Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Jestem Rudy czyli dniówka Mariana Opani

Posted by Marucha w dniu 2016-09-15 (czwartek)

Mam przed sobą wywiad, którego Marcin Wolski udzielił gazowni, wywiad ten dotyczy rzecz jasna filmu Smoleńsk. Dowiedziałem się z tego wywiadu mnóstwa interesujących rzeczy, którymi się teraz z Wami podzielę. Przede wszystkim zaskoczyło mnie to, że aktor Opania, na którego w sieci poleciało sporo zgniłych pomidorów w związku z tym, że odmówił grania w tym filmie, a grać miał jak pamiętamy prezydenta Kaczyńskiego, jest przyjacielem Marcina Wolskiego.

To wiele znaczy i wskazuje – pozwolę sobie niczym dziennikarka Nina grana przez Beatę Fido na prywatne śledztwo – na inne niż poglądowe motywy rezygnacji Opani z tej roli.

Jak wiemy w środowisku „naszych” nie proponuje się dobrze płatnych funkcji komuś spoza ścisłego kręgu znajomych. To pierwsza motywacja, którą kierowali się twórcy filmu proponując Opani tę rolę. Drugą była przemożna chęć nawiązania do filmu Wajdy „Człowiek z żelaza”, gdzie również gra Opania, ale jest tam dziennikarską gnidą przeżywającą katharsis.

Tutaj pomysł był taki, że dawna dziennikarska gnida zagra prezydenta, a gnidę zagra pani Fido, która przeżyje katharsis. Po premierze zaś narrację promocyjną zepchnie się na tor – czy Smoleńsk jest lepszy czy gorszy od Człowieka z żelaza? To się nie udało. Ponoć dlatego, że Opania przestraszył się ostracyzmu środowiskowego. Myślę, że to kłamstwo. Gdyby Pawlicki zapłacił Opani tyle ile tamten chciał, żaden ostracyzm by go przed zagraniem prezydenta Kaczyńskiego nie powstrzymał.

Myśmy tutaj na Opanię strasznie nakrzyczeli, ktoś powie, że niesłusznie, ale ja sądzę, że jednak słusznie. Opania bowiem rezygnując z tej roli poszedł do gazowni czy gdzieś, to nie jest ważne i udzielił wywiadu, w którym powiedział, że przeszkadzały mu poglądy. Sądzę, że było to celowe zagranie, obliczone na to, by cała internetowa, prawicowa tłuszcza zawyła dziko i uniosła się świętym oburzeniem.

W relacji pomiędzy Wolskim a Opanią nic się nie zmieniło, bo to są kulturalni ludzie i nie będą się przejmować takimi głupotami jak poglądy polityczne. Po prostu umówili się, że jeden zagra taką rolę, a drugi inną. Społeczeństwo się spolaryzuje, wytworzy się sprzężenie zwrotne, zawieją pomyślne wiatry w sam raz nadające się do halsowania i dyskusja oraz ostry spór poniosą film na swoich skrzydłach niczym albatros szybujący nad oceanem.

Wolski w tym wywiadzie kłamie w sposób wręcz koncertowy. Mówi na przykład, że prace przy filmie zaczęły się w chwili kiedy wierna sprawie pozostawała tylko mała grupka członków Klubu Ronina, gdzie wszystko się zaczęło. Mówi nam Wolski, że jak tam przychodził, to poznał Antoniego Krauze, ale nie przypuszczał, że on jest tym sławnym reżyserem dokumentalistą.

To jest coś tak niezwykłego, że aż trudno uwierzyć. Oto cały internet ryczy z wściekłości, oto rodzi się i umacnia prawicowa blogosfera, codziennie pisze się o Smoleńsku, codziennie mówi się o tym filmie, codziennie omawia się doniesienia i kłamstwa TVN, organizowane są miesięcznice, msze święte, ruszają przygotowania do filmu, organizuje się konferencje prasowe i inne cuda, a Wolski mówi, że na początku to tylko on, Krauze i kilkunastu członków Klubu Ronina. W mojej ocenie, gdyby nie blogosfera i ten cały szał, który się tutaj odbywał i gwarantował darmową promocję filmu w sieci, ani Wolski, ani Krauze, ani tym bardziej Pawlicki nie kiwnęliby palcem, żeby się za tę produkcję zabrać.

