Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    osoba prywatna o Wolne tematy (81 – …
    Katechon o Wolne tematy (81 – …
    Bezpartyjna o Wolne tematy (81 – …
    Katechon o Wolne tematy (81 – …
    Katechon o Wolne tematy (81 – …
    Bezpartyjna o Wolne tematy (81 – …
    Dinozaur o Trzy lata więzienia za „dyskry…
    Jerzy o Gdzie się podziała grypa? Dr M…
    Zbigniew Kozioł o Upadek nauki? W przyszłym roku…
    Lily o Wolne tematy (81 – …
    zen o Gdzie się podziała grypa? Dr M…
    JanuszT o Gdzie się podziała grypa? Dr M…
    Boydar o Wolne tematy (81 – …
    Przemysław Jakub o Trzeci Rzym – czy Święta …
    Yah o Wolne tematy (81 – …
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 527 obserwujących.

Słowianie ruszają na podbój Europy

Posted by Marucha w dniu 2019-10-06 (Niedziela)

Szczególnie dużo informacji na temat Słowian i początków ich ekspansji w kierunku Bałkanów zawdzięczamy Prokopiuszowi z Cezarei, który zresztą był już tu wielokrotnie cytowany.

Urodził się on na przełomie V/VI wieku w Cezarei Nadmorskiej w Palestynie. Po studiach humanistycznych w Cezarei i Berytos w roku 527 przeniósł się do Konstantynopola. Następne 15 lat spędził w sztabie głównego wodza Cesarstwa Bizantyjskiego Belizariusza, jako jego doradca i sekretarz, towarzysząc mu w wojnach na granicy perskiej, w Afryce i Italii.

Jest on autorem szeregu dzieł, w których zawarł wiele bezcennych informacji na interesujący nas temat. Tak na przykład w De bello Gothico znajdujemy taką oto informację:

„Zatoka Meotycka wpada do Pontu Euxyńskiego. Mieszkańcy tamtejsi, przedtem Cymmerami zwani, już teraz nazywają się Utigurami. Dalsze krainy na północ zajmują nieprzeliczone narody Antów.”

Tak więc w rejonie Zatoki Meotyckiej (Morze Azowskie) mieszkać mieli bułgarscy Utigurowie, a na północ od nich siedziby zajmować miały nieprzeliczone narody Antów, którzy z kolei sąsiadować mieli ze Sklawenami. Ale wróćmy do tego, co napisał Prokopiusz z Cezarei:

„Albowiem te plemiona, Sklawinowie i Antowie, nie podlegają władzy jednego człowieka, lecz od dawna żyją w ludowładztwie i dlatego zawsze wszystkie pomyślne i niepomyślne sprawy załatwiane bywają na ogólnym zgromadzeniu. A także co tyczy się innych szczegółów te same mają, krótko mówiąc, urządzenia i obyczaje jedni i drudzy ci północni barbarzyńcy. Uważają bowiem, że jeden tylko bóg, twórca błyskawicy, jest panem całego świata i składają mu w ofierze woły i wszystkie inne zwierzęta ofiarne.

O przeznaczeniu nic nie wiedzą, ani nie przyznają mu żadnej roli w życiu ludzkim, lecz kiedy śmierć im zajrzy w oczy, czy to w chorobie, czy na wojnie, ślubują wówczas, że jeśli jej unikną, złożą bogu natychmiast ofiarę w zamian za ocalone życie, a uniknąwszy śmierci, składają ją, jak przyobiecali, i są przekonani, że kupili ocalenie za tę właśnie ofiarę. Oddają ponadto cześć rzekom, nimfom i innym jakimś duchom i składają im wszystkim ofiary, a w czasie tych ofiar czynią wróżby.

Mieszkają w nędznych chatach rozsiedleni z dala jedni od drugich, a przeważnie każdy zmienia kilkakrotnie miejsce zamieszkania. Stając do walki, na ogół pieszo idą na nieprzyjaciela, mając w ręku tarczę i dzidę, pancerza natomiast nigdy nie wdziewają. Niektórzy nie mają ani koszuli, ani płaszcza, lecz jedynie długie spodnie podkasane aż do kroku i tak stają do walki z wrogiem.

Obydwa plemiona mówią jednym językiem niesłychanie barbarzyńskim. A nawet i zewnętrznym wyglądem nie różnią się między sobą, wszyscy bowiem są rośli i niezwykle silni, a skóra ich i włosy nie są ani bardzo białe względnie płowe, ani też nie przechodzą zdecydowanie w kolor ciemny, lecz wszyscy są rudawi. Życie wiodą twarde i na najniższej stopie, jak Massageci i brudem są stale okryci tak jak oni.

A przecież bynajmniej nie są niegodziwi z natury i skłonni do czynienia zła, lecz prostotą obyczajów przypominają Hunów. Także i imię mieli z dawien dawna jedno Sklawinowie i Antowie; jednych i drugich bowiem zwano dawniej Sporami, sądzę że dlatego, ponieważ rozproszeni, z dala od siebie zamieszkują swój kraj. Dlatego też mają tam u siebie wiele ziemi; po drugiej stronie Istru bowiem przeważnie oni mieszkają.”

Tymczasem zajrzyjmy do dzieła z przełomu VI/IVII wieku, którego autorstwo dawniej przypisywano bizantyjskiemu cesarzowi Maurycjuszowi, co jednak nowsze badania poddają w wątpliwość. Oto czytamy w nim:

„Terytoria Sklawenów i Antów leżą jedne za drugim, wzdłuż rzek i łączą się między sobą tak, że nie ma między nimi żadnej znaczniejszej przerwy. Mieszkają w lasach, wśród rzek, bagien, moczarów i mając rozliczne wyjścia ze swoich siedzib ze względu na mogące ich spotkać niebezpieczeństwa, wszystko, co im jest potrzebne, składają w ukryciu, nie trzymając nic zbytecznego na widoku.”

Pierwsze najazdy Antów i Sklawenów na Cesarstwo Bizantyjskie, podejmowane przeważnie wspólnie z ludami tureckimi, odnotowane zostały za panowania cesarza Justyna I, zasiadającego na tronie cesarskim w latach 518 – 527. Nasiliły się one za jego następcy – Justyniana I.

Rzućmy w tym miejscu okiem, co na ten temat pisał znany nam już Prokopiusz z Cezarei, tym razem jednak nie w De bello Gothico, ale w Historii Sekretnej (Historia arcana):

„Odkąd zaś Justynian wstąpił na tron, Hunowie, Sklaweni i Antowie niemal co rok najeżdżali Illirię i całą Trację – wszystko od Zatoki Jońskiej aż do samych przedmieść Bizancjum, wraz z Grecją i Chersonezem – i w straszliwy sposób gnębili tamtejszą ludność. Przy każdym takim zagonie ponad dwieście tysięcy Rzymian musiało, jak sądzę, stracić życie lub pójść w niewolę, w wyniku czego cały ten kraj stał się istną „scytyjską pustynią”.”

W 540 roku Sklawenowie wspólnie z bułgarskimi Kutigurami dotarli aż do bram Konstantynopola. W obliczu ciągłych najazdów na rozkaz Justyniana wzniesiono system twierdz nad Dunajem, które miały chronić Cesarstwo przed barbarzyńcami.

W 549 roku Sklawenowie podjęli samodzielną wyprawę, w trakcie której spustoszyli Ilirię oraz Trację, docierając do wybrzeży Morza Egejskiego. W następnym roku „wielka liczba Sklawinów, jakiej nigdy nie było wcześniej” najechała Dalmację i Trację, przy czym po raz pierwszy pozostała w granicach Cesarstwa na zimę. Wysłane przeciw nim wiosną 551 roku wojska bizantyjskie poniosły druzgoczącą klęskę pod Adrianopolem.

W 558 roku Antowie i Sklawenowie wzięli udział w wielkim najeździe Kutigurów na Bizancjum, docierając do Konstantynopola i przez Termopile wdarli się w głąb Grecji. W tym czasie liczne grupy Sklawinów poczęły osiedlać się w granicach Cesarstwa w charakterze sprzymierzeńców podejmując służbę w armii cesarskiej.

Ale przejdźmy do tego, co działo się na ziemiach polskich. Przypomnijmy sobie w szczególności to, co pisał Jordanes. Niezwykle ważna jest dla nas zwłaszcza informacja, iż siedziby Wenedów sięgały w tamtym czasie, tj. ok. połowy VI wieku, czy też raczej nieco wcześniej, górnej Wisły. Przyjrzyjmy się w związku z tym stosownym ustaleniom archeologów. Oto Michał Parczewski pisze:

„Wzorzec kultury słowiańskiej z VI – VII w. jest całkowicie odmienny od modelu typowego dla dawniejszych kultur w kręgu środkowoeuropejskim (Godłowski 1979, s. 8 – 16; Parczewski 1988b, s. 92 – 96; tam dalsza literatura). W VI w. (a być może jeszcze u schyłku V w.) ziemie Polski południowo – wschodniej znalazły się w zasięgu tzw. praskiej prowincji kulturowej, utożsamianej z kopalnymi pozostałościami Sklawinów – zachodniego odłamu Słowian w początkach wczesnego średniowiecza.

Do pewnego stopnia odmienny charakter ma inny krąg znalezisk wczesnosłowiańskich, na razie słabo zdefiniowany, który obejmuje część Mazowsza, Kujawy, Wielkopolskę, część Pomorza Zach., Ziemię Lubuską i północno – zachodni skrawek Dolnego Śląska. Wielu badaczy uznaje, że już od przełomu V/VI w. funkcjonował tutaj tzw. drugi nurt kształtowania się kultury Słowian, synchroniczny z najstarszymi przejawami kultury praskiej w Małopolsce. Pogląd ten został ostatnio przez autora zakwestionowany na podstawie weryfikacji wartości źródłowej poszczególnych znalezisk archeologicznych.

Aktualnie żaden z zespołów wczesnosłowiańskich w Polsce – poza klasycznymi obiektami kultury praskiej [tj. tymi z terenu Małopolski] – nie posiada należycie udokumentowanej metryki wcześniejszej niż schyłek VI w. (Parczewski 1988b, s. 97 – 105; 1989, s. 44 – 49). […] Nie budzące wątpliwości archaiczne pochówki wczesnosłowiańskie odkryto natomiast w Siemoni na pograniczu Małopolski i Górnego Śląska, w dorzeczu Przemszy (Parczewski 1988a, s. 186, tabl. LXXXI: 4, 5).”

Mamy tu więc do czynienia z zadziwiającą zgodnością danych pochodzących z wykopalisk archeologicznych z przekazem Jordanesa. W zasadzie trudno mieć więc wątpliwości co do zasięgu osadnictwa słowiańskiego na ziemiach polskich w tamtym czasie.

W kolejnych latach następujące po sobie fale ludności słowiańskiej zasiedlały dalsze tereny – dzisiejszą Słowację, Czechy i Morawy, a także pozostałe ziemie polskie oraz wschodnią część Niemiec. Osadnictwo słowiańskie nie tylko bowiem dotarło do Łaby, ale w wielu miejscach ją przekroczyło.

Ale czy istniał związek pomiędzy ekspansją Słowian a opuszczeniem przez Hreidgotów dzisiejszych ziem polskich? Zdaniem Andrzeja Kokowskiego, na obszarze najdokładniej przez niego przebadanym, tj. w Kotlinie Hrubieszowskiej, osadnictwo gockie przetrwało do drugiej dekady VI wieku, przy czym do zniszczenia go mieli przyczynić się nie Słowianie, ale Herulowie, którzy – wyparci ze swych siedzib przez Longobardów – ruszyli zewnętrznym łukiem Karpat na północ, a następnie na półnowcny-zachód, by, zwróciwszy się znów na północ, ostatecznie dotrzeć do Skandynawii.

Wedle Andrzeja Kokowskiego, Herulowie mieli zatrzymać się w tym marszu na przeciąg kilku lat na terenie powiatu tomaszowskiego (śladem ich bytności na tym terenie miałoby być cmentarzysko w Ulowie), przy czym mieli oni doprowadzić do zniszczenia nie tylko omawianej enklawy osadniczej z Kotliny Hrubieszowskiej, ale całego osadnictwa wielbarskiego na prawym brzegu Wisły.

