnie Niemcy. W ten oto sposób polska polityka ciągłego jątrzenia na Białorusi i realizowania planu, który narzuciła nam poprzednia administracja amerykańska – poniosła całkowite fiasko.

Donald Tusk zdaje się to widzieć, ale musi konsekwentnie zdemontować cały błędny i szkodliwy system, jaki obowiązuje od mniej więcej 2005 roku. Podczas I Szczytu Gospodarczego Polska-Białoruś obradującego w Warszawie, premier stwierdził, że „poprawa relacji polsko-białoruskich była od pierwszych dni mojego rządu naszym priorytetem”. Dodał, że zdawał sobie jednak sprawę, iż proces polepszania stosunków Warszawa-Mińsk nie będzie łatwym zadaniem. „Dziś tym bardziej cieszymy się z tego, co zaczyna dziać się pozytywnego między Polską a Białorusią, bo wszyscy mamy świadomość, jak trudne były początki tego procesu zbliżania Warszawy i Mińska” – oświadczył Tusk.

[Nie było żadnych specjalnie "trudnych początków": wiemy, bo pamiętamy. Trudności zaczęły się wtedy, gdy nasi mężykowie stanu na komendę swych prawdziwych zwierzchników zaczęli mieszać się w wewnętrzne sprawy Białorusi i brać udział w nagonce na popularnego prezydenta Łukaszenkę. Doszło nawet do założenia, za pieniądze polskiego podatnika, radiostacji nadającej antyrządową propagandę na teren Białorusi. -admin.]

Bardzo dobrze, tylko że ten sam Tusk już raz storpedował działania min. Radosława Sikorskiego, który – jak się wydaje – chciał zakończyć skandal z istnieniem dwóch Związków Polaków na Białorusi (jeden uznawany przez władze w Mińsku, drugi przez władze polskie). Plan Sikorskiego zakładał odsunięcie się w cień Andżeliki Borys, której osoba została wykorzystana do jątrzenia nie tylko w stosunkach z oficjalnym Mińskiem, ale i w dziele rozbicia jedności polskiej społeczności w tym kraju. Tusk, pod naciskiem histerycznej kampanii mediów – przerwał te słuszne działania i wszystko wróciło do „normy”. Tzn. pani Borys nadal konsumuje całą pomoc dla Polaków na Białorusi (zaznaczmy, że dla mikroskopijnej części Polaków skupionych w jej ZPB), nadal funkcjonuje skandaliczna lista proskrypcyjna z wykazem nazwisk zasłużonych Polaków, którzy mają zakaz wjazdu do Polski za to tylko, że nie przyłączyli się do awantury firmowanej przez Borys (oficjalnie zaprzecza się temu, że taka lista istnieje!), nadal pogłębia się rozbicie i żal wielu tysięcy Polaków do władz Rzeczypospolitej.

Tak, naprawa tego wszystkiego, co robiono przez ostatnie lata będzie trudna – trzeba będzie jakoś wytłumaczyć polskiej opinii, że antybiałoruska propaganda w Polsce kreowała całkowicie fałszywy obraz tego kraju, że – w przeciwieństwie do hołubionych u nas Litwy i Ukrainy – dba się tam o zabytki polskiej kultury, że uznaje się dorobek cywilizacyjny I Rzeczypospolitej, że Kościół katolicki działa prężenie i ma materialne wsparcie władz (poza tymi księżmi, którzy dali się skłonić do działalności stricte politycznej), że Polacy naprawdę nie są szykanowani.

[I któż to wytłumaczy polskiej opinii publicznej? Te same dziennikarskie szumowiny, które przez tyle lat pluły na Łukaszenkę wyłącznie dlatego, że nie puścił swego kraju za bezcen na wyprzedaż różnym "międzynarodowym biznesmenom"? A może gajowy Marucha, który od wielu lat usiłuje naprostować skrzywiony obraz naszych sąsiadów? - admin]

Jeśli Donald Tusk nie chce zostać w ogonie polityki unijnej – musi przeciąć wrzód, musi skończyć z haniebną praktyką lat ostatnich. I tak jesteśmy już spóźnieni o kilka długości.

[Donalda Tuska ani Polska, ani żadne opóźnienie nie obchodzi, gdyż jest to pajac sterowany z Niemiec. Jedynym jego celem jest w miarę sprawne wysługiwanie się swym prawdziwym mocodawcom - admin]

Jan Engelgard, Nowa Myśl Polska.

Opublikowany w Polityka | Komentarzy: 17 »

Leśne obserwatorium – c.d.

Opublikował/a Marucha w dniu 2009-06-26 (piątek)

Przy udziale polskich dyplomatów i samorządowców w Sztynorcie na Mazurach odbyły się uroczystości obchodów 100. rocznicy urodzin hrabiego Heinricha von Lehndorffa – uczestnika nieudanego zamachu na Hitlera. W obecności byłej wiceszefowej Bundestagu Antje Vollmer odsłonięto przy pałacu, dawnej siedzibie rodowej Lehndorffów, pomnik przypominający postać spiskowca. Udział polskich władz w tego typu uroczystościach to zwykły skandal: niemiecki żołnierz brał udział w wojnie z Polską i był przedstawicielem wrogiej Polsce grupy imperialistów pruskich. Prawdziwym powodem zawiązania spisku nie było jakieś “przebudzenie się sumienia” nazistów po ujrzeniu rozmiaru hitlerowskich zbrodni, jak chcą nam wmówić niektórzy historycy, lecz strach przed nieuchronnie nadchodzącą klęską armii niemieckiej. Zlikwidowanie Hitlera ułatwiło by dogadanie się z przeciwnikiem, czyli Sowietami i uratowanie Niemiec.

Coraz więcej osób składa swój podpis pod listem otwartym do premiera Donalda Tuska i marszałków Sejmu i Senatu: Bronisława Komorowskiego i Bogdana Borusewicza, przeciwko dyskryminowaniu Radia Maryja i inicjatyw z nim związanych. Równie dobrze mogliby pisać podania do składu węgla. Apelowanie do łobuzerii aby zaniechała bycia łobuzerią należy do zajęć nieefektywnych i wręcz śmiesznych.

Globalne szumowiny wciąż nie mogą dojść do siebie po niedawnych prezydenckich wyborach w Iranie, w których wygrał nie ten człowiek, co powinien, czyli Mahmud Ahmadineżad. I jak zwykle zabrało głos światowe mocarstwo, Izrael. Premier Benjamin Netanjahu stwierdził, że jego kraj może nawiązać z Iranem pokojowe relacje jedynie pod warunkiem, że ten będzie rządzony przez inne władze. Izrael ma nadzieję na odsunięcie od władzy obecnego prezydenta Iranu. Kto miałby tego dokonać – nie wiadomo, może jakiś oddział Mosadu, bo jak na razie władze Iranu mają głęboko centralnie sterowane głosy oburzenia “całego świata”.

Walka z kryzysem ekonomicznym oraz zmianami klimatu to priorytety prezydencji Szwecji w Unii Europejskiej, która rozpoczyna się 1 lipca. Proponujemy do agendy dopisać jeszcze walkę z fazami księżyca, trzęsieniami ziemi, wichurami oraz porami roku.

W projekcie ustawy o zadaniach publicznych w dziedzinie usług medialnych autorstwa PO, SLD i PSL wykreślono następujące zdanie: “aby rzetelnie media te wskazywały różnorodność wydarzeń i zjawisk w kraju”. Czy trzeba to komentować?

W wojsku po raz pierwszy od 90 lat nie będzie poborowych. Minister Klich zapewnił, że mimo kryzysu finansowego proces profesjonalizacji polskiego wojska przebiega bez zgrzytów. Jak rozumiemy, profesjonalizacja polega na całkowitej likwidacji armii, no bo na …uj wojsko, na …uj, gdy na ziemi pokój. A z resztą zawsze mogą nas obronić oddziały homoseksualistów holenderskich, znane z bitności i odwagi.

Gwarancje 30-procentowego udziału w instytucjach naukowych chce dać kobietom Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego. W ten sposób minister Barbara Kudrycka chce wyrównać szanse kobiet w walce z mężczyznami.  Oczywiście ten idiotyczny i zupełnie zbędny pomysł (czy ktoś gdzieś w Polsce słyszał o dyskryminacji kobiet w instytucjach naukowych?) nie jest wymysłem pani Kudryckiej, lecz płynie z Unii Europejskiej, która wzorem komunistów chce dawać dodatkowe punkty, chociaż nie za “pochodzenie społeczne”, ale za płeć. Natomiast faktem jest, że kobiety są wciąż dyskryminowane w kopalniach, zwłaszcza na dole, oraz przy spustach surówki w hutach – i tam proponujemy polskojęzycznemu rządowi przekierunkowanie swych ambicji wyrównywania szans.

Komisarz Unii Europejskiej do spraw gospodarczych i walutowych Joaquin Almunia oficjalnie przyznał wczoraj, że perspektywa przyjęcia Polski do strefy euro się oddala. Od lipca Polska zostanie objęta przez Komisję Europejską procedurą nadmiernego deficytu, a to dlatego, że nasz deficyt sektora finansów publicznych przekroczył 3 proc. produktu krajowego brutto. Za ubiegły rok deficyt ten wyniósł 3,9 proc. PKB, a prognozy na przyszły rok wskazują, że może wynieść nawet 6,6 proc. PKB. Ponieważ jesteśmy wrogiem ustroju, wcale nas ten fakt nie martwi.

Rząd chce oddać kontrolę nad najważniejszą instytucją infrastruktury rynku kapitałowego, jaką jest Giełda Papierów Wartościowych w Warszawie (Obecnie właścicielem GPW jest w 98 proc. Skarb Państwa). Prywatyzacja ta jest giełdzie potrzebna, jak psu piąta noga, gdyż giełda nie ma żadnych problemów z kapitałem (ma go aż za dużo), dysponuje własnym “know-how”, jest największym rynkiem w regionie i ma bardzo stabilnego inwestora długoterminowego, jakim są Otwarte Fundusze Emerytalne. Ekonomiści twierdzą, że prywatyzacja podwyższy koszty pozyskiwania kapitału dla polskich przedsiębiorców, wpłynie na zmniejszenie naszych emerytur z II filara, a nawet zagrozi funkcjonowaniu warszawskiej giełdy. Inwestor branżowy nie będzie zainteresowany rozwojem giełdy, lecz przejęciem rynku, co grozi marginalizacją warszawskiego parkietu. Tak stało się z giełdą w Budapeszcie, która po przejęciu przez Giełdę Wiedeńską stała się praktycznie martwa: inwestor przeniósł transakcje na parkiet wiedeński.

Deputowani z Lwowskiej Rady Obwodowej zagrozili, iż w przypadku, jeżeli strona polska nie odbuduje na własny koszt pomnika Ukraińskiej Powstańczej Armii na górze Chryszczata, wówczas władze obwodowe wezmą się za usuwanie polskich pomników i miejsc pamięci narodowej znajdujących się na Ukrainie. Tych z kolei we Lwowie i okolicach są setki.
Pomnik UPA na Chryszczatej, przypominamy, powstał w sposób nielegalny. Zaś Lwowska Rada Obwodowa to jeszcze nie rząd Ukrainy i jej buńczuczne zapowiedzi noszą wyraźnie kryminalny charakter. Co nie znaczy, że rząd Ukrainy kiwnie palcem w bucie, aby radnych zdyscyplinować.

W wieku 82 lat zmarł były generał SB Zenon Płatek, kierujący niesławnym IV departamentem MSW zwalczającym Kościół katolicki. Esbek był także oskarżony o kierowanie zabójstwem ks. Jerzego Popiełuszki. Jego pogrzeb, w obrządku katolickim, odbędzie się jutro (sobota, 26.06.2009) na cmentarzu Północnym w Warszawie. Płatek będzie miał katolicki pogrzeb, ponieważ – jak poinformował nas ks. kanonik Bohdan Leszczewicz, proboszcz parafii św. Ignacego Loyoli – zostały spełnione konieczne warunki: Płatek był ochrzczony, wyspowiadał się przed śmiercią i przyjął sakramenty święte.