Zanim zacznę omawiać szczegóły niezrealizowanego scenariusza Wolskiego powiem jeszcze tylko co on napisał o zamachu. Otóż Wolski nie wierzy w zamach, a jeśli idzie o cała smoleńską aferę i oskarżanie Rosjan o zbrodnię, bardziej obawia się on prawicowych ekstremistów niż ludzi jawnie Rosji sprzyjających. To jest ważna informacja, bo ona nam mówi do czego i kogo Wolski aspiruje, a czego i kogo chce unikać. Wskazuje też na to, że to my będziemy głównymi wrogami środowiska promującego film, a więc gazowni i „naszych”.

No więc my prawicowi ekstremiści, wierzący w zamach, najpierw mieliśmy nakręcić za darmo koniunkturę, następnie iść na film i zapłacić za bilety, potem zrobić promocję, dyskutując o tym filmie, a następnie iść w cholerę i nie przeszkadzać kiedy Wolski i koledzy, opromienieni sławą wchodzić będą na różne salony i zbierać nagrody.

Czy Wam to czegoś nie przypomina? Mnie tak. Przypomina mi to film Janusza Nasfetera o karuzeli. Wielu go pamięta. To jest historia biednych dzieci, które dały się oszukać szefowi przedsiębiorstwa rozrywkowego. Obiecał im on, że jak przez cały dzień będą kręcić karuzelą to na koniec będą się mogli za darmo przejechać. Wszyscy bardzo chcą się kręcić, tylko Rudy jest podejrzliwy i nie idzie do wesołego miasteczka. Rzecz kończy się jak wiecie tragedią, ten gruby sku…syn wykorzystał dzieci, a potem pogasił światła i powiedział im, żeby się sami pokręcili. Na koniec całą grupę spotyka Rudy, a oni zawstydzeni nie wiedzą co powiedzieć i mówią – Załuj Rudy, załuj, ze nie posedłeś z nami, pan kazał zapalić wsystkie lampecki…Ja się rzadko wzruszam, ale na tym filmie podobnie jak na filmie Nasfetera „Milioner” i na filmie „Abel twój brat” płakałem rzewnymi łzami.

Mówię więc teraz wprost – panie Wolski, to ja jestem ten Rudy i mnie na takie plewy nie weźmiecie. Możecie się sami kręcić na swojej karuzeli razem z Marianem Opanią. My wychodzimy.

Mówi nam Wolski, że jego scenariusz był bardziej rozbudowany, ale całe szczęście duch dokumentalisty, którym jest Antoni Krauze zwyciężył nad duchem beletrysty, którym jest Wolski i dzięki temu doszło do premiery. Co to znaczy? Otóż chodzi o to, że Wolski i Krauze przepisali z grubsza to co było w Człowieku z żelaza, dodając głównej bohaterce kochanka podstawionego przez służby, czy też może dodali kochankę jej partnerowi, nieważne. Chcieli tym posunięciem upiec dwie pieczenie na jednym ogniu, po pierwsze – pokazać cycki i tyłek, co na pewno spodobałoby się młodzieży, po drugie udramatyzować nieco tę nudną historię.

Wolski pisze jeszcze, że w filmie miał być konflikt pomiędzy główną bohaterką a jej ojczymem. No i nigdzie nie padało słowo zamach. W obrazie, który powstał ono też nie pada. Jeden pan woła jedynie – ruskie załatwili kaczora. Tak to relacjonuje Wolski. No, ale wiemy, że jest inaczej, są wybuchy, jest odlatujący IŁ, z którego słychać rosyjski komunikat – zrzut zakończony odchodzimy, na końcu zaś jest Pasza, który ma ich sprowadzić na 50 metrów, bo to jest rozkaz Międzynarodowego nr 1.

Łysiak, który zastąpił Wolskiego zrozumiał z dyskusji internetowych tyle, że toczy się spór pomiędzy zwolennikami zamachu, a zwolennikami pancernej brzozy. Postanowił zadowolić i jednych i drugich, ale bardziej drugich, bo mamy nie tylko samolot dokonujący jakiegoś zrzutu, nie tylko podstępnych ruskich i Zelnika, który gra Turowskiego, ale także Międzynarodowego nr 1. Myślę, a wynika to wprost z mojego dziennikarskiego śledztwa, że Wolski nie odszedł od tej produkcji, ale że Pawlicki go wywalił uznając, że Wolski miast normalnie oszczędzać na wszystkim, generuje koszty i tworzy niepotrzebne trudności. Cycki zaś można pokazać i bez wątku z podstawionym kochankiem. Młodzież więc przyjdzie. Zaangażował więc Łysiaka, który nie takie gnioty już wypuszczał i wiedział co zrobić, żeby pana producenta zadowolić.