Do mnie osobiście hipoteza ta nie przemawia. Owszem, mogę sobie wyobrazić, że w trakcie marszu Herulów przez ziemie polskie mogło dochodzić do wojen z „tubylcami”, ale trudno mi przyjąć, żeby było to wydarzeniem na taką aż skalę. Prokopiusz z Cezarei w taki oto sposób opisuje wspomnianą wędrówkę Herulów:

„Kiedy Herulowie pokonani w bitwie przez Longobardów opuścili ojczyste siedziby, część z nich, jak już wspomniałem, zamieszkała na terenie Illirii, pozostali nie chcieli się przeprawiać przez Dunaj, lecz osiedlili się na samych krańcach zamieszkanego świata. Pod wodzą wielu ludzi królewskiej krwi przemierzyli po kolei wszystkie ziemie Sklawenów, następnie przeszli przez rozległe bezludne tereny, w końcu dotarli do ludu zwanego Warnami. Potem przeszli przez tereny Danów, nie doznając żadnej krzywdy ze strony tamtejszych barbarzyńców. Ostatecznie dotarli nad Ocean i dalej pożeglowali na wyspę Thule, gdzie pozostali.”

Czyżby Prokopiusz z Cezarei nie zauważył tak wielkiej wojny, jaka, zdaniem Andrzeja Kokowskiego, miała mieć w trakcie tego marszu miejsce? Czytamy tu o przejściu przez Herulów wszystkich ziem Sklawenów (z czego płynie wniosek, iż trasa ich wędrówki – zgodnie ze świadectwem Jordanesa w kwestii rozległości siedzib tychże – biegła zewnętrznym łukiem Karpat), za którymi miały rozciągać się „rozległe bezludne tereny”. Nic o Gotach czy Gepidach.

Do tego – jak wielki potencjał demograficzny i militarny mogli sobą reprezentować owi Herulowie? Nie negując faktu, że mogło gdzieś lokalnie (na przykład w Kotlinie Hrubieszowskiej) dojść do „wyrżnięcia” miejscowych Hreidgotów przez Herulów, trudno sobie wyobrazić, by właśnie to wydarzenie miało być przyczyną emigracji resztek Hreidgotów do Szwecji.

Należy dodać, że zdaniem Michała Parczewskiego owe „rozległe bezludne tereny”, do których mieli dotrzeć Herulowie, przemierzywszy „wszystkie ziemie Sklawenów”, to opuszczony przez Silingów, a nie zasiedlony jeszcze przez Słowian Śląsk, co brzmi dość przekonująco. Ale to by znaczyło, że trasa wędrówki Herulów ominęła ówczesne siedziby Gotów.

Dodam, że Andrzej Kokowski swoją hipotezę zbudował w oparciu o wyniki badań prowadzonych przez Barbarę Niezabitowską. Tymczasem sama zainteresowana pisze na ten temat w taki oto sposób:

„Być może nieco światła na ten nurtujący archeologów i historyków problem [tj. w sprawie trasy przemarszu Herulów] rzucą rozpoczynające się dopiero wykopaliska w Ulowie koło Tomaszowa Lubelskiego, na Roztoczu Środkowym. Badania wykopaliskowe dostarczyły nam jak dotąd dowodów na istnienie tam precyzyjnie rozplanowanego cmentarzyska ciałopalnego. Większość pozyskanych w trakcie badań materiałów archeologicznych datować należy na fazę C3 okresu rzymskiego.

Powodem rozpoczęcia wykopalisk w Ulowie było jednak inne ważne odkrycie. Otóż poszukiwacze uzbrojenia z okresu II wojny światowej posługujący się wykrywaczami metali na terenie cmentarzyska i w bezpośredniej jego okolicy znaleźli kilkaset metalowych zabytków archeologicznych. Część z nich bezsprzecznie datować można na jakże słabo rozpoznany na terenie ziem polskich okres wędrówek ludów, a dokładniej na wiek V. Wśród tych przedmiotów jest przede wszystkim dziesięć brązowych bądź żelaznych sprzączek z pogrubioną ramą, dwa żelazne groty włóczni, siedem brązowych i żelaznych fibul, dwa brązowe języczkowate okucia końca pasa, dwa brązowe dziobowate okucia końca pasa, trzy krzesiwa oraz kolec ostrogi.”

W zasadzie trudno nawet zrozumieć, dlaczego osadnictwo z rejonu Ulowa wiązane tu jest z Herulami. Jak zauważa Barbara Niezabitowska, większość znalezionych tam przedmiotów pochodzi z okresu C3, tj. z połowy IV wieku naszej ery. Jedynie część można datować na wiek V. A przecież wędrówka Herulów miała mieć miejsce w wieku VI.

Warto w tym miejscu odnotować to, że Longobardowie, którzy byli sprawcami owej wędrówki Herulów i którzy – jak pamiętamy – na przełomie I/II wieku naszej ery zamieszkiwali okolice dolnej Łaby (choć w pewnej odległości od jej ujścia do Morza Północnego), z czasem przenieśli się na ziemie polskie (podejrzewam, iż rzecz dotyczy Ziemi Lubuskiej oraz zachodniej Wielkopolski) i dopiero stąd przenieśli się w okolice dolnego Wagu, zasiedlając kraj Rugiów. Paweł Diakon, autor dzieła o dziejach Longobardów pisze o tym:

„I wyszli stąd Longobardowie i przybyli do Golaidy, a później posiedli Anthaib i Bainaib czy to Burgundaib i jak wieść niesie wybrali sobie króla imieniem Agilmund, syna Agiona, z rodu Gugingów. A po nim panował Laiamicho z rodu Gugingów. A po nim Lethuk, który według tradycji panował lat około czterdziestu. Po nim panował Aldihok, syn Lethuka. A po nim panował Godehok. W owym czasie wyruszył z Rawenny król Odoaker, z wojskiem złożonym z Alanów i przybył do Rugilandii i napadł na Rugiów i zabił ich króla Theuvane i poprowadził do Italii wielu jeńców. Wówczas Longobardowie wyszli ze swej ziemi i zamieszkali w Rugilandii na kilka lat.”

Początkowo Longobardowie czuć się musieli na tyle niepewnie, że uznawali nad sobą zwierzchnictwo Herulów, którym płacili nawet regularny trybut. W ciągu dwudziestu lat, które upłynęły od przybycia do nowych siedzib (Longobardowie opuścili terytorium dzisiejszej Polski i udali się na południe w roku 487), umocnili się na tyle, że zdecydowali się wystąpić zbrojnie przeciwko Herulom, których to nie tylko zdołali pokonać, ale których omal doszczętnie nie wytępili. Resztki Herulów podjęły znaną nam już z opisu Prokopiusza z Cezarei wędrówkę.

Ale zostawmy Longobardów i powróćmy do Hreidgotów oraz do kultury wielbarskiej. Poważny cios musieli zadać im Bałtowie, którzy najwyraźniej wykorzystali fakt, iż część ich hufców odeszła do Kotliny Karpackiej, co musiało wpłynąć na osłabienie żywiołu gockiego w ich mateczniku, tj. w okolicach dolnej Wisły. W Prahistorii ziem polskich czytamy:

„Wszystko wskazuje na to, że obszar położony pomiędzy dolną Wisłą a Pasłęką zmienił w czasach ok. połowy V w. lub nieco później swoją przynależność kulturową i wszedł w skład zespołu zachodniobałtyskiego. Najprawdopodobniej zjawisko to związane było z przesunięciem się na zachód grup ludności sambijsko – natangijskiego odłamu kultury zachodniobałtyjskiej i zapewne asymilacją przez nie pozostałych tam potomków ludności kultury wielbarskiej. […]

Ślady rozszerzania się ku zachodowi terytorialnego zasięgu kulturowego zespołu zachodniobałtyjskiego obserwujemy w drugiej połowie V w., również na obszarach położonych dalej na południe – na terenie formującej się w tym czasie grupy olsztyńskiej, obejmującej częściowo dawne terytorium kultury wielbarskiej (J. Okulicz 1973, s. 470, 476 – 477). Grupa ta, której rozwój obejmuje, jak się wydaje, cały VI w. i przynajmniej część VII w., utrzymywała zwłaszcza w starszej fazie swojego istnienia bardzo ożywione kontakty z odległymi obszarami naddunajskimi, nadczarnomorskimi oraz zachodnim kręgiem merowińskich cmentarzysk rzędowych.”

Ostateczny koniec kultury wielbarskiej to pierwsza połowa VI wieku. Oto co na ten temat pisze Ryszard Wołągiewicz:

„Do datowania schyłku starożytnego osadnictwa na Pomorzu ważne źródło stanowią znane ze skarbów i znalezisk drobnych solidów (H. Bollnow 1935, s. 65 n.; W. Lega 1958; J. Żak 1962; A. Kunisz 1973). Napływ ich rozpoczął się emisją Walentyniana I (364 – 375) i zakończył solidami Anastazjusza (491-518). Skarby solidów wyznaczają dwa horyzonty czasowe: starszy zakończony solidami Walentyniana III (+455) i młodszy zakończony solidami Anastazjusza (+518). Ponieważ napływ solidów rozpoczął się w ciągu fazy D, należy przyjąć, że tezauryzacja była dziełem ludności grupy dębczyńskiej na wybrzeżu zachodnim i kultury wielbarskiej na wybrzeżu wschodnim oraz że końcowa data ukrycia najpóźniejszych skarbów wyznacza cezurę między starożytnym i wczesnośredniowiecznym cyklem rozwoju kulturowego na Pomorzu, przypadającą przed połową VI w. n.e.”

Wypada w tym miejscu raz jeszcze zajrzeć do Herwararsagi, która kończy się informacją o opuszczeniu przez Hreidgotów, na czele których stał wówczas niejaki Ivar Vidfami, Hreidgotalandu i udaniu się przez nich do Szwecji:

„Długo panował Angantyr w Hreidgotalandzie. Był on bogaty i bardzo wojowniczy. Od niego wywodzi się wiele królewskich rodów. Synem jego był Heidrekr Ulfshamr, który potem długo był królem w Hreidgotalandzie. Miał on córkę, która nazywała się Hilda. Ona była matką Halfdanara sniaili, ojca Iwara Vidfadmi. Iwar Vidfadmi przyszedł ze swym wojskiem do Szwecji, jak się o tym opowiada w sadze królewskiej.”

Kiedy panował nad Hreidgotami, o ile jest on postacią historyczną, Angantyr? Kiedy i jak długo panować mógł nad nimi Heidrekr Ulfshamr? Z całą pewnością Heidrek wstąpił na tron po roku 375, jako że musiało się to stać już po zdobyciu stepów ukraińskich przez Hunów. Kiedy zmarł, Hlödr, syn jego i Sifki, był już dorosły, zaś jego córka Hervör była co najmniej nastolatką. Możemy stąd wnosić, że wojna pomiędzy Hreidgotami i Hunami, wieńcząca tekst Herwararsagi miała miejsce nie wcześniej niż na przełomie IV i V wieku.

Potomkowie Heidreka, Angantyr i Heidrekr Ulfshamr, mieli rządzić długo. Co to znaczy? Zapewne to, że każdy z nich rządził nie krócej niż kilkanaście lat (ale pewnie i nie dłużej niż lat dwadzieścia kilka). Jeśli więc przyjmiemy, że rządy ich trwały łącznie około 35 – 40 lat, to by znaczyło, że dobiegły one końca około połowy V wieku lub niewiele wcześniej.

Z przekazu Jordanesa wiemy, że na początku drugiej połowy V wieku rządził Gepidami Ardaryk. To on miał nimi dowodzić w bitwach na Polach Katalaunickich i nad rzeką Nedao. Czy Hilda, córka Heidrekra Ulfshamra, żyła za panowania Ardaryka? A czy Gjuki oraz Gunnar, których imiona przewijają się w pieśniach zgromadzonych w Eddzie Poetyckiej, to postacie historyczne? A co z Granmarem, którego synowie polec mieli w bitwie pod Frekasteinem? Czy istniał naprawdę? Są to pytania, na które trudno jednoznacznie odpowiedzieć. Jeśli Gjuki i Gunnar istnieli, to winniśmy okres ich panowania lokować gdzieś pomiędzy śmiercią lub utratą władzy przez Heidrekra Ulfshamra a dojściem do władzy Ardaryka.