Mimo iż chce nam się rzygać od tej tematyki, informujemy iż w Pradze rozpoczyna się dzisiaj pięciodniowa międzyrządowa konferencja “Mienie ery holokaustu”. Do udziału w niej zaproszono przedstawicieli czterdziestu dziewięciu państw oraz trzydzieści organizacji pozarządowych. Przedmiotem rozmów będzie “restytucja mienia żydowskiego”, do czego przedstawiciele społeczności żydowskiej będą starali się nakłonić przede wszystkim państwa Europy Środkowowschodniej. Żydzi uważają – w odróżnieniu od chyba całego pozostałego świata – iż mienie pozbawione spadkobierców nie przechodzi na własność państwa, lecz powinno być oddane plemieniu. Szczególnym obiektem ataku żydowskich oszustów jest Polska, gdzie przed wojną mieszkała lwia część europejskiego żydostwa (zapewne z powodu polskiego antysemityzmu). Ciekawe jest, że że w Departamencie Stanu USA znajduje się specjalna komórka ds. zwrotu żydowskiego mienia. Zaangażowane są w to także amerykańskie przedstawicielstwa dyplomatyczne. A mimo to ani amerykański Kongres, ani same organizacje żydowskie, nie domagają się “odszkodowań” od strony rosyjskiej, natomiast usiłują wymusić restytucję i odszkodowania na znajdujących się pod sowiecką okupacją Polakach i Litwinach.

Senatorowie z czeskiej partii socjaldemokratycznej CSSD zapowiedzieli, że jeżeli prezydent Czech Vaclav Klaus nie podpisze się pod ratyfikacją traktatu lizbońskiego, zastanowią się, w jaki sposób można by pozbawić go urzędu. Zdaniem senator Aleny Gajduszkovej (CSSD), jeżeli czeski przywódca nie zdecyduje się na wprowadzenie zapisów z Lizbony, będzie to równoznaczne z tym, że nie nadaje się do pełnienia funkcji prezydenta. Były doradca prezydenta Czech, obecny przewodniczący partii Svobodni Petr Mach stwierdził wprawdzie, że decyzja o ratyfikacji jest suwerenną decyzją Vaclava Klausa, do której ma on pełne prawo i nikt nie jest w stanie zmusić prezydenta, aby działał wbrew własnej woli – no, ale nie zapominajmy, że żyjemy w Unii Europejskiej, która sama decyduje, kiedy prawa należy przestrzegać, a kiedy nie. Zupełnie jak p. kanclerz Adolf  Hitler, który samodzielnie decydował o tym, kto jest Żydem.

Opublikowany w Polityka, Różne | Komentarzy: 53 »

Globalna klika

Opublikował/a Marucha w dniu 2009-06-23 (wtorek)

Nie tylko gajowy Marucha zwraca uwagę szerokiej publiczności na fakt istnienia spisków, choć gorąco im zaprzeczają ormowcy z “Gazety Wyborczej”.

W światowych mediach pojawiła się informacja o tajnym spotkaniu najbogatszych Amerykanów. Jednym z głównych tematów poruszanych podczas obrad był “problem przeludnienia świata”. Postawiono diagnozę oraz dyskutowano, jak temu “zaradzić”. To kolejny ważny sygnał, świadczący o tym, że posiadające ogromne możliwości działania kręgi “międzynarodówki bogaczy” pod wpływem neomaltuzjanizmu promują antykulturę śmierci jako fundament konstytucji globalizmu.

Informację o tym spotkaniu w naszym kraju podały 25 maja między innymi “Polska” oraz “Rzeczpospolita”. Oba dzienniki powołały się przy tym na doniesienia brytyjskiego “The Timesa”. Do spotkania, które odbyło się z inicjatywy Billa Gatesa, miało dojść, według “Rzeczpospolitej”, 3 maja w Nowym Jorku na Manhattanie, a według “Polski”, 5 maja w domu sir Paula Nurse’a, brytyjskiego noblisty, biochemika, rektora prywatnego Uniwersytetu Rockefellera.

Księga Mądrości Braci FartuszkowcówTermin spotkania miliarderów w początkach maja nie był przypadkowy. Narada nastąpiła bowiem po tym, jak od 15 do 30 kwietnia agendy ONZ zorganizowały obchody 15. rocznicy Międzynarodowej Konferencji Ludnościowej w Kairze. Pisałem już o tym, więc tylko wspomnę, że celem spotkania w Nowym Jorku było zintensyfikowanie działań, by aborcję uznać jako “prawo człowieka” i doprowadzić do legalizacji zabijania dzieci poczętych na żądanie na całym świecie. Prenatalny holokaust w tych gremiach wskazuje się bowiem jako realizację celów tzw. kairskiej Platformy Działania. Jej wcielenie napotykało trudności w czasach prezydentury George’a W. Busha. Obecnie potężne globalne lobby proaborcyjne przystąpiło do natężonej ofensywy i nie ukrywa, że administracja Baracka Obamy będzie wspierała wszystkie wysiłki na rzecz promocji tego zagadnienia.

Rozmowy miliarderów otoczone były ścisłą tajemnicą, gdyż nie zostali o nich poinformowani ich najbliżsi współpracownicy. Jak powiedział cytowany w mediach Stacy Palmer, redaktor pisma “Chronicle of Philanthropy”, zebranie było wydarzeniem bezprecedensowym. Najwyraźniej najbogatsi postanowili wziąć sprawy w swoje ręce.

Przestrzeń życiowa dla bogatych

Sam zestaw nazwisk uczestników spotkania – znanych już z finansowania programów antynatalistycznych – jest wymowny.
1. Twórca CNN Ted Turner, który pod koniec lat dziewięćdziesiątych przekazał za pośrednictwem ONZ miliard dolarów na programy kontroli populacji, w tym edukację seksualną dzieci w Bangladeszu oraz dystrybucję pigułki poronnej w obozach uchodźców w Kosowie, a gdy zaprotestowali chrześcijanie – co przypomniano w “Rzeczpospolitej” – Turner nazwał chrześcijaństwo “religią dla nieudaczników”.
2. Współzałożyciel Microsoftu Bill Gates, który przekazywał miliony dolarów na rzecz stowarzyszenia prowadzącego kliniki aborcyjne.
3. Przedstawiciel najbogatszej dynastii Ameryki David Rockefeller junior, znany ze swego zaangażowania w różne zakulisowe gremia globalistyczne.
4. Burmistrz Nowego Jorku Michael Bloomberg, zdeklarowany zwolennik legalizacji “małżeństw” homoseksualnych i liberalizacji aborcji. Swoją szacowaną na ponad 5 miliardów dolarów fortunę zbił dzięki założonemu przez siebie przedsiębiorstwu Bloomberg L.P., zajmującemu się dostarczaniem informacji finansowych za pomocą systemów komputerowych dla podmiotów biznesowych z Wall Street.
5. Inwestor giełdowy Warren Buffet, uchodzący za jednego z dwóch najbogatszych ludzi świata, który słynie z powiedzonek w rodzaju: “Wall Street jest jedynym miejscem, gdzie ludzie jadą rolls-royce’em, by uzyskać radę od tych, którzy przyjechali metrem” i którego fundacja sponsorowała wprowadzenie do obiegu pigułki aborcyjnej RU-486.
6. Jeden z najbardziej znanych spekulantów walutowych na świecie George Soros, założyciel Fundacji im. Stefana Batorego i wielokrotny uczestnik spotkań Klubu Bilderberg, czyli nieformalnego międzynarodowego stowarzyszenia posiadającego ogromne wpływy osób ze świata polityki, biznesu i przemysłu.
7. Znana z nastawienia antykatolickiego miliarderka i czarnoskóra gwiazda telewizji Oprah Winfrey, uchodząca za jedną z najbardziej wpływowych kobiet świata, bo wylansowała prezydenta Baracka Obamę, który jest znany ze swego zaangażowania na rzecz aborcji.

Zebrani na spotkaniu rozmawiali o połączeniu sił w celu przezwyciężenia politycznych i religijnych barier utrudniających wprowadzenie światowej polityki depopulacyjnej. Każdy z mówców miał 15 minut na przedstawienie problemu. W czasie obiadu uczestnicy panelu ustalali, jak wykorzystać ich gigantyczne fortuny i wpływy (od 1996 roku na “cele społeczne” przeznaczyli łącznie 45 miliardów dolarów) do redukcji populacji ludzi na ziemi, która w zgodnej opinii zebranych stanowi największe społeczne zagrożenie XXI wieku. Uznano, że zwłaszcza w krajach Trzeciego Świata rodzi się zbyt wiele dzieci, bo panujące tam “religijne i kulturowe uprzedzenia” nie pozwalają na skuteczną “kontrolę” przyrostu naturalnego.

Zebranych łączy wspólnota poglądów. Według Rogera Lowensteina, publicysty “The New York Timesa” i autora książki, której bohaterem jest Warren Buffet, miliarder i jego koledzy obsesyjnie boją się przeludnienia oraz cechuje ich głęboka antypatia do religii. Z kolei Ted Turner swego czasu stwierdził: “Jest nas zbyt wielu. Stąd bierze się globalne ocieplenie. Zbyt wielu ludzi zużywa atmosferę” [sic!]. Założyciel CNN jest znany z tego, że wielokrotnie nawoływał, by we wszystkich krajach Trzeciego Świata wprowadzić politykę jednego dziecka. Taką samą, jaka obowiązuje w komunistycznych Chinach…

“Światowa populacja osiągnie 9,3 miliarda w 2040 roku. Za pomocą kontroli narodzin możemy zatrzymać wzrost na poziomie około 8,3 miliarda” – argumentował Gates. Podkreślił, że przeszkodą na drodze do osiągnięcia tego celu jest opór polityków od Afryki po Bliski Wschód, którzy uważają, że antykoncepcja i wychowanie seksualne kobiet osłabiają tradycyjne rodzinne i religijne wartości. Współzałożyciel Microsoftu te same tezy przedstawił cztery miesiące temu podczas konferencji w Long Beach w Kalifornii. “Przeludnienie to koszmar, który wymaga natychmiastowych działań. Niezależnych od agencji rządowych niewidzących katastrofy, ku której zdążamy” – powiedział “Timesowi” i za nim cytowany w mediach w Polsce – chcący zachować anonimowość uczestnik spotkania. Według niego, zebranie zostało utajnione, aby media nie odebrały go jako próby powołania “alternatywnego światowego rządu”.

Wspomniany już Stacy Palmer z “Chronicle of Philanthropy” podzielił się z mediami następującą uwagą: “Zwykle miliarderzy lubią rozmawiać o swojej działalności charytatywnej. Tym razem było inaczej. Być może nie chcieli być postrzegani jako globalna klika”.

Maltuzjanizm łączy się z rasizmem

To, co połączyło uczestników spotkania z początku maja, to ideologia bezpieczeństwa demograficznego. W największym skrócie, w jej świetle życie ludzkie stanowi dla człowieka zagrożenie. Czyli homo homini lupus est (człowiek dla człowieka jest wilkiem).

Prekursorem takiego sposobu myślenia był Thomas Malthus (1766-1834), duchowny anglikański i ekonomista, profesor w College of Haileybury, który w swojej teorii ludnościowej głosił, że występuje stała tendencja do nadmiernego przyrostu ludności w stosunku do istniejących możliwości jej utrzymania. Ta dysproporcja była, jego zdaniem, przyczyną występowania czynników restrykcyjnych, takich jak: nędza, bezrobocie, klęski głodowe, wzmożona śmiertelność. Dlatego Malthus zalecał ograniczanie przyrostu biednej ludności, gdyż inaczej światu będzie zagrażał głód. W eseju “Prawo ludności” pisał: “Wszystkie dzieci, które się rodzą ponad ilości, które są potrzebne, aby utrzymać populację na określonym poziomie, muszą koniecznie zginąć, chyba że ustąpią im miejsca dorośli przez swoją śmierć”.

Drugi, mniej znany od Malthusa prekursor ideologii bezpieczeństwa demograficznego, to sir Francis Galton (1822-1911), angielski lekarz i przyrodnik, twórca nauki, którą określił mianem eugeniki. W swojej myśli czerpał wiele z ewolucjonizmu Karola Darwina, który był jego bliskim krewnym. Zdaniem Galtona, przyroda sama nie przeprowadza odpowiedniej selekcji. Wobec tego należy wprowadzić sztuczną selekcję i lekarze powinni przystępować do wyboru osobników, którzy będą mogli przekazywać życie oraz dokonywać eliminowania nieprzydatnych. Selekcję więc ma przeprowadzać lekarz (źródło medykalizacji współczesnego totalitaryzmu), a kryterium zdolności do życia wyznaczać sukces życiowy mierzony miarą bogactwa. Ci, którzy nie posiadają ustalonych cech, nie zasługują na reprodukcję i przekazywanie daru życia następnym pokoleniom.

