Dziennik gajowego Maruchy

Dypl. gajowy hab. Waclaw Marucha objaśnia świat szerokiej publiczności.

Archiwum dla 'Kultura' Kategoria


Pomóżmy prawdziwej, polskiej kulturze!

Opublikował/a Marucha w dniu 2008-07-23 (środa)

Zamieszczamy, po części po znajomości, ale przede wszystkim ze względu na wagę problemu, jakim jest propagowanie i rozwój autentycznej kultury polskiej - polskiej, opartej tradycyjnie na katolicyzmie i moralności, a nie “europejskiej” czy “mniejszościowej”, odwołującej się do antychrześcijaństwa, pornografii, wulgarności i braku jakichkolwiek kryteriów artystycznych. Znamy już niektóre z utworów zamieszczonych w zbiorze “Śladami Ewangelii” i musimy przyznać, iż robią wielkie wrażenie i przyćmiewają podobne próby podejmowane uprzednio przez bardzo znanych poetów.

ŚLADAMI EWANGELII – Lusi Ogińskiej

Przedstawiamy projekt dotyczący sprawy sfinansowania druku książki oraz wyprodukowania płyty CD autorstwa Lusi Ogińskiej pt: “Śladami Ewangelii”. Książka składa się z dwóch części. Pierwsza to 33 wiersze w swej treści oparte na Ewangelicznych Przypowieściach Pana Jezusa. Część druga: “Via Crucis”, czyli Droga Krzyżowa to 14 wierszy przedstawiających Mękę Pańską. Wszystkie utwory są w swojej ostatecznej wymowie adresowane do współczesnego człowieka.

Teologicznie i filozoficznie książka Lusi Ogińskiej jest nienaganna, każdy wiersz był konsultowany z filozofem z Ojcem Profesorem M. A. Krąpcem. On też napisał wstęp do tego dzieła. Ojciec Profesor Krąpiec w swoim wstępie tak pisze o Lusi Ogińskiej: „ … A wiersze poetki Lusi Ogińskiej mogą zachwycić i wzruszyć dogłębnie, bo i kunsztowna forma i jasno ukazana treść są wyrazem wielkiej narodowej kultury artystycznej”

 Do „Śladów Ewangelii”  dołączona jest płyta CD z nagranymi 14 stacjami Drogi Krzyżowej  w wykonaniu autorki Lusi Ogińskiej i Ryszarda Filipskiego; słuchowisko wzbogacają znakomite kompozycje muzyczne Wojciecha Zielińskiego.

W opinii wielu ludzi kościoła – hierarchów i księży, a także naukowców ze środowisk katolickich -  „Ślady Ewangelii” powinny znajdować się w bibliotece każdego księdza, w każdej szkole (szczególnie w klasach licealnych, jako lektura szkolna), a także w każdym katolickim domu. Zarówno przypowieści Ewangeliczne jaki i Droga Krzyżowa poruszają każdego myślącego i wierzącego człowieka, albowiem nie tylko opisują to co działo się przed dwoma tysiącami lat ale przede wszystkim swoją współczesną wymową wzruszają dzisiejszego człowieka. Przeżywając „Śladami Ewangelii” - Lusi Ogińskiej zaczynamy rozumieć, że Jezus Chrystus niosąc krzyż upadał także pod ciężarem naszych współczesnych grzechów.

Dzieło poetki Lusi Ogińskiej (www.lusiaoginska.pl) zdaniem Wydawnictwa Piśmiennictwa Nadobnego zasługuje na ekskluzywne wydanie, gdyż reprezentuje najwyższy poziom literacki, a w opinii wielu czytelników, którzy zapoznali się z rękopisem „Śladów Ewangelii” – zasługuje na szeroko upowszechniającą reklamę.  by zainteresować jak największą rzeszę czytelników. Dziś jest to wyjątkowo ważne, gdyż żyjemy w dobie upadku literatury, zwulgaryzowania języka, oraz zmasowanego ataku na Kościół katolicki -  jedyną, samotną już ostoję moralności w Polsce. Nikt, ani państwo, ani bogaci sponsorzy nie poprą dzieła, które ożywione talentem poetki i nowym spojrzeniem na drogę przebytą przez Jezusa Chrystusa – może umacniać wiarę w chwilach najtrudniejszych dla każdego z nas.

Uznając swoje dzieło za ważne dla polskich katolików, pragnąc doprowadzić do wydania dzieła, Lusia Ogińska zwraca się do swoich czytelników, sympatyków swojej twórczości z prośbą o wsparcie tej inicjatywy, założyła specjalne konto, które ma służyć tylko temu celowi – wydaniu „Śladów Ewangelii”.
Nazwiska osób, względnie firm, które poprą wydanie „Śladów Ewangelii” wraz z podziękowaniem zostaną umieszczone na okładce każdego egzemplarza książki.

Przelew złotówkowy
Imię i nazwisko: Lusia Ogińska
Nazwa banku: Bank Polskiej Spółdzielczości S.A Bank Spółdzielczy w Białej Rawskiej
Nr konta: 20 9291 0001 0090 8449 3000 0010

Przelew dewizowy lub spoza Polski
Imię i nazwisko: Lusia Ogińska
Nr konta IBAN: PL 20 9291 0001 0090 8449 3000 0010
Swift CODE/BIC: POLUPLPR
Nazwa banku: Bank Polskiej Spółdzielczości S.A Bank Spółdzielczy w Białej Rawskiej

Z uszanowaniem
Lusia Ogińska
lusia@lusiaoginska.pl
Tel: 0 606 192 150

Opublikowany w Kultura, Różne | Bez komentarzy

Nowi kabaliści

Opublikował/a Marucha w dniu 2008-07-17 (czwartek)

Ciekawy artykuł z rosyjskiej prasy.

Czerwona nitka za miliony

Nowi “kabaliści” niewiele mają wspólnego z bezinteresownymi poszukiwaczami prawdy o Bogu i świecie sprzed wieków. Dla swych uczniów jest na poły guru, na poły osobą nieledwie boską. Większość ortodoksyjnych żydów ma go jednak za bluźniercę i oszusta. Imię neokabalisty Filipa Berga vel Fajwela Grubergera budzi wśród jego współczesnych w Stanach intensywne, choć rozmaite uczucia.

