Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Trucizna orężem Zachodu – kiedyś i teraz

Posted by Marucha w dniu 2017-02-10 (piątek)

Poniższy tekst wydaje mi się nieco dyskusyjny, toteż poddaję go pod dyskusję, a nie jako prawdę objawioną.
Admin

Cesarz rzymski Konstantyn I Wielki (272 – 337) objął władzę w 306 roku n.e. Był twórcą państwa chrześcijańskiego. Wraz z państwem Konstantyna I Wielkiego, cesarza rzymskiego, wkraczamy w IV wiek dziejów chrześcijańskich – wiek przełomowy, rozpoczynający tysiącletnią epokę ścisłego związku państwa i Kościoła. Zagadnienie to wydaje się szczególnie ważne dzisiaj.

W tym przełomowym wieku były najlepsze warunki, aby chrzest Sarmacji się odbył. Wtedy, być może Cesarstwo Rzymskie by nie upadło, a cywilizacja łacińska naprawdę rozkwitła. Można przypuszczać, że natura słowiańszczyzny lepiej jeszcze niż natura rzymska, a z pewnością znacznie lepiej niż natura germańska, służyłaby Chrystusowi.

Niestety stało się inaczej. Być może do upadku Rzymu, przez grzech zaniedbania, przyczyniło się samo Imperium Lechii, a tym samym wyhodowało dla siebie germańską żmiję Świętego Cesarstwa Rzymskiego Narodu Niemieckiego – szczególnie znaną w naszej rodzimej historii. Cesarzy Ottona I i Ottona II – kolejnych władców dynastii saskiej obciążamy odpowiedzialnością za zbrodnię holokaustu wszystkich dzielnicowych władców Imperium Lechii.

Należy wspomnieć o zbrodniach tych genetycznych niemieckich barbarzyńców w Europie. Niech wystarczy fragment książki Janusza Bieszka „Słowiańscy królowie Lechii”:

„W czasie panowania króla Popiela II podstawiona przez władców Saksonii księżniczka Ryksa w 840. roku n.e. dopięła swego celu i nakłoniła króla Popiela II do otrucia zatrutym winem podczas narady 20. lechickich książąt – władców dzielnicowych w Imperium Lechistanu”.

Było to niewyobrażalne okrucieństwo zamachu geopolitycznego ze strony władców Saksonii – o ogromnie negatywnym znaczeniu dla losów słowiańszczyzny.

„W walce o zdobycie w niedalekiej przyszłości nowych terytoriów z gotową infrastrukturą gospodarczą (grody, miasta, porty, wsie) oraz zasobów ludzkich i materialnych – w celu dalszej eksploatacji feudalnej narzędziem walki stał się zamach i stała się trucizna”.

„Oczywiście chodziło także o późniejsze zniemczenie i chrystianizację Ariów – Słowian oraz zapewnienie interesów i dochodów Kościoła rzymskiego, który wtedy jeszcze nie potępiał nawracania pogan na ziemiach słowiańskich ogniem i mieczem”.

Mniej więcej co sto lat tradycyjnie książęta Imperium Lechii spotykali się na naradach. Więc prawie sto lat później po wytraceniu trucizną 20. lechickich władców, w 937. roku n.e., a więc tylko 29 lat przed datą chrztu Polski, ma miejsce ponowna narada 30. książąt Scytii Europejskiej (Lechistanu). Geronowi, który uczestniczył w tej naradzie z polecenia króla saskiego Ottona I, udało się trucizną wszystkich 30. książąt lechickich obezwładnić i wymordować.

W ciągu stu lat Europa Zachodnia wymordowała w dwóch zamachach aż 50. dzielnicowych władców państwa Lechii. Już nigdy potem wskutek tych geopolitycznych zbrodni Imperium Lechii nie odzyskało swojej dawnej potęgi.

Zbrodnie Zachodu w historii wobec słowiańskiej Lechii nie mają końca. Dominującą rolę w tych zbrodniach odgrywa trucizna. Autor książki: „Słowiańscy królowie Lechii” Janusz Bieszk w swojej kolejnej książce: „Chrześcijańscy królowie Lechii”, pisze:

„Pozostała jeszcze do omówienia sprawa spektakularna i chyba najbardziej tajemnicza z ostatnich lat panowania cesarza Bolesława I Wielkiego – jego koronowania się na wiosnę 1025 roku (według Roczników kwedlinburskich, hildsheimskich i korbejskich):

„1025. (…) W tym roku pomazańcem bożym królem został Słowianin Bolesław, lecz wkrótce po tym zmarł (Roczniki korbejskie).