Trzecim “guru” ideologii bezpieczeństwa demograficznego była kobieta, zmarła w 1966 roku Margaret Sanger, neomaltuzjanistka, inicjatorka ruchu eugenicznego w USA w latach dwudziestych i prekursorka “rewolucji seksualnej”. Była również założycielką Międzynarodowej Federacji Planowanego Rodzicielstwa (International Planned Parenthood Federation – IPPF) i osobą znaną ze swych rasistowskich poglądów i kontaktów z III Rzeszą, między innymi zaprosiła do USA Eugena Fishera, doradcę Hitlera w sprawach “higieny rasowej”. Optowała za przymusową sterylizacją ludzi uznawanych za niepełnowartościowych i proponowała trzymanie ich w specjalnych obozach pracy. W sangerowskim periodyku “Birth Control Reviev” drukowano pochlebne materiały o niemieckich eugenistach, w tym ich artykuły.

Koncepcje wyrażane między innymi przez Margaret Sanger uświadamiają nam dwie kwestie: po pierwsze, że w USA nastąpiło skrzyżowanie tradycji maltuzjańskiej z tezami rasistowskimi. Po drugie, że maltuzjanizm bezpośrednio łączy się z rasizmem i pozostaje w koniecznym związku z określoną koncepcją globalnych struktur rządzenia. W świetle tej koncepcji te struktury (jawne lub zakulisowe) muszą pilnować “równowagi” i selekcjonować ludzi pod kątem ich przydatności dla systemu. Jest to motywowane tym, że do tych struktur należy stworzenie lepszego jutra, więc są one jak najbardziej uprawnione do “kontrolowania” i “polepszania rasy ludzkiej”.

Konferencja miliarderów uświadamia, że koncepcje Malthusa są “wiecznie żywe”. Przybrały bardzo konkretną formę neomaltuzjanizmu, podkreślającego konieczność ograniczenia przyrostu naturalnego “ludów i klas niższych”, których zbyt szybkie rozmnażanie zagraża rzekomo “ludom cywilizowanym”.

Mit o przeludnieniu jest oczywiście narzędziem w rękach imperialnie myślących globalistów. Zorientowali się oni, że dobrobyt w “społeczeństwie otwartym” – tak bardzo wspieranym przez George’a Sorosa – a więc wspólnocie ludzkiej, w której nie ma ogólnie obowiązujących norm moralnych, prowadzi do regresu demograficznego i starzenia się populacji ludności. Natomiast kraje rozwijające się notują raczej dodatni współczynnik przyrostu naturalnego. Dlatego, by uniknąć skutków “bomby demograficznej”, próbuje się narzucić programy “kontroli narodzin” tym krajom, wmawiając wszystkim, że inaczej grozi nam głód, bieda i zmierzch człowieka. W ten sposób nasila się tendencja, by między krajami bogatej Północy i biednego Południa oraz Wschodu postawić nowy mur, na wzór rzymskiego “limes”, oddzielający sytych od głodnych.

Polityka antynatalistyczna

Ideologia rasistowskiej izolacji wyraża się w przekonaniu: musimy za wszelką cenę chronić nasz dobrobyt, więc się oddzielamy, ale ponieważ u nas nie ma przyrostu demograficznego, musimy powstrzymać przyrost ludności w krajach biednych.

Dlatego różne “autorytety” głoszą poglądy, że na przykład “matka natura” nie może utrzymać przy życiu więcej niż 3 miliardy ludzi. Przez wiele lat była to główna teza Klubu Rzymskiego, stowarzyszenia założonego w 1968 roku z inicjatywy włoskiego finansisty Aurelio Pecci dla sporządzania raportów na tematy związane z przyszłością Ziemi i człowieka. W 1972 roku został opublikowany pierwszy raport KR zatytułowany “Granice wzrostu”, w którym stwierdzono, że równowaga światowa może zostać osiągnięta poprzez ograniczenie wzrostu liczby ludności. We wnioskach przedstawiono dwa zasadnicze zalecenia mające do tego doprowadzić: zapewnienie nieograniczonego dostępu do stuprocentowo skutecznych metod kontroli urodzin oraz promowanie modelu rodziny z maksymalnie dwojgiem dzieci. Z czasem okazało się, że tezy raportu były naciągane ideologicznie i nazbyt pesymistycznie, ale odbiły się szerokim echem w świecie i są upowszechniane nadal.

Raport “Granice wzrostu” nawiązywał wprost do poglądów Paula Ehrlicha wyrażonych w książce “Bomba demograficzna”. Ten znany neomaltuzjanista – autor dwóch tez: “Im więcej jest ludzi, tym mniej można żyć po królewsku” oraz: “Świat jest już przeludniony pod każdym względem” – w 1968 roku przedstawił wzrost demograficzny jako “bombę”, która wybuchnie w latach siedemdziesiątych, powodując śmierć setek milionów osób oraz wywołując powszechną wojnę, która uniemożliwi przetrwanie życia na naszej planecie. “Walka, by wyżywić całą ludzkość, jest skończona” – złowieszczo oświadczył w prologu. I w swej książce dawał taką receptę: “Wielu moich kolegów uważa, że pewien rodzaj obowiązkowej regulacji urodzeń byłby konieczny. Jeden z częściej omawianych projektów dotyczy dodawania do wody bieżącej lub artykułów żywnościowych środków czasowo obezpładniających. Dawki byłyby dokładnie normowane przez rząd celem uzyskania pożądanych rezultatów populacyjnych” (P. Ehrlich, Population Bomb, New York 1968, s. 135). Ehrlich nawet nie był demografem, a specjalizował się w entomologii, a więc zajmował się badaniem owadów…

Inny neomaltuzjanista zalecał w lutym 1970 roku na łamach magazynu “Life”: “Musimy zastanowić się nad przymusową antykoncepcją, stosując albo opodatkowanie wielodzietnych rodzin, albo bardziej surowe środki, takie jak na przykład zaświadczenie o prawie do poczęcia, które zastąpi lub uzupełni świadectwo ślubu. Aborcja powinna być łatwo dostępna dla tych, którzy cierpią z powodu niechcianej ciąży. Pomoc międzynarodowa pod każdą postacią, niesiona społeczeństwom, które z powodu nieuświadomienia, uprzedzeń czy zaślepienia politycznego nie są w stanie kontrolować swojego przyrostu, powinna być wstrzymana” (R. Ardrey, Control of Population, “Life”, 20 lutego 1970).

Od lat zalecenia polityki antynatalistycznej spotykamy, w zmodyfikowanej i często zawoalowanej formie, w centralnych publikacjach Funduszu Rozwoju Narodów Zjednoczonych i innych agendach ONZ, różnych światowych gremiach bankowych, jak: Bank Światowy czy Międzynarodowy Fundusz Walutowy, strukturach ekonomicznych i politycznych, departamentach rządowych i fundacjach prywatnych, jak: Fundacja Forda czy Fundacja Rockefellera. Korzystając z argumentu siły, uzależnia się pomoc ekonomiczną i technologiczną od przyjęcia polityki “depopulacyjnej”. Takie działanie określa się mianem “dialogu politycznego”, a nie “przymusu”. W ten sposób zamiast pomocy gospodarczej i żywności mieszkańcy krajów bez siły przebicia, w ramach “dawania pierwszeństwa problemom populacyjnym”, otrzymują pigułkę hormonalną, środki poronne, darmową sterylizację i aborcję.

Mit o przeludnieniu

“Przyrost albo postęp”, a więc slogan, który ukuli możni tego świata, jest fałszywy. Wiedzą o tym nawet neomaltuzjaniści, chyba że – co wątpliwe – są aż tak wielkimi ignorantami. Takie postawienie kwestii jest demagogicznym kamuflażem, który kryje w sobie istotę sprawy, mianowicie imperialne dążenia najbogatszych, którzy chcą za wszelką cenę utrzymać swoją hegemonię nad światem i zamiast międzynarodowej solidarności i rozwoju, narzucają język szantażu pod postacią demograficznego kolonializmu. Na świecie są przecież kraje słabo zaludnione, brudne i przeżywające głód, i jest też wiele krajów o dużej liczbie ludności i gęstym zaludnieniu, które cieszą się dobrobytem i są atrakcyjne. Gęstość zaludnienia nie jest zatem czynnikiem decydującym o wysokim poziomie życia.

Na przykład Stany Zjednoczone to najbogatszy kraj świata, a jest słabo zaludniony (29 mieszkańców na kilometr kwadratowy), a Korea Południowa ma największą gęstość zaludnienia (420 mieszkańców na kilometr kwadratowy), ale też jest jednym z krajów o największym wzroście ekonomicznym. Tajwan posiada pięciokrotnie większą gęstość zaludnienia niż Chiny, a dochód narodowy w przeliczeniu na jednego mieszkańca jest tam sześciokrotnie wyższy niż w ChRL.

Demografia jako nauka, niestety, stała się instrumentem w rękach potężnych grup politycznego nacisku. Poza tym kasandryczne przepowiednie naukowców się nie sprawdzają, co deprecjonuje raporty demografów, by nie powiedzieć, że je kompromituje. Katastroficzne prognozy z przełomu lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych całkowicie się nie sprawdziły. Zresztą tak to bywa z tego rodzaju przewidywaniami. U schyłku XIX wieku specjaliści przestrzegali, że w 1920 roku Paryż utonie w łajnie końskim, bo bardzo dynamicznie zwiększała się liczba mieszkańców stolicy Francji i w związku z tym zwiększyła się również liczba końskich zaprzęgów. Później okazało się, że ta zapowiedź nie spełni się w związku z rozwojem nauki i techniki, bo wynaleziono samochód oraz rozbudowano metro, więc konie zniknęły z ulic metropolii.

Uczciwi demografowie zwracają uwagę, że każdy człowiek, który przychodzi na świat, jest nie tylko “kolejną gębą do wyżywienia”, ale również dwiema rękami i mózgiem do pracy. Profesor Gerard Fran ois Dumont, dyrektor Instytutu Demografii Politycznej na Sorbonie, argumentuje: “Przed 40 laty wszyscy eksperci twierdzili, że Azja jest kontynentem skazanym na niedorozwój. Japonia była uważana za kraj zacofany dlatego, że zdaniem ekspertów była przeludniona i miała za mało bogactw naturalnych. Ci sami eksperci uważali przed 40 laty, że Afryka stoi u progu wspaniałego rozkwitu, gdyż miała mało ludności i wiele zasobów naturalnych. Jak dobrze wiemy, historia potoczyła się zupełnie odwrotnie. A to z tego powodu, że w Azji był twórczy nacisk, który stworzył politykę odpowiadającą kreatywnym potrzebom ludzi. W Afryce natomiast, przy słabej dynamice ludności, mimo wielu bogactw takich jak ropa naftowa w Nigerii i Algierii, nastąpiła gospodarcza klęska” (G.F. Dumont, XVIII Międzynarodowy Kongres Rodziny, Warszawa 1994, s. 119-120).

Argument o zagrożeniu głodem jest również niepoważny. W ostatnim pięćdziesięcioleciu miał miejsce ogromny postęp w produkcji rolniczej dzięki ulepszonej hodowli roślin, wzrostowi nawożenia mineralnego, wzrostowi zastosowania środków ochrony roślin, nowym technologiom uprawy roli. Szczególny przełom nastąpił po wprowadzeniu tzw. zielonej rewolucji, zwiększającej produkcję pszenicy, ryżu i kukurydzy w wielu krajach: w Meksyku, Indiach, Pakistanie, Indonezji, Korei Południowej, a ostatnio w Chinach, które stały się obecnie największym światowym producentem zbóż, zaspokajając nie tylko swoje potrzeby, ale również eksportując żywność.