Tak czy inaczej, Halfdanar sniaili, syn Hildy, który to jednak najwyraźniej nie był władcą Hreidgotów, ale jednym z możnych, prawdopodobnie żył gdzieś w drugiej połowie V wieku. Jego synem był Iwar Vidfami, który udał się na czele jakiejś części Hreidgotów na emigrację do południowej Szwecji. Wydarzenie to musiałoby mieć miejsce pod koniec V stulecia, względnie na początku stulecia VI.

Informacja o udaniu się Hreidgotów do Szwecji na przełomie V/VI wieku zdaje się znajdować potwierdzenie w treści inskrypcji runicznej znalezionej w Rök w Őstergotland, która datowana jest na VIII wiek i która lokuje to wydarzenie (o ile dobrze zrozumiałem intencje autora) dziewięć pokoleń wcześniej.

Oczywiście, jakaś część ludności gockiej musiała pozostać na ziemiach polskich. Nigdy bowiem w migracjach, nawet w tych najbardziej masowych, nie bierze udziału ogół ludności danego plemienia. Możemy więc z niemal całkowitą pewnością założyć, że w tym przypadku też tak było.

Odnotujmy w tym miejscu, że sytuowanie opuszczenia przez Hreidgotów rejonu ujścia Wisły na przełomie V/VI wieku pozostawałoby w zgodzie z przekazem Jordanesa, jako że – jak wynika z treści jego dzieła – kilkadziesiąt lat później już ich tam nie było. Swoje siedziby bowiem mieli tam mieć wówczas Widiwariowie.

Nazwa Widiwariowie (Vidivari) składa się z dwóch członów: wywodzonego z prawdopodobnie z języka bałtyjskiego rdzenia „Wid” oraz z germańskiego „vari”- informującego nas, że mamy do czynienia z grupą etniczną (jak w przypadku takich plemion germańskich jak: Amsivari, Raetovari czy Baiuvari). Jordanes zwraca przy tym uwagę na mieszany charakter Widiwariów, których określił jako „zlepek różnych szczepów”.

Odnotujmy przy okazji to, że angielski król Alfred, który panował w latach 872 – 899, w przekładzie dzieła Pawła Orozjusza Historia adversum paganos, które to – tłumacząc – uzupełnił był między innymi o opis wybrzeża Bałtyku, zawarł następującą informację: „Wisła ta jest wielką rzeką i przez to dzieli Witland i kraj Słowian. A Witland należy do Estów”. Czy ów Witland (kraj „Wit”) ma coś wspólnego z Widiwariami (ludem „Wid”)? Jest to co najmniej prawdopodobne.

Ale powróćmy raz jeszcze do Dacji, którą to Gepidowie opanowali w roku 455. Niewiele ponad sto lat trwało ich panowanie na tym obszarze. Katastrofa nastąpiła w roku 567, kiedy to do konfliktu pomiędzy znanymi nam już Longobardami a Gepidami włączyli się Awarowie.

Awarowie, uchodząc przed innymi Turkami, w roku 557 przybyli na północne przedgórze Kaukazu. W latach 558 – 560 podbili Sabirów i Barsilów – plemiona huńskie zamieszkujące tereny między Morzem Kaspijskim i Kubaniem. Następnie zwrócili się przeciwko Utigurom, panującym na rozległych stepach międzyrzecza Donu i Wołgi, oraz Kutigurom, których siedziby rozciągały się na zachód od dolnego Donu. Ujarzmiwszy oba te ludy, zwrócili się przeciwko słowiańskim Antom. W ten sposób powstało kolejne, utworzone przez przybyłych z Azji nomadów, potężne imperium, które zaczęło zagrażać Cesarstwu Bizantyjskiemu.

W tym czasie państwo Gepidów obejmowało Siedmiogród oraz wschodnią część Wielkiej Niziny Węgierskiej (mniej więcej po Cisę). Gepidowie obsadzali też Sirmium, ważną twierdzę między Dunajem a Sawą. Longobardowie z kolei od ok. 526 roku zajmowali obszar Panonii. Pomiędzy obydwoma ludami raz za razem dochodziło do wojen, przerywanych krótkimi okresami pokoju.

Do decydującego starcia doszło w roku 567. Longobardowie zwrócili się do Awarów, którym za pomoc w walce z Gepidami obiecali 1/10 wszystkiego swego bydła, połowę przyszłych łupów i całe terytorium gepidzkie. Wojna zakończyła się całkowitą klęską Gepidów. Terytorium ich państwa objęli w posiadanie Awarowie, którzy rok później opanowali Panonię, którą to Longobardowie porzucili, przenosząc się do Italii.

W 574 roku Awarowie, którym towarzyszyli Słowianie, opanowali część ziem położonych wokół naddunajskiej twierdzy Sirmium. Wtedy to jednak słowiański wódz noszący prawdopodobnie imię Dobręta (w źródłach greckich widniejący jako Daurentios lub Dauritas), wykorzystując to, że większość Awarów przeniosła się znad dolnego Dunaju do Panonii, podniósł przeciwko nim bunt, odmawiając płacenia haraczu. Posłowie kagana, domagający się uiszczenia daniny, zostali na jego rozkaz zamordowani.

Około roku 578 Słowianie, których miało być około sto tysięcy, opuścili ziemie na lewym brzegu Dunaju i ruszyli na Bałkany, wdzierając się aż do Grecji, niszcząc i pustosząc wszystko na swej drodze. Cesarz Tyberiusz zaproponował wówczas sojusz Awarom. Kagan Bajan przyjął propozycję i mszcząc się za śmierć swoich posłów, uderzył na dackich Sklawenów. Nie udało mu się jednak ich podbić i jedynie Słowianie panońscy uznali jego zwierzchnictwo, godząc się na płacenie Awarom daniny i wystawianie wojsk posiłkowych na ich wyprawy wojenne. Przy tym o ile wojska awarskie składały się głównie z konnicy, to formacje piechoty we wspólnej armii stanowili przede wszystkim Słowianie.

W roku 582 padła twierdza Sirmium, którą zdobyli Awarowie. Dwa lata później podobny los spotkał kolejne bizantyjskie twierdze naddunajskie: Viminacium, Augustę i Singidunum. Już wcześniej Słowianie pod przywództwem Awarów zasiedlili niemal całą zachodnią część Półwyspu Bałkańskiego. W latach 584 i 585 dwukrotnie oblegali Tessalonikę. Tymczasem nie podlegający kaganowi awarskiemu Słowianie daccy zawarli z nim sojusz i współdziałając z Awarami zasiedlili terytorium dzisiejszej Bułgarii.

W 591 roku cesarz Maurycjusz, zakończywszy wojnę z Persją, podjął działania wojenne przeciw Awarom i Słowianom, chcąc ich przegnać z Półwyspu Bałkańskiego. W tym celu zawarł sojusz z germańskimi Longobardami i słowiańskimi Antami. Teofilakt Symokatta, cesarski sekretarz, przekazał nam informację, iż wojska bizantyjskie pod wodzą Priskosa uderzyły na Sklawenów, którym przewodził Ardagast, przy czym wojska jego pokonał, a sam Ardagast zdołał się uratować, uciekając z pola bitwy. Zbrojnej pomocy próbował wówczas Ardagastowi udzielić inny wódz sklaweński – Musokios, który to jednak na skutek zdrady został pojmany i trafił do niewoli.

W poważnych tarapatach znaleźli się natomiast Antowie, którzy walczyli wówczas po stronie Bizancjum. Menander we Fragmenta Historicum Graecorum pisze:

„Kiedy władcom Antów niedobrze się wiodło i wbrew swym nadziejom znajdowali się na dnie upadku, zaraz Awarowie grabili ich ziemie i łupili kraj. Utrapieni najazdami nieprzyjaciół Antowie wysłali do nich poselstwo, wybrawszy w tym celu Medzamirosa, syna Idaridziosa a brata Kalagastosa i prosili, aby wykupił kilku wziętych do niewoli współplemieńców.

Medzamiros tedy przybywszy w poselstwie do Awarów, a będąc człowiekiem wymownym i lubiącym górnolotne słowa, przemawiał do nich trochę dumnie i hardo. Wtedy ów Kotagir, sprzyjający Awarom, a knujący jak najgorsze zamysły przeciw Antom, skoro Medzamiros mówił zbyt wyzywająco jak na posła, powiedział do chagana: „ten człowiek posiada u Antów największe wpływy i potrafi w każdym wypadku stawić czoło swoim wrogom; trzeba go zatem zgładzić, aby na przyszłość bez przeszkód najeżdżać na ich ziemie”.

Za jego namową Awarowie podeptali przywileje poselskie i za nic mając sprawiedliwość zamordowali Medzamirosa. Od tego czasu jeszcze więcej niż przedtem pustoszyli ziemie Antów i nie przestawali uprowadzać stamtąd ludzi i zdobyczy.”

Po trwających jedenaście lat walkach, prowadzonych ze zmiennym szczęściem, Maurycjusz zdołał odzyskać utracone ziemie i przywrócić dawną granicę na Dunaju. W 602 roku armia bizantyjska przekroczyła Dunaj, przenosząc działania wojenne do siedzib Słowian dackich. Ale kiedy cesarz zażądał od swoich żołnierzy, by kolejną zimę spędzili w Dacji, ci podnieśli bunt.

Maurycjusz został obalony, a zbuntowane wojsko pomaszerowało do Konstantynopola, by osadzić na tronie przywódcę buntu – setnika Fokasa. Ale oto kolejna wojna z Persją zmusiła nowego cesarza do przerzucenia tam swoich wojsk. Już w roku 610 Fokas został obalony, a na tron wstąpił Herakliusz.

Panujący chaos wykorzystali Awarowie i Słowianie, którzy przez niebronioną granicę na Dunaju wtargnęli na Bałkany, pustosząc w kolejnych latach cały półwysep, aż po południową Grecję. Najeźdźcy splądrowali Peloponez i wyspy Morza Egejskiego. Na stałym lądzie oparła im się tylko Tessalonika, zwana przez Słowian Sołuniem, oraz nieliczne miasta nadbrzeżne.

Grupy wołoskich, iliryjskich i trackich rolników porzucały swe gospodarstwa, chroniąc się wysoko w górach, dając w ten sposób początek ludom pasterskim – Wołochom i Albańczykom.

W 626 roku Awarowie i Słowianie oblegli Konstantynopol. Cesarstwo chwiało się w posadach, bowiem od wschodu do stolicy cesarstwa zbliżały się wojska perskie. Decydujące o losach kampanii okazały się działania na morzu, gdzie flota grecka rozgromiła złożoną z niewielkich, wydrążonych w pniach, łódek flotyllę słowiańską.

Zniechęceni doznaną klęską Słowianie zaczęli się buntować przeciw Awarom. Zapewne nie bez wpływu na ich postawę miała dyplomacja bizantyjska, starająca się wbić klina między Awarów i Słowian. Na czele buntu stanął frankijski kupiec Samon, prawdopodobnie pochodzący z Galii. Okazał się on dobrym organizatorem i przywódcą, tworząc potężny związek plemion słowiańskich, którego centrum znajdowało się na Morawach oraz w południowych Czechach i w północnej Panonii, na ziemi Dulebów.

W latach 629–639 państwo Samona stoczyło wojnę z frankijskim królem Dagobertem I, dwukrotnie skutecznie odpierając jego najazdy. Szczególne znaczenie miała wielka wyprawa Franków z roku 631, która zakończyła się ich klęską pod Wogastisburgiem. Po tym zwycięstwie Słowianie spustoszyli Turyngię, a książę serbski Derwan zrzucił zwierzchnictwo Dagoberta i podporządkował się Samonowi.

W walkach przeciwko Awarom i Frankom brali też udział, obok wspomnianych przed momentem Serbów, także Chorwaci. Wojownicy serbscy oraz chorwaccy osiedlili się potem w zachodniej części Półwyspu Bałkańskiego – stąd dzisiejsze państwa Serbia i Chorwacja.