„1025, (…) Bolesław książę Polski, dowiedziawszy się o śmierci cesarza – augusta Henryka, rozradował się w głębi serca i przepełnił się jadem pychy tak bardzo, że urościł prawa do korony, którą z namaszczeniem nałożył. Lecz za tę ochotę ryzykowną domniemania boskości zemsta wkrótce nastąpiła. Gdyż w krótkim czasie także jego dosięgnął smutny wyrok śmierci (Roczniki kwedlinburskie).

Wynika z tego ewidentnie, że po śmierci cesarza Henryka (13 lipca 1024 r.) Bolesław założył koronę cesarza Rzymu (Zachodu) i dlatego zmarł. Jako cesarz Wschodu, koronowany przez cesarza Ottona III w Gnieźnie diademem cesarskim, nie mógł założyć innej korony niż cesarską.

„W tym samym roku, który wymieniłem już wcześniej (1025), Słowianin Bolesław, książę Polan (Polanii), zdobył z krzywdą króla Konrada insygnia królewskie i tytuł królewski, lecz jego zuchwalstwo przyćmiła nagła śmierć” (Wipon, Chwalebne czyny cesarza Henryka II. Kraków 2005).

Należy przeanalizować, z czego wynikała taka wściekłość Niemców. O jaką krzywdę chodziło? Przecież Konrad II Salicki dostał koronę króla Niemiec już we wrześniu 1024 roku. Bolesław zaś dopiero na wiosnę następnego roku. W czym ta korona przeszkadzała Konradowi? Skąd wziął się wzmiankowany przez kronikarza „jad pychy” i z jakiego powodu nastąpiła zemsta? Przecież każdy z nich miał swoją koronę, a Konrad był zainteresowany tylko koroną króla Rzymu, czyli cesarza.

Owszem, był powód takiej złości i nienawiści wobec Bolesława i nietrudno nawet się go domyślić, pod warunkiem, że się tego chce i ma się obiektywne intencje poznawcze, a nie koniunkturalne opory czy zaniechania – czego doświadczamy niestety od wielu lat aż do dziś.

Przy tym jest to rzeczywiście nasza historyczna sensacja średniowiecza! Jedynym wytłumaczeniem niemieckiej nagonki na Bolesława było to, że na wiosnę 1025 roku koronował się na króla Rzymu, czyli króla królów, czyli cesarza (princeps, primus) Zachodu. Wielką krzywdą Konrada mogło być tylko to, że Bolesław ubiegł go i jako pierwszy założył diadem cesarski – już na wiosnę 1025 roku.

I nie mogło chodzić o coś innego, bo zgodnie z naszymi 11 kronikami od 25 lat nosił już diadem cesarza Wschodu (Słowiańszczyzny) i zasiadał na cesarskim tronie, a więc zwykła korona królewska nie była mu do niczego potrzebna. I tak „ukrywane szydło wyszło bez problemu z worka”.

Żeby to ukryć, wyżej wymienione źródła niemieckie (oprócz kwedlinburskich) piszą tylko ogólnie i enigmatycznie o królu i koronie, nie podając, że chodzi o króla królów, koronę cesarską oraz gdzie odbyła się koronacja. Wipon natomiast, nie chcąc identyfikować korony i tytułu, napisał ogólnie o insygniach królewskich i tytule królewskim, które Bolesław zdobył (zbrojnie) oraz obnażył wielką krzywdę Konrada.

A nasze źródła kościelne też o tym nie napisały, bo nie mogły, szczególnie o otruciu Bolesława, ale również nie informowały w ogóle o niby zwykłej koronacji w Gnieźnie w 1025 roku, bo wcześniej w 11 kronikach (i za to im chwała) napisano o koronacji diademem cesarskim w 1000 roku. Zatem ceremonii w Gnieźnie (w 1025 roku) po prostu być nie mogło. Reasumując, chodziło o rzymski diadem cesarski oraz koronację w Rzymie, prawdopodobnie wymuszoną siłą lub perswazją na papieżu Janie XIX.