To prawda, że obecnie cierpi głód lub niedożywienie około miliarda osób na świecie. Nie jest to jednak skutek zbyt niskiej produkcji żywności, ale problem politycznych, ekonomicznych i ideologicznych sposobów jej dystrybucji. Zwrócił na to uwagę prof. Norman E. Borlaug, twórca “zielonej rewolucji” i jedyny przedstawiciel nauk rolniczych w gronie laureatów Nagrody Nobla. W swych wypowiedziach podkreśla on, że globalna produkcja żywności wystarcza na obecnym poziomie techniki do wyżywienia 7 mld ludzi. Zwiększenie produkcji żywności do poziomu dwukrotnie wyższego nie przedstawia dziś zbytnich trudności, choć rzecz jasna wymaga nakładu sił i środków. Tak więc według dzisiejszej miary jesteśmy w stanie wyżywić ludzkość do poziomu, jaki jest przewidywany pod koniec XXI wieku.

Argument o braku miejsca na Ziemi jest również obliczony na niewiedzę i efekt propagandowy. Wszyscy ludzie obecnie żyjący na świecie mogliby zamieszkać na terytorium stanu Teksas. To nie znaczy, że we współczesnym świecie nie ma poważnych problemów. Zasadniczą kwestią pozostaje, jak je rozwiązywać. Czy obwiniając o wszelkie zło rzekome przeludnienie i działać przy pomocy neoliberalnego darwinizmu oraz metodami imperializmu populacyjnego, uzależniając pomoc dla krajów ubogich od wprowadzania antyludzkich programów kontroli urodzin, czy poprzez wdrażanie innowacji i nastawienie na rozwój?

Dlaczego współczesnemu światu brakuje autentycznego czynnika jednoczącego, uniwersalnej solidarności, wspólnoty i braterstwa? Corocznie 30 milionów ludzi na świecie umiera z głodu, jedna piąta ludzkości cierpi na permanentne niedożywienie, 800 milionów nie ma dostępu do jakiegokolwiek lekarstwa. Miliard trzysta milionów ludzi żyje, mając mniej niż jednego dolara dziennie, a Bill Gates, założyciel Microsoftu i pionier rewolucji informatycznej, może sobie – jako prezent urodzinowy – corocznie zafundować najnowocześniejszy lotniskowiec. Rozwiązanie tragedii głodu we współczesnym świecie stanowi równowartość wydatków zbrojeniowych w postaci 50 strategicznych bombowców. 20 proc. bogatej ludności świata konsumuje 86 proc. wszystkich dóbr. Wartość majątku trzech najbogatszych ludzi świata jest równa produktowi krajowemu brutto 48 najbiedniejszych państw świata.

Jan Maria Jackowski, Nasz Dziennik 23.06.2009 

Opublikowany w Polityka | Komentarzy: 75 »

Lepiej późno… Kazanie ks. Jenkinsa 9.05.2009

Opublikował/a Marucha w dniu 2009-06-22 (poniedziałek)

Lekcja:
Jk 1,17-21

Kazanie na 4 niedzielę po Wielkanocy
 
Drodzy Wierni,

„…Wiecie Bracia moi najmilsi! A niech każdy człowiek będzie skory do słuchania, a powolny do mówienia i powolny do gniewu. Bo gniew człowieka nie wypełnia sprawiedliwości Bożej…”

Św. Jakub w czytanym dziś liście daje nam ważne napomnienia. Powiedziawszy wprzód o sprawach, o których już wiemy, o doskonałym darze, który dał nam Bóg – Ojciec światłości – Apostoł daje nam następnie trzy rady, które nie tylko pomagają nam żyć w sposób godny łaski, ale też są ważnymi wskaźnikami pokazującymi nam, czy łaska ta zrodziła owoce w naszych sercach.

Apostoł pisze: „Niech każdy człowiek będzie skory do słuchania, a powolny do mówienia i powolny do gniewu” (Jk 1,19).

Na początek św. Jakub mówi: „Niech każdy człowiek będzie skory do słuchania” Co ciekawe, również św. Paweł mówi, że „wiara pochodzi ze słuchania” (Rz 1,10). Wiara nie pochodzi z czytania czy rozumienia, czy nawet z doświadczenia. Pochodzi — jak mówi św. Paweł— ze słuchania. Sam Zbawiciel mówi „Moje owce słuchają mego głosu” (J 10,27) i wielokrotnie w przypowieściach naucza: „Kto ma uszy do słuchania, niechaj słucha” (Mt 11,15; Mk 4,23; etc). Można więc powiedzieć, że chrześcijaninem jest ten, kto słucha słów Chrystusa Pana. Moglibyśmy nawet powiedzieć, że aby być dobrym katolikiem, trzeba nauczyć się słuchać.
 
Ze wszystkich zmysłów, jakimi Bóg nas obdarzył, byśmy mogli poznać wszechświat, który stworzył, to właśnie zmysł słuchu jest w szczególny sposób związany z cnotą miłości. Zmysł wzroku został nam dany, byśmy mogli poznawać – i większość tego, co wiemy, przychodzi do nas za pośrednictwem naszych oczu. Nie zawsze jednak jesteśmy w stanie zrozumieć na pierwszy rzut oka. Widzenie nie jest równoznaczne ze zrozumieniem i częstokroć nie będziemy rozumieli danego zjawiska, zanim nam go ktoś nie wytłumaczy, czyli zanim nie usłyszymy o nim od innych. To właśnie zmysł słuchu łączy nas najbardziej z innymi istotami ludzkimi. To zdolność mówienia i słuchania pozwala nam przekazywać naszą wiedzę, nasze uczucia i nasze potrzeby innym. Możemy urodzić się głusi, a jednak znać wiele rzeczy, bylibyśmy jednak wówczas bardzo samotni. Najbardziej frustrującym i destrukcyjnym aspektem głuchoty nie jest trudność w nauce, ale niezdolność do zakomunikowania innym swoich uczuć i potrzeb.

Tak więc diabeł, wiedząc dobrze, że wiara pochodzi ze słuchania, w wyniku przekazywania nam przez innych, uczynił wszystko, co w jego mocy, byśmy nie słuchali. Diabeł jest mistrzem hałasu. Świat współczesny w którym żyjemy, drodzy wierni, jest światem nieustannego hałasu. Wszystkie te środki przekazu, które nas otaczają, niewiarygodne możliwości przekazywania dźwięku i obrazu niemal natychmiast i na cały świat, zdezawuowały wartość słów i rozmowy między ludźmi. Rozmowa zredukowana została do rzeczy materialnej, którą można kupić i sprzedać jak wszystko inne, podobnie jak w polityce, gdzie nie ma już znaczenia co się mówi, ponieważ słowa nie mają praktycznych konsekwencji. Sprzeczności pojawiają się w każdym zdaniu, gdyż nikt już nie oczekuje, że to, co mówi, będzie brane poważnie. Muzyka, która była przejawem ludzkiego panowania nad dźwiękiem, została zredukowana do bezsensownych rytmów, atakujących nas obecnie ze wszystkich stron, jak nie kończący się strumień wody, uniemożliwiający ludziom ugaszenie pragnienia. Pozostały tylko kłamstwa i hałas, ponieważ nikt już nie słucha.

Sam Bóg wypowiedział jedynie jedno Słowo, a Słowo to było od początku u Boga, było samym Bogiem, naszym Panem Jezusem Chrystusem. Jednak dzisiejszy świat, porzuciwszy Słowo [Boże, pozbawił wartości również jakiekolwiek słowo ludzkie.

Tak więc, drodzy wierni, bądźcie posłuszni temu zaleceniu św. Jakuba: bądźcie skorzy do słuchania. Częstokroć największy akt miłości, jaki możemy wykonać względem innej osoby nie polega nie na mówieniu, ale na wysłuchaniu tego, co ma nam ona do powiedzenia. Największą zniewagą, jaką możecie komuś wyrządzić, jest ignorowanie go, gdy do was mówi. [Będąc skorymi do słuchania pokażecie, że rozumiecie, iż wypowiadane do was słowa nie są jedynie chrząknięciami i gwizdami, ale uzewnętrznieniem czyjejś duszy, stworzonej na obraz i podobieństwo [Boga - i zdolnej do dzielenia się swym najbardziej intymnym życiem z innymi.

Uczcie wasze dzieci słuchać, drodzy wierni. Z definicji niemowlę to ktoś, kto nie mówi, ale kto słucha. Rodzice, jako nauczyciele, są tymi, którzy mają prawo i obowiązek mówić. Samo słowo posłuszeństwo wyraża cnotę tych, którzy słuchają, nawet po łacinie „oboedire" pochodzi z połączenia dwóch słów „ob" i „audire”; od słuchania. Zdolność słuchania, posłuszeństwo jakie okazujemy wierze, jest kluczem do ładu i pokoju w domu.

Wielki filozof  Platon powiedział, że aby zmienić moralność państwa wystarczy zmienić jego muzykę. I tego właśnie jesteśmy dziś świadkami, drodzy przyjaciele. Obecne problemy z dyscypliną u dzieci nie wynikają z tego, że są one z jakiegoś powodu gorsze czy słabsze niż niegdyś. Dzieci zawsze były dziećmi, ludzka natura zawsze skażona była grzechem pierworodnym. Jednak dzisiejsza muzyka jest muzyką ludzi, którzy nie słuchają, ludzi, którzy nie chcą słuchać, ludzi, którzy nie chcą być posłuszni. Dzisiejszym dzieciom bardzo trudno jest być posłusznymi, ponieważ bardzo trudno im słuchać hałasu, który je że wszystkich stron otacza.

Dlatego właśnie musimy walczyć z tym wszechogarniającym nas hałasem, drodzy wierni. Musicie zabronić mu wstępu do waszych domów. Jeśli macie w domu telewizor, jeśli hałas ten jest nieustannie w waszym domu obecny, nie dziwcie się, jeśli w waszym życiu rodzinnym pojawiają się same tylko nieporozumienia i problemy. Jak można mówić o wzajemnym zrozumieniu, jeśli nikt już nikogo nie słucha? Co jednak najważniejsze — musicie uczyć wasze dzieci, a także siebie samych, jak słuchać. Oznacza to oczywiście całą sztukę kulturalnej rozmowy, zacznijcie jednak od czegoś jeszcze bardziej fundamentalnego: od doceniania dobrej muzyki. Shakespreare mówi o zdrajcy Kasjuszu jako o tym, który „nie słucha muzyki” , w innym dramacie zaś pisze:

A człowiek, który muzyki w sobie nie ma żadnej
I zgodność słodkich dźwięków go nie wzrusza,
Zdolny do zdrady bywa, gwałtów, spisków,
Jest życie ducha jego jak noc mroczne,
A namiętności czarne jak Erebus:

Nie ufaj takim: Posłuchaj muzyki
[„Kupiec wenecki" akt V scena I]

Muzyka nie jest czymś obojętnym. Ma ona fundamentalne znaczenie dla naszego zrozumienia, co znaczy być istotą ludzką, czym jest cywilizacja, tego co usłyszeliśmy od naszych przodków. Sama Tradycja charakteryzuje się tym, że jest przekazywana ustnie, przez słuchanie, a nie za pomocą pisma. Narażenie waszych dzieci na współczesny hałas oznacza de facto oddanie ich dusz w ręce diabła i ryzyko wiecznego ich potępienia.

Św. Jakub uczy nas byśmy nie tylko byli „skorzy do słuchania”, ale również „powolni do mówienia”: Te dwie cnoty  wynikają z siebie wzajemnie. „Powolni do mówienia” oznacza, że zastanawiamy się nad tym, co mówimy, a nie pleciemy byle czego bez powodu. Być powolnym do mówienia oznacza, że mamy pojęcie o tym, co chcemy zakomunikować innym. Ten współczesny świat, ten hałaśliwy współczesny świat, zawsze ma coś do powiedzeniawiększość z tego nie ma jednak absolutnie żadnej wartości. I to do tego stopnia, że można siedząc na dworcu przysłuchiwać się rozmowom przechodniów i z trudem odróżniać je od pochrząkiwania świń w chlewie, tak są one puste i bezsensowne, jeśli nie są po prostu stekiem przekleństw.

I przeciwnie, ci którzy starają się odpowiednio dobierać słowa i mówić zrozumiale — zrozumieli właściwie cnotę miłości. Każde słowo, można by powiedzieć, ma pewną wartość w zależności od tego, ile innych słów mu towarzyszy, im więcej się mówi, tym mniejszą wartość ma każde z wypowiadanych słów.