Tak jak napisałem wczoraj, wszystkie tropy emocjonalne, którymi podążają ludzie opisując ten film są fałszywe. Istotne są tylko tropy ikonograficzne. Do czego nawiązuje Wolski i Krauze? Do Człowieka z żelaza. Co to było ten Człowiek z żelaza? To był film przygotowujący mega-oszustwo pod tytułem „przemiany gospodarcze w Polsce” . Czy dziś się go jeszcze gdzieś puszcza? Podejrzewam, że nie, bo wstyd.

Wolski, Krauze, Pawlicki i Łysiak świadomie nawiązują do tego filmu, nie dlatego, że uważają go za wielkie dzieło, ale dlatego, że ich film ma w założeniu spełnić taką samą rolę. Czy to znaczy, że oni są rozgrywającymi w tej sytuacji i o czymś decydują? Rzecz jasna nie. Oni tylko wykonują polecenie Międzynarodowego nr 1. A żadnej przemiany nie będzie, będzie tylko juma i oszustwo. O ile parę osób mogło się nabrać na film Wajdy, o tyle na ten film nabiorą się już tylko osoby skrajnie naiwne i aspirujące. Takie jak na przykład bloger Kairos, który został przeze mnie wczoraj wyrzucony. Takie jak eska, która napisała, że wreszcie opadają maski – chodziło o mnie i toyaha – a film Smoleńsk nie jest filmem dla koneserów, ale dla prostych ludzi.

Naprawdę wierzycie, że prości ludzie wydadzą 20 zyli, żeby siedzieć dwie godziny w ciemnościach i oglądać Beatę Fido jak robi miny? Prości ludzie to jest także ważny element tych rozważań, to jest motyw wzięty wprost z propagandy komunistycznej.

Był taki skecz u Laskowika, zaraz po tym jak Miłosz dostał Nobla, ładnie tę wiarę w prostych ludzi wyszydzający. Oto Laskowik grał Miodowicza i awanturował się, że jak to, te chamy poetę poszli oglądać….Na co Rewiński – Alfred, Alfred…to są prości ludzie….I trudno tu o lepszą demaskację obłędu, w którym tkwią ludzie tacy jak eska. Motywy, jakimi się posługują pochodzą z długiej listy socjalistyczo-komunistycznych bredni, o które później socjaliści z komunistami toczyli walki na noże. Chodziło zaś o to kto z nich rozumie lepiej prostego człowieka. To jest w tym środowisku motyw stały – Wolski konfliktuje się z Łysiakiem i z Pawlickim o to czy widz zrozumie skomplikowane przesłanie filmu. To są wszystko funkcjonariusze jednej i tej samej sprawy, nadzorcy karuzeli w wesołym miasteczku, nie wahający się przed wykorzystywaniem dzieci.

Jeszcze kilka słów o aktorach. Z wyjątkiem Zelnika, którego wszyscy znają i który w tym filmie po prostu stoi i robi dziwną minę, z wyjątkiem Ewy Dałkowskiej, która odzywa się raz i też robi miny i tego biednego Łotockiego, reszta to są jakieś nołnejmy czyli ludzie tani. Pani grająca generałową Błasikową, o ile wiem, zajmuje się objeżdżaniem domów kultury i odstawianiem tam jakiejś śpiewogry na tematy kresowe. W serialach gra kobiety stojące w kolejkach przed sklepem. Gość co zagrał prezydenta Gruzji to jest coś nie do opisania, to jest coś gorszego niż ten pacjent, którego przedwczoraj wrzucił tu Onyx, wiecie ten z teledysku, co śpiewa piosenkę bubsi, bubsi, bubsi….

Mam nadzieję, że czynni tutaj szczerzy patrioci i obrońcy sprawy Smoleńskiej, pamięci o ofiarach i uczestnicy miesięcznic smoleńskich wyrażą swoje oburzenie z tego powodu, że Wolski polazł do gazowni z tym wywiadem….wyrażą, prawda? Nie?…Jasne….pan kazał zapalić wsystkie lampecki….

Teraz ważne ogłoszenie – nie odbieram telefonów. Jeśli mam skończyć książkę to po prostu nie odbieram telefonów i niech nikt nie ma do mnie pretensji.