Nas w sposób szczególny interesują tu Chorwaci, bowiem przybyli oni na Bałkany z ziem polskich. Co więcej, większość ich współplemieńców pozostała na ojczystej ziemi. Jako pierwszy wspominał o Chorwatach, którzy nie wzięli udziału w ekspedycji na Bałkany, ale pozostali na ziemiach polskich, król angielski Alfred Wielki, którego dzieło powstało ok. roku 890. Wspomniał on w nim mianowicie o ludzie Horiti, który miał mieć swoje siedziby w rejonie na wschód od Dalemińców i na północ od Wielkich Moraw, .

Przede wszystkim jednak sporo wiedzy o żyjących na ziemiach polskich Chorwatach zawdzięczamy cesarzowi bizantyjskiemu Konstantynowi Porfirogenecie, który był tu już wielokrotnie przywoływany. Otóż pisał on:

„Awarowie, uznając tę ziemię jako najpiękniejszą, osiedlili się na niej. Jednak w tamtym czasie Chorwaci mieszkali poza Bawarią, gdzie teraz są Belo-Chrobaci. Od nich odłączyła się rodzina składająca się z pięciu braci: Kloukas, Lobelos, Kosentzis, Mouchlo, Chrobatos i były też dwie siostry, Touga i Bouga; przybyli oni ze swoim ludem do Dalmacji i dowiedzieli się, że Awarowie są w posiadaniu tej ziemi. Po kilku latach walk ze sobą, Chorwaci zwyciężyli i zabili część Awarów, a resztę z nich zmusili do poddaństwa. Odtąd ziemia ta była w rękach Chorwatów, a nawet teraz są tam jeszcze tacy, którzy wywodzą się od Awarów i są rozpoznawani jako tacy.”

Na Bałkany przybyli wówczas nie tylko Chorwaci, ale także, o czym była już mowa, sąsiadujący z nimi Serbowie, którzy zamieszkiwali Łużyce, a także północne Czechy i – prawdopodobnie – Dolny Śląsk. Ponownie oddajmy głos Konstantynowi Porfirogenecie:

„Serbowie pochodzą od nieochrzczonych Serbów, zwanych także „białymi”, którzy żyją poza Turcją w miejscu zwanym przez nich Boiki, gdzie ich sąsiadem jest państwo frankijskie, podobnie jak Wielka Chorwacja, nieochrzczona, również zwana „białą”; również w tym miejscu pierwotnie mieszkali Serbowie.”

Trudno jest w sposób jednoznacznie stwierdzić, gdzie dokładnie znajdowały się siedziby Białych Chorwatów. Pewną wskazówką jest tu inny fragment dzieła Konstantyna Porfirogenety:

„Chorwaci, którzy obecnie żyją w regionie Dalmacji, pochodzą od nieochrzczonych Chorwatów, zwanych także „białymi”, którzy żyją poza Turcją i obok państwa frankijskiego, a ich słowiańskimi sąsiadami są nieochrzczeni Serbowie.”

Dowiadujemy się stąd, że w czasach, gdy Konstantyn Wielki spisywał swe dzieło, tj. ok. połowy X wieku, czy też raczej kilka – kilkanaście lat wcześniej, jako że wieści nie rozchodziły się wówczas zbyt szybko, Chorwaci zamieszkujący ziemie polskie wciąż jeszcze byli poganami, a nadto że żyli „poza” Węgrami (Turcją) i graniczyli z Niemcami (Frankami) i Serbami. Z kolei w innym miejscu Konstantyn Porfirogeneta stwierdza, iż „po stronie gór Chorwaci graniczą z Turkami [Węgrami]”.

Z powyższego zdaje się wynikać, iż Biała Chorwacja winna była obejmować Małopolskę oraz Śląsk, albo przynajmniej znaczące ich części. Musimy przy tym pamiętać, że w interesującym nas okresie Czechy (z krótką przerwą) podlegały władcom Niemiec, a więc jak najbardziej Śląsk ówcześnie graniczył z Niemcami.

O znacznych rozmiarach Białej Chorwacji zdaje się też świadczyć kolejny fragment dzieła Konstantyna Porfirogenety, z którego to dowiadujemy się, że kraj Chorwatów najeżdżali nie tylko Niemcy i Węgrzy, których sąsiedztwo z Chorwacją wynika z wcześniej przedstawionych cytatów, ale także Pieczyngowie, żyjący ówcześnie na ukraińskich stepach, gdzie się oni osiedlili pod koniec IX wieku:

„Wielka Chorwacja, zwana także „białą”, do dnia dzisiejszego pozostaje nieochrzczona, podobnie jak Serbowie, którzy są jej sąsiadami. Mniej konnych wystawia i mniej piechoty niż ochrzczona Chorwacja, ponieważ jest coraz częściej najeżdżana przez Franków, Turków i Pieczyngów. Nie mają tam ani galer, ani kutrów, ani statków kupieckich, gdyż morze znajduje się daleko; z tych terenów podróż nad morze trwa 30 dni, a morze, do którego docierają po tych 30 dniach, jest nazywane „ciemnym”.”

Z kolei zajrzyjmy do Dokumentu Praskiego, który w taki oto sposób określił granice biskupstwa praskiego według stanu z 973 roku:

„Granice północne są następujące: Pszowianie, Chorwaci [jedni] i Chorwaci [drudzy], Ślęzanie, Trzebowianie, Bobrzanie, Dziadoszycy aż do środka lasu, gdzie zbiegają się granice z Milczanami.”

Tak więc mamy tu wymienione plemiona wyznaczające północną granicę biskupstwa praskiego. Jako że lokalizację Ślężan, Trzebowian, Bobrzan oraz Dziadoszycy możemy wskazać bez trudu, bowiem chodzi o znane także z innych źródeł plemiona dolnośląskie, wymienione tu w porządku ze wschodu na zachód, więc Chorwatów siłą rzeczy musimy lokować na wschód od Ślężan, tj. gdzieś na Opolszczyźnie (w ten sposób byliby oni tożsami z Opolanami, których nazwa pojawia się u Geografa Bawarskiego, a nie występuje tutaj). Z kolei na wschód od Chorwatów mieliby siedziby mieć Pszowianie.

Dodajmy, że na wschód od Pszowian rozciągał się kraj Kraków, który również ówcześnie miał należeć do biskupstwa praskiego, jako że w dalszej części cytowanego Dokumentu Praskiego możemy przeczytać:

„Stąd w kierunku wschodnim te są rzeki graniczne: a mianowicie Bug i Styr, łącznie z krajem Kraków i z terytorium, któremu na imię Wag, i wszystkimi krainami należącymi do wymienionego kraju, który nazywa się Kraków.”

Jerzy Jankowski, w oparciu o występowanie toponimów obronnych, wskazuje na istnienie na terenie Górnego Śląska kilku organizmów plemiennych, między innymi: opolskiego, nyskiego, opawskiego i kochłowickiego. Plemię „opolskie” z konieczności musimy łączyć z Opolanami, zaś plemię „nyskie” (obejmujące Wyżynę Głubczycką) – ze znanym z Geografa Bawarskiego plemieniem Lupiglaa.

Warto przy tej okazji zwrócić jeszcze uwagę na wydzielenie przez Jankowskiego plemienia lublinieckiego, które Łowmiański (wykorzystujący w swych badaniach nazwy patronimiczne) uważał za część terytorium Opolan. Biorąc pod uwagę niewielką ilość grodów przypisywanych Opolanom przez Geografa Bawarskiego, należałoby tu zgodzić się z Jankowskim, że skupisko lublinieckie raczej należy traktować oddzielnie. Z drugiej jednak strony Jankowski uznał, że mogło z czasem dojść do wchłonięcia plemienia lublinieckiego przez Opolan (a może odwrotnie – do jego wydzielenia się?). Niewykluczone, że tu właśnie mamy owych drugich Chorwatów..

A gdzie należy lokować Pszowian? Otóż wiązałbym ich z plemieniem „kochłowickim”. Zdaje się też na to wskazywać istnienie na Górnym Śląsku, posiadającego bardzo dawną metrykę, miasteczka Pszów, leżącego koło Wodzisławia Śląskiego, które to jednoznacznie kojarzy się z Pszowianami. Rzut oka na mapę wskazuje, iż Pszów ów znajdujemy na granicy terytoriów plemiennych „opawskiego” i „kochłowickiego”, ale wszak ów toponim wcale nie musiał oznaczać „stolicy” Pszowian, ale na przykład punkt graniczny.

Tak czy inaczej – w Dokumencie Praskim nazwa Chorwatów odnosi się jedynie do dwóch niewielkich plemion górnośląskich, zaś Małopolska lub też jakąś istotna jej część, sięgająca na wschodzie po Bug i Styr, wraz z północną Słowacją tworzyły odrębny kraj o nazwie Kraków. Oczywiście, nie należy wyciągać stąd wniosku, iż kraju Kraków plemiona chorwackie nie zamieszkiwały.

Dodajmy jeszcze, kończąc ten wątek, iż na terytorium Chorwatów – jak możemy dowiedzieć się z Żywotu św. Wacława – schroniła się księżna czeska Drahomira po zabójstwie jej syna, księcia czeskiego Wacława I. Miało to miejsce w roku 929 lub 935. Niewątpliwie Chorwacja musiała stanowić wówczas ośrodek polityczny niezależny od Czech, a wręcz z nimi skonfliktowany, przy tym dostatecznie silny, by odważyć się na udzielenie azylu Drahomirze.

A co stało się z Gepidami? Istnieje wiele przekazów o życiu Gepidów pod panowaniem awarskim, nigdy już jednak nie było im dane zaistnieć w roli niezależnego czynnika politycznego, a z czasem zupełnie roztopili się w masie ludności – najpierw awarskiej i słowiańskiej, a w końcu węgierskiej.

Zapewne podobnie musiało stać się na ziemiach polskich, które to w ciągu VI – VII wieku w całości niemal (za wyjątkiem północno – wschodniego ich skrawka, gdzie na długie lata usadowili się Bałtowie) opanowane zostały przez Słowian.

Jest to fragment opracowania autorstwa Wojciecha Kempy „Co przed Mieszkiem?”, które jest do nabycia tutaj:
https://sklep.magnapolonia.org/produkt/co-przed-mieszkiem-wojciech-kempa/

Wojciech Kempa
https://www.magnapolonia.org

Komentarzy 40 do “Słowianie ruszają na podbój Europy”

  1. JW said

    Drzewiej wojowano w sposób otwarty, a obecnie ma miejsce kolejny zalew Europy przez Słowian, jednak znacznie bardziej utajony. Trafiwszy na projekt w szwedzkim drugorzędnym mieście Linköping słyszę na zakładzie wyłącznie mowę polską i słowacką. Nie wiem tylko, czy można nazwać to podbojem…

    ——
    Uuu… jak na Szwecję, to Linköping jest sporym i ważnym miastem, siódmym na liście największych.
    Admin