Istnieje anegdota o Arystotelesie, któremu pewnego dnia przeszkodził uczeń, który wbiegł bez tchu do jego gabinetu, by mu o czymś powiedzieć — usłyszał coś bardzo interesującego i uznał, że musi zakomunikować o tym natychmiast swemu mistrzowi !  Jednak Arystoteles zapytał jedynie: „Czy to coś dobrego?” Na to uczeń odpowiedział, że to raczej złe wieści. Czy jednak jest w nich coś budującego? Nic szczególnego. Czy więc konieczne jest, bym o tym wiedział? Niespecjalnie. W takim razie, powiedział Arystoteles, jeśli to nic dobrego, budującego ani koniecznego, milczenie będzie cenniejsze od wszystkiego, co mógłbym usłyszeć. Tak więc, drodzy przyjaciele, nie pozwólmy, by poganie przewyższyli nas chrześcijan w cnocie, zwłaszcza że wiemy, iż sam Bóg może przemawiać do nas jedynie w milczeniu.

I na koniec św.  Jakub ostrzega nas: „Niech zaś każdy człowiek (…) będzie powolny do gniewu. Gniew bowiem męża nie powoduje sprawiedliwości Bożej” W istocie bowiem, źródłem wielu słów bezużytecznych, niebudujących i złych jest gniew, a nie Bóg. Tak więc św. Jakub wskazuje nam źródło tych dwóch cnót: słuchania i mówienia, w przymiocie stanowiącym fundamentalną cnotę wszelkiej chrześcijańskie konwersacji, w cnocie cierpliwości. Słowa wypowiadane w gniewie są często źródłem nieodwracalnego zła. Dobry Bóg dał nam namiętność gniewu, byśmy walczyli z zagrażającym nam złem i trudnościami, z jakimi mamy często do czynienia. Jednak gniew musi być raczej narzędziem czynu, niż mówienia. Kiedy jesteśmy opanowani gniewem, często najrozsądniejsze jest zrobienie czegoś, a nie wypowiadanie słów . Powinniśmy walczyć przeciwko złu, a nie jedynie na nie narzekać.

Jednak nawet w najdrobniejszych sprawach, powinniśmy uczyć się być cierpliwymi. Nie jest konieczne mówić wszystko od razu i często wiele z tego, co chcielibyśmy powiedzieć, lepiej potrafią przekazać inni. Jeśli najwyższe prawo miłości nakazuje kochać bliźniego jak samego siebie, również od siebie powinniśmy zacząć praktykowanie cnoty cierpliwości. Objawy gniewu i niecierpliwości wynikają często z tego, że nie chcemy być postrzegani jako niedoskonali, że jesteśmy źli z powodu nie posiadania tej czy innej cnoty, albo też z tego że winimy innych o to, czego nam samym brakuje. Powinniśmy więc najpierw praktykować cnotę cierpliwości w stosunku do samych siebie, byśmy mogli okazywać ją również innym.

Tak więc, by nie postąpić wbrew radzie św. Jakuba i nie powiedzieć więcej, niż to konieczne, módlmy się po prostu podczas tej Mszy św. o cierpliwość, jaką ma względem nas sam Zbawiciel, aby te słowa Pisma świętego mogły wydać w nas owoc, byśmy byli bardziej wrażliwi na głos Boga i naszych bliźnich, stworzonych na Jego podobieństwo, by jak mówi św. Paweł „nasze obcowanie [było] w niebie” (Fil 3,20) na wieki wieków.

Amen.

Opublikowany w Kościół, Kultura | Komentarzy: 9 »

Leśne obserwatorium c.d.

Opublikował/a Marucha w dniu 2009-06-20 (sobota)

Polskie stocznie zostały zniszczone przez Unię Europejską. Ongiś chluba naszego przemysłu, źródło dochodu, świadectwo rozwoju technologicznego została podzielona na części, bez gwarancji kontynuacji budowy statków, z pozbawionymi pracy tysiącami pracowników. Stało się to w imię zasad “wolnej konkurencji” w Unii Europejskiej i związanego z tym zakazu udzielania pomocy ze strony rządu dla przedsiębiorstw.
Pod wyrokiem na stocznie podpisała się komisarz ds konkurencji, Neelie Kroes. W imię tejże “wolnej konkurencji” ta sama Neelie Kroes podpisała zgodę na gigantyczną pomoc rządu Niemiec dla rodzimych banków. Oczywiście niczego innego od Unii oczekiwać nie należy: dzięki polskojezycznym władzom Polska traktowana jest obecnie w Europie i na świecie jak śmieć.
Warto zauważyć, iż Neelie Kroes jest w Grupie Bilderberga i jako taka reprezentuje bilderbergowski (czyli żydowski) punkt widzenia na gospodarkę. Zatem banki są ważniejsze od stoczni, choć to stocznie wytwarzają bogactwo, nie banki – a pośrednik, “specjalista od marketingu” czy  “pijarowiec” jest ważniejszy od inżyniera lub technika.

Czas kryzysu sprzyja przesunięciu terminu dopuszczenia obcych przewoźników na polskie tory nawet o 5 lat, tymczasem banda szumowin zwana “rządem III RP”  – ale mi niespodzianka! – nic w tej sprawie nie robi.  Czy to początek końca kolejnej polskiej firmy, przewoźnika PKP, którego łatwo wykonkurują koleje niemieckie, w razie czego mogące skorzystać z poparcia ichniego rządu, nie bacząc na “wolną konkurencję”? Wydaje się że tak; że celem eurobydlaków jest uczynienie z Polaków narodu parobków, nie mających absolutnie niczego na własność, pracujących wyłącznie jako siła najemna u obcych, zdanego na ich łaskę i niełaskę. Samych Polaków to niewiele obchodzi, więc właściwie dlaczego my mamy się tym przejmować?

Okazało się, że KUL nie musi jednak nadawać tytułu doktora honoris causa każdemu – np. nie otrzyma go portugalski Żyd Jose Barroso, przewodniczący Komisji Europejskiej. Wg rzecznika KUL nie było pewne, czy Barroso zaszczyci swą obecnością uczelnię w dniu 1 lipca 2009, stąd zmiana decyzji. Natomiast “Gazetka Wybiorcza” zapodaje, iż powodem jest brak odniesień do Boga w Karcie Praw Podstawowych, a także brak zakazu klonowana ludzi i precyzyjnego zapisu, czym jest małżeństwo. Gazeta bredzi. Takie powody to nie są dla “katolickiego” uniwersytetu żadne powody.
Z tego co wiemy, banderowiec Juszczenko doktorat jednak dostanie. Niedługo kolej na Erike Steinbach.

Mignął nam wczoraj na ekranie telewizora człowiek noszący nazwisko Cezary Atamańczuk, który coś tam bredził o potrzebie złagodzenia prawa odnośnie narkotyków. Sama tematyka wypowiedzi jednoznacznie sugerowała osobiste zaangażowanie Atamańczuka w problematykę, a i jego wygląd nie wprowadził nas w błąd: otóż Cezary Atamańczuk, były działacz Platformy Obywatelskiej, jest oskarżony o posiadanie narkotyków, no i wszystko jasne. Czerwona lampka zapaliła nam się nie bez powodu.
Co ciekawe – Atamańczuk zostanie posłem w polskim Sejmie, gdyż przejmie stołek po Sławomirze Nitrasie, który został eurodeputowanym. Jak sam mówi “Chcę zostać posłem, aby zmazać część swojej winy, by służyć regionowi i ludziom”. Niedługo posłem zostanie zawodowy złodziej albo morderca, który też będzie chciał “zmazać część swojej winy” i “służyć regionowi i ludziom” za ciężkie pieniądze.

I kolejny przypadek “wymierzenia sprawiedliwości”. We Włodowie (Warmińsko-Mazurskie) jakiś degenerat bezkarnie terroryzował sąsiadów, a policja nie reagowała na wezwania mieszkańców  wsi, gdyż pewnie zajęta była oglądaniem kolejnego odcinka “Pitbula”.  Trzej bracia, nie widząc innej możliwości, w obronie własnej wzięli sprawy w swoje ręce i wyprawili degenerata na drugi świat, co było słuszne i godziwe. Ale teraz polska sprawiedliwość nagle się obudziła i bracia dostali po cztery lata więzienia, zamiast orderów.

Na koniec złota myśl Lecha Wałęsy: “Unia Europejska działa gorzej, niż stowarzyszenie hodowców kanarków”. I jak tu go nie kochać, choćby za przepiękny, wręcz modelowy debilizm tego porównania.

Opublikowany w Polityka, Różne | Komentarzy: 23 »

Plan Obamy

Opublikował/a Marucha w dniu 2009-06-19 (piątek)

Czarny geniusz ze Stanów Zjednocznych, niezupełnie wiadomo gdzie urodzony Barack Obama, nie próżnuje. Przeciwnie, w głowie aż mu się kłębi od najróżniejszych pomysłów, zaimplantowanych lub narzuconych mu przez znane koczownicze, międzynarodowe lobby, w którego rękach jest błazeńską kukła, acz kukłą groźną.

Otóż prezydent Barack Obama planuje przekazanie – na dobrą sprawę nieograniczonej - władzy nad amerykańską gospodarką prywatnej i przed nikim nie ponoszącej odpowiedzialności żydowskiej firmie pod nazwą “Federal Reserve”. Ustawa ta zapewne przejdzie przed końcem tego roku i oznaczać będzie początek nowej ery w historii USA: totalna, dyktatorska władza banków, zarządzanych przez niezbyt jawną i skorumpowaną elitę.

Za cztery lata zapomnicie, białasy, jak to się żyło w wolnym kraju, buahahahaha!

Za cztery lata zapomnicie, białasy, jak się żyło w wolnym kraju, buahaha!

Ustawa daje Federal Reserve prawo do “regulowania” każdej firmy, której działalność jego zdaniem mogła by “zagrażać gospodarce i rynkowi”. Jest to krok do przodu w porównaniu z planowymi gospodarkami byłego Związku Sowieckiego lub komunistycznych Chin, a to dlatego, iż Federal Reserve nie musi tłumaczyć się ze swych poczynań nikomu, nawet rządowi Stanów Zjednoczonych – a jedynie paru rodzinom żydowskich bankierów, którzy są jej właścicielami.

Już obecnie Federal Reserve nie musi za nic odpowiadać przed Kongresem. “Reforma” Obamy idzie dalej; jest niczym innym, jak daniem zielonego światła dla całkowitego przejęcia kontroli nad Stanami Zjednoczonymi przez prywatny kartel bankowy o nieograniczonej władzy i zerowej odpowiedzialności.

W praktyce doprowadzi to do sytuacji, że Federal Reserve będzie mogła po prostu zniszczyć albo przejąć dowolną firmę, która się jej spodoba. Co prawda, aby oszukać głupców, administracja Obamy ma wyznaczyć jakąś “radę”, której zadaniem będzie “doradzanie” Federal Reserve aby ustrzec się od błędów i wypaczeń, ale której radami Federal Reserve może sobie podetrzeć odwrotną część ciała, gdyż, jak już wiemy, przed nikim nie odpowiada i nikomu nie podlega.

Ekonomista Nomi Prins stwierdził, iż “plan Obamy” gwarantuje na pewno jedno: iż instytucje finansowe, odpowiedzialne za cały kryzys ekonomiczny, będą mogły nadal bez przeszkód kontynuować swoją działalność w tym samym kierunku.

Demokraci już zapowiedzieli poparcie dla reform, a republikanie ogłosili, iż nie będą się im sprzeciwiać, co stanowi przyczynek do dyskusji nad “różnicami” między jednymi a drugimi.

To oczywiście Polski nie dotyczy, gdyż w Polsce rzadzą ludzie mądrzy, uczciwi i szlachetni, bo takich wybrał sobie rozumny naród.

Opublikowany w Polityka | Komentarzy: 25 »

Watykan przypomina, iż Tradycja jest nieprawomocna

Opublikował/a Marucha w dniu 2009-06-18 (czwartek)

Święcenia w Bractwie Kapłańskim św. Piusa X są nadal nieprawomocne – przypomina o tym komunikat opublikowany wczoraj przez biuro prasowe Stolicy Apostolskiej, wydany po doniesieniach niemieckich biskupów zaniepokojonych informacjami, że członkowie Bractwa zamierzają wyświęcić 3 kapłanów i 3 diakonów.