Na tym kończę na dziś. Zapraszam na stronę http://www.coryllus.pl do księgarni Przy Agorze, do sklepu FOTO MAG i do księgarni Tarabuk. Przypominam też, że w sklepie Bereźnicki w Krakowie przy ul. Przybyszewskiego 71 można kupić komiksy Tomka.

Zapraszam też na stronę http://www.rozetta.pl gdzie znajdują się nagrania z targów bytomskich.

Coryllus
http://coryllus.pl

Autor, jak widać, należy do zwolenników teorii zamachu. Gajowy, acz w nią nie wierzy, zamieścił jednakowoż jego artykuł ze względu na inne walory, które ocenią czytelnicy.
Admin

 

Komentarze 24 to “Jestem Rudy czyli dniówka Mariana Opani”

  1. Boydar said

    „… Przede wszystkim zaskoczyło mnie to, że aktor Opania /…/ jest przyjacielem Marcina Wolskiego …”

    Gdyby policzył ile minut ma godzina, to by taki zdziwiony nie był; młody, to podobno też walor.

  2. Bodzio said

    młody, to podobno też walor
    Niewątpliwy walor, wszak „ignorancja to siła”. Z tym, że nie chodzi o siłę ignoranta.

  3. Zerohero said

    Nie czuję namiętności kierujących autorem tekstu. Nie znalazłem też w nim ciekawych informacji.

  4. dzast testing said

    Gdyby Pan Gajowy zamiescil jeszcze komentarze z salonu24 pod tym textem Coryllusa (szczegolnie te z „won” do ludzi nie lezacych Coryllusowi po mysli; jeden dyskutant napisal, ze aktor Opania jest fizycznie podobny do L.K., wiec to zdecydowalo o propozycji zagrania roli prezydenta – Coryllus nie!, won!), to mielibysmy przyczynek do portretu psychologicznego tego, bylo-nie bylo, wzietego blogera.

  5. Tolo said

    Co twierdzi podkomisja ds. katastrofy smoleńskiej?
    • Raport, który opisuje katastrofę smoleńską, nie jest właściwy, dlatego podjęto decyzję o ponownym zbadaniu katastrofy.
    • Znaczące fragmenty poprzednich raportów były fałszywe.
    • Były nieprawidłowości przy zabezpieczeniu miejsca katastrofy.
    • Członkowie komisji sprawdzili zdjęcia satelitarne. Ich zdaniem wynika z nich, że pozostałości samolotu były przesunięte, a szczątki wraku odnajdywane były jeszcze sześć miesięcy po katastrofie.
    • Według ekspertów podkomisji wiele szczątków przed upadkiem na ziemię było spalonych i okopconych.
    • W kokpicie Tu-154M nie zidentyfikowano głosu dowódcy Sił Powietrznych gen. Andrzeja Błasika. (Informacja o tym, że Dowódca Sił Powietrznych przebywał w kokpicie pojawiła się m.in. w opublikowanym w styczniu 2011 roku przez stronę rosyjską raporcie MAK. Także raport polskiej komisji, mówił o obecności generała Błasika w kokpicie samolotu. Napisano w nim m.in., że generał około dwie minuty przed katastrofą podawał w kokpicie wysokość, na jakiej miała znajdować się maszyna).
    • Z zapisu polskiej skrzynki ATM QAR zostały wycięte ostatnie 3 sekundy i w to miejsce wklejono krótsze dane z rosyjskiego rejestratora MŁP.
    • Z rosyjskiego rejestratora KBN wycięto, bez uzupełnienia, ostatnie 5 sekund.
    http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Podkomisja-

  6. NICK said

    „Walory”. Admin.
    Walonki, raczej.

    Nie raz było.
    Nie lubię się powtarzać. A o „religii” smoleńskiej musiałem. Z Racji Stanu. Choćby mego. Proste fuck-ty. (to, nie do Admina!)

    Wróć. Przepraszam walonki.
    I onuce.
    Oraz kuce.

    Aaa. Czemu nie identyfikowano „zwłok”? Lub ich resztek? Po „ich” powrocie do Polski?

  7. gosc said

    WERNISAZ W PULTUSKU-goscie /google/

  8. dzast testing said

    Pan Minus ladnie pojechal po Coryllusie u niego na blogu. I co wazne wytlumaczyl dwoistosc uczuc czytelnikow ksiazek Maciejewskiego do autora.