Filip Berg pochodzi z pobożnej i przywiązanej do tradycji nowojorskiej rodziny żydowskiej. Ponad pół wieku temu, w 1951 roku zakończył egzaminami studia w jesziwie, zyskując prawo do używania tytułu rabina (nauczyciela). Po studiach udał się do na kilka lat do Izraela, gdzie dowiedział się o średniowiecznej tradycji kabalistycznej. Jednak po powrocie do Stanów aż do 1972 roku zarabiał na życie jako agent ubezpieczeniowy. Dopiero wtedy postanowił założyć swą “Szkołę Studiów Kabalistycznych”, która dziś rozrosła się w prawdziwie imperium. Jego wartość szacowana jest wprawdzie na sto milionów dolarów – znacznie trudniej jednak byłoby znaleźć chętnych do wyceny jego wartości duchowych.

Członkami szkoły-sekty-imperium Berga są dziś setki tysięcy osób, przede wszystkim w świecie anglojęzycznym. Podobnie jak w przypadku innych ruchów nurtu New Age, dobór “wiernych” jest nieprzypadkowy. Najwięcej uwagi poświęca się pozyskaniu osób znanych, od polityków po biznesmenów i gwiazdy ekranu, wiedząc, że mogą oni stać się magnesem dla innych oraz źródłem poważnych dochodów. Liczba wyznawców rośnie w ciągu roku blisko dwukrotnie. Jedną z pierwszych decyzji każdego jest zaś podpisanie zobowiązania o przekazywaniu “Szkole” dziesięciu procent swego majątku. Dziesięcina to instytucja stara jak świat – w przypadku jednak, gdy uiszczają ją gwiazdy i gwiazdeczki, zyski stają się tym bardziej wymierne. Sama piosenkarka Madonna, której Filip Berg raczył nadać drugie imię (Ester), zarobiła wszak w ubiegłym roku około 50 mln dolarów brutto. Dziesięcina z tej kwoty jest nie do pogardzenia.

W chwili uzyskania członkostwa w Centrum Kabały “generowanie zysków” nie tyle jednak kończy się, co zaczyna. Wszystkie symbole kultu, obiekty magiczne bądź nawet przedmioty codziennego użytku, którym w jakiś sposób nadana została “marka” Berga sprzedawane są wyznawcom w cenie niewspółmiernie wysokiej w stosunku do ich wartości. Słynny już strzęp czerwonej wełnianej nici, w ludowej tradycji żydowskiej zawiązywany “od uroku (podobny obyczaj znała zresztą również antyczna Grecja i prawdopodobnie większość ludów basenu Morza Śródziemnego!), kosztuje 40 dolarów. Kurs wprowadzający we wtajemniczenia średniowiecznej gnozy kosztuje 300 USD, małą antologię tekstów kabalistycznych (których i tak nie sposób zrozumieć bez przygotowania teologicznego) przełożonych na angielski, dostać można już za 500 USD. Tefilin – skórzany pojemnik, zawierający miniaturowe zwoje z fragmentami Tory, który pobożny Żyd zobowiązany jest przytroczyć rzemykami do czoła i przedramienia na czas modlitwy można dostać za dwa tysiące dolarów. Jeśli już jest się członkiem Centrum Kabalistycznego, głupio wręcz skąpić na sporządzone “zgodnie z kabalistyczną mądrością” kosmetyki. Pudełeczko wielkości naparstka z kremem na noc kosztuje kilkaset dolarów. Wszystko to jednak blednie wobec sprzedawanej na skrzynki “cudownej” wody mineralnej.

Płacisz – otrzymujesz. Swym uczniom i wyznawcom Berg obiecuje trwającą dziesięcioleciami młodość, powodzenie zawodowe, powodzenie w miłości i życiu rodzinnym, moc radości w alkowie i, przede wszystkim może, obfitość pieniędzy. A skoro tak, warto było postawić na artystów. Wiadomo, krucha psyche i niemałe potrzeby. Toteż od Elizabeth Taylor i Barbry Streisand po Demi Moore i Madonnę, od Hayah Rosenbad po Naomi Campbell, po okładkowe małżeństwo Beckhamów – strzępek czerwonej wełny owija ich nadgarstki.

Znacznie bardziej dyskretna jest druga ważna grupa społeczna, kierująca się wskazówkami neokabalisty, czyli biznesmeni. Trudno afiszować się z ezoterycznymi lekturami na forum rady nadzorczej. O dobrym zakorzenieniu i w tym środowisku świadczą jednak dochody i nieruchomości, jakimi zarządza Centrum Kabały. Owszem, Madonna podarowała Filipowi Bergowi kilka domów jednorodzinnych w centrum Londynu o wartości siedmiu milionów funtów (czym prędzej przeznaczone zostały na filie Centrum i szkoły, gdzie nawet najmłodsi poznać mogą tajniki kabały za 5 tysięcy dolarów miesięcznie; pieniądz powinien pracować), nawet ona jednak nie zdołałaby zaoferować mu pięciu apartamentowców na Manhattanie. To już nie prezent, to lokata kapitału.

Przede wszystkim jednak jest to – żarty na bok – humbug, jeśli nie bluźnierstwo. Kabała jako taka to nurt mistyczny, istniejący niejako “na obrzeżach” ortodoksyjnego judaizmu od późnej starożytności, częściowo tylko skodyfikowany w równie wieloznacznych, jak wiekowych traktatach, począwszy od Księgi Stworzenia (Sefer ha-Jecira), poprzez Ogród Granatów (Pardes Rimonim) (nb. wydany po raz pierwszy drukiem w Krakowie pod koniec XVI wieku – przyp. red. Onetu), a skończywszy na słynnej Księdze Blasku (Sefer ha-Zohar). Mistycy, rozważający księgi Tory i nieskończone permutacje poszczególnych liter, dokonywali tego w duchu ascezy i pokory, pragnąc poznać miejsce człowieka we wszechświecie i zbliżyć się do Boga. Rozważaniom tym, a tym bardziej praktykom mistycznym, mogli poświęcać się wyłącznie wykształceni i głęboko wierzący mężczyźni po osiągnięciu pełnej dojrzałości, tj. przekroczeniu czterdziestego roku życia. – Prawdziwi kabaliści nie krzyczą o sobie na każdym rogu ulicy, ich imiona są często nikomu nie znane – stwierdza Barry Markus, rabin największej synagogi londyńskiej.

Ogromna większość rabinów anglosaskiego świata jest podobnego zdania, doradzając swym współwyznawcom, by zachowywali jak największy dystans wobec propozycji i pomysłów Centrum Kabały. Jego wyznawcy z tradycji osiemnastu wieków wzięli kłaczek czerwonej wełny. To dobra ilustracja tego, jak (nie)wiele wspólnego mogą mieć ze sobą show-business i religia.