  2. JerzyS said

    o PayPal w walce z Magma Polonia

    TEKST Z MAGMA POLONIA

    SZANOWNA PANI, SZANOWNY PANIE!
    Totalitaryzm odsłania swoją twarz. Pętla na naszej szyi się zaciska. Oto nowy wspaniały świat!
    Tym razem uderzył w nas PayPal, sprawa nadaje się do prokuratury, proszę o pochylenie się nad poniższym tekstem, w którym opiszę bandyckie praktyki tej zideologizowanej firmy.
    Nasze wydawnictwo boryka się z różnymi ograniczeniami, nakładanymi na nas przez firmy którym my sami, jako Polacy daliśmy się w naszym kraju rozwinąć! Facebook nie ustaje w działaniach ograniczania naszych wpisów, blokowania kont, jestem też przekonany, że za niedługo znikniemy z tego portalu. YouTube nakłada na każdy nasz film ograniczenia reklamowe, przez co nie mamy możliwości zarobkowania. Reklamy Google zostały dla nas ograniczone, zabroniono nam stosować najbardziej skutecznej formy reklamy, czyli śledzenia użytkownika po zainteresowaniach. Powód? Posiadamy książki religijne w sklepie.
    Teraz przyszedł czas na ostrzejsze represje i uderzenie w finanse Fundacji Magna Polonia! Oto wczoraj otrzymałem takiego maila od PayPal:
    “Nałożyliśmy na Twoje konto trwałe ograniczenia Niedawny przegląd operacji na Twoim koncie wykazał, że naruszasz przyjęte przez PayPal Zasady dopuszczalnego użytkowania. W związku z powyższym nałożyliśmy na Twoje konto trwałe ograniczenia.Usuń ze swoich witryn internetowych lub stron aukcji wszystkie odniesienia do systemu PayPal. Obejmuje to usunięcie nie tylko systemu PayPal jako opcji płatności, ale również logo i koszyka PayPal. Zgodnie z Umową z Użytkownikiem, gdy PayPal nakłada na konto trwałe ograniczenia ze względu na naruszenie Zasad dopuszczalnego użytkowania, środki na tym koncie zostają zablokowane na okres 180 dni. Po upływie 180 dni, w stosownych przypadkach, skontaktujemy się z Tobą i poinformujemy, jak wypłacić pieniądze pozostałe na Twoim koncie PayPal.Jeśli ewentualne obciążenia zwrotne spowodują, że saldo Twojego konta stanie się ujemne, musisz rozliczyć kwotę należną PayPal, aby uniknąć dalszych działań przeciwko Tobie.Aby wyświetlić pełny tekst Zasad dopuszczalnego użytkowania usługi PayPal, kliknij łącze Umowy prawne u dołu dowolnej strony serwisu PayPal.”
    Od tej pory nikt z Państwa nie może zrobić zakupów w sklepie Magna Polonia przy użyciu tego systemu, nie ma możliwości przekazania darowizny na naszą fundację przez PAYPAL, a środki zgromadzone na koncie są zablokowane przez 180 dni! Mail przyszedł do mnie o godzinie 18:30, a infolinia tej totalitarnej firmy działa do godziny 17:00 od poniedziałku do piątku
    .Co teraz?
    Wdrożymy na naszym sklepie możliwość płatności kartami kredytowymi/debetowymi w zamian za system PayPal. Czeka nas zapewne długa batalia z firmą, która działa na naszą szkodę i na szkodę polskiej gospodarki. Jako fundacja zatrudniamy bowiem ludzi, opłacamy drukarnie, współpracujemy z wieloma kontrahentami, a przez działanie totalitarystów z PayPal nasza sytuacja finansowa ulegnie pogorszeniu.
    Bardzo Państwa proszę o wybranie innych form wsparcia Magna Polonia poprzez zakupy i darowizny. Bardzo proszę też o wsparcie nas dowolną i dobrowolną kwotą w tym trudnym dla nas okresie. Będziemy potrzebowali środków do utrzymania płynności finansowej i pomocy prawnej. Dziękuję w imieniu całej redakcji za wyrozumiałość i za to, że jesteście Państwo przy nas w chwili kiedy znajdujemy się pod ciągłym ostrzałem. Jedno jest pewne, nacisnęliśmy hydrze na odcisk. Teraz od Państwa zależy co będzie dalej. Jesteśmy na wojnie…
    Wsparcie jednorazowe
    Wsparcie Regularne
    PRZELEWY BANKOWE Z POLSKI
    NAZWA : Fundacja Magna Polonia
    ADRES: ul. Urocza 16, 41-400 Mysłowice
    TYTUŁ PRZELEWU: Darowizna na cele statutowe
    NUMER KONTA (PKO BP): 26 1020 2528 0000 0102 0497 0986
    PRZELEWY BANKOWE Z ZAGRANICY
    NAZWA WYDAWNICTWA: Fundacja Magna Polonia
    ADRES: ul. Urocza 16, 41-400 Mysłowice
    TYTUŁ PRZELEWU: Darowizna na cele statutowe
    NUMER KONTA (IBAN): PL26 1020 2528 0000 0102 0497 0986
    KOD SWIFT/BIC: BPKOPLPW
    Pobierz obrazki
    Pobierz obrazki
    Przemysław Holocher,
    Prezes zarządu Fundacji Magna Polonia

  3. Re: Artykul…
    Nauka nie „poszla w las” i jak widac zdrowe ziarno wydalo owoce…Ciesze sie, ze sluchalem takiego wywiadu na stronie youtu’be…

    ========================
    jasiek z toronto

    http://polskawalczaca.com

  4. Do 2 Czy magnapolonia.com.pl/en i KORPORACJA AKADEMICKA MAGNA-POLONIA kooperuje z fundacją MAGMA POLONIA(magnapolonia.org/slowianie-ruszaja-na-podboj-europy)? Nie? Propozycja? Rejestracja nazwy waszej domeny jako marki towarowej w urzędzie patentowym.

  5. Yah said

    Wenedami nazywali Germanie Słowian. To, że byli on ( Wenedowie – Słowianie) dobrze osadzenia na terenach południowej polski świadczą chociażby dziesiątki tysięcy stanowisk dymarek w rejonie świętokrzyskim. O Wenedach – Słowianach pisał nie dopiero Prokopiusz z Cezarei ale już Pliniusz Starszy i Klaudiusz Ptolemeusz.

    .https://pl.wikipedia.org/wiki/Wenedowie

  6. gnago said

    No co za ludzie z tych Słowian, tacy dziwni siedzieli sobie do V wieku na bagnach grzecznie. Kosmici im zbudowali wały żmijowe dla osłony od stepów bo cały czas swarliwie w plemionach się tłukli. Potem ruszyli i w czasie tego pieszego marszu duplikowali się co dwa tygodnie (długo, bakteriom zajmuje to kilka minut) aby zalać całą Europę po Ren i dalej. Oczywiście świadectwa genetyczne ignorujemy bo niemiarodajne! Z notatek ówczesnych wyrywamy z mięsem co nam pasuje, co nie pasuje ignorujemy albo udowadniamy fałszerstwo i mitomaństwo

  7. gnago said

    Ad 1 A to zgodnie z hymnem co nam obca przemoc wzięła …odbierzemy. EE tam mowa o szabli nie pracy

  8. PISKORZ said

    re 2//”Od tej pory nikt z Państwa nie może zrobić zakupów w sklepie Magna Polonia przy użyciu tego systemu,” A PO KIEGO BEJA BAWIĆ SIĘ z jakimś pay palem..PRZELEWY, ZWYKŁE INTERNETOWE PRZELEWY..i finito..ps Ewentualnie tradycyjnie przelewem przez POCZTĘ POLSKĄ..!!

  9. Franz said

  10. JW said

    @ Admin: Dla mnie wszystko poza Sztokholmem, Göteborgiem i Malmö jest drugorzędne – z wyjątkiem tego, co trzecio- i czwartorzędne 🙂
    @ Gnago: Szwedom (i pośrednio nam) to za tysiąclecia wyzysku, niewolnictwa, rasizmu i religijnego fanatyzmu odbierają opaleni przybysze z krajów o nieco trudniejszej sytuacji gospodarzcej i czynią to bardzo skutecznie.

  11. jazmig said

    Autor pisze, że ci niby Słowianie w V w. nosili długie spodnie. W tamtych czasach spodnie nie były znane. Nosiło się różne tuniki.

  12. Yah said

    Ad 11 To akurat może być prawda i to prawda potwierdzająca słowiańskość ziem teraz należących do germańskich głupków.

    .https://pl.wikipedia.org/wiki/Spodnie#/media/Plik:Thorsberg_Trousers.jpg

  13. OGŁOSIŁEM U MARUCHY:
    Historyk Katolicki Wojciech Kempa i publicysta Katolicki Grzegorz Braun ZAKASOWALI wszystkich Na Głowę internetową dystrybucją książki Wojciecha Kempy „Co przed Mieszkiem I?”, #wydawnictwoMagnaPolonia, bo subskrypcja wynosi JUŻ 111 TYSIĘCY. To daje Gwarancję, że tajna historia polski Gównem Malowana nie dostanie się w Nieodpowiednie ręce, bo jest przeznaczona tylko dla Prawowiernych Katolików, którzy dostaną na tej podstawie kapitałowej gratyfikacje.
    To jest żydowska konspiracją finansowa.
    Angela Merkel NIE WIERZY w Satelitarną Detekcję Złota i Wielką Lechię, ale Andersówna szuka z SATELITY metali kolorowych i ziem rzadkich 800 metrów pod ziemią. Bufetowej Merkel udał się OKTABERFEST.
    ***************************************************** To jest Krakowska Szkoła Archeologiczna szofera Hitlera Oskarą Schindlera, który ze swymi Żydami z Antypolskiej Szkoły Terrorystycznej i uzbrojonymi w DETEKTORY METALI, saperami szukał w Małopolsce ZŁOTA. W I.WŚ saperzy Wehrmachtu znaleźli na warszawskim Zamku Królewskim zamurowany Skarbiec a saper, który to ujawnił Polakom został rozstrzelany. W antypolskiej szkole terrorystycznej Oskara Schindlera był znany z nazwiska ojciec Cherubina Hitlera, który teraz jest szefem kapitału żydoarabskiego.
    Za Grzegorzem Braunem stoi więc rządzący światem kapitał żydoarabski czyli Palestyńczycy, którzy zelżyli mój kataster Jerozolimy NIENAWISTNIE. Zanim więc zajmiemy się poszukiwaniem Złota Krakowskiego przez antypolską szkołę terrorystyczną to zajmijmy się katastrem jerozolimskim, bo mój syn został wykastrowany przez Anglików, żeby osadzić na tronie rosyjskim jezuitę.
    Dobrze pamiętam, jak Krakowska Szkoła Archeologiczna chciała przejąć schedę po WYTRUTEJ Lwowsko-Wrocławskiej Szkole Archeologicznej i Architektoniczno-Historycznej. Pół wieku temu to się nie udało, ale teraz DZIĘKI kapitałowi żydoarabskiemu i wsparciu Rotszylda powinno się Udać.
    SZALBIERSTWO polega na kwalifikowaniu Wandalów jako skandynawskich Swewów-Swebów, gdy Wandalowie to rzymska nazwa Wenedów od Wenedy-Bydgoszczy. SŁOWIANIE zaś to nie Niewolnicy Hunów i Awarów, ale Ci Znad Sławy czyli Śląskiej w’ODRY.
    Datowanie Podboju Europu przez Słowian na VI Wiek jest ODDAWANIEM Podboju Europy w IV i V wieku ne GERMAŃSKIM Wandalom, gdy rzymska nazwa Germanów pochodzi od zamku GARGAMELL na krakowskich Bielanach, będącego dla Greków synonimem GIGANTOMANII.
    Jak pisałem kilkakrotnie to Podbój Europy przez Wandalów zaczął się od Protektoratu Konstantynopola nad Samborem-Kijowem i Kurskiem. W r. 332 poselstwo rzymskie chciało przekupić we Wrocławiu młodego księcia wandalskiego bogatymi darami, ale został on zamordowany przez wandalski sztab generalny, wobec czego Rzymianie UCIEKLI za Dunaj. Była w tej sprawie we Wrocławiu Obrzydliwa afera archeologiczna, załatwiona przez tajnego radcę cesarskiego z Berlina, który NIE WPUŚCIŁ Słowian do Historii Powszechnej a historyk niemiecki, który ogłosił SŁOWIAŃSKOŚĆ Wandalów Hiszpańskich został Otruty.
    Lechici CZTEROKROTNIE zdobywali Rzym, ale znane jest tylko zdobycie Rzymu przez Wandalów w r. 455, gdy Wybili z Głowy papieżowi państwo Wyznaniowe. To była faktyczna LIKWIDACJA Imperium Zachodniorzymskiego. Potem KILKAROTNIE zdobywali Konstantynopol, któremu narzucili nawet język STAROPOLSKI. – Nie Bułgarski, ale Staropolski. Jeśli zaś w V wieku bułgarscy Kutrigurowie mieszkali nad Morzem Azowskim to znaczy, że Sklawinowie znad Dniestru podbili Krym czy zajęli Nadazowie po Herulach, którzy POWRÓCILI do Skandynawii.

  14. AlexSailor said

    @Jazmig

    Nie wiem co nosili i czy w ogóle były takie ruchy jak opisywane.
    Ale spodnie znane są prawdopodobnie od zarania dziejów, to jest od Potopu.
    Przypomnę, że spodnie i to bardzo wygodne, znali Indianie znajdujący się w epoce brązu.
    Podobnie bardzo wygodne buty.
    Przerażające jest to opieranie się na źródłach pisanych, gdy wiemy dziś nad wyraz doskonale, że „papier wszystko zniesie”.