Po tej koronacji Bolesław został największym i najwyższym rangą władcą w dziejach Europy, posiadaczem dwóch diademów cesarskich: cesarza Wschodu (całej Słowiańszczyzny) od 1000 roku oraz cesarza Zachodu (Rzymu) od 1025 roku. Dodatkowo zasiadał od 25 lat na cesarskim złotym tronie, relikwii Karola Wielkiego. Władca Lechii zrealizował zamiar Ottona III, który chciał go koronować po sobie na cesarza Rzymu i utrzymać władzę cesarską w rodzie Polan. Takie były zapewne ich ustalenia w Magdeburgu i Akwizgranie w 1000 roku.

O koronacji cesarza Bolesława I Wielkiego na cesarza Rzymu napisały także roczniki frankońskie:

„1025. Król Gotów i Wandali Bolesław, wódz wszystkich Sławian, najechał Rzym ze swoimi armiami i koronował się na króla Rzymu ze szkodą dla Konrada. Konrad z papieżem, nie mogąc pokonać Bolesława mieczem, wysłali księdza spowiednika z zatrutą hostią i tak sławny Bolesław zakończył życie. (…) Nie pomógł mu nawet miecz św. Piotra, który zabrał z Rzymu”.

Trucizna zawarta w hostii, którą otruł Bolesława wysłannik papieski, dla niepoznaki musiała działać wolno. Potwierdził to kronikarz Kagnimir, pisząc w XI wieku, że Bolesław, cierpiąc, umierał kilka miesięcy, ale oczywiście nie mógł podać przyczyny, tylko opisał objawy i skutki:

„I w ciężką a niebezpieczną wpadł niemoc, która go mimo używanych bezskutecznie leków kilka miesięcy ciągle trapiła”.

Ponadto roczniki frankońskie również wyjaśniły, w jaki sposób miecz św. Piotra znalazł się w Lechii, inaczej Polanii, w XI wieku. Po koronacji na cesarza w Rzymie Bolesław I Wielki zabrał ze sobą do kraju tę podówczas największą relikwię oraz symbol władzy Stolicy Piotrowej. Badania wykonane przez specjalistów z Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie potwierdziły, że miecz św. Piotra został wykuty w I wieku n.e., we wschodnich prowincjach Cesarstwa Rzymskiego. (Przywołane wyżej treści zostały przepisane z książki Janusza Bieszka „Chrześcijańscy królowie Lechii”, str. 114 do 117).

Wydaje się dziwna i niezrozumiała postawa Kościoła wobec dramatu śmierci Bolesława I Wielkiego. W świetle tysiącletniej, tragicznej historii całej Europy, dramat ten okazał się dramatem wszystkich narodów europejskich, nie tylko narodów słowiańskich.

Sposób i okoliczności dokonania tej zbrodni (za pomocą zatrutej hostii) zaważyły na całej historii Europy i być może stały się przyczyną wszystkich nieszczęść i potworności, jakie spotkały narody europejskie w XX wieku.

Ciało Chrystusa podane wraz z trucizną w postaci hostii z inicjatywy króla niemieckiego Konrada II Salickiego i papieża Jana XIX cesarzowi Wschodu i Zachodu (Rzymu) w celu zamordowania wielkiej i świętej idei jedności wszystkich chrześcijańskich narodów europejskich wpłynie z woli Chrystusa Króla Wszechświata w porządku nadprzyrodzonym na dalszy bieg historii Europy i świata.

Fakt ten historia narodów europejskich nie pozostawi bez odpowiedzi. W świetle tego faktu zrozumiała jest niechęć współczesnych, „pomazanych Zachodem” hierarchów Kościoła w Polsce do dzieła Intronizacji Chrystusa, jako Króla Polski – w porządku ziemskim.

Dziwne też się wydaje to, że cesarz Zachodu Henryk Święty, który zmarł latem 1024 roku i pozostawił w spadku Konradowi II swój testament zbrodni, świętym został, zaś Bolesław I Wielki do tej pory za świętego nie tylko nie jest uważany, ale jego idea jedności wszystkich narodów słowiańskich, również przez współczesnych partyjnych władców Polski zdyskryminowana została, na korzyść zachodnich trucicieli.

Trudno się dziwić, że kronikarze kościelni w sprawie otrucia cesarza Bolesława I Wielkiego w 1025 roku za pomocą hostii milczeli i nadal milczą. Cesarz Bolesław I Wielki potęgę imperium słowiańskiej Lechii w duchu chrześcijańskiej, personalistycznej cywilizacji łacińskiej próbował wskrzesić.