Watykan podkreśla, że zdjęta z lefebrystów ekskomunika nadal pozostawia Bractwo w nieuregulowanym statusie wobec Kościoła katolickiego. Komunikat przypomina list Ojca Świętego Benedykta XVI do biskupów w sprawie lefebrystów z 10 marca, w którym Papież wyjaśnił, że “dopóki nie zostaną wyjaśnione sprawy dotyczące doktryny, Bractwo nie będzie miało jakiegokolwiek statusu kanonicznego w Kościele, a należący do niego duchowni (…) nie pełnią prawomocnie żadnej posługi w Kościele”.

Jest to dla nas rzecz co najmniej dziwna, gdyż “nieuregulowany status kanoniczny” Bractwa Św. Piusa X wynika właśnie z faktu nałożenia nań ekskomuniki – dodajmy, ekskomuniki pochopnej, krzywdzącej i nieważnej. Skoro więc ekskomunika została zdjęta, wydawać by się mogło, iż również status kanoniczny reguluje się sam przez się…

W komunikacie przypomniano także, że Papież we wspomnianym liście zapowiedział zamiar opracowania nowego statusu Papieskiej Komisji “Ecclesia Dei”, który ma zostać powiązany z Kongregacją Nauki Wiary, co prawdopodobnie nastąpi niebawem. Na zakończenie wydany przez Stolicę Apostolską dokument zachęca lefebrystów do cierpliwego wyjaśnienia (w ramach rozmów między Bractwem a Watykanem) wszelkich zagadnień doktrynalnych, a w konsekwencji również dyscyplinarnych, które nadal pozostają otwarte.

Watykan ma wciąż problemy z Tradycją, jakiej przestrzegano od zarania dziejów Kościoła. Nie ma za to żadnych problemów z kapłanami, którzy donosili do komunistycznej bezpieki (Czajkowski, Waszkinel, Życiński itp). No cóż, w czasach gdy sam Pontifex Maximus osobiście udziela Komunii Świętej niekatolikom, wszelkie objawy zdziwienia są zarazem przejawami naiwności.

Opublikowany w Kościół | Komentarzy: 68 »

W drodze do Korei Północnej

Opublikował/a Marucha w dniu 2009-06-17 (Środa)

Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego przygotowuje nowelizację prawa prasowego, która może poważnie skomplikować życie internautów. Jeśli zmiany wejdą w życie, niektóre serwisy internetowe będą podlegały rejestracji, tak jak do tej pory dzienniki – informuje “Rzeczpospolita”.

Jeśli proponowane zamiany wejdą w życie dziesiątki, jeśli nie tysiące autorów stron internetowych będą się musieli liczyć z konsekwencjami braku stosownej rejestracji.

- Moje studentki prowadzą serwis propagujący naturalne kosmetyki. Obawiam się, że on również będzie podlegał rejestracji – mówi gazecie prof. Ewa Nowińska z Uniwersytetu Jagiellońskiego. – Nowelizacja mówi bowiem wprost o obowiązku rejestracji publikacji prasowych, nie precyzuje natomiast co jest publikacją. A w tej sytuacji treść może nie mieć większego znaczenia.

Problem w tym, że definicja dziennika jest dosyć rozległa. – Dotychczas w definicji dziennika mowa była o jego ogólnoinformacyjnym charakterze. Teraz ta przesłanka odpadła. Jeśli więc serwis wędkarski będzie aktualizowany częściej niż raz w tygodniu, może zostać uznany za dziennik – mówi “Rz” Xawery Konarski, partner w kancelarii Traple Konarski Podrecki.

Jednak niektórzy prawnicy, o których pisze gazeta uważają, że serwisy nie będą traktowane na równi z dziennikami, bo informacje nie są publikowane w identycznych odstępach czasu, a ponadto nie mają numerów wydań, co definiuje prasę.

O co chodzi ministerstwu?

[My ożemy natychmiast autorowi odpowiedzieć, o co chodzi tym, którzy wydali "polskiemu" ministerstwu nakaz realizacji obłędnego zgoła posunięcia - ale czy jest sens w tym towarzystwie wyważać łomem drzwi do lasu? - przyp. adm.]

Co do wartości ewentualnej zmiany nie ma wątpliwości dr Michał Zaremba z Uniwersytetu Warszawskiego: – Proponowane przepisy nie mają odpowiedników w żadnym kraju europejskim. Albo pozostaną całkowicie martwe, albo będą stosowane wybiórczo przez organy ścigania jako straszak na niepokornych – mówi. Prof. Nowińska dodaje: – Jedyna nadzieja w sądach. Orzekając co do pojęć niedookreślonych, powinny każdorazowo interpretować je zgodnie z doświadczeniem życiowym i zdrowym rozsądkiem.

[Nie słyszeliśmy nigdy o żadnych przypadkach zamykania stron internetowych i pociągania ich właścicieli do odpowiedzialności - za wyjątkiem stron "antysemickich", które to pojęcie jest równie rozciągliwe, jak stara guma do majtek - przyp. adm.]

Za niezarejestrowanie strony miałaby grozić grzywna. Samo skazanie będzie miało jednak znacznie poważniejsze konsekwencje – zostanie odnotowane w Krajowym Rejestrze Karnym i może utrudnić chociażby znalezienie pracy.

Dziennikarzom “Rz” nie udało się uzyskać komentarza ministerstwa.

[A my, durni, myśleliśmy że ministerstwo to organ służący społeczeństwu i jego psim obowiązkiem jest utrzymywanie kontaktu z owym społeczeństwem, które ze swych podatków płaci pracownikom ministerstwa pensje - przyp. adm.]

Jak losy internetu ważą się w Unii

Ale nie tylko polscy urzędnicy prześcigają się w pomysłach, jak ujarzmić internet. Niedawno przez Parlament Europejski przetoczyła się dyskusja na temat reformę unijnego prawa telekomunikacyjnego. Tzw. Pakiet Telekomunikacyjny miał ograniczyć prawo wolnego dostępu do Internetu. Chodziło o limitowanie przez operatorów serwisów i aplikacji. Ostatecznie jednak PE odrzucił pakiet.

[Sraty taty odrzucił... oczywiście, że pakiet prędzej czy później wejdzie w życie jakąś boczną, pozaprawną drogą - jak większość takich spraw w Unii. Chyba tylko osoby chore umysłowo mogą wierzyć, iż eurołobuzerii odpowiada możliwość wolnej dyskusji i wymiany poglądów - przyp. adm.]

Niedługo Białorusini zrobią podobne plakaty - dla Polaków.

Niedługo Białorusini zrobią podobne plakaty - dla Polaków.

Za TVN24

Teraz jeszcze niegrzeczne, acz umotywowane pytanie do ministerstwa: czy Wam coś p…nęło w instalacji?

Opublikowany w Media - Merdia, Polityka | Komentarzy: 15 »

Pod dyskusję – alternatywny punkt widzenia

Opublikował/a Marucha w dniu 2009-06-16 (wtorek)

Na jednym z forów znaleźliśmy wpis, który choć stawia na głowie niektóre nasze wyobrażenia, robi to w taki sposób, iż trudno – wzorem michnigówniarzerii i walterszczyny – zbyć go stekiem wyzwisk i szyderstw. A chodzi o wybuch II Wojny Światowej. Poniżej zamieszczamy streszczenie owego wpisu własnymi słowami, gdyż oryginał nie nadaje się “do druku”.

Przed wybuchem II Wojny Światowej polski naród został zmanipulowany i podburzany różnymi hasłami w stylu “Honor” czy “Nie oddamy ani guzika, bo z nami Śmigły Rydz”. Manipulacji dokonały obce grupy wpływów, nie mające nic wspólnego z polskim interesem narodowym. Posługiwano się straszeniem, iż pozwolenie na tranzyt wojsk niemieckich przez terytorium Polski grozi utratą suwerenności państwowej [Tak! Wtedy naród jeszcze reagował na takie zagrożenia! - admin], mimo iż Hitler ją gwarantował. Wyolbrzymiono to jako jeden z głównych powodów odrzucenia propozycji Niemiec, a przecież – nawet gdyby Hitler nie zamierzał dotrzymać swych gwarancji – zgadzając się na warunki niemieckie Polska zyskiwała na czasie 2 do 4 lat, które można było wykorzystać na wzmocnienie sił zbrojnych jako prawdziwej gwarancji swej niezależności.

Tak samo stało się z Jugosławią. W 1941 roku jej rząd gotów był przyjąć niemieckie propozycje, jednak brytyjscy agenci doprowadzili do upadku rządu, a nowy rząd odrzucił owe propozycje, co doprowadziło Jugosławie to takich samych zniszczeń i wykrwawienia narodu, co wcześniej Polskę. I tu i tam przeważyli agenci obcych interesów na rzecz wojny z Niemcami, wymachując fałszywymi i zdradzieckimi obietnicami “sojuszników” Anglii i Francji.

Pierwsza Konstytucja II RP – Konstytucja Marcowa 1921 – byla endeckim plagiatem konstytucji francuskiej (masońskiej) tylko po to, aby ubezwłasnowolnić Piłsudskiego, gdyby zechciał zostać prezydentem. Była to konstytucja anarchii. Niesposób było przeprowadzić żadnej rozsądnej ustawy sejmowej z powodu obecności agentur obcych interesów, co stało się powodem dokonania tzw. Przewrotu Majowego w 1926.

Druga Konstytucja II RP – kwietniowa z 1935 roku – dała nieograniczone uprawnienia prezydentowi Mościckiemu, podobnie jak to się stało (z wiadomym skutkiem) w USA z uprawnieniami prezydenta Busha. Tak więc Mościcki i minister Spraw Zagranicznych mieli decydujący głos w odrzuceniu propozycji Niemiec, niezależnie od (niestety, nieznanej nam) opinii Narodu.

Marsz. Piłsudski przewidywał Walerego Sławka, b. premiera, na stanowiska prezydenta. Kiedy okazało się, że Mościcki nie ma zamiaru złożenia urzędu, sprzeciwił się propozycjom kilku najbardziej znanych piłsudczyków, którzy chcieli otwarcie wezwać prezydenta do rezygnacji. Uznał to za niedopuszczalny nacisk na głowę państwa.
12 czerwca 1938 r. Sławek został marszałkiem Sejmu, głosowało na niego wielu sanacyjnych posłów, którzy chcieli w ten sposób wyrazić swój sprzeciw wobec sposobu traktowania go przez Mościckiego. Otrzymał on 114 na 144 ważne głosy, a jego kontrkandydatem był wysunięty przez OZN Ignacy Nowak. Izba została jednak rozwiązana przez prezydenta 18 września. Tak więc Walery Sławek został usunięty, a pozostali przy władzy i wpływach ludzie reprezentujący interesy Wielkiej Brytanii.

Ciekawym faktem jest opowieść sędziego Ignacego Wielgusa, który podczas rozmowy z gen. Marianem Kukielem i Stanisławem Hallerem miał dowiedzieć się o planach przewrotu, dzięki któremu prezydentem miał zostać Sławek, premierem – Leon Kozłowski, a ministrem spraw wewnętrznych – Kazimierz Pużak. Gen. Kazimierz Sosnkowski miał wówczas przekonywać Sławka o konieczności otrucia Mościckiego i zawarcia porozumienia z Niemcami. Jak przyznaje sam Baliszewski “Zasług gen. Sosnkowskiego myślę, że nikt nie może podważyć” – dowodzi to o logicznym i zdrowym trendzie w kołach rządzących do zapobieżenia wojnie z Niemcami.
Ale decydentami byli Ignacy Mościcki i Józef Beck, więc stało się to, co nie powinno  się stać.

 

Opublikowany w Media - Merdia | Komentarzy: 81 »

Leśne obserwatorium – c.d.