Władimir Kowalczuk
Niezawisimaja Gazieta

Opublikowany w Kultura, Różne | Komentarzy: 3 »

U źródła prawdy

Opublikował/a Marucha w dniu 2008-06-20 (piątek)

Prawdziwa filozofia opisuje rzeczywistość, jaka jest - a nie jaka powinna być. Prawdziwa mądrość to umiejętność dotarcia do prawdy i odrzucenia pseudointelektualnego bełkotu, w jaki obfituje współczesna literatura humanistyczna. Prawdziwy rozum staje w pokorze wobec faktów i stara się je zgłębić i wytłumaczyć, zamiast naginać fakty do swych ograniczeń i niedoskonałości.

Niedawno zmarły o. prof. Mieczysław Krąpiec był wielkim teologiem, filozofem i prawdziwym mędrcem w całym tego słowa znaczeniu, za którym niemal cała reszta polskich (i nie tylko polskich) filozofów niegodna była kałamarz nosić.

Z wielką przyjemnością informujemy, iż ukazał się właśnie w dziesięciu odcinkach na płytach DVD unikalny wywiad-rzeka który z o. Krąpcem przeprowadziła młoda poetka Lusia Ogińska. Gorąco polecamy każdemu, kto wciąż wierzy, że obiektywna prawda istnieje, że nie zależy ona od punktu widzenia i że można do niej dotrzeć drogą racjonalnego rozumowania. Treści przekazywane przez o. prof. Krąpca nie ograniczają się do zagadnień filozoficznych, lecz obejmują również kulturę, historię i oczywiście teologię.

Opublikowany w Kultura | Komentarzy: 4 »

Lusia Ogińska - Ziarnko

Opublikował/a Marucha w dniu 2008-06-20 (piątek)

Szanowny Panie Redaktorze!

W codziennych wiadomościach telewizyjnych coraz częściej słyszymy o patologii w rodzinach, o pobitych, a nawet zabitych dzieciach. Oburzenie społeczne rośnie, rządzący obiecują, że zajmą się tą sprawą i rozliczą oprawców… To dobrze, że politycy także biją się w piersi, bo skoro patologie w Polsce tak dobrze się mają, to znaczy, że należy je leczyć u źródła. Niestety nikt z polityków nie powiedział, co należy robić, by tym nieszczęśliwym dzieciom pomóc w ich dalszym życiu.

Patologie się w Polsce rozwijają i mają się świetnie! Na paradach równości króluje głupota i zboczenia, patrzą na to małe dzieci, na ich psychikę przecież wpływ mają takie obrazki. Dorośli w milczeniu akceptują ten stan rzeczy, dzieciom w głowach utrwala się, że co nienormalne - jest normalne! Politycy akurat na ten aspekt demoralizacji nie zwracają uwagi! Za to całe zespoły lewackich „specjalistów’ zebrały się, by debatować, o tym, jak wymusić aborcję w przypadku 14-latki, która postanowiła dziecko urodzić. Przedwczesna ciąża nastolatki ma być wystarczającym powodem, by na niewinną istotę wydać wyrok śmierci.

Sam fakt istnienia tego dziecka daje mu prawo do życia, nikt mu tego prawa odbierać nie może!

Kto jest wierzący, temu nie trzeba tłumaczyć, że płód to nie jakaś zygota, zlepek komórek, czy galareta – lecz człowiek! Człowiek, który w genach nosi już swój właściwy kolor oczu, cechy wrodzone, talenty, a nawet dzień śmierci. Ale nie! Do lewackich, libertyńskich oszołomów to nie dociera, oni pałają rządzą krwi, aby katolom pokazać kto tu ma siłę, kto tu naprawdę w Polsce rządzi! Sfeminizowane wąpierzyce pod płaszczykiem fałszywej troski o dobro 14 letniej dziewczynki wyciągają szponiaste łapska i chcą zabić, koniecznie zabić! A przecież wszystkie te nawet najbardziej zacofane w poglądach sufrażystki muszą wiedzieć, że aborcja u tak młodej kobiety może spowodować bezpłodność. Przecież istnieje adopcja, wiele rodzin czeka na dziecko, które stanie się ich własnym, dlaczego właśnie morderstwo ma być jedynym wyjściem…

Tak! Tak! To dopiero początek rzezi niewiniątek, skończy się to odłączaniem od aparatury, podawaniem trucizny starym, którzy są przecież bezproduktywni więc zgodnie z kodeksem kapitalizmu – zbędni! Oglądając cyniczne, wściekłe gęby politycznych bab zastanawiam się, czy te niemoralne, bezmyślne kobiety nie biorą pod uwagę, że za chwilę jakiś liberał wyskrobie im wnuka a po latach one same nie będą miały nic do powiedzenia, gdy na życzenie ich własnych dzieci jakiś skwapliwy demokrata w białym kitlu życzliwym gestem uśpi je na wieki.

Dobrze jednak, że nie tylko z takich ludzi świat się składa… Nie tak dawno byliśmy świadkami heroicznej walki i poświęcenia młodej , pięknej kobiety, matki i Polki. Agata Mróz zgodnie z kanonami współczesnego świata mogła „mieć” wszystko; sławę, karierę, pieniądze! Ale ona zamiast mieć, wybrała być! Pomimo zagrożenia dla swojego życia postanowiła urodzić dziecko. Urodziła córeczkę i w dwa miesiące po porodzie – zmarła. Zostawiła w testamencie słowa, które powinny stać się wyznacznikiem miłości dla współczesnych matek, współczesnych kobiet! Powiedziała ona: „Gdybym jeszcze raz miała wybierać wybrałabym tak samo. Jestem szczęśliwa, odchodzę spełniona”… Pani Agata wybrała życie, bo wybrała Boga! Bez względu na to, czy zostanie przez kościół katolicki uznana świętą, błogosławioną - czy też nie to co uczyniła Agata Mróz, jest świadectwem potęgi wiary, świadectwem miłości jaką może dać dziecku matka!

Z uszanowaniem
Lusia Ogińska

Ziarno gorczycy.
(Ewangelia św. Marka 4, 30 – 32)

Maleńkie ziarnko w sercu leży
i śpi pokornie całe lata,
nie czuje wiatru, słońca, śnieżyc
bo nie zna ziarnko twego świata.

Ogromna miłość w ziarnku drzemie,
potężna wiara i nadzieja,
a ty człowieku nie chcesz wiedzieć,
że ziarnko może cię odmieniać.