  15. Głos z Kociewia said

    Oto jednym zdaniu „tłumacz” dzieła :”De bello Gothico” pisze :”Sklawenowie”, zaś w drugim pisze :”Sklawinów”. Otóż raz po „w” jest „E”, a raz : „I”. Czy zatem byli to Sklawenowie, czy Sklawinowie ? Zaś tak tak w ogóle to autor tego artykułu powinien zacytować tę nazwę w oryginale, tak jak jest zapisana po łacinie. Niestety nie miałem „De bello Gothico ” w rękach, nie czytałem tego dziełka Prokopiusza z Cezarei w oryginale i w tej chwili nie potrafię na to odpowiedzieć. Może tak być,że Prokopiusz nazywa Słowian Slawenami (od wyrazu sława), a nie SKlawenami (niewolnikami). Autor artykułu powinien też podać nazwiska autorów przekładów dzieł, które przytacza w przekładzie. Proszę o oryginalne cytaty .

  16. Easy Rider said

    P. Kempa ma w pogardzie wyniki badań genetycznych, z których wynika, że Słowianie – przynajmniej na terenach Polski i przyległych – są ludem autochtonicznym od 10 700 lat. Stąd też, całe to opracowanie ma raczej charakter fikcji literackiej, niż naukowy.

  17. Yah said

    Niestety turbogermańskich rewelacji Pana Kempy nie potwierdzają badania DNA grobów. Te badania potwierdzają raczej koncepcje ubeków 😀

    .https://www.eupedia.com/europe/mapy_migracji_prehistorycznych.shtml

  18. Piotr Podgórni said

    „Mieszkańcy tamtejsi, przedtem Cymmerami zwani, już teraz nazywają się Utigurami.” Kto zmienił tym mieszkańcom imię? Sami to zrobili? Te pseudo historyczne bajki przypominają te starotestamentowe „Pan zmieni ci imię z Jakuba na Izrael” co sugeruje ich żydowskość. Przeganianie ludów i narodów to mamy teraz, półtora rysiąca lat temu nie miało by to sensu bo nie można czerpać zysków z terenów bezludnych. To jest historia psująca do historii żydowskiej diaspory niż słowian.

  19. Igor Niefiedow said

    Ciekawy artykuł, ale ilustracja – niefortunny wybór. To nie są Słowianie, ale zbiera się jakaś mongolska horda, która zaatakuje Europę..

  20. Yah said

    Jakiekolwiek prace naukowe na temat przeszłości ziem polski POWINNY BYĆ POTWIERDZONE przez badania genetyczne. Gdy ma potwierdzenia to tylko franko-germańskie bajki dla głupich. Niestety większość w bajki wierzy, a na fakty chowa głowę w piasek, bo to burzy ich koncepcję Polski.

    Dlaczego w takim razie są dopuszczane do głosu koncepcje sprzeczne z oficjalna niemiecką wersja historii ? Bo to przygotowuje grunt pod powrót pogaństwa , widoczny zresztą też w KRK – sobór amazoński.

    Co powinniśmy robić. Szukać dowodów, że chrześcijaństwo do nas przyszło nie od Niemców tylko od Greków , ze wschodu, co potwierdza pewna niezależność naszego kościoła od Rzymu, która skończyła się wraz z kontrreformacja i napływem jezuitów. Szkoły zakonne , nie kształciły patriotów tylko kosmopolitów zapatrzonych w Zachód co ostatecznie doprowadziło do upadku Polski.

  21. Myślicie sobie, że poprzez stałe zagoszczenie na portalu, powyższy ałtwor, którego nie chce mi się już nawet epitetować, zaszczepi ychnią histworyczną tandetę do resztek zmatolonych mózgownic? Matoły już są niewolnikami i przez to wydaje wam się, że nic, ani nikt nie jest w stanie przywrócić ich rodzajowi ludzkiemu. Otóż mylne są wasze szacunki, bowiem nawet matoły już dostrzegają, że jest z wami coś nie tak. A bo to atrament ktoś wychlał, a to słoma komuś z butów wyłazi, a to zesmarka się ktoś prosto na podbródek, a to odór przefermentowanego czosnku zaleci, a to żebrzenie obnaży, i przede wszystkim garbulska zatwardziałość i sznobelski upór w cyklicznym pierdoleniu ychnich farmazonów. Yście goebelsowska matryca.

    Kto próbuje nam cały czas tworzyć historię, której nigdy nie było?
    Kto stoi za zbrodniami na narodzie polskim, których kontynuacją jest obecnie ciche ludobójstwo na wielką skalę?
    Kto cały czas kłóci ze sobą wzajemnie i dzieli Polaków, bowiem ma z tego korzyści, zaś Polacy stają się nędzarzami i niewolnikami w swoim Domu – Polsce?

    Historię najnowszą już nam tak zafałszowali, że same nie majom pomysła, gdzie by tu jeszcze nasrać, gdzie by tu jeszcze nabździć, żeby to „polactfo” wreszcie uschło do reszty, więc biorą się za podcinanie korzeni.

    Dziś okazuje się, że ten ychni zbrodniczy teatrzyk dla ubogich umysłowo prowadzący do unicestwienia Narodu Polskiego – zostaje demaskowany, z dnia na dzień, coraz silniej i skuteczniej. Podobnie dzieje się w krajach ościennych całej Europy. Dla zatarcia zbrodni, rabunku i wszelkich działań demaskowani zbrodniarze robią nam medialny HOLYŁÓD (którego są właścicielem) w Polsce, będącej pod ychnią okupacją, podobnie jak w Szatanach Zjeboczonych, którymi zawiadują. Przy pomocy kontrolowanych mediów długonochalowe zbrodniarze owe mówią nam Polakom o zagrożeniu ze strony Rosji oraz o spodziewanej agresji tego państwa na Polskę. Zbrodniarze mówią nam o potrzebie uczestnictwa Polaków w wojnie na Ukrainie, którą wywołali ich ziomkowie pod znakiem Syjonu i faszystowsko-banderowskim (czytaj sznobelskim) UPA, w celu jej przejęcia. Cała nowa samozwańcza władza Ukrainy, która się na niej pojawiła wykazuje się notorycznym w niej brakiem tzw. „ukraińców”.

    Medialna papka mediów nurtowych – nazywanych państwowymi i media kolaboracyjne, w tym internetowe tworzą nieprawdziwe informacje i byle gównem odwracają uwagę Polaków od tego, co od lat spiskowcy żydowscy robią w Polsce przeciwko Polakom oraz w innych krajach. Zamieszanie, które czynią nazywać potrzeba głośno słowami: Jeden Wielki żydowski Rejwach!

    Rejwach oznacza zamieszanie, podczas którego można „dzielić i rządzić”, tak jak to opisano w „Protokołach Mędrców Syjonu”, po tym jak się wszystkich będzie nastawiać przeciwko sobie dla skłócenia, w myśl starej zasady: „Tam, gdzie się dwóch bije, tam żydziak korzysta.”

    Tak to dzięki Sile, Wierze i Dumie Narodu Polskiego, odradzaniu się Ducha Narodowego – „Plan Wielkiego Żydowskiego Rejwachu” w Polsce skończy się z kretesem. Już wkrótce wszyscy Polacy z Krwi i Kości, właściciele tej ziemi jaką jest Polska (cała Polska) – spojrzą głęboko w oczy zbrodniarzom, ich kolaborantom udającym Polaków oraz wszelkim ychnim lizidupskim i przydupnikom. Będą wyroki surowe i egzekucje, a przy tym konfiskaty mienia. Będą ekstradycje, kiedy się będą samozwańczy władcy Polski jak szczury lub karaluchy chowali przed polskim aparatem ścigania, który ich znajdzie na końcu świata i dostarczy tak samo jak ychnie braciaszki dostarczyli sobie zbrodniarza hitlerowskich „Niemiec”, żydziaka, Adolfa Otto Eichmanna i dokonali na nim eksmisji ze świata żywych. Będą też samosądy dokonywane przez ocuconych z ychniego letargu matołów, nad którymi to teraz tak zawzięcie „pracujecie”, urabiając ich do konsystencji nawozu organicznego.

  22. Listwa said

    @ 19 Yah

    „Co powinniśmy robić. Szukać dowodów, że chrześcijaństwo do nas przyszło nie od Niemców tylko od Greków , ze wschodu, co potwierdza pewna niezależność naszego kościoła od Rzymu, która skończyła się wraz z kontrreformacja i napływem jezuitów”

    – znowu piszesz głupoty. Nie szukać dowodów na przybycie chrześcijaństwa od greków i od wschodu, a szukać dowodów skąd przyszło chrześcijaństwo. W słowach różnica niewielka, ale pozwala poznać a nie tworzyć bajki.

    . A jak już dodajesz to : „ze wschodu, co potwierdza pewna niezależność naszego kościoła od Rzymu”
    to wychodzi ci że domniemania które wyciagasz ze swojej głowy są faktami. I pleciesz bez opamiętania.

    Ty nie musisz szukać dowodów od greków, „kościół” do którego należysz jest niezależny od Rzymu.

    „Szkoły jezuitów doprowadził do upadku Polski” – idź otrzeźwiej.

  23. revers said

    Slowianie nigdzie nie musza sie ruszac, juz zostali podbici przez janksesow wpusczajac do siebie caly dywizjon yankee z dowodztwem w Poznaniu, pania ambasadorowaa jako wladczynie rezerwatu polin, reszta rzdzacych moze zadowolic sie dzieleniem wladzy z upalincami scentarlizowanymi na podkarpaciu juz we wlasnym hotelu „Imperium” rozdzielac z marszalkiem sejmu Kuchcinskim nominacje na burdelowe reviry, a ramach oscylatorka szkoleniowego sprzedawc panienki za buga do zmonopolizowYCH AGENCJI SZKOLENIOWYCh.

    Decyzje odnosnie strategicznych branz, tj energetyczna, gazowa, ropna a nawet wody i infrastruktury prowadzi kto inny.

    A bedzie gorocoo i radioaktywniej nad wisla jak w Bundeswehrze jankesi wymieniaa Tornado na lepiej przystosowane do bronii nuklearnej i ofensywnej samoloty F18, w liczbie 15 skrzydel taktycznych.

    Grozi anihilacja niz podbojem.

  24. revers said

    https://gloswielkopolski.pl/poznan-siedziba-wysunietego-stanowiska-dowodzenia-amerykanskiej-1-dywizji-piechoty-od-teraz-w-poznaniu-zdjecia/ar/c1-14476335

  25. revers said

    I jakos nikt nie ujmuje wplywy greckiej kultury, czy grekochrzescianskich wyplywow na slowian od poludniowej macedonii po serbow luzyckich, a nawet polabskich po Arkone.

    a bylo ze Grecy leczyli rany po wojnie nawet nad morzem w szpitalu w Dziwnowie.

  26. Marucha said

    Re 15:
    Kogo Pan prosi o oryginalne cytaty?

  27. Marucha said

    Nigdy bym nie przypuścił, że jest tylu w gajówce znawców prehistorii Polski (i ogólniej – Słowiańszczyzny).

    Nawiasem mówiąc – haplogrupa to nie to samo co narodowość.

  28. Marucha said

    Re 18:
    Kto im zmienił imię? Tym Cymmerom?
    Mamy Panu podać jego imię i nazwisko?
    A dlaczego rzeka Nur zmieniła nazwę na Bug?

  29. Troll Polonii said

    Re: Artykul

    Podobne informacje mozna znalezc i w Muzem Brytyjskim i na Kalemegdanie w Belgradzie: Muzeum zbrojeniowe..

    Wedlug informacji z Kalemegdanu, Slowianie przybyli do Europy w V-VIII wieku w trzech roznych glownych grupach w roznym czasie. Jedna wielka grupa rzeczywiscie przeszla przez Balkany; inna na polnoc od Dunaju..

    Byc moze, ze dotarly jakies swiezsze informacje, o ktorych nie wiem, bo ciagle sa prace wykopaliskowe w roznych miejscach na swiecie.
    I ciagle podaje sie rozne ‚dowinki’ czy powazne opracowania.
    Brak jednak kilku waznych ogniw w calej historii Slowian.