    Oto co napisal:
    Minus mówi: 15 września 2016 o 22:48

    Szanowny Panie. Nie zarabiam na życie pisaniem i nie zamierzam. Czy to mi z klucza zamyka buzię? Nie mądrzę się. Nie orientuję się jak wygląda wirtualny savoir vivre i nie planuję uzupełniać tej niewiedzy. Czytam Pana regularnie w internecie, kupiłem większość Pańskich książek, nie żałuję, polecam.Są dla mnie ważne, inspirują do porządkowania, wywalania toksycznych stereotypów. Mało tego, na spotkaniu z Panem Braunem posłużyłem się Pańskimi przenośniami- jedna to porównanie kondycji naszej armii do motocykla bez silnika i „kierującego” nim z głośnym wrrr, drugiej nie pamiętam. Zrobiłem to celowo. Przy okazji- Panowie się znają, zdążyłem rozzłościć niedoszłego prezydenta pytaniem, czy w podwójny trzymaniu Braunów, jest analogia do braci Kurskich, więc drugiego już nie udało mi się, może Pan zna odpowiedz: czy to odwaga cywilna, nierozwaga, czy coś innego, że Pan Braun poczynał sobie wyjątkowo śmiało przed kamerami tv z Panem ex ambasadorem Weissem Szewachem?, co samo w sobie było jakby plusem dodatnim. Ale wracając do Pańskiego ochrzanu. Według mnie to jakaś wirtualna forma krygowania się. https://marucha.wordpress.com/ to nie jest blog, prawda? Ma Pan darmową reklamę za bezdurno. To o co chodzi? U Pana Gajowego pisują bardzo bystrzy ludzie, dla których Pańskie co niektóre rewolucje nie są bynajmniej odkrywaniem koła. U siebie ma Pan niewątpliwie wyrafinowanych intelektualnie ale w dużym % pochlebców, na forum Pana Maruchy np. może Pan poznać mniej cukrzone refleksje do tego co Pan napisał. To zle? Pan nie ma czasu na to, żeby to sprawdzać- ot tak, w ramach obrony przed zarzutem mądrzenia się. Trzymam kciuki za to co Pan robi. Pomyślności. Niech Pan Bóg błogosławi- piszę bez draństwa jako ultrakatol. Fan, ulubionego przez Pana do prztyczków, Łysiaka. Przy okazji- można darzyć estymą książki i Pana Waldemara, i Pana?, czy to się gryzie, a ja tym pytaniem wyłożyłem się? Jeśli uzupełnię, że jestem robolem na emigracji, to tylko strzepnąć pył z sandałów. Trudno.

    Panie Parasolnikov- na innej płaszczyznie proszę mnie zrozumieć- słuchałem wielu prelekcji Pana Coryllusa i to jakiś niezrozumiały dysonans zachowanie na żywo i na blogu. Pewnie tak po prostu jest. Mnie to razi, i nie pasuje do całokształtu, jakby nadgryza wiarygodność. Może jestem w błędzie. Ważna sztuka nie biografia, jak śpiewał Jacek Kleyff w Balladzie o Brunonie Schulzu. Tak?

  9. Dictum said

    Święci Pańscy!
    Można dostać pomieszania zmysłów od tych wszystkich analiz – kto z kim trzyma, kogo popiera, jakie dziś ma poglądy rano, a jakie już po południu, co kim powoduje przy wyborach decyzji, jak go zakwalifikować – nasz? nie nasz? prawy? lewy? czy po skosie?
    To wszystko jest chore.
    Żydy zawsze wiedzą, jak ogłupić gojów, jak pomieszać, jak skłócić, robią to po chamsku i namolnie, a te się dają podręcznikowo, chociaż – jak to się mówi – każdy głupi powinien się zorientować, że meritum rzeczy leży wyłącznie w celu siania bałaganu.
    Chyba dam se spokój z wysiłkiem pojmowania, o co komu chodzi.
    Lepiej czas spożytkować np. na modlitwie do Ducha Św., żebyśmy się nie poddawali pokrętnemu pojmowania świata i odróżniali ludzi dobrych od wrogów.

    PS. „Ważna sztuka, nie biografia” – jak śpiewał jeden żyd o drugim.
    Odwieczny dylemat – czy kanalia może stworzyć arcydzieło? Pewnie tak.
    Sztukę możemy docenić, ale kanalię należy odpowiednio ocenić.