Gdy z ziarna wzrośnie kwiat gorczycy,
a ptaki znajdą w nim schronienie,
to poznasz owoc tajemnicy:
wiarę, kochanie i nadzieję…

Maleńkie ziarnko w sercu rośnie
…posiał je Ten, kto ciebie stworzył!
Ziarnko niewielkie, szare, proste,
a ile w nim tajemnic Bożych…

Lusia Ogińska

Opublikowany w Kultura | Komentarzy: 4 »

Sabaton 40-1

Opublikował/a Marucha w dniu 2008-06-03 (wtorek)

Gorąco zachęcam mych gości do obejrzenia muzycznego wideo nagranego przez szwedzki zespół metalowy “Sabaton”. Wykonawcy śpiewają po angielsku, ale tekst jest przełożony na polski i wyświetlany w formie napisów. Muzyka (moim zdaniem b. dobra) nie jest tu najważniejsza.

Oto linki: format Macromedia Flash, format DivX, format Windows Media.

To pięknie, że wbrew sterowanym przez ”międzynarodowe” media akcjom opluwania i zakłamywania historii Polski, znajdują się jeszcze młodzi ludzie, którzy potrafią dostrzec bohaterstwo garstki polskich żołnierzy.

Opublikowany w Kultura | Komentarzy: 23 »

Lusia Ogińska - Pożegnanie z ojcem Krąpcem

Opublikował/a Marucha w dniu 2008-05-20 (wtorek)


Ojciec Profesor Mieczysław A. Krapiec z dziećmi Lusi Ogińskiej (Rysiem i Bogumiłą Filipską)

8 maja 2008 r. odszedł do Pana Boga Ojciec Profesor Mieczysław A. Krąpiec. Dla narodu polskiego, a szczególnie dla nauki, kultury i kościoła to ogromna strata, dla mnie - osobista tragedia…

Mówi się, że „nie ma ludzi niezastąpionych”? Śmierć Ojca Profesora przeczy temu porzekadłu. On był niezastąpiony! Ostatnie cztery lata to był mój stały kontakt z ojcem Krapcem. Spotkania, listy, prawie codzienne telefony. Zaszczycił mnie i moją rodzinę swoją przyjaźnią. Skromny, dobry, życzliwy dla ludzi i niezwykle mądry, jednocześnie wyrozumiały dla wszystkich - mniej uczonych. Wydawało mi się, że tak będzie zawsze, że zawsze będę mogła podnieść słuchawkę i usłyszeć głos Ojca w telefonie… Pytałam go o wszystko, poruszaliśmy najróżniejsze sprawy, mówiłam mu o sobie, o kłopotach, radościach i smutkach, on wspierał radą, sam zresztą też opowiadał o swoim życiu zakonnym, naukowym, o swoim zdrowiu, o troskach. Stałą troską Ojca była nasza ojczyzna. Kochał Polskę, był do końca zaangażowany w to co dzieje w się polityce i kulturze naszego kraju. Martwił się bardzo tym co się w Polsce stało… Powtarzał często: -„ Ja już jestem stary, odchodzę, ale wy zostajecie i będziecie musieli żyć w tej rzeczywistości, która nadejdzie… a przyszłość jawi się wam straszna”.

Ojciec Profesor był w pełni tego słowa człowiekiem - On nie tylko teoretyzował na temat człowieczeństwa, On czynił dobro, praktyką potwierdzał swoje nauki. W Lublinie na pogrzebie spotykałam ludzi ubogich, z którymi Ojciec dzielił się swoimi zakonnymi posiłkami. Dla niego miłość nie była tylko pięknym słowem, dla niego kochać to znaczyło czynić dobro! Życie jego było przepełnione pracą, nauką i miłością! Większość ludzi którzy spotkali choć raz Ojca Krąpca wspomina to spotkanie jak coś szczególnego, jak coś uzupełniającego ich byt i myślenie. Ojciec pomagał nie tylko w ucelowieniu myślenia, ale pomagał również człowiekowi w porządkowaniu własnego życia. Był przy tym niezwykle taktowny i skromny, nie narzucał swojego punktu widzenia, ale poprzez wyrażanie jasno i precyzyjnie swoich poglądów skłaniał rozmówcę do zweryfikowania własnych mniemań, często pochopnych, lub pobieżnych. Ojciec zbyt cenił wolność człowieka, wolność nadaną przez Boga, by swoją wolę narzucać innym, On nadawał kierunek myśleniu ale tak, by człowiek sam dokonał optymalnego wyboru. Mówił: „- Dziś wolność równa się nieodpowiedzialności, a wolność jest ogromem odpowiedzialności za to co się czyni, za drugiego człowieka, za swoje wolne decyzje, dziś niestety wolność to rozpasanie i w efekcie niewola zła!”. Nie znosił kłamstwa, brzydził się ludźmi, którzy go okłamywali. Jednak zawsze, nawet dla tych, którzy go skrzywdzili pozostawał wyrozumiały… W jednej z ostatnich naszych rozmów telefonicznych opowiedział mi o tym jak zszedł na mały wirydarz i napotkał jednego ze swoich młodszych współbraci dominikanów, a ten na jego widok wykrzyknął z kpiną: „-O! Brat Albert? To brat jeszcze żyje?!?” Wyraziłam oburzenie, a on mi opowiedział : „-Proszę pani, tacy dzisiaj są dominikanie… Zamiast się uczyć otwierają kawiarnie przed zakonem! Po co im taki stary… Młodzi są, więc wiedzą lepiej”.


Ostatnie pożegnanie - na zdj. Lusia Ogińska składa kwiaty na grobie Ojca Profesora M.A Krąpca

I teraz 15 maja w bazylice dominikanów w Lublinie, słyszałam dominikanina o.Górę jak w pożegnalnej homilii mówił o Ojcu Profesorze: „Te twoje naleweczki… Ta twoja filozofia…To wzruszenie z jakim mnie witałeś…” Ta homilia sporo mi wyjaśniła, wyjaśniła ogrom niezrozumienia wielkości Krapca! Tak się nieszczęśliwie dla o. Góry składa, że Ojciec mi opowiadał o spotkaniu z dominikaninem Górą… Dominikanin Góra opowiadał o spotkaniu z Krąpcem - były to dwie zupełnie różne opowieści, o dwóch zupełnie różnych spotkaniach… Ale Ojciec nie tylko z innych potrafił się śmiać, śmiał się również z siebie… Kwestia dystansu? Poczucia swojej wartości? Pewnie i dumy przyrodzonej wielkim.