    Mozemy ‚podszywac’ sie pod rozne plemiona ale zadne nie kojarza sie z polska nazwa. A jest tych plemion ogromnie wielka ilosc i rzeczywiscie brak nam materialu genetycznego .

    Podaje dla przykladu fragment z Herodota:
    The Histories – The Penguin Classics, Edinburgh, 1954
    p.23:

    „Krezus podbil wszystkie ludy na Zachod od rzeki Halys. Wszystkie z wyjatkiem Cilicians i licians:
    A te ludy to:
    (podaje w angielskiej pisowni bo nie wszystkie znam po polsku)
    Lydians, Mysians, Phrygians, Mariandynians, Chalybians, Paphlagonoanas, Thracians, Thynians, Bithynians, Carians, Ionians, Dorians, Aeolians, Pampylians..”

    Dariusz napadl na Scytow, Cimmerianie walczyli ze Scytami, a Scytowie to mieli rozne szczepy, odlamy takie jak: Arimaspians, Isedones, Sauromatae (Sarmaci?)
    A jeszcze byli Scytowie, ktorzy sie nazywali Olbiopolites (p.248)
    Byli tez Greko-Scytowie ktorzy sie nazywali Callipides a ich sasiadami byli Alizones i Neuri (nad bugiem).
    Osidlych Scytow grecy nazywali Borystenites.

    Te plemiona mialy rozne nazwy w zaleznosci nie tylko od terenow jakie zamieszkiwali ale i nazwy, ktore nadawaly im inne plemiona.
    Mamy przeciez takie przyklady i u nas: Pomorzanie, Mazowszanie, Morawianie, Wislanie, Luzyczanie…

    Osobiscie bardzo popieram wszelkie badania archeologiczne i badanie historycznych zrodel.
    Wydaje mi sie jednak, ze mamy jeszcze bardzo duzo pracy naukowej przed soba.
    Dlatego nie powinno sie ‚upolityczniac’ nauki bo to nie zawsze pomaga w dociekaniu prawdy historycznej.
    Brak nam przede wszystkim pismiennictwa Slowian; wszystko co wiemy to inni pisarze, historycy czy kronikarze, ktorzy opisywali Slowian w kilkaset lat po rozpoczeciu naszej ery.

    Herodot zyl mniej wiecej 1000 lat przed Prokopiuszem z Cezarei i osobiscie zwiedzal tereny, o ktorych pisal. Te wedrowki i zapiski zajely mu ponad 10 lat.

  30. Anucha said

    ad11
    Proszę pana, to w takim razie , jak mogli nosić pampersy.
    W tamtych czasach jeszcze nie było rzepów na naszych terenach.

    Rzepy sprowadził do kraju dopiero Kazimierz Wielki.

    I do dziś ku.wa ciężko jest oderwać je od cycka 🙂

  31. Kar said

    – Panie Niefiedow; dwa slowa-opinii z panskiej strony odnosnie zalaczonego video ponizej;

  32. gnago said

    Ad 11 „Autor pisze, że ci niby Słowianie w V w. nosili długie spodnie. W tamtych czasach spodnie nie były znane. Nosiło się różne tuniki.”

    Potworne są te naukowe machinacje!! takiego Otzi co zamarzł w lodowcu alpejskim bezczelnie ograbiono z jego tuniki a ubrano w nogawice kurtkę etc. łajdacko zamazując przyczynę zamarznięcia

  33. Piotr Podgórni said

    Panie Gajowy, rzeka nie zmieniła nazwy lecz zmienił się alfabet i wymowa. Ci tzw. historycy powołują się na Fragmenta Historicum Graecorum, który powstał w Niemczech w połowie dziewiętnastego wieku i jest zbiorem pism niezweryfikowanych czyli nikt nie potwierdził czy są autentyczne czy podrobione, wymyślone. Ten pan z Cezarei też jest ciekawy. Nikt nie wie kiedy się dokładnie urodził, kiedy umarł ale wiedzą kiedy ukończył studia humanistycze mimo, że takich nie było. Moim zdaniem ten Prokop jest tak samo wymyślony jak jego historia a teksty nie pochodzą z VI- tego w. Swiadczy o tym umieszczenie „wschodnio germańskich Wandalów” w miejscu zamieszkiwania Ślężań. Takie pseudo naukowe teksty mają na celu tworzyć historię, w której już dla nas nie ma miejsca.

  34. To już druga strona na ten temat: Pierwszą była: CZY LECHICI TOCZYLI WOJNY Z ALEKSANDREM MACEDOŃSKIM I JULIUSZEM CEZAREM? https://marucha.wordpress.com/2019/10/02/czy-lechici-toczyli-wojny-z-aleksandrem-macedonskim-i-juliuszem-cezarem// a II jest obecna: https://marucha.wordpress.com/2019/10/06/slowianie-ruszaja-na-podboj-europy//
    Na I stronie Maruchy wykazałem, że chodzi o bitwę pod Wiedniem w r. 339 pne, w której Macedończycy i Epiroci pobili Lechitów i Scytów, na skutek czego młodociany Aleksander został Królem Krakowskim a kancelerzycą jego matka Olimpiada. Mennica w Hedebach-Schlezwiku wybiła wówczas STO monet Filipa II a tylko JEDNĄ Aleksandra. Jednak po bitwie pod Heroneją Aleksander anektował Pangajon-Siedmiogród, którego kopalnie dawały Filipowi tysiąc talentów złota rocznie, więc Grecy zamordowali NIEWYPLACALNEGO Filipa i przywołali WYPŁACALNEGO Aleksandra.
    II sprawą było Asekurowanie przez Ariovista alias Leszka Chytrego Helwetów w Lyonie. Ponieważ Cezar Helwetów i Słowian pokona nie mógł więc wezwał lichwiarzy rzymskich, którzy Wykupili od Helwetów Lyon, co uczyniło go Najbardziej Zadłużonym Mężem Stanu w Historii. Wobec tego zawarł sojusz z Leszkiem, któremu dopomógł wypędzić Polskich Ptolemeuszy z Kairu-k’Avarisu-Konina (skąd Kujavy) czyli GOPLANII-Gepidii za pomoc Leszka w podboju Galii i Brytanii.
    Wojnę toczyli ze sobą dopiero syn Leszka Lubran i syn Cezara August-Oktawian, który chciał anektować Wandalskie Bałkany z KATASTROFALNYMI dla siebie skutkami. Najpierw Leszek zajął Rzym na prośbę Oktawiana broniąc go przed Pompejuszem II a potem Lubran okupował Rzym co najmniej 2 lata.
    Dzięki tym 2 stronom IN wyszło Czarno na Białym, że jesteśmy ofiarą agresji historiograficznej: Kempa i Braun reprezentują historiografię HITLEROWSKĄ a Matka Polka spermę jerozolimską, za czym stoi Powiernictwo Pruskie i kapitał żydoarabski. Do Agresorów się STRZELA a forumowicze Przekomarzają się lub PIERDZĄ. Strzelać zaś trzeba z POLSKIEJ historiografii Lechickiej, którą – niestety – reprezentuję na tych stronach tylko ja. Jeśli Forumowicze NIE CHCĄ strzelać do Agresorów z Broni, która Strzela i Zabija to oddają Wrogowi nie tylko Pole, ale i Polskę, jak to robił Geremek i Tusk a obecnie Jarosław Kaczyński, który chciał obudowywać zamki KAZIMIEROWSKIE w Jurze z Kontrybucji Niemieckiej.
    Angielski Rotszyld wie, że za Satelitarną Detekcję Złota kontrybucją może być tylko konfiskata zagranicznych kapitałów niemieckich, więc on zawłaszczy amerykańskie kapitały książąt niemieckich, ale ja się boję bardziej Rotszylda niż tych książąt. – Panowie przestańcie PIERDZIEĆ na zasłużonym Forum i Przekomarzać się tylko Strzelajcie z broni SKUTECZNEJ jeśli chcecie uratować Polskę. Najpierw trzeba zdjąć Maski i przestać się bać trucicielstwa Holokaustów czyli NKWD-Mossadu Jarosława Kaczyńskiego.

  35. Peryskop said

    Co by nie mowić o Słowianach w aspekcie historycznym, to na niedawnych mistrzostwach Europy w siatkę – grze INTELEKTUALNEJ, gdzie decyduje orientacja, spostrzegawczość, precyzja i taktyka, a mocne zbicia przeplatane są sprytnymi kiwkami – wszystkie trzy medale zdobyły zespoły słowiańskie !

    Plus nasz po-afrykański sKubańczyk Leon 😎

    Niech ten fakt daje do myślenia – nam i nieprzyjaciołom naszym.

  36. MatkaPolka said

    DOBRZE p. Wandaluzja napisał

    Wywody Wojciecha Kempy z http://www.magnapolonia.

    To jakieś brednie – tego się nie da czytać. To jakieś żałosny bełkot

    To jest kompletnie ZAKŁAMANA historia Polski i Słowian

    To nieźle się MAGNAPOLONIA przedstawia, jako antypolska strona

    A jest przecież tak bogata literatura – chociażby w Gajówce można pobrać
    3000 lat Państwa Polskiego- Tadeusza Millera
    Winnicjusz Kossakowski – Polskie runy przemówiły
    J. Kisielewski – Ziemia gromadzi prochy (PDF)
    Lubomir Czupkiewicz – Pochodzenie i rasa Słowian (PDF)
    Janusz Bieszk – Słowiańscy królowie Lechii (PDF)

    Wraz z rozwojem genetyki – pojawił się wysyp Słowiańskich Stron

    Jedne są pogańskie i antykatolickie, inne Nie

    Skąd pochodzą Polacy, Słowianie, Europejczycy, inne ludy?
    Na te pytania odpowie nam na kilku stronach

    Genealogia genetyczna
    Y-DNA, mtDNA, autosomalna

    http://www.tropie.tarnow.opoka.org.pl/polacy.htm

    EUREKA!
    Dzięki genealogii genetycznej już wiem, skąd pochodzą Polacy, Słowianie,
    Europejczycy, inne ludy i ja sam też!

    Zobacz objaśnienia pojęć genealogii genomicznej
    http://www.tropie.tarnow.opoka.org.pl/Genealogia_genomiczna.pdf

    UWAGA: Strona w trakcie aktualizacji!
    (Uwaga, tekst tej strony, w miarę pojawiania sie nowych odkryć i ich opracowań, bywa często poprawiany i uzupełniany; mogą więc pojawić się tu tymczasowe niekonsekwencje i sprzeczności – rzeczowe i interpretacyjne; proszę o współpracę).
    Jesteśmy tu na portalu saktuarium św. Świerada i Benedykta, Pustelników

    Święci nie ukrywają swojego pochodzenia (tylko gangsterzy muszą to robić). Pracując nad zagadnieniem pochodzenia naszych pustelników nie można było nie zapytać o ich środowisko etniczne, a w końcu także i genetyczne. W czasie przyjścia na świat św. Świerada i jego pobytu nad Dunajcem nie było tu jeszcze państwowości polskiej. Bolesław Chrobry, jak się wydaje, zagarnął tę ziemię dopiero w 1017/1018 roku, w drodze powrotnej z Węgier po pokojowym układzie ze św. Stefanem, a przed wyprawą kijowską. Zapewne wtedy, zwyczajem władców państwa Polan, ostatecznie zniszczył umocnienia starodawnego grodu w Naszacowicach i nowszego w Podegrodziu (Grobla), by na to miejsce zbudować tam swój własny symbol władzy, zwany dziś Zamczysko. Więc politycznie zorganizowana polskość dopiero tu wkraczała. A co było wcześniej?

    Czy ów naddunajecki Pustelnik był etnicznie i z krwi Polakiem i Słowianinem? Kazano nam w to wątpić, skoro wcześniej przebywali tu, jak w całej Polsce południowej i w Kotlinie Sądeckiej jacyś ludzie tzw. kultury przeworskiej, wysoko zorganizowanej i podobno etnicznie celtyckiej i germańskiej (Wandalowie?). Niby pod koniec IV wieku odeszli oni na południe, nad Dunaj i dalej, na południe i zachód, jak udowadnia archeologia oraz południowoeuropejskie świadectwa pisane, ale jednak jakaś ludność tu pozostała, skoro przekazała Polakom wiele starożytnych nazw rzecznych, raczej jakoby niepolskiego, bo praindoeuropejskiego pochodzenia. Kto? Jacyś Ilirowie (Trakowie, Dakowie…) z czasów jeszcze przed-Chrystusowych?