Opublikował/a Marucha w dniu 2009-06-16 (wtorek)

Uwielbiany przez liberalne media amerykańskie prezydent Obama dogania już chyba popularnością samego Józefa Stalina. Poza tym jest (w oczach mediów) równie nieomylny i co by nie zrobił, jest chwalony. Do większych sukcesów czarnego prezydenta USA należy niewątpliwie zaliczyć to, iż:
- w ciągu zaledwie pół roku zadłużył Stany Zjednoczone na więcej, niż wszyscy poprzedni prezydenci razem wzięci;
- w ciągu tegoż pół roku wprowadził więcej proaborcyjnych ustaw, niż ktokolwiek od czasu słynnej rozprawy Roe v. Wade w 1973 roku; okazał się też gorącym zwolennikiem zabijania dzieci aż do ostatniej chwili przed porodem;
- do tej pory nie wiadomo, w jaki sposób sfinansował zarówno swoje ekskluzywne wykształcenie, jak i obecny wystawny tryb życia przy braku jakichkolwiek udokumentowanych dochodów;
- coraz więcej osób boi się swobodnie wyrażać swoje poglądy, gdyż “walka z terroryzmem” zaostrza się;
- do tej pory nie wiadomo, czy naprawdę urodził się w Stanach Zjednoczonych.

Pod swiatłymi rządami niejakiej Katarzyny Hall:
- znajomość polskiej literatury ma się ograniczyć do Bruno Schulza (raczej drugorzędny pisarz żydowski, który był “awangardzistą”, ale 70 lat temu) oraz Witolda Gombrowicza, chorego na niechęć do Polski. Sienkiewicz, Prus, Orzeszkowa, Konopnicka, Kraszewski – do lamusa.
- znajomość historii Polski zostanie po raz kolejny okrojona skutkiem zmniejszenia liczby godzin na ten przedmiot. Niektórzy skończą edukację na roku 1918. Może i słusznie – po co mają się uczyć np. tego, co działo się po roku 1989? A nuż przypadkowo dowiedzą się prawdy od jakiegoś skubanego Cenckiewicza albo Zyzaka? W ogóle to jedynym obowiązującym przedmiotem winna być historia Izraela oraz teologia Holocaustu.
Ministerstwo Edukacji swe oburzające posunięcia nazywa “analitycznym podejściem do dziejów Polski i świata”, gdyż co jak co, ale speców od rzygliwego bełkotu mają tam pod dostatkiem.

Osobnik o nazwisku Tusk, pełniący na skutek totalnego zdegenerowania umysłowego miejscowej ludności funkcję premiera eurolandu noszącego historyczną nazwę “Polska”, obiecuje wszystkim, iż Jerzy Buzek (ten, co to zawsze panował nad sytuacją) zostanie szefem Parlamentu Europejskiego. Jest to funkcja tyleż eksponowana, co pozbawiona praktycznego znaczenia i wpływów, a zatem możliwości zrobienia czegokolwiek dobrego dla kraju. Mimo to Tusk gotów jest dla tego pozornego sukcesu przehandlować polskie wpływy w Komisji Europejskiej, gdzie coś jednak znaczymy.
Przewidujemy zresztą, że wszystko skończy się tak samo, jak w przypadku innych polskich kandydatur (m.in. Kwaśniewski na sekretarza generalnego ONZ, na szefa NATO, Sikorski na szefa NATO, Geremek na papieża – a jeśli nie, to choć na Prymasa…). Co i tak nie ma dla nas najmniejszego znaczenia.

Podczas tegorocznego konkursu o tytuł “Miss Ameryki” jurorzy odkryli ze zdumieniem, że mająca spore szanse na zwycięstwo Carrie Prejean mimo niewątpliwej urody uważa, że małżeństwo to związek kobiety i mężczyzny. Doprowadziło to jury do wściekłości. Carrie dzielnie zniosła falę agresywnych, chamskich ataków ze strony “obrońców tolerancji”, ale o konkursowych laurach mogła już na zawsze zapomnieć. Nie zdobyła oczywiście tytułu, a po kilku tygodniach dowiedziała się, że utraciła również tytuł “Miss Kalifornii”, bo nie wypełniała postanowień umowy zawartej z organizatorami stanowego konkursu. Tak wygląda tolerancja, gdy zwolennicy wsadzania prącia w kał i obnoszenia się z tym publicznie, mają choć trochę władzy.

Opublikowany w Różne | Komentarzy: 20 »

Czy pisanie u Maruchy jest bezpieczne?

Opublikował/a Marucha w dniu 2009-06-15 (poniedziałek)

Ponieważ nie każdy zajrzy na podany w jednym z komentarzy link, a tekst tam umieszczony jest ciekawy, przekopiowałem cały artykuł. O tych sprawach próbowałem już sam wielokrotnie pisać, podając szczególnie fora Onetu za przykład agenturalnej działalności służb m.in. Izraela (co potwierdził zresztą parę lat temu Kataw Zar w “Najwyższym Czasie”) oraz wciąż aktywnych służb polskojęzycznej bezpieki, która przecież założyła Onet.

http://www.zbawienie.com/pulapki_grup.htm

Ostatnie uaktualnienie 12 czerwca 2009

Coraz jaśniejszy obraz światowej konspiracji powoduje, że trzeba często weryfikować wiele opublikowanych artykułów i często nie nadążam za aktualizacją, zalewany potokiem coraz nowszych dowodów, wyjaśnień czy możliwych do przyjęcia hipotez.

Według moich dotychczasowych doświadczeń bojowych na wielu forach, niedawno ze zdumieniem zauważyłem jeden niezwykle ważny aspekt postawy Elity do grup dyskusyjnych.

Przez lata było oczywiste, że grupy te były źródłem cennych informacji, linków, czy przekonywujących dowodów na spisek światowy NWO. Fora i grupy dyskusyjne dokonały niezwykle ciężkich wyłomów w szczelnym murze propagandy masowych mediów. Ale to najprawdopodobniej jest już historią! Elita zorientowała się z rozmiarów zniszczeń propagandowych ale nie dała za wygraną. Okazało się, że pieniądze zarabiane na propagandzie skurczyły się drastycznie. Rupert Murdoch zarabiał ponad 200 milionów dolarów rocznie jeszcze kilka lat temu. Ostatni rok to zaledwie 7 milionów zysków. Ale nie tyle chodzi o pieniądze, ile o straty propagandowe, które są raczej niewymierne w dolarach, a są one w stanie zapobiec planom utworzenia rządu światowego.

Postanowiono stawić zacięty opór Prawdzie i niemal każde forum czy grupa dyskusyjna zostały praktycznie poddane ścisłej kontroli i nadzorowi. Wiele z nich dofinansowano, oraz umieszczono grupy wyszkolonych agentów, którzy trzymają ostre dyżury 24 godziny na dobę i każdy post ujawniający sekrety Elity jest natychmiast za pomocą absurdalnych tekstów spychany na dalszy plan, aby w miarę możliwości skutecznie uniemożliwić dostęp do takiego materiału. Owe szybkie reakcje są nagminne, często czas odpowiedzi świadczy wyraźnie o tym, że agent nie miał czasu tego przeczytać czy obejrzeć podanego filmiku.

Inną ciekawą techniką, niezwykle rozpowszechnioną jest posiadanie przez admina oraz innych moderatorów kilku osobowości. Jedne są umiarkowane i nasz ‘rozmówca’ niemal daje się przekonać tylko ma jedno lub dwa zastrzeżenia. Inne osobowości atakują nas zaciekle posuwając się do wyzwisk czy pustego śmiechu. Są także tacy, którzy intensywnie szukają witryn, które mogą zakwestionować pewne przedstawiane tematy. Jeżeli zacznie spadać frekwencja na takich forach i ilość postów zmaleje, agenci pod różnymi ksywkami wprowadzają ‘ożywienie’ i ‘dyskusja’ pozornie toczy się dalej a naiwni tracą cenny czas.

Wyraźnie widać, że na polu pozostali głównie agenci, jedni zupełnie otwarci, inni pozujący na niewinnych ale rezultaty są takie, że większość uczciwych poszukiwaczy prawdy boi się czegokolwiek napisać z dwóch przyczyn.

1. Strach przed ośmieszeniem
2. Strach przed kolekcjonowaniem danych prywatnych użytkowników
Wystarczy zajrzeć do tego linku, w którym można zobaczyć, co wiedzą o nas w momencie, kiedy logujemy się na jakąkolwiek grupę czy forum. http://whatismyipaddress.com/

Szokujące?

Proszę sprawdzić co jest możliwe i dlaczego tak jesteśmy zachęcani do pisywania na blogach i forach kontrolowanych przez Elitę. Podejrzewam, że danych takich jest znacznie więcej, ale ta witryna z powyższego linku podaje nam najbardziej oczywiste i łatwe do uzyskania dane.

Strach jest zrozumiały a sposób prowadzenia rejestracji gwarantuje bezceremonialne kolekcjonowanie owych prywatnych danych. Żadne zabezpieczenia juz nie działają i uczestnictwo w takich forach jest wysoce niebezpieczne. Pozostawienie swego emaila na forum jest niejako naszym podpisem! W niemal każdym emailu są dokładne dane z serwera, z którego wysłano pocztę. A na serwerze są nasze imiona, nazwiska, oraz numery telefonów czy inne dane.

Agenci spełniają kilka zadań. Podważają autorytet każdego piszącego przeciwko knowaniom Elity. Stosują znane triki prania mózgu. Dowód jest prosty.

Czytelnik po przeczytaniu jednego poważnego postu napotyka kilka lub kilkanaście (jest aż tak źle!) takich które pozornie podważają podawane dowody, głównie je negując bez podawania dowodów. Rezultat jest taki, że czytający traci grunt pod nogami i wraca przed ogłupiający go telewizor czy gazetę. Ponieważ oba media są pozbawione owych negatywnych oddźwięków z cenzurowanego forum.

Czy to oznacza że walkę o Prawdę przegraliśmy?
Oczywiście że nie, ale zachodzi potrzeba pozbawienia Elitę skutecznej w jej rękach broni. Jeżeli fora są niemożliwe do czytania, należy je opuścić i pozwolić im umrzeć naturalną śmiercią.

Co nam pozostaje?
Witryny, takie jak ta. Pozbawione jadu, wsparte obficie wieloma dowodami i jak na razie w miarę dostępne dla każdego. Trudne w zwalczaniu, trudne do blokowania, na których nikt nie rejestruje waszych danych osobistych. Jeżeli witryna jest zablokowana, trzeba poprosić znajomych którzy mają nadal dostęp o skopiowanie określonego materiału czy tematu. Jeżeli posiada się zaufanie do autora, można mu pozostawiać swoje mailowe adresy, aby być na bieżąco informowanym o zmianach. Jednak nie jest to konieczne.

Jeżeli znajomy czy krewny utracił dostęp, wysłać mu mailem cały artykuł, przesłać go dalej do innych poszukiwaczy Prawdy. Taka metoda gwarantuje spokój ducha, brak niepotrzebnych nerwów związanych z często wulgarnymi atakami agentów.

Największą korzyścią czytywania witryn jest to, że otrzymujemy w krótkim czasie sporą dozę materiału i możemy go spokojnie przetrawić, przemyśleć a także sprawdzić, czy materiał przedstawiony na witrynie jest zgodny z rzeczywistością. Taka metoda jest o wiele bardziej efektywna w dniach dzisiejszych niż jakiekolwiek fora czy newsgrupy, w których trzeba przebiegać przez dziesiątki stron bełkotu agentów, zanim trafi się na jedna rzetelną informację, która jest spychana spamem na jak najdalszy plan przez agentów.

Sprawdzać zawsze trzeba! Sprawdzać wszystkie linki czy odnośniki. Na tym polega poszukiwanie Prawdy!

Media niemal nigdy nie zachęcają do sprawdzania podawanych przez nich informacji. Ponieważ zadaniem mediów jest usypiać naszą czujność oraz wprowadzać w błąd.

Czas jest zbyt cenny, aby go marnować. W chwili obecnej nie jestem w stanie polecić żadnej grupy ponieważ na żadnej z nich nie udaje się z nikim rozsądnie podyskutować, Więc po co w ogóle zaczynać i tracić nerwy oraz niezwykle cenny czas? Co jest najciekawsze, otrzymuję sporą ilość poczty od tych, którzy także tak owe fora widzą i nie pisują na nich z powyższych przyczyn, ale jedynie je z niechęcią czytają. Dlatego postanowiłem zrezygnować z uczestnictwa w jakimkolwiek forum.

Jest to czysta strata mojego czasu – więcej korzyści jest z poświęcenia czasu na zwiększenie jakości oraz wiarygodności prezentowanego materiału niż na użeranie się z różnej maści agentami, maskaradującymi pod wieloma imionami. Dokładniej udokumentowany materiał posiada o wiele większą wartość niż przekrzykiwanie agentów. To z kolei prowadzi do większej wiarygodności oraz… Prawda staje się bardziej oczywista.