Żegnaliśmy Ojca Profesora w kościele akademickim na KULu; abp Życiński zabronił ludziom oklasków, pewnie abp Życiński nie wiedział, bo i skąd, że Ojciec nie potrzebował oklasków, ani nie zabiegał o niczyją akceptację, ale nigdy, nigdy nie zabraniał ludziom wyrażania swoich uczuć, szczególnie wtedy, gdy były one szczere i płynęły z głębi serca, nie sądzę, że abp Życiński poprzez wysyłanie corocznych listów gratulacyjnych do Krąpca z okazji wydania kolejnego tomu Encyklopedii Filozofii - poznał Ojca bliżej. Kiedyś, jeszcze przed decyzją o rozpoczęciu zdjęć do filmu o Ojcu Profesorze powiedziałam do Niego: -”Proszę ojca, ojciec musi się zgodzić na ten film, ojciec nie może być własnością tylko dominikanów, KULu, czy redakcji Encyklopedii, bo ojciec jest własnością całego narodu” on mi odpowiedział:- „nie jestem własnością KULu, bo mojego KULu już nie ma, nie jestem własnością dominikanów, bo moich… tamtych dominikanów już nie ma…” i Ojciec po zastanowieniu się zgodził się na film.


Mieszkanie Ojca Profesora w trakcie realizacji filmu „U źródła prawdy”.

W naszych rozmowach często wracał do tematu śmierci. Jego odejścia nie brałam poważnie, dla mnie On jakoś nie pasował do śmierci, On był ponadczasowy i wieczny. I pewnie tak będzie! Jego dzieła, Jego działalność, Jego nauki pozostaną żywe. Ojciec opowiadał, że już dawno napisał do encyklopedii hasło: „Śmierć” - wyjaśniał przy tym, że pisze o tym tak wcześnie, jeszcze przed opracowaniem kolejnego tomu Encyklopedii, bo „trzeba być realistą” i wywiązać się ze swoich obowiązków. Cenił swoich współpracowników o księdzu profesorze Andrzeju Maryniarczyku mawiał, że to dobry i rzetelny naukowiec, że widzi w nim swojego następcę i jemu właśnie chce przekazać całą swoją bibliotekę, by służyła katedrze i nauce! 12 października 2005 roku w rozmowie telefonicznej powiedział mi, że wszystko co do niego należało zapisał Towarzystwu Św. Tomasza z Akwinu! Pytałam o dominikanów, czemu biblioteki im nie zostawi, a on tylko się uśmiechnął i rzekł: „- Oni? Oni to wrzucą do piwnicy, bo im to już nie potrzebne, mają swój internet i telewizję, którą po nocach oglądają, czasem się w nocy budzę, wstaję i widzę jak w oknach cel świecą się ekrany!” Smutne to, smutne… Tym bardziej, że już po uroczystościach pogrzebowych, na internetowej stronie dominikanów w Lublinie przeczytałam, że na Ojca pogrzebie było „około tysiąca osób” - i zrozumiałam, że pogarda i lekceważenie Ojca Krąpca jeszcze się nie skończyły… Przecież na pogrzebie było kilka tysięcy osób!!!

Szliśmy w kondukcie żałobnym przez całe Krakowskie Przedmieście i nie widać było końca pochodu… A dominikanie piszą „około tysiąca osób”! Dominikanie lubelscy! Cóż chcecie umniejszyć?! Wielkość współbrata Alberta, czy własną winę?!
Ojciec jednak był ponad to, patrzył na rzeczy doczesne jak na zabawki, świecidełka z odpustu, którym nie należy tak wiele poświęcać uwagi. On nie przejmował się ludzkimi małościami, dla niego ważna była prawda i to co zostaje wieczne, a z pewnością nie są to zaszczyty, tytuły, medale…
Po pogrzebie wróciliśmy do domu. Spojrzałam na portret Ojca Krąpca, który wisi w pokoju, czas się zatrzymał, nie biegnie, troski i kłopoty życia codziennego jakoś zbladły, zmalały… Trudno przyzwyczaić się do myśli, że już nigdy w tej wędrówce życia doczesnego nie będziesz ze mną Ojcze Profesorze, że nie usłyszę Cię, nie zobaczę. Osierociłeś wielu ludzi! Ci którzy znali Cię nawet przelotnie, znali z Twoich wykładów, wystąpień w radio, z książek dotkliwie odczuli Twoją stratę… Wielkie indywidualności zawsze skupiały wokół siebie grupy ludzi, którzy chcieli się uczyć, którzy dzięki ich inspiracji tworzyły istotne i ważne dzieła ludzkości. Twoje odejście jest tym bardziej dotkliwe im bardziej świat się stacza i ubożeje w autorytety! Ty byłeś jednym z takich ludzi, którzy nie boją się mówić prawdy, żyć prawdą i kochać ją! Ktoś porównał Cię do wielkiego dębu, ale w jednej z rozmów powiedziałeś mi, że właśnie wielkie dęby łamią się przy silnej wichurze, a niepozorne i cierpliwe trawy pozostają całe… Zalecałeś mi nie oglądać się na innych, „robić swoje” i nie przejmować się zbytnio tym, co ludzie gadają! Głupców unikać, mądrych słuchać…


Lusia Ogińska w domu, z rodziną na tle portretu Ojca Profesora M. A Krąpca.

Cóż jeszcze dodać, chciałoby się wiele napisać, ale nie wszystko powinnam, nie wszystko mogę… Pozostaniesz w mojej pamięci Ojcze Profesorze jako dar od Boga dar mądrości i przyjaźni, o którą tak trudno we współczesnym świecie. Niegdyś w Lublinie spytałam: “-Czy ojciec trochę nas kocha?” a Ty Ojcze odrzekłeś:”- Jaka może być odpowiedź na oczywistość?!”
Kocham Cię Ojcze Profesorze i będę za Tobą tęsknić.
Lusia Ogińska

Opublikowany w Kościół, Kultura | Komentarzy: 8 »

Ojciec profesor Krąpiec nie żyje

Opublikował/a Marucha w dniu 2008-05-09 (piątek)

Dziś w nocy zmarł w wieku 87 lat o. prof. Mieczysław Albert Krąpiec, jeden z najwybitniejszych polskich uczonych. Jego oparta na tomizmie filozofia jest największym dokonaniem w zakresie realistycznej i mądrościowej filozofii klasycznej w Polsce i na świecie w XX wieku.

Był inicjatorem wydania pierwszej w Polsce Powszechnej Encyklopedii Filozofii (dzieło unikalne w skali światowej) i przewodniczył Komitetowi Naukowemu. Otrzymał trzy doktoraty honoris causa.