  10. Boydar said

    Dobry tekst, Panie Dictum; i myśl wręcz bezcenna. Tylko nie zapuszczaj się Pan za daleko w te chaszcze bo zamiast „Dictum” zrobi się „Public Enemy”. I wtedy będzie Pan musiał pójść ze mną na wódkę.

  11. Dictum said

    ad. 10.
    Właśnie to tekst o tym, żeby się nie zapuszczać w chaszcze. Ja, starej daty, nie mam pojęcia, co znaczy „Public Enemy”, ale poczytałem i z tego, co rozumiem, jestem właśnie kimś, zupełnie innym niż lider zespołu, który to hasło wymyślił. Zresztą to dla mnie bardzo skomplikowane.
    A na wódkę zawsze można, że zacytuję wypowiedź wozaka z „Misia” – Dziecko jest dziecko, napić się zawsze można.

  12. Boydar said

    No to Pańskie zdrówko ! I do roboty ! 🙂

  13. Minus/ Dzast Answer ;-) said

    @9 Pan Dictum
    wężykiem:
    „Święci Pańscy!
    Można dostać pomieszania zmysłów od tych wszystkich analiz – kto z kim trzyma, kogo popiera, jakie dziś ma poglądy rano, a jakie już po południu, co kim powoduje przy wyborach decyzji, jak go zakwalifikować – nasz? nie nasz? prawy? lewy? czy po skosie?
    To wszystko jest chore.”

    Jestem ciekaw czy to jest jakaś wyjątkowa cecha Polaków- gdzie dwóch tam trzy opinie, trzy partie? To zacięcie do deliberowania ma związek wg Pani dr Ewy Kurek z tym, że w Polsce w porównaniu z innymi krajami w stuleciach +- odrodzenie panował dostatek, nie było głodu, nie było naglącej potrzeby organizowania żarcia do przeżycia, więc pozostały czas wykształcił obyczaj (stanu szlacheckiego) żucia słów, pączkowania podziałów . Co samo w sobie powinno być twórcze, ale bez opamiętania może prowadzić na manowce. Czy to wpłynęło bardziej na rozkład karności funkcjonowania państwa, czy majstrowanie w rozkładzie tegoż naszych wrogów? Czyli musi być ktoś, kto trzyma za twarz? Czyli nie ma tego dobrego, co by na złe wyszło? Coś jak z dziećmi, które mają wszystko w dzieciństwie bez dyscypliny.

  14. Boydar said

    Panie Minus czy jak Panu tam, ja rozumiem, że wspólnota, te sprawy i tak dalej, ale rozumiem też, że dawno nikt Pana na lorę nie wrzucił. „Pani” dr Ewa jak już wg. Pana taka mądra i prawie najmądrzejsza, nich najpierw zademonstruje, jak się poprawnie prawa ręką przeżegnać. Jeśli jej po tym nie skręci to pogadamy. Ale tak sobie myślę, że nie masz Pan na co liczyć; to niezmiernie mało prawdopodobne.

  15. Dictum said

    ad. 13.
    Z tym rzekomym dobrobytem to przesada. U nas na przestrzeni wieków bywała taka sama bieda, jak gdzie indziej. Biedę głównie stwarzały wojny – jak każde rujnowanie ustalonego porządku. Bywały okresy lepsze, ale i głodu też.
    Myślę sobie, że jednak – jak Pan to nazwał – wyjątkowa cecha Polaków, to nawet nie ta – gdzie dwóch, to trzy zdania – ale jeszcze gorsza, że tak łatwo bezmyślnie przyswajamy cudze zdania i opinie. Dlatego tak łatwo nami manipulować – naiwność i bezrefleksyjność. Tu rzeczywiście przydałoby się „za mordę” i krótko, ale przez kogoś wiarygodnego, kto chce dobra Narodu. Z podobną relacją, jak między rodzicem a dzieckiem.
    Ale to utopia!

  16. Minus/ Dzast Answer ;-) said

    🙂

    wikipedia:

    1.Lora – kolejowa platforma, wagon towarowy bez bocznych ścian
    2.Lora – papuga, ptak z podrodziny Loriinae z rodziny papugowatych
    3.LORA – izraelski taktyczny pocisk balistyczny krótkiego zasięgu (SRBM)
    4.Lora – polska historyk

  17. Minus said

    ale rąk u nas chyba nigdy nie ucinano za kradzież, prawda?