    Kto wynalazł Wielką Lechię i dlaczego niemieccy sponsorzy?

    https://wolnemedia.net/kto-wynalazl-wielka-lechie-i-dlaczego-niemieccy-sponsorzy/

    Dlaczego w słowiańskich językach, od Uralu po Ren i od Skandynawii po Indie i Palestynę słoń nazywa się „słoń”, oraz gdzie i kiedy przodkowie dzisiejszych Turbosłowian tego cholernego słonia spotkali by dać mu tę piękną słono-słoneczną nazwę?

  37. MatkaPolka said

    Ale o co chodzi z tą Wielką Lechią, że tyle o nią szumu?

    Prawdę mówiąc po raz pierwszy to określenie usłyszałem od allochtonistów, na przemian z pobłażliwą inwektywą turbosłowianin lub którymś z licznych eufemizmów słowa „idiota”, kiedy zbyt mocno przyciskałem ich do muru dociekliwymi pytaniami.

    Na przykład:
    Jaką haplogrupę posiadali rycerze, którzy zginęli trzy i pół tysiąca lat temu, zarówno po jednej jak i po drugiej stronie, w największej bitwie epoki brązu, w okolicy pomorskiej Dołęży (dziś niemieckie Tollense) i dlaczego jest to haplogrupa R1a1?

    Dlaczego ta informacja jest wciąż trzymana przez „niemiecką naukę” w tajemnicy?

    W jakim tempie musieli się rozmnażać troglodyci znad Prypeci by we wczesnym średniowieczu zasiedlić w ciągu zaledwie kilku pokoleń rzekomo powstałą w Środkowej Europie pustkę osadniczą?
    Jakie wynalazki bądź odkrycia stały się ekonomiczną podstawą takiej, przecież nigdy wcześniej w historii Świata niespotykanej ekspansji?
    Albo dlaczego we wszystkich słowiańskich językach, od Uralu po Ren i od Skandynawii po Indie i Palestynę słoń nazywa się „słoń”, oraz gdzie i kiedy przodkowie dzisiejszych „turbosłowian” tego cholernego słonia spotkali by dać mu tę piękną słono-słoneczną nazwę?

    Moim zdaniemkonstrukt tzw. Wielkiej Lechii został powołany do życia w bardzo ciekawym momencie historycznym. Jet to przecież czas moralnego upadku zachodnioeuropejskiego Bizancjum. Wskazuje to dość jednoznacznie kto tę Lechię wynalazł, po co i dlaczego wciąż tak wiele inwestuje grantów w jej popularyzację na ziemiach polskich. Niewątpliwie istnieje korelacja pomiędzy kreacją strywializowanej koncepcji Wielkiej Lechii, a niedawnym, obfitym wysypem odkryć z wielu dziedzin nauki jednocześnie. Zwłaszcza genetyki, archeologii, lingwistyki oraz badań interdyscyplinarnych.

    Dla przykładu: odkrycie, że na podstawie porównania materiałów genetycznych pozyskanych z wykopalisk z tymi pochodzącymi od żyjących współcześnie Polaków, pozwala bez żadnych wątpliwości stwierdzić, iż od wielu tysięcy lat istnieje genetyczna ciągłość w zamieszkującej na ziemiach polskich populacji. Oznacza to, że większość współczesnych Polaków mogłaby się wylegitymować przodkami, którzy mieszkali na tych terenach już przed sześciowa tysiącami lat.

    Takie fakty boleśnie obalają wielosetletni dorobek turbogermańskiej, pseudohistorii, pseudoarcheologii i propagandy, opartych na bezsensownym założeniu, że przez całą starożytność, ziemie dzisiejszej Europy Środkowej, w tym Polski, zamieszkiwali tzw “Germanie”, czyli wg niemieckiego rozumienia tego terminu, plemiona posługujące się językami przypominającymi współczesny język niemiecki (lub idisz), które to plemiona wyprowadziły się ostatecznie ok VI wieku naszej ery na południe w czasie wielkiej wędrówki ludów.

    Według tej turbogermańskiej pseudoteorii, dzicy Słowianie dotychczas skutecznie ukryci przed starożytnymi historykami i historiografami, nagle wyszli z bagien nad Prypecią i mnożąc się jak króliki zasiedlili pustkę osadniczą rzekomo powstałą w Środkowej Europie po wyprowadzce prawowitych jej panów, protoplastów dzisiejszych Niemców.

  38. MatkaPolka said

    Strony prof Mariana Nosala – b. dobra – ale to wierzchołek góry lodowej

    http://slowianieiukrytahistoriapolski.pl/genetyka_historyczna/index,pl.html

  39. https://marucha.wordpress.com/2019/10/06/slowianie-ruszaja-na-podboj-europy/

    Bardzo dziękuję MatcePolce za rzeczową odpowiedź. Na niektóre kwestie odpowiedziałem już dawno, jak np. SKĄD pochodzi wszechsłowiańska nazwa SŁOŃ. Można odpowiedzieć, że to Słoneczny Zwierz Wandalów Afrykańskich, którzy jako repatrianci upowszechnili ją, ale jest ona w słowiańskich i indoeuropejskich językach, które nic wspólnego z Wandalami Afrykańskimi nie miały. Otóż, jak tłumaczę w Wandaluzji to nazwa ta oznaczała pierwotnie MAMUTA jako Fińskiego Zwierza od SUOMI. Lud nad Białą z chińskiego protokołu konferencji w Carycynie-Wołgogradzie po rozgromieniu przez Wandalów Ordy Huńskiej nad Nidą w r. 454 to nie SŁOMIANIE-Słowianie, ale SUOMI.
    Konferencja była w/s podziału ziem huńskich na północ o Wielkiego Muru Chińskiego i w Europie. Ponieważ Kursk nie przysłał poselstwa z Gratulacjami to został zdobyty przez Longobardów. Król Longobardów składając raport o Zdobyciu Kurska, po wypowiedzeniu słów: WANDA NIECH ROZKAZUJE, NA ZIEMI, MORZU I W POWIETRZU wyjął miecz i rzucił się nań.
    Młodszy brat Wandy Lech II wypędził Hunów z Mongolii, zezwalając jednak zostać tym, którzy zadeklarują się jako TURCY, i ściął PUBLICZNIE ostatniego cesarza dynastii Ti, protokół czego przysłał mi Międzynarodowy Instytut Cywilizacji Słowian.
    Skąd BAGNA NAD PRYPCEIĄ? Otóż stąd, że Najstarsze Niewątpliwe dane o Słowianach pochodzą znad Prypeci. Kanał Bug-Dniepr obsługiwali NAJROWIE, zwani tak od Góry Narad na Cytadeli poznańskiej, gdzie był SEJM. Kanał ten nazywał się pierwotnie Krypecią od Krypy-Koraba. Transportowano nim do Dniepru żelazo powiślańskie a do Wisły pszenicę naddnieprzańską. Osobliwością Kanału B-D była wielka tama w Pińsku, którą w roku 510 pne cofający się przed Persami Scytowie zarwali zatapiając 2 armie perskie.
    Scytowie dokonali wówczas OKUPACJI kultury łużyckiej czyli Słowiańszczyzny, sprzedając Słowian masowo Grekom, ale gdy poszli ratować Greków pod Maratonem, atakując w Macedonii 2 armie perskie o sile 400 tysięcy żołnierza, to Kaszub Leszek Złotnik zdobył skarbiec scytyjski w Płocku i pobił wracających Scytów pod Kolbuszową, co nazywa się Kulturą Pomorską.
    Ponieważ Leszek urzędował na GARGAMELLU to Rzymianie i Niemcy zrobili z niego Germanina. Leszek przeniósł Sejm z Cytadeli Poznańskiej na WAWEL, rozbierając wschodnią część Wawelu Egipskiego i budując dla Sejmu Austriackie Kuchnie Szpitalne.

  40. http://wandaluzja.pl/?p=p_196&sName=skarb-tysiaclecia//

    Czeskie SKURWYSYŃSTWO w/s Skarbu Tysiąclecia nie było bez powodu. Nazajutrz po zreferowaniu mi sprawy przez Dyrektora WOAK udałem się na Jatki i powiedzałem Tadeuszowi Kaletynowi, że jest to wzięty pod Legnicą skarb Cesarzowej Mongolskiej, wdowy po zabitym pod Łęczycą Wielkim Chanie Mongołów Ugedeju. Ten zatalefonował zaraz do KW PZPR a parę dni później dr Rainer Sachs z Lipska wystąpił w TV, że to jest Skarb Księżniczki Ruskiej. – Po Kiego Księżniczka, która szukała męża na Węgrzech i w Polsce, woziła ze sobą 30 ton biżuterii Koronnej? tego nie powiedział.
    Ja zakwalifikowałem Skarb na Majestatyczny Skarb Czyngis Chna na podstawie analogii z Rumuńskim Skarbem Narodowym (37 ton biżuterii) jako Majestatycznym Skarbem Attyli. Nie mylić z Imperialnym Skarbem Attyli spławionym po bitwie nad Nidą Dunajem, którego szuka się od półtora tysiąca lat.
    Po WYKUPIENIU przeze mnie Skarbu Tysiąclecia jako ŻYDOWSKIEGO u Bawarów za Polskiego Bobra Kasztelańskiego pojawiła się wersja, że to jest skarb ŻYDOWSKI, który Karol Luksemburg ZASTAWIŁ u lichwiarza żydowskiego w Środzie Śląskiej. Tu wraca kazus księźniczki ruskiej – PO CO najbogatszy monarcha Europy Zastawiał się u żydowskiego lichwiarza na REGALIA, za co groziła Ekskomunika ???
    I tu jest POTRZEBNE Czeskie Skurwysyństwo Przeciwko Mnie jako Komisarzowi WOAK Skarbu Tysiąclecia. Ponieważ WOAK było oganem KW PZPR to ja jestem UBOWCEM, bo przecież nie rządzącym w III.RP Kominternowcem. Każdy może pomacać mnie i stwierdzić, że ja Arystokratą Komunistycznym czyli Kominternowcem nie byłem i nie jestem.
    Doktor Szwagrzyk powiedział mi, że była AWANTURA na UWr: Historycy z Uniwersytetu Karola twierdzili, że Jan Luksemburski panował w Krakowie i że Grube Brakteaty Śląskie są CZESKIE. Nie wiem, kiedy ta Awantura była, ale jeśli PO Ogłoszeniu przeze mnie w dolnośląskim biuletynie numizmatycznym, że Grube Brakteaty Śląskie były bite przez Świnków z Wałbrzycha to mogło to mieć związek ze Skarbem Tysiąclecia. Nie chce mi się tego biuletynu szukać, ale powinna go mieć Pani Sipińska jako Markizessa Świnkówna. Dziś ogłosiłbym też, że Śląskie Brakteaty Biskupie były bite przez WŁASTÓW.
    Otóż spekulacja czeskich Skurwysynów była taka: Jan Luksemburski Panował w Krakowie i wywiózł polski skarb majestatyczny – z Orłami Piastowskimi – do Wrocławia, Z powodu zaś NIEWYPŁACALNOŚCI Królestwa Polskiego Skarb został ZASTAWIONY u żydowskiego lichwiarza. – W ten sposób CZĘŚĆ Skarbu Tysiąclecia mogła trafić na HRADCZAN – jeśli Vondarckova i Karel Gott dogadali ze mną.
    Opolczyk wpuścił na GARGAMELL Luksemburczyka, który Obrabował zamek Królewski, SPALIŁ i Zburzył, że nie nadawał się do odbudowy – na czym polegało Panowanie Jana Luksemburskiego w Krakowie. Ponieważ Hradczan został uprzednio Obrabowany, Spalony i Zburzony przez Brandenburczyków – ale nadawał się do Odbudowy – to NAJSTARSZY inwentarz Majestatyczny Hradczanu pochodzi z Gargamella, czego Czesi BOJĄ SIĘ, jak Diabeł Święconej Wody.

Sorry, the comment form is closed at this time.