Więcej o ojcu Krąpcu na stronie http://ptta.pl/krapiec/

Jesteśmy pewni, iż ten wielki patriota modli się już z Nieba za naszą umęczoną i upokorzoną Ojczyznę.

Kilka lat temu mieliśmy wraz z żoną przywilej osobiście spotkać o. Krąpca, być świadkami kręcenia filmu o Jego życiu i mądrości, a także uczestniczyć w prywatnej rozmowie. Nigdy nie zapomnimy wrażenia, jakie na nas zrobił.

Opublikowany w Kultura | Komentarzy: 11 »

Autorytet moralny przypomniał o sobie

Opublikował/a Marucha w dniu 2008-04-07 (poniedziałek)

Wisława SzymborskaPani Wisława Szymborska, laureatka Nagrody Nobla, znana m.in. ze wzruszających wierszy o Józefie Stalinie i partii komunistycznej, zabrała głos w mediach. W wywiadzie dla “La Repubblica” stwierdziła, iż lustracja w Polsce “przyniosła więcej szkód niż dobrodziejstw”, ale  “na szczęście rząd się zmienił”.

Musimy, z całym szacunkiem dla noblistki, skorygować Jej wypowiedź. Otóż lustracja w Polsce przyniosłaby wiele szkód agentom, szpiclom, donosicielom, esbekom itp. - gdyby ją przeprowadzono. Na szczęście dzięki m.in. takim autorytetom moralnym, jakich popiera p. Szymborska, uniknęli oni krzywdy i do dziś mogą nie tylko spać spokojnie, ale i cieszyć się wysokimi emeryturami.

 

Opublikowany w Kultura, Polityka | Komentarzy: 9 »

Kloaczny humor wojewódzki

Opublikował/a Marucha w dniu 2008-04-02 (środa)

Apel w obronie flagi oraz Konstytucji Rzeczpospolitej Polskiej

Ministerstwo Sprawiedliwości RP
Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji
Zarząd TVN

W programie Kuby Wojewódzkiego nadanym 25 marca 2008r. przez telewizję TVN doszło do znieważenia polskiej flagi państwowej, co nie tylko jest czynem karalnym, ale przekracza wszelkie normy przyzwoitości obowiązujące w cywilizowanym świecie. Uczestnicy programu dopuścili się umieszczenia polskiej flagi w psich odchodach.

Przez wiele stuleci pod biało-czerwoną flagą Polacy płacili życiem za niepodległość swojego państwa. Przywiązanie do symboli tej niepodległości jest częścią naszej historii, ale także dziedzictwem, które zamierzamy przekazać następnym pokoleniom. Nie pozwolimy obrażać naszego państwa, ani lekceważyć jego praw.

Od instytucji wymiaru sprawiedliwości domagamy się natychmiastowego podjęcia z urzędu niezbędnych kroków prawnych, aby przykładnie ukarać winnych złamania prawa.

Od Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji domagamy się podjęcia działań, które na przyszłość zabezpieczą nas przed podobnymi przypadkami haniebnego nadużywania wolności wypowiedzi. Domagamy się również poinformowania opinii publicznej zarówno o decyzjach dotyczących postępowania w tej sprawie, jak i o ich skutkach.

Od telewizji TVN i autorów tego programu, w którym doszło do znieważenia polskiej flagi, a tym samym obrazy naszej dumy i godności narodowej, domagamy się zaniechania emisji tego programu w internecie. Domagamy się przeprosin we wszystkich mediach elektronicznych oraz w gazetach codziennych.

Podpisz apel: http://www.w-obronie-flagi.polonews.pl/

Opublikowany w Kultura | Komentarzy: 9 »

Polski podatnik to finansuje

Opublikował/a Marucha w dniu 2008-03-17 (poniedziałek)

Piszemy niniejszy artykuł bardzo ostrożnie, gdyż zwymiotowanie na klawiaturę laptopa może go poważnie uszkodzić. 

Na zakończenie Europejskiego Roku Równych w piątkową noc w warszawskim klubie homoseksualnym M25 zorganizowano zamkniętą dla mediów imprezę. Organizatorem było utrzymywane z pieniędzy podatników Ministerstwo Pracy. Na imprezce zabrakło przedstawicieli niepełnosprawnych i mniejszości religijnych, dla których również miała być przeznaczona - ale pojawiło się w całej swej krasie towarzystwo sodomitów i innych prześladowanych i dyskryminowanych dewiantów.

Gwoździem imprezy był “występ” pary transwestytów Lei Divine (tzw. drag queen) i Petera Didencera, którego opisywać nie ma potrzeby, a który wzbudził entuzjazm wśród publiczności.

Naszym jednak zdaniem wiele grup mniejszościowych wciąż nie może przebić się do mediów i pozyskać należne im miejsce w kulturze Eurolandu Warschau-Posen. Należą do nich przede wszystkim zoofile i nekrofile, ale również koprofile, zwani przez ludzi prymitywnych po prostu gównojadami.

Opublikowany w Kultura, Polityka | Komentarzy: 23 »

Subkultura zboków i pedałów w Ministerstwie

Opublikował/a Marucha w dniu 2008-03-08 (sobota)

Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej na uroczyste zakończenie obchodów Europejskiego Roku Równych Szans dla Wszystkich przygotowało niespodziankę.

Gwiazdą wieczoru będzie drag queen - Lea Divine. Podczas swojego występu zapowiada inscenizację stosunku seksualnego, show z płonącym penisem i zbiorową ekstazę. Impreza odbędzie się 14 marca w jednym z warszawskich klubów. Program “artystyczny” imprezy współfinansowanej przez resort i notoryczną Unię Europejską zatwierdziła minister pracy Jolanta Fedak z PSL.

Oprócz drag queen gości będzie zabawiać Peter Didencer, młody gejowski duet robiący ostatnio furorę w warszawskich klubach dla homoseksualistów. Szkoda tylko, że przy okazji nie wystąpi znany kwartet feminazistek Senyszyn, Jaruga, Szyszkowska, Środa w hitlerowskich hełmach.

Opublikowany w Kultura | Komentarzy: 3 »

Solidarność z Michnikiem

Opublikował/a Marucha w dniu 2008-03-07 (piątek)

Artyści z Teatru Ósmego Dnia rezygnują z odznaczeń od prezydenta Lecha Kaczyńskiego otrzymanych w grudniu 2007 r. To gest solidarności z Adamem Michnikiem niezaproszonym na uroczystości rocznicowe Marca ‘68 do Pałacu Prezydenckiego - dowiedziała się nieoceniona “Gazeta Wyborcza”.