Cały ciężar odpowiedzialności za zamordowanie tej wspaniałej idei jedności wszystkich narodów słowiańskich spada na Zachód. Zachód zawsze pragnął i pragnie nadal tę zbrodnię ukryć, ponieważ w dalszym ciągu ideę jedności Słowian współczesnych zamierza unicestwić wszelkimi możliwymi sposobami.

Jakże wielka musiała być nienawiść zachodniej Europy do odmiennej kultury lechickiej – nazywanej wtedy z żądzy rabunku, pogańską, jeżeli ta nienawiść użyła trucizny (dodanej do wina w IX i X wieku), jako swojego oręża, a potem zatrutej hostii – aby wytracić najpierw wszystkie książęce elity władzy w całym potężnym imperium Lechistanu, a następnie fizycznie unicestwić polskiego cesarza Wschodu i Zachodu.

Ta nienawiść do lechickości w naszych, już współczesnych czasach, zamieniła się z żądzy zysku i rabunku w maniakalny antypolonizm, który ma cechy rasizmu wobec całej rasy słowiańskiej.

Papież św. Jan Paweł II przestrzegał zachodnich rabusiów: „Polska niczego nie może stracić ze swoich dóbr materialnych i duchowych, które za cenę krwi broniły pokolenia naszych przodków”.

Kościół prawosławny w Rosji nie wpuścił Papieża na swoje terytorium, obawiając się, i słusznie, że do Rosji, jak do Polski, wtargnie zachodnia, mamonalna cywilizacja rabunku i śmierci (terminologia oparta na nauce św. Jana Pawła II).

Wyrazem programowego, fizycznego niszczenia polskości w historii współczesnej, w celu oderwania głowy od całego narodowego polskiego organizmu za pomocą zbrodni, jest Katyń – jako efekt sojuszu faszyzmu hitlerowskiego i bolszewizmu stalinowskiego, Auschwitz, Stutthof, Piaśnica, etc., oraz katastrofa smoleńska. Kontynuację tego programu obecnie stanowi zachodnie, humanitarne (technologiczne) ludobójstwo depopulacyjne na polskim terytorium.

W przypadku śmierci cesarza Bolesława I Wielkiego po spożyciu „hostii” agonia jego trwała szereg miesięcy, a w przypadku śmierci narodu polskiego zaplanowana agonia może trwać nawet szereg dziesięcioleci – w atmosferze pielęgnowanego celowo i umiejętnie religijnego i patriotycznego nastroju społecznego z zastosowaniem tzw. „fałszywej flagi”. Celem tego zamachu na całą polską zbiorowość narodową, etniczną i religijną jest „ostateczne rozwiązanie kwestii” polskości i obecności chrześcijańskiej cywilizacji na polskim terytorium.

W czasach współczesnych truciznę podawaną w kielichach i hostiach zastąpiły, jako narzędzia zbrodni, odpady technologiczne zachodniej, mamonalnej cywilizacji rabunku i śmierci, odpadowej energetyki atomowej i łupkowej oraz GMO i chemtrails, a także toksyny przemysłu chemiczno-farmaceutycznego, dodawane do lekarstw i szczepionek w intencji wywołania efektu śmiercionośnej „hostii”, czyli humanitarnego, rozciągniętego w czasie technologicznego ludobójstwa depopulacyjnego.

W 2025 roku mija 1000. letnia rocznica zamordowania przez Zachód idei unii europejskiej wszystkich narodów słowiańskich. Z tego powodu idea budowy w Gdańsku Pomnika Jedności Narodów Słowiańskich, wcześniej przeze mnie uzasadniona, powinna znaleźć w świadomości wszystkich Polaków należne sobie miejsce, jako wyraz umiłowania polskości i pragnienia obrony „dóbr materialnych i duchowych, które za cenę krwi broniły pokolenia naszych przodków”.

To pragnienie Papież św. Jan Paweł II wyraził kiedyś swoimi własnym słowami w swoim geopolitycznym testamencie, który Polskę, jako „płuca do oddychania dla Wschodu i Zachodu” umieszcza w samym centrum Europy, w środku wielkiego europejskiego gościńca, łączącego Wschód i Zachód.

Zadałem sobie trud przepisania najważniejszych, jak sądzę, fragmentów dwu wymienionych wyżej książek Janusza Bieszka. Zachęcam do przeczytania tych fragmentów nie tylko Polaków – Lechitów, ale również wszystkich Słowian współczesnych, którzy genotyp rasy słowiańskiej noszą w sobie – w intencji samoobrony przed trucizną Zachodu, za pomocą prawdy, która wyzwala.

Gdańsk, luty 2017
mgr inż. Wiesław Janiszewski
https://sejmikpomorski.wordpress.com

Komentarzy 29 to “Trucizna orężem Zachodu – kiedyś i teraz”

  1. Yagiel said

    Prawda, która wyzwala – jestem za. Nawet jeśli Janusz Bieszek czy Teodor Parnicki, czy kronikarze sascy czy frankońscy byli nie całkiem wyzwoleni. Nawet jeśli król Bolesław był mało sympatyczną postacią i bliskich sobie Słowian raczej zniechęcał do współdziałania, więc zostawał ciut sam – i jego synowie-królowie kolejni – między Sasami i Czechami a Rusinami, czego skutki z lat 1030-1040 są mniej więcej znane i trwałe do dziś (z przerwą na Jagiełłę i dynastię)…
    Jestem za tym pomnikiem, bo cenię sobie inicjatywy nadbałtyckich Słowian zwłaszcza, od czasów Konstantyna Wlk. do dziś; może tylko wolałbym Szczecin na ten pomnik, żeby przypomnieć, że był centrum/stolicą wtedy z bardzo dalekosiężnym skrzydłem zachodnim aż poza Łabę…
    No i b.ciekaw jestem reakcji Kremla.

  2. W czasie panowania króla Popiela II podstawiona przez władców Saksonii księżniczka Ryksa w 840. roku n.e. dopięła swego celu i nakłoniła króla Popiela II do otrucia zatrutym winem podczas narady 20. lechickich książąt – władców dzielnicowych w Imperium Lechistanu”. !!! z tych wypocin wynka jasno ze krol Popiel za namowa jakiejs tam dziwki 🙂 bez wachania 🙂 i straty czasu wymordowal swoich najwierniejszych przyjaciol slowian !! .jednym slowem to …znowu ci glopi Slowianie sami sobie zalozyli szubienice chrystusowa na szyje :):) ja sie na to nnigdy nie zlapie ! panie Gajowy

    Baba nie do takich czynów potrafi nakłonić.
    Poczytaj Pan kroniki kryminalne.
    I nie mieszaj Pan w to Chrystusa, bo od razu zdradzasz Pan, kim jesteś i co reprezentujesz.
    Admin

  3. Swarożyc said

    Można przypuszczać, że natura słowiańszczyzny lepiej jeszcze niż natura rzymska, a z pewnością znacznie lepiej niż natura germańska, służyłaby Chrystusowi.
    ————————————————————————————————————
    I dlatego Niemcy podbijali ościenne ludy, a Polacy leżeli krzyżem w kościele.
    Zaprawdę słuszne to i naukowe

    —–
    Debilu – POLACY NIGDY NIE PRZEGRALI ŻADNEJ WOJNY, aż do rozbiorów.
    A teraz pokaż mi debilu co takiego Niemcy „podbili”. Gdzie te podbite ludy.
    Polska sięgała aż po Smoleńsk…
    Czy ty takim nieukiem jesteś, czy kurwa jebanym prowokatorem?
    Admin

  4. Siggi said

    Mnię się przedstawia,że upadek Cesarstwa Rzymskiego należy rozpatrywać w kategoriach kilkuwiekowego procesu historycznego. Trucie,trucizny jako argument skuteczny nie da się zanegować,to fakty.Było trucie celowe,spiskowe o znamionach zamachu stanu,ale też było trucie nieświadome,powolne,które najbardziej się do upadku przyłożyło.
    Gdyby wtedy klasy panujące,kadry tak nie chlali wina i nie wyznawali maksymy:
    „Pić,pierdolić,nie żałować,bida musi pofolgować” ,to może dzieje Europki i świata może potoczyli by się inaczej.
    Przyczyną upadku reżimu była…ołowica.Puchary miedziane były polewane ołowiem,który wchodził w reakcję z winem i w …gardło.
    Kadry dowódcze,administracyjne krócej żyły,rotacja przyspieszona,wątpliwa jakość nowych kadr i imperium się sypie.
    Wróg to dostrzegł,wykorzystał i dalej już wiemy co było.
    Nie?

  5. Joannus said

    Ad 3 Świadectwo czym waniajet neopogaństwo pod maską słowianofilstwa

    Autor mgr inż. musi ani chybi przyjmuje nie te co potrzba lekarstwa z ubocznym halucygennym działaniem, albo bije od czasu do czasu pokłony trzygławowi.

  6. Tomek said

    „Polska sięgała aż po Smoleńsk…”

    To jest bardzo odważne twierdzenie. Obawiam się że bardzo trudno to udowodnić. Chyba to niemożliwe.

    Do Smoleńska sięgało Wielkie Księstwo Litewskie. Na pewno nie była to Litwa…

    ——
    Pisząc szybko, dokonałem skrótu myslowego.
    Po Smoleńsk sięgały WPŁYWY polskie. Polskość.
    A kiedyś był w polskich rękach.
    Admin

  7. Listwa said

    @ 6 Tomek

    Sprawdz, a nie częstujesz obawami.

    Przy Placu Bankowym, na ulicy Senatorskiej w Warszawie, stoi Kościół (bardzo ładne miejsce, z krużgankami) ufundowany przez Polskiego króla, jako wotum za zdobycie przez polskie wojska Smoleńska.

    W Smoleńsku stoi Cerwiew ufundowana przez Cara za odbicie Smoleńska z polskich rąk.

    Możesz udac się do tego Kościoła i do tej Cerkwi.
    W Smoleńsku są też spore pozostałości twierdzy polskiej. Też możesz to nawet doknąć.

  8. Listwa said

    @ 3 Swarożyc

    Mozna przypuszczać i nic więcej.
    Słowiańszczyzna musi się jeszcze teraz dużo uczyć od katolickiej Europy (która jest niestety w zaniku). Germański protestantyzm nie jest wzorem.

    A wy nie leżycie krzyżem w Kościele i g***no z tego jest.

  9. Swarożyc said

    Ad 8
    A ile byliśmy w tym Smoleńsku; 5 minut, 10 ?
    Hitler też był pod Moskwą…

    ——
    Słuchaj, ty „Słowianinie” bez napletka.
    Byliśmy w Smoleńsku od 1611 do 1654 roku (formalnie do 1657).
    43 lata.
    Dłużej, śmieciu, niż istnieją niektóre „państwa” europejskie.
    Wystarczy sprawdzić w byle encyklopedii.
    Ale po co?
    Parchowi wystarczy plucie.
    Admin

  10. Tomek said

    @ Listwa

    Czy na pewno Smoleńsk i okolice należały kiedyś do Korony? Jeżeli już, to incydentalnie, do Litwy. Co ma do tego jakiś kościół i jego zabobony?

    Smoleńsk nigdy nie należał do Korony. Kropka.

    Zamiast pieprzyć – sprawdź Pan w byle jakiej encyklopedii.
    Kurwa, najgorsze połączenie: ignorancja z arogancją…
    Admin

  11. VA said

    A jaki jest udzial Zydow w tych morderstwach?

  12. revers said

    E cesarstwo rzymskie padalo, a to za sprawa balcerowiczow i gminy z tamtych czasow, oraz cesarstwo scentralizowlo sie religijnie przed islamem z tej samej diaspory pobudzony i rosnacy w sile co nastapilo 100 lat pozniej, tkze w tym samym miej wiecej czasie podzielilo cie na cesarstwo zachodnie z centrum w Rzymie oraz cesarstwo wschodnie z centrum w Konstanypolu by przezyc kryzys imperium i cywilizacji. Gdzie Konstynapol jest teraz? i siwiatynia wschonia chrzescianstwa?

  13. Tomek said

    Nie Marucha, jedziecie po bandzie czy raczej poza bandą a wiedzy nie macie, macie hucpę.

    Aż sprawdziłem. Mapka pokazuje jednoznacznie że Smoleńsk należał do Wielkiego Księstwa Litewskiego. Poza tym to są ruskie ziemie.

    ——
    Zamknij się, bezczelny ignorancie.
    Admin

  14. u said

    Nie ma sie co przejmowac gnojami takimi jak cyrografuja powyzej i bredza antypolskie frazesy. Co oni dzis moge? Widocznie tylko wpisem plugawym zarabiaja na zycie. Sa takie klowny i tylko nalezy splunac na ich wpisy, nie czytac, zapamietac pokielbaszonych nikusiow. Przez takich niedorozwinietych piekloszczykow Polska utracila nie tylko Smolenk lecz i swa mocarstwowosc. Plugastwo w swej bezdennej glupocie wszystko zniszcy nawet ostatnie gacie,k tore ma na wlasnym siedzeniu. Wiadomo jak szarancza!

  15. Listwa said

    @ 10 Tomek

    Masz durne uprzedzenia i trudności w odbiorze informacji.
    I odwal sie od Korony.

  16. EyWey said

    Nosił wilk razy kilka, ponieśli i wilka..

    Przysłowie to przestrzega nas, że wykorzystywanie innych osób, kiedyś obróci się przeciwko nam. I tak jak my wykorzystywaliśmy, tak sami zostaniemy wykorzystani.

    Reven to wyście nie wymarli albo forsowna transmutacja z nieożywionymi ?

    Sagan pieje ejwej..a co to wam tak Katolicyzm Chrześcijaństwo przeszkadza a szamanizm to juz nie ?

  17. Listwa said

    @ 18 Revenforce

    Jak to jest cała prawda , to jesteś cały głąb.
    Przepisujesz bezmyślnie teksty innego głąba.

  18. JerzyS said

    PILNE!!! A Lepper Dlaczego Został ZAMORDOWANY Oszałamiające fakty! Dziwny związek
    MaxTV +

  19. er said

    Bolesław nie mógł być ,,cesarzem Wschodu i Zachodu (Rzymu)” – jak pisze Janiszewski, bo cesarstwo rzymskie upadło dopiero w roku 1453 ( jak powszechnie wiemy).

  20. JerzyS said

  21. Marucha said

    Pan „Revenforce” pomylił po pijanemu witryny.
    Został stąd grzecznie wyproszony, a jego wpisy wylądowały na haku w wychodku.

  22. Wimar said

    Re 2 Adamus Mondel
    Wątpi Pan, ze jakaś podstawiona agentka Ryksa mogła nakłonić Popiela II do zbrodni??
    Ma racje Pan Gajowy ,że „Baba nie do takich czynów potrafi nakłonić.”
    Przykład można znaleźć już w ST w księdze Estery, gdzie owa Estera dowiedziawszy się, że Haman chce zrobić porządek z jej pobratymcami za namową Mordechaja nakłania króla Perskiego Aswerusa do jego zamordowania wraz całym otoczeniem ok. 75 000 ludzi, co do dziś Żydzi świętują jako Purim.

    Że pozwolę sobie przypomnieć niejaką Ewę, której cała ludzkość po wsze czasy dziękuje za pracę w pocie czoła, rodzenie w bólach, choroby i śmierć.
    Albo Herodiadę…
    Admin

  23. […] źródło: blog – Gajowy Marucha – https://marucha.wordpress.com/2017/02/10/trucizna-orezem-zachodu-kiedys-i-teraz/ […]

  24. Yah said

    Ad 22

    Tak to jest jak się jakieś obce baby pod dach sprowadza !!! Ku przestrodze dla młodych jeszcze ….. naszych.

  25. herbu Mogiła said

    Niestety, mam coraz więcej dowodów, że sojusz władzy i Kościoła tylko tej pierwszej wychodzi na dobre. Nie wolno kojarzyć duchowości z materializmem. Oto krótki wycinek nauk z historii: http://rudaweb.pl/index.php/2017/02/14/tradycje-morskie-lechow-i-wedow-zaklamane-przez-teutonow/

  26. Przecław said

    dot.3,6,7,9.10
    Tomkowi i „Swarożycowi” nie spodobało się sformułowanie Maruchy „Polska sięgała aż pod Smoleńsk”. Uważam, że to co napisał Marucha jest jak najbardziej uzasadnione.

    1. Ludność całej Ziemi Smoleńskiej pod względem genetycznym i językowym NICZYM nie różniła się od Polaków z ziem nad Wisłą i Odrą. Jeśli mowa o różnicach to można je raczej znaleźć między Letuvisami a Smoleńczykami, z resztą „naród Letuvisów” zastał wymyślony przez dywersję Niemiec w 2 poł. XIX w.

    2. W czasie bitwy pod Grunwaldem 1410 chorągwie smoleńskie wykazały się największym bohaterstwem i jako jedyne spośród wojsk w bloku litewskim przebiły się przez krzyżaków na stronę polską tracąc przy tym 50% składu. Można zadać sobie pytanie czy wykazały by się równym bohaterstwem gdyby nie trwająca od 23 lat personalna unia między Polską a Litwą ? Dodajmy że ta unia nakazywała Jagielle WCIELENIE całej Litwy do Polski i to właśnie dodawało skrzydeł rycerzom smoleńskim, czy można znaleźć lepszy przykład na JEDNOŚĆ duchową Smoleńska z Polską i to już w r.1410 ?

    3. Już w całym XVII wieku, a także później powszechna była formuła „gente Ruthenus natione Polonus”, czyli za narodowość uznawano całe państwo, to co do dzisiaj obowiązuje w prawie amerykańskim, wprawdzie nadal po r.1569 rozróżniano ziemie litewskie od polskich , zupełne zatarcie nastąpiło w konstytucji 3 Maja 1791 i odtąd formalną nazwą kraju była Polska. Wielu ludzi urodzonych na smolenszczyznie pod władzą Rosji jeszcze w MIX wieku uznawało się za Polaków i mówiło lub chciało mówić po polsku, przecież nie po litewsku, jako przykład Podamy tzw.księcia Taurydy czyli Krymu, o pseudonimie „Poltiomkin” , który na prawdę nazywał się Grzegorz Potępski, uważał się za Polaka, mówił na co dzień popolsku, otaczał Polakami i oświadczył carycy Katarzynie: „ja niczym nie różnię się od Polaków, jestem jednym z nich”.

    4. To właśnie tzw.”Niemcy” są sztucznym zlepkiem księstw i ziem, nowotworem powstałym na skutek przymusu w r.1871, a że są wrzodem na ciele Europy wykazały nie jednokrotnie.

  27. Marucha said

    Re 26:
    Napisz Pan coś dobrego o Polakach, o czasach ich świetności, o ustroju Państwa jakiego nie było nigdzie indziej w Europie – a zaraz odezwą się (nie tylko na Onecie…) głosy samobiczowników oraz hasbary.

  28. revers said

    Doslownie to ktos na wzor zachodni wykonczyl rodzonego brata Kima z Korei Pln. najprawdziwsza trucizna, o toksycznych podbojach slowian zachodnich lepiej nie wspominac gdzie truto cale rody ksiazece po zaproszeniu na ostatnia uczte w stylu zachodnim

  29. Przecław said

    W związku z tematem Smoleńska i powrotu Ziemi Smoleńskiej do Rzeczpospolitej chcę wyjaśnić pewną pozorną sprzeczność. Rzecz jasna Smoleńszczyzna była częścią RP zarówno w sensie legalnym jak i z woli jej mieszkańców, ale pomimo tego decyzja Zygmunta III Wazy o szurmiej Smoleńska, który nastąpił w czerwcu 1611 była nie tylko fatalnym błędem ale po prostu zdradą stanu. Zrozumieć to można tylko śledząc przebieg wojny RP z Moskwą, która trwała od r.1609. Z chwilą podpisania przez Żółkiewskiego układu z Moskwą i pokojowego objęcia Kremla krok taki jak szturm twierdzy Smoleńsk oznaczał tylko i wyłącznie brutalne podeptanie podpisanego układu, poważne, jeśli nie nieodwracalne zniszczenie zaufania między stronami układu, w końcu niepotrzebne straty ludzkie tj śmierć setek lub tysięcy ludzi uwięzionych w Smoleńsku jak i atakujących. Smoleńsk zdobyto, ale po 46 latach znów utracono, zwycięstwo okazał się pyrrusowe i zablokowało sojusz polsko-moskiewski a w dalszej kolejności unię , to nie była pomyłka Zygmunta, a jego zdrada. Zygmunt kierował się najzwyczajniej prywatnymi interesami wbrew interesom państwowym, szturm nakazali mu Habsburgowie czyli cesarze rzymscy, nie wykonanie polecenia oznaczało zagrożenie własności dóbr ziemskich na terenie cesarstwa Habsburgów, które wniosła w posagu jego żona Habsburżanka. Teraz rozumiemy dlaczego szlachta burzyła się i rokoszowala przeciw małżeństwom Zygmunta z córkami Habsburgów.
    Zwycięzca spod Kłuszyna, hetman Żółkiewski odmówił udziału w szturmie Smoleńska i na znak protestu wyjechał do Kijowa.

Sorry, the comment form is closed at this time.