Z tych prostych przyczyn uważam uczestnictwo moje jak i czytelników na owych grupach za czystą stratę czasu i energii oraz wysoce niebezpieczną przygodę. Pozostawmy fora… agentom. Niech dyskutują ze sobą i niech się gotują we własnym sosie.

(Link do oryginalnego artykułu o taktykach agentów na grupach: http://www.zbawienie.com/dysinformacja.htm

Jeżeli wysyłasz linki pocztą… Staraj się wysyłać w takiej formie: ‘zbawienie.com’ albo ’rense.com/general71/zzon.htm’  
http://www – pomijaj! Ponieważ automatyczne wyszukiwarki linków w postach je rejestrują! Skopiuj to do IE czy Firefox a zobaczysz że reszta się sama doda. W ten sposób nie jesteś rejestrowany jako podejrzana osoba rozsyłająca linki spiskowe.
[Powyższa rada nie jest skuteczna, wyszukiwarki potrafią zrobić to samo, co IE albo Firefox, czyli uzupełnić link do pełnej postaci. - przyp. adm.]

Do przeglądania Internetu używaj raczej Firefox, zwłaszcza tzw portable czyli przenośny. W podanym linku nie ma aktualnych wersji. Musiał je będziesz poszukać. [Warto też zapoznać się z przenośną wersją przeglądarki Iron: http://www.srware.net/downloads/IronPortable.zip]
Jeszcze jedna rzecz, warta zapamiętania. Jeżeli każda przeglądarka wyświetla twoje dane w ten sposób, jak pokazuje nam ten link – http://whatismyipaddress.com/, to oznacza, że wyszukiwarka Google natychmiast łączy twoje dane z tym czego szukasz, zwłaszcza, jeżeli masz włączone tzw. cookies.

Tak jak YouTube ma porozumienie o raportowaniu wszelkich materiałów obnażających NWO a zwłaszcza detale rządzącej elity oraz jej oszustwa propagandowe, tak Google, której częścią jest YouTube także rejestruje wszelkie możliwe dane i je kataloguje. Aby to ograniczyć poleciłbym wyszukiwanie za pomocą tego linka:  https://ssl.scroogle.org/scrappl8.html

Wyszukiwanie w takim przypadku jest bezpieczne. Inną alternatywą jest – http://www.mamma.com
Ta wyszukiwarka, podobnie jak powyższa nie filtruje zawartości witryn i na obydwu można znaleźć więcej niż na Google.

[Jedyną metodą, która moim zdaniem - w teorii - może zagwarantować anonimowość podczas surfowania, jest używanie anonimizatora Tor+Privoxy, wystepującego również jako Vidalia. Istnieje też wersja "portable", PortableTor na portabletor.sourceforge.net, chyba najłatwiejsza do użycia. Nie polegałbym na komercyjnych stronach oferujących anonimowe wejścia na Internet. Nie wiadomo, kto jest ich właścicielem. - przyp. adm.] 

Sposoby kolekcjonowania danych o użytkownikach oraz zaciekłe próby cenzury zawartości witryn dają klarowny obraz tego, ze rzeczywiście jesteśmy nieustannie oszukiwani i Elita Synagoga Szatana za wszelką cenę chce ograniczyć twój dostęp do wielu źródeł Prawdy!

Uwagi końcowe gajowego:
Moim zdaniem nie ma sensu przesadzać z anonimowością, jeśli nasze poczynania na sieci nie noszą charakteru kryminalnego. Unym właśnie chodzi o to, aby nas zepchnąć do podziemia a potem głośno i z lekceważeniem wypowiadać się o jakichś “anonimowych” grupach, których zdania nie trzeba w ogóle brać pod uwagę. Une nie mają wciąż jeszcze takiej władzy nad nami, jak by chcieli, z czego mam doświadczenia osobiste.
Poza tym leży w ludzkiej naturze móc dyskutować na pewne tematy, a nie tylko ograniczać się do biernego czytania choćby i najlepszych witryn. Nie każdy może więc zastosować radę autora, aby przestać bywać na forach. Wbrew jego opinii istnieje sporo całkiem przyzwoitych miejsc, gdzie można sobie porozmawiać z dala od wrzasku agentury – ale nie są to oczywiście Onet.pl, gazeta.pl czy temu podobne. Moim zdaniem najważniejsze jest, aby moderator szybko potrafił wykryć agentów i nie dopuścić ich do zapluskwiania forum.

Opublikowany w Media - Merdia | Komentarzy: 63 »

Czy Kościół wyleczy swój kręgosłup?

Opublikował/a Marucha w dniu 2009-06-15 (poniedziałek)

Wszystko wskazuje na to, że Kościół w Polsce, zapędzony w ostatnich latach do narożnika przez radykałów, lustratorów, pseudopatriotów i świeżo upieczonych antykomunistów – odzyskuje swój głos. Podczas obchodów Święta Bożego Ciała wielu hierarchów ostro skrytykowało stan polskiej polityki. W Przemyślu abp Józef Michalik apelował, by Polacy powiedzieli „nie” wobec nienawiści, oszustw, łapówkarstwa, bezkarnej korupcji czy kłótni politycznych i partyjnych.

„Kościół nie głosi kumplostwa, ale braterstwo z Chrystusem i dziecięctwo wobec Boga Ojca” – stwierdził w kazaniu. „Czas najwyższy, aby politycy wspólnie zobowiązali się do zgody, a nie do kłótni i oskarżeń, żeby zobowiązali się i realizowali pracę dla narodu, ratowali stocznie, kopalnie, rolnictwo, przemysł i miejsca pracy, żeby nie interes konkretnej osoby albo partii był na górze, tylko człowiek, któremu trzeba pomagać, wyzwalając chęć do pracy” – apelował abp Michalik.

– Polsce wciąż brakuje szacunku dla politycznych przeciwników – stwierdził bp Kazimierz Ryczan podczas kieleckich obchodów Bożego Ciała. Zdaniem metropolity warszawskiego, abp. Kazimierza Nycza, w debacie publicznej często stosowana jest „niechrześcijańska zasada: cel uświęca środki”. Panuje „rozpowszechniany przez media przerażający nieraz język publicznej debaty”. – To tylko niektóre przejawy poważnego kryzysu – dodał.

Kościół wreszcie przemówił swoim głosem, głosem troski o Kraj. Uczynił to jednak bardzo późno, kiedy pewne procesy wydają się trudne do odwrócenia. Przez lata milcząco znosił zaciskającą się pętlę, próbując przystosować się do polityczno-ideologicznego trendu. Przełknął nawet lincz na jednym z najwyższych hierarchów – abp. Stanisławie Wielgusie, przełknął lincz na o. Konradzie Hejmo i innych duchownych. Dał sobie narzucić obsesyjną wizję historii lat 1945-1989, w której za godnych pamięci uznano wyłącznie „księży niezłomnych”.

Polityczny establishment, zapędzając Kościół w kozi róg, obłudnie powoływał się na prawo i lewo na naukę Jana Pawła II, niemiłosiernie ją spłycając i instrumentalizując. Wiedział bowiem, że Ojciec Święty już nie zaprotestuje przeciwko szaleństwom lustracji, procesom politycznym i polowaniu na ludzi (także księży). Sytuacja stała się niebezpieczna – Kościół milczał bowiem w obliczu ewidentnej propagandy nienawiści uprawianej w otoczce sloganów o prawdzie i przebaczeniu. Wojna polsko-polska stała się faktem, a Kościół spychano na pozycję jednej ze stron tej wojny. Czy stanowcze „non possumus” wypowiedziane w Święto Bożego Ciała coś zmieni? Być może, ale na pewno nie od razu.

Jan Engelgard, Nowa Myśl Polska, 13.06.2009

Red. Engelgard wyraża ostrożny optymizm odnośnie “odzyskiwania głosu przez Kościół”. Niestety, nie podzielamy tego optymizmu. Nie usłyszeliśmy żadnego stanowczego “non possumus”, lecz kolejną, pełną ogólników i pozbawioną jakichkolwiek konkretów wypowiedź, która równie dobrze może pasować do dzisiejszej Polski, jak i do Hiszpanii albo Szwecji. Bo przecież w każdym kraju mają miejsce kłótnie polityczne, partyjniactwo, nienawiść, łapówkarstwo i korupcja. I w każdym kraju byłoby lepiej, gdyby politycy zamiast się kłócić, żyli w braterskiej zgodzie, okazując sobie szacunek i nie stosowali zasady uświęcania środków celem.

Czy Kościół nie widzi, jacy ludzie rządzą Polską i do czego zmierzają? Czy wszystko, na co go stać, to szlachetne nawoływanie, aby “realizowali pracę dla narodu”?

W dawnych czasach Kościół nie obawiał się wymieniać zdrajców i szubrawców po nazwisku, pokazywać palcem ich niegodziwości, nawoływać do opamiętania. Dziś – gdy już zdobędzie się na szaleńczą odwagę, ogranicza się do powszechnie przyjętych banałów, że zgoda buduje, a niezgoda rujnuje, co jest wszakże prawdą, ale nic z niej zgoła nie wynika, jeśli nie wskażemy konkretnych osób za niezgodę odpowiedzialnych.

Poza tym absolutnie nie wiążemy żadnych nadziei na odrodzenie Kościoła, jeśli wziął się za nie abp. Nycz.

Opublikowany w Kościół, Polityka | Komentarzy: 18 »

Na prawo od PiS już nie ma nic

Opublikował/a Marucha w dniu 2009-06-13 (sobota)

Wybory do Parlamentu Europejskiego pokazały, że twór polityczny na prawo od PiS nie może powstać. Przykre to, ale prawdziwe – pisze Ireneusz Fryszkowski na portalu mysl.pl.

Prawica Rzeczypospolitej – 1,96 proc., Libertas – 1,14 proc., UPR – 1,1 proc. Oszałamiające wyniki. Choć jak powiedział mi jeden z sympatyków Libertas po wyborach – “Ale byliśmy lepsi niż UPR”. Cóż, tylko pogratulować…

Wygrał „kartel czworga”, a „jedyni sprzeciwiający się, prawdziwi patrioci…” przegrali. Po raz kolejny przegrali i zanosi się, że w przeciągu kilku lat przegrają znowu, jeśli dalej będą budowali komitety wyborcze na zasadach programowych i organizacyjnych z jakimi szli do tych wyborów.

Dlaczego:

1) Scena polityczna się scementowała w owym „kartelu czworga”. Kto jeszcze miał jakieś nadzieje i dawał cień szansy narodowej prawicy pozbawił się jako statystyczny wyborca wszelkich złudzeń.
2) Wieczni organizatorzy zaraz zaczną sumować wyniki tych trzech partii i wyjdzie im stare narzekadło, że gdyby poszli razem, to by byli blisko progu i może, a pewnie by nawet go przeskoczyli. Nic bardziej błędnego. Ponad 5-procentowy w przewidywaniach mariaż LPR i UPR w wyborach w 2007 r. skończył się dla obu partii tragicznie.
3) Panowie z trzech partii mówili o tym samym w kontekście Unii Europejskiej. Wyborcy potencjalnemu, który się wahał między nimi a postrzeganym eurosceptycznie PiS wybór przyszedł łatwo. Po co głosować na jedną z takich samych partii i tracić głos, jeśli mogli zagłosować na może nie tak radykalny, ale podobnie mówiący o UE PiS.
4) Zbliżają się wybory prezydenckie. Polityka jeszcze bardziej zogniskuje się wokół dwóch bloków politycznych. Konserwatywny, prawicowy, eurosceptyczny elektorat zagłosuje czy komuś się to podoba czy nie na Lecha Kaczyńskiego.
5) Padł mit wpływu mediów publicznych na wybory i kształtowanie opinii publicznej. Posądzany o takie zapędy Libertas osiągnął żenujący wynik 1,14 proc. Dywersyfikacja kanałów przekazu medialnego, z internetem na czele oraz kształtowanie opinii publicznej przez różne stacje w tym w dużej mierze komercyjne przez nieagresywny przekaz – tego narodowa prawica poza może UPR nigdy nie była i nie jest w stanie osiągnąć.

Ireneusz Fryszkowski

Opublikowany w Polityka | Komentarzy: 46 »