No to mamy jasność, który z teatrów należy omijać dużym łukiem. A jak nam się zachce, to wolimy pójść po prostu do Teatru Żydowskiego, który przynajmniej nie ukrywa się pod innym szyldem.

Opublikowany w Kultura, Polityka | Komentarzy: 12 »

Eurobarbarzyństwo

Opublikował/a Marucha w dniu 2008-02-20 (środa)

Tylko w ciągu jednego roku w Wielkiej Brytanii 66 dzieciom, którym udało się przeżyć zabieg aborcji, odmówiono opieki medycznej, skazując je tym samym na śmierć w męczarniach. Połowa ocalałych noworodków żyła jeszcze około godziny, a jedno z nich walczyło o przeżycie aż dziesięć godzin.

W ciemnym i mrocznym Średniowieczu, gdy skazaniec urwał się ze sznura, darowywano mu życie.

Opublikowany w Kultura, Różne | Bez komentarzy

Działalność gospodarcza

Opublikował/a Marucha w dniu 2008-02-18 (poniedziałek)

Udostępnianie odpłatnego miejsca na stronie internetowej na ogłoszenia seksualne jest działalnością gospodarczą i nie stanowi udzielania pomocy do uprawiania nierządu. Tak uznała w swej mądrości krakowska prokuratura.

“Zarabianie na prowadzonej przez siebie działalności gospodarczej jest czymś innym niż zarabianie na świadczeniu usług nierządu, które prowadzi usługodawca” - uznała prokuratura i umorzyła postępowanie w tej sprawie, co niniejszym, bez większego zdziwienia, odnotowujemy.

Opublikowany w Kultura, Media - Merdia | 1 Komentarz »

Prawo dżungli

Opublikował/a Marucha w dniu 2008-01-23 (środa)

Znany i kochany przez miliony Polaków na całym świecie, ksiądz poeta Jan Twardowski, nie dostawał ani grosza za swe tomiki, które sprzedawały się jak ciepłe bułeczki. Bardzo wielu wydawców w Polsce (większość?) nie ma bowiem w zwyczaju płacić tantiem autorom, no bo i po co? A nuż się uda? A nuż autor nie będzie miał siły procesować się ze złodziejami?

Księdza Twardowskiego niewiele obchodziły sprawy ziemskie, miał swój kąt i ciepłą strawę, serwowaną Mu przez siostrzyczki zakonne, a gdy otrzymywał jakieś tam egzemplarze swych książek, cieszył się i ani Mu w głowie nie było nietaktownie spytać, co z pieniędzmi.

Ksiądz Twardowski zmarł i dopiero Jego spadkobiercy odkryli, na jaką skalę ograbiono Go z należnych mu honorariów i tantiem. Ponieważ w Polsce spadkobiercy autora przez lat siedemdziesiąt od jego śmierci dziedziczą prawa do otrzymywania tantiem, sprawa ruszyła z miejsca. Ciekawe, czym się skończy. Wydawcy-złodzieje utrzymują bowiem, iż twórczość ks. Jana Twardowskiego stanowi dobro narodowe i nie wypada wręcz, aby autor lub jego rodzina ciągnęli z tego jakieś korzyści materialne. Korzyści z dóbr narodowych mogą bowiem ciągnąć tylko wydawcy, ksiegarze, handlarze i pośrednicy.

Dokładnie to samo, co ks. Twardowskiego, spotkało polską poetkę, Lusię Ogińską. Dzięki Internetowi odkryła, iż ponad trzydzieści księgarni sprzedaje Jej książki, gwiżdżąc na wypłacanie autorce należnych tantiem. Sprawę przejął adwokat. I w tym przypadku z niecierpliwością oczekujemy na dalszy bieg sprawy.

Opublikowany w Kultura, Media - Merdia | Komentarzy: 7 »

Prezent pod choinkę

Opublikował/a Marucha w dniu 2007-11-27 (wtorek)

Krasnale

Z sympatii dla autorki i z głębokiego przekonania o wielkiej wartości etycznej jej twórczości, zamieszczamy powyższą reklamę “Ksiąg Roztoczańskich Krasnali”, dzieła unikalnego w polskiej literaturze dla dzieci.

Cztery tomy, również nagrane na płyty CD, to wytchnienie od beznadziejnej, trywialnej, niosącej zero wartości i na siłę lansowanej literatury typu “Harry Potter”.

Link do księgarni (Wydawnictwo Piśmiennictwa Nadobnego).
Link do strony o Krasnalach.

Szczerze polecamy, bośmy sami czytali!

Opublikowany w Kultura | 1 Komentarz »

Odszedł Jan Kaczmarek…

Opublikował/a Marucha w dniu 2007-11-15 (czwartek)

Odszedł jeden z największych polskich artystów kabaretowych, autor i wykonawca niezapomnianych piosenek i skeczy.

Odszedł w czasach, gdy szczytowym osiągnięciem polskich kabaretów są dowcipy z ojca Rydzyka, przedrzeźnianie kaczek, szyderstwa z rolników i kpiny z “moherów”. Być może nie mógł już patrzeć na straszliwy wręcz upadek tego, co było kiedyś polską specjalnością… na zanik odwagi, a pojawienie się poprawności politycznej.

Janek potrafił nie tylko rozśmieszać, ale i wzruszać - a przy tym był, jak mówią jego przyjaciele, bardzo dobrym człowiekiem. Przez ostatnie lata cierpiał na chorobę Parkinsona, która uniemożliwiła Mu występowanie na scenie, a nawet w radio. Miejmy nadzieję, że po drugiej stronie spotka się z Andrzejem Waligórskim, Kazikiem Grześkowiakiem, Jackiem Janczarskim… i że nawet Pan Bóg może się uśmiechnie, słuchając ich facecji.

Jego piosenki i skecze, pracowicie gromadzone przez wiele lat, najpierw na taśmach, potem na dyskach komputerowych, będą towarzyszyć mi do śmierci.

Do zobaczenia, Janku!

Na sieci zamieściłem jeden z odcinków kultowej serii “Rycerzy trzech”, w którym Jan Kaczmarek gra rolę Kmicica. Format MP3 znajduje się tu, a format WMA - tu.

Opublikowany w Kultura | Bez komentarzy

Wielki Polak, Miłosz…

Opublikował/a Marucha w dniu 2007-11-13 (wtorek)

Polak musi być świnią, ponieważ się Polakiem urodził  (”Prywatne obowiązki”).