    Pani dr może i jest platynową blondyną, nie mniej ” Stosunki polsko- żydowskie 1939-1945″ to warta uwagi lektura. Te prelekcje też nie są złe Panie Boydar, najszanowniejszy. I co z tą macą teraz?

  18. Boydar said

    Co ? Tak jak mnie uczyli – „najpierw zastrzel, potem przesłuch.uj”. Stosunki są fucktycznie wiele warte, szczególnie dla niektórych, ale nie z „panią doktor Kurek”. Bo się można nie przypadkiem nabawić.

    Z lorą ma Pan oczywiście rację; skoro jednak zeszło na środki transportu, proszę zaproponować inne określenie.

  19. NICK said

    Szkoda czasu i atłasu. Panowie.
    Panie Minus. Pan jest swojak. Nie tylko z urodzenia.
    Drąż Pan po swojemu.

    Napisał: „dobry policjant”.
    Pozdrowionka?
    Nie, pozdrówka. 🙂 .
    Także dla Imć Maćka.

    (a co mi tam)

  20. Minus said

    @ 19 Pan NICK
    dziękuję, dobrze. Kłaniam się.

  21. dzast testing said

    Zainteresowanie minorowe.

    A na s24 ‚Coryllus’ z ‚eska’ uprawiaja klasyczna pyskowke!
    „A sie” wydawalo, ze to madry facet… .

  22. Alina said

    Do Admina!
    Skoro Admin przebywa w Polsce, słuchał zapewne transmisji konferencji Komisji Berczyńskiego, o niesprawnościach samolotu na kilkanaście sekund przed pancerną brzozą, o skróconych i przeklejanych końcówkach zapisów z czarnych skrzynek, o sposobie prowadzenia „dochodzenia” przez komisję Millera, o zarządzonych ekshumacjach i planowanych sekcjach zwłok.
    Fragment tu:
    https://wiadomosci.tvp.pl/26956904/pierwsze-ustalenia-komisji-berczynskiego

    Nawet dziennikarze pytają bezpośrednio polityków, czy tak powinno być. Nawet sam prezydent Duda w Bratysławie zdziwił się, że w Rosji pozostaje wrak, chociaż jest to polska własność, i że nie możemy jej odzyskać.

    Dla zwolenników teorii pancernej brzozy są to zapewne elementy standardowego postępowania w przypadku katastrof lotniczych.

    Ale wracając do prawa własności złomu, który leży w Smoleńsku. To może być woda na młyn wszystkich tych, którzy dowodzą, że członkowie delegacji zostali wymordowani w Polsce, a tam w Smoleńsku została wykonana prawie doskonała maskirowka. Rekwizyty do maskirowki pochodziły z pobliskiego lotniska wojskowego, więc są własnością Rosji, a jako takie nie mogą być oddane Polsce, bo niby z jakiej racji. Zwolennikom tej teorii pozostaje ustalenie, gdzie są prawdziwe szczątki TU-154M 101.
    Eugeniusz Wróbel, który uważał, że pokazywane szczątki ze Smoleńska to nie polska tutka, został „zdefragmentowany” w niewyjaśnionych okolicznościach ponoć przez własnego syna. Ciekawe, czy po zmianie władzy syn E. Wróbla zostanie uwolniony z zakładu psychiatrycznego, a sprawa śmierci jego ojca doczeka się rzetelnego śledztwa? Bo jak na razie sprawa niewyjaśnionych śmierci posmoleńskich nie znalazła jeszcze żadnego programu w publicznej telewizji.
    Ciekawe, czy z powodu szlabanu na ten temat?

    ——
    Pani Alino, nie słucham radia, nie oglądam TV, a zwłaszcza kolejnych konferencji kolejnych komisji smoleńskich.
    Mam dość Smoleńska.
    Rozmawiam z ludźmi Bieszczadów.
    Admin

  23. Alina said

    http://vod.tvp.pl/8307787/15092016

  24. Joe said

    Pani Alino…chyba nie ma drugiego narodu ktory ufoludki moga tak robic w trabe jak POlakow…Zamiast dociekac mocno POdejzanej sprawy „rozczlonkowania” i byc moze
    uczynienia ofiara syna,jednego z najlepszych specjalistow E.Wrobla…To daja sie wodzic za nos Antkowi od latawcow i osmieszac przed calym swiatem.Tragiczne to i smutne….Czepili sie teraz mojego kolegi z klasy,Opani…

Sorry, the comment form is closed at this time.