Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Wojenne losy Czechów wołyńskich

Posted by Marucha w dniu 2018-03-24 (Sobota)

W II Rzeczypospolitej na terenie województwa wołyńskiego w 638 miejscowościach mieszkali Czesi, głównie w powiatach : Dubno, Łuck, Kowel. Po wybuchy II wojny światowej, Czesi, lojalni obywatele Państwa Polskiego dzielili los Polaków; tragizm sytuacji objawił się szczególnie ostro podczas okupacji niemieckiej.

Żołnierze 27. Wołyńskiej Dywizji AK

Wkraczające na Wołyń wojska niemieckie w czerwcu 1941 r. były entuzjastycznie witane przez Ukraińców, pozostałe grupy narodowościowe zostały zaskoczone współpracą Niemców z Ukraińcami i antypolską oraz antyżydowską propagandą sprowadzającą się do hasła „Ukraina dla Ukraińców”.

Dezorientacja wynikała z braku wiedzy o faszystowskiej Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN) o jej programie i powiązaniach z Niemcami. Powołana przez Niemców policja ukraińska otrzymała duże uprawnienia i władzę w terenie, w 1942 r. rękami tej policji Niemcy zlikwidowali żydowskie getta na Wołyniu.

Represje okupanta wobec pozostałej ludności nasiliły się po rozwinięciu antyniemieckich działań partyzantki radzieckiej i po przegranej przez Niemców bitwie o Stalingrad (styczeń 1943 r.) Karne ekspedycje niemieckie z policją ukraińską spacyfikowały wiele wsi polskich i ukraińskich, dokonały zagłady Czeskiego Malina w pow. Dubno.

Był to największy dramat Czechów wołyńskich. 13 lipca 1943 r. Niemcy z policją ukraińską wyjechali z Ołyki, najpierw dokonali pogromu ukraińskiego Malina, w Czeskim Malinie wydzielili dużą grupę chłopców do pędzenia bydła i wywozu zagrabionego mienia, podpalili budynki, w ogniu zginęło 374 Czechów i 26 Polaków mieszkańców tej kolonii. W dokumentacyjnej pracy o ukraińskim ludobójstwie Władysław Siemaszko i Ewa Siemaszko piszą, że powodem pacyfikacji była jednodniowa obecność w kolonii partyzantów radzieckich gen. Sidora Kowpaka.

W powiecie kowelskim największą czeską osadą był Kupiczów. Wielu Czechów mieszkało w okolicznych wsiach. Historia Kupiczowa położonego 26 km na południe od Kowla sięga lat siedemdziesiątych XIX wieku. W 1870 r. kilkadziesiąt rodzin czeskich kupiło majątek Kupiczewo (Kupiczowem nazwali go Czesi) od Aleksandra Zagórskiego, polskiego powstańca represjonowanego przez władze carskie.

Po powstaniu styczniowym car Aleksander II sprzyjał osadnictwu czeskiemu, Czesi mogli liczyć na przywileje. Czescy koloniści pracowali nie tylko w rolnictwie, przybyło wielu rzemieślników, którzy zajmowali się budownictwem, młynarstwem, browarnictwem i innym rzemiosłem. W „Kronice Kupiczowa” zapisano, że podczas I wojny światowej spłonął drewniany zamek, browar i kilka sąsiednich zabudowań. Niemcy splądrowali grobowiec byłych właścicieli, znajdujący się pod kaplicą na cmentarzu prawosławnym, zrabowali złote klejnoty, kaplicę rozebrali, w tym miejscu Czesi postawili krzyż.

W II RP w Kupiczowie mieszkało 1264 Czechów, do 1942 r. 80 rodzin żydowskich i kilka polskich. Czesi gospodarowali na dobrych ziemiach, uprawiali chmiel, gospodarstwa unowocześniali, byli przykładem gospodarności i pracowitości. Kupiczów był siedzibą gminy wiejskiej, do niej należała kolonia Ostrów, w której mieszkałam.

Osada rozlokowana na kwadracie przypominała raczej miasteczko niż wieś, w większości domy były murowane, kryte blachą, uliczki utwardzone. W Kupiczowie była szkoła, sklepy, apteka, Dom Ludowy, kościół katolicki i ewangelicki, cerkiew prawosławna i bóżnica, nie notowano żadnych incydentów na tle narodowościowym i wyznaniowym. Faktem jest, że dobre relacje Czechów z Polakami uległy pogorszeniu po zajęciu Zaolzia przez Wojsko Polskie w 1938 r. Rozgoryczenie Czechów było tym większe, że stało się to po aneksji Sudetów przez Hitlera.

W 1939 r. w Wojsku Polskim służyło 12 Czechów kupiczowskich, po wybuchu II wojny światowej kilku z nich dostało się do niewoli sowieckiej, w 1941 r. jako obywatele polscy zgłosili się do armii gen. W. Andersa, walczyli pod Monte Cassino. Czołgista Josef Żitny był w oddziale żołnierzy, którzy na wieży klasztoru instalowali biało-czerwony sztandar.

W 1939 r. zamożni Czesi nie witali żołnierzy Armii Czerwonej, w czerwcu 1941 r. nie wznosili bram z napisami witającymi żołnierzy armii niemieckiej. W Kupiczowie nie było Niemców, władzę sprawowała policja ukraińska, która skutecznie wspomagała hitlerowską machinę wojenną.

W sierpniu 1942 r. do Kupiczowa przyjechało dwóch Niemców, ukraińscy policjanci spędzili Żydów na plac.

Niemcy pod groźbą śmierci zażądali od nich kontrybucji, po wpłaceniu odjechali. Ukraińscy policjanci pogonili Żydów do Suszybaby, gdzie obok cmentarza prawosławnego ich rozstrzelali. Dzięki pomocy Czechów w ziemiankach w lesie lityńskim przeżyło 10 Żydów z Kupiczowa. Podczas palenia getta w sąsiednich Jezierzanach wielu Żydów uciekło, po ich wytropieniu zatrzymano 70 rzemieślników, których zatrudnili banderowcy, przed nadejściem frontu wschodniego wszyscy zostali zlikwidowani.

Na początku roku 1943 wskutek agitacji galicyjskich siczowców przybyłych na Wołyń z Małopolski Wschodniej z każdym dniem sytuacja ludności polskiej ulegała dramatycznemu pogorszeniu. Na północnym Wołyniu tzw. Ukraińska Powstańcza Armia (UPA) podporządkowana OUN-Bandery przystąpiła do realizacji planowego ludobójstwa ludności polskiej. Zagrożeni zostali Czesi i Ukraińcy, którzy Polakom pomagali. Nie bronić się w tamtym czasie oznaczało ginąć od siekiery, noża lub w płomieniach ognia.

W rejonie Kupiczowa wczesną wiosną miały miejsce pojedyncze mordy Polaków i Czechów. Czesi w Kupiczowie powołali obronną organizację pod nazwą „Aktyw”, która utrzymywała kontakty z polskim podziemiem i z partyzantką radziecką. Po ucieczce uzbrojonej policji ukraińskiej w kwietniu 1943 r. do leśnych oddziałów tzw. UPA Czesi otrzymali propozycję przyłączenia się do banderowców. Propozycję odrzucili, w tym czasie zostali ostrzeżeni przez Ukraińców nie popierających bandyctwa, że po zlikwidowaniu Polaków planowane jest „rizanie Czechiw”.

Od połowy lipca 1943 r. płonęły polskie wsie leżące na południe od Kupiczowa, Czesi udzielali schronienia uciekającym z pogromu Polakom i nawiązali ścisłą współpracę z organizującym się ośrodkiem samoobrony w Zasmykach. Do ratowania Polaków włączył się pastor Jan Jelinek i bracia Zapotoccy, którzy nocą do Zasmyk przeprowadzali duże grupy uciekinierów.

W sierpniu 1943 r. w Kupiczowie stacjonował oddział Wehrmachtu do ściągania kontyngentów. Po miesiącu został zastąpiony przez oddział Litwinów. Po zwinięciu polowego garnizonu Litwinów do Kupiczowa wozem wjechali uzbrojeni banderowcy i aresztowali 4 członków „Aktywu”, w tym pastora Jelinka. Pod plebanią zebrał się tłum, bojówkarze wycofali się. 12 listopada bojówki tzw. UPA rozłożyły się obozem z dwóch stron osady, do Zasmyk przybyła delegacja Czechów z prośbą o pomoc. Z pomocą Czechom pospieszył oddział por. „Jastrzębia”, walka o różnym natężeniu trwała cały dzień, banderowcy wycofali się.

W Kupiczowie zostało 40 polskich partyzantów. Czesi otoczyli miasteczko rowami strzeleckimi, zasiekami, wzmocnili warty, z wieży nieustannie obserwowano równinę pól. Kupiczów był obozem warownym, który przetrwał do nadejścia frontu wschodniego.

22 listopada miało miejsce drugie oblężenie siłami tysiąca „striłciw”, dwóch działek i „czołgu” (opancerzony sowiecki traktor z działkami) tym razem Kupiczów został otoczony ze wszystkich stron, czeska samoobrona dowodzona przez por. W. Skomorowskiego broniła się resztkami sił, mieszkańcy gasili pożary, sytuacja była krytyczna, z pomocą ponownie przybyły dwa polskie oddziały „Jastrzębia” i „Sokoła”, które zaatakowały pierścień oblężenia ze strony zewnętrznej, napastnicy porzucili „czołg” i wycofali się.

Za dopuszczenie do umocnienia się ośrodków samoobrony w Zasmykach i Kupiczowie oraz za klęskę „Siczy” świniarzyńskiej dowódca „Sosenko” 7 marca 1944 r. przez ounowski sąd został skazany na karę śmierci.

Rok 1944 był rokiem wielkiego zrywu partyzanckiego i ważnych wydarzeń na wojennych frontach. 4 stycznia 1944 r. wojska radzieckie I Frontu Ukraińskiego przekroczyły granicę polską z 1939 r. i zajęły część Wołynia. Od strony zachodniej Wołyń nadal był pod okupacją niemiecką – Niemcy bronili „Festung Kowel”, od południa zagrażały duże zgrupowania tzw. UPA.

W takiej sytuacji komendant Okręgu AK Wołyń płk Kazimierz Bąbiński „Luboń” zdecydował się na realizowanie planu „Burza”. Sztab dowództwa z Kowla przeniósł się do Kupiczowa. W Kupiczowie organizowano kurs sanitariuszek, urządzano szpital polowy i przygotowywano zaplecze logistyczne dla wojska. 15 stycznia „Luboń” wydał rozkaz mobilizacyjny dla członków konspiracji AK, na miejsce koncentracji wyznaczył wieś Zasmyki i osadę Kupiczów. Ruchy oddziałów partyzanckich nie uszły uwadze Niemców.

19 stycznia Niemcy spacyfikowali Zasmyki, spłonęła wschodnia część wsi, pogorzelcom Czesi udostępnili mieszkania i pomogli przeżyć. Odtąd życie partyzanckiego wojska toczyło się w Kupiczowie i okolicy, trwały intensywne prace organizacyjne i szkoleniowe, partyzanci pełni entuzjazmu przygotowywali się do działań operacyjnych przeciwko Niemcom. W końcu stycznia 1944 roku powołano 27. Wołyńską Dywizję AK, zgrupowaniu kowelskiemu nadano kryptonim „Gromada”.

Mieszkańcy wsi Zasmyki przed wojną

Wydarzenia w następnych miesiącach były mniej optymistyczne, miasteczko było kilkukrotnie bombardowane przez lotnictwo niemieckie, co utrudniało życie mieszkańcom, a nam pracę w szpitalu. Po każdym nalocie gaszono pożar, zostawały uszkodzone budynki, w walkach prowadzonych przez 27. WD AK z tzw. UPA rannych przybywało, ciężko ranni umierali, poległych chowano na cmentarzu w Zasmykach.

Oddalała się nadzieja na utrzymanie Kresów, o decyzji Wielkiej Trójki odnośnie wschodniej granicy Polski płk „Luboń” dowiedział się w połowie marca na spotkaniu z dowódcą tego odcinka frontu. W końcu marca, zgodnie z ustaleniami z dowództwem radzieckim, 27. WD AK została przemieszczona w rejon Lubomla. Z Dywizji odeszło 6 Czechów, dwóch z nich przypłaciło to życiem. Do nowego miejsca rozmieszczenia Dywizji nocą z 1 na 2 kwietnia 1944 r. z Kupiczowa wyjechało 39 furmanek, na których Czesi wieźli mąkę i inne produkty żywnościowe. Ich powrót ubezpieczał patrol wyznaczony przez por. „Jastrzębia”.

8 kwietnia do Kupiczowa wjechały czołgi radzieckie i dalej nie posuwały się. Niemcy atakowali od strony Lubomla, zajęli Turzysk i z tego kierunku rozpoczął się ostrzał artyleryjski i silne bombardowanie Kupiczowa. Paliła się cerkiew i inne budynki, mieszkańcy kryli się w dołach, bunkrach i uciekali, lotnicy niemieccy latali tak nisko, że widzieliśmy ich głowy, za uciekającymi strzelali z broni pokładowej. Znaleźliśmy się w zaklętym kręgu pierwszej linii frontu. Kontratak radziecki z udziałem „katiusz” spowodował odwrót Niemców z kupiczowskich pól. Dowództwo radzieckie zarządziło ewakuację ludności cywilnej, Czechów kierowano do czeskich kolonii pod Łuck, wielu z nich zasiliło Czechosłowacki Korpus gen. L. Svobody.

Po odblokowaniu Kowla w lipcu 1944 r. Czesi wracali do zburzonego Kupiczowa. W 1947 r. zostali ekspatriowani do Czechosłowacji. Po 1989 roku czescy uczestnicy polskiego Ruchu Oporu byli zapraszani na zjazdy kombatantów 27. WD AK, podczas których wracaliśmy wspomnieniami do czasów wspólnej walki o przetrwanie i dramatu polskich Kresów Wschodnich.

W 1992 r. brałam udział w otwarciu Wojennego Cmentarza w Zasmykach. Z grupą kombatantów byłam w Kupiczowie. Kupiczów został odbudowany, ale w niczym nie przypomina uporządkowanej, zasobnej osady czeskiej. W kościele katolickim jest magazyn zbożowy, w ewangelickim cerkiew prawosławna, na miejscu spalonej cerkwi stoi postument z popiersiem zbrodniarza wojennego, atamana UPA – Romana Szuchewycza „Czuprynki”.

Monika Śladewska
Myśl Polska, nr 13-14 (25-31.03.2018)
http://www.mysl-polska.pl/

Komentarze 4 to “Wojenne losy Czechów wołyńskich”

  1. stach said

    Na wielonarodowym Wołyniu mieszkali Rusinii, Polacy, Żydzi, Niemcy, Czesi, niewielu Rosjan i małe grupy Białorusinów, Żmudzinów i Karaimów. Najliczniejszą grupą narodowościową byli tak zwani Ukraińcy. (Moim zdaniem to zwykli bandyci, mordercy, uciekinierzy- zwani kozakami, mieszkali na pograniczu). Czesi tak jak Polacy i inne narody byli przez tych bandytów mordowani w okrutny sposób. Dziś potomkowie bandytów dorwali się do władzy za pomocą rządu warszawskiego i amerykańskiego. Paskudy z Polin et;cetra; Chcą unicestwić Rosję w (najgorszym przypadku) a w najprostszy sposób uderzać w miękkie podbrzusze Rosji aż do wyczerpania.

  2. stach said

    Prezydent Czech Milosz Zeman w ostrych słowach odpowiedział grupie Ukraińców, którzy wysłali do niego list „w obronie Stepana Bandery”.

    — „Czy znacie rozkaz Bandery: — „Zabijcie każdego Polaka między szesnastym a sześćdziesiątym rokiem życia?”. — Jeśli nie znacie, nie jesteście Ukraińcami”

    — odpisał Zeman. To pozytywny gest wobec Polaków.

    Prezydent Czech jest doskonale znany z ostrego języka i moralizatorskiego tonu.

    Grupa Ukraińców, która wysłała do niego list — „w obronie Stepana Bandery” — (Bandera to przywódca nacjonalistów ukraińskich w czasie II wojny światowej, współodpowiedzialny za ludobójstwo ludności polskiej na Wołyniu, który na Ukrainie uznawany jest za bohatera narodowego — przyp.red.).,

    — właśnie się o tym przekonała.

    — „Szanowni Ukraińcy, — otrzymałem od was list w obronie Stepana Bandery.

    Pozwólcie mi zatem zadać dwa pytania”

    — rozpoczyna swój list Zeman.

    Dalej stawia sprawę jasno:

    — „Po pierwsze, czy znacie rozkaz Bandery: — „Zabijcie każdego Polaka między szesnastym a sześćdziesiątym rokiem życia?”

    Jeśli nie znacie, nie jesteście Ukraińcami. — A jeżeli znacie, to czy się z nim zgadzacie, czy nie?”

    — pyta prezydent Czech.

    „Jeżeli się zgadzacie, tu kończy się nasza dyskusja”

    — czytamy.

    W dalszej części Zeman udziela krótkiej lekcji historii.

    — „Dla Waszej wiedzy chciałbym stwierdzić, — że Stepan Bandera miał zamiar stworzyć wasalne wobec Niemiec państwo ukraińskie.

    Miał poparcie Alfreda Rosenberga, — ale dlatego, że Hitler zdecydował, że po wygranej wojnie zasiedli Ukrainę niemieckimi rolnikami,

    — projekt został anulowany, a Bandera został wysłany do obozu koncentracyjnego.

    Coś podobnego stało się zresztą na naszym terytorium w przypadku Jana Ryse Rozsévača, założyciela Flagi”

    — pisze Milosz Zeman.

    I dalej:

    — „Ponadto chciałbym zwrócić uwagę, że już prezydent Juszczenko ogłosił Banderę bohaterem narodowym, — a teraz jest w przygotowaniu podobna deklaracja w sprawie pana Szuchowycza, — znanego z tego, że w 1941 roku we Lwowie rozstrzelał tysiące Żydów”.

    Zeman pisze też, że

    — „nie może gratulować Ukrainie takich narodowych bohaterów”.

    „Cieszę się, że mogłem poszerzyć Waszą wiedzę i życzę wielu sukcesów w pracy”

    — kończy list.

    Janusz Schwertner (Onet.pl, 9.01.2015)

  3. stach said

    Vážení ukrajinisté,

    obdržel jsem Váš dopis, v němž obhajujete Stepana Banderu.

    Dovolte mi proto, abych Vám položil dvě otázky.

    Za prvé, znáte Banderův výrok: „Zabij každého Poláka mezi šestnácti a šedesáti lety?“

    Pokud neznáte, nejste ukrajinisté.

    Pokud tento výrok znáte, souhlasíte s ním, nebo ne?

    Pokud s ním souhlasíte, naše diskuze končí.

    Pro Vaši informaci bych chtěl uvést, že Stepan Bandera hodlal na Ukrajině vytvořit vazalský německý stát. Měl v tom podporu Alfreda Rosenberga, ale protože Hitler se rozhodl, že Ukrajina bude výlučně po vítězné válce osídlena německými sedláky, tento projekt byl zrušen a Bandera byl poslán do koncentračního tábora. Něco podobného se ostatně stalo i na našem území v případě Jana Ryse Rozsévače, zakladatele Vlajky.

    Dále bych Vás chtěl upozornit, že již prezident Juščenko vyhlásil Banderu za národního hrdinu, a že nyní se připravuje obdobné vyhlášení v případě pana Šuchevyče, který proslul tím, že v roce 1941 nechal ve Lvově postřílet tisíce Židů.

    Nemohu bohužel blahopřát Ukrajině k takovým národním hrdinům.

    Jsem rád, že jsem mohl doplnit Vaše informace a přeji Vám mnoho úspěchu ve Vaší práci.

    S pozdravem

    Miloš Zeman
    prezident republiky

    http://www.nawolyniu.pl/artykuly/zeman.htm

  4. Antares said

    Z Czechami już od wieków mogliśmy razem stworzyć wspólny front przeciw zarazie niemieckiej, no ale dla naszych niektórych decydentów ważniejsze niż sprawy polityczne czy narodowe były sprawy religijne. Wspomaganie tych parszywych habsburgow w wojnie trzydziestoletniej przeciw Czechom to zbrodnia która szybko na nas się zemściła.

Sorry, the comment form is closed at this time.