O polskiej literaturze: Bo ty jesteś mową upodlonych, mową nierozumnych i nienawidzących siebie bardziej, niż innych narodów, mową konfidentów, mową pomieszanych, chorych na własną niewinność (wiersz “Moja wierna mowo”).

O polskim katolicyzmie: Przyrzekłem sobie, że nie zawrę nigdy przymierza z polskim katolicyzmem (…), czyli że nie poddam się małpom (książka “Rodzinna Europa”; prawda, że od Miłosza aż zionie kulturą i tolerancją?).

 W “Traktacie teologicznym” o Matce Bożej Częstochowskiej jako “pogańskiej bogini”: Pochodzę z kraju, gdzie Twoje sanktuaria służą umacnianiu narodowej ułudy i uciekaniu się pod Twoją obronę, pogańskiej bogini, przed najazdem nieprzyjaciela…

… Dla Polski nie ma miejsca na ziemi (”Rok myśliwego”) .

O Polsce: … Gdyby mi dano sposób, wysadziłbym ten kraj w powietrze (”Rodzinna Europa”).

 … Patriotyzm i ojczyzna, czyli wartości zbiorowe. Jest mi to najzupełniej obce (”Tygodnik Powszechny”, 1996 rok).

Teraz chyba jasne jest dla każdego, dlaczego Miłosz zaslużył sobie na miejsce na Skałce?

Opublikowany w Kultura | Komentarzy: 6 »

Lusia Ogińska o dzisiejszości

Opublikował/a Marucha w dniu 2007-10-23 (wtorek)

Poniższy artykuł napisała p. Lusia Ogińska, polska poetka narodowa, malarka, autorka piosenek.

Szanowny Panie Redaktorze!

Muszę przyznać, że panowie Kaczyńscy wykonali powierzone im zadanie w 100%!!! Była to najdłuższa kampania wyborcza w historii Polski – najdłuższa, ale bardzo  skuteczna! Dwa lata trwała kampania wyborcza braci Kaczyńskich na rzecz Platformy Obywatelskiej, prowadzona była właściwie i konsekwentnie. Robili dokładnie wszystko by Polakom uświadomić, że tylko na Platformie znajdą ratunek z tego bagna, w których kaczki się nie utopią, ale ludzie utopią się z cała pewnością! Nie bez powodu pan Jarosław Kaczyński w wywiadzie dla Polskiego Radia, wyrażając swoje zadowolenie, powiedział: „Przegraliśmy bitwę, ale wygraliśmy wojnę”, niestety w tej ocenie z panem Jarosławem zgodzić się nie mogę.

Panie Jarosławie, wojna to się dopiero zacznie i to za sprawą „naszych przyjaciół” zza Odry! Już się o to przyszły premier postara, żebyśmy odpowiednio docenili wprowadzanie niemiecko-bizantyjskiej cywilizacji do naszego ciemnogrodu! Może pan spać spokojnie, panie jeszcze premierze – wykonał pan zadanie!

Jeszcze jedno… tusk w języku kaszubskim znaczy: piesek, mały piesek  nieokreślonej rasy… Ciekawe na czyjej smyczy będzie ten nasz nowy piesek biegał! No cóż przeżyliśmy kaczki, przeżyjemy i pieska… Tylko, czy w końcu na tym orwellowskim folwarku znajdzie się wśród zwierząt człowiek, któremu zechce się pracować dla Polski, dla narodu?

I na zakończenie, należy jeszcze pogratulować panu Giertychowi honoru i odwagi! „Nasz Dziennik” podał, że były wicepremier zrezygnował z przewodnictwa w LPR! Jeszcze zanim szczury zaczęły uciekać - on już zszedł z tonącego okrętu! Jako pierwszy! Podobno kapitan schodzi ostatni… no tak, ale kapitan - to kapitan, a nie Roman Giertych!

Z uszanowaniem
Lusia Ogińska

Maki czerwone

On się zataczał, był pijany,
po chwili usnął obok baru,
z małym kundelkiem pewna pani
rzekła:
- No właśnie, to jest naród!
Przylezie taki… się upije,
- nosek tej pani zbladł i zbrzydł -
że ja w tym kraju jeszcze żyję,
że mieszkam tutaj – toż to wstyd!

Odeszła szybko, piesek za nią,
nad nią się uniósł świergot ptaków,
z pieskiem zgadzały się i z panią,
kwiląc,
że wstyd im za Polaków!
Odeszła… odfrunęły ptaki,
gdzieś za horyzont, gdzieś na szczyt,
tylko przydrożne, polne maki
szemrały cicho:
- Nam nie wstyd,
bo naród nasz to też ta pani,
co wstydzi się, że w Polsce żyje,
bo naród nasz to ten pijany,
który z rozpaczy może pije?!
Nam polnym makom nie jest wstyd!
Bo naród nasz…
To my!
To ty!
Razem rośniemy z polskiej krwi!…

Lusia Ogińska

Opublikowany w Kultura, Polityka | Komentarzy: 17 »

Agenci dobrej woli

Opublikował/a Marucha w dniu 2007-08-14 (wtorek)

Prof. Szewach WeissProf. Szewach Weiss, były ambasador Izraela w Polsce, wygłosił dnia 16.07.2007 w Polskim Radio tzw. “Myśl dnia”
(http://www.polskieradio.pl/_files/20070216154935/2007071611311851.mp3).

Z myśli owej wynikło, iż ponieważ bardzo wielu znaczących izraelskich polityków (Shimon Peres, Ben Gurion, Icchak Shamir, Menachem Begin, Ehud Barak i in.), profesorów, noblistów itp. ma polskie korzenie - więc Polska ma na świecie bardzo wielu agentów dobrej woli, życzliwych dla Polski, a naród żydowski jest posłem polskiej kultury na świecie.

Polska kultura nigdy wprawdzie nie potrzebowała żadnych posłów, ale mimo to dziękujemy za szczere chęci.

Natomiast z działalności owych “życzliwych Polsce” agentów wynika, jak na razie, rosnące na całym świecie przekonanie, iż to głównie Polacy są odpowiedzialni za zagładę Żydów podczas II Wojny, że to oni budowali obozy koncentracyjne - i że w Polsce szaleje antysemityzm, mimo nadreprezentacji Żydów w parlamencie, rządzie, mediach oraz na liście 100 najbogatszych Polaków tygodnika “Wprost”.

To może my już się obejdziemy bez takich ambasadorów?

Opublikowany w Kultura, Polityka | Komentarzy: